Dlaczego chcesz, żeby twój facet się zmienił?

Dlaczego chcesz, żeby twój facet się zmienił?

Kobiety rzadko po prostu patrzą. One oceniają. A tego wieczoru Karolina siadła na kanapie. W jednej ręce miała książkę, w drugiej lampkę czerwonego wina, a obok siebie też miała lampkę, ale salonową. Siedziała i oceniała swojego faceta, bo tak jak każda dobra firma dba o robienie audytu, tak kobiety robią audyt związku, zwłaszcza jeśli są z kimś od czterech lat. Brała łyk wina i myślała, a to, jeśli wierzyć statystyce, mogło doprowadzić ją tylko do wniosku: „Nie jest i nigdy nie był taki, jak chciałam” albo: „Już nie jest taki, jak dawniej”.

W obu przypadkach potrzebowała znacznie większej ilości wina, niż zaplanowała.

Kobiety, które załamują rączki i marzą: „Gdyby on tak się zmienił…” to ograny temat. Banalny tak, jak wszystko co powszechne, ale wbrew waszym przekonaniom, w 95% przypadków problem nie leży w facecie, którego chcecie zmienić tylko w was. W tym czego chcecie, na co według siebie zasługujecie i kogo wybieracie.

A wszystko to układa się w dwa najczęstsze scenariusze, według których kobiety układają związki.

Wariant nr 1: Tuning Fiata 126p.

Kobiety wybierając faceta zwracają uwagę na to, na co patrzy klasyczny fan motoryzacji: komfort, bezpieczeństwo, możliwości, wspaniały design i poczucie wolności. Chcą żeby to był odpowiednik samochodu, który równie dobrze sprawdzi się na autostradzie, co na wąskiej, słonecznej i malowniczej drodze podczas jazdy wzdłuż włoskiego wybrzeża.

Tylko że jednocześnie kobiety są cierpiętnicami. Bardziej zależy im na braku samotności, niż na byciu z odpowiednią osobą. Dlaczego? Bo możesz sobie pracować w korpo, mieć szpilki za 400 zł i płaskie buty do jeżdżenia służbową Toyotą Yaris, ale oprócz tego jesteś wytworem lokalnej kultury. Produktem z pieczątką „Made in Poland”. Wytworzonym z regionalnych, kulawych przekonań, zgodnie z którymi kobieta samotna, to kobieta drugiej kategorii. Kobieta powinna być chciana, a skoro tak, to trzeba z kimś być. Kropka.

Można sobie mówić, że z facetem jest jak z autobusem i zawsze przyjedzie następny, ale dla kobiet to nie ma znaczenia. Dla nich każdy jest ostatni i nie wierzą w to, że przyjadą następne. Jeśli więc akurat nie przyjeżdża Aston Martin, to biorą Fiata 126p i usiłują zrobić z niego super brykę. Mówią mu to, co zwykle mówią sobie:

– Skarbie, stać cię na więcej.

Pokazują mu osoby, które lepiej wykorzystały szanse i koleżanki, których mężczyźni stoją bliżej słowa „prawdziwy”. Szturchają swojego Krzyśka, bo przecież może wymienić silnik, lepiej zagospodarować czas i od czasu do czasu zauważyć i docenić to, co ona dla niego robi.

Tyrają w ten sposób przez kilka lat i w końcu załamują ręce, bo w przyrodzie nie ma czegoś takiego jak: „Jest super, ale…”. To tylko jeszcze jedna wersja słowa: „Nie”. Fiat może być zadbany lub nie, ale wciąż będzie tylko Fiatem. Nie stanie się kimś innym. Chcąc, żeby się zmienił, w praktyce chcesz zupełnie innej osoby, która może będzie wyglądać jak on, mieć podobny ton głosu i masować twój brzuch, kiedy będziesz mieć okres, ale będzie kimś zupełnie innym.

Wariant nr 2: Psucie Astona Martina.

Niektóre osoby mają farta i udaje im się trafić dwie szóstki w lotka. Tak samo niektórym kobietom zdarza się poznać faceta z kategorii tych, którzy już dawno powinni wyginąć. Nie dość, że jest odpowiednikiem Astona Martina, to jeszcze jest nią zainteresowany, mówi jej komplementy, w łóżku nie odmierza stoperem obowiązkowych pięciu minut gry wstępnej i jest dokładnie taki, jaki powinien być.

Ten facet to produkt premium i wbrew pozorom to jest jego największa wada, bo większość kobiet premium się nie czuje. Statystyczna kobieta może stanąć przed lustrem i powiedzieć:

– Kocham siebie, zasługuję na wszystko, co najlepsze. Randka z Ryanem Goslingiem jest dla mnie równie naturalna, co z Grześkiem, który studiuje kulturoznawstwo i mieszka z mamą. Będąc podziwianą przez wszystkich czuję, że jest wszystko w porządku.

Może tak zrobić? Jasne! Tylko, że ona tego nie poczuje. Jej mózg podpowie jej, że to kłamstwo. Że inni może na to zasługują, ale jeśli chodzi o nią to tak nie jest. Że podziwiać może ją tylko najlepsza przyjaciółka, dumna z niej może być mama, a na randkę zaprosić Grzesiek. Wszystko ponad to jest mało wyrafinowaną ściemą.

Połączenie zwykłego produktu z produktem premium prowadzi do problemów. Taka kobieta chce Astona, ale jednocześnie boi się, że go straci lub ktoś go jej ukradnie. Gdyby czuła, że jest dla niego najlepszym wyborem, nie bałaby się innych kobiet w jego otoczeniu, jego wyjazdów w delegacje i odnoszonych sukcesów. Nie musiałaby śledzić go wzrokiem w tłumie i patrzeć co robi, bo wiedziałaby, że bez względu na wszystko i tak do niej wróci. Ona byłaby narkotykiem, a on narkomanem.

Tylko w tym momencie on jest marzeniem, a ona marzycielką, która czuje, że na niego nie zasługuje, więc z jednej strony daje z siebie więcej, jakby te ulepione pierogi miały go zatrzymać, a z drugiej strony zaczyna kastrować go z męskich cech. Wydaje się jej, że jeśli wgniecie jego karoserię, lekko uszkodzi silnik i zapomni o wymienianiu oleju, to przestanie od być dla innych kobiet atrakcyjny. Chce żeby był atrakcyjny dla niej, a nie dla wszystkich. I to działa, ale jednocześnie zapomina, że kiedy przestanie być męski dla innych kobiet, to przestanie być też męski dla niej.

Siada wtedy z lampką wina i stwierdza, że w jej garażu stoi już rozklekotany grat, którego trzeba wymienić na coś lepszego. Fakt, że to jej zasługa nie sprawi, że przestanie pożądać kogoś atrakcyjniejszego, bo Astona będziesz chcieć bez względu na to, czy cię na niego stać czy nie.

*

Te dwa warianty obejmują 95% przypadków, kiedy kobiety chcą zmieniać coś w swoich facetach (pozostałe 5% to zwykłe docieranie się). W pierwszym przypadku robią to dlatego, że w ogóle ich nie chcą i zachowują się jak na przymusowych wakacjach w Milanówku. Wolałyby być na Malediwach, ale skoro nie są, to moszczą sobie gniazdko tak, jak potrafią. W drugim przypadku dostają to czego chcą, ale boją się, że to stracą, więc krok po kroku go niszczą. W obu wariantach jest to skutek niskiego poczucia własnej wartości.

Wszyscy rodzimy się z czarną dziurą w piersi. Ze strachem czy jesteśmy wystarczająco zdolni, atrakcyjni i fajni. Usiłujemy ją nakarmić czekoladą, zapełnić czyjąś miłością, zapchać ubraniami, zasypać lajkami albo wyklęczeć ją przed ukrzyżowanym Jezusem, ale nic z tego nie działa, bo to tylko przykrywka. Ludzie lubią przykrywki. Wakacje na kredyt, dzięki którym przez chwilę pomyślą, że mają cudowne życie. Mało przekonujące spotkania, z których przynajmniej ma się świetne zdjęcia. Przeżycia powierzchowne jak szminka na ustach i tusz na rzęsach, dzięki którym możesz być nieśmiała i niepewna siebie, ale patrząc na twój uśmiech, długie nogi i piersi w staniku push-up nikt tego nie zauważy.

Tylko, że to donikąd nie prowadzi. To, że komuś coś udowodnisz nic nie zmieni. Udowodnić powinnaś przede wszystkim sobie, że możesz na sobie polegać, że jakiś kretyn nie zmieni twojego życia, że zawsze sobie poradzisz i że jesteś mądra i atrakcyjna. Nie w taki sposób, jak singielki, które otwierają hiszpańskie wino i chociaż to ktoś zawsze od nich odchodził powtarzają sobie, że mogą mieć każdego. Powinnaś oprzeć się na faktach i na swoich osiągnięciach. Musisz wiedzieć gdzie masz granice i mieć pewność, że jesteś warta wszystkiego, co dobre cię spotkało i tego, co dopiero ciebie spotka. Wymaga to więcej pracy, niż zrobienie makijażu, bo poczucie własnej wartości wyrasta na grubej warstwie świadomości swoich możliwości wynikającej ze zrobienia rzeczy, z których możesz być dumna. Nie mówię, że to łatwe. Mówię, że to skuteczne.

Bez tego będziesz tylko wybierać Fiata i popylać nim prawym pasem 50 km/h albo Astona, na którego będziesz patrzeć i czuć, że ciebie na niego nie stać.

W obu przypadkach wyprujesz z nich wnętrzności w godnej podziwu, ale bezsensownej próbie zmiany kogoś, kogo zmieniać nie musisz, bo albo jest już w porządku, albo w ogóle nie jest dla ciebie.

Print Friendly, PDF & Email

50
Dodaj komentarz

avatar
100000
28 Comment threads
22 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
32 Comment authors
RusNoobJan NiezbędnyOla EmValthard van der Sandpionierka|pionierka.pl Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
A
Gość
A

O cholera… Chyba zepsułam mojego Astona. Volant, dziękuję że pomogłeś mi przejrzeć na oczy.

Marcin Kwieciński
Gość
Marcin Kwieciński

Najlepszy tekst w tym roku. Brawo.

Volant
Gość
Volant

To indywidualna sprawa. Zazwyczaj ludzie (nie tylko kobiety, bo to nie kwestia płci) są bardzo mało świadomi siebie i nie patrzą na swoje życie długoterminowo, a to bardzo utrudnia wyciąganie jakichkolwiek refleksji.

disqus_5bghf3pPy9
Gość
disqus_5bghf3pPy9

Kobiety właśnie całe życie bardzo boją się, że nikogo lepszego nie znajdą i że nikt już nie będzie w stanie zastąpić obecnego modelu.

Chillout
Gość
Chillout

Życie kończy się na szkole podstawowej i średniej. Pochodzę z małego miasteczka i na 10 dziewczyn, osiem w klasie maturalnej miało już dzieci i zawarło związki małżeńskie. Cieszmy się, że nie wybierają partnerów nosząc pieluchy…

Michał Wardak
Gość
Michał Wardak

bo chyba najważniejsze w związku to po prostu być sobą…

cynicalegoist.
Gość
cynicalegoist.

Dlatego lubię swój związek.

Lubię to, że jestem z osobą, która mnie nie ogranicza, śledzi, zazdrości i szuka problemów tam gdzie ich nie ma.
Lubię to, że stałem się Martinem i nikt mi tego nie odbiera.
Lubię to, że daje jej to samo, dzięki czemu nikt nikogo nie zamyka w pięknych, pozłacanych klatek.

margaritum
Gość
margaritum

Spodziewałam się, że sobie pojeździsz po neurotycznych i roszczeniowych paniach. A tu pełen empatii i zrozumienia tekst. Bardzo w punkt.

Mario P.
Gość
Mario P.

Kochane kobiety… jesteście wspaniale szkoda ze wiele z was jest pewna siebie tylko poprzez to co słyszy od przyjaciółek albo facetów którzy się na was gapia.
Przez cały ten marketing czujecie ze macie dziurę do zapelnienia (nie o ta dziurę mi chodzi) i zawsze musicie kupować coś żeby poczuć się lepiej.
To dlatego chcecie żeby mężczyzna był waszym podnozkiem. Ale drogie panie Wasza największą siłą to silny i atrakcyjny mężczyzna za którym możecie się schować w razie zagrożenia oraz błyszczeć w jego towarzystwie

Emilia Majewska
Gość
Emilia Majewska

wysiadłam z Fiata… jakiś sprzedawca w komisie wcisnął mi bubel, twierdząc, że to Aston :) masz potrzebę jazdy autem – bierzesz falsyfikat z doklejonym znaczkiem Astona, bez mrugnięcia powieką :) potem zdziwienie, że rdza, że ssanie słabe ;), rozrusznik nawala….komfort jazdy słaby na maksa, źle sie trzyma zakrętów i miota nim jak Szatan….

wysiadłam, powiedziałam, że mam już dość tej podróży, „znajdź sobie inną panią kierowniczkę, byle daleko ode mnie”
i stoję jak debil na przystanku, moknę, ciemno, zimno, psy szczekają i do domu daleko…
ale uśmiecham się :) czekam na Astona, z salonu, z prawdziwymi papierami i nieprzekręconym licznikiem, jedzie… powoli ;) z daleka ;) ….
podjeżdżają autobusy, riksze, motocykliści, taksówkarze zapraszają do swoich fur…
a ja stoję i czekam, zadowolona, wolna….. bo wiem dokąd zmierzam i czym oraz z kim tam dotrę :)

Dzięki Volant – jak zawsze w sedno :)

KaZet
Gość
KaZet

Emilia Majewska, jak to ktos Ci wcisnal, to dajesz sobie wciskac? Ach ta slynna kobieca intuicja, wiecznie zawodzi ;)

Karo
Gość
Karo

Ciekawy i fajny tekst
Tylko szkoda, że faceci BOJĄ SIĘ kobiet ze „zrdowym poczuciem własnej wartości”, goniącymi za nawet najbardziej szalonymi marzeniami ;(

Lenta
Gość
Lenta

Witaj, a czy nie jest właśnie odwrotnie? Że uwielbiamy dziewczyny z szalonymi marzeniami?
Chyba rozchodzi się o to, co nazywamy szalonym marzeniem…
Czy możesz podać przykład takiego szalonego marzenia?

Pozdrawiam.

Chillout
Gość
Chillout

Mam nadzieję, że nie mówisz tego na randkach?
To niczym pieprzenie grubych kobiet: liczy się wnętrze, zamiast włożyć wysiłek, pójść na siłownię i przestać wpierdalać frytki?
Może boją się Ciebie, Twojego nastawienia, wymagań i podejścia do facetów?

pionierka|pionierka.pl
Gość
pionierka|pionierka.pl

Mężczyźni się nie boją. Boją się chłopcy.

Chillout
Gość
Chillout

Trochę smutna jest Twoja wypowiedź.
Wystarczyły dwa zdania, aby odnieść wrażenie, że lepiej wiesz od faceta, jaki powinien on sam być.

pionierka|pionierka.pl
Gość
pionierka|pionierka.pl

Nie uważam, że w ogóle facet „powinien być jakiś” – każdy człowiek jest jaki jest i już. Po prostu jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło mi się spotkać mężczyzny, który bałby się kobiety ze zdrowym poczuciem własnej wartości. Takie objawy widywałam tylko u niektórych zakompleksionych licealistów. Więc po prostu stwierdziłam to co zaobserwowałam.

Chillout
Gość
Chillout

Skategoryzowałaś mężczyzn do dwóch grupek. Każdy facet, który chciał stworzyć związek to mężczyzna. A ten który nie chciał to dzieciak. Przepraszam każdy facet w Twoim życiu to mężczyzna, no bo przecież wiesz, który nim jest. Tylko w lotka zacząć grać…

pionierka|pionierka.pl
Gość
pionierka|pionierka.pl

Ja pisze tylko o podziale wiekowym. Nie spotkałam nigdy mężczyzny 20+, który miałby problem z tym, ze kobieta ma „zdrowe poczucie własnej wartości” i marzenia. A tych 20- nazwałam chłopcami. Nie wiem, czego tu nie rozumiesz. Mężczyzna jak nie chce stworzyć związku to ma po prostu inne powody, niż „poczucie własnej wartości” u kobiety. Np. mają inne priorytety, inne temperamenty, inne oczekiwania od życia.

Chillout
Gość
Chillout

Jak grochem o ścianę.

pionierka|pionierka.pl
Gość
pionierka|pionierka.pl

Ale co? Twoim zdaniem uważam, że „każdy facet, który chce stworzyć związek to mężczyzna”? To się mylisz. Moim zdaniem mężczyzna to po prostu dorosły samiec naszego gatunku, żadnych dodatkowych warunków nie musi spełniać.

Chillout
Gość
Chillout

Nie masz za dużych wymagań i tak na dobrą sprawę na jedno wychodzi:
Każdy dorosły samiec, który chce się związać z Tobą.

Karolina Raginel
Gość
Karolina Raginel

„Bo możesz sobie pracować w korpo, mieć szpilki za 400 zł i płaskie buty do jeżdżenia służbową Toyotą Yaris, ale oprócz tego jesteś wytworem lokalnej kultury. Produktem z pieczątką „Made in Poland”. Wytworzonym z regionalnych, kulawych przekonań, zgodnie z którymi kobieta samotna, to kobieta drugiej kategorii. Kobieta powinna być chciana, a skoro tak, to trzeba z kimś być. Kropka.” – dziękuję szczególnie za ten cytat.

Narzekamy na babcie i ciocie, które się nas pytają „a kiedy znajdziesz chłopaka?” albo wzdychają „ja to się nigdy wnuków nie doczekam…”, a my sami sami – wykształceni, z wielkich miast – negatywnie oceniamy kobiety samotne. One same też się tak oceniają, stąd historie o tuningu Fiata i psuciu Astona – byle tylko nie być tą straszną singielką!

JJ
Gość
JJ

Problem w tym, że ludzie rzadko potrafią samodzielnie dojść do wniosku typu: on/ona do mnie nie pasuje, bo tak jak z samochodami wychodzą z założenia, że „wiesz co masz”, a kupisz inny to nie wiadomo co się w nim popsuje… i wtedy wolą tuningować pod siebie posiadany model bez przemyślenia czy stać nas na coś więcej. Wiem bo sam długo do tego dochodziłem, jednocześnie samemu będąc tuningowanym jak ten Fiacik pomimo, że gdzieś w środku czuć było duszę Astona mimo, że w pogiętej przez różne doświadczenia karoserii. Na szczęście jest coś takiego w internecie jak Volant-Service, który pomaga poukładać coś co jest głęboko w świadomości, ale często rozproszone przez głosy większości, która nie myśli w taki sam sposób.
Dlatego chciałem pogratulować bloga Volant, a przede wszystkim świadomości, postawy i tego, że chcesz się tym dzielić z innymi ;) Jest to pierwszy i jedyny blog, który czytam regularnie.

Ania z osobiedlamnie
Gość
Ania z osobiedlamnie

Dobrze, że napisałeś „najczęstsze scenariusze”, bo szczęśliwie nie udaje mi się wpisać w żaden z nich. Twoja charakterystyka kojarzy mi się raczej z kobietami z większych miast. Tych polskich właśnie. Wymagania wysokie stawia się i sobie i innym. Właściwie wszystkim wkoło i tym jeszcze dalej. I wtedy cieszę się, że do wielkiego świata bardzo mi daleko. Pozdrawiam:)

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Dlatego ja uwielbiam mojego czasem zachlapanego błotem po sam dach (metaforycznie) Land Rovera. Razem nie jedne wertepy przebyliśmy, nie straszne nam śnieg, deszcz, czy zagubienie się we mgle. Auto skrojone na miarę moich potrzeb. A jemu też się świetnie przemierza razem ze mną bezdroża – wnioskuję po pracy silnika. Chyba bym się musiała z koniem zderzyć żeby chcieć je zmieniać.

Tomasz Sławek
Gość
Tomasz Sławek

Z perspektywy faceta który był traktowany zarówno jak Fiat i Aston, mogę potwierdzić, że obie sytuacje są równie dysfunkcjonalne i męczące. Tekst znów dobry, głównie dlatego, że tak bardzo prawdziwy.
Jeśli posiada się wiedzę przekazaną w tym tekście, można zbudować związek bardziej wyważony. Bez kompleksów i zaburzonych oczekiwań. Mam tylko nadzieję, że część osób potrafi uczyć się na błędach, nawet jeśli sami jeszcze ich nie popełnili.

FiAiN
Gość
FiAiN

>Wszyscy rodzimy się z czarną dziurą w piersi. Ze strachem czy jesteśmy wystarczająco zdolni, atrakcyjni i fajni.

He he he. Kolega zadaje się dawno nie widział małych dzieci. Jak się rodzimy to właśnie uważamy, że jesteśmy zdolni, mądrzy i potrafimy wszystkiego dokonać. Mój syn wykonał ok 900 prób jak uczył się chodzić. Część z nich zakończona wielkim guzem. Co wtedy robił ( nie nie mówił sobie trzy razy mi się nie udało – nie będę chodził, nie nadaje się do tego :-D) – wył wniebogłosy, przychodził się przytulać, a potem próbował dalej. A jak chciał się czymś bawić to szedł i brał zabawkę. Nie interesowało go co inni pomyślą, czy to wypada. Czasami myślę, że gdyby dzieci miały mentalność dorosłych to większość z nas jeździłaby na wózkach inwalidzkich.

Ze wszystkim tym, co opisałeś w ostatniej części artykułu po prostu się rodzimy. Trzeba to tylko na nowo odnaleźć.

Ola Em
Gość
Ola Em

Bardzo trafne

Volant
Gość
Volant

Analiza transakcyjna w psychologii mówi co innego :)

Ola Em
Gość
Ola Em

Zatem poczytam.

FiAiN
Gość
FiAiN

Analiza transakcyjna tyczy się „schematów działania” ego, a to z kolei pojawia się (zgonie z koncepcją psychoanalizy) z czasem, w późniejszym wieku. Koncepcja ego jest immanentnie związana ze zdolnościami językowymi. Ego jednocześnie przeszkadzałaby na intensywnego uczenia się wszystkich nowych rzeczy. Małe dzieci ego nie mają.

KaZet
Gość
KaZet

Mega tekst Volant. Najlepsze ze sa kobiety ktore bywaja mixem i raz sa 1 kategoria a raz 2ga a nigdy po prostu swoja najlepsza wersja.

Lenta
Gość
Lenta

Zdjęcia do postów dobierasz wybornie:) ta ruda panna wygląda bardzo na pochłoniętą egzystencjalną rozkminą… Myślałeś o tym, żeby pod ten konkretny post spoglądała wgłąb pokoju, na swojego automobila, a nie za okno? Pozdrawiam.

Łukasz
Gość
Łukasz

Spoglądała, ale obróciła się z niesmakiem.

Lenta
Gość
Lenta

W sumie na to wygląda. Pozostaje pytanie … z jakim wnioskiem w głowie? Że ma przy sobie autodemobila:) A może autodebila? :)

Olga
Gość
Olga

„poczucie własnej wartości wyrasta na grubej warstwie świadomości swoich możliwości wynikającej ze zrobienia rzeczy, z których możesz być dumna” – i o to chodzi! Lepiej piechota niz w niebezpiecznym rzechu ;) A jak w koncu wsiade do Astona, to go tak slicznie poprowadze dlonmi w skorzanych rekawiczkach, tak bedziemy zakrety brali, i dawali gazu do dechy, ze az sie bedzie kurzylo :)

Agnieżka
Gość
Agnieżka

No, ale z drugiej strony po co kupować nową sukienkę jak można starą przerobić :D

najlepszewspomnienie
Gość
najlepszewspomnienie

Dumna jestem ze swojego Astona Martina.
Najwyższy w swojej klasie. Najlepszy silnik, dobry olej, potrafi przyspieszyć na autostradzie i zwolnić na wąskiej drodze, świetnie parkuje (nawet tyłem), zapewnia mi bezpieczeństwo, komfort podróży, niezapomniane wrażenia, w pakiecie dostałam AC a karoseria błyszczy i mruga do mnie, za każdym razem, gdy mnie widzi.

Nim się akurat nie lubię dzielić, ale potrafię docenić.

Paweł Zawół
Gość
Paweł Zawół

Dobry tekst. Krótko i treściwie. Dziękuję.

Sylwia Bazylińska
Gość
Sylwia Bazylińska

Przerobiłam już chyba wszystkie auta i Volant napisze Ci, że nie możesz zamykać się tylko na te dwa typy. Bycie silną z poczuciem własnej wartości to bycie wykorzystywana przez facetów typu fiat, który na chwilę się ztuningował ( chyba tak to się nazywa ale nie wiem ) by zamydlić nam oczęta. Aston Martin fajny typ warto czekać ale czemu wokoło same polonezy, wołgi, zaporożce i to po wielu naprawach?

KaZet
Gość
KaZet

Bo nie patrzysz/nie umiesz szukac/nie szukasz tylko lecisz na to co akurat spadnie? Pewno tak to bedzie. Zrzucanie ze wszystko wokol jest zle najczesciej wynika wlasnie z tego.

Basia D.
Gość
Basia D.

Oby przeczytało to jak najwięcej kobiet i przejrzało na oczy :)

Teodora Dostojewska
Gość
Teodora Dostojewska

Biedny Volant!
Ale Ty masz pecha.
95% kobiet, które spotkałeś są beznadziejne, a pozostałe 5% też, ale dobrze się kamufluje…
Naprawdę masz o nas takie złe zdanie?!
A Twoja Kobieta?
A Twoja Mama?

Łukasz
Gość
Łukasz

Pecha to masz Ty, ponieważ do tej pory nie nauczyłaś się czytać ze zrozumieniem :(

pionierka|pionierka.pl
Gość
pionierka|pionierka.pl

Można mieć jeszcze tak duże poczucie własnej wartości, żeby głośno powiedzieć: a mnie się dobrze jeździ Fiatem i mam w głębokim poważaniu opinie otoczenia. Ale to wymaga sporej samoświadomości.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

To bardziej skomplikowane….
Nie kazda kierowniczka jest w stanie prowadzic Astona albo Ferrari, ktory jest trudnym samochodem. Dla niektorych Fiat 126p albo Yaris beda idealne. Poza tym jest jeszcze masa innych samochodow pomiedzy jednym i drugim.
Prawdziwy Aston, po kilku wgnieceniach odjedzie w sina dal i nie bedzie sie dalej psul, tylko kiepska podrobka pozwoli sobie rdzewiec. I dziala to niezaleznie od tego czy prowadzi go kierowca czy kierowniczka ;)

Ola Em
Gość
Ola Em

Tekst świetny.

A niektórym komentującym powiem tylko, że kobieta kierująca autem to nie „kierowniczka”, a „kierowczyni” :)

Jan Niezbędny
Gość
Jan Niezbędny

Nie porównywałbym facetów do marek samochodów a do typów nadwozia, co do reszty się zgadzam. Uważam, że większość dziewczyn łapie samochód np typu sedan, a potrzebne jest jej pickup lub coupe. Potem za wszelką cenę próbuje z sedana zrobić pickupa, a nie i tak wiadomo, że nie spodoba się jej efekt końcowy. Co nie znaczy, że akurat ten sedan był zły i sprawdzałby się źle z innym użytkownikiem.

RusNoob
Gość
RusNoob

„Idziesz z kumplami na bilarda wieczorem? OK ale w tym domu codziennie o 22:00 jest seks. Niezależnie od tego czy tu jestes czy nie”