Rozmowy o miłości o trzeciej nad ranem. Pytania do Volanta cz. 4

Rozmowy o miłości o trzeciej nad ranem. Pytania do Volanta cz. 4

1. Czy według ciebie ilość zaliczonych kobiet, jest miarą mężczyzny?

Nie, bo to kwestia indywidualnych wyborów. Inna sprawa, że o wyborze można mówić dopiero wtedy, jeśli spróbowało się wielu rzeczy. Wybór oznacza: „Wiem, że mogę spotykać się z trzema kobietami jednocześnie, bo to robiłem, ale wolę realizować się w związku z jedną i być wspaniałym ojcem”. Niewielu facetów może to o sobie powiedzieć i to bardzo smutne, bo wtedy podejmują decyzje na chybił trafił i spędzają życie zastanawiając się, czy to naprawdę to, czego chcą.

Warto też pamiętać, że szeroko rozumiana atrakcyjność jest bardzo obiektywnym testem tego, jaką jest się osobą, bo atrakcyjność jest wypadkową kompetencji miękkich, zaradności, świadomości siebie, swojego wyglądu i możliwości oraz wiedzy o tym, czego się chce.

2. W jakim wieku zacząłeś uprawiać seks?

15-16 lat. Coś koło tego.

3. Jak wspominasz swój „pierwszy raz”? Czy to była dobra decyzja, czy nigdy nie żałowałeś że właśnie z tą osobą? Masz do niej sentyment?

Osobiście uważam, że pierwsze razy są zdecydowanie przereklamowane. Byłem wtedy zakochany (przynajmniej tak wtedy myślałem), spotykaliśmy się długo, więc nie było to nic na szybko, ale nawet wtedy to nie działa tak, że wszystkie kolejne razy porównuje się z pierwszym, ani że na tej podstawie dokonuje się późniejszych seksualnych wyborów. To jest niewidoczna granica, o której się myśli, że za nią jest pięknie i wyjątkowo, a życie wtedy nabierze sensu, ale jej przekroczenie zwykle wiąże się z myślą: „I co? To tylko tyle?”.

To trochę jak z pieniędzmi – dopóki ich nie masz, myślisz, że rozwiążą twoje problemy. Kiedy już je masz, okazuje się, że to nieprawda, bo problemy będziesz miał zawsze i co najwyżej zmieni się ich kaliber.

4. Z iloma kobietami spałeś?

To jest jedno z nielicznych pytań, na które nie odpowiem. Dlaczego? Wyjaśnię to cytatem z Żulczyka:

„Ma kutasa, ale nie jest mężczyzną. Nie szanuje kobiet. Nie słucha ich. Pieprzy je po to, aby odznaczyć kolejną kreskę na ścianie, pozacierać ręce przez chwilę, że teraz jest ich już trzydzieści siedem, a nie tylko trzydzieści sześć. Jest ciotą, której trzeba podcierać dupę , gotować obiadki, robić za nią pranie. Wszystko, co mówi, brzmi piskliwie jak prośby małego dziecka o zabawkę. Tym głosem, pozornie niskim, ale ze chowanym gdzieś pod spodem piskiem, każdemu opowiada wszystko. Przykleja się do ludzi lepkimi, trzymanymi w gaciach paluchami, wpycha im do głów wątpliwej jakości informacje, aby wzbudzić ich zaufanie. Żongluje sekretami. Krótko trzyma w ustach, a następnie wypluwa wstydliwe fakty. Kłamie. Łasi się. Wije. Jest miękki .Jest z tego złego miotu, który nigdy nie ma własnej myśli.”

Każdy kiedyś był takim facetem. Niektórzy z tego wyrastają. Niektórzy nie wyrastają nigdy. Ja wyrosłem.

5. Ile masz za sobą związków?

Na dłużej byłem z dwoma dziewczynami, a obecnie jestem z trzecią.

6. W swojej drugiej książce pisałeś, że Sexcatcher nie jest końcem, a początkiem, bo po spełnieniu swojej biologicznej roli można otworzyć się na inne cele. Czy twoim zdaniem ludzie którzy tej roli nie spełnili, lub bardzo długo nie spełniają (np. prawiczek w okolicach trzydziestki) mogą być szczęśliwi czy jednak to szczęście będzie w dużym stopniu sztuczne, bo przekonaniami i wartościami, biologii się nie oszuka?

Fakty są takie, że w dużej mierze szczęście ustala się indywidualnie, ale też trzeba wziąć pod uwagę, że bez określonych doświadczeń jest trudniej. Jednym z nich jest ilość doświadczeń seksualnych (nawet nie sam seks, ale obycie z przeciwną płcią). W Sexcatcherze opisałem historię gościa, który miał narzeczoną. Zanim się związali, ona z kimś była, ale dla niego ona była pierwszą. Nigdy się z tym nie pogodził. Na jego wieczorze kawalerskim była bardzo nieatrakcyjna striptizerka (chociaż bardziej dziwka, niż striptizerka), a on się na nią rzucił jakby była to Naomi Campbell. To było zwyczajnie smutne i uważam, że znacznie lepiej, jak facet ma wystarczająco dużo doświadczeń seksualnych, żeby:
a) wiedzieć czego chce
b) nie mieć potrzeby zdobywania kolejnych, żeby coś sobie udowodnić.

7. Czy kiedykolwiek zostałeś porzucony przez kobietę, którą kochałeś?

Swoje wszystkie związki zakończyłem ja. Tylko raz spotykałem się z kobietą, z którą się rozstaliśmy z niczyjej winy. Oboje akurat wtedy wyjeżdżaliśmy i tak wyszło.

8. Jakie masz podejście do małżeństwa, czy jest to nieunikniony element naszej egzystencji? Czy człowiek może być szczęśliwy będąc singlem do końca życia?

O małżeństwie myślę to samo co o dowolnie wybranej wierze, kredytach hipotecznych, coachingu albo seksie analnym – niektórym to służy, niektórym nie.

Chciałbym tylko żeby więcej ludzi podejmowało takie decyzje ze względu na swoje potrzeby, a nie ze względu na rodzinę, kulturę i położenie geograficzne. Dlatego, że chcą i uważają to za świetny dla nich pomysł, a nie dlatego, że jest to coś, co po prostu się robi, żeby mama i babcia były szczęśliwe.

9. Jak myślisz? Czy zasady jakie opisałeś w książkach może sobie przyswoić i w pełni nauczyć stosować każdy? Jedni są bardziej „ogarnięci”, drudzy mniej. W dużej części to zasługa genów. Znam wielu ludzi, którzy od zawsze byli mniej „ogarnięci” i zawsze byli gorsi, odstawali od tych „fajnych” osób i czasem wiedzieli jak być „ogarem” ale nie potrafili tych zasad zastosować.

Proponuję żebyś spojrzał na to z drugiej strony. Nawet jeśli nie możesz zmienić wszystkiego, to zawsze możesz zmienić coś, żebyś był bardziej wartościowym facetem. Możesz przeżyć całe życie płacząc nad tym, że nie jesteś idealny, albo przeżyć życie każdego dnia ciesząc się, że jesteś lepszy, niż byłeś dzień, tydzień lub miesiąc wcześniej.

10. Jaki masz stosunek do trójkątów?

Do samych trójkątów mam neutralny stosunek, ale to na co polecałbym uważać to na to, czy osoby biorące w nich udział udźwigną to emocjonalnie. Jeśli jesteś osobą, która nie umie powiedzieć w rozmowie „cipka” lub „kutas” i używa zamiast nich eufemizmów albo jest zazdrosna o przeszłość innej osoby, to wątpię żeby to był dla ciebie dobry pomysł.

11. 90% kobiet zgadza się na seks bez prezerwatywy, a z innymi udają porządne i cnotki niewydymki, co o tym myślisz patrząc na swoje doświadczenia?

Ogólnie kobiety lubią udawać, że są bardziej cnotliwe, niż papież, z jednej strony dlatego, że przypina im się łatkę „łatwych”, a z drugiej dlatego, żeby łatwiej odsiać mężczyzn, którzy są dobrzy w te klocki, od tych, którzy tylko chcą tacy być.

12. Seks… często podkreślasz jak ważne jest to element związku i życia. Ogólnie jak najbardziej się z tym zgadzam. Pisałeś kiedyś w którymś artykule, że seks dla Ciebie to również wyraz zaufania, że potrzebujesz się trochę zakochać, że każda kobieta z którą idziesz do łóżka jest dla Ciebie wyjątkowa, ale jak to się ma do jednorazowych numerków z przygodnymi laskami poznanymi na mieście a wydaje mi się, że o takich „podbojach” też pisałeś. To nie jest żadna próba złapania Cię na kłamstwie czy wyrzuty, staram się to tylko zrozumieć jako kobieta jak widzi to ogarnięty facet.

Odpowiem porównaniem: Skok ze spadochronem jest wyjątkowy nawet jeśli skoczy się tylko raz i nie staje się bardziej wyjątkowy jeśli skaczesz codziennie.

13. Najlepszy pomysł na pierwszą randkę?

Nie istnieje coś takiego. Masz być osobą, z którą pójście gdziekolwiek i robienie czegokolwiek będzie najlepszą randką. To dlatego spotyka się facetów, którzy planują niesamowite randki, które nawet nie kończą się buziakiem w policzek i takich, którzy idą do pierwszej lepszej knajpy i wracają do mieszkania taksówką z dziewczyną trzymającą rękę na ich udzie. To zawsze kwestia osobowości.

14. Dlaczego faceci tak bardzo chcą seksu analnego?

Pewnie dlatego, że naoglądali się dużo filmów porno i wydaje im się, że jest to jedno z osiągnięć do odblokowania w życiu. Dla mnie nie jest to szczególnie istotne.

15. Czy związałbyś się z kobietą, która miała poważne problemy zdrowotne? (np. nowotwór)

Nie miałem takiej sytuacji, więc nie wiem.

16. Dlaczego uważasz, że życie kobiety i mężczyzny ogranicza się do myślenia o seksie i pieniądzach?

Do myślenia nie, do działania w tym kierunku już tak. Możemy zrobić eksperyment – podaj mi chociaż trzy rzeczy, które robisz i które na podstawowym poziomie nie wiążą się z seksem lub pieniędzmi. Udowodnię ci, że to nie prawda. Wszystko, co robimy sprowadza się do przetrwania. Jedyną formą przetrwania genów jest posiadanie potomstwa. Najlepszym akceleratorem posiadania potomstwa jest posiadanie pieniędzy, wpływu, władzy. Żeby osiągnąć ten stan trzeba utrzymywać relacje z innymi, dbać o zdrowie, czuć się ze sobą dobrze i dążyć do spełnienia. Tego nie da się przeskoczyć. Inna sprawa, że to nie jest świadome – to tylko zainstalowany system operacyjny, który działa nawet jeśli się go ktoś wypiera.

17. Jak podrywasz kobiety?

Nie podrywam – poznaję. Nie kobiety – ale konkretną Kasię.

Podrywanie sugeruje, że to ty chcesz czegoś od kobiety, a ona jest w tym wszystkim bierna. Poznawanie się odbywa się na tym samym poziomie. „Jestem ciekawy kim jesteś i co z tego może być” – lepsza strategia nie istnieje.

18. Jak nie dać się omotać kobiecie?

To kobieta jest jakąś czarownicą, która stosuje magiczne sztuczki, za pomocą których może sobie ciebie podporządkować? Jeśli tak, to wykorzystaj okazję i poproś o wyczarowanie numerów w totka.

19. Gdybyś był nieśmiały i o wiele młodszy to od czego zacząłbyś przełamywanie tej nieśmiałości?

Od odstawienia komputera, telefonu i porno. Później znalazłbym jak najwięcej różnorodnych znajomych. To dwie rzeczy, które moooocno wpłyną na jakość twojego życia.

20. Jaka jest Twoja największa fantazja seksualna?

Nie mam fantazji seksualnych. Bardziej kręci mnie to z kim uprawiam seks, niż to, co podczas niego robię.

21. Gdybyś miał do wyboru spędzić noc z Twoją ulubioną gwiazdą porno/Twoim ulubionym aniołkiem Victoria’s Secret/modelką, to którą być wybrał i dlaczego?

Z żadną. Łapię to, że są piękne, ale wciąż nie widzę powodu, dla którego miałbym marzyć o pójściu z którąś z nich do łóżka, skoro nic o nich nie wiem. Dlaczego miałbym tego chcieć? Może nie warto? Może bym się tylko wynudził?

22. A czy pytanie „prześpisz się ze mną” jest pytaniem osobistym? ;)

Tak, to jest pytanie osobiste :) Inna sprawa, że odpowiedź brzmi: „Nie” i brzmiałaby tak nawet gdybym nie miał dziewczyny. Nie przepadam za poznawaniem czytelniczek, bo czuję wtedy na sobie oczekiwanie, żebym był fajny, męski i seksowny, a nie sądzę żebym urodził się po to, żeby spełniać czyjeś oczekiwania.

Przykro mi.


Pamiętacie o tym, że jutro o 22.00 na AXN mamy do obejrzenia Gwiezdne Wojny: Nowa nadzieja?

Print Friendly, PDF & Email

38
Dodaj komentarz

avatar
100000
11 Comment threads
27 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
18 Comment authors
AsiaRobaczyskoRosemadderAN NAKaś Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Magda
Gość
Magda

Lubię Twoje teksty. Serie „Pytania do” trochę mniej, w 2-3 zdaniach trudno uniknąć banału. Czekam na kolejny dłuższy tekst!

Mateusz
Gość
Mateusz

V. czy nie masz fantazji po części dlatego, że wszystkie spełniłeś?

Volant
Gość
Volant

Wszystkich nie spełniłem, ale stwierdziłem, że dla mnie osobiście nie jest to takie ważne, więc z listy rzeczy do zrobienia przeniosłem je na listę „byłoby przyjemnie to przeżyć”.

Lady Perfect
Gość
Lady Perfect

Chyba jesteś jednym z nielicznych facetów, którzy wiedzą czego naprawdę chcą. – nie tylko krótko- alei i długofalowo. Dlaczego większość dojrzewa do tego tak późno?

Volant
Gość
Volant

Wydaje mi się, że to wynika z tego, że bardzo często ludzie trzymają się tego, co znają, więc nie sprawdzają się w wielu nowych sytuacjach, a wskutek tego zawsze czują się tak samo i mają problem z oceną kim są, czego chcą i dlaczego czują się w taki, a nie inny sposób.

Chillout
Gość
Chillout

Są tacy, tylko nie potrzebujecie ich na pewnym etapie swojego życia. Później nie interesują go takie kobiety, bo patrzy przez pryzmat tego jakich dokonywała wyborów. W większości są fatalne.

Lady Perfect
Gość
Lady Perfect

Czy przeszłość jest naprawdę tak istotna? Myślę, że większość z nas potrafi się uczyć na błędach, i potem unika fuszerki. Tymczasem i dobrych mechaników jest jak na lekrstwo, bo wierz mi, że instrukcja obsługi dobrej klasy modeli nie jest prosta, wymaga trochę wysiłku.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Przeszlosc i jest, i nie jest wazna.
Kazdy model ma swoje grzechy przeszlosci, robil lepsze i gorsze rzeczy. Czasem rzeczywiscie idzie po rozum do glowy, czesto jednak przebieg jest juz na tyle duzy, ze sporo mechanikow woli nowszy rocznikowo model z mniejszym przebiegiem.
Z drugiej strony stare ferrari bedzie nadal lepsze niz nowe seicento. Niestety, sporo modeli uwaza sie za ferrari, a sa w najlepszym wypadku golfem i to dosc pordzewialym.

Prawdziwie dobry model wymaga sporo wysilku, ale jest tego warty.

Chillout
Gość
Chillout

Z dziwki nie awansujesz na żonę. Życie to nie Pretty Woman.
Tu nie chodzi, o to że „prawdziwych facetów” nie ma, tylko, że „prawdziwy facet” nie jest zainteresowany Tobą. Proste.

Kiedyś współlokatorka w płaczu wybełkotała przy mnie:
-Nikt mnie nie kocha, nikogo nie mam, dlaczego? Nawet Ty nie chcesz mnie…
– Bo jesteś zimną suką – odpowiedziałem
Na drugi dzień nie miałem już kąta do spania.

Zmiany oczekuj od siebie, nie od innych.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Sporo facetow wie czego chce i krotko- i dlugofalowo. Jest to czesto sprzeczne z tym co chca kobiety, i wtedy rodzi sie Twoje pytanie, ktore powinno brzmiec „Dlaczego wiekszosc facetow tak pozno decyduje sie chciec tego co ja?”

Lady Perfect
Gość
Lady Perfect

Jak mówi ludowa mądrość: „i w tym właśnie jest ambaras, aby dwoje chciało naraz”. Najlepiej w tym samym czasie i przestrzeni. Myślę że wina leży raz po jednej, raz po drugiej stronie. Zazwyczaj się rozmijamy na obu płaszczyznach i nic z tego nie wychodzi.

Volant
Gość
Volant

Na tym, że uważasz, że to problem. 19 lat to jeszcze nie tragedia, to na razie sygnał ostrzegawczy. Przede wszystkim warto popracować nad:
– swoim wyglądem, życiowymi priorytetami i szeroko rozumianą atrakcyjnością
– swoją towarzyskością i ilością poznawanych dziewczyn, bo tutaj nie działa zasada, że albo ilość albo jakość. W tym przypadku ilość kobiet do wyboru przekłada się na jakość, bo masz wybór
– swoimi przekonaniami na temat siebie, kobiet i seksu. To zawsze jest indywidualna sprawa, ale zwykle ma się w głowie rzeczy, którymi się samemu sabotuje (ja miałem i każdy kogo znam też je miał. Taka kultura).

P.S. Możesz napisać do mnie maila. Odpisuję na nie rzadko, bo nie mam na to wystarczająco dużo czasu. Tobie bardzo postaram się odpisać.

Kiev
Gość
Kiev

A kiedy ten sygnał ostrzegawczy zmienia się w poważny problem? U siebie zauważyłem ten sam kłopot co Michała, zacząłem nad sobą pracować. Dużo zmieniłem wizerunkowo, słyszałem już, że wyszło mi to na zdrowie. Tylko ja mam 26 lat i nawet żadnej dziewczyny nie miałem. Podejrzewam że wadzi mój charakter nad którym staram się pracować ale ciężko idzie.

Natalia Kaszuba
Gość
Natalia Kaszuba

Znam faceta, który do 27 roku życia nie miał żadnej dziewczyny. W sumie nikt się nie dziwił bo miał specyficznie ciężki charakter. Wszyscy mu mówili, że nigdy nikogo nie znajdzie, bo żadna z nim nie wytrzyma. Ale on sam też nie szukał.

A teraz ma 33 lata, żonę od 3 lat i plany związanie z potomstwem. Raczej nie ma co budować sobie niepotrzebnego napięcia, że to już czas, bo taka presja może tylko zaszkodzić. Oczy otwarte, pozytywne myślenie, nic na siłę i cierpliwość – to na pewno się przyda.

Volant
Gość
Volant

@Kiev będę szczery, wiek w którym jesteś nie jest wielkim problemem, ale jednocześnie zbliżasz się do końca etapu, kiedy możesz komfortowo pracować nad sobą i wprowadzać duże zmiany. Z prostego powodu – z każdym kolejnym dniem coraz bardziej będzie blokować ciebie myśl, że inni mają większe doświadczenie, oczekują czegoś, czego nie możesz zaoferować, bo nie sprawdziłeś się w „akcji” i że nie jesteś dla kobiet (które z reguły w tym wieku są bardziej doświadczone) najlepszą opcją.

Tak naprawdę nie masz wyboru – albo bardzo intensywnie będziesz coś zmieniał albo twoja sytuacja będzie się pogarszała.

Jeśli chcesz coś zmienić to skup się na:
1) zarabianiu pieniędzy – nie tylko dlatego, że fajnie je mieć, ale też dlatego, że to bardzo pomaga w kształtowaniu charakteru, bo wymaga to konkretności, zaradności, kreatywności, pokonywania problemów, podejmowania ryzyka i samokształcenia. Te same cechy przydadzą ci się podczas poznawania kobiet.
2) towarzyskości – to prosta zasada – jesteś sam, bo najprawdopodobniej nie poznajesz wystarczająco wielu kobiet. Ile poznałeś ich w tym tygodniu? Jakiekolwiek? Tutaj nie ma co kombinować, bo nie nabędziesz umiejętności jeśli ich nie ćwiczysz. Jeśli nie ma wokół ciebie kobiet to ich nie poznasz.
3) przekonaniach, jakie masz na temat kobiet – to jest bardzo ważne, bo z moich doświadczeń wynika, że najczęstszy problem facetów polega na tym, że błędnie zakładają, jakie są kobiety. Sam powinieneś to sprawdzić – lubią seks czy nie? Szukają stałych związków czy niekoniecznie? Lubią złych facetów, miłych czy całkowicie innych? Oczywiście możesz przeczytać, jak to wygląda według mnie lub kogokolwiek innego, ale powinieneś znaleźć działającą dla siebie częstotliwość sprawdzając jak najwięcej tych elementów na jak największej liczbie osób. To samo robią kobiety. Nazywa się to poznawaniem ludzi i zdobywaniem obycia.

Jacek
Gość
Jacek

Lubię tą serię pytań, bo są konkretne, tak samo jak i odpowiedzi ;) Jeszcze jedno pytanie do Ciebie – albo i może pomysł na artykuł:
Jesteś bardziej introwertykiem czy ekstrawertykiem? Za którą częścią osób przepadasz bardziej? Wyznajesz w ogóle taki podział?

Volant
Gość
Volant

Jestem zdania, że każdy jest jednocześnie introwertykiem i ekstrawertykiem w zależności od sytuacji i tego zamierzam się trzymać, bo w przeciwnym razie łatwo o wymówkę typu: „Nie mam znajomych, bo jestem introwertykiem” albo „Nie jestem refleksyjną osobą, bo w teście wyszło mi, że jestem ekstrawertykiem”. To mało skuteczne.

Gdybym miał jednak określić kim jestem to powiedziałbym, że introwertykiem.

Nemesis Nave
Gość
Nemesis Nave

Kiedyś ze znajomym oglądaliśmy galę wręczania nagród bodajże na Blog Roku, gdzie mogliśmy Cię zobaczyć. Czytając teksty oboje odbieramy Ciebie jako osobę ekstrawertyczną – twardą, charyzmatyczną. Jednak zazwyczaj myśląc o ekstrawertykach widzi się również człowieka „głośnego”, skupiającego na sobie uwagę. Kolidowało to z Twoim spokojnym wizerunkiem na gali. Tak wyważone połączenie obu typów osobowości to niewątpliwie dobra cecha.

Volant
Gość
Volant

Wtedy wyszedł też całkowity brak przygotowania :) Brzmi to jak fałszywa skromność, ale spodziewałem się zwycięstwa bardziej grzecznego bloga, więc wyszedłem całkiem zaskoczony.

Inna sprawa, że ludzie mają tendencję do myślenia: „Fajnie byłoby być ekstrawertykiem” (i żałowania, że nie mają innego typu osobowości), a w praktyce są introwertycy, ekstrawertycy i dowolne inne osoby, które i tak realizują swoje cele tylko w inny sposób. Ekstrawertyczni faceci uwodzą towarzyskością, luzem i empatią. Introwertyczni stabilnością emocjonalną, konkretnością, poczuciem bezpieczeństwa. Jedne i drugie cechy są fantastyczne. Działają inaczej, ale każdy i tak ma równe szanse.

Przez długi czas, głównie jak byłem młodszy, myślałem, że fajnie byłoby mieć tą czy inną cechę, aż wpadłem na to, żeby powiedzieć sobie: „Hej! Może tego czy tamtego nie umiesz, ale masz wiele innych zalet – czemu z nich nie korzystasz?”. Teraz więc wiem, że potrafię tworzyć skuteczne koncepcje, ale nudzi mnie ich sprzedawanie innych. Wiem, że dobrze sprawdzam się w egzekucji projektów, ale słabo wczuwam się w sytuacje innych osób. Potrafię szukać prostych rozwiązań, ale prawie całkowicie ignoruję ich „otoczkę”. Żyję przede wszystkim przyszłością, a nie teraźniejszością. I z każdą z tych cech jest mi dobrze. Taki jestem i zamiast temu zaprzeczać lub chcieć to zmieniać, jestem gotowy wyruszyć na krucjatę przeciwko każdemu kto tego ode mnie oczekuje :)

Nemesis Nave
Gość
Nemesis Nave

W sumie działa tu prosta zasada, by wady przekuwać w zalety. I jakby nie patrzeć, wydaje mi się, że właśnie na tym opiera się część Twoich wpisów.
Szczerze mówiąc nie spodziewałam się odpowiedzi, miło było ją przeczytać.

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Odpowiedź nr 20 – taka oczywista, a tyle kobiet i mężczyzn również, nie chce uwierzyć, że to aż takie proste! Jak dla mnie jest to jeden z wyznaczników tego, że ta druga osoba to właściwa osoba na właściwym miejscu. Każdemu tego życzę, bo to bardzo fajne uczucie.

Volant
Gość
Volant

Podałeś złego maila i nie mam jak wysłać odpowiedzi.

Robaczysko
Gość
Robaczysko

Miałem napisać bardzo podobny komentarz :)

An Na
Gość
An Na

Odnośnie kobiet po nowotworach: dlaczego to działa na facetów jak „odstraszacz”? Nie miałam innego wyjścia, jak tylko skopać rakowi tyłek i kazać mu spieprzać, więc dlaczego usłyszałam już kilka razy: jesteś fajna, ale hardkorowa, chyba nie byłbym tak silny jak Ty i nie dałbym sobie rady, źle bym się czuł, będąc z Tobą w związku? Nie była to jednorazowa sytuacja, więc co się dzieje z tym pokoleniem?

KaZet
Gość
KaZet

An Na chyba nie wierzysz w te odpowiedzi. Nie chca byc bo sie boja ze zachorujesz jeszcze raz, niestety. To pokolenie bojace sie po prostu ale nie oceniam sam nie wiem jak bym sie zachowal ale chyba nie mialoby to dla mnie znaczenia.

Chillout
Gość
Chillout

Wydaje mi się, że tu nie chodzi o chorobę. Może faceta przerasta sytuacja związku z osobą, która traktuje siebie inaczej niż przed zachorowaniem. Dla mnie osobiście jest to zbędna informacja. Dałaś sobie radę z chorobą i powinnaś cieszyć się życiem. Nie mnie to oceniać, jak się czuje człowiek po czymś takim, ale w pewien sposób nie dajesz drugiej osobie całej siebie. Na samym wstępie mówisz facetowi: jestem wybrakowana, bo wcześniej chorowałam. Tylko tak nie jest. To nie jest problem facetów, tylko Twój. Chronisz facetów przed samą sobą.
I przestań litować się nad sobą, opowiadać o tym każdemu facetowi. Jak stworzysz normalny związek, pełen zaufania, spotkasz normalnego mężczyznę, wtedy jest czas na takie rozmowy.

An Na
Gość
An Na

Uważasz, że opowiadam o tym na prawo i lewo? Nie. To było 2 lata temu, teraz już nawet staram się o tym nie myśleć, bo i po co? Po prostu mam blizny i prędzej czy później pada pytanie, po czym są… Może chodzi o to, że nadal w naszym społeczeństwie rak jest tematem tabu?

Chillout
Gość
Chillout

Tak, bo miesięcznie czyta ten blog kilkaset tysięcy.

Kaś
Gość
Kaś

An Na wiem, co czujesz sama to przerabiałam jakiś czas temu. I wiem jak
trudno się pogodzić z taką przeszłością. Ale pamiętaj, że to jak inni
postrzegają twoje doświadczenia zależy od Ciebie. Czymś naturalnym jest potrzeba podzielenia się swoimi traumatycznymi
przeżyciami, z osobą z którą pragniesz być szczera i którą wiążesz przyszłość.
Ty nie miałaś wyjścia, musiałaś się z tym zmierzyć i dałaś rade SUPERRR
szczerze Gratuluje!! Ale nikt nie lubi
komplikować sobie życia dobrowolnie. Więc jeśli na początku znajomości opowiesz
ze szczegółami co Cie spotkało i jak ciężko było, każdy powie „WoW jesteś
twarda babka ale ja bym nie dał rady”, a w głowie rodzi się przekonanie że zaraz zarzucisz go swoimi problemami, a on nie chce go dodatkowo
komplikować. Niech nowotwór przestanie być główną ‚cechą’ twojego charakteru.
Skoro to przeżyłaś na pewno jesteś silna i teraz potrafisz cieszyć się pełnią
życia. Pokaż to!! Ważne jest jaka teraz jesteś, nie to co Cie ukształtowało.
Powodzenia :)

AN NA
Gość
AN NA

Może nie warto mówić o chorobie już na samym początku znajomości, zastanów się nad tym. Dla przykładu podam taką oto sytuację dobra koleżanka mojej siostry (młoda dziewczyna w wieku 28 lat) facetom, których poznawała mówiła już na początku znajomości, że nie ma rodziców. Po jakimś czasie jeden z jej byłych adoratorów powiedział, że robi z siebie ofiarę. Nikt z nas nie lubi słuchać przykrych opowieści, tym bardziej na początku znajomości, poza tym też często sami nie wiemy jak się zachować w takiej sytuacji i co odpowiedzieć. Dlatego warto na początku porozmawiać o czymś miłym .Mogę się mylić, ale takie są moje odczucia i spostrzeżenia.

An Na
Gość
An Na

Przecież to nie działa tak, że na wejściu mówię: Cześć, jestem Ania, miałam raka. To info się pojawia w nowych znajomościach, gdy już się jakiś czas jednak spotykamy. Inny przypadek miałam, gdy usłyszałam wspomniane wcześniej słowa od przyjaciela, który widział przez co przechodziłam – to chyba było największe zaskoczenie – zna mnie długo, mogłoby się coś większego wykroić z tej znajomości i nagle zostaję znokautowana tekstem: Wybacz, jesteś dla mnie za silna.

Rosemadder
Gość
Rosemadder

Nie rozumiem tego przykładu, to uważasz, że na początku znajomości, jak facet ją zapytał: „Co robią Twoi rodzice?”, zamiast odpowiedzieć uczciwie, że nie żyją, powinna skłamać. Natomiast doskonale rozumiem dlaczego, ten koleś, który stwierdził, że dziewczyna robi z siebie ofiarę, jest już „byłym” adoratorem, a nie obecnym.

AN NA
Gość
AN NA

Tu nie chodzi o to, żeby kłamać (bo i po co?), tylko nie serwuje się takich informacji na dzień dobry. A wracając do mojego przykładu to chłopak nie pytał w ogóle o rodziców i o to chodzi, a ona na dzień dobry na 1 spotkaniu pierwsze co może o sobie powiedzieć to to, że nie ma rodziców. Rosemadder to może podpowiedz dlaczego jest jej „byłym” adoratorem w Twojej ocenie ??

Rosemadder
Gość
Rosemadder

Jest jej „byłym”, ponieważ obgaduje ją za jej plecami, nazywa ją „ofiarą”, ale nie powie jej tego prosto w oczy, tylko gada wszystkim innym, którzy chcą słuchać. Pewnie dziewczyna się na nim szybko poznała i pogoniła go, bardzo zresztą słusznie, a on, zamiast dostrzec jakie błędy popełnił, mówi o niej, że jest niefajna. Nie wierz w wersję wydarzeń tego chłopaka, na pewno jest mocno przesadzona. A jak będzie chciał zostać Twoim adoratorem, to też pogoń drania, pewnie o Tobie też będzie coś opowiadał za Twoimi plecami. A swoją drogę, ja o pewnych rzeczach wolę się dowiedzieć już na początku znajomości. Wiadomo, że niektóre informacje nie pozostają zbyt długo w sekrecie. Najgorzej jest, jak się dowiesz o czymś później, nie od samej zainteresowanej, czy samego zainteresowanego, ale np. od jego rodziców, znajomych, czy przyjaciół. I wtedy dopiero jest konsternacja. Bo, jeśli facet, z którym jestem już jakiś czas i planuję z nim wspólną przyszłość, nie powiedział mi o raku, braku rodziców, przewlekłej chorobie, czy jakiejś innej istotnej sprawie, zaczynam się zastanawiać, czy on mi w ogóle ufa, a może jeszcze więcej szczegółów ze swojego życia pominął milczeniem, może od początku mnie oszukiwał? Związek buduje się na zaufaniu, dlatego dobrze jest już od samego początku mówić o wszystkim otwarcie, przynajmniej ja tak wolę, ale rozumiem, że są ludzie, którym może to się nie podobać.

AN NA
Gość
AN NA

Niestety nie jest jej „byłym” dlatego, że ją obmawia za plecami. Prawda jest taka, że powiedział jej, że ona mu nie odpowiada, gdyż za dużo musiała by w sobie zmienić. Poczynając od zapuszczenia włosów, zmiany pracy, samochodu, remontu mieszkania etc. I przekonywanie jej, że to on jest nienormalny też nie ma sensu, bo ona widzi w sobie winę, poniża się i jeszcze go przeprasza za nie wiadomo co. Ja tego faceta znam tylko z widzenia i nie jest w moim typie na szczęcie, a nawet jakby był to nigdy bym się z nim nie spotka, ze względu na jego paskudny charakter i „tendencje” które go skreślają. Zdobycie zaufania drugiej osoby wymaga czasu, a co do szczerości to albo ktoś jest prawdomówny albo nie i czasami można to wyczuć.

Chillout
Gość
Chillout

Mówi to nieodpowiednim osobom.

Natalia Kaszuba
Gość
Natalia Kaszuba

Jest Ci dobrze samemu, bo nie masz porównania. To normalne, aczkolwiek rozbudzenie w sobie ciekawości „jak to jest być z kimś” może być dobrym pomysłem na zmianę z pozoru nieistotnych zachowań, które sprawią, że płeć piękna zacznie aktywniej zwracać na Ciebie uwagę.

Nie ma czegoś takiego jak najlepszy czas na podboje. Każdy człowiek w tej kwestii powinien się „wyszumieć”, żeby nabrać obycia w relacjach damsko męskich i zapoznać się z ich mechanizmem działania. Że tak brzydko to ujmę.

Jedni się bawią w podboje jako małolaty, inni pakują się w związki za wcześnie i przy pierwszym kryzysie w związku zaczynają się w to bawić a jeszcze inni gdy dopadnie ich kryzys wieku średniego.

Nie szukaj powodów by uwierzyć, że otoczenie ma rację.

Asia
Gość
Asia

Zabawne, udało mi się Cię polubić. Moja wiara w facetów wzrosta. Jeszcze trochę i może znów przekonam się, aby spróbować. :)