Raz na jakiś czas dostaję maila, z którego przebija rozczarowanie. Rozczarowanie wszystkim. Tym, że każdy coś, a oni wciąż nic. Że jego albo jej życie nie jest przepuszczone przez instagramowy filtr, a przecież mogło być zupełnie inaczej…

#1 Będziesz żałował uwierzenia w opinie innych

Jest taka historia – rodzice przyprowadzają dziesięciolatka do najlepszego skrzypka na świecie. Chcą wiedzieć czy osiągnie sukces. On się stresuje. Ma spocone dłonie, ale wyjmuje skrzypce i zaczyna grać Paganiniego najlepiej jak potrafi. Przepuszczając muzykę przez opuszki palców.

W końcu wyjmuje skrzypce spod brody, ale mistrz uparcie milczy, więc dzieciak pyta:
– Mam szansę być najlepszym skrzypkiem na świecie?
– Nie – odpowiada krótko mistrz.
Chłopak płacze. Wraca do domu, zamyka skrzypce w futerale i wynosi je na strych. Już nie marzy o występach w filharmonii w Tokio i oklaskujących go tłumach. Zamiast tego gra w piłkę, zalicza testy w szkole, uczy się o budowie pantofelka i wypustkach ameby.

Po latach, już jako szeregowy bankier spotyka jeszcze raz sławnego skrzypka i mówi:
– Byłem wtedy na Pana wściekły, ale dziękuję. Gdyby nie tamto: „Nie” żyłbym marzeniami i nigdy nie zostałbym najlepszym skrzypkiem na świecie, a tak, mam całkiem przyjemne życie.
– To dobrze, bardzo dobrze, ale powiedziałem wtedy tak tylko dlatego, że wyłącznie osoby, które naprawdę kochają grę na skrzypcach słysząc: „Nie”, nie porzuciłyby gry i miałyby szanse zostać najlepszymi na świecie.

Nie wiem ile karier zostało unicestwionych przez czyjeś: „Nie”, hejt, śmiech i dostanie po głowie za wychylanie się z szeregu. Tylko że to działa w dwie strony. Z jednej strony hamuje, ale z drugiej strony jest testem. Testem wiary w siebie, który trzeba zdać wiedząc, że to jaki jesteś teraz, nie znaczy, że to się nie zmieni. Prawda jest taka, że nawet jeśli nie możesz zmienić wszystkiego, to zawsze możesz zmienić coś, żebyś był bardziej wartościową osobą. To konfucjańska idea – możesz przeżyć całe życie płacząc nad tym, że nie jesteś idealny, albo przeżyć życie każdego dnia ciesząc się, że jesteś lepszy, niż byłeś dzień, tydzień lub miesiąc wcześniej.

#2 Będziesz żałował życia życiem innych ludzi

Myślimy, że informacje są ważne. Myślimy, że uczucia, czas, nadążanie za trendami i wszystko inne jest ważne, ale nie jest. Im więcej czasu poświęcasz na życie innych ludzi, tym mniej masz na własne. Jesteś widzem, a nie bohaterem. Im częściej to robisz, tym bardziej zwiększasz dystans pomiędzy swoim, a cudzym życiem. Im bardziej się inspirujesz kimś, tym mniej twoich twórczych pomysłów.

Więcej ludzi zwykle oznacza mniej ciebie, bo czerpiesz satysfakcję z tego, co zobaczyłeś jak robią inni, a nie z tego co zrobiłeś. To substytut, proteza, zamiennik.

To jest przyjemny sposób na oszukiwanie siebie, że coś robisz, dokądś zmierzasz, uczysz się czegoś albo przynajmniej „jesteś na bieżąco”, ale to wprost oznacza, że nie robisz nic konkretnego. Nic nie zmieniasz. Nie pojawia się nic nowego. Poświęcisz godzinę na zrobienie karmnika dla ptaków i masz karmnik. Poświęcisz tą samą godzinę na przeczytanie newsów i nie zmieniło się nic.

Długotrwałe życie życiem innych osób mocno podkopuje wiarę w siebie. Widzisz, że masz tyle samo czasu co ulubiony celebryta, ale on w tym czasie osiągnął więcej, więc zaczynasz drążyć: Może on jest bardziej zdolny? Może gdybyś zaczął wcześniej wykorzystywać czas to byłbyś na jego miejscu? Może ktoś mu pomógł albo miał więcej szczęścia? Założę się, że nawet w komentarzach do tekstu pojawi się chociaż jeden, w którym ktoś napisze o szczęściu – tylko że to nie ma znaczenia. Są ludzie, którzy mają wymarzony start i jego nie wykorzystują. Są też osoby, które wyrywają się z piekła. Punkt startu się nie liczy. Liczy się charakter i podejmowane decyzje.

#3 Będziesz żałował, że nie zacząłeś wcześniej

Jeśli poczekasz wystarczająco długo, będziesz żałował, że nie zacząłeś w ogóle, a w międzyczasie będziesz żałować tego, że ciągle zmieniałeś pomysły na siebie.

Porównując swoje osiągnięcia z osiągnięciami innych osób w rzeczywistości porównujesz nakład pracy i czasu jaki włożyliście w ten cel. A czasu mamy mniej niż myślimy. Początek kariery wygląda jak start maratonu. Wszyscy zawodnicy biegną razem. Numeru pierwszego od ostatniego dzieli tylko kilkadziesiąt, maksymalnie kilkaset metrów. Wydaje się, że nie ma nic łatwiejszego, niż przyspieszyć i ich dogonić. Na razie zbierasz siły, żeby później docisnąć. Nabierasz swojego tempa. Jeszcze wygrasz. Masz dużo czasu i kilometry drogi przed sobą.

Tylko że czas mija i już nie masz przed sobą dziesiątek kilometrów tylko najpierw kilometry, a później same metry. Widząc oddalającą się czołówkę już nie chcesz wygrać. Chcesz dobrego czasu i dobrego miejsca. Później chcesz zająć miejsce lepsze niż kumpel. A na końcu chcesz tylko dobiec do celu. Ewentualnie skręcić w boczną uliczkę i kupić sobie kolę. Odpocząć. Poczekać. Przytulić się samemu i powiedzieć sobie, że tak też jest dobrze.

W taki sposób odpadamy od peletonu. Zostajemy z tyłu. Mówimy sobie: „Mogłem się uczyć”, „Mogłem założyć firmę”, „Mogłem się do niej odezwać”. Czytamy Fight Club i silne przekonanie: „To nie o mnie”, zastępują wątpliwości i natrętne pytanie: „Może już jest za późno?”.

Odpowiedź brzmi: „Nie jest”.

#4 Będziesz żałował konformizmu

We wszystkim co się robi zawsze istnieje opcja bezpieczna, mało ryzykowna i prosta oraz ta trudniejsza i ważniejsza. Praca na etacie vs. Działalność gospodarcza. Jak najszybsze szukanie męża vs. Szukanie najlepszej opcji. Zamówienie pizzy vs. Robienie treningów. W pierwszym przypadku za każdym razem masz niewielkie szanse na główną wygraną, ale też niemal nigdy w oczach społeczeństwa nie będziesz kimś kto przegrał.

Wydaje się nam, że najważniejsze jest żeby się wpasować, a przecież nie jesteś puzzlem. Nie musisz wszystkim pasować. Dopasowanie wydaje się ważne, ale patrząc z perspektywy czasu widać, że znaczy tyle, co strach przed klasówką z matematyki w czwartej klasie. Jeśli podejmuje się decyzje na podstawie tego, jakie ma się otoczenie to jest to głupi pomysł, bo otoczenie się zmienia. Statystyka mówi, że za pięć lat nie będziesz utrzymywał kontaktów z więcej niż 50% obecnych znajomych. Ludzie będą odchodzić, czasy się zmieniać i wszystko będzie wydawało się mniejsze i bardziej błahe, ale raz podjętych decyzji już nie zmienisz.

I nie chciałbym, żeby ktoś odebrał to jako pogoń za sukcesem, bo w rzeczywistości jest to jej przeciwieństwo. To pogoń, ale za życiem w zgodzie ze swoją osobowością. Dążenie nie do tego, że być tak sławnym i bogatym jak ktoś inny, ale żeby być taką osobą, jaką chce się być. Chcesz? Robisz! Jakikolwiek sukces w jakiejkolwiek dziedzinie jest wtórny w stosunku do osobowości.

Kiedy Henry Ford zaczął produkować samochody, nie zrobił tego, żeby być jak inni producenci. Zrobił to po swojemu, tak jak czuł i inaczej niż wszyscy. To dlatego zrewolucjonizował przemysł motoryzacyjny.

#5 Będziesz żałował myślenia o sobie źle

Nie jesteś zbyt towarzyski. Inni są lepsi. Nie znajdziesz nikogo lepszego. Nie potrafisz tańczyć. I co z tego? Z każdym takim zdaniem tylko oddalasz chwilę, w której staniesz się w tym dobry. Predyspozycje to bardzo miękki temat. Właściwie nie wiadomo co to znaczy i co jest kwestią talentu, a co jest kwestią pracy. Mozart też nie skomponował „Czarodziejskiego fletu” bez pracy. Lepiej zakładać, że masz takie same predyspozycje do każdej rzeczy – po prostu poświęcałeś na to mniej czasu, niż na inne rzeczy. Bez tego każde „Nie umiem”, zamieni się w końcu w: „Gdybym umiał to byłoby inaczej”. To nie jest zdanie wypowiadane przez szczęśliwych ludzi.

Każdy miał w swoim życiu chwilę, kiedy czuł się wyjątkowy i powiedział sobie: „Będę najlepszym bokserem na świecie”, „Będę robił muzykę lepszą od każdego radiowego hitu”, „Będę miał najlepszą restaurację w Polsce”. To była ta chwila, kiedy przez kilkanaście sekund już to miałeś w ręce. Niemal namacalnie to czułeś. Byłeś wielki. Twój wykurwisty brand kładł się cieniem na wszystkich innych.

A później ta chwila umarła.

Miała w sobie obietnicę, że nigdy się nie skończy, ale jak zawsze nie dotrzymała słowa. Wiesz dlaczego? W dużej mierze dlatego, że w którymś momencie zwątpiłeś w siebie.

Nikt nie ma recepty na sukces. Nawet jeśli robi się wszystko jak należy – wynik wciąż pozostaje niepewny. Pewna jest tylko porażka. I ludzie w rzeczywistości nie żałują tego, że nie urzeczywistnili wizji siebie, którą nosili w głowie, ale tego, że nie spróbowali.

Daj sobie szansę.

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWO

"Projekt Przyszłość" to ponad 400 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.

 

Tylko w przedsprzedaży (9.09-8.10) każda książka jest sprzedawana z autografem i z darmową wysyłką!