Czarno-białe

Czarno-białe

To scena, której nie musisz sobie wyobrażać. To scena, którą przeżył każdy. Przeżyłem ją ja i prawdopodobnie przeżyłeś ją ty, stojąc kilka metrów od niej. Akurat kwitły kasztany. Ona w jeansach opinających zgrabne nogi czekała na autobus, ale bez względu na to, co by robiła, i tak wryłoby cię w ziemię. Przeciągnąłeś spojrzeniem po jej twarzy, a następnie od jej stóp i zgrabnych łydek w górę. Uśmiechnęła się do ciebie. Byłeś pewny, że się jej spodobałeś. Że nie spotkała nikogo takiego jak ty. A ty? Chciałeś od niej wszystkiego – zabrać ją na carbonarę, kupić jej kwiaty, żeby odegrać rycerza, zsunąć z jej opalonych nóg dżinsy i robić to każdego dnia. Przed oczami miałeś swoje potencjalne, ale jednocześnie niemal boleśnie realne życie razem z nią.

Tylko że akurat wracałeś z treningu. Nie byłeś odpowiednio ubrany. Nie byłeś odpowiednio uczesany. Byłeś zmęczony i już spóźniony do swojej dorywczej pracy. Może jeśli jesteś starszy to byłeś wkurwiony przez szefa, bo odrzucił twój najlepszy projekt. Może zepsuł ci się samochód i tylko dlatego teraz stałeś na tym przystanku. Zresztą może to i tak nie jest odpowiednia chwila. Może ona uśmiechnie się raz jeszcze. Może ona da ci jakiś znak.

Wtedy przyjechał autobus. Ona odwróciła się i wsiadła, a ty miałeś w głowie krótkie, pełne treści: „KURWA!” i usprawiedliwienie: „To nie była odpowiednia chwila. Gdyby tylko to był inny dzień”.

W ten sposób jej dżinsy nie zostały zsunięte z opalonych nóg. Nie zjedliście razem carbonary. Nie dałeś jej kwiatów, nie zobaczyłeś zachwytu w jej oczach, ani nie usłyszałeś: „Myślałam, że już nikt tak dzisiaj nie robi”. Nie przeżyłeś z nią, ani jednego dnia, o którym byś marzył, że się nie skończy. W tej jednej, przedłużającej się chwili nie została przesunięta zwrotnica, która pchnęłaby ciebie na nowy tor. Nie stała się jedną z tych, o której opowiedziałbyś w wywiadzie mając 65 lat. Nie stało się nic – zupełnie jak w piosence Gawlińskiego.

Zostałeś tam sam z garścią wymówek, racjonalizacji i argumentów w ręce. Sam oceń ich wartość.

*  *  *

Najczęstszy zarzut jaki widzę w komentarzach zawiera się w słowach: „Generalizujesz!” i „Popadasz w skrajności”. Robię to świadomie, bo najsmutniejsze to być osobą, która wszędzie widzi „ale”. Być tym gościem, który jest sprytny, mądry i dokładnie wie, dlaczego czegoś nie da się zrobić. Który zawsze znajdzie rozsądne i niezłe argumenty na rzecz aktualnego status quo, tłumacząc dlaczego jest właśnie tutaj.

To fakt, że nie istnieją rady skuteczne zawsze. To również fakt, że nawet jeśli ich skuteczność wynosi 20% to jest to o 20% więcej, niż to, co robisz na co dzień.

Widzisz, co do zasady należy ze swojego życia eliminować wszystkie toksyczne osoby, prawda? Niestety, żeby być w pełni obiektywnym trzeba przyznać, że nie wszystkie da się wyeliminować. Przecież nie utniesz kontaktu z nauczycielką polskiego, eks mężem, który wciąż ma prawa rodzicielskie ani z przypadkowymi osobami, które będą cię dołować, bo inaczej trzeba byłoby nie wychodzić z domu. Mało tego! Przecież często dopiero po latach okazuje się, że ktoś był toksyczny, a kto nie. Może wyeliminowanie kogoś sprawia, że pozbywa się jednej z najważniejszych osób dla swojego przyszłego życia? Nie mówiąc już o tym, że przecież każdy ma własną definicję toksyczności, a to oznacza, że nie da się kogoś zakwalifikować do tej grupy lub nie.

Wniosek? Wszystko co robisz teraz jest absolutnie w porządku.

To samo można zrobić z każdą złotą radą: „Rób to, co daje ci szczęście”, „Spotykaj się z lepszymi od siebie”, „W każdej sytuacji dąż do wygranej” albo „Odżywiaj się zdrowo”. Zawsze można znaleźć wyjątki, powołać się na subiektywizm i takie wyrażenia jak: „Wydaje mi się” oraz „Przecież nie zawsze można”. To czego zwykle nie łapiesz to fakt, że nie są to najbardziej racjonalne argumenty – to są argumenty tłumaczące dlaczego zamiast czuć, że spuściłeś wpierdol kolejnemu dniu, narzekasz, denerwujesz się i czujesz, że sekundy kapią ci spomiędzy palców. Rozejrzyj się dookoła, bo to są uzasadnienia, jakie podrzucasz sobie, żeby uzasadnić dlaczego jesteś i musisz być właśnie tutaj. To argumenty, przez które patrzysz na stronę kartki z napisem: „Dlaczego tego nie robić?”, zamiast na tą z napisem: „Co mi to dobrego da?”.

Skuteczność wcale nie jest pośrodku. Skuteczność nie jest rysowana bladym różem i pastelami. Skuteczność jest rysowana czernią i bielą, bo to pomiędzy nimi jest całe spektrum wyrazistych kolorów. Ucząc cię rysunku, najcenniejsza rada jaką dostaniesz to: „Nie zapominaj o używaniu czerni i bieli, bo to one dają punkt odniesienia do innych barw”. Bez nich zostaje mdły obrazek, o którym zapominasz jeszcze w tej sekundzie, w której go zobaczyłeś.

Większość spraw sprowadza się do prostej alternatywy:

Albo pracujesz albo nie pracujesz.
Albo odhaczasz cele albo o nich marzysz.
Albo podczas meczu trafiłeś do kosza albo spudłowałeś.
Albo wygrałeś albo przegrałeś.
I nie ma czegoś takiego, że próbowałeś, starałeś się albo dzieliły cię od czegoś tylko milimetry i to właściwie jak wygrana. Gówno prawda. To jak polizać cukierek przez papierek.

Liczy się tylko to, co zrobiłeś. Prawda to wynik zapisany przy twoim nazwisku. Reszta to bardzo często mało ciekawa opowieść o braku zdecydowania, cackaniu się ze sobą i rozgrzeszaniu siebie, napisana przez osobę, która mogąc zapewniać totalny rozkurw, wybiera patrzenie jak jej szanse rozpływają się w powietrzu.

Print Friendly, PDF & Email

30
Dodaj komentarz

avatar
100000
21 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
23 Comment authors
Alicja SikorskakatasiaJohnAdamK Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magdalena Wójtowicz
Gość
Magdalena Wójtowicz

tęskniłam za takimi tekstami! :)

Lilianna M. Scott
Gość
Lilianna M. Scott

No i trafione w punkt. Większość spraw sprowadza się faktycznie do prostego algorytmu, o którym zostało napisane. Szkoda, że dziś jednak średnio mi się on przydał. Ale tekst dobry! ^^

Beata
Gość
Beata

Kiedyś w radiu usłyszałam mądry tekst – coś na zasadzie, że warto ciągle próbować i podejmować jakieś inicjatywy, bo w ostatecznym rozrachunku liczą się tylko zwycięstwa, o porażkach nikt nie będzie pamiętać i nikt nie będzie z nich rozliczać.

Patrycja Teter
Gość
Patrycja Teter

Chciałabym, żeby po przeczytaniu moich tekstów ludzie mieli chociaż w połowie taki meksyk w głowie, jak ja po przeczytaniu Twoich. Lubię to popadanie w skrajności i zdecydowanie bijące z pojedynczych literek. Więcej takich tekstów, dziękuję :)

Kamil Molenda
Gość
Kamil Molenda

Wpisy na Twoim blogu i rozdziały kolejnych książek zmuszają do refleksji. Jednego dnia podjąłem decyzję, która zmieniła 3/4 mojego dotychczasowego życia. Rzuciłem prawo na 1 roku, by się usamodzielnić. Obecnie utrzymuję się z tego, co lubię robić i od października wracam na studia. A to tylko 5 ostatnich miesięcy. Każdy kolejny będzie lepszy ;) Dzięki Volant!

Volant
Gość
Volant

Ekstra!

Rozi
Gość
Rozi

Cała prawda rzucona prosto w twarz. Przeczytana w kilkaset sekund. Bo w gruncie, życie jest proste.

Micqw
Gość
Micqw

Smutne jest to, że ja to wiem. Czytam o tym długo etc, ale nadal nie coś blokuje psychicznie. Na 99 % opinia innych. Może psycholog?

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Jeśli wiesz co to jest, to bardzo dużo.

LNS
Gość
LNS

Zdecydowanie wybieram totalny rozkurw na jutro na pojutrze i na następne dni :) Nie ma czasu na klepanie się po tyłkach w niedoli powiększając wzajemną spirale narzekactwa :) Pozdrawiam

Baklawa
Gość
Baklawa

Michał, odpisujesz na maile z pytaniami?

Volant
Gość
Volant

Tak, napisz do mnie maila tylko zaznacz, że pytałeś o taką możliwość w komentarzu na blogu.

Chillout
Gość
Chillout

Dobry tekst.
Tylko jest ale, można przeciągnąć w drugą stronę. Ja doszedłem do takiego momentu, że podoba mi się kobieta, to podchodzę do niej i tyle. Koniec z przemyśleniami tego typu: jak się nie podobam? Czy dobrze wyglądam? Spróbuje następnym razem jak ją spotkam? Robię to. I tutaj nazywamy to zbyt dużą otwartością.
Kobiety nie przywykły do takiego prostego gestu, bo większość cipeczek siedzi w kącie pije piwko przez słomkę i wyobraża sobie wspólne życie z nieznajomą kobietą. Zbierają siły na później i rzucają ukradkowe uśmiechy, a kobiety biorą to za flirt…

VQ
Gość
VQ

chillout – zmień otoczenie ;) zaprawdę powiadam Ci, czynię tak samo i nie mam takiego wrażenia. kobiety też mają jaja, poszukaj sobie takiej, która będzie miała podobne podejście do życia i się nie wystraszy ;) pozdro!

Chillout
Gość
Chillout

Mam taką.
Po co facetowi kobieta z jajami? Drugich nie potrzebuje.

VQ
Gość
VQ

no i świetnie. dobrze wiesz, że chodzi mi o jaja mentalne, objawiające się m.in. tym, że kobieta nie ma problemu porozmawiać z obcym mężczyzną, bo to nie zbytnia otwartość, czy flirt, a normalność.

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Albo zdobywasz szczyt, albo podziwiasz kwiatki przy drodze. A pastele to kolory, które powinny zniknąć z powierzchni Ziemi i z mody, bo nawet na biustonosz się nie nadają.

Bartosz Ostrowski
Gość
Bartosz Ostrowski

Najbardziej motywujący tekst jaki w ostatnich tygodniach czytałem :D

Gosia
Gość
Gosia

Volant, jak ja się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga!
Za każdym razem kiedy czytam (obojętnie jaki) Twój tekst, czuję się jakbym otrzymała mocnego kopniaka w tyłek, który chcąc nie chcąc pcha mnie małymi kroczkami do przodu.

To o czym piszesz jest takie oczywiste, jednak dopiero jak nam ktoś wykłada prawdę jak kawę na ławę, otwieramy szeroko oczy ze zdumienia.

Jak dobrze, że jesteś!

Volant
Gość
Volant

Dziękuję :)

Brzeska
Gość
Brzeska

All or nothing! Nie ma wymówek w stylu ‚starałam się, ale…’. Nigdy nie będzie idealnego czasu. Zawsze będą jakieś przeszkody…

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Juz Yoda mowil: “Do. Or do not. There is no try.”
Volant, wszystko co piszesz to prawda, ale nie liczy sie to czy trafiles do kosza, czy nie, ale czy dales z siebie wszystko, zeby rzucic tak jak potrafisz najlepiej.
Najwiekszym demotywatorem do dzialania jest trach przed porazka, mowiac kolokwialnie, zanim zaczniesz zapewniac rozkurw, musisz przedtem pare razy dostac po ryju. Przypuszczalnie nawet po latach rozkurwu i tak pare razy dostanie sie po ryju, bo 100% perfekcja niegdy nie jest mozliwa.
Nie wazne jest jaki jest wynik przy nazwisku, obchodzi Cie co kto tam wpisal? Obchodzi Cie co ludzie mysla? Czlowiek wolny to ten co zdobywa swiat i robi to co chce, liczac sie z mozliwoscia porazki i ma totalnie w dupie co sobie o tym ktos pomysli.

Crews
Gość
Crews

Nie wiem kim jesteś Volant ale nienawidze cie za te teksty
good work

Chillout
Gość
Chillout

Praca nad sobą. Musisz zrozumieć, że kobieta to tylko kobieta.
Dla mnie kobieta to roszczeniowa, zimna, egoistyczna i ciągle niezaspokojona emocjonalnie istota w każdej sferze swojego życia.
I nie widzę powodu dlaczego mam się stresować podejściem do kogoś takiego.
Podchodziłem do takiej ilości kobiet, aż znalazłem wartą uwagi.
Nie interesuje mnie to co sobie pomyśli sobie ona, ktoś obok, znajomy. To moje życie, nie ich.

Adam
Gość
Adam

Dziekuje za odpowiedz!

K
Gość
K

<3

John
Gość
John

Takie teksty to w sumie zadają więcej pytań niż dają odpowiedzi. Stoję przed wyborem studiów i nie ogarniam presji, żeby sobie życia nie zmarnować. Mądrzy ludzie muszą tego bloga czytać, to może jakieś wskazówki?

Volant
Gość
Volant

Jeśli chodzi o studia ludzie dzielą się na tych, co wiedzą czego chcą i tych, którzy jeszcze nie znaleźli swojej drogi. W pierwszym przypadku odpowiedzią jest robienie tego czego się chce, w drugim testowanie różnych opcji, bo dowiadujemy się co lubimy, robiąc to, a nie o tym myśląc. Zwłaszcza, że według badań przemyślane decyzje rzadko są bardziej skuteczne niż te nieprzemyślane.

Warto mieć na uwadze jeszcze dwie rzeczy:
1) Studia prawie zawsze są rozczarowujące, bo taki też jest cały system edukacji.
2) Studia to tylko kroczek w stronę większego celu jaki przed sobą stawiasz i to ten cel nadaje im sens.

Wnioski?
Zastanów się w czym jesteś najlepszy i czy warto iść w tym kierunku, wybierz studia kierując się intuicją i obniż sobie presję jaka jest związana z tym wyborem, bo od kierunku studiów ważniejsze jest to, jak się je wykorzysta i nie ma problemu, żeby studia zmienić po roku lub dwóch, albo przenieść się na zaoczne i robić coś, co chcesz.

katasia
Gość
katasia

Gratulacje Panie Profesorze!
Profesor Woland sciagnal w miedzyczasie pieknej dziewczynie sukienke…
Zostala w samych spodniach! „Toples” :)
No ale jak sie jest profesorem czarnej magii to nie takie trudne…
Dlaczego nie piszesz Pan swojego nazwiska jak pan B…..(ulhakow) przykazal?!

Alicja Sikorska
Gość
Alicja Sikorska

Genialny tekst, mega motywujący!!!