Młodość zaczyna się z werwą i świadomością, że można wszystko, a po kilku latach spotyka się te same osoby z brzuszkiem, butelką piwa w ręce i smętnym spojrzeniem, które podliczają niezrobione rzeczy i mówią:
– Stary, pamiętasz jak mówiłem, że życie stoi przede mnie otworem? To ja już wiem co to był za otwór.

Ja tego nie wiem, ale zamiast tego wiem dlaczego ludzie stoją w miejscu. Wiesz dlaczego nic nie zmieniasz? Bo:

1. Nie chcesz nic zmienić.

Dawniej rodziło się w określonej grupie społecznej z zaplanowanym życiorysem i ekstremalnie niskimi możliwościami awansu społecznego co może nie było komfortową sytuacją, ale jednocześnie upraszczało całą egzystencję. Było to jak usprawiedliwienie o treści: „Jan Kowalski jest w porządku taki jaki jest i nie musi być ambitny”.

Dziś już tego komfortu nie ma i Jan Kowalski czuje, że musi być ambitny. Musi mieszkać w jak największym mieście, na jak najwyższym piętrze, w jak największym apartamencie, z jak największą plazmą w środku i z jak największą ilością studentek i korpostażystek, które przewinęły się przez jego największe łóżko jakie znalazł w Ikei.

Świat dzieli się na ludzi, którzy żyją jak chcą i są z tym szczęśliwi, na tych, który są nieszczęśliwi, nie żyją jak chcą i tego nie zmieniają oraz na ludzi, którzy żyją jak chcą, ale są nieszczęśliwi, bo wydaje im się, że powinni żyć inaczej. Osobiście uważam, że zadziwiająco duża jest trzecia grupa dająca napędzać się niezdrowym ambicjom i próbom dopasowania się do większości. Kiedyś spotkałem gościa, który twierdził, że jest beznadziejny, bo nigdy nie uprawiał seksu w klubowej toalecie jakby to była jakaś wyjątkowa atrakcja (z doświadczenia powiem, że są większe szanse na to, że wyrzucą cię z klubu niż, że będzie to fajne doświadczenie). Obecnie za to spotykam ludzi, którzy mówią: „Ja tylko jestem programistą i nigdy nie byłem na Dominikanie.” Immanuel Kant spędził całe życie w Królewcu i nie potrzebował podróży, żeby czuć się spełnionym. Może ty też nie potrzebujesz? Osobiście uważam, że większość ludzi lubi żyć właśnie tak jak żyje i bez potrzeby daje sobie wciskać, że musi chcieć więcej.

2. Przeraża cię możliwość porażki.

Jesteśmy wychowywani w kulcie bezbłędności i pogardzie do mylenia się i porażek. Nie ma metody, która pomoże ten strach wyeliminować, ale za to można pozwolić sobie na porażkę i eksperymentować w sposób, który nie zniszczy ciebie fizycznie lub finansowo. Dlatego jeśli boisz się porażki to:
1) Podejmij działanie tak, żeby jedynym dobrem, które stracisz był czas, który i tak byś poświęcił na scrollowanie strony ze śmiesznymi zdjęciami. Jeśli zakładasz firmę to najpierw oszczędź na nią pieniądze zamiast brać kredyt, wejdź w spółkę albo zacznij od małego wycinka planowanej działalności.
2) Uświadom sobie, że wszystkie doświadczenia (w tym porażki) zawsze działają na twoją korzyść. Z raportu Startup Genome wynika, że z 2600 firm, te które doświadczyły w swojej działalności porażek obecnie generują średnio 2,5 razy większe zyski.
3) Zaakceptuj, że człowiek nie zmienia „się”. Zmieniamy się ze względu na doświadczenia, których wcześniej nie mieliśmy. Powtarzanie znanych schematów nic nie daje. Możesz przeżyć pięć razy ten sam rok albo przeżyć pięć lat. Co wolisz?

3. Odczuwasz strach przed sukcesem.

Ten punkt wykrzywia swoją gębę i skłania do pytania: „Dlaczego miałbym bać się jeździć Bentleyem, zatrudniać trzy tysiące osób i wypoczywać na Malediwach zamiast w Milanówku?”.

Dlatego, że nie wiesz jak zmieni się twoje życie. Dlatego, że nie masz umiejętności, żeby sobie z nimi poradzić. Dlatego, że nie potrafisz przewidzieć wszystkich możliwych konsekwencji takiego stanu rzeczy. Dlatego, że nawet jak ci się spodoba, będziesz się bał, że upadniesz, a to będzie bardziej bolesne niż bycie cały czas na tym samym poziomie.

4. Nie dbasz o higienę psychiki.

Każda higiena polega na usuwaniu czynników negatywnych i zwiększania ilości pozytywnych. Dbając o psychikę dbasz o poczucie własnej mocy sprawczej i przygotowujesz siebie na nowe wyzwania. Dlatego mów sobie, że umiesz, możesz i dasz radę bez kopania i znęcania się nad sobą jakbyś był dresem w bocznej uliczce. Nie rozpamiętuj tego co ci nie wyszło, ale zapisuj rzeczy, których dzięki temu się nauczyłeś. Nie tłumacz się, że jesteś w tym miejscu, a nie innym, bo mama cię nie kochała. Nawet jeśli tak było to tego nie zmienisz. A przede wszystkim nie mów, że TWOJE problemy są inne, większe i straszniejsze niż kogokolwiek innego, bo to nieprawda. Każdy w trakcie swojego życia mierzy się z tymi samymi demonami. Każdy walczy ze swoim strachem, niepewnością, poczuciem, że nie jest wystarczająco przystojny, dobry i mądry, z porażkami, odrzuceniem i śmiercią. Są niewielkie szanse na to, że jesteś na tyle wyjątkowy, żeby myśleć, że twoje problemy są większe lub bardziej istotne.

5. Nie masz zaplecza potrzebnego do odniesienia sukcesu.

Człowiek-Polak powie, że ktoś jest bogaty, bo miał szczęście, a ja jestem w stanie się z nim zgodzić. W moim życiu można zobaczyć tyle samo szczęścia co pracy. Może nawet więcej. Jednak wciąż pozostaje kwestia sprecyzowania warunków, w jakich szczęście może się w twoim przypadku pojawić. Z doświadczenia wiem, że na posiadanie „farta” wpływa: znajomość odpowiednich osób, dobrze rozwinięte kompetencje w jakimś obszarze i odpowiednio ukształtowany charakter.

Nie liczy się to, że jesteś w czymś wybitny jeśli nikt o tym nie wie. Nieważne, że ktoś o tym wie, jeśli zniechęcasz do siebie wszystkich dookoła. Nie ma znaczenia, że dostaniesz propozycję marzeń jeśli nie potrafisz wykonywać zobowiązań. Żadna z tych rzeczy nie jest kwestią szczęścia tylko twojej pracy. Sukcesu nie da się dokładnie zaplanować, ale da się stworzyć podstawy, dzięki którym będzie mógł się pojawić.

6. Wierzysz w to, że wszystko się ułoży.

To najczęściej dotyczy osób, którym „kiedyś szło”. Przedsiębiorców, którzy wybili się jakiś czas temu, później wyrosła im konkurencja, a oni wciąż myślą: „Teraz jest gorzej, ale będę robił to co zawsze i będzie dobrze”. Kobiet, które siedzą przy barze rozkapryszone jak zawsze, ale nikt już do nich nie podchodzi. Wszystkich, którzy przegapili kierunek zmian. Wyobraź sobie, że jesteś jaskiniowcem i w miejscu gdzie kiedyś pasły się mamuty już nie ma żadnych zwierząt. Możesz poczekać na nie kilka miesięcy, ale jak się nie pojawią musisz się dostosować. To robią ludzie i to ich najcenniejsza umiejętność.

7. Wierzysz w to, że masz jeszcze dużo czasu.

Kiedy byłem w liceum mówiłem sobie, że jestem fajny, mądry i mam dużo czasu. Rok później mówiłem sobie to samo. Dwa lata później też, bo wciąż nic się nie zmieniało. Typową cechą osób, które sobie nie radzą tak w aspekcie finansów jak i relacji międzyludzkich jest brak szanowania czasu. Oni zawsze mają go wystarczająco dużo, żeby poświęcić trzy godziny jadąc na drugi koniec miasta i oszczędzić 15 złotych. Oni zawsze mają czas, żeby spotkać miłość swojego życia i na razie mogą być z kimś kto pełni funkcję supportu występującego przed gwiazdą wieczoru. W ich życiu są tylko dwie pory: “Mam jeszcze czas” i “Już jest na to za późno”. Nadejście tej drugiej zawsze jest zaskoczeniem.

8. Chcesz zmienić tylko mały fragment swojego życia.

Niestety człowiek jest istotą holistyczną co oznacza, że zmiana jednego elementu pociąga za sobą zmianę wszystkich innych obszarów. Jesteśmy sobą ze względu na wszystko czego doświadczyliśmy i ze względu na wszystko co nas otacza. Przyzwyczajenia, znajomi, praca, gust i widełki możliwości jakie mamy w głowie działają jak kotwice, którymi jesteśmy uczepieni swojej rzeczywistości. Wyrwanie tylko jednej z nich nic nie zmieni, bo będą ciebie przytrzymywać wszystkie pozostałe.

9. Oczekujesz, że zmienią ciebie okoliczności zewnętrzne.

Typowe dla osób, które idą na szkolenie z myślą: „Płacę 100/1000/10 000 zł i będę nowym człowiekiem”. Ewentualnie kupują książkę i później mówią: „Dziesięć razy ją czytałem i co?! I nic się nie zmieniło!”. Nawet Harry Potter jak dostawał zaklęcie to musiał pomachać różdżką i poćwiczyć, żeby działało jak należy.

10. Nie wyciągasz wniosków.

Warunkiem eksperymentowania jest wyciąganie wniosków na zasadzie: “Sparzyłem się przenosząc garnek z wrzątkiem to teraz użyję rękawicy kuchennej.” Życiem rządzą powtarzalne mechanizmy. Jeśli słyszysz kultowe: „Zostańmy przyjaciółmi” jeden raz, to możesz myśleć, że to przypadek. Jeśli słyszysz to pięć razy pod rząd to zmień swoje zachowanie zamiast zacierać ręce licząc na to, że za szóstym razem będzie inaczej. Nie będzie.

Każdą umiejętność trenuje się jak mięśnie. Podstawowym „mięśniem” w życiu jest wytrwałość, ufanie sobie, trzymanie się swoich decyzji. Na początku bycie zmotywowanym utrzymasz przez kilka godzin. Później kilka dni i miesięcy. Jak uczyłeś się jeździć na rowerze to też się przewracałeś, ale wsiadałeś i znów jechałeś aż w końcu umiałeś to robić.

11. Nie chcesz zapłacić za zmianę.

Z każdym wyborem wiążą się plusy i minusy. Każdy wybór też kosztuje. Wybierając spokojne życie teraz, płacisz niezrealizowanymi marzeniami. Realizując marzenia płacisz za nie czasowym stresem i samotnością.

To nieprawda, że nie możesz mieć wszystkiego. Możesz, ale to kosztuje i często kosztuje więcej niż jesteś w stanie zapłacić. Obecnie masz rzeczywistość jaką sobie kupiłeś. Chcesz innej? To dopłać.

Ostatnio napisał do mnie gość, który chciałby zarabiać jedno zero więcej, ale żeby jednocześnie nie pracując więcej i nie dokładając sobie do życia stresu. Niestety takiej możliwości nie ma, bo jak chcesz zarabiać więcej to mocno upraszczając musisz pracować więcej (nawet kupując mieszkania pod wynajem i pracując na etacie w praktyce pracuje się więcej) albo pracować w mniej sprzyjającym środowisku (np. zakładając firmę i biorąc odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale też za pracowników i klientów). Później każdą działalność można zautomatyzować, ale wcześniej trzeba mieć co automatyzować.

Za wszystko co jest dla ciebie ważne zapłacisz, ale nie kartą Mastercard ani nie pieniędzmi. Zapłacisz za nie stresem, emocjami, ryzykiem porażki, tym, że twoja rodzina przez jakiś czas będzie widywała tylko twoje plecy, a obcy ludzie będą mówić, że się nakradłeś i powinieneś oddać 70% tego co zarabiasz.

Jeśli nie chcesz ponieść tych kosztów to nie kłam, że chcesz zmienić swoją rzeczywistość, ale nie umiesz. Da się tylko dla ciebie nie znaczy ona wystarczająco dużo. Produkty Apple też nie są drogie tylko ty nie chcesz tyle za nie zapłacić. To twój wybór, więc wybierz czy satysfakcja z osiągnięcia celu znaczy dla ciebie więcej niż wszystkie emocjonalne, fizyczne i czasowe koszty jakie musisz ponieść.

Jeśli tak to zapłać. Jeśli nie to przestań marudzić, że nie możesz żyć jak gwiazda rocka, bo sam to wybrałeś.