Czas skończyć z mitem łatwych kobiet

Czas skończyć z mitem łatwych kobiet

Monika miała 24 lata, rozpoczęte dwa kierunki studiów i tak zwanych porządnych rodziców, czyli takich, co wiedzą, co to biblioteka, w niedzielę chodzą do kościoła, a przez pozostałe sześć dni martwią się, co inni o nich pomyślą.

Monika miała też chłopaka. Spotykała się z nim dwa lata. Oglądali razem „Grę o tron”, mówili o planach na przyszłość i patrzyli razem na Perseidy, bo mieli tak dużego farta, że podczas jednego lata nie było chmur. To czego w tym związku brakowało to seksu. 

Bo Monika była porządną dziewczyną. Wierzyła w to, że pierwszy raz jest wyjątkowy, chciała przeżyć go z osobą, z którą chce budować przyszłość i oczywiście, podobnie jak wiele innych kobiet, panicznie bała się być łatwa, bo mimo internetu w komórkach i dyplomów wyższych uczelni na dnie ostatniej szuflady biurka pełnej śmieci, wciąż zadziwiająco często niedoświadczenie traktuje się jak plus, a doświadczenie bierze się za kurestwo.

W końcu pojechali w Bieszczady. Jeszcze przed wyjazdem spakowała prezerwatywy, więc któregoś wieczoru w schronisku podczas całowania powiedziała:
– Chcę tego.
– Naprawdę?
– Tak.
– Kocham cię – odpowiedział jej chłopak.

Pierwszy seks jak pierwszy seks – bez szału, ale miał to być początek nowego etapu związku. Mieli być teraz szczęśliwsi i bliżsi sobie, a on miał to docenić. Dwa dni później wrócili do swojego Poznania i oddzielnych mieszkań. Trzeciego dnia on się do niej nie odezwał. Czwartego dnia na pytanie co się stało odpowiedział:
– Przepraszam, ale nie czuję tego. Nie wiem czego chcę. Muszę teraz pobyć sam.

Inaczej mówiąc, rzucił taką ściemę jak każdy facet, który chce oszczędzić dziewczynie słuchania o tym, że wszystkie jego lajki były udawane.

To skrajny przypadek historii, której lżejsze odmiany zdarzają się codziennie razem z pytaniami: „Czy to nie za wcześnie?” i „Co on o mnie pomyśli?”. Morał z tej historii jest natomiast taki, że wbrew słowom tysięcy zaniepokojonych matek, czekanie z seksem gwarantuje dokładnie nic, bo mężczyźni długo potrafią udawać miłość, a kobiety nawet widząc i słysząc, że coś nie gra, są w stanie siebie oszukać, że właśnie uczestniczą w fantastycznym koncercie.

Wśród typowych cech statystycznego człowieka jest wiara w to, że życie składa się z dramatycznie prostych wzorów. Skończę studia to będę mieć dobrą pracę. Będę dobrym człowiekiem to będę mieć dobre życie. Będę śliczna to będę mieć świetnego faceta. Podejmowanie ryzyka, testowanie granic i sprawdzanie osobiście co działa, a co nie, zastępuje się ślepą wiarą w to, że jest dokładnie tak, jak ktoś powiedział. To daje poczucie bezpieczeństwa, miłą świadomość, że już wszystko ma się ułożone i spokojnie można nic nie robić. Na takie uproszczenia życie od pokoleń reaguje w jeden sposób – pokazując wielkiego fucka.

Jednym z takich uproszczeń jest oczywiście opinia, że najlepsze kobiety są tak trudne do zdobycia, jak K2 zimą. Dlaczego akurat tak? Nie mam pojęcia. Wiem za to dlaczego było tak dawniej. Otóż w czasach kiedy funkcję prezerwatywy pełniło jelito kozy to brak aktywności seksualnej kobiety dawał mężczyźnie względną pewność, że wychowuje swoje dziecko. Narzeczeństwo było umową przedwstępną. Małżeństwo sfinalizowaniem transakcji. Dzieci dowodem na to, że wszystko poszło jak należy.

Tylko że krok po kroku weszliśmy w XXI wiek. Nie wszyscy to zauważyli, bo przekonania przekazywane z pokolenia na pokolenie zmieniają się wolniej, niż rzeczywistość, a my dostajemy w spadku wnioski, które miały sens siedemdziesiąt lat wcześniej. Z tego powodu nie zmieniło się mówienie dziewczynkom: „Bądź cicha, grzeczna i nie walcz o swoje”, a jednocześnie te same kobiety zaczęły zarabiać na równi z mężczyznami, upowszechniła się antykoncepcja i świadomość seksualna (chociaż dużo jest jeszcze do zrobienia), a związki przestały być kontraktem zawieranym w celu posiadania dzieci, a zaczęły być spotykaniem się dwóch osób, które siebie lubią, dobrze się ze sobą bawią i być może będą chciały mieć kiedyś dzieci, ale są większe szanse na to, że przygarną buldoga francuskiego lub słodkiego kotka.

Role społeczne się wyrównały. Uroda i seks straciły na znaczeniu, a zyskały na nim trudne do udawania i liczące się długoterminowo zachowania: dążenie do rozwoju, pozytywne myślenie, umiejętność dogadania się czy posiadanie wspólnych celów. Inaczej mówiąc – jeszcze 100 lat temu wstrzemięźliwość seksualna oznaczała, że robisz to dla dobra przyszłego związku. Dzisiaj oznacza po prostu, że nie uprawiasz seksu i zastępujesz go gierkami z cyklu: „Ja nie jestem taka”, chociaż chętnie poczujesz jego dłoń. Najlepiej między swoimi udami.

Odpowiedź na pytanie, kiedy najlepiej pójść z kimś do łóżka jest jedna i bardzo łatwa do określenia. Nie jest to co prawda wytyczna pod tytułem trzy dni pięć godzin czterdzieści siedem minut i jedenaście sekund od chwili, kiedy się sobie przedstawiliście, ale jest równie dobra i brzmi:
– Kiedy chcesz.

Są kobiety niezależne, opiekuńcze, uczciwe, inteligentne, atrakcyjne, z wybujałym poczuciem wartości, przekonane, że nic dobrego ich nigdy nie spotka, chorobliwie szukające miłości albo wewnętrznie zwichnięte. Fatalną partnerką można być bez względu na ilość doświadczeń seksualnych. To co się liczy to całokształt osobowości, a nie powierzchowne zachowania. Jeśli facet nie doceni ciebie za inne cechy charakteru to szali nie przeważy to, że czekasz siedem randek przed pójściem z kimś do łóżka. I jeśli mam mówić za siebie, to bez żadnych wątpliwości wolałbym być z kobietą, która miała większą ilość partnerów niż z taką, która była „porządna” i miała tylko jednego, ale któremu pozwalała traktować się źle.

Masz ochotę na niezobowiązujący seks? W porządku. Chcesz wcześniej się z kimś dobrze poznać? Nie ma problemu. Tylko rób to dla siebie, bo piękne kobiety mają coś więcej, niż urodę. Urodę mają atrakcyjne kobiety. Te, które są piękne mają oprócz niej świadomość siebie i wiedzę o tym, czego chcą. Są autentyczne. Potrafią wyznaczać granice. Mówić: „Nie” i nie dodawać do niego uzasadnień. Mówić: „Tak”, jeśli tak czują. Bardziej od oceny innych boją się życia napisanego pod cudze dyktando.

Skończcie z mitem łatwych kobiet, a jak już to zrobicie to skończcie z facetami, którzy posługują się tym ogranym schematem, bo to nie mężczyźni, których chcecie. To chłopcy, którzy nie wierzą w to, że piękna kobieta może przyjechać z nimi do mieszkania albo założyć dla nich koronkową bieliznę.

Nie dlatego, że jest łatwa, ale dlatego, że oni są tego warci.

Print Friendly, PDF & Email

94
Dodaj komentarz

avatar
100000
29 Comment threads
65 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
41 Comment authors
SiriJaaaDar GórgośćMagda Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mario P.
Gość
Mario P.

jezeli facet jest leszczem i nie jest na tyle meski i atrakcyjny zeby zrozumiec ze tylko niewielki odsetek kobiet jest latwa (typu tapeciary i te kochajace tylko za samochod) to jak kobieta ma sie otworzyc? bedzie czula sie oceniana i tak jak pisales w Piatym Poziomie, nie chce byc uznana za taka.

Obyty towarzysko mezczyzna wie ze nogi kobiety otwieraja sie wprostproporcjonalnie do atrakcyjnosci i/lub umiejstnosci towarzyskich.

Dziwne ze to ci ktorych penisy sa suche mowia o kobietach ‚sz…’, ‚kur..’ ‚latwa’ itp. Ale coz maja wybor, tylko nie chce im sie zmienic swojego przecietnego zycia.

Mallib
Gość
Mallib

Mnie ostatnio zaczepil chłopak tekstem, że jest we mnie coś tak odrażające, że go przyciągam. Jakoś nie zabrzmiało to dobrze, ale niestety coraz częściej spotykam się z takim podrywem.

Anja
Gość
Anja

obelga w formie komplementu, najpierw mamy poczuć się niepewnie,a potem zapragnąć ich akceptacji.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Typowy „shotgun neg”
Podrywacze wyszkoleni na e-bookach ida w miasto, a potem tak to wyglada…..

Nmhgl
Gość
Nmhgl

Moj penis jest ciagle suchy, chociaz jestem atrakcyjny…

Mario P.
Gość
Mario P.

A z domu wychodzisz? ;)

Bartek Popiel
Gość
Bartek Popiel

Wstrzemięźliwość kilkutygodniową czy kilkumiesięczną ciężko, bo ciężko, ale jestem w stanie zrozumieć. Natomiast to czego totalnie nie kumam to czekanie do „po ślubie”. Przecież nabywając choćby samochód warto przejrzeć kilka modeli i zrobić nimi jazdę próbną właśnie po to, żeby poznać swoje potrzeby, żeby wiedzieć co nam pasuje, a co jest absolutnie nie do przyjęcia. Może się okazać, że w rzeczywistości to, co odrzucilibyśmy po powierzchownym przejrzeniu może dostarczyć takiego bukietu doświadczeń i emocji, że głowa mała. Sądzę, że szczęśliwy związek mogą zbudować osoby, które „z niejednego pieca chleb jadły”, wiedzą czego chcą i potrafią o tym otwarcie rozmawiać.

Michał Janota
Gość
Michał Janota

Chyba ktoś tu bardzo chciał szybko napisać mądry komentarz i nie zdążył przeczytać tekstu, który komentował :)

Bartek Popiel
Gość
Bartek Popiel

Przeczytałem bardzo dokładnie :-)

straszliwa
Gość
straszliwa

Twoje porównanie nie jest trafne. Sugeruje, że głównym zadaniem związku jest zaspokojenie seksualne, tak jak głównym zadaniem samochodu jest działać. Jazda próbna to nie przespanie się z daną osobą kilka razy, ale spędzenie z nią na tyle dużo czasu i poświęcenie wystarczająco uwagi, by wiedzieć, że się z nią chce być na dobre i na złe. Nie rozumiem dlaczego niektórzy tak bardzo wyolbrzymiają rolę seksu. To jest tylko jeden z aspektów wspólnego życia, który nawet jeżeli rozczaruje po ślubie, to można nad nim popracować. Równie rozczarowujące może być to, że ukochana kobieta nie potrafi zrobić dobrej pomidorowej, a facet rozrzuca skarpetki po całym mieszkaniu. Czy takie rzeczy też powinniśmy „testować” przed ślubem? A nawet jeśli, to czy jest to w ogóle powód do rezygnacji ze związku? Czy na prawdę istnieje ktoś, kto poświęciłby miłość swojego życia, tylko dlatego, że ta druga osoba jest słaba w łóżku?

Bartek Popiel
Gość
Bartek Popiel

Równie rozczarowujące może być to, że ukochana kobieta nie potrafi zrobić dobrej pomidorowej, a facet rozrzuca skarpetki po całym mieszkaniu. Czy takie rzeczy też powinniśmy „testować” przed ślubem?

Moim zdaniem tak. Powtarzam – moim zdaniem. Zamieszkanie przed ślubem powinno być nakazane bo związek długofalowy to nie tylko randki, sex, kino, spacery i kwiaty, ale także: sprzątanie, pranie, gotowanie, prasowanie, opłata rachunków, wynoszenie śmieci itd.

Pełna zgoda, że nad wszystkim można popracować, ale:
– trzeba umieć zakomunikować bez ranienia innych co nam ewentualnie nie pasuje
– trzeba potrafić przyjąć, że to co nam nie przeszkadza drugiej stronie może bardzo przeszkadzać
– zamiast strzelać focha na zasadzie „czepisz się” trzeba potrafić przyjmować rzeczy, które nie sprowadzają się tylko do komplementów

Mnóstwo osób ma problemy z tymi podstawowymi rzeczami, więc z pracowaniem nad wszelkimi niedoskonałościami będzie bardzo ciężko.

kolorek23
Gość
kolorek23

Bartek, które z tych 3 punktów wymienionych opiera się o seks? Żaden, więc serio za bardzo się przejmujesz innymi, albo uwierzyłeś w głupoty. Jeśli dla Ciebie jak i dla mnie seks jest ważny i trzeba się dopasować to spoko, tylko ty przesadziłeś w drugą stronę seks jest wszystkim i na nim można budować związek. Serio coś co zajmuje Ci max 1/20 twojego życia (ponad godzina seksu dziennie to przesada, ale specjalnie) nie powinno mieć aż tak dużego znaczenia

Kasia
Gość
Kasia

Jako Kobieta powiem, że Bartek ma dużo racji. A seks jest istotny dla danej osoby na tyle, na ile posiada własną świadomość i na ile chce ją posiadać, plus jest ważnym elementem odzwierciedlającym wzajemne relacje. Każdy wybiera sobie takiego partnera na ile potrafi określić sobie w danym momencie swoje potrzeby i realność relacji z partnerem nawet w tych drobnych szczegółach.

Siri
Gość
Siri

Pełna zgoda. Nie wiem jak u innych ale ja u siebie nie marginalizuję seksu, wiem, że jest i będzie jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu i jestem świadoma, jak ważne jest dla mnie i związku dopasowanie seksualne. Bo nie chcę potem mieć problemów i frustracji do faceta o to, że jedna sfera mojego życia mi się nie spełnia, bo nie zadbałam o to z kim ją dzielić.

straszliwa
Gość
straszliwa

Jeszcze co do „czekania po ślubie” – najlogiczniejszym wytłumaczeniem jest tu kwestia religii. Rozumiem, że niektórym może wydawać się idiotyczna, ale jeżeli taka jest wiara i przekonanie jakiegoś człowieka, to nie trzeba tego od razu wyśmiewać.

Sielczykovsky
Gość
Sielczykovsky

To jest życie, tu nie ma sprawdzonych zasad. Tak jak płatki śniegu, tak każdy człowiek jest indywidualny i wyjątkowy, dlatego jest wiele wyjątków, które potwierdzają regułę :) Może ktoś chce żyć w swojej zakłamanej bajce? Warto się sparzyć i przeczytać ten wątek, by zrozumieć. Przed, nie sądze, by dotarło do kogoś.

Anna.
Gość
Anna.

Dzięki za ten tekst. Czuję jak bardzo fragment o obawie przed życiem pod czyjeś dyktando zamiast przed cudzą oceną jest o mnie. I nie zamierzam nigdy rezygnować z mojego „nie”, gdy nie chcę oraz „tak”, gdy rzeczywiście tak jest.

Gość.
Gość
Gość.

ja tam wolałbym kobiete, ktora przezyla ze mna swoj pierwszy raz. to czy ktos jest dobry w lozku nie jest zapisane w genach i mozna sie tego nauczyc. nie mówie tez o czekaniu z seksem do ślubu, chociaz moze bym sie na to zgodzil, gdybym spotkal te jedyna, ale obserwujac zycie, wiele kobiet jest w zwiazkach z kims, „bo akurat nie ma lepszego”.

skoro wciaz zyjemy w czasach, ze to facet ma pierwszy zagadac, starac sie, to nie rozumiem skad sie bierze odmiennosc w tej sprawie (tzn. dobrze rozumiem, ale nie chce mi sie rozpisywac :P)

Kinga
Gość
Kinga

Rozumiem w taki razie, że jesteś prawiczkiem i ona też będzie twoją pierwszą.

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Chłopie, a kto Ci nawkładał do głowy bzdur z kategorii życia w czasach, kiedy to facet ma pierwszy zagadać. Absolutnie ten układ bezpowrotnie minął. I o tym Volant również pisze (co wiem też i z własnego doświadczenia) – kobieta zaimponuje facetowi tym, że wie czego chce, że ma pasję w życiu, a nie tym, że położy uszy po sobie i będzie w kąciku czekała aż się któryś z chłopaków raczy do niej odezwać. A wiesz jak się to kończy? Na samym końcu imprezy, podchodzą do niej już tacy najbardziej natrąbieni i bełkoczący pytając, czy zna numer na taksówkę.
Co do Twojej obserwacji kobiet w związkach „bo akurat nie ma lepszego” – dla odmiany rozejrzyj się i spójrz ile jest takich, które są szczęśliwe, bo metodą prób i błędów doszły do tego, czego chcą a czego nie w związku i życiu ogólnie. Nie porównuj się do gorszych, a do lepszych.

KaZet
Gość
KaZet

Nie gadaj glupot, w 90% conajmniej nadal tak to dziala jak opisal Gosc w kwestii zagadywania, tak bardzo chcesz byc nowoczesna ze wyidealizowane wyobrazenia mylisz z pojedynczymi przypadkami zachowan.

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Wiesz, pod pewnymi względami już jestem za stara na nowoczesność. Za to byłam taką grzeczną dziewczynką – do pewnego momentu. Wiesz jakiego? Dopóki sama nie zaczęłam zagadywać do facetów na imprezach. I to, o czym piszę powyżej to nie jest żadne „wyidealizowane wyobrażenie”, lecz moje własne doświadczenie z mojego własnego życia. Na idealizowanie życia też już zbyt cyniczna jestem.

KaZet
Gość
KaZet

Ty tak masz ale nie wiekszosc dziewczyn.Niemniej gratuluje Ci, chyba wiesz ze korona z glowy Ci nie spadla

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Oczywiście, że nie spadła. Dowcip polega na tym, że ta większość co tak kurczowo tę koronę przytrzymuje niech się zastanowi w imię czego to robi.

KaZet
Gość
KaZet

Tez nie wiem w imie czego a od kobiet slysze „bo to facet powinien zawsze zrobic 1szy krok”.Tak jak i nie rozumiem czemu faceci sie boja podchodzic bo ladna:)

Lenta
Gość
Lenta

Jest taki psychologiczny sabotażysta, który nazywa się „nieśmiałość”.
Powinien być przedmiot od zerówki na ten temat…

KaZet
Gość
KaZet

Powinien, jak i wiecej elementow psychologii w praktyce, nauki relacji miedzyludzkich. No ale czy ja nie mam oporu przed podejsciem do kobiety? Pewnie ze mam.Tutaj sobie tak konwersujemy i jest latwiej. Czasem skreslamy szybko ludzi, ktorzy w innych okolicznosciach by nas oczarowali.

Gosciwa
Gość
Gosciwa

co za pierdolenie… podajesz sie za kogoś w imie czego??

KaZet
Gość
KaZet

Chyba jestem za glupi zeby zajac tu stanowisko

Volant
Gość
Volant

KaZet – chyba nikt nie ogarnie o co chodziło w tym komentarzu wyżej :)

Arius
Gość
Arius

Ja chętnie bym poznał taką co zdobywa a nie czeka jak księżniczka na wieży

grabarzchaosu
Gość
grabarzchaosu

Ludzie w Polsce poprostu są niedorozwinięci kulturowo względem krajów zachodnich. USA jest szczytem, ale nie każdy chce taki szczyt osiągać ;)

Arius
Gość
Arius

USA szczytem? Czego?

Aleksandra Reszotnik
Gość
Aleksandra Reszotnik

Sam seks może nagle stać się problemem pojawiającym się w związku. To nie jest tak, że jeżeli zignorujesz tak ważną sferę życia, ona się zaszufladkuje na „do pewnego momentu”, wręcz przeciwnie.

Od nieuprawiania seksu wcale nie jesteś lepszą osobą, jesteś po prostu człowiekiem, który ma przekonanie, że to jakieś sacrum. To wcale nie winduje Twojej osobowości, bo na nią składa się dużo, duuuużo więcej elementów.
Rozdmuchiwanie seksulaności jako ZUA jest mniej więcej takie, jak wpajanie stereotypu, że „każdy palacz to chuligan!” – spotkałam się z tym personalnie, poważnie.

Myślę, że trzeba robić to, co się uważa za słuszne, nie mentorzyć z wyimaginowanego piedestału ; )

Bartek Popiel
Gość
Bartek Popiel

straszliwa , JL – Nie wyśmiewam tego – napisałem, że nie potrafię tego zrozumieć, a to różnica. Serio, szanuję jak ktoś chce poczekać z seksem do ślubu, bo każdy ma prawo do życia tak jak chce. Mam po prostu na ten temat inne zdanie i tyle. Jeżeli zabrzmiało to jak wyśmiewanie, to absolutnie nie taka była intencja.

„Przede wszystkim zbudowanie związku na dobrych podstawach, ponieważ seksualna aktywność w powoduje niechęć stawania na przeciw problemom pojawiającym się w związku. Bo po co, jeśli jest tak miło.”

Skąd te informacje, że seksualna aktywność powoduje niechęć stawiania problemom? Są na ten temat jakieś badania? Przecież ludzie nie leżą w łóżku 24 godziny na dobę: uczą się, pracują, mają inne problemy co może skutkować tym, że nie zawsze jest ochota na seks. Jeżeli to nie jest tylko jednorazowe spotkanie, to stawanie na przeciw problemom wydaje się nieuchronne.

„Współczuję autorowi postu, który traktuje wybór partnerki życiowej na równi z wyborem produktu.”

Nie ma czego, naprawdę. Od 7 lat jestem w cudownym związku, ponad 4 lata jesteśmy po ślubie i doskonale się dogadujemy. To wynika także z tego, że każde z nas miało wcześniej związki mniej lub bardziej udane, w których pewne niedopowiedzenia, brak umiejętności mówienia o tym co się czuje itd. prowadziły do zgrzytów. Ten związek od początku budowaliśmy grając w otwarte karty i to zadziałało.

Niemniej cieszę się, że gdzieś w internetowej przestrzeni możemy skonfrontować nasze poglądy, co mam nadzieję nie doprowadzi do „okopania się na własnych pozycjach”, ale do spojrzenia na temat z innego puntu widzenia. Osobiście zawsze w takich sytuacjach zadaję sobie pytania: „a co jeśli on / ona ma rację? Co dobrego mogę dla siebie wyciągnąć z tej dyskusji?”

Dara
Gość
Dara

Ale czy nie jest tak że jeśli ktoś chce to czeka jeśli nie to nie? To że ktoś kogoś zostawia w takim a nie innym ważnym momencie świadczy tylko o tym ze nie jest wart naszych starań. To nie o kobietę chodzi tylko o facetów którz nas nie doceniają.

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Niech kobiety najpierw same siebie zaczną doceniać i przestać robić zbyt wiele rzeczy, bo takie jest czyjeś widzimisię, bo tak trzeba, bo babcia, bo ciocia, bo… Bo reszta, to łaska pańska co na pstrym koniu jeździ.

Moniqua
Gość
Moniqua

Sądzę, że należy rozgraniczyć akt seksualny z bliską nam osobą, a z kimś „nowo” poznanym. W pierwszym przypadku ważne są uczucia jakimi się darzymy, w drugim niekoniecznie..chodzi raczej o zaspokojenie potrzeb, które o dziwo kobiety też mają;)

Lenta
Gość
Lenta

Hej Moniqua,
zastanawia mnie jak satysfakcjonujący może być seks w tym drugim przypadku…? Czy jest to możliwe z kompletnym nieznajomym? Bez choćby odrobiny poznania/zaufania? Pozdrawiam

KaZet
Gość
KaZet

Moze byc, odpowiadam za kobiety, przeciez to nie burdel, zawsze zanim z kim pojdziesz do lozka to odrobine jednak poznasz.

Lenta
Gość
Lenta

Ale jak to działa, KaZet?

Masz ochotę na seks, spotykasz kogoś, odrobinę poznasz i idziesz do łózka?
Czy: spotykasz kogoś, odrobinę go poznajesz, nabierasz ochoty na seks i idziecie do łóżka?
Pozdrawiam.

KaZet
Gość
KaZet

Lenta moze dzialac 1 jak i 2, zawsze musi byc jednak jakis bodziec. Zdecydowanie wole zeby bylo to zaczatkiem czegos waznego niz poczatkiem konca czegos i tak nieistotnego.

Lenta
Gość
Lenta

W punkcie 1 nie ma miejsca na bodziec – masz ochotę na seks, wychodzisz na miasto/imprezę i polujesz na atrakcyjnego samca, by pójść z nim do łóżka… Bodziec natomiast występuje w punkcie 2. Jesteś na imprezie i poznajesz chłopaka, który Cie intryguje, pociąga i idziesz z nim do łózka…
Niezależnie czy poznałbym Cię w wariancie 1 czy 2, chyba bym nie poszedł z Tobą do łózka… Zwyczajnie ze strachu. Niczego tu nie chcę udowadniać, po prostu miałbym w głowie 1000 róznych hipotez (sprzeczka z chłopakiem, zakład z koleżankami, psychopatka, prostytutka, potrzebuje nasienie od zdecydowanie najbardziej męskiego samca na parkiecie… :) ) , i pewnie na końcu znalazłaby się: a może rzeczywiście wpadłem jej w oko i ma ochotę na bzykanko, o którym będzie opowiadała swoim wnuczkom jako o jednym z najpiękniejszych przeżyć…?
Zamiast pytać, ile razy Ci się to już zdarzyło, napiszę, że trzymam kciuki, byś trafiała na facetów, którzy docenią to, jaki prezent dostali od życia:)

KaZet
Gość
KaZet

Lenta, jestem facetem:) Mowie z perspektywy dziewczyn jakie ze mna poszly po krotkiej znajomosci do lozka. Jak to pisal Volant trzeba umiec sie zachowac po tak jak przed. I w 1 i w 2 przypadku pisalas o tym ze kogos jednak odrobine poznajesz, widze Twoj zamiar 1 chcesz koniecznie kogos do lozka 2 sie trafia i czaruje. I zeby nie bylo zanim z kims pojde sie bzykac tez wole kogos poznac a nie odbebnic seks bo mam taka potrzebe.

Lenta
Gość
Lenta

Cześć KaZet, dodam więcej, dopiero „po” to naprawdę trzeba się umieć zachować – bo to wyznacznik Twojej wartości.
Pisałeś wcześniej „odpowiadam za kobiety”. Nie odpowiadaj za kobiety:) A moje wypociny przestały mieć sens… Twoja teoria jest interpretacją, subiektywną oceną tego co Ci się przydarzyło, a nie co działo się w umysłach tych dziewczyn.
Co nie zmienia faktu, że fajnie słyszeć o każdym przypadku napotkania dziewczyn nie traktujących swych cipek jako Święty Graal:)
I nie zmieniam zdania, teraz to już na pewno nie poszedłbym z Tobą do łóżka:)
Pzdr.

Gostek
Gość
Gostek

Do życia można podchodzić na milion sposobów, ale życie jest tylko jedno. Traktowanie seksu w kategorii krótkotrwałej przyjemności i zaspokojenia potrzeby fizycznej może i przynosi chwilowe odprężenie, ale nie stanowi elementu uzupełniającego znacznie ważniejsze potrzeby człowieka jak poczucie bezpieczeństwa, miłość, niepowtarzalność itd. Co więcej istotnie przeszkadza w późniejszej próbie uzupełnienia ww. potrzeb. I w takim wypadku można stać się babcią, która nie będzie miała raczej co opowiadać swoim wnukom, bo albo ich nie będzie mieć, albo będzie miała traumatyczne wspomnienia z próby budowania związku z ich dziadkiem.

Są ludzie, którzy twierdzą, że wszystko co możliwe jest dopuszczalne. Doskonale wiemy, że możliwe jest wiele rzeczy, których jednak robić nie należy, bo można sobie zrobić krzywdę (czasem nieświadomie). Seks bez miłości jest tego doskonałym przykładem.
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy spragnieni i zmęczeni. Mała czarna postawiłaby na nogi, a zatem 2 łyżki kawy mielonej zalewamy wodą i pijemy. Niby pragnienie ugaszone, ale na nogi jakoś nie stawia, dlaczego? bo woda była zimna. Seks bez miłości to jak parzenie kawy bez ciepła, pragnienie ugasisz, ale to jednak nie to.

Jestem pod wrażeniem, jak ludzie XXI wieku uwsteczniają się, sprowadzając współżycie do aktu na poziomie wręcz zwierzęcym (kogut skacze co i rusz na kury, buchaj na krowy, a knur na świnie, tam też nie ma miłości). Seks jako element miłości, jest pewnego rodzaju rozmową ciał, w której to co nas dotyka najbardziej, a wiec uczucia, są doskonale przekazywane (nie ma uczuć (miłości) nie ma rozmowy). Cielesne doznania wsparte tym niefizycznym wymiarem seksu obdarzają kochanków najgłębszą przyjemnością. Ale na taki seks trzeba pracować i jak widać nie będzie dany każdemu.
Podczas gdy jedni chcą szybko, łatwo i byle jak inni pragną więcej, mocniej i lepiej.

Spieramy się o rzeczy, które w zasadzie są już udowodnione naukowo, amerykanie od około 20 lat prowadzą badania dotyczące wpływu ilości partnerów i czas po jakim para zdecydowała się pójść ze sobą do łóżka na późniejszą jakość związku. Badania wskazują, że im więcej parterów i im szybsze tempo, tym jakość związku niższa (chodzi o poczucie spełnienia, zaspokojenie fizyczne oraz uczuciowe, ale i zdrady oraz trwałość związku). Wniosek, jeśli chcesz mieć udane życie to traktowanie „swojej cipki jak Świętego Grala” może Ci to znacznie ułatwić, dlatego zacznij ją tak traktować już od dziś, no chyba, że zawsze chcesz mieć szybko, łatwo i byle jak… wolna wola ;)

Magda
Gość
Magda

Jako kobieta mam ochotę na seks tylko z konkretnym facetem. Teoria nr.1 odpada. Nawet jeśli wydaje mi się, że mam ochotę po prostu na sex, to jednak podświadomie kryje się za tym konkretny mężczyzna, np. ten, który przyprawia mnie regularnie o dreszcze gdzieś w kolejce do kasy itp. Zawsze Ktoś wyzwala u mnie ten bodziec. Idąc na imprezę nie myślę o seksie. Idę się zabawić, potańczyć, pośmiać. Jednak jeśli spotkałabym Jego w tych okolicznościach – to mogłabym Go spłoszyć tą swoją ochotą. Jednak na pewno bym spróbowała. Zdarzyło mi się to dwa razy w odstępie 2 lat. I bylo to dawno temu. Czyli szału nie ma. Dziś jestem mężatką i dokładnie tak samo działa to w małżeństwie. Ochotę na sex generuje on sam(mąż), obecnością, tym co mówi, tym, że milczy, tym jak patrzy, tym jak prowadzi samochód, a najcześciej gdy go nie ma i za nim tęsknię.

Moniqua
Gość
Moniqua

Nie wiem czy jest to możliwe z kimś kogo się kompletnie nie zna.. pewnie tak.. Ja nie poszłabym do łóżka z kimś, z kim wymieniłam tylko spojrzenia;) Nie miałam też wielu takich „krótkich” znajomości, ale wyglądało to mniej więcej tak, że najpierw ta osoba wizualnie odpowiadała mi w 100%, potem okazywało się, że intelektualnie też nie jest najgorzej;) i od słowa do słowa.. wiadomo co dalej. Ważne jest, żeby ustalić pewne zasady.. po co jednej czy drugiej stronie później rozczarowania..;)

Lenta
Gość
Lenta

Brawo, gdybyś jeszcze dodała, że nie ma znaczenia w danym momencie kto, z kim, od kiedy, do kiedy, ile obecnie dzieci, żonaty, wdowa, itp. to witaj wolności!!
Co masz na myśli pisząc „krótka znajomość”: jeden wieczór ,czy kilka randek?
Pozdrawiam.

Moniqua
Gość
Moniqua

Ma znaczenie.

Lenta
Gość
Lenta

Czyli nie wystarczy, że Cię pociąga i jest intelektualnie błyskotliwy? Pzdr

Moniqua
Gość
Moniqua

Nie, nie wystarczy..trochę za mało. Dobrze by było, żeby nie był też seryjnym zabójcą;) Pozdrawiam

Moniqua
Gość
Moniqua

Nie, nie wystarczy..Pozdrawiam

Lenta
Gość
Lenta

Cześć Moniqua,
piszesz: wyglądało to mniej więcej tak, że najpierw ta osoba wizualnie odpowiadała mi w 100%, potem okazywało się, że intelektualnie też nie jest najgorzej;) i od słowa do słowa.. wiadomo co dalej.
A w poście powyżej … to negujesz…

„W kobietach właśnie cenię … to zakręcenie.
Kobiet nie zdobywaj kunsztem,
a wiesz czym? Wzruszeniem:)”

Udanego weekendu:)

Moniqua
Gość
Moniqua

Ciekawa parafraza fraszki;) Zakręcenie..hm podpisuję się rękami i nogami pod tekstem, który ostatnio przeczytałam: „Kobieta myśli jedno, robi drugie, mówi trzecie, czwarte wie, piąte przeczuwa…”

Lenta
Gość
Lenta

Gdybyśmy tylko częściej brali na poważnie przesłania ukryte we fraszkach… prawda?
„A to zakręcenie pięknie ujął inny błyskotliwy umysł:
Od grzechu zaczął się jej świat,
A że Pan Bóg ją stworzył, a szatan opętał,
Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,
Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,
I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza,
I gołąb i żmija, i piołun i miód,
I anioł i demon, i upiór i cud,
I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna,
Początek i koniec – kobieta, acha!”

Stawiam zatem tezę, że ostatecznie nie wiesz dlaczego akurat ten mężczyzna wpadł Ci tego dnia w oko:) Po prostu poczułaś ten przyjemny zawrót głowy…:)

Moniqua
Gość
Moniqua

Kończąc naszą dyskusję, tezę potwierdzam, bo brak mi argumentów, żeby ją podważyć. Odchodząc od tematu, dziękuję za ten cytat! Nie wiem jak to możliwe, że nigdy wcześniej się z nim nie spotkałam. Pozdrawiam

Lenta
Gość
Lenta

Dzięki za konwersację:)
Bo przecież…
„Nic tak serca nie studzi,
Jak poznawanie ludzi.”

Pozdrawiam i … do następnego tekstu Volanta:)

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

„Uroda i seks straciły na znaczeniu, a zyskały na nim trudne do
udawania i liczące się długoterminowo zachowania: dążenie do rozwoju,
pozytywne myślenie, umiejętność dogadania się czy posiadanie wspólnych
celów.”
To chyba nie do konca prawda patrzac na 99% spoleczenstwa.
Poza tym to juz bylo – nazywalo sie „aranzowane malzenstwa” – dobierano ludzi przez pryzmat pochodzenia, wspolnych celow – najczesciej narzuconych przez rodzine – i dazenia do wyzszych celow – czyli tego o czym np pisze Prus w „Lalce”.
Takie partnerstwo jest jak spolka handlowa i nie ma w nim miejscu na pasje i emocje.

Volant, mam ostatnio wrazenie, ze probujesz sam przed soba udowodnic podejmowane decyzje (chocby zmiane stylu zycia) i przekonujesz do tego rowniez innych.

Czytelniczka Magda
Gość
Czytelniczka Magda

Moim zdaniem, niestety, tekst jest taki sobie… Takie jakieś filozofowanie na temat, który jest znacznie bardziej skomplikowany, bardzo głęboko zakorzeniony i w kulturze, i w świadomości społecznej, i w psychice pojedynczego człowieka. Niby wszystko się zgadza, ale… jednak się nie zgadza :)

Kolorek23
Gość
Kolorek23

Tekst w stylu chce przeruchać całą planetę, ale przekonania kobiet mi w tym przeszkadzają. Najlepszym fragmentem jest :
” ale jest równie dobra i brzmi:

– Kiedy chcesz.”
Na to czy kobieta pójdzie z tobą się przespać wpływa bardzo wiele i na pewno nie jest to „bo będziesz łatwa”, nawet na wsiach wstrzemięźliwość przed seksem przed ślubem w czasach powojennych była niewielka. Wszystko zło bo wyjdzie na łatwą – wszystko źle bo gruszki mają kształt gruszki – ot taki sens ma ten artykuł, z resztą nie pierwszy raz ten temat się tutaj przewija. Po jakiego bata? Nie wszyscy faceci myślą jak Ty, wbrew pozorom niektórym ludziom zależy na innych, bezpiecznym podejściem jest trzymanie się stereotypów, a to czy ktoś się ich trzyma czy nie wychodzi bardzo wcześnie. Niektórzy faceci nadal wolą dziewicę, ponieważ to im odpowiada, ty chcesz zrobić ze świata wielką orgię.
Sorki, że psuje twój artykuł, ale należy zrozumieć, że każdy ma jakieś swoje mniemanie jaka ma być druga połówka, jeśli kimś kieruje religia to niech kieruje z pewnością znajdzie kobietę/faceta, który podobnie myśli i stworzą świetny związek. Kimś innym kieruje doświadczenie, kompleksy cokolwiek.
Nie można uogólnić : „jeśli szuka cnotki to jakiś prehistoryczny facet”, znam kumpla, który jest spoko i żył ze swoją (teraz) żoną przez 4 lata bez seksu, skonsumowali to po ślubie i są szczęśliwi. To że facet w historyjce przedstawionej w artykule wykorzystał dziewczynę, nie znaczy że myślenie dziewczyny było złe, to facet oszukiwał.
To tak jak mówić szedłem sobie ulicą, dziabnął mnie pies, to moja wina. Wcale nie.
Jeszcze raz, to jak traktuje siebie dziewczyna i kiedy chce seksu a kiedy nie niech będzie indywidualne, tak samo jak u mężczyzn nie nienawidźmy tego że ktoś ma zasady, może głupie ale ma. Czy serio aż tak zabolało Cię, że jedna czy kilka dziewczyn nie poszło z Tobą do łóżka bo się wykręciło tekstem „Jeszcze nie jestem gotowa?” Przestań bujać w obłokach, żyć w swoim wytworzonym światku gdzie para pieprzy się po pierwszym spojrzeniu w oczy, zejdź na ziemię gdzie każdy człowiek ma swoje : wady, kompleksy, przekonania.

Jeżeli kiedykolwiek mi jakaś dziewczyna powie i będzie się upierać seks tylko po ślubie, to jej powiem że to rozumiem i szanuje, zamiast ją przekonywać jakie to głupie. To jej życie, jej decyzja. Nie bądźmy nandertalczykami, którzy chętnie by wyskoczyli z jaskini, maczugą przez łeb i do jaskini.

P.S. Mimo tego, że bardzo byłoby mi na rękę postępowanie wszystkich kobiet co do seksu jak przedstawiono w artykule, nie mogę się zgodzić z tym artykułem.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

To, ze to jej decyzja nie zmienia faktu, ze to glupie. Ona sama rezygnuje z czegos w imie czego? Religii?
Niech sobie idzie do lozka po slubie – jej sprawa. Amisze tez zyja tak jak zyja i maja sie z tym dobrze. Co nadal nie oznacza, ze z punktu widzenia dzisiejszego swiata mnostwo z zycia traca.

Jaaa
Gość
Jaaa

Myślenie dziewczyny było złe.
Przecież nie czekała z seksem do ślubu.
Autor po prostu pokazał niekonsekwentną dziewczynę, która trochę chce, ale trochę nie chce.

Nie znam żadnego faceta, który się ożenił tylko po to, żeby się z dziewczyna przespać.

Znam jednak takich cwaniaczków, którzy długo dziewczynie wmawiali jak bardzo kochają, a później jak ją przelecieli to kopnęli w tyłek.
Ja osobiście nie biorę pod uwagę w kontekście małżeństwa kobiety, która się nie szanowała i nie szanowała mnie.

co za syf
Gość
co za syf

Atrakcyjny, świetny mężczyzna, prawdziwy amant prześpi się z kobietą ZAWSZE (w krótkim czasie). O przekonaniach kobiety bardzo szybko zapominają w chwilach rozpalonych emocji. Jeżeli kobieta nie chce seksu z mężczyzną i czeka to znaczy, że ten mężczyzna nie jest dla niej atrakcyjny. Tyle w temacie. Jak ktoś zaprzeczy, czy będzie z tym dyskutował to mam go w dupie. To prawda objawiona.

I co ty Volant gadasz, że uroda i seks straciły na znaczeniu. Gdzie ty żyjesz człowieku. Uroda i seks to podstawa życia nowoczesnego społeczeństwa (godowe praktyki w firmach, na dyskotekach, w pubach, na ulicach, galeriach handlowych). Te liczące się przez ciebie zachowania to jest nisza zarezerwowana dla osób świadomych. I wcale role społeczne się nie wyrównały. Teraz władza tkwi w rękach kobiet – statystyki rozwodów, chore sądy rodzinne, alimenty na żonę (wystarczy popatrzeć na sprawę Michała Wójcika z kabaretu Ani Mru Mru – 5000 złotych miesięcznie ma płacić byłej żonie), ogromne trudności w egzekwowaniu praw ojca i wiele innych. Rozejrzyj się człowieku. Seks to najważniejszy element przetargowy kobiety. Kobieta dawkuje mężczyźnie seks, nagradza go lub karze. To standardowe zachowanie w pseudo związkach. Jeżeli tego nie widzisz to tkwisz w bajce. Możesz być Volant kurwa mistrzem we wszystkim, latać w kosmos, mieć globalne marki, ale to gówno znaczy, bo byle kobieta z cipką ma szanse na identyczne życie do twojego, a nawet lepsze, bo nie musi nic kurwa robić. Tylko dać dupy, mieć dziecko, postarać się o wysokie alimenty. Kutas teraz ma marginalne znaczenie w porównaniu do cipki. Cipka rządzi światem. Ehh ludzie, przejrzyjcie kurwa na oczy.

Ania
Gość
Ania

hm… słabe te Twoje argumenty. Hally Berry musi płacić byłemu partnerowi (nawet nie byłemu mężowi) wysokie alimenty (16 tys USD/ m-ąc?) wiec nie zgodzę się absolutnie, że będąc kobietą wystarczy złapać kogoś na dziecko (tak się w ogóle jeszcze mówi?) bo tym tokiem mogę wywnioskować, że facetowi wystarczy przelecieć i jest się ustawionym do końca życia… Ania

Lenta
Gość
Lenta

„Kumple na zawsze???” – pyta facet swojego penisa oglądając go w lustrze… Chwyta go serdecznie dłonią i odpowiada „Kumple na zawsze!”.
„Przyjaciółki na zawsze?” – Ile kobiet zadaje takie pytanie swej cipce…?
A ile choćby próbuje: „Hej mistyczna istoto, wiem że tam jesteś i że jesteś częścią mnie… chyba. Ale nie bardzo wiem jak z Tobą rozmawiać, jak Cię zrozumieć, nie wiem jak reagować na Twoje sygnały…”…

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Volant, porownaj swoje teksty z czasow sexcatchera i piatego poziomu do tego.
Uroda i seks nie stracily na znaczeniu, ba, maja sie lepiej niz kiedykolwiek.
Moze zmieniles do nich podejscie? Moze dla Ciebie uroda i seks juz nie sa takie wazne?
Podobnoz bogatymi ludzmi zostaja ludzie, dla ktorych zarabianie pieniedzy daje wiecej ekstatycznych przezyc niz seks – ergo stajesz sie bardziej efektywny w stosunku do wlasnych celow ;)

Z jednym sie zgadzam w 100% – kobieta, ktora idzie albo nie idzie do lozka, bo wydaje je sie ze tego od niej spoleczenstwo albo chce udawac koos innego robi najglupsza rzecz pod sloncem.

Volant
Gość
Volant

Nie zmieniłem zdania ani trochę. W Sexcatcherze wprost pisałem o cechach pierwszej i drugiej kategorii (str. 101-103). Cechy pierwszej kategorii (np. uroda), odpowiadają za zainteresowanie kimś, a cechy drugiej kategorii (np. komunikatywność czy posiadanie wspólnych celów) odpowiadają za to czy chce się z kimś być i trwałość relacji.

Różnica jest taka, że obecnie ludzie są ze sobą z innych pobudek, niż kilkadziesiąt lat wcześniej, więc wygląd i seks już nie wystarczy, żeby mieć przyzwoitą relację.

Dokładnie to samo co w tym tekście napisałem więc też w Sexcatcherze i byś dobrze o tym wiedział gdybyś albo przeczytał go uważniej albo gdybyś nie próbował na siłę dopasować tego co piszę do swojej bezpodstawnej teorii o moich zmianach :)

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Pewnie, ze seks i wyglad nie wystarczy. Ale to nie oznacza, ze odszedl do lamusa.
I to co pisales dokladnie to potwierdza (podzial na kategorie).

I patrzac na ludzi bedacych dzisiaj w wieku bardzo dojrzalym – czyli podpadajacych pod kategorie poznajacych sie kilkadziesiat lat temu – oraz ich zdjecia z mlodosci – nie widac, zeby ich podejscie bylo mniej rozwojowo-porozumiewawcze. Moim zdaniem nacisk na urode i seks jest obecnie nieporownywalnie wiekszy niz wtedy.
I sadzac o komentarzach – nie tylko moim.

Twoje zycie – to Twoja sprawa. Czytelnicy nie musza isc w tym samym tempie w tej samej kolejnosci co Ty.

Volant
Gość
Volant

I nie napisałem, że odszedł do lamusa. Napisałem, że stracił na znaczeniu. Widzisz co chcesz widzieć.

KaZet
Gość
KaZet

Na moj gust uroda i sex staly sie powszechne ale przy poznawaniu ludzi maja wieksze znaczenie niz kiedykolwiek (jesli chodzi o nieznajomych) natomiast dluzsze relacje raczej nie wygramy seksem i uroda. Jesli to masz na mysli Volant to ok,zgodze sie jak najbardziej.

J.
Gość
J.

Dziękuję Ci za ten tekst. Odkryłam w nim wiele, dla siebie. Ostatnie zdania mnie wzruszyły i umocniły. Dodałeś mi nimi siły :)
Pozdrawiam

Lenta
Gość
Lenta

Hej Mallib,
Twoi koledzy, którzy otwarcie mówią… to pewnie otwarcie mówią innym kolegom, bo jak piszesz, ich dziewczyny są w nich nadal zakochane…? Facet staje się mężczyzną, gdy rozpoczyna otwarty dialog ze swoją partnerką. To wymaga mega odwagi i samoświadomości. Kolejny krok to uświadomienie sobie, w jakim celu chcą, Ci koledzy, poszukiwać kolejnej partnerki … W poszukiwaniu „kolejnego” związku na „resztę życia” ? Pozdrawiam

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Komentarze pod Twoimi wpisami zazwyczaj dostarczają tyle samo emocji co sam wpis, jeśli nie więcej. Tym razem mam wrażenie, że zlecieli się wykładowcy kursów przedmałżeńskich, czy innych w tym stylu cudactw, które się nakłada do głowy młodym dziewczynom. Bronią tego dziewictwa jak niepodległości. Zapominając o tym, że za parę lat te dziewczyniny będą sfrustrowanymi kobietami, które będą miały pretensję do całego świata (a do panów w szczególności – facet to świnia itp.), że ten chłop co im wianek zabrał, rozpłynął się razem z mgłą o świcie. Pretensję, że te koleżanki, o których wszyscy po kątach plotkowali, że łatwe, że takie i owakie, są w szczęśliwych związkach z przystojnymi facetami. Oczywiście nie jest to reguła, bo życie pisze własne scenariusze, jednak pewna tendencja daje się zauważyć. Przypomniała mi się jako żywo książka pt: „Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą”. Od siebie dodam, że nie sztuka być niegrzeczną, a wiedzieć, gdzie się chce dojść i mieć świadomość wszelkich konsekwencji. Grzeczne z kolei są nauczone czegoś bardzo, ale to bardzo złego – nieokazywania negatywnych emocji i tłumienia ich w sobie. Bo grzeczna to taka dziewczynka, która się nie złości. A to, niestety, robi koszmarne dziury w psychice.

Lenta
Gość
Lenta

Grzeczna dziewczynka to raczej taka, której dziurę w psychice zafundowała moralność wpajana od dzieciństwa – choć pewnie to miałaś na myśli. Wydaje mi się też, że prawdziwą sztuką jest być … prawdziwą niegrzeczną dziewczynką – taką, która wie kiedy, z kim i w jaki sposób być „niegrzeczną” :) Takie, które mówią o sobie niegrzeczne są zazwyczaj po prostu głupie (też z popieprzoną amoralnością).
Określenie „niegrzeczna” powinno wyjść z ust mężczyzny – jako najpiękniejszy komplement:) I oznaczałoby: jesteś wyjątkową kobietą, masz dystans do życia i do siebie, rozumiesz mężczyzn i akceptujesz siebie. W skrócie: kochasz życie.

VQ
Gość
VQ

amen.

Volant
Gość
Volant

Przez swój styl odpowiedzi odbierasz sobie jakąkolwiek wiarygodność, bo świadczy o tym, że masz problem przede wszystkim ze sobą, a nie z tym jak zachowują się kobiety.

Żaden Twój kolejny komentarz napisany w takim stylu nie będzie opublikowany.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Moich korzysci? Dzisiaj zaciagniecie kobiety do lozka jest banalniejsze niz kiedykolwiek. :)
Mi chodzi o dobro jej samej – traci ze swojego zycia bardzo wazny element.
Grzech smiertelny brzmi tak samo mrocznie jak Smok Wawelski jak dinozaur :)

GOstek
Gość
GOstek

a Ty pewno bys je „uleczył”… ^^

Bambro
Gość
Bambro

Jak większość Twojej twórczości do mnie trafia, tak akurat ten jeden średnio. Zgadzam się, że z seksem nie trzeba długo czekać, jak się uważa że partner jest odpowiedni to wymówki typu „po ślubie” brzmią nawet nie tyle śmiesznie co niedorzecznie, jednak nie zgodzę się z pochwałą „szmacenia się” i dawania komu popadnie (bo taki wydźwięk ma Twój wpis). Z doświadczenia zauważyłem, że kobiety mające niewielu partnerów szybciej znajdują „tego jedynego” (głównie przez brak wiązania się z byle kim/brak szukania nie wiadomo kogo) i potrafią być w szczęśliwych związkach po kilka/kilkanaście lat, natomiast typy imprezowiczek są wiecznie niezadowolone i nie mogą znaleźć nikogo. Sam też wolałbym dziewczynę, która była z 2-3 partnerami, niż spała z każdym „bo chciała poczuć jego dłoń na pośladku” ;)

Ruda
Gość
Ruda

Ten tekst to świetny przykład jak trudno utrzymać równowagę w przyrodzie i jak problematyczne jest znalezienie złotego środka w każdym aspekcie życia. Z jednej strony mit łatwych kobiet, a z drugiej naprawdę… łatwe kobiety. Śmieszne jest to, że jedna kobieta zastanawia się czy to jest JUŻ odpowiedni moment na seks, a druga nie zastanawia się w ogóle i pieprzy się z kim (i gdzie) popadnie. Nie piszę o tym żeby nazwać je dziwkami bo wychodzę z założenia, że każdy odpowiada za siebie i powinien robić co chce, ale ostatnio często słyszę od facetów (!), że teraz naprawdę nie trzeba się już starać żeby przespać z dziewczyną. Opowiadali mi historię jak laska po trzecim tańcu zapraszała jednego z nich do mieszkania (niedaleko i spokojniej) i raczej nie chciała z nim przeglądać albumu ze zdjęciami ( nie poszedł z nią, więc nie wiem…). Koledzy, którzy mi to opowiadali są już dobrze po trzydziestce, więc mają niezłe porównanie „dziś i wcześniej”. Szczerz mówiąc wolałabym żeby poprzeczka była ustawiona trochę wyżej, ale nie świat nie jest idealny, a to jest tylko moje zdanie ;-)

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Mit jest i prawda i mitem.
Sa latwe kobiety i jest ich sporo, jak i sa takie, ktore czekaja z seksem do slubu.
Chociaz zakladam, ze nie kazda kobieta z tych latwych do lozka idzie z kazdym. Moze jesli jest nimfomanka albo totalna desperatka, ktorej nikt nie chce to wyglada to inaczej….

Tyler
Gość
Tyler

prawda jest taka, że większość mężczyzn jest ch***owa, i dlatego gdy pojawi się na horyzoncie facet ogarnięty życiowo i zaradny, to reszta się dziwi jak to możliwe, że można tak szybko zaciągnąć kobiete do łóżka i atakuje dziewczyny by sprowadzić je do swojego nieudacznego poziomu, zamiast pisać o problemie łatwych kobiet lepiej Volant powinieneś pisać artykyły jak stać się mężczyzną, którego pragną kobiety, zawsze lepsze jest pisanie o rozwiązaniu a nie samym problemie :)

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Na takie cos nawet nie warto odpowiadac – nie zrozumiales nic. Wycieczki personalne dodaja w dyskusji mnostwo kolorytu, ale nie wnosz nic do tematu.

Wykaze sie jednak samarytanizmem i napisze jeszcze raz:
Jesli kobieta ogranicza swoje zachowanie, nie z wlasnej woli, bo ma taka potrzebe, ale dlatego, bo narzuca to jej jakis zabobon, rodzina, starszy brat albo kolega z pracy to robi po postu glupio, bo strzela sobie w kolano, ograniczajac siebie i swoje potrzeby w imie opinii innych osob.

I tak samo nawzajem „tobie chuj wielki do tego”!

Lenta
Gość
Lenta

Hej VvdS,
dodam jeszcze, że naszym wręcz obowiązkiem jest zadbać o to, by w kobietach wzbudzać ich wewnętrzne potrzeby. Wszelako pojęte uwarunkowania zewnętrzne nie rzadko odbierają kobietom chęć zgłębiania swojej intymności, a przez to nie mają możliwości … zrozumienia siebie i swojego miejsca na ziemi. Przykładem katastrofalnej w skutkach pedagogiki jest wykład pt. „jak unieszczęśliwić kobiety” zaprezentowany powyżej przez istotę przekwaszoną z kompleksem wykastrowanego penisa o nazwie …kolorek23 :(

Erotyzm kobiet jest schowany znacznie znacznie głębiej niż u mężczyzn… Ale jak uda się do niego dotrzeć… to życie na ziemi staje się rajem:) Dla niego i dla niej.

VQ
Gość
VQ

Lentilku, dobrze znowu Cię tu widzieć ;) bo póki co, moje poglądy reprezentował tu pan V. zgadzam się z Wami tak bardzo, jak bardzo nie zgadzam się z panem kolorkiem23 – i chyba nie mam ochoty czytac u Michała słów kogoś, kto seks nazywa ruchaniem i zarzuca brak empatii komuś, kto rozumie, więcej, niż on. pozdro, chłopaki!

Rictus
Gość
Rictus

Mnie, osobę aseksualną, tekst rozbawił, dyskusje również. Pójście z kimś do łóżka w moim przypadku wymagałoby dobrego powodu. Znacznie lepszego niż zdobycie doświadczenia. I tutaj: zdecydowanie się na seks z kimkolwiek byłoby postąpieniem wbrew sobie. Nic z tego nie mam. Wiele zmienia się, kiedy zaczyna asowi zależeć na osobie heteroseksualnej. As zapewne wtedy ustąpi, ale z pewnością będzie potrzebował dużo więcej czasu niż standardowa kobieta. Wszystko jest kwestią naszych decyzji. Autor nie sugeruje, byśmy rzucały się na facetów, bo wszystko się zmieniło. Jeżeli czujemy się w 100% dobrze z naszymi przekonaniami, nie rezygnujmy z nich.

siewca zamętu
Gość
siewca zamętu

może i ja coś wniosę swojego do dyskusji z punktu widzenia faceta, nigdy nie oczekiwałem od partnerki dziewictwa, bo to normalne według mnie, że każda ze stron mogła wcześniej próbować, z drugiej strony bałbym się kobiety, która miała sporo partnerów przede mną, z taką kobietą trudno byłoby mi się związać, według mnie kobieta ale też i facet powinien iść do łóżka tylko wtedy jeżeli faktycznie jest uczucie, jeżeli chce się być z daną osobą, najpierw uczucie potem sex, chodzenie do łóżka kiedy się chce, kiedy się tylko poczuje ochotę nie bardzo różniłoby nas od królików

gość
Gość
gość

Sporo to ile-3,5,7,12,…….?Ilu jesteś w stanie zaakceptować.Uzyskanie info co do prawdziwej ilości niemożliwe.Do końca życia będziesz się z tym męczył-prawda czy fałsz.Ona ci mówi ,że to stało się jak przechodziła przez płot a to nieprawda ,bo to był „autobus”.Oczywiści z drugiej strony tez beza.

siewca zamętu
Gość
siewca zamętu

fakt nie można być niczego pewnym jeżeli chodzi o ilość, jak ktoś chce okłamać to okłamie, chociaż jestem przekonany, że kłamstwa wychodzą na jaw i to wcale nie tak rzadko, sporo to jeżeli ktoś miał więcej partnerów seksualnych niż autentycznie był zakochany

Kuba
Gość
Kuba

Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się usłyszeć od kumpla przy piwie zdania w stylu: „Poznałem ją w klubie i tej samej nocy uprawialiśmy seks, bo jestem fajnym gościem i na to zasłużyłem”… to smutne. Faceci się nie doceniają. :)

Lenta
Gość
Lenta

Welcome … to the desert … of the real…:)

Kuba
Gość
Kuba

Hehe :)

Dar Gór
Gość
Dar Gór

Wielki fuck rozbawił mnie do łez.
Od dziś czytam z przyjemnością :)