Pomimo ciemności, gęstego tytoniowego dymu i tłustego beatu dostrzegacie się gdzieś w tłumie. Jeszcze tego nie wiesz, ale będziesz zerkać w ten punkt dopóki on nie podejdzie i nie porozmawiacie. Dopóki nie dowiesz się, że ma na imię Mateusz i dopóki nie podasz mu ręki mówiąc z uśmiechem:
– Kasia.
Seksualne napięcie da się rozcinać jak naciągniętą folię. Żegnacie się wymianą kontaktów, buziakiem w policzek i przekonaniem, że wkrótce znów się zobaczycie.

Zaliczacie pierwszy telefon, pierwszą wymianę SMS-ów i pierwszą randkę, na którą szykowałaś się jak na wojnę, ale twoją bronią nie był AK-47 tylko bielizna z Intimissimi i staranny makijaż. Jeszcze nie poszliście ze sobą do łóżka, ale w twoim brzuchu poczwarki miłości zamieniły się już w wesoło hasające motylki.

Wtedy, bez żadnego ostrzeżenia, on zaczął odpisywać jednym słowem, przekładać spotkania albo nie odpowiadać w ogóle. W takiej sytuacji nasuwa się jedno, wzmocnione wulgaryzmami, pytanie: „O co tu chodzi?”.

I to jest banał, ale taki, o którym słyszałem dziesiątki razy. Schemat jest zawsze ten sam. Na początku jest tak pięknie, że gdyby to był film Bollywood to całe miasto zaczęłoby tańczyć, a chwilę później wszystko się kończy bez żadnego ostrzeżenia i po raz kolejny okazuje się, że świat nie jest zrobiony z różowej waty cukrowej i lemoniady.

Byłem po obu stronach takich relacji. Czasem spotykałem się z dziewczyną i wydawało się, że jak Mario wdarłem się do ostatniego zamku, pokonałem smoka i pozostało tylko wziąć księżniczkę za rękę. Jednak w tym przypadku księżniczka zachowywała się jakby wyruszyła zdobyć biegun południowy i to bez telefonu satelitarnego w torbie. Jeszcze częściej było tak, że to ja wyruszałem zdobywać biegun południowy, a numery telefonów i smsy, na które nigdy nie odpowiedziałem przykrywała warstewka kolejnych, bardziej istotnych wiadomości.

Są trzy opcje, dla których tak się dzieje.

#1 Nieświadomie weszłaś na minę

Dobieranie się w pary odbywa się w granicy widełek możliwości. Dzięki temu są w naszym życiu osoby, na widok których mówimy: „Tak!”, „Nie!” i „Tak, jeśli…”. Mocne „Tak” praktycznie nigdy nie zamienia się na „Nie” i ciężko wyobrazić mi sobie jakim trzeba było być bałwanem, żeby tak się stało. Podobnie mocne „Nie”, nie posiada szans na zamienienie się w „Tak”. Natomiast osoby z grupy „Tak, jeśli…” mają szanse na usłyszenie „Tak” i „Nie”, tylko że w praktyce to jest loteria – dla jednego faceta idealna będzie dziewczyna otwarta seksualnie, a dla drugiego taka, za którą trzeba chodzić dwa miesiące. Jedni mężczyźni wolą wyniosłe damy, a inni swobodne dziewczyny w airmaxach. Dla niektórych tatuaże będą sexy, a dla innych wyrazem życiowej głupoty. Ba! Ten sam facet będzie chciał suki na obcasach i jeszcze tego samego dnia będzie wzdychał, że nie ma już prawdziwych, czułych i mądrych kobiet. Fuck logic.

Wnioski są takie, że wydawało ci się, że wszystko poszło pięknie, a tymczasem zrobiłaś coś, co przechyliło szalę z “Tak, jeśli…” na “Nie”. Takie są reguły gry, a w grach czasem przegrywa się nawet wtedy, kiedy da się z siebie wszystko.

#2 Ktoś złożył lepszą ofertę

W pewnym wieku nikt nie funkcjonuje w emocjonalnej próżni, a na pewno nie funkcjonują w niej atrakcyjne kobiety i ogarnięci mężczyźni. Jeśli widzisz kogoś i myślisz: „Ale fajny facet!” to możesz mieć pewność, że ma eks, która chce do niego wrócić, koleżankę, która się w nim podkochuje, dziewczynę w której on się podkochuje i sporo opcji na zdejmowanie bielizny po każdej imprezie w sobotę.

Jeśli po randce on przestaje się odzywać, to nie zawsze oznacza, że popełniłaś jakiś błąd (chociaż może tak być zgodnie z #1). Równie dobrze może oznaczać to, że inna dziewczyna była lepsza, a on wybrał ją tak samo, jak każdy wziąłby 21 000 zł zamiast 20 000 zł. Nie ma się na to wpływu. Nie da się tego kontrolować. Można być tylko najlepszą wersją siebie, ale to czy to wystarczy akurat tego dnia to zupełnie inne pytanie.

#3 Nie było między wami nic wyjątkowego

Wychowani na komediach romantycznych i bajkach Disneya lubimy myśleć, że przypadkowe spotkanie to coś więcej, niż przypadkowe spotkanie, a pocałunek to więcej, niż dotknięcie się nawzajem ustami. Znam wiele par, które cały swój związek opierają na zdaniu: „To niemożliwe, że się poznaliśmy; to nie mógł być przypadek”, dzięki czemu tkwią w beznadziejnej relacji i każdego dnia wmawiają sobie, że doświadczają czegoś wyjątkowego. “Przecież z innym tak nie będzie”, a że przy okazji on bzyka jej przyjaciółkę, a ona w towarzystwie nim pomiata, to już jest mało istotne.

Tylko, że ludzie zakochują się bez przerwy.

Jeśli zastanawiasz się jak to było możliwe, że poznaliście się w tłumie ludzi na koncercie, na którym było 10 000 osób, to powiem ci jak to było możliwe – bo było tam od cholery ludzi! To nie miłość – to statystyka. W praktyce byłoby dziwne, gdyby w takim tłumie nie spotkało się nikogo kto nam odpowiada. To tak jakby dostać możliwość 10 000 rzutów podczas gry w kręgle i zdziwić się, że chociaż raz zaliczyło się spare’a. Czy to naprawdę aż takie niesamowite? Serio?

Posiadanie wspólnych pasji nie jest wyjątkowe. Całowanie się nie jest wyjątkowe. Seks nie jest wyjątkowy, a słowa: „Tęsknię” i „Kocham Cię” też takie nie są. To jest tani towar i w praktyce oznacza to, że między wami do niczego wielkiego nie doszło, nawet jeśli myślisz inaczej.

Wiesz co jest wyjątkowe? Fakty. Wspólne decyzje, plany i codzienne życie. Rzeczy, które nawzajem dla siebie robicie. To, że do ciebie zadzwonił tak, jak obiecał, wysłał ci pocztówkę z wyjazdu, na który nie mogłaś pojechać razem z nim albo przez dwie godziny usiłował ugotować twoje ulubione danie, które i tak przypalił.

Cała reszta to tylko jazdy próbne przed sfinalizowaniem transakcji i jeśli nie chce się skończyć jako smutna, sfrustrowana osoba, to nie warto przywiązywać do nich zbyt dużej wagi.

A co do pytania krążącego gdzieś z tyłu głowy: “Czy mężczyźni nie mogliby jasno powiedzieć, że to koniec, zamiast urywać kontakt?”, to trzeba stwierdzić, że to takie same pobożne życzenia jak te o rekruterach dzwoniących, żeby poinformować o negatywnym wyniku rozmowy kwalifikacyjnej albo o kobietach, które zrywając z partnerem nie dodają “…ale zostańmy przyjaciółmi”. Można tylko o tym pomarzyć, bo łatwiej, prościej i mniej boleśnie jest usunąć numer, niż tłumaczyć dlaczego się to robi, a jako gatunek zawsze wybieramy to, co łatwiejsze.

Zwykle też przez to lądujemy w dupie.

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWO

"Projekt Przyszłość" to ponad 400 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.

 

Tylko w przedsprzedaży (9.09-8.10) każda książka jest sprzedawana z autografem i z darmową wysyłką!