Etapy

Etapy

Kiedy pięć lat temu zaczynałem pisać bloga byłem przekonany o swojej nieśmiertelności, miałem pięć tysięcy złotych na koncie, co najmniej trzy randki w tygodniu i tapetę z marzeniami do zrealizowania.

Miałem poczucie, że kiedy nie będę krzyczał to nikt mnie nie usłyszy. Wierzyłem w to, w co wierzy wielu młodych facetów, czyli że nowa cipka zmieni moje życie. Przy okazji byłem też zapatrzonym w siebie dupkiem.

Oczywiście wtedy tego nie wiedziałem. Wiem to dopiero dzisiaj kiedy wciąż jestem w siebie zapatrzony, ale już nie jestem takim dupkiem.

Od tamtego czasu zmieniła się dosłownie każda sfera mojego życia. Odhaczyłem pokaźną liczbę marzeń z mojej tapety. Średnie miesięczne zarobki mam ponad dziesięć razy większe, niż miałem wtedy. Napisałem dwie książki, które czytały osoby, które wcześniej widziałem tylko w telewizji. Kiedy miałem ochotę to leciałem za granicę na obiad. Poznałem więcej atrakcyjnych kobiet, niż było mi to potrzebne. Stałem przed salą pełną ludzi i mówiłem co jest dla mnie ważne. Nikogo nie okłamię jeśli powiem, że dotarłem do milionów osób. Od ponad trzech lat jestem w szczęśliwym związku i mi z tym dobrze. Z miesiąca na miesiąc jestem właścicielem większej firmy i silniejszego brandu, który jest od zaplecza upakowany techniczną wiedzą i praktycznymi umiejętnościami.

To brzmi super, jak się na to patrzy z zewnątrz, ale też każdy z tych elementów wiązał się z poważnymi zmianami w mojej głowie, przesuwaniem tych mikroskopijnych mebelków w mózgu i budowania nowych schematów myślenia.

Wiem więcej. Jestem mądrzejszy. Bardziej świadomy siebie i odpowiedzialny również za innych. Pięć lat temu czułem, że mam coś do udowodnienia światu. Teraz udowadniam różne rzeczy, ale tylko sobie. Wtedy nie miałem drogich gadżetów, bo nie było mnie na nie stać. Dziś ich nie mam, bo nie bardzo wierzę w to, że będę dzięki nim lepszym człowiekiem.

Jeśli więc uważasz, że blog się zmienia to masz rację. Jeśli mi zarzucasz, że kiedyś nie pisałem o związkach, uczuciach i stabilności to do wszystkiego się przyznaję. Jeśli twierdzisz, że kiedyś byłem bardziej bezkompromisowy to się z tobą zgadzam. Warto mieć jednak na uwadze dwie rzeczy:

Po pierwsze, nie zmieniło się żadne z moich kluczowych przekonań. Zmienił się sposób w jaki je egzekwuję. Inaczej mówiąc, to w jaki sposób mówiłem kiedyś odpowiadało za to, jakie miałem wtedy życie. To co mówię teraz, odpowiada za to jak żyję dziś, a prawda jest taka, że obecnie jest to dużo skuteczniejsze, szczęśliwsze życie, bez względu na to czy zmierzysz je ilością pozytywnych uczuć czy ilością pieniędzy na koncie.

Po drugie, rozumiem, że są osoby, które chciałyby, żeby było jak kiedyś, ale to co było dawniej nie wróci. Wiesz dlaczego? Bo zawsze są ludzie, którzy wolą, „żeby było jak dawniej” i zawsze będą mieć ci za złe, że zmieniłeś swoje życie. Każda taka zmiana oznacza dla nich, że odpadł kolejny stały punkt w świecie, w którym zmienia się wszystko poza badziewną muzyką w radio i nieśmiesznymi polskimi kabaretami. Fakty są natomiast takie, że w długoterminowej perspektywie nie zostaniesz z żadnymi osobami, które cię dzisiaj oceniają. Nie dlatego, że odejdą albo są nieistotne. Raczej dlatego, że przede wszystkim zostaniesz ze sobą i swoimi decyzjami, które będziesz nieść sam. Z tej perspektywy każda twoja decyzja nie jest aktem zdrady. To tylko zrobienie kolejnego kroku.

Wiesz co jest autentycznie smutne? Zapomnienie, że życie składa się z etapów.

To jedna z głównych chorób XXI wieku. Znam osoby, które tak bardzo przywiązały się do swojego wizerunku, że nie zmieniają go nawet jeśli już im nie pasuje. Rozglądając się dookoła zobaczymy dzieci, trochę staruszków i całą masę nastolatków. Niektórzy z nich mają dwadzieścia kilka, trzydzieści albo czterdzieści lat, ale mentalnie zatrzymują się gdzieś na studiach i boją się zrobić krok naprzód. Jesteśmy zarażeni wirusem perfekcjonizmu i jednocześnie sparaliżowani myślą o zmianie. Chcemy wielu rzeczy. Podróżować. Opuszczać korpo. Mieć dzieci. Tylko, że jako ludzie jesteśmy tchórzami. Stoimy w tłumku podobnych nam osób i zerkamy na siebie myśląc: „Dobra, jeśli oni to zrobią to ja też”. Tylko, że oni nad głową mają taki sam dymek jak my, wspierany przez przekonanie, że to jeszcze nie jest dobry moment. Że jeszcze nie jest idealnie. Że jeszcze trzeba kupić nową kanapę, zrobić jeszcze jeden kurs, dostać kolejny awans i zobaczyć pensję wyższą o 1000 zł.

Fakty są jednak takie, że wszystko można poprawiać w nieskończoność, dopóki nie jest się świadomym, że bardzo często jesteśmy przesiąknięci złudzeniem wieczności. Posiadania czasu, którego nie mamy. Możemy sprawić, że nie pojawią nam się zmarszczki, możemy całymi latami jeździć na Openera i podziwiać w jakiej jesteśmy świetnej formie, ale to nie zmienia tego, że czas spierdala. Każdego dnia żyjemy na kredyt. I to paradoksalnie jest najlepsza rzecz jaka mogła się nam przytrafić.

Randomowa osoba zapytana o co chodzi w życiu nie powie, że chodzi o liczbę oddechów czy uderzeń serca. Powie, że chodzi o szczęście. Ewentualnie, że chodzi o to, żeby żyć tak pełnie jak to możliwe.

Ja też tak powiem. Jestem prostym facetem. Lubię dobre jedzenie i ciemnowłose, atrakcyjne kobiety. Jedyne czego chcę, to podkręcić swoje życie na maksa i zamiast wyrywać sobie siwe włosy z głowy, pogodzić się z tym, że to normalne, że się pojawiają. Że życie nie będzie pełne jeśli się zatrzymam i zostanę tym dziadkiem w ubraniach prosto, który idzie na wiksę albo kimś komu się pojebały fazy życia i zostaje ojcem, kiedy sam nosi pieluchy.

Tak jak zarywałem noce, żeby imprezować po pięć dni w tygodniu i żyłem jak pies spuszczony z łańcucha, tak samo uważam, że równie dobrze jest:
– znaleźć przyjaciół, z którymi wspólnie będzie nienawidzić się tych samych rzeczy, a po latach siądzie się z nimi i będzie się wspominać jak to kiedyś było
– spotkać kobietę, przy której poczuje się, że wszystko jest na swoim miejscu
– pić gdzieś na plaży w Ameryce Południowej Coronę z limonką patrząc na suszące się sieci, kolorowe łodzie wyciągnięte na brzeg i surferów wracających na ląd
– mieć fantastyczne, mądre dzieci
– rozwinąć firmę tak bardzo, żeby wprowadzić ją na giełdę albo z drobnych kupić sobie maserati
– przeżyć mniej lub bardziej szczęśliwie kryzys wieku średniego
– przekazać innym swoją wiedzę i pomóc im rozwinąć skrzydła
– kupić dom na wsi i uprawiać pomidory
– i napisać kiedyś swoją biografię, którą przeczytają setki tysięcy osób.

Jeśli uważasz, że pięć lat temu byłem inny – masz rację. Powiem więcej – za pięć lat też będę inny, więc się nie przyzwyczajaj. Jeśli na to liczysz, to możesz odejść już dzisiaj, bo mi nie chodzi o to, żeby być obsranym człowieczkiem, który zatrzymuje się w miejscu przez strach o to, co będzie za zakrętem.

Chodzi mi o pokonywanie kolejnych etapów najlepiej jak umiem.

Zawsze mi o to chodziło.

O przeżywanie etapów.

Print Friendly, PDF & Email

60
Dodaj komentarz

avatar
100000
30 Comment threads
30 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
33 Comment authors
KubaOnikaAnia GóreckaBluelineŚwiat według Neo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dominika
Gość
Dominika

Fantastyczny tekst :) Dzięki za niego!

Klaudyn Truskawka
Gość
Klaudyn Truskawka

Niesamowite, że ludzie przywiązują się do tego, jaki ktoś jest w danym momencie. Za 3 lata odchodzą, bo „zmieniłeś się, nie jesteś taki jak wtedy”. Halo! Życie płynie, życie jest zmianą! jeśli się nie zmieniamy, to tak jakbyśmy stali w miejscu, ba, nawet się cofali.

Willy
Gość
Willy

To racja po przeczytaniu książki piąty poziom wyjechałem do Niemczech i mam kontakt z 2 osobami z Polski. I tu poznałem ludzi z rożnych krajów. Ciagle do przodu!

Volish
Gość
Volish

Fenomenalne. :)

KaZet
Gość
KaZet

Przeczytalem i mialem ochote skrytykowac, bo gdzie jest ta stalosc przekonan, pomyslalem czy nie trzeba aby pokasowac starych tekstow itd ale…przeczytalem wiec drugi raz i gratuluje swietnego tekstu! U mnie przez rok zmienialo sie milion rzeczy, od bycia wikingiem, przez bycie usluznym pantoflem do stania sie soba…Ksztaltujemy sie caly czas, uciekamy przed uplywajacym czasem az godzimy sie z samym soba i akceptujemy takim jakim jestesmy i co ciekawe chyba i my siebie i inni nas takim najbardziej lubia, przynajmniej Ci z ktorymi warto spedzac czas.

Volant
Gość
Volant

Tak jeszcze dodam, że to absolutnie nie jest tak, że uważam, że stare teksty są be i bym się pod nimi nie podpisał. Przeciwnie – są świetne dla określonych osób. Przekonań nie zmieniłem. Obie książki są tak dobre, jak były też wczoraj. Zmieniłem tylko trochę priorytety. Tylko (i aż) tyle.

Michał Stępkowski
Gość
Michał Stępkowski

Kasowanie starych tekstów oznaczało by chyba wstydzenie się przeszłości. A przecież nie o tym jest tekst. Ludzie boją się dużych czy jakichkolwiek zmian, bo nie potrafią sobie wyobrazić siebie szczęśliwych w innych okolicznościach niż przetestowane.

Piotrek
Gość
Piotrek

Randomowa? Przypadkowa brzmi bardziej po polsku

Volant
Gość
Volant

No i?

Piotrek
Gość
Piotrek

No i możesz to zmienić, albo uznać że pisanie w niepotrzebnie skomplikowany sposób jest w porządku.

Mój komentarz miał na celu podpowiedzenie jak można poprawić tekst. Coś w rodzaju zauważenia błędu w słowie, które umknęło w korekcie. Większość autorów blogów w takich sytuacjach poprawia błąd, dziękuję za podpowiedź i zapomina o sprawie.

„No i?” u nastolatków oznacza raczej lekceważące „nie obchodzi mnie to”. Co miał na celu Twój komentarz? Jeśli mój Ci się nie podobał, to przecież możesz go skasować.

Katarzyna Marciniuk
Gość
Katarzyna Marciniuk

Randomowa jest tak samo okej jak e-mail (nikt już nie mówi poczta elektroniczna :D). Idź z duchem czasu :D

Piotrek
Gość
Piotrek

Tu się nie zgodzę – „email” jest krótszy, precyzyjniejszy i bardziej popularny. Randomowa zamiast przypadkowa nie jest nie jest ani krótsza, ani precyzyjniejsza, ani bardziej popularna.

Katarzyna Marciniuk
Gość
Katarzyna Marciniuk

Za jakis czas bedzie tak samo popularna ;) A poza tym dla mnie to lepiej brzmi i odbieram przez to tekst jako bardziej nowoczesny.

Piotrek
Gość
Piotrek

Czyli zgadzasz się że teraz nie jest? :)

Katarzyna Marciniuk
Gość
Katarzyna Marciniuk

hehehe nie :P ja jestem informatykiem z wyksztalcenia wiec tym bardziej randomowy jest mi blizszy :D

Piotrek
Gość
Piotrek

Ja też, ale wolę trzymać się reguły, że wszystko powinno być tak proste jak możliwe, ale nie prostsze

Jan Piesiak
Gość
Jan Piesiak

Mnie również „randomowo” brzmi obco. Pisząc w polskim języku używaj polskiego języka. Chyba, że masz na celu „podbicie na highest level”, uzyskanie lepszego „page rank” tudzież przeczytanie kilku „hejterski” komentarzy. Tak. Tak, wiem … twój blog, twoje zasady.

Volant
Gość
Volant

U mnie: „No i?” oznacza: „Dlaczego według Ciebie powinienem?”, co jest uzasadnione tym, że spotkałem dużo osób, które mówiły, że nie powinno używać się obcojęzycznych zwrotów, ale nie spotkałem wśród nich ani jednej, która potrafiła podać trzy racjonalne argumenty dlaczego tak myśli.

Główną funkcją języka jest komunikowanie się. Język jest skuteczny jeśli zrozumiałeś co miałem do przekazania, a zrozumiałeś, bo nawet sam z siebie podałeś synonim. Dlaczego więc powinienem uznać to za błąd?

Piotrek
Gość
Piotrek

Ok, to że napisałem „bardziej po polsku” mogło Cię zmylić. To co miałem na myśli, to fakt ,że istnieje bardziej popularna i łatwiej rozumiana przez większą ilość osób alternatywa, która jest równie precyzyjna.

Funkcją języka jest komunikowanie się, komunikacja będzie tym skuteczniejsza, im prostsze do zrozumienia dla odbiorcy jest to co powiedziałeś lub napisałeś.

Ja, i wiele innych osób to zrozumiałem, ale nie dla każdego to może być oczywiste.

Kamil Nowak
Gość
Kamil Nowak

Chcesz tekst, który będzie po polsku czy tekst, który będzie przelaniem myśli autora na „papier”?

Piotrek
Gość
Piotrek

Jeśli już pytasz – to chcę tekst, który autor coś przemyślał, a później te przemyślenia sformułował w możliwie prosty do zrozumienia sposób. Czytanie „przelania myśli na papier”, nieprzeredagowanych luźnych myśli, „strumienia świadomości”, nie jest użyteczne. Wpisy Volanta są raczej starannie napisanym poradnikiem niż „przelaniem myśli autora”

Volant
Gość
Volant

To skoro trzymamy się tego, że moje teksty są starannie napisanym poradnikiem tzn. że stwierdziłem, że słowo randomowy jest lepsze, a jeśli ktoś go nie rozumie to nie jest w grupie docelowej bloga :P Paradoksem jest natomiast to ile już czasu wsiąkło na dyskusję o tym, które słowo jest lepsze :)

Piotrek
Gość
Piotrek

paradoks

1. zaskakujące twierdzenie sprzeczne z przyjętą powszechnie opinią; sytuacja pozornie niemożliwa, w której współistnieją dwa wykluczające się fakty;
2. rozumowanie logiczne, pozornie oczywiste, prowadzące z powodu pewnych nieścisłości logicznych do wyniku sprzecznego z założeniem lub udowadniające jednocześnie dwie sprzeczne tezy

To zajeło tyle czasu bo nie jest tylko dyskusją które słowo jest lepsze:)

Kamil Nowak
Gość
Kamil Nowak

Ja tam lubię poznać autora poprzez jego teksty. Jak lubi przeklinać, to niech przeklina. Jak lubi wrzucać zapożyczenia, to niech wrzuca. Niech to będzie jego tekst, a nie bezpłciowy twór, który mógłby napisać pierwszy lepszy ghostwriter.

Kacper Zamojski
Gość
Kacper Zamojski

Ghostwriter? Są wyrazy które brzmią bardziej po polsku! ;))

Karolina G.
Gość
Karolina G.

dowolna, pierwsza z brzegu, losowo wybrana… język polski jest bogaty. Przekonałam się o tym ucząc się języka jednego z naszych sąsiadów – słowackiego. Podręcznik do nauki tego języka dla obcokrajowców ma słowniczek przetłumaczony na angielski. I ten język jest tak uniwersalny i płaski kiedy się zderza z językiem słowiańskim, że czasem ręce opadają.

Iza
Gość
Iza

fajny, mądry tekst. I to prawda ludzie się przeraźliwie boją zmiany, jakoś wolą ponarzekac, że jest źle, jakby czekali, aż ktoś za nich wszystko załatwi.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Rozumiem, ze masz swoje poglady i swoje etapy.
Dlaczego dyskredytujesz tych, ktorzy maja inne podejscie?
Zmiana jej wazna, ale nie musi wiazac sie z tym, ze „nie zrobie tego, bo nie wypada”, a niestety dla sporej ilosci osob przechodzenie etapow wiaze sie wlasnie z tym.
Piszesz rowniez o wizerunku – i w ten sposob zaprzeczasz tezie, ze robisz wszystko dla siebie. Wizerunek jest dla innych, nie?

Wazne, ze jestes szczesliwy i do tego dazysz. I nie musisz sie z tego tlumaczyc nikomu. I tak samo nie wmawiaj innym, ze przechodzenie etapow i zdradzanie swoich wczesniejszych przekonan jest wlasciwa droga, bo kazde inne podejscie to „choroba XXI” wieku

Volant
Gość
Volant

Jakie swoje przekonanie zdradziłem? Napisałem, że jestem dojrzalszy, a nie że myślę co innego, niż kiedyś.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

„Raczej dlatego, że przede wszystkim zostaniesz ze sobą i swoimi
decyzjami, które będziesz nieść sam. Z tej perspektywy każda twoja
decyzja nie jest aktem zdrady. To tylko zrobienie kolejnego kroku.”
Nie wlasne – tych, ktorzy Cie o to obwiniaja

Katarzyna Marciniuk
Gość
Katarzyna Marciniuk

Nie zgodzę się z tym, że wizerunek jest tylko dla innych. Ja lubię się dobrze czuć we własnej skórze i czasem ubieram się elegancko i robię sobie makijaż chociaż nigdzie nie wychodzę. Po prostu to lubię, lubię na siebie patrzeć i widzieć piękno w swoich oczach, które się odbijają w lustrze :)

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Rozumiem wizerunek jako cos szerszego, niz tylko wyglad do obejrzenia w lustrze. :)
Twoje podejscie jest super – robisz dla siebie to co lubisz, i nie potrzebuujesz innych, zeby poczuc sie dobrze.
Mysle, ze Volantowi chodzilo o wizerunek w bardziej marketingowym znaczeniu pozycjonowania swojej osoby w spoleczenstwie, czyli dokladnie o to jak jest sie postrzeganym przez innych.

Katarzyna Marciniuk
Gość
Katarzyna Marciniuk

Racja tu sie zgodze :) Ale dla mnie nie jest wazne az tak bardzo, jak mnie postrzegaja inni, choc dbam o to, ale wazne jest dla mnie by sie czuc dobrzej samej ze soba, nie szukam podziwu wsrod innych, po prostu lubie dobry styl, w moim mniemaniu :)

grabarzchaosu
Gość
grabarzchaosu

Każdy ma swoje ograniczenia, ale to nie znaczy, że ograniczenia kogoś mają ograniczać nas.
Każdy z nas jest Odyseuszem, kwestia tego, do jakiego miejsca płyniemy.

Joasia Wójcik
Gość
Joasia Wójcik

Potrafisz pisać i za To Cię uwielbiam :)

Radosław Lacelt
Gość
Radosław Lacelt

Ze zdaniem ” Niektórzy z nich mają dwadzieścia kilka, trzydzieści albo czterdzieści lat, ale mentalnie zatrzymują się gdzieś na studiach i boją się zrobić krok naprzód.” skojarzył mi się krótki film autorstwa Casey’ego Neistat https://www.youtube.com/watch?v=L9VBpbnXhWk
PS. Niesamowity tekst :)

Bogdan Markowicz
Gość
Bogdan Markowicz

Inspirujesz:) dzięki

Almer Ms
Gość
Almer Ms

Ciągle się zmieniamy i dlatego nie wszystkie nasze związki przetrwają, bo niektórzy ludzie przywiązują się do czegoś za bardzo i nie rozwijają się razem z nami. Potwierdzają to słowa „zmieniłeś się”, „kiedyś byłeś inny” i nasze drogi się rozchodzą. Przypominam sobie czasy gimnazjum/ liceum ludzi, z którymi świetnie mi się rozmawiało rozumieliśmy się bez słów, tych ludzi, którzy dziś już by mnie nie poznali. Nie tylko z wyglądu, przede wszystkim z charakteru. Lubię te zmiany, nowe etapy. Czuje wtedy, że się rozwijam a każdy następny etap jest lepszy od poprzedniego.

Katarzyna Marciniuk
Gość
Katarzyna Marciniuk

Doookładnie, niektórzy żyją tak, jakby czas stał w miejscu. Inni z kolei nauczyli się żyć w świecie, który już nie istnieje. Ludzie żyją z dnia na dzień i nagle nie wiedzą, jak przeminęło to 20 lat i zdają sobie sprawę, że nic w tym czasie nie osiągnęli… i wtedy pojawia się żal, bo czasu nie można cofnąć… Gratuluję osiągnięć i świetnego tekstu, zresztą jak każdy tutaj :)

magda na zimno
Gość
magda na zimno

Już wiem, co zrobić z drobnymi.

Cma
Gość
Cma

Dzieki pomagasz mi bardzo

Karierownia
Gość
Karierownia

Fajny wpis, szczególnie w obecnej aurze otaczającej kult młodości. Tymczasem wszystko się zmienia i bardzo dobrze, bo jak inaczej zrobić krok dalej?

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

A co jest zlego w aurze mlodosci? To wymaga cwiczen, zdrowego odzywiania i generalnie dbania o siebie.
Im czlowiek starszy tym bardziej leniwy, zrutynowialy i odrzucajacy ryzko. To sa dobre cechy?

Kamil Nowak
Gość
Kamil Nowak

Coś czuję, że nawet jak będziesz pisał o tym domku na wsi i tych własnoręcznie hodowanych pomidorkach, to i tak będzie się to dobrze czytało :)

Orzech
Gość
Orzech

Na podstawie tego, co sama doświadczyłam, usłyszałam, przeczytałam – ludzi osiągających sukces łączą dwie rzeczy:

– stała refleksja nad tym co robią – nad tym, czego chcą, do czego dążą, jakie są przyczyny ich sukcesów
i porażek,

– podejście do czasu – biorą z „dziś” to, co najlepsze, pozytywnie myśląc o tym, co będzie „jutro” i pracując na „jutro”. Przeszłość jest dla nich lekcją.

Takich ludzi, którzy lubują się w obwinianiu reszty świata za ich brak sukcesów, trzymają się kurczowo
„świetlanej przeszłości” („Na studiach było tak cudownie, a teraz po 30 roku życia już na mnie dobrego nie czeka”), albo w ogóle nie myślą o przyszłości („Jakoś tam będzie”, „Czterdziestoletni kredyt jakoś się spłaci”) jest dużo.

Z jednej strony może powinniśmy się cieszyć, ze konkurencja w zdobywaniu świata mniejsza, z drugiej powinniśmy omijać takich ludzi z daleka.

To, co mnie jednak zastanawia, to: Co sprawia, że ludzie są tacy, a nie inni? Ze jedni chcą jak najwięcej z życia, a inni chowają się przed nim, na swojej kanapie, ze smarfonem w ręce?

Można powiedzieć i geny, i rodzina, grupy społeczne, doświadczenia itp. – ale ja nie widzę jednego czy nawet kilku „wzorow”.

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Och, ileż to już razy usłyszałam wypowiedziane w różnych tonacjach – czasem bardziej przyjaznych, jednak częściej mniej – „kiedyś nie byłaś taka, zmieniłaś się”. Zauważyłam, że negatywne nastawienie pojawia się wówczas, kiedy jakiś dawny znajomek wyrasta spod ziemi i czegoś chce, a ja odmawiam. Bo wiem, że ta osoba nagle sobie przypomniała o moim istnieniu z jednego konkretnego, materialnego powodu. I nie chodziło wcale o to, że mnie dawno nie widziała i proponuje posiadówkę przy pizzy i winie. Chociaż zdarzało się i tak, że była taka posiadówka, pierwsza po wielu latach od czasów studiów i kiedy doszło do wymieniania zdań i opinii na różne tematy, wówczas padało „zmieniłaś się”. Niestety, najczęściej ludzie, którzy dostrzegają w nas zmiany, to że jesteśmy na zupełnie innym etapie, niż im się to w głowach zakodowało od ostatniego spotkania, nie szanują ich, nie mówiąc o docenieniu. Zauważają jedynie, najczęściej ze złością, że coś im mocno nie pasuje w dotychczasowym wyobrażeniu o naszej osobie.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Zmiana jest czescia zycia czlowieka. Z wiekiem ludzie staja sie mniej idealistyczni i bardziej wyrachowani – i to ani zle ani dobrze – po prostu tak jest.
Natomiast jesli kiedys potrafilas bawic sie do rana, rozmawiac o marzeniach i miejscach, ktore chcesz zobaczyc, a dzis rozmawiasz tylko o dzieciecych kupkach, deadlinach i kasie na koncie (to tylko przyklad i nic ad personam) – nie dziw sie, ze uslyszysz – zmienilas sie – nie tyle ze zloscia, ale z rozczarowaniem.

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Bardziej „ad personam” to pierwsze zdanie, które w moim przypadku faktycznie jest trafne. Choć moje wyrachowanie polega na tym, że zaczęłam szanować własny czas i przestałam biec na każde zawołanie, bo czyjś świat się wali i trzeba tu i tam podeprzeć. Moje „wyrachowanie” polegało na wyeliminowaniu toksycznych znajomości. Stąd drugiej części „ad personam” absolutnie nie odbieram :).

najlepszewspomnienie
Gość
najlepszewspomnienie

Samych pięknych chwil, Volancie… :)

Michał Stępkowski
Gość
Michał Stępkowski

A nie od tego są komentarze? Listen to reflect :)

Piotrek
Gość
Piotrek

Może tak. Jak to się nazywa? Arogancja?

AndzelikaBienkowska
Gość
AndzelikaBienkowska

Jedyna rzecz, która się nigdy nie zmienia to to, że wszystko się zmienia. Proste i logiczne.
Dzięki za pokaz sukcesu. Myślę, że sama siebie tak opiszę juz niedługo.

Szczęścia!
Ściskam, Angie :)

Hai Le
Gość
Hai Le

Ja tylko nie lubię pomidorów. Cała reszta bez zarzutu.

Create Your Health
Gość
Create Your Health

Świetny tekst, który powinien trafić do wszystkich osób, którym przeszkadza, że się zmieniamy.

Świat według Neo
Gość
Świat według Neo

Dokładnie! Jesteśmy częścią Wszechświata którego hasłem jest ROZWÓJ i to normalne że się zmieniamy. Zbyt wielu ludzi ma zgubną tendencje do życia przeszłością. Kiedy przestałem pić i imprezować (nie twierdzę, że zabawa jest zła), wielu znajomych się dziwiło, co się ze mną dzieje. Ja na to odpowiadam słowami pewnego rapera: „Jestem normalny, czyli dla wielu inny”.
Polecam również wiersz: http://swiatwedlugneo.blogspot.com/2015/09/pierwszy-i-drugi.html który pokazuje jak widzi ludzi nasza niższa natura i jak to samo dzieje się przy użyciu naszej natury wyższej.

Blueline
Gość
Blueline

Cześć.

Czytam Cię od marca 2015 roku. Twój blog trzymam na drugim miejscu zaraz po Google na mojej stronie startowej. Początkowo sceptycznie podchodziłem do tego co tutaj czytałem. Myślałem, że Twój styl, Twoja osobowość mnie odepchnie od czytania bloga. Nawet nie wiesz jak bardzo się myliłem. Od marca do dnia dzisiejszego minęło pół roku, zdążyłem przeczytać wiele Twoich artykułów, zamówiłem obie książki – Piąty Poziom oraz Sexcatcher – a po ich przeczytaniu chciałem więcej. Moje zachowanie całkowicie się zmieniło. Przeczytałem również książki, które polecałeś, nie wszystkie, kilka, a najbardziej utkwił mi w głowie „Książę” autorstwa Niccolo Machiavell. Można powiedzieć, że co raz bardziej staję się Tobą. Jestem efektywniejszy i bardziej zaradny. Nie wiem kto głównie Cię czyta, ale z tego co zauważyłem wielu młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają przygodę z życiem bazuje właśnie na blogach. Dawniej tego nie było. Ja czerpię wiedzę stąd i traktuję tego bloga na równi z książkami. Volantification jest przedsięwzięciem, które wpłynęło na wiele osób, ale to dopiero początek. To kropla w morzu. W szkołach uczyliśmy się rzeczy, które były mało przydatne jeśli chodzi o życie. Myślę, że w przyszłości będzie tu jeszcze więcej młodych ludzi pragnących dowiedzieć się jak ogarnąć życie, związki, finanse.

Dzięki za Piąty Poziom oraz Sexcatchera, szczególnie ta druga pozycja otworzyła mi oczy na relacje damsko-męskie.

Volant
Gość
Volant

Cześć, bardzo, BARDZO miło było mi to przeczytać. Dziękuję.

Ania Górecka
Gość
Ania Górecka

Dawno tu nie byłam i zapomniałam jakie dobre teksty tworzysz. Tak naprawdę tylko dzięki przeżywaniu kolejnych etapów i fascynacji innymi rzeczami – idziemy do przodu. Ja staram się w życiu za długo nie czekać, wiele razy ryzykowałam, nie zawsze dobrze. Czuję, że przez to jestem ,,bogatym” człowiekiem. Dla innych może beztroską, ryzykantką… To pewnie Ci, co zawsze czekają na ten odpowiedni moment.

Onika
Gość
Onika

Świetny tekst, gratuluje, mam nadzieję, że ja też spotkam tego jedynego i przejdę na kolejny etap:)

Kuba
Gość
Kuba

Genialny tekst. :)

I wiesz co jest najbardziej popieprzone w tym wszystkim?
Że…
– Jestem młody
– Zaczynam pisać bloga
– Mam co najmniej trzy randki tygodniowo
– Nie narzekam na brak pieniędzy
– Do wszystkiego doszedłem ciężko pracując bo nie należę do „bananowych dzieciaków”.
– Zdarza mi się być kurewskim egoistą

Podejrzewam, że za parę lat będę innym człowiekiem. Dziś jeszcze tego nie chcę.

Starzy znajomi przestali mnie akceptować, kiedy przestałem ukrywać siebie i to co mnie w życiu cieszy – trudno.

Tak na koniec mojego wywodu – zmiana jest jedyną stałą rzeczą w życiu. Gdyby wszystko było takie same ZAWSZE, to chyba umarł bym z nudów. :)