Mity, w które wierzą singielki

Mity, w które wierzą singielki

Są singielki i singielki. Te pierwsze to zwyczajne dziewczyny (w pozytywnym sensie), które akurat nikogo nie mają. Te drugie tworzą skomplikowane teorie, które tłumaczą dlaczego tak jest i dziwnym trafem składają się one w 50% bzdur i 49% usprawiedliwiania siebie i 1% niezamierzonego humoru.

Zwykle jedyną rozsądną odpowiedzią na ich argumenty są dwa proste słowa: „Skończ pierdolić!”.

Mit nr 1: Jestem piękna, zaradna, a mężczyźni się mnie boją

Pewnie są samotne kobiety będące ideałami – piękne jak życie na Malediwach, spontaniczne jak imprezy Charliego Sheena i osiągające sukcesy zawodowe jak Richard Branson, ale statystycznie są bardzo niewielkie szanse na to, że jesteś jedną z nich. Taka kobieta trafia się jedna na tysiąc, a takie teksty wypowiada siedem na dziesięć samotnych kobiet.

Facet nigdy nie powie ci prosto w twarz, że nie jesteś wystarczająco atrakcyjna albo masz zły charakter – zamiast tego zwyczajnie się z tobą nie spotka.

Jeśli chodzi o kobiety, które poznałem i które były przekonane o swoim pięknie i zaradności, część była bardzo mało atrakcyjna i nudna, a cała reszta miała fatalny charakter. Zadzierały nosa, uważały się za lepsze od mężczyzn, zakładały że każdemu zależy tylko na seksie, nie pozostawiały zbyt wiele miejsca facetom do bycia facetami albo były bardzo przeciętnymi manipulatorkami. Gdybyś była mężczyzną też byś się z nimi nie umówiła.

Rozumiem, że szukasz księcia, ale jesteś pewna, że jesteś księżniczką jeśli do twojej wieży nie dobija się nikt warty zachodu?

Mit nr 2: Nikt nie będzie taki jak XXXX

W rankingu najgłupszych mitów jakie słyszałem, ten jest blisko szczytu. Patrząc na takie osoby widzę kogoś komu zepsuło się dziesięcioletnie Audi, a on płacze, że nigdy nie będzie miał lepszego samochodu. To fakt, że pewne osoby są wyjątkowe, ale tak całkowicie racjonalnie – ile osobiście znasz osób? Tak ogólnie.

Nawet jak pomnożysz razy trzy swoich znajomych na fejsie to da to taką śmiesznie małą liczbę, że trzeba zareagować na nią tak jak na to zasługuje – śmiechem, zamiast uogólniania ich na trzy i pół miliarda mężczyzn i skreślania wszystkich bez dania im szansy.

Mit nr 3: Mężczyźni nie nadają się do związków

Jest taki żart:
– Dlaczego go zostawiłaś?
– Bo był pizdą.
– A dlaczego ten nowy ciebie rzucił?
– Bo był pizdą i mnie nie docenił.

Możliwe, że mężczyźni nie nadają się do związku, ale równie prawdopodobne jest to, że nie nadają się do związków z TOBĄ. Jeśli nie udaje ci się część relacji, a część wychodzi super to możliwe, że problem jest w innych osobach, ale jeśli regularnie twoje związki się sypią to problem jest w jedynym wspólnym dla nich elemencie – w tobie.

Mit nr 4: Już nie ma wartościowych facetów

Jeśli posłuchałabyś męskich rozmów przy piwie to z zaskoczeniem byś stwierdziła, że psioczą oni na to, że nie ma już prawdziwych kobiet. Prawdopodobnie na jednego faceta, który na to narzeka, przypada jedna kobieta, która żałuje, że nie ma świetnych facetów. Piękna ironia, prawda?

Dlatego powiem ci to co powiedziałbym facetowi (zmieniłbym tylko płeć): „Wybierasz złych facetów albo skreślasz ich zanim w ogóle dasz im szansę się wykazać, bo jest tyle samo przyzwoitych mężczyzn co przyzwoitych kobiet”.

P.S. To samo dotyczy mówienia: „Nie da się poznać nikogo normalnego w klubie/po trzydziestce/po rozwodzie/na wakacjach itd.”. Skoro ty i twoje znajome jesteście normalne to dlaczego nie może być więcej normalnych osób?

Mit nr 5: Wystarczy zaakceptować siebie

Owszem, możesz zaakceptować siebie, swoje czterdzieści kilo nadwagi i powtarzać sobie przed lustrem, że kochasz siebie bardziej niż pączki, ale jeśli już z kimś jesteś to fajnie jakby zaakceptował ciebie jeszcze on. I nie oznacza to, że wygląd i generalne zadbanie jest najważniejszym elementem w związku, ale jest ważnym elementem. W przeciwnym razie żebracy mieliby takie same szanse na spędzenie nocy z młodziutką i drapieżną panią adwokat co wyjątkowo szybko robiący karierę dyrektorzy.

Mit nr 6: Doskonale radzę sobie bez facetów i ich nie potrzebuję

Zgadzam się. Prawdopodobnie doskonale radzisz sobie bez niego we wszystkich czynnościach, do których go nie potrzebujesz, ale ciężko jest się samemu przytulić, nie mówiąc już o zrobieniu jednoosobowego 69, poczuciu bycia kochaną przez właściwą osobę i spokoju płynącego ze spania z kimś z kim chce się budzić. Zwykle kobiety tak bardzo nie potrzebują facetów, że spotykając się na drinka potrafią przez pięć godzin przekonywać się nawzajem jak bardzo ich nie potrzebują.

Mit nr 7: To ONI muszą się zmienić!

Jeśli przychodzi do mnie facet i mówi, że jego wszystkie związki to porażka to nie mówię mu: „Jesteś super! Wszystkie kobiety to zdziry i muszą się zmienić, żeby być ciebie godne!”. Zamiast tego mówię mu co warto zmienić w sobie.

Jestem świadomy tego, że to brzmi ostro, ale będąc w takiej sytuacji dokładnie to samo chciałbym usłyszeć, mimo że ciężko byłoby mi to przełknąć.

Z pewnością jesteście wartościowymi i czułymi osobami, ale swojej sytuacji nie zmienicie ciągle zrzucając winę za swoje życie na mężczyzn i zły świat. Świat i mężczyźni byli przed tobą i nic nie są ci winni. To co wymaga zmiany to ty i twoje nastawienie zaczynając od wszystkich przekonań wyżej.

Jeśli to nawet nie pomoże to przynajmniej nie będziecie zanudzać innych opowieściami o tym, że książąt na białych koniach już nie ma, chociaż każdy potrafi wskazać pół tuzina kobiet, które jednak ich znalazły.

Print Friendly, PDF & Email

48
Dodaj komentarz

avatar
100000
28 Comment threads
20 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
33 Comment authors
ŁukaszojtamojJen ShaoVolantKate Dan Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kamil
Gość
Kamil

Ten wpis powinien znaleźć się w każdym Cosmo, Przyjaciółce, Tinie itd. Genialny! :)

Firek
Gość
Firek

Wpis świetny, jednoosobowe 69 wygrało. :D

Marcin
Gość
Marcin

Szczerze singielki o których piszesz, są to tylko chwilowo zagubione kobiety. Nie chce tu zabrzmieć jakoś strasznie romantycznie (bo taki nie jestem), ale z doświadczenia zauważyłem (bo sam nie przeżyłem) , że jak ktoś się już przebije przez to wszystko kobieta jakby rozkwita.

Jedynym kłopotem dla tych pań, jest to że najczęściej tym co próbuje się przebić dłużej niż standardowo nie jest ten wymarzony a raczej pan z mitu 4

vtomasz
Gość
vtomasz

Ach, te singielki i ich tok myślenia o mężczyznach…

Eli
Gość
Eli

Nie mogę się nie zgodzić… w 99% czysta prawda, a to co wymaga zmiany i wpłynie na wszystko inne to po prostu sposób myślenia… szkoda tylko, że to co jest wbrew pozorom takie proste, tak trudno zrealizować…

„„Nie da się poznać nikogo normalnego w klubie/po trzydziestce/po rozwodzie/na wakacjach itd.”. Skoro ty i twoje znajome jesteście normalne to dlaczego nie może być więcej normalnych osób?” w sumie to zdanie, to najlepsze podsumowanie…

Gburek
Gość
Gburek

„Jeśli nie udaje ci się część relacji, a część wychodzi super to możliwe, że problem jest w innych osobach, ale jeśli regularnie twoje związki się sypią to problem jest w jedynym wspólnym dla nich elemencie – w tobie.”

o kurde…
naaaah, nie może być!

Mysz
Gość
Mysz

zawsze doszukuję się problemu w sobie – gdy nagle okazuje się, że z mojej strony było wszystko ok, a facet prowadził po prostu podwójne życie (1 kobieta od 10lat, w międzyczasie 4-5 dziewczyn po 1-2 lata np. ja a oprócz tego min. 2 nowe dziewczyny do łóżka co miesiąc) …

Gburek
Gość
Gburek

„nie będziecie zanudzać innych opowieściami o tym, że książąt na białych koniach już nie ma, chociaż każdy potrafi wskazać pół tuzina kobiet, które jednak ich znalazły.”

Już widzę jak piszesz to zdanie: (…)każdy potrafi zaleźć tuzin….nie no, bez przesady!!! skreśl! – każdy potrafi znaleźć pół tuzina kobiet, które itd.

Magda
Gość
Magda

Genialny tekst :)
Sama jestem singielką, w tym momencie z wyboru, bo chwilowo nie mam czasu na spotkania i randki. Pracuję dużo, jeszcze więcej zajmują mi dojazdy. Nie wyobrażam sobie, że pójdę na randkę prosto po pracy, gdzie myślę tylko o tym, żeby usiąść i podnieść nogi do góry.
Facet nie miałby ze mnie żadnego pożytku :D

tattwa
Gość
tattwa

Śliczny chłopcze, czy Ty się wybierasz na Blog Forum Gdańsk w tym roku? Jakąś wódkę sobie kiedyś obiecywaliśmy. Just sayin’.

Ola
Gość
Ola

Bardzo nie w temacie, ale da się coś zrobić, żeby czytając komentarze na androidzie awatary nie zasłaniały połowy wpisu?
Ktoś poza mną tak ma czy to tylko problem mojego telefonu?

Alicja
Gość
Alicja

Woooow! Jestem pod wrażeniem! ;)

Anna
Gość
Anna

Jedna na tysiąc… ;)

OLA
Gość
OLA

Genialne…pomimo tego że mam 20 lat i nigdy nie miałam faceta (brzmi ,,desperacko), podoba mi się ten tekst… Hmm są singielki i singielki- nie podchodzi to jakoś pod szufladkowanie? Pewnie by się znalazły też jakieś noooo singielki.

Tępa Dzida ;-)
Gość
Tępa Dzida ;-)

Najgrosze mity, w jakie wierzą nawiedzone kobiety sukcesu, biznesłomenki to mity o szczęściu, które daje kariera, kasa, samorozwój i inne tego typu bulszity.
A potem przychodzi nieuchronny wyrok natury – menopazua – i jest już pozamiatane. Bo grozi samotna starość, bez rodziny i bliskich. Upolować wtedy faceta trudno bo hedonistyczne metrusie wolą dużo młodsze atrybuty swej męskości i kasy.
My faceci mamy ciut lepiej, bo rodzinę możemy założyć nawet po 50tce, czy 60tce

Kate Dan
Gość
Kate Dan

Lepiej? Znam takiego, ma 6-cioro dzieci. Pierwszą żonę zostawił z trójką malutkich dzieci – metruś, jak to określiłeś, a ja twierdzę, że centymetruś. Menopauza minie, jak sen. Andropauza kończy się często zawałem, zatorem, udarem-tępa dzido

renfri929
Gość
renfri929

Strzał w dziesiątkę! :)

ja
Gość
ja

A ja jestem singielką ponieważ jestem samotną matką (z własnego wyboru, nie ma nic na siłę jeśli nie ma sensu) i nie wierzę, ze ktoś mógłby mnie chcieć… panowie nie lubią cudzych plemników…

Lorka
Gość
Lorka

Serio? A skąd takie wnioski? Jeśli to TA kobieta, to nie ma znaczenia, czy ma dziecko czy nie.. fakt facet musi mieć jaja, ale czy nie warto się z takim właśnie związać? Mogę ci zagwarantować,że są faceci dla których dziecko to żaden problem.. Jestem z takim facetem, mamy teraz dwójkę wspólnych dzieci. ( podobna historia dotyczy wujka mojego faceta..związał się z kobietą już dzieciatą). Moja sąsiadka zza płotu jest z takim facetem 2 lata temu zmajstrowali sobie synka.. o zgrozo, ostatnio zapukała do mnie dziewczyna, która chce kupić dom za ścianą moją ( więc też zostaniemy pewnie sąsiadkami) i jest też z takim facetem..ona ma 8 letniego syna.. śmiejemy się ,że w naszym sąsiedzkim towarzystwie jest jedno normalne małżeństwo, które przy nas wydaje się wręcz patologią:) Zastanów się nad tym, nie warto karmić się wyświechtanymi stereotypami… tylko optymistyczniej patrzeć na życie.

Jagoda
Gość
Jagoda

Jak znajde faceta z Twoim myśleniem od razu się zakocham! dopiero znalazłam tą strone a już sie w niej zakochałąm ! ;)

Barbie
Gość
Barbie

mam zdanie że każdy z tych mitów to pewien etap bycia singielką i niekoniecznie w takiej kolejności… jeszcze nie wszystkie przeszłam – może parę ominę :) cieawy tekst :)

JK
Gość
JK

Nawiązują do 3 zdania pierwszego akapitu … Wspomniane teorie składają się z 50% bzdur i 50% usprawiedliwiania siebie. Element określony jako „niezamierzony humor” dostrzega się zarówno w bzdurach, jak i usprawiedliwianiu siebie. Każdorazowo.

Marzena
Gość
Marzena

kurcze, nie lubie blogow ale wymiatasz kolego!

Patrycja Fabisiak
Gość
Patrycja Fabisiak

Mit nr 9 ( czyt. mój przypadek) Mam nazbyt wygórowane wymagania nieadekwatne do tego co sama reprezentuję, ponad to nigdy nie czułam nic do żadnego mężczyzny mną zainteresowanego, przez co obawiam sie, ze pewnego dnia chcąc uchronić się od samotności wbrew sobie zwiąże się z kimś kto jest po prostu ok. Nic więcej po prostu jest ” w porządku”

ojtamoj
Gość
ojtamoj

Może właśnie wtedy, gdy spełni się Twój „najczarniejszy scenariusz” odkryjesz, że jesteś z nim szczęśliwa i będziesz żałowała, że nie zrobiłaś tego dużo wcześniej, może odkryjesz, ze bycie „w porządku”, to całkiem solidny fundament do tworzenia związku i że ktoś po prostu ok i szalejący za Tobą, potrafi uczynić Cię o wiele szczęśliwszą niż facet 11/10, który nigdy nie uważał Cię za swój first choice. Może nawet kiedyś pomyślisz, że miłość ma więcej wspólnego z sumą miłych wspomnień, intymnością i zaangażowaniem w związek niż z pierwszą hormonalną reakcją na jego widok wiele lat wcześniej i że początkowy brak motylków w brzuchu nie wyklucza późniejszych porywów namiętności, bo czasem niepozorni Panowie potrafią mile zaskoczyć, a ich głębokie zaangażowanie bardzo temu sprzyja ;)

Marta
Gość
Marta

Taka prawda drogie Panie i Panowie – wina nigdy nie leży po jednej stronie.

Ania
Gość
Ania

Hmm… ciekawe na czym polega mój problem…

Kate Dan
Gość
Kate Dan

Czy naprawdę usuwasz komentarze?? Jak to się ma do Twojego wizerunku szanowny autorze?

Volant
Gość
Volant

Yyyy… a niby jaki Twój komentarz usunąłem?

Kate Dan
Gość
Kate Dan

Śmieszne zabiegi. Pojawia się i znika? A właściwie na odwrót

Ola
Gość
Ola

Drogi Volancie, zaimponowałeś mi taką obserwacją. Szczerze dziękuję za ten wpis.

Kacper Zamojski
Gość
Kacper Zamojski

„Pewnie są samotne kobiety będące ideałami – piękne jak życie na Malediwach, spontaniczne jak imprezy Charliego Sheena i osiągające sukcesy zawodowe jak Richard Branson, ale statystycznie są bardzo niewielkie szanse na to, że jesteś jedną z nich. Taka kobieta trafia się jedna na tysiąc, a takie teksty wypowiada siedem na dziesięć samotnych kobiet.”

Owner.org.pl
Gość
Owner.org.pl

Ostatnio trafiają mi się same egoistki mówiące tylko o sobie i eksploatacje moją cierpliwość do całkowitego zaspokojenia swoich potrzeb mówienia o sobie.
Nie, żebym był cipą, ale widząc ten prosty schemat, po prostu odpuszczam dla swojego spokoju, bo jeśli laska robi to jeszcze nieświadomie to niczego dobrego to nie wróży.

Ana
Gość
Ana

Przegapiłam? Nie wierzę. Ale o ile z właściwie wszystkim idzie się zgodzić, to jednak w drugiej połowie pierwszego mitu jest źdźbło prawdy. Bo mam wrażenie, że dzisiejsi mężczyźni nie tyle się może boją, co jacyś tacy nieśmiali się zrobili… A może tylko mi się wydaje?

Łukasz
Gość
Łukasz

Zgadzam się, spora część facetów jest nieśmiała. Z czego to wynika? Dobre pytanie. Powodem może być strach przed podejściem, przed odrzuceniem jak również wiele PRZYKRYCH doświadczeń z kobietami.
Ale do rzeczy, faceci nie boją się pięknych, mądrych i zaradnych kobiet. Boją się jednak że trafią na te głupie, ograniczone i zadzierające nosa (krótko mówiąc przeciwieństwo),takie które nie tylko ich spławią ale i upokorzą. Byłem wielokrotnie świadkiem takich sytuacji, kiedy facet zamiast durnego „bolało jak spadłaś z nieba”, podszedł (trzezwy), uśmiechnął się, przedstawił i zwyczajnie powiedział, że dana dziewczyna po prostu bardzo mu się spodobała i zapytał o jej imię… w zamian był albo oblewany piwem albo dostawał tekstem pokroju „tylko na tyle Cię stać”, „wszystkim to mówisz” „to najżałośniejszy podryw jaki słyszałam”, nie raz był również wyśmiewany przy koleżankach danej panny.

Część Pań, stosuje też bardzo popularne oklepane i żałosne zlewki kalibru: „mam chłopaka”, „nie jestem zainteresowana”, „nie rozmawiam z obcymi” „nie daję numeru” itp pierdołkowate wymówki (pardon za język).
Tak więc wybacz ale jak słucham tego rodzaju historii to się nie dziwię, że spora część facetów nie potrafi zaczepić kulturalnie kobiety na ulicy ( a w klubie potrzebują kilku piw lub drinków na przełamanie). W dodatku jak się naście/dziesiąt razy zostanie w ten sposób spuszczonym w toalecie (mimo, że przełamało się nieśmiałość i zrobiło pierwszy krok) to naprawdę można się zrazić do kobiet i patrzeć przez pryzmat stereotypów.
Ciężko jest potem takiemu człowiekowi przetłumaczyć aby nie patrzył na wszystkie kobiety przez pryzmat takich niedojrzałych panienek i nie kierował się stereotypami.

Pozwól, że teraz ja Cię o coś zapytam tajemnicza nieznajoma. Ile kobiet potrafi przejąć inicjatywę i zrobić pierwszy krok – choćby przytrzymać spojrzenie w oczy facetowi i uśmiechnąć się. Niby banalne a wiele kobiet zapomina o tej najprostszej metodzie. Ba powiem więcej, uważają że wykonując taki niewinny pierwszy krok wyjdą na „łatwe” i że jest to skaza na ich honorze
Druga sprawa, powiedz mi ile kobiet potrafi odprawić z klasą faceta, który poszedł do nich w zwykłych codziennych okolicznościach? ( a byłbym zapomniał „mam chłopaka” „nie jestem zainteresowana” etc to nie jest spławienie z klasą – to jest poziom żenującej, pustej blachary, wybacz ostry język ale takie jest moje zdanie).

Wiesz, szczerze mówiąc denerwuje mnie kiedy jakaś znajoma dziewczyna, zaczyna wygłaszać herezje pokroju ” że nie ma już fajnych facetów stanu wolnego” a jednocześnie na mieście ciągle ją widzę ze słuchawkami w uszach i wzrokiem wbitym albo w chodnik albo w swojego smartfona. Nawet gdyby przeszedł obok niej Ryan Gosling i dosłownie wbiłby w nią swoje spojrzenie oraz się odwrócił za nią albo spróbował zagadać to i tak by tego nie zauważyła.
A tak swoją drogą, jeśli spora część dziewczyn chodzi z grymasem twarzy – jakby zaraz miała kogoś zabić – zamiast uśmiechu, to niech się potem nie dziwią, że żaden facet nie podejdzie.
Ogólnie jest tych czynników za dużo by opisać je w jednym krótkim komentarzu.

A jakie jest Twoje zdanie?

Ana
Gość
Ana

Oj, widzę, że nie tylko ja lubię elaboraty ;) Ale wywołana do tablicy, postaram się odpowiedzieć, jak umiem.
Co do pierwszej części Twojej wypowiedzi – cóż, mam wrażenie, że jeśli facet podchodzi do dziewczyny – czy do ich grona – to poprzedził to chwilą obserwacji. Może się mylę, ale inteligentną osobę – nieważne: kobietę czy mężczyznę – od głupiej i ograniczonej da się odróżnić. Aczkolwiek zgadzam się: czasami to wychodzi dopiero w momencie, gdy człowiek otwiera usta. Sparzyć się mogą obie strony i tak samo strachem można usprawiedliwiać pewne zachowania kobiet.

Co do pytania o inicjatywę i odprawianie facetów – nie popierałabym się statystykami, to są kwestie indywidualne. Ale myślę, że jest (jeszcze) całkiem spora grupa dziewczyn, które potrafią to, o co pytasz. Jeśli chodzi o „herezje pokroju, że nie ma już fajnych facetów stanu wolnego” – herezje herezjami, ale w pewnych środowiskach i w pewnym wieku to grono staje się dość ograniczone – jednak w Polsce mamy dość wysoki wskaźnik feminizacji. Do reszty masz rację, ale, niestety, to idzie w obie strony – i miny, i słuchawki to wada obu płci.

PS: Na Ryana Goslinga też bym specjalnej uwagi nie zwróciła, nawet bez słuchawek ;)

Łukasz
Gość
Łukasz

Elaboraty? Hmm, ja po prostu lubię ciekawe dyskusje z ludzmi na poziomie. :)

Masz rację, poprzedził chwilą… ale tylko chwilą. W przypadku takiej obserwacji facet nie będzie się przyglądał przez 20 minut i analizował a jedynie pomyśli czy dziewczyna mu się podoba czy nie (zazwyczaj). Nie ma jakichś podchodów głębszego oceniania etc To że dany Pan może się zbierać ( i spoglądać) do podejścia przez godzinę czy dwie… to już zupełnie inna bajka.

Owszem masz rację da się odróżnić – ALE nie na podstawie pierwszego wrażenia.Należy również zwrócić uwagę na różnicę między inteligencją a mądrością. To moim zdaniem jest najczęstszy błąd popełniany przez kobiety – kierują się zazwyczaj pierwszym wrażeniem (pozorami).
Tak więc, sugeruję nie oceniać, nie generalizować, nie patrzeć przez pryzmat pierwszego wrażenia… i nie opowiadać bajek o „chemii”.

Idzmy dalej. Owszem, sparzyć się mogą obie strony, tylko popatrz czy to kobiety bardzo często robią pierwszy krok? Choćby w postaci przytrzymania spojrzenia i uśmiechnięcia się? Że już o jakiejkolwiek zaczepce nie wspomnę? Czy to z Pań się śmieje po nieudanej zaczepce albo „koszu”?
Nie, to Panowie częściej podchodzą i próbują swoich sił, mimo że wielokrotnie słyszą żałosne zlewki albo wręcz są wyśmiewani tudzież obiektem drwin… i nie mówię tu bynajmniej o frajerach usiłujących wyrwać dziewczyną na „bolało jak spadłaś z nieba”.
Z jednej strony faceci boją się podejść z drugiej dziewczyny boją się dać szansę, tylko widzisz… często jest tak że prędzej nieśmiały facet się przełamie niż niezdecydowana dziewczyna da szansę (moje osobiste zdanie).
W tym moim zdaniem leży problem, w usprawiedliwianiu. Chłopaki usprawiedliwiają sobie brak podejścia tym, że prawdopodobnie zostaliby spławieni i upokorzeni. Dziewczyny z kolei usprawiedliwiają sobie spławienie, teoriami i domysłami o potencjalnych nieczystych zamiarach danego gościa.
Tylko po co snuć takie domysły jak bardzo łatwo można to zweryfikować? Przez maila, facebooka, telefon czy jeszcze innym zródłem kontaktu pozwalającym na popisanie/porozmawianie/umówienie się. Wystarczy tylko chcieć i mieć podstawy kultury oraz dobrego wychowania.

Idąc dalej nie podpieram się statystykami a doświadczeniami swoimi oraz ludzi, którzy często przychodzą do mnie po poradę.
Nie neguję, że ta grupa (kobiet) istnieje – moim zdaniem jest po prostu bardzo mało liczna.

Zgadzam się miny i słuchawki to wada obu płci… tylko powiedz mi kto kogo próbuje zaczepić, najczęściej? Faceci – dziewczyny czy dziewczyny facetów?
Bo widzisz, ten kto zaczyna musi się przebić przez ten mur…. i to nie jest tak proste jak się wydaje na pierwszy rzut oka ;)

Gosling to przykład, wstaw sobie w jego miejsce swój archetyp ciacha/fajnego faceta.

Pozdrawiam.

Ana
Gość
Ana

Nie mówię o godzinnych obserwacjach, zwykle chwila na pierwsze wrażenie wystarczy. Ale wszystko to, co piszesz o daniu drugiej szansy, staraniu się nie oceniać na podstawie pierwszego wrażenia, też ma tu zastosowanie. Bo pierwsze wrażenie często może mylić. Ale ja widzę tu coś innego: z Twojego opisu wygląda, jakby dziewczyny były wszystkiemu winne, a biedni mężczyźni wiecznie spławiani – niestety, jeśli ująć to wszystko w kategoriach winy, żadna ze stron nie przeważyłaby tu szali. Dziewczyny też się boją spławienia, wyśmiania, a jednak nadal tkwimy w przeświadczeniu, że to mężczyzna powinien wykonać pierwszy krok. A że to on go wykonuje czy też my kobiety wręcz tego oczekujemy? Cóż, my chyba nadal czekamy na rycerzy i lubimy być zdobywane. Od wieków to mężczyźni zdobywali kobiety i mimo że czasy się mocno zmieniły, to jednak wiele z nas właśnie właśnie po tym, czy mężczyzna jest w stanie przebić się przez ten mur – oczywiście, zdrowy mur, nie zamki królowych lodu nie do zdobycia – ocenia, czy będzie dobrym partnerem, przy którym będzie się czuła bezpiecznie. W końcu to kobiety są słabą płcią, prawda?
A czy ta bądź inna grupa kobiet jest mniej lub bardziej liczna, to naprawdę zależy od punktu widzenia. W naprawdę różnych kręgach bywałam i raczej nie spotkałam się z zachowaniami, o których piszesz, jakby były nagminne.
A Gosling – wbrew pozorom, zrozumiałam za pierwszym razem ;)

Łukasz
Gość
Łukasz

Oczywiście, że dziewczyny nie są wszystkiemu winne. Z resztą nic takiego nie powiedziałem.
Stwierdziłem jedynie, że nie poznają wielu fajnych facetów bo zwyczajnie nie dają im szansy patrząc najczęściej przez pryzmat pierwszego wrażenia.
Dałem również do zrozumienia, że dziewczyny w 95% (moje założenie) nie potrafią zrobić pierwszego kroku oraz odpowiednio zareagować na kulturalną zaczepkę – co z kolei nie przeszkadza im (zazwyczaj) w narzekaniu i lamentowaniu na temat deficytu fajnych facetów. Tyle.
Mężczyzni też mają swoje za skórą i nigdy nie mówiłem, że są bez skazy… no ale nie czarujmy się – po naszej stronie jest połowa winy a połowa po stronie kobiet… i tutaj akurat wziąłem na tapetę tę żeńską część.
W końcu artykuł, którego dotyczy niejako ten komentarz to: „Mity w które wierzą singielki”

„Dziewczyny też się boją spławienia, wyśmiania, a jednak nadal tkwimy w
przeświadczeniu, że to mężczyzna powinien wykonać pierwszy krok. A że to
on go wykonuje czy też my kobiety wręcz tego oczekujemy? Cóż, (…) lubimy być zdobywane.”

No i co z tego?
Wyjaśnij mi proszę. Faceci boją się spławienia bo są zazwyczaj regularnie spławiani (chociaż powiedziałbym, że dużą rolę odgrywają tu okoliczności i sposób spławienia) i jakoś nikogo zazwyczaj to nie obchodzi. Mało tego bywa to przedmiotem dowcipów. Idąc dalej, boją się wyśmiania – bo są często wyśmiewani i też każdy ma to w poważaniu. Gdyby tak często nie było, nie pojawiłyby się ciężkie stereotypy jak np „kobiety wolą dupków”, „dla kobiet nie można być miłym” etc
Powiem więcej, gdyby nie takie zachowanie to owe stereotypy nie zajmowałyby tak zaszczytnego miejsca w ludzkiej świadomość (niezależnie od płci) i nie umacniałyby się.
Zgadzam się z Tobą, wiele współczesnych kobiet czeka na pierwszy krok ze strony mężczyzn… i nie robi nic poza tym. W tym momencie zazwyczaj pojawiają się porównania do rycerzy, księżniczek i innych pierdół bez pokrycia – wybacz ten nieco prosty i wulgarny szczyptę język.
Mówisz, że kobiety lubią być zdobywane. Zgoda, te mądre owszem – pewnie dlatego, że rozumieją różnicę pomiędzy byciem zdobytą a zdobywaną… podobnie jak różnicę pomiędzy nieprzystępnością a niedostępnością.

Idąc dalej, argument o rzekomym byciu słabą płcią jest niestety słaby. Kobiety być może fizycznie (anatomicznie) nie mają takich możliwości jak mężczyzni ale zazwyczaj są dużo silniejsze psychicznie.

„my chyba
nadal czekamy na rycerzy”
Proponuję więc poczytać dla odmiany ten artykuł, bo również jest naprawdę dobry i stanowi kontrast. :)
http://www.wypstrykando.pl/2016/07/176-dziewczyno-chcesz-czekac-na-ksiecia.html

Ana
Gość
Ana

Nie musiałeś mówić, to się da wyczytać z Twoich komentarzy :) Mam wrażenie, że masz w sobie wiele żalu do dziewczyn i przez to masz bardzo czarno-biały obraz relacji damsko-męskich, przynajmniej w kontekście „pierwszego kroku”. No i nie można brać wszystkiego tak dosłownie, tak bardzo rozkładać na czynniki pierwsze – z takim podejściem nikt nigdy nie zrobi pierwszego kroku. Wybacz, ale słaba płeć wcale nie znaczy, że kobieta ma być mimozą – jestem zdania, że mimo zmieniającego się świata, warto jednak pozostawić nieco pola mężczyznom dla otoczenia kobiet silnym męskim ramieniem – jakoś nie kręci mnie sytuacja odwrotna. I o to też chodzi we wspomnianej przeze mnie rycerskości, jakiej kobiety jednak wciąż oczekują – nie chodzi o to, by mężczyzna był idealnym księciem z bajki, a po prostu umiał się zachować właściwie do sytuacji. Nie każda dziewczyna czeka na dupka i nie każda lubi, gdy się dla niej nie jest miłym. Jeśli sam będziesz powielał stereotypy, nie licz, że ktoś inny przez nie nie będzie na Ciebie spoglądał.
A co do linku – to są właśnie odcienie szarości, a nie czarno-biały obraz świata!

Łukasz
Gość
Łukasz

Hmm, no to masz ciekawą zdolność do nadinterpretacji moich słów. Intrygujące. W sumie to z tym rzekomym żalem do dziewczyn to mnie dosłownie położyłaś na łopatki.
Tak więc, dziękuje. Od razu poprawił mi się humor. :)
Swoją drogą to ciekawe że na podstawie kilku wypowiedzi w tym temacie tak sprawnie oceniasz moje preferencje i postrzeganie przeze mnie tego tematu.:)
Tylko widzisz, jest jedno malutkie ale. Temat pierwszego kroku mam akurat rozpracowany do perfekcji i tutaj nie ma miejsca na szarość – jest czerń albo biel. Albo się komuś daje szanse albo nie :). Drugiej szansy często po prostu nie ma.
Tak w ogóle to strasznie fajny temat do rozmowy jest… ale twarzą w twarz. Słowo pisane stwarza ogromne pole do powstawania nieporozumień – pewnie przez to, że nie dostrzega się komunikacji niewerbalnej swojego rozmówcy.

„No i nie można brać wszystkiego tak dosłownie, tak bardzo rozkładać na
czynniki pierwsze – z takim podejściem nikt nigdy nie zrobi pierwszego
kroku.”

Rozczaruję Cię ale zawodowi „gracze” (pardon) – a wielu z nich miałem okazję poznać w swoim czasie, mają kobiety rozpracowane linijka po linijce… słowo po słowie.
Swoją drogą to ciekawe co mówisz,tyle że dziwnym trafem spora część dziewczyn, które zastosowały się do kilku moich podstawowych wskazówek w zakresie pierwszego kroku… znalazła sobie fajnego partnera ( i masę pozytywnych znajomych) w bardzo krótkim okresie czasu. Kilka z nich nawet męża. :)
Sporej części chłopaków dzięki swojemu podejściu (tak dokładnie, dzięki rozkładaniu na czynniki pierwsze! :)) też udało mi się pomóc w znalezieniu drugiej połówki pomarańczy.
Tak więc póki co jestem szewcem, który chodzi bez butów… jak w przysłowiu. ;)

Hmm no jestem niezmiernie ciekaw gdzie powieliłem stereotypy. Może więc mnie łaskawie oświecisz? Chętnie się do tego odniosę…
„Nie każda dziewczyna czeka na dupka i nie każda lubi, gdy się dla niej nie jest miłym.”
„Dupek” to tak naprawdę pewien archetyp sposobu bycia na który daje się złapać większość dziewczyn i jest to pojęcie biegunowo odległe od bycia niemiłym. Myślę więc że nie masz pojęcia co mam przez to na myśli.

Powiem Ci szczerze, że specjalnie nie obchodzi mnie jak ktoś na mnie spogląda. Nie noszę stereotypów i pójścia na łatwiznę. Pewnie dlatego tak bardzo poznawać nowych ludzi… twarzą w twarz.

Co do linku, to ciekawi mnie czym jest dla Ciebie ta szarość?
Bo widzisz, do mnie z tekstu przebija brak bierności, umiejętność wyjścia z inicjatywą, przełamania konwenansów i wzięcie swojego życia w swoje własne ręce.

Tak więc proszę… opowiedz mi szczegółowo o tej szarości i jej odcieniach bo umieram z ciekawości!

Ana
Gość
Ana

Nie wiem, czy to nadinterpretacja, czy czytanie kontekstu, czy może coś innego, ale skoro szewc bez butów chodzi, to chyba coś w tym jest, nie sądzisz? :)
W każdym razie, myślę, że wiem, co miałeś na myśli, a stereotypy powiela się właśnie poprzez puszczanie ich w dalszy obieg, np. teorii o archetypie owych dupków uwielbianych przez kobiety.
Co do szarości – dla mnie czarno-biały jest świat ze sztywnym podziałem ról. Szarością jest wyłamywanie się z nich – jak autorka tekstu. Poza tym – nie zauważyłeś, że w tym tekście jest też mowa o biernych facetach? Więc to, co Ty zarzucasz kobietom, Kotłkova zarzuciła mężczyznom. 1:1. I znowu szarość, bo czarno-biało ocenili ją nie ci, po których by się tego spodziewała.
A wzięcie życia we własne ręce, inicjatywa, przełamanie konwenansów to jest właśnie szarość – czarno-białe jest tkwienia w roli, którą narzuca nam świat. I tchórzostwo, że jak zrobię to, to… no właśnie, to co? Świat się nie zawali :)

Łukasz
Gość
Łukasz

Prawda zapewne leży gdzieś po środku. ;)
Jak każdy mam swoje wady i zalety. :)
Co do rzeczonego archetypu to tutaj muszę sprostować, konsultowałem się z 2 znajomymi psychologami i to akurat nie jest stereotyp, ma to nawet swoje naukowe wytłumaczenie ale nie mam zamiaru zanudzać szczegółami. Nie chodzi w tym przypadku o bycie jakimś prostakiem tylko o zachowywanie się w sposób kontrastujący z pewnymi ogólnie przyjętymi normami. :) Określenie, że kobiety wolą dupków jest w tym wypadku trochę niesprawiedliwe. :)
Dobrze, że sprecyzowałaś tę kwestię bo ja inaczej postrzegam szarość ( w kontekście relacji) . Zgadzam się przy tym z tym co napisałaś – ja również nie jestem zwolennikiem sztywnego podziału ról. Tyle, że tej płaszczyzny nie postrzegam w kategorii czerń,biel czy szarość. Różnica punktu odniesienia. :)

Oczywiście, że jest o mowa o tego rodzaju facetach i ja się z tym w pełni zgadzam tyle że tutaj się troszkę zagalopowałaś. Kobietom zarzucam owszem to, że bardzo często nie umieją wyjść z inicjatywą albo co ważniejsze tej inicjatywy docenić – autorka w prawdzie przyznała, że spora część facetów jest faktycznie bierna i zbyt nieśmiała aby zrobić pierwszy krok w normalnych codziennych okolicznościach (tutaj się całkowicie zgadzam) ale przyznała również że ŻADEN z napotkanych (zagadanych) facetów nie potraktował jej w sposób niemiły, niegrzeczny etc – wręcz przeciwnie byli bardzo pozytywnie zaskoczeni. Tak więc z tym 1:1 nie mogę się zgodzić… bo odsetek kobiet ( z moich doświadczeń) będących niemiłych i niegrzecznych w odpowiedzi na kulturalna zaczepkę jest nieporównywalnie wyższy. Ale to moje osobiste zdanie.

Mało tego, autorka sama podkreśla, że o ile faceci boją się zrobić pierwszy krok w obawie o wyśmianie i upokorzenie to kobiecym problemem jest przede wszystkim sposób myślenia… a wręcz konkluduje, że „same jesteśmy dla siebie przeszkodą”.

„A wzięcie życia we własne ręce, inicjatywa, przełamanie konwenansów to
jest właśnie szarość – czarno-białe jest tkwienia w roli, którą narzuca
nam świat. I tchórzostwo, że jak zrobię to, to… no właśnie, to co?
Świat się nie zawali :)”

Cóż, ja tych czynników nie postrzegam w ten sposób – stąd nieporozumienie. :) Nikt nikomu niczego nie narzuca. Najgorsze ograniczenia człowiek nakłada na siebie sam i wówczas to jest najsmutniejsze. Jeśli jest się otwartym i zdeterminowanym można dosłownie wszystko. Czasem wymaga to tylko trochę czasu. :)

Ana
Gość
Ana

Dobrze, że ten finał Euro jest taki nudny, mogę posiedzieć w sieci, czekając na gole ;)
Czerń, biel, szarość – to pewne uproszczenie. Czerń lub biel to dla mnie symbol norm, ról społecznych, w którą świat wkłada płcie od wieków. Bo wkłada i nie mów, że to my sobie sami narzucamy to czy owo. Nie żyjemy w próżni – kobietom w głowach siedzi „wypada – nie wypada”, mężczyznom – strach przed upokorzeniem. Ale tak samo kobiety się boją upokorzenia przez mężczyzn. Wg Ciebie chyba powinniśmy wrócić do czasów swatek – nie byłoby problemu ze strachem :)
A czym jest dla mnie szarość (lub kolory – jak wolisz:)? Wszystkimi poza ww. rolami. Uważam, że w życiu potrzebne są wszystkie odcienie: czerń, biel, szarość i kolory.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla mnie jest 1:1. Nie w odsetku, w sposobie myślenia i postępowania. Nie generalizowałabym też tak bardzo jak Ty. Moim zdaniem, ten odsetek zachowań będzie podobny. Mogłabym mnożyć przykłady zachowań kobiet zupełnie innych niż przytaczane przez Ciebie i zupełnie innych zachowań mężczyzn niż te przypadki u Kotełkovej. Wierz mi, z tak chamskim zachowaniem, jak męskie, nie spotkałam się w przypadku żadnej z dziewczyn. A widziałam sporo, sporo też przeprowadziłam rozmów pokoleniowych, nie tylko z rówieśnikami – dlatego mam wrażenie, ze jednak mam szersze obserwacje niż Twoje.
No i czy obawa o wyśmianie i upokorzenie nie jest sposobem myślenia? Oczywiście, że jest. I wtedy mężczyzna też zostaje sam dla siebie przeszkodą – nie kobieta, a jego sposób myślenia o kobietach. 2:2?

Jen Shao
Gość
Jen Shao

Autorowi wyraźnie „uciekło”,że jest multum kobiet,które CHCĄ być same i nie chcą mieć dzieci.Nie każda kobieta po menopauzie żałuje,że nie urodziła.