Amerykański czy włoski sen?

Amerykański czy włoski sen?

Sądząc po obecnie produkowanych samochodach, współczesna cywilizacja stoi na rozdrożu i może pójść w jednym z dwóch kierunków.

Pierwszy z nich symbolizują samochody, w których gdzie tylko można montuje się uchwyty na kubki z kawą, miejsca na powieszenie zapasowego garnituru i zestawy głośnomówiące żeby nawet stojąc w korkach można było sprzedać komuś mikrofalówkę.

Drugi kierunek symbolizują samochody, w których pierdoli się te wszystkie uchwyty na kawę, bo od picia kawy są kawiarnie, a zamiast tego dba się o mocne amortyzatory i o to, żeby przednie siedzenia odsuwały się na tyle daleko, żeby w środku było tak dużo miejsca, żeby móc spontanicznie zatrzymać się na polnej drodze i w rytm pracy amortyzatorów obserwować jak szyby robią się mlecznobiałe.

Pierwszy kierunek to droga amerykańska. Droga sukcesu, pracy siedemdziesiąt godzin tygodniowo, lansu zamiast odpoczynku, zawału po czterdziestce i sukcesu osiąganego wraz z 60 calami na ścianie i spółką na giełdzie. Drugi kierunek to droga włoska. Droga, którą idąc pracujesz żeby żyć, skupiasz się na jakości i nie zastanawiasz się nad tym czym jest sukces, bo masz przed sobą morze, pod stopami ciepły piasek, a obok siebie kobietę równie piękną co samochody z Maranello. I jeśli byłeś kiedykolwiek na wakacjach, to wiesz, że w takich chwilach masz całkowicie gdzieś powszechną definicję sukcesu, nawet kiedy twoje konto w banku jest w połowie puste.

Polska nie poszła drogą włoską. Nie poszła też drogą polską, słowiańską. Polacy się zamerykanizowali i połączyli w marzeniu, żeby ciężką pracą w korporacyjnych boksach przekuć swoje życie w hollywoodzki film. Polki łyknęły opowieści o tym, że miłość to zacofanie, a atrakcyjność to seksistowski wymysł. Kobiecość zastąpiły słowami: „Bo ja studiuję. Bo ja pracuję. Bo ja jestem niezależna”. Symbolem przeciętnej trzydziestolatki jest to, że jej samochód nie chce rano odpalić, przez co ona nie zdąży odwieźć otyłego dzieciaka do żłobka, a później posypie się jej cały misterny harmonogram zajęć, które musi zaliczyć, żeby żyć tak pięknie jak w filmie i przez których zaliczanie nie ma się czasu, żeby jej jędrny tyłek wytrenowany Chodakowską przydał się do czegokolwiek niż siedzenie na obrotowym krześle, obok którego stoi kubek z motywującym napisem: „Start living!”.

Współczesna kobieta to coraz częściej zgorzkniała istota, która opanowana furią zrzuca winę na swoje życie na wszystko dookoła, a w ten sposób zachowują się tylko blogerzy i ludzie, których potrzeby nie są zaspokojone.

Współczesna kobieta może latami czytać w czasopismach, że jest piękna. Może codziennie patrzeć w lustro i powtarzać sobie, że jest idealna, ale uwierzy w to dopiero kiedy ktoś powie jej łzawe: „Jesteś piękna, szaleję za tobą i mam wrażenie, że zmarnowałem wszystkie lata zanim ciebie poznałem”.

Ostatnio u mnie na profilu dyskusja o tym co najbardziej liczy się w związku. Smażenie kotletów, poczucie humoru, pieniądze, sława? Co działa najlepiej? Status? Każdy zna jakiegoś kasiastego gościa, który mimo to najbliżej seksu był kiedy podczas domówki słyszał jak jakaś dziewczyna robi swojemu chłopakowi loda w toalecie. Może wygląd? Tu pojawia się ta sama śpiewka, bo każdy zna jakiegoś przystojniaka, który przestaje być atrakcyjny jeśli tylko otworzy usta.

Nic z tego. Chcemy tego czego nie mamy. Tego co nie jest codziennością. Szefem-dupkiem, politykiem-kurwą, globalnym ociepleniem, korkami, jedzeniem zrobionym z proszku, gapieniem się na siebie w klubie jakby było się szympansami przedzielonymi kratą. Codzienność mamy cały czas, a wciąż mamy deficyt pewności siebie, siły, smaku, koloru, jakości. Każda kobieta „chce rozbić szafirowe szkło w swoim zegarku i wyjąć z niego wskazówki, wyrzucić telefon, nie dbając o nic założyć koszulkę wybrudzoną keczupem i spotkać kogoś przy kim będzie to możliwe”.

Wszystko co jest ci do tego potrzebne masz w spodniach. Jaja. Pewność siebie. To co robi faceta facetem jest odwaga:
1. Żeby powiedzieć to na co inni nie mają odwagi.
2. Żeby zrealizować to co się powiedziało.
3. Żeby nie zachowywać się jak tresowana małpka.
4. Żeby podjąć ryzyko.

Spotykając kobietę zawsze masz ten sam wybór, którego dokonujesz kupując samochód. Możesz iść drogą amerykańską albo włoską. Możesz skończyć z uchwytem na garnitur albo z dużą kanapą z tyłu. Możesz ugrzęznąć na etapie strojenia się, pocieszania, picia na odwagę, przechwalania się, rozmawiania o pracy, studiach i perskim kocie jaki zeskakuje w nocy z jej szafy. Możesz też zapomnieć o całej codzienności, szarości, pieprzeniu o genderyzmie, kryzysie męskości i kryzysie kobiecości, umowach śmieciowych i wyborach, a dać jej coś więcej.

Jeszcze chcemy czuć, ale coraz mniej mamy na to czasu. Pozostaje mieć nadzieję, że nigdy nie skorzystamy ze zjazdu na autostradę prowadzącą do całkowitego zamerykanizowania się.

Życia gdzie liczy się efekt, a nie jakość. Miejsca gdzie kobiety to dziwki i suki, a nie kochanki, które mogą być sukami w łóżku.

Rzeczywistości, w której zapytamy: „A co to za różnica?”.


Dzisiejszy wpis inspirowało „Starting Line”.

Print Friendly, PDF & Email

21
Dodaj komentarz

avatar
100000
9 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
Asiamademoiselle zuAuroraDanielVolant Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
kojta
Gość
kojta

Wielbię Cię, Człowieku.

Mateusz Żłobiński
Gość
Mateusz Żłobiński

Kobiety w ramach równouprawnienia otrzymały 2 razy więcej zadań. Nie dość, że zajmują się domem, to jeszcze muszą iść do pracy – otoczenie widzi, że kobieta się realizuje, a ona umiera od środka. Przychodzi zmęczona do domu, a tu trzeba zrobić obiad, wyprasować ubrania, i pochwalić styranego pracą męża. Zdecydowanie nie idziemy w kierunku włoskim.

Ernest
Gość
Ernest

Kolego. Mam za sobą rok zycia spedzony w Italii. Nie chce, by moj kraj poszedl ta droga. Zakladam, ze pojecia drogi amerykanskiej i wloskiej to tylko przenosnia do „clue” sprawy. Niemniej jednak doloze swoje piec lir. Wloski styl przemawia w pelni do ludzi na wakacjach – oni sami sa wyluzowani i wloski styl zycia im pasuje, bo nie maja doczynienia z ich administracja. Przyznam, fajnie jest sobie z rana wypic capuccio, opierdolic briosce i zagryzc kawalkiem pizzy z prawdziwa mozarella, po czym zapalic szluga ze swiadomoscia ze za pol godziny spoznienia nikt ci dupy nie urwie. Jednak ci ludzie absolutnie wszystko robia na odpierdol. Wyroby najwyzszej jakosci dotycza niewielkiej garstki firm, glownie zwiazanych z moda, stomatologia i gastronomia. Aby przetrwac w tym srodowisku trzeba nauczyc sie miec wyjebane. Trzeba oddac, ze jest to kraj dobry na emeryture – starsi ludzie sa wyjatkowo aktywni i wygadani, nikt nie chce byc szary. Do tego im starszy wloch tym lepiej sie ubiera, to wlasnie tutaj kobiety ktore podobaly mi sie najbardziej to glownie milfy. Natomiast mlode wloszki… zaniedbane, drace mordy, zarozumiale. To co zle sie mowi o Polkach tam jest podniesion

Ernest
Gość
Ernest

Cd.
podniesione do szedcianu do szescianu. Niejednokrotnie widzialem srednie wloszki z wielkimi dupami traktujace bardzo przystojnych facetow jak kelnerow. Nie dziwi mnie, ze tyle wlochow robi dzikie eskapady na wschod. W ogole o tym mozna esej napisac. Bardzo docenilem polskie dziewczyny i Polske w ogole, chociaz fajnie by bylo sie tam zestarzec z grubym portfelem…

Szymon
Gość
Szymon

Ernest, jestem pół Włochem i wiem, że Volantowi nie o to chodziło.
Nie bierz wszystkiego dosłownie, aczkolwiek totalnie się zgadzam z Twoimi wypowiedziami. Jest tak jak piszesz.

Michał
Gość
Michał

Tekst jak zwykle bardzo dobry i trafny, nie ma co mówić.

Natomiast Ernest, ja pracuję we włoskiej firmie i muszę codziennie kontaktować się z biurem w mediolanie. Mam taką pracę, że pracujemy 7 dni w tygodniu i bardzo ciężko jest się z nimi dogadać, kiedy oni przez 8 godzin, pracują jakieś 3, bo reszta to przerwy.

Ernest
Gość
Ernest

Wystarczy rzucic okiem na godziny pracy typowego wloskiego banku :D No i uwzglednic „pausa per pranzo”;)

Michał
Gość
Michał

Tu nie chodzi o luz czy efektywność. Ja będąc w Meksyku np. kontaktuję się w sprawie zamówienia czy problemu, który mogą oni rozwiązać w Milanie i choć wiedzą, że 300 os. czeka na odpowiedź nic sobie z tego nie robią. Co ciekawe włosi, którzy są tam ze mną psioczą na nich tak samo, że jak tak można

Ernest
Gość
Ernest

Wiem że nie o to, wspomnialem o tym w drugim zdaniu;) pewnie ze wzgledu na stereotypy nt typowego wloskiego luzu przycisnelo mnie by na szybko podzielic sie doswiadczeniami. Mam nadzieje ze nie wprowadzi to jakiegos zamieszania. Co do samego tekstu to faktycznie cos w tym jest

Ernest
Gość
Ernest

Co do życia w innym kraju i opisywania doświadczen nie da się ocenic jakie sa fakty, bo „fakty” nie istnieją – każdy ma własne. Jest co najwyżej silna linia trendu. Tak sie złożyło, że na Ukrainie równiez spędziłem wiele miesięcy, opisując ten skrawek ziemi zarówno jeśli chodzi o kwestie polityczno-gospodarcze, jak i o kobiety.. i wiele ogolnie znanych uproszczen, takie jak to wyzej, tez do siebie nie pasuje. Jednak głupio by tutaj pisac kolejne wypracowanie, bo temat jest gruby, moge odpowiedziec na priv. Pzdr

Guido
Gość
Guido

Też lubię w Polsce to, że łączy ona w sobie dwie skrajności – północne zdyscyplinowanie, z miejscem na luz i fantazję. Taki nordycki porządek, choć jest niezwykle efektywny to przeraża mnie; tęsknię wtedy do nonszalancji południa, jednakże bałagan w wydaniu sycylijskim na dłuższą metę mnie szybko męczy i irytuje.

W ogóle o tym przeciwstawieniu Południa i Północy, które Volant przedstawił na przykładzie samochodów – pisał już Nietzsche w „Poza dobrem i złem”. Tam jest o wrażliwości artystycznej – mrocznej północnej – jak np. u Wagnera, na którą odtrutkę filozof znalazł w muzyce francuskiej, bo Francuzi potrafili udanie łączyć cechy Południa i Północy, co chroniło ich przed „upiornością i anemią pozbawioną słońca – przed niemiecką chorobą smaku.” ;)

Sam natomiast odnajduję ten balans właśnie w Polsce i sztuka polska go posiada (a sztuka, gdy jest wybitna oddaje doskonale ducha miejsca) – np. u Chopina: muzyka z jednej strony jest bardzo uporządkowana formalnie z czytelną strukturą, a z drugiej posiadająca żarliwość i namiętność włoskiej opery.

To wbrew pozorom nie takie proste, mało komu na świecie udało się to osiągnąć przed i po nim.

No, ale odbiegam od tematu… ;)

Nebelline
Gość
Nebelline

A kim jest i dokąd zmierza ówczesny mężczyzna?

ownme
Gość
ownme

Mezczyzna zmierza do siebie tzn. do prowadzenia wlasnego zycia, wlasnej historii, egoizmu tzn. wlasnego szczescia. Facet to wojownik, biegajacy za zwierzyna. Facet bez ruchu i wlasnego dzialnia jest jak Lew w zoo, niby grozny jednak karmiony martwym miesiem…

Krzysztof O
Gość
Krzysztof O

Zdecydowanie amerykański, ale cofnąłbym się o kilkadziesiąt lat.
Duży silnik, surowe wykończenia i zajebista jazda.

Daniel
Gość
Daniel

Czyli najlepszym życiowym wyborem jest emigracja na jedną z rajskich wysp,gdzie głównym zajęciem było by leżenie w hamaku przerywane rznięciem turystek?

Aurora
Gość
Aurora

Ale żeby kobietę przyrównywać do blogiera ? ! :P gorszego zniesławienia nie słyszałam :P hahahahahahaha

mademoiselle zu
Gość
mademoiselle zu

mocne. dopiero dziś tu trafiłam przez przypadek ale zdecydowanie zostaję na dłużej.

Asia
Gość
Asia

Niezmiennie świetny :)