Chwalmy się! 2015

Chwalmy się! 2015

Podsumowywanie roku poprzez wypisywanie sukcesów to najdłuższa tradycja na Volantification i jednocześnie najważniejsza. Pozwala ona spojrzeć na cały mijający rok z dystansu, zobaczyć progres i sprawia, że można poczuć się dobrze, bo nawet jeśli nie wykonało się wszystkich planów, to hej!, przecież wydarzyło się w ciągu tych 12 miesięcy kilka fantastycznych rzeczy, prawda?

Jednocześnie bardzo pomaga na stworzenie pudełka własnej wartości, które składa się z naszych osiągnięć, dzięki czemu zawsze można do nich wrócić i uświadomić sobie, że skoro poradziliśmy sobie z tyloma rzeczami to damy sobie też radę z następnymi. Chociaż brzmi to banalnie to takiej świadomości brakuje 80% ludzi i przy okazji nie da się jej kupić za żadne pieniądze – to trzeba samemu w sobie zakorzenić.

Z tego powodu podsumowanie roku piszę w 50% robię dla siebie, a w 50% dla was, żeby zachęcić was do napisania swojego albo w formie komentarza na blogu albo w dowolnym innym miejscu.

*

2015 r. był dla mnie wyjątkowy. Każdy miesiąc był intensywny i chociaż czasem nie było tego widać na blogu, bo zacząłem publikować dwa razy mniej tekstów, to pracowałem znacznie więcej.

Co będę wspominał z tego roku?

1. Przeżyłem wypadek samochodowy

Był sam początek stycznia. Wracałem z dziewczyną do domu i chciałem jeszcze popracować. Wypadek przed nami i śliska droga sprawiła, że tego dnia nie pracowałem. Cieszyłem się w pierwszej kolejności, że przeżyła moja dziewczyna, bo gdyby coś jej się stało to ciężko byłoby mi to sobie wybaczyć. W drugiej kolejności, że przeżyłem ja. Samochodu nie było mi szkoda. I nie brzmi to jak szczególnie pozytywna historia, ale jest to dla mnie jedno z najważniejszych wydarzeń mijającego roku. Nie zmieniło mojego życia, ale dało mi potężnego plaskacza w twarz i uświadomiło, że nie jestem aż tak wyjątkowy, jak myślę, że czas spierdala mi, jak każdemu i być może nie wystarczy mi go na wszystko.

Dzięki niemu napisałem też o tym tekst, który znalazł się na 10 miejscu najlepszych tekstów tego roku.

2. Zostałem doktorem nauk prawnych

W styczniu skończyłem pisać doktorat o ograniczeniach wolności wypowiedzi w reklamie. Obroniłem się na początku listopada. Tym samym zakończyłem też etap formalnej edukacji, która przez ostatnie lata była dla mnie zajęciem czysto hobbystycznym.

3. Milion użytkowników, ponad pięć milionów odsłon, czyli eksplozja bloga

W największym stopniu jest to zasługa tekstów, w tym wpisu „8 rzeczy, które kobiety powinny wiedzieć o mężczyznach”. Tylko ten jeden tekst dotarł do 300 000 osób, a napisałem też przynajmniej kilkanaście wpisów, które były dla niego mocną konkurencją.

Jednocześnie to mocno zmieniło bloga, bo stał się mniej osobisty, przestałem mieć tyle czasu, co wcześniej na indywidualne traktowanie czytelników, a przy okazji znacząco wzrosły koszty jego funkcjonowania. Osobiście uważam, że to w pełni naturalne zmiany i kolejny etap, z którego bardzo się cieszę.

4. Eksplozja finansowa, czyli podwojenie dochodów

Prawdę mówiąc nie pamiętam roku, kiedy moje dochody by wyraźnie nie wzrosły, ale tym razem zaczęło się to wiązać z dużo większą odpowiedzialnością, potrzebą organizowania czasu i efektywniejszej pracy. W związku z tym miałem dużo więcej wyzwań, a w 2016 r., będę miał jeszcze więcej. Zabawne w tym jest to, że już myślałem, że wszystko będzie takie nudne, liniowe i proste. Okazało się, że jednak tak nie będzie :)

5. Kupiłem mieszkanie

Właściwie to podpisałem umowę deweloperską, ale to prawie to samo. Za rok będę już mieszkał u siebie. Mega!

6. Volantification zostało uznane za najlepszy blog w kategorii Lifestyle

Szczerze mówiąc nie wierzyłem w taką możliwość do samego końca. Nie dlatego, że uważam blog za słaby, bo od pierwszego dnia uważałem, że jest najlepszy na świecie. Raczej dlatego, że zawsze postrzegałem się jako outsidera. Takiego, którego każdy będzie czytał, ale nie da mu żadnej nagrody. Takiego, który pisze o rzeczach ważnych, ale nie na tyle, żeby stanąć w towarzystwie z kieliszkiem wina w ręce i powiedzieć: „Te teksty zmieniły moje spojrzenie”.

Blog Roku nie przełożył się szczególnie na zasięg bloga, ale pozwolił na przełamanie tego schematu, a to w mojej opinii jest znacznie bardziej wartościowe.

7. Mocno zmieniło się moje życie osobiste

Nie będę się na ten temat rozpisywał, bo zgodnie z nazwą to jest „życie osobiste”, ale to były bardzo dobre zmiany i jestem z nimi szczęśliwy.

8. Zwiedziłem północne Włochy (a przynajmniej ich część)

Udało wygospodarować mi się czas i pojechaliśmy do Włoch, a musicie wiedzieć, że Włochy są moim ulubionym krajem i to z wielu powodów: są piękne, mają świetną kuchnię i doskonałe wino, na każdym kroku zabytki, rozwiniętą kulturę i styl życia, który ciężko spotkać gdzie indziej. To był świetny wyjazd, z którego pochodzi też moje zdjęcie z tego wpisu.

Co mi się nie udało?

1. Pracowałem za dużo

Nie sądziłem, że kiedykolwiek to powiem, ale moje życie weszło na takie obroty, że wybiło mnie to z rytmu. Większość czasu poświęcałem ogarnianiu bieżących spraw. Tonąłem w natłoku projektów, wydarzeń i maili, na które powinienem odpisać na już. Nie dość, że wyczerpywało mnie to psychicznie to jeszcze stwierdziłem, że jak popracuję więcej kosztem czasu wolnego, odpoczynku i wyrywaniu się z rutyny to będzie lepiej. Nie było.

Ostatecznie poszedłem po rozum do głowy i odpuściłem sobie jakieś 30% spraw i zacząłem bardziej doceniać czas niż pieniądze.

2. Nie zrealizowałem żadnego długoterminowego projektu

W planach na obecny rok miałem dwie duże rzeczy, które chciałem zrobić (napisać książkę i uruchomić swoją nową markę) oraz jeden mniejszy (uruchomić forum internetowe). Jak widać po blogu (a raczej jak nie widać, bo bym się tym pochwalił) nic z tego nie wyszło, bo przerósł mnie ogrom bieżących zadań.

Nie zrozumcie mnie źle – to był zajebisty rok i mimo, że nie zrealizowałem swoich celów, to zdarzyło się mnóstwo pobocznych, niezwykle ważnych rzeczy, tylko do pełni szczęścia zabrakło mi „tego czegoś”. „Tym czymś” było skupienie się na sobie i projektach osobiście dla mnie ważnych, a wyszło tak, że dobrze się bawiłem, przybiłem mnóstwo piąteczek, odpisałem na setki maili, ale nie zrobiłem nic, z czego będę dumny też za pięć lat.

Co chcę zrobić w 2016 r.?

Moje plany wiążą się przede wszystkim ze zrobieniem tego, czego nie zrobiłem w tym roku. Jestem więc zdeterminowany, żeby zrobić przynajmniej dwie rzeczy:

1. Napisać książkę

Szczegółów nie będę zdradzał, ale już od ponad roku robię notatki dla dwóch kolejnych książek. Pierwsza powinna ukazać się pod koniec 2016 r. i będą się z niej szczególnie cieszyć czytelniczki. Następną planuję wydać w 2017 lub 2018 r. i będą się z niej cieszyć wszyscy.

Jestem zdeterminowany, żeby na 100% napisać pierwszą i żeby była lepsza, niż jakakolwiek wcześniej. Trzeba się więc liczyć z faktem, że może to się odbyć kosztem blogowania (ale wcale nie musi).

2. Uruchomić markę, o której wspomniałem wyżej.

Nie chcę rozwijać tego tematu, żeby nie zapewniać sobie fałszywej gratyfikacji. W końcu o planach się nie mówi – to osiągnięcia mają robić hałas.


To teraz pora na Ciebie. Czego mogę Ci pogratulować?

Print Friendly, PDF & Email

68
Dodaj komentarz

avatar
100000
56 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
55 Comment authors
CKczmShadow18Cu GlasPaweł G.musterion Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
lisica
Gość
lisica

I do tego (nie wiem do której kategorii to zaliczyć:D) w 2015… pokazałeś swoją twarz tutaj! ;-)

Volant
Gość
Volant

Nieee, na blogu jest od dobrych trzech lat, a instagram jest podczepiony do bloga od dwóch :)

Andrzej Kozdęba
Gość
Andrzej Kozdęba

Gratuluję świetnego roku i zasłużonych sukcesów. Powodzenia w realizacji długofalowych planów :)! Czekam na książkę.

NicNieRobek
Gość
NicNieRobek

Mam 18 lat. Utrzymuję się sam, zarobki w skali roku wyższe niż średnia krajowa. Spełnionych kilka marzeń, między innymi skok ze spadochronem. Trochę podróżowania po Polsce, niestety samemu.
Cele na 2016:
– większe zaangażowanie w naukę języków obcych,
– ogarnięcie olimpiady przedsiębiorczości,
– nawiązywać jeszcze więcej kontaktów, przede wszystkim z kobietami => znaleźć dziewczynę,
– maturkę zdać też się przyda :v

Rok 2015, pomimo kilku nieudanych rzeczy – uważam za udany. Można!

N@xus
Gość
N@xus

Pozytywne:
1. Pierwszy raz miałem wycieczkę na stopa (tygodniowa przez Budapeszt i Bratysławę) i już planuje następne
2. Byłem na Woodstocku
3. Mocno zainwestowałem w siebie, trochę kosztem innych ale nie żałuje
4. Podjąłem ryzyko i wyszedłem z bezpiecznej strefy
5. Przeleciałem dziewczynę na 1 randce
6. Znalazłem ten Blog

Negatywne:
1. Długi czas zajęło mi ogarnięcie się po zerwaniu z byłą (choć to była dobra decyzja)
2. Niewielka poprawa finansowa (kosztem wolnego czasu)
3. Zbyt bardzo skupiałem się na rzeczach mało ważnych
4. Znowu zacząłem palić (co prawda sporadycznie ale jednak)

Plany:
1. 2 tripy zagraniczne w tym roku (co prawda mam to postanowienie od 5 lat i jak dotąd zawsze się udawały ale tym razem chce zrobić coś naprawdę wielkiego)
2. Wyprowadzka na wakacje
3. rzucenie palenia całkowicie
4. poprawa finansowa (wdrożyć mój nowy plan na zarabianie pieniędzy, sprzęt już kupiłem teraz tylko znaleść klientów)
5. zaliczyć dziewczynę z poza Polski (raz się żyje!!)

Błażej Kowalczyk
Gość
Błażej Kowalczyk

Oby się wszystko udało!

kissmayo
Gość
kissmayo

Jak zaczełam o tym myśleć to wyszła mi całkiem fajna lista , ale chyba najważniejsze z nich to rozpoczęcie studiów w Sztokholmie i odwiedzenie Tajlandii . Rok 2015 był dla mnie fantastyczny a jak wiadomo kazdy następny powinien być lepszy wiec juz nie moge sie doczekać 2016 :)

Słowiański_Przykuc
Gość
Słowiański_Przykuc

Pierwszy raz tu jestem i chyba zostanę na dłużej. Wcześniej czytałem Samcze Runo, stamtąd ktoś wrzucił link do Pokolenie Ikea, a z Ikei trafiłem na twojego bloga – taki łańcuszek :) Powodzenia w 2016 roku!

ive85
Gość
ive85

Dla mnie to byl dobry rok chociaz bez fajerwerków. 1. W wieku 30 lat, 6 lat po uzyskaniu tytulu mgr w końcu rozpoczęłam studia podyplomowe. Tym razem z kierunku ktory mnie szczerze interesuje;) Niestety nadal szukam pracy ktora by mnie satysfakcjonowala finansowo i dawała realne mozliwosci rozwoju i to jest plan na 2016 r. 2. Prawie doroslam do tego by jednak zrobić prawo hazdy,musi sie udać! A generalnie 2015 spędziłam z moja rodzinka, Córka i Mężem, to jest najważniejsze !

ive85
Gość
ive85

I jeszcze cos mi przyszło na myśl. Chciałabym pierwszy raz pojechać na Opener’a a dokładniej na 30 czerwca (Red Hot Chili Peppers i Foals). I zyczyłabym sobie zobaczyć jak nasza polska reprezentacja wychodzi z grupy na Euro 2016 (i dalsze sukcesy w ramach tego turnieju).

Dominik M
Gość
Dominik M

Rok 2015 to chyba najcięższy rok mojego życia. Jednocześnie w ciągu jednego roku zmieniłem więcej niż kiedykolwiek wcześniej.

Negatywne:
– bardzo zaniedbałem zdrowie
– przybrałem za dużo na wadze
– zbyt wiele pracowałem przez co zaniedbałem relacje z bliskimi
– prawie wyleciałem ze studiów i musiałem zmienić formę na studia zaoczne
– bardzo długo zmagałem się z depresją
– długo tkwiłem w bezsensownym związku

Pozytywne:
– wyjechałem za granicę
– zaliczyłem 1 rok studiów i teraz jestem jednym z najlepszych na roku
– znalazłem dobrze płatną pracę w zawodzie
– przeczytałem dużo książek
– nauczyłem się dużo lepiej zarządzać czasem i obowiązkami
– powoli ale systematycznie zmieniam swoją garderobę

Cele na ostatnie kilka dni 2015:
– dokończyć warstwę liryczną pierwszej płyty

Cele na 2016:
– napisać książkę
– zadbać o zdrowie
– zapisać się na boks
– rozwijać się w branży
– poprawić swoje relacje z ludźmi
– zarobić więcej niż w 2015
– zadbać o dodatkowe źródło dochodu

Konrad Kosmala
Gość
Konrad Kosmala

Z czego jestem dumny:
1. Że odkryłem wiele fajnych blogów, w tym ten
2. Że przeczytałem Twoje książki, które otworzyły mi oczy w wielu kwestiach :)
3. Że pojechałem na świetną wymianę młodzieżową w lipcu do Rumunii, chociaż przez pewien czas się zastanawiałem czy to dobry pomysł. Po powrocie do domu wiedziałem, że zdecydowanie było warto

4. Że samemu zdołałem przebiec długość półmaratonu (w tym, że biegam regularnie)

5. Że zdałem maturę z wynikiem o wiele lepszym niż się spodziewałem
6. Że ruszyłem konto na YouTube, co mogę uznać za wykorzystanie muzycznego potencjału
7. Że pojechałem na Woodstock
8. Że ćwiczyłem regularnie przez parę miesięcy (chwilowo złapał mnie leń i znowu wracam do roboty ;)
9. Że nauczyłem się więcej słuchać, mniej mówić
10. Że pracuję ze swoim zespołem nad własnym materiałem

11. Że w trudnych sytuacjach wiedziałem jak coś samemu naprawić, zamiast liczyć na pomoc znikąd
12. Że przeczytałem największą liczbę książek właśnie w tym roku (nie jest tego dużo, ale cieszę się, że zmieniłem nawyki na odrobinę lepsze)

Dzięki za Twoje teksty, Volant! Pomogły wiele razy i się przyczyniły do realizacji kilku z powyższych osiągnięć ;)

Shadow18
Gość
Shadow18

Gratuluje :) Możesz powiedzieć coś o blogach, które odkryłeś?

Klaudyn Truskawka
Gość
Klaudyn Truskawka

A to i ja się pochwalę :)
1. Odważyłam się uderzyć przeciwko schematom i stereotypom w życiu uczuciowym.
2. Obcięłam włosy i oddałam na Rak n’ Roll
3. Obroniłam magisterkę na 5.
4. Rozpoczęłam podyplomówkę kierując się sercem.
5. Rzuciłam pracę w korpo na rzecz stażu w hospicjum.
6. Zdobyłam wizę do USA.
7. Ten rok okazał się być najobfitszy w podróże: Berlin, Kolonia, Praga, Góry Sowie, Kraków, Harrachov, najpiękniejsza Madera i zapierające dech w piersiach Stany.
8. Przeczytałam 40 książek (w tym kilkanaście bardzo dobrych).
9. Eksperymentowałam w kuchni.
10. Zaczęłam biegać (po 10 km, 2 x w tygodniu).

No i chyba tyle, ale duma mnie rozpiera :) fajnie tak podsumować rok, kiedy bilans wychodzi wyraźnie na plus :)

basta
Gość
basta

założyłem firmę, po czym zbankrutowałem; znalazłem robotę o której marzyłem od lat po to, żeby dowiedzieć się, że wolę jednak robić zupełnie co innego ;)

cel na 2016 —>więcej więcej wolnego czasu ;) resztę dopiszę tu za rok kiedy będę mógł tylko odchaczyć..

Volant
Gość
Volant

Po kolei:

Ad. 1. W tej chwili nie bardzo, bo są jej trzy albo cztery egzemplarze. Jest opcja jej publikacji, ale jeszcze nie wiem czy jestem tym zainteresowany.
Ad. 2. Na to pytanie nie odpowiem z tych samych powodów, dla których nie pisałem o tym w tekście.
Ad. 3. Tak, przede wszystkim serwer. W styczniu 2016 r. miesięczne koszty będę miał dziesięć razy wyższe, niż w styczniu 2015 r., a do tego dochodzi jeszcze trochę kosztów pobocznych np. kupowanie zdjęć.
Ad. 4. To raczej nie jest tajemnica – będzie to wywiad. Najprawdopodobniej długi :) Kiedyś mieliśmy z Malwiną różne pomysły więc kiedyś może urodzi się jakaś dłuższa współpraca.
Ad. 5. Tak.
Ad. 6. Warszawy nawet nie rozważałem. Kiedyś mocno się nią zachłysnąłem, ale mi minęło :) Mieszkanie będzie w Lublinie, ale traktuję je mimo wszystko tymczasowo, bo najprawdopodobniej będę mocno rozdarty między Łodzią, a Lublinem.

OMT
Gość
OMT

Ad 6.
Czy mozna prosić o Twoje krótkie przesłanie… opinię… czemu wszyscy pod każdym względem (oprócz zarobków to dla mnie nie zrozumiałe) zachłystują się Warszawą?
Słyszę opinie : wiesz co Poznań, Kraków, Gdańsk znudził mi sie…
Co takiego mozna robic w Warszawie czego nie mozna robić w Krakowie, Łodzi, Poznaniu itp. itd.?
Jakie jest Twoje zdanie o tej modzie, o tym narodowym, scentralizowanym uwielbieniu przez które cierpią wszyscy. Korki, tłok, praca, czas …

Volant
Gość
Volant

Dla mnie Warszawa jest super i doskonale rozumiem, co można w niej widzieć (chociażby poczucie bycia w centrum wydarzeń, doskonałe skomunikowanie z większością miejsc na świecie, ogrom możliwości itd.). Nie zgadzam się też ze stwierdzeniem, że przez uwielbienie Warszawy cierpią wszyscy. Napisałem, że się nią zachłysnąłem, bo kiedyś miałem mniejszą świadomość priorytetów i tego, jak chcę przeżywać swoje życie. Obecnie (nie mówię, że to się nie zmieni), mam poczucie, że mogę swoje cele równie łatwo realizować mieszkając w innym miejscu i mając przy okazji wyższą jakość życia. Nie mówiąc już o tym, że dla mnie ideałem jest włoski styl życia, od którego Warszawa jest bardzo odległa.

Ania z osobiedlamnie
Gość
Ania z osobiedlamnie

gratuluję i życzę spełnienia kolejnych planów:)

mm
Gość
mm

Sukcesy:
1. rozpocząłem naukę j. rosyjskiego
2. pojechałem na zagraniczną wycieczkę w miejsce które od dawna chciałem zobaczyć
3. zwolniłem pracownika przez którego miałem 2x więcej pracy
4. przeczytałem Twoje książki i zastosowałem ( lub ciągle stosuje) kilka Twoich rad
5. mimo niechętnych komentarzy zmieniłem swój styl, na taki który mi odpowiada

Porażki:
1. nie udało mi się odzyskać pożyczonych pieniędzy (niemała kwota)
2. jestem sam
3. nie udało mi się wyprowadzić z rodzinnego domu
4. zastosowałem tylko kilka Twoich rad
5. dużo wydaję :)

Plany:

1. więcej ćwiczyć
2. więcej się uczyć – zwłaszcza rosyjskiego
3. zastosować więcej Twoich rad

4. w końcu się wyprowadzić

Mariusz
Gość
Mariusz

Witaj Volant. Takich podsumowań zawsze się boję, bo zaczynam mieć smutne myśli. Za każdym razem gdzieś tam moje plany mi uciekają lub po prostu nie są tak spektakularne jak twoje. Więc tak:

1. Pierwszy raz byłem w innym kraju ze znajomymi. W Pradze, co prawda na jeden dzień ale tego dnia zrozumiałem jak ważny jest język i że żaden to farmazon wyjechać na wycieczkę. Mam zdjęcia, fajne chwilę i wiem, że chce tam pojechać jeszcze ale nie na 8 godzin.

2. Postanowiłem pomóc otyłej kobiecie ważącej 109 kilo schudnąć. Biegałem z nią 4 miesiące, w tym razem przebiegliśmy 20 km. Wstaliśmy o 4 nad ranem i dookoła miasta i na przełaj. W 3h, lecz daliśmy radę. Na dzień dzisiejszy waży 74 kg. Wraz z nią nauczyłem się systematyczności, prowadzenia diety i gotowania. Zdobyłem pierwszą fajną relację i historię, która tworzy się sama.

3. Dzięki tej kobiecie zacząłem pracować. W maju zacząłem pracować na strefie ekonomicznej. Po miesiącu wypruwania flaków pomiędzy ludźmi, z którymi nie chciałbym mieć wspólnego zrezygnowałem. Dramat. 1600 netto. Piękne dni mi przeleciały. W międzyczasie zacząłem prace w składzie tektury. 1200zł, komórka, poza tym, że pojeździłem wózkiem widłowym i zobaczyłem jak wygląda taka produkcja to po kilku dniach uciekłem.

4. Gdy zrezygnowałem z pracy wyprowadziłem się z domu, w gniewie, pierwszego dnia spałem gdzie popadnie, właściwie ławka była niewygodna i pakowanie samych książek i kurtki nic nie daje. Drugiego u, jeszcze wtedy koleżanki. Po miesiącu moje ego cierpiało i wróciłem, zrozumiałem że piękne słowa, to tylko kurwa piękne słowa. Życie nie ma nic z tym wspólnego. Wspominam cały miesiąc poza domem jako coś odważnego, utarłem sobie nosa ale było mi to potrzebne. Wyzbyłem się wszelakich teorii i zbędnych filozofii

5. Mam dziewczynę z podpunktu 2. Razem biegamy, dbamy o swój wizerunek. Moja dziewczyna załatwiła mi rozmowę o pracę w jednej z ciekawszych firm. Też na strefie ekonomicznej. Z kierownikiem rozmawiałem 1,5h o tym dlaczego mnie warto przyjąć do pracy. Docenił mnie, uwierzył i się nie zawiódł. Dostałem umowę i super podwyżkę. Zarabiam więcej niż moi rodzicem razem. Co prawda jest to 2500 – 3000 netto ale ważne że praca wymaga ode mnie czegoś innego niż mięśni. Firma wysłała mnie na 2 dni w góry na szkolenie. Co miesiąc dodatkowe w firmie, wynajęty motywator. Załapałem się na imprezę z osobą towarzyszącą. Moja dziewczyna nie mogą co bądź bo pracowała to zaprosiłem swoją inną koleżankę. Wtedy koledzy klepali mnie po plecach, że mam przy sobie fajne laski. Miło było mi to słyszeć. To coś innego niż psioczenie na mnie.

6. Kilka osób pomimo tego, że uważali mnie za słabego ucznia i tego, że sobie nie poradzę i totalna porażka. To właściwie od miesiąca gdy coraz więcej ludzi wie że pracuje i zarabiam 3000 tysiące przyznają że sobie poradziłem. Oczywiście też miło jest mi to słyszeć, rzadko byłem komplementowany przez kumpli, rodziców czy też osób starszych ode mnie,

7. Udało mi się zaoszczędzić 3200 tysięcy, które wydam na własne auto. Nigdy w życiu nie miałem większych pieniędzy. Nigdy nie miałem konta oszczędnościowego ani lokaty. Teraz mam. Czekam na kolejną wypłatę z super premią za najlepszy wynik.

8. Zrezygnowałem z mult-zawodności i dziwnych wyobrażeń na swój temat jak mój dzień i moje życie musi wyglądać. Zrezygnowałem z niepotrzebnych znajomości, z 95% moich kolegów. Nie pije z nimi alkoholu, olałem ludzi, którzy się ze mnie nabijali, myślałem że zostanę sam. Gówno prawda. Zrezygnowałem z prywatnej szkoły, postanowiłem uczyć się sam.

9. w półtorej miesiąca ogarnąłem cały materiał matematyki podstawowej do matury. Biorąc pod uwagę że nie potrafiłem dodawać ułamków. Dzisiaj były wielomiany. Przez całe życie miałem z edukacją problemy i kompleksy na tym punkcie. Przez 21 lat się jej nie nauczyłem. Umiem ją teraz. Jutro z dziewczyną uczę się języka obcego. Od tygodnia papiery są złożone o ponowną poprawkę w maju.

10. W maju przerobiłem cały słownik tematyczny ze słówkami po ang. Ponad 1000 rzeczowników, tabelka czasowników, 7 czasów.

10. Największy ból odczułem kiedy zrozumiałem, że ciągle próbowałem tak naprawdę ukryć to że jestem słaby. Cały czas chciałem żyć w teorii. Tutaj szkoła, tam blogowanie. Chciałem iść prostą drogą. Teraz odczuwam jedynie frustrację, co jest według mnie normalne. W końcu zmieniam nawyki.

To tyle. Volant, jeśli masz ochotę, napisz mi proszę co sądzisz o moich osiągnięciach? Napisałem je od siebie, bez dramatyzowania, właściwie na luzie i czytając je ponownie sprawiają mi taką maleńką radość. Czuje że mnie motywują. Ukierunkowują. Pozdrawiam. Mariusz

Volant
Gość
Volant

Jeśli martwisz się o to, że Twoje sukcesy mogą nie być spektakularne to przeczytaj moją listę z 2011 r. i zobacz jakie tam były (z perspektywy czasu) proste, banalne, mało znaczące rzeczy, a jednocześnie ile moich planów się nie udało lub ich realizacja została przesunięta.

Mi takie rzeczy pokazują ile przez ten czas się nauczyłem i jaką drogę przeszedłem. Na 99% sam tak kiedyś stwierdzisz patrząc na dzisiejszą listę.

Powodzenia i pięknego 2016 r.!

Volant
Gość
Volant

Jest sporo banków zdjęć, ale jest tam bardzo dużo słabych zdjęć, a jak są dobre to są wykorzystywane na połowie większych blogów. W praktyce wychodzi tak, że coraz częściej kupuję zdjęcia, a kiedyś pewnie będę kupował wszystkie.

Jeśli natomiast chodzi o doktorat to najbardziej zgodna z prawdą jest odpowiedź: „Tak wyszło”. Wiesz, cztery lata temu to były jedne z drzwi, które otworzyłem, a inne okazały się po prostu lepsze. Skończyłem go robić, bo nie lubię zostawiać za sobą niedokończonych spraw. Nie mam pojęcia jak jestem odbierany w środowisku, bo jak słusznie podejrzewasz mam to gdzieś :) Przede wszystkim dlatego, że mam głębokie poczucie, że moja praca jest dużo bardziej społecznie użyteczna, niż większości humanistycznej kadry akademickiej. Nie mówiąc już o tym, że Janusz Leon Wiśniewski mógł być profesorem i jednocześnie pisać książki, w których również używał słowa „cipka”. Świat nie jest tak ortodoksyjny, jak to się wydaje, a ludzie potrafią widzieć też inne kolory, niż czarny i biały.

Błażej Kowalczyk
Gość
Błażej Kowalczyk

Dla informacji zaznaczam, że mam 16 lat and let’s go!

Co się udało w 2015:
-wygrałem ponad 5000 zł od bukmachera
-wytrzymałem 3 miesiące na siłowni
-zacząłem czytać więcej książek (big one)
-zaliczyłem swoje pierwsze poważne imprezy, rozkręciłem się i oby ich było więcej ;)
-dostałem się do liceum w top10 w Warszawie
-poznałem zdecydowanie więcej dziewczyn niż rok temu
-liczba wyświetleń na Youtube przekroczyła 50k
-zacząłem medytować i poznałem Ekchart Tolle (tutaj podziękowania dla Tylera z RSD)
-pojechałem z kumplem na warsztaty do Krakowa (zajebista sprawa)
-zacząłem zwracać większą uwagę na to czy żyję szczęśliwie

Plany na 2016:
-zwiększyć 2x swoje zarobki (w 2015 przez pół roku dopiero uczyłem się grać, więc myślę, że 10k zrobię bez problemu w nadchodzącym roku, minimalny plusik to >5k).
-wytrzymać pół roku na siłowni (nie jest wymagany każdy dzień w tygodniu, chodzi ogólnie o chodzenie bez dłuższej przerwy przez całe 6 miesięcy)
-pojechać w wakacje na jakiś obóz za granicę (Lloret de Mar)
-chodzić na jeszcze więcej imprez, poznawać jeszcze więcej dziewczyn!
-czytać i rozwijać się na jeszcze wiekszą skalę niż miało to miejsce w 2015
-pójść na ‚Hotseat RSD’
-zdać CAE z angielskiego (to jest minimum)
-ogólnie być szczęśliwym i zadowolonym z życia ;))
-więcej podróżować
-stworzyć (a raczej kontynuować) tabelkę w Excel w której prowadzę dziennik swojego samopoczucia ;)

Pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia w spełnianiu swoich celów!

Annecy
Gość
Annecy

1. Straciłam pracę, co dało mi kopa do znalezienia lepszej. Duuuuużo lepszej, a co za tym idzie zwiększyłam dochody o 80%
2. Przebiegłam Półmaraton, udowodniłam sobie, że moge i potrafię wyjść na trening w deszczu i wykonać plan. Wyjść daleko poza strefę komfortu, nawet jeśli tylko w tej kwestii:)
3. Zwiedziłam kawałek Włoch, zmieniając przy tym „pracodawców” na Przyjaciół,
4. Odnowiłam kilka starych znajomości i odkurzyłam przyjaźń:)
5. Może to głupie… ale tego chciałam i się udało zupełnie niechcący;) Przespałam się z facetem wyglądającym i będącym jak milion $, prawie jak Ty, Volant;) Po czym uczyniłam go swoim kumplem:)
6. Uwierzyłam, że MOGĘ:) że szczęście jest poza strefą komfortu, wystarczy po nie sięgnąć i nie iść na łatwiznę:)
Dziekuję Volant, jesteś, a raczej twoje teksty są składową tego bilansu. Dla mnie dodatniego:)

AnetaSh.
Gość
AnetaSh.

Dla mnie ten rok nie należał do udanych, ale cholernie ucieszyłeś mnie wieścią o książce skierowaną do czytelniczek !

Monkster
Gość
Monkster

plusy:
1. rozpocząłem związek, który diametralnie poprawił jakość mojego życia
2. otworzyłem pierwszą firmę w wieku 21 lat
3. odkryłem crossfit, który bardzo mi się spodobał więc zacząłem ćwiczyć regularnie
4. wytrzymałem 2 miesiące pracy w fabryce w Anglii żeby mieć pieniądze na start firmy
5. przeczytałem sporo książek, rozwinąłem swój światopogląd. no i zacząłem czytać Twojego bloga -dokładnie 1 stycznia, na kacu, i co prawda podczas czytania zepsuł mi się laptop, ale od początku wiedziałem, że paru rzeczy się tu nauczę :)
6. Pomimo wydatków na życie i firmę, odłożyłem pieniądze na 10 skoków ze spadochronem (moja pasja, jak na razie mam wykonane 10 więc ilość się podwoi!)

minusy:
1. mam problem z organizacją czasu – albo chaos, albo marnowanie go masowo, gdy mam więcej wolnego
2. za dużo się stresuje (firmą i sprawami osobistymi) i mam problem z byciem spokojnym

i to są 2 rzeczy do poprawienia priorytetowo ;)

Kika
Gość
Kika

Co się udało:
– odważyłam się zmienić pracę, walczyć o swoje marzenia,
– nie dałam się zeszmacić staremu a później nowemu pracodawcy, pomimo że sporo ryzykowałam,
– wywalczylam swoje pieniądze, co kosztowało mnie sporo nerwów,
– wydostalam się z doła po „utracie” nowej pracy i mocne niepowodzenia przekulam w siłę,
– opanowałam emocje w stosunku do faceta, który nie wydawał mi się odpowiednim kandydatem,
– miałam czas dla przyjaciół,
– dużo się uśmiechałam,
– udało mi się utrzymać dobrą wagę i zadbać o włosy = dobrze wyglądam,
– obejrzałam dobre filmy, słuchałam dobrej muzyki, czytałam dobre teksty i ze wszystkiego coś wyniosłam,
– poczyniłam małe zakupy tzw. dobra materialne,
– splacilam długi w bardzo dużej części,
– zaangażowałam się w wolontariat,
– odbyłem podróż w głąb siebie, co uświadomiło mi kim jestem i czego chcę,

Co się nie udalo:
– przez swoją nieuwagę podjęłam beznadziejną pracę,
– za mało zarabiam,
– nie rozwinęłam się zawodowo,
– nie zrobiłam nic z prawkiem i angielskim,
– za mało czasu dla rodziców,
– za mało aktywności fizycznej,
– porzucilam wolontariat.

Plany na 2017:
– zrealizuje się w nowej pracy i utrzymam ja do końca roku, zrobię wszystko by być MISTRZEM, WYGRAM!!!
– prawo jazdy,
– angielski,
– sztuki walki,
– tatuaż,
– spłata kredytu,
– będę więcej czytać – przeczytam wszystko co mam w biblioteczce,
– zmienię mieszkanie,
– pojadę na Woodstock,
– obejrzę masę inspirujących filmów,
– będę czytała dużo o rozwoju duchowym, samoswiadomosci,
– nie będę „płynęła” na imprezach tak by mieć moralniaki,
– będę częściej dzwonić do mamy i babci, będę bliżej rodziny,
– będę dbać o przyjaciół,
– założę tego cholernego bloga i będę dużo pisać nawet jeżeli jak na razie do szuflady to dobre i to,
– może wyjadę w inspirującą podróż,
– będę się dużo uśmiechać, wierzyć w siebie, znać swoją wartość, dbać o ciało i psychikę, podchodzić z luzem i entuzjazmem do życia, czyli bez zmian,
– może się zakocham,
– koniec z bezsensownych leżeniem i stratą czasu!

Mpi
Gość
Mpi

Siemka! Super osiągnięcia. Pewnie było ich pierdyliard, a Ty to tak zgrabnie skróciłeś :D

Ja się najbardziej cieszę z tego, że wykorzystałem wakację na maxa! Dużo nowych podróży i wszelkie wolne dni pomiędzy pracą, spędzałem poza domem. Do tego: więcej zarabiam, więcej oczekuję, chcę uciec z mojej branży…kiedyś

Najlepszego na następny rok!

Volant
Gość
Volant

Ekstra Mpi! Wszystkiego najlepszego w 2016!

basta
Gość
basta

koordynacja akcji promocyjnych i badań rynku ;)

Monia
Gość
Monia

W&T to najlepsza decyzja w moim życiu, polecam!

Lucja Lucja
Gość
Lucja Lucja

W 2015 zaczęłam prowadzić bloga – trochę z nudów (długie, ciemne wieczory i te de), chociaż chodziła mi ta myśl po głowie już wcześniej. Inne sukcesy – brak spektakularnych, ale zdarzyło się parę drobnych, więc w sumie wyszło do przodu. Zwiedziłam miejsca, które chciałam zwiedzić, poznałam parę nowych osób, zdrowie – poprawiło się. Co nie wyszło – życie uczuciowe, może w 2016, bo na razie porażka goni porażkę, taka karuzela.

Krystian
Gość
Krystian

,,Takiego, który pisze o rzeczach ważnych, ale nie na tyle, żeby stanąć w towarzystwie z kieliszkiem wina w ręce i powiedzieć: „Te teksty zmieniły moje spojrzenie”.” – FAŁSZ
Ja na tym blogu znalazłem jedno zdanie, które będzie mi towarzyszyć przez wiele następnych lat, a jest to: ,,jakie to będzie miało znaczenie za 5 lat?” Sam wpis był przepiękny, po prostu PRZEPIĘKNY i uważam go za lepszy niż wiele książek z kategorii rozwoju osobistego, motywacji itd. Powodzenia&Pozdrawiam

Cyniczny
Gość
Cyniczny

Dobrze Volant, że przypomniałeś starą dobrą dewizę „Chwalenia”. Każdy powinien być dumny ze swoich sukcesów i mówić o nich śmiało. A na pewno śmialej niż o porażkach (a w Polsce niestety, przeważa ta druga dziedzina)

Co udało mi się zrobić?
– wystartować z blogiem i podnieść go na zupełnie nowy poziom. 2016 będzie mój, wiem to na pewno.
– zarabiać na grafice komputerowej, dzięki której mam więcej czasu na inne zajęcia, a pieniędzy również sporo
– stałem się jeszcze bardziej świadomy. Swojego życia, otoczenia, relacji, człowieka samego w sobie. To moja największa pasja i tajemnica, którą staram się cały czas rozwijać
– zacząłem dużo bardziej dbać o ciało. Uważam że razem z duchem ciało powinno rozwijać się w bardzo podobny sposób. Zdrowe odżywianie, siłownia. Świetna sprawa, polecam
– otoczyć się ludźmi, którzy są wartościowi. Bardzo ważna sprawa.
– przeżyć miesiąc pracy jako elektryk w Niemczech, nie mając o tym zawodzie i języku praktycznie żadnego pojęcia. Dużo zawdzięczam mojemu tacie, który mi pomagał. Praca od 7 do 20, lekcja życia, bycie „tu i teraz”, mega przeżycie

Volant, rozwalmy ten rok.
Pozdrawiam!

Volant
Gość
Volant

Dlaczego miałby nie uważać tego za swoje osiągnięcie?

Pestka
Gość
Pestka

Bo nie potrzeba wysiłku, żeby to osiągnąć.

(ale tu wchodzi w grę definicja osiągnięcia i rozumiem, że każdy ma własną).

Volant
Gość
Volant

Nie zgodzę się – młodemu facetowi, który jeszcze nie jest super wyjadaczem w obszarze relacji (a żaden młody nie jest) wcale nie przychodzi to tak bez wysiłku. Z perspektywy czasu i doświadczeń może to się wydawać zabawne, bo zmienia się też całe postrzeganie seksu i płci przeciwnej, ale na tym etapie jest to krok milowy.

Max
Gość
Max

Z czego jestem zadowolony? W 2015r. przebieglem pierwszy raz maraton. Regularnie prowadziłem bloga, którego działalność zakończyłem, by rozpocząć nowego. Rozpocząłem przygodę z siłownią i dietą. Trwam już w postanowieniu prawie 3 miesiąc. Dostałem podwyżkę. Niemal każdą wolną chwilę starałem spędzać z żoną i synkiem, co bardzo sobie cenię. A z czego jestem niezadowolony? Nie przyspieszyłem spłacania kredytów i zaniedbałem angielski. W 2016 muszę podkręcić tempo, żeby za rok pochwalić się czymś extra ;). Przy okazji…Dzięki Volant za teksty. Dają mi do myślenia i motywują.

Ania
Gość
Ania

Nie mogę się już doczekać tej książki! Mam nadzieję, że to postanowienie uda Ci się spełnić przede wszystkim ;) Ja również z paru rzeczy jestem dumna:
– zakończyłam studia
-obroniłam tytuł magistra
– znalazłam prace w zawodzie w niecały miesiac
– przełamałam się i po 5ciu latach wróciłam do kierowania samochodem
-zaczełam biegać i baardzo to polubiłam ;)

Ps. Twojego bloga poznałam w tym roku, za co jestem mega wdzięczna, dziękuję za wszystkie rady i przemyślenia ;)

kingdoor
Gość
kingdoor

z czego jestem dumny i co osiagnalem w 2015?
-Zacząłem czerpać dochody z 3 różnych źródeł (zarobki na poziomie 6000zł netto), jak na 20 lat myślę że to dobry wynik.
– Wystartowalem w zawodach muay-thai.
– Znacząco poprawiły sie moje relacje z kobietami.
– poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi.
– przestalem grać w gry komputerowe.
– poprawiłem znacząco swoja sylwetkę
– odcialem toksycznych ludzi w moim życiu
Można? Można! Jeszcze lepszych wyników Volant w 2016!

Kuba X
Gość
Kuba X

Ale fajni ludzie tu są! ;)

Na plus:
-zarobiłem więcej niż we wszystkich poprzednich latach łącznie (dużo nie zarabiałem)
-przeczytałem 52 książki oraz przesłuchałem mnóstwo podcastów i wywiadów
-mój związek z dnia na dzień ma się coraz lepiej od długiego czasu
-poznałem ciekawych ludzi
-zacząłem głęboko poznawać siebie

Na minus:
-zaniedbałem się socjalnie
-nie bardzo wiem co robić ze swoim życiem
-kolejny rok odkładania przyszłościowych planów
-zbyt długo tkwiłem w pracy bez wyników łudząc się nadzieją że będzie lepiej

Plany:
-znaleść to co będzie mi dawać satysfakcję
-zacząć zarabiać nie mając nikogo nad sobą
-przebiec maraton

ka
Gość
ka

jako wzorowa czytelniczka już się cieszę. i bardzo, bardzo, bardzo czekam!
ps. jedno „ale”: co ty pieprzysz, ty i twój blog jesteście wręcz symbolem toastu podniesionym kieliszkiem wina ze słowami „te teksty zmieniły moje spojrzenie”!

Sylwia Bazylińska
Gość
Sylwia Bazylińska

Zawsze moje życie widzę jako szereg klęsk i niespełnionych marzeń (bo planów nie robię ) ale jakby tak głębiej się zastanowić to może da się wyłuskać parę dni gdy czułam się szczęśliwa. Powodzenia Volant!
Wiem.. sukcesem niech będą Dolomity… byłam zobaczyłam i wiem, że wrócę:) no i może te prawie 1000km w nogach:)

Jacek eM
Gość
Jacek eM

Zacząłem Cię czytać – jest czego gratulować :)

Chillout
Gość
Chillout

Córeczka w drodze.
Kilkadziesiąt książek przeczytanych w tym roku.
Pozytywniejsze spojrzenie na świat.
Ten rok był naprawdę dobry :)

Paweł
Gość
Paweł

2015 był najlepszym rokiem w moim życiu, jestem szczęśliwą osobą, chociaż miewam też kryzysy
ale mój problem jest taki, że kiedy ktoś mnie o zapyta (w tym wypadku ja sam siebie zapytałem) to nie potrafię wymienić i nazwać moich sukcesów. Podobnie jak nie wiem w którą stronę mam iść.Nie wiem co chcę w życiu robić. Czy masz Volant jakąś radę dla mnie ? Czy może w nowym roku powinienem wypisywać każdy nawet najmniejszy sukces ? Bardzo gratuluję Ci tego do czego doszedłeś i życzę powodzenia w każdej dziedzinie życia ;)

wonhej
Gość
wonhej

Nie myślałem, żeby robić takie podsumowanie, ale skoro jestem już tutaj to dlaczego nie:
Pozytywy:
1) po długim czasie poszukiwań dostałem swoją pierwszą poważną pracę, i co było dla mnie bardzo ważne – w zawodzie
2) zacząłem brać udział w zawodach sportowych (boks) i muszę przyznać, rywalizacja sportowa wiele mnie nauczyła
3) zmieniłem pracę :) jak się okazało ta pierwsza była kompletnym niewypałem i czułem się tam fatalnie
4) w związku ze zmianą pracy przeprowadziłem się na drugi koniec Polski
5) wyrwałem się z rodzinnego miasta, do którego wróciłem po studiach, jestem niezależny finansowo i zarabiam na prawdę przyzwoicie jak na pracę na etacie
6) zmiana miasta oznaczała również zmianę przynależności klubowej, po kilku miesiącach udało mi się wywalczyć miejsce w składzie i dzięki temu mogę trenować z najlepszymi zawodnikami w kraju
7) zakochałem się. to jeden z większych pozytywów, choć historia nie kończy się happy endem. tylko przez moment było dobrze. ona została, ja pojechałem. teraz widzę, że to nie miało żadnego logicznego uzasadnienia, ale przez tak długi czas byłem odarty z uczuć i pusty w środku, że uważam to za pozytyw.
8) spotkałem się z kilkoma kobietami, każda inna, każda mnie czegoś nauczyła, mam nadzieję, że w 2016 będzie tylko lepiej
9) dwukrotnie znalazłem się w sytuacji, gdy świeżo poznana kobieta sama z siebie oferuje mi seks, uwielbiam takie sytuacje

Negatywy
1) przez cały rok nie byłem na żadnych wyjeździe urlopowym i dwukrotnie wiązało się to ze zmiana pracy, na szczęscie w lutym śmigam na narty ;)
2) chciałem wkroczyć na wyższy poziom rywalizacji sportowej, niestety w związku ze zmianą klubu i walką o skład, cel ten został przesunięty
3) nawiązałem zbyt mało i zbyt słabe relacje w nowym miejscu zamieszkania
4) wciąż nie umiem zarządzać swoimi pieniędzmi…
5) mój ‚social skill’ jest na zbyt niskim poziomie, co często przeszkadza mi w funkcjonowaniu w nowym otoczeniu

Plany na 2016
1) zwięszkenie zarobków
2) podniesienie poziomu rywalizacji sportowej i notowanie kolejnych zwycięstw
3) porpawa umiejętności socjalnych
4) nawiązanie trwalszych i silniejszych znajomości w nowym mieście
5) przeznaczenie większej ilości czasu na poznawanie kobiet oraz spędzanie z nimi większej ilości czasu, a co za tym idzie zwiększenie szans, na poznanie Jej

Dzięki Volant za twój tekst, dzięki niemu mogłem się trochę rozliczyć sam ze sobą i konieć końców uznać ten rok za pozytywny, lub wręcz przełomowy w moim życiu. Zwłaszcza po raczej nieudanym 2014. Do siego roku! ;)

Kacper Zamojski
Gość
Kacper Zamojski

Miło widzieć coraz większy rozmach z każdym kolejnym „Chwalmy się” u Ciebie :)

Wszystkiego najlepszego i jeszcze większych sukcesów w Nowym Roku!

Karolina G.
Gość
Karolina G.

Najpierw pomyślałam jak jedna z osób – czym tu się chwalić, moje sukcesy, ani porażki, czy plany nie są spektakularne. Potem przeczytałam wszystkie komentarze i zrozumiałam, że dla każdego z nas z osobna to, co osiągnęliśmy i co zawaliliśmy jest spektakularne. I tyle. I to jest piękne! A ode mnie:
SUKCESY:
* razem z moim dogrobowym chłopem kupiliśmy 5-letnie auto za gotówkę (bez pożyczek, ani kredytów, od pierwszego właściciela);
* po pierwszym roku nauki kolejnego języka mogłam się z tubylcami swobodnie porozumiewać, byli wręcz zaskoczeni, ze nie jestem od nich;
* rozpoczęłam drugi rok nauki tegoż języka;
* otrzymałam propozycję pracy, której się nie spodziewałam, bo jej nie szukałam – ktoś docenił moje umiejętności tak po prostu, a jestem akurat w tej kwestii samoukiem; było to bardzo miłe, choć z propozycji nie skorzystałam, bo lubię swoją obecną pracę, a to, za co zostałam doceniona traktuję bardziej jak hobby; utwierdziło mnie za to w przekonaniu, że praca nad własnym warsztatem nie poszła w las;
* odkrycie, że jednak mam talent do rękodzieła i bardzo lubię to robić;
* duma z tego, że jednak potrafię coś zrobić solidnie od początku do końca i być zadowoloną ze swojej pracy;
* przekonałam się, że umiem przestać coś robić, jeśli widzę, że to nie będzie coś, z czego finalnie będę dumna – rozwalić i zacząć od nowa, tyle razy, aż będzie to coś, czego modelka na paryskim wybiegu się nie powstydzi;
* radość, a bywały i łzy szczęścia na twarzach obdarowanych moimi wytworami – są teraz moją najlepszą reklamą;
* niewdanie się w ani jeden spór, czy kłótnię z rodzicami; nie danie się sprowokować również uważam jako sukces;
PORAŻKI:
* kilka dodatkowych kilogramów;
* zarzucenie diety bezglutenowej (w moim przypadku nie jest to kwestia mody);
* zbyt długie ociąganie się z decyzją, który język wybrać jako kolejny do nauki (piąty) – szwedzki czy norweski;
* zarzucenie regularnych treningów;
* wiecznie rozbebeszony sektor z ubraniami.
PLANY:
* zebranie się na odwagę i wystartowanie z własną działalnością, oprócz pracy etatowej, którą bardzo lubię i nie chcę z niej rezygnować;
* powrót do nawyków żywieniowych, które mi najlepiej służyły;
* podjęcie nauki kolejnego języka;
* więcej samodyscypliny w kwestii porządków;

Nev
Gość
Nev

No to zapnijcie pasy, startuje ze swoim rokiem. Dla tych co nie wiedzą, jestem (Volant potwierdź) bodajże najstarszym czytelnikiem bloga, który rok w rok bierze udział w tej zabawie :)

Standardowo, po części żeby się rozkręcić, zacznę od sfery zawodowej. Tutaj mógłbym powiedzieć, że wiele się nie działo. Nadal pracuje tam, gdzie pracowałem. Nadal na tym samym stanowisku. Muszę przyznać, że przestałem szukać jakichś pomysłów na rozkręcenie czegoś własnego, albo zmiany branży i pójście w stronę prowadzenia szkoleń. Chyba po prostu przyzwyczaiłem się do pracy na etacie, szczególnie że mój pracodawca nie szczędzi starań, aby mnie rozpieszczać. Jednakże w ciągu tego roku stały się dwie istotne sprawy. Po pierwsze gdzieś tak przed wakacjami poczułem się zmęczony prowadzeniem projektu. Przyczyniły się do tego dwa czynniki – poczucie, że będąc z dala od technologii tracę wiedzę i nad wyraz upierdliwy klient. Powiedziałem że potrzebuję zmiany, że się wypalam i nie czuję satysfakcji i nie musiałem długo czekać na zmianę. Przez wakacje pracowałem jako zwykły członek zespołu i… po tym czasie stwierdziłem, że jednak lepiej się czuje mając na swoich barkach więcej odpowiedzialności. Wróciłem do prowadzenia projektu. Innego projektu, z innym klientem i jest mi z tym bardzo dobrze.
Druga rzecz tyczy się zarobków, które jak co roku rosną, ale to w jaki sposób urosły w tym roku przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Historię opowiem krótko – od byłych współpracowników otrzymałem interesującą ofertę pracy. Jako, że mój ówczesny (zarazem obecny) pracodawca traktuje mnie prawidłowo, postanowiłem dać mu szansę na złożenie kontroferty zanim złożę wypowiedzenie. Kontrpropozycja okazała się znacznie bardziej atrakcyjna i tak moje dochody wzrosły na czysto o jakieś 30-35%. Od pewnej kwoty taki wzrost wynagrodzenia bardzo cieszy :) Na początku przyszłego roku planuje ponownie się promować na wyższe stanowisko, więc możliwe że to jeszcze nie koniec!

Co poza pracą? Kiedy staram odpowiedzieć sobie na pytanie „co ważnego wydarzyło się w tym roku?” odnoszę wrażenie, że działo się tyle, że część z tych rzeczy wydaje mi się być już odległą przeszłością. I to nie dlatego, że te wydarzenia były nieistotne. Tylko dlatego, że zostały przykryte przez jeszcze ciekawsze, świeższe wspomnienia :)

Bez wątpienia ten rok obfitował w multum wyjazdów. Pokrótce o kilku z nich.
Tak jak pisałem rok temu w marcu wybrałem się ponownie (drugi raz w życiu) na snowboard do Francji. Lokalizacja była gorsza, już pierwszego dnia zjeździliśmy większość dostępnych tras, ale i tak mi jeździło się rewelacyjnie. Niewiele gleb, dużo jeżdżenia i przede wszystkim odkryłem swoje zamiłowanie – tor do border crossu. Zapewne niejeden narciarz mógł się na mnie wkurzyć, w końcu nie jestem w stanie (szczególnie na mojej desce) osiągać takich prędkości jak na nartach, ale i tak pokonywanie kolejnych zakrętów z taką prędkością, bycie tak nisko i czucie śniegu wystrzeliwującego spod krawędzi prosto w moją dłoń sprawiało że chciałem więcej i więcej. Aż teraz, kiedy o tym pisze serce zaczyna mi szybciej bić! Próbowałem też trochę szczęścia w snowparku, ale jak dotąd bez większych sukcesów :) W marcu przyszłego roku powtórka!

Później kiedy tylko zaczęło się robić nieco cieplej z czeluści garażu wyciągnąłem motocykl i zacząłem jeździć. Początkowo tylko na chwilę, potem kawałek za miasto, następnie dalej, aż któregoś razu bez większego zastanowienia, obudziłem się w sobotni poranek i stwierdziłem, że chciałbym zobaczyć morze. Pojechałem, chwilę posiedziałem dumając na plaży i wieczorem wróciłem do domu. A w między czasie miałem okazję przekonać się, że na tym świecie jest miejsce dla różnych istot – nawet takich, które są ni to szybkie, ani wytrzymałe :)

Pamiętam, że kiedy przyszedł czas długiego weekendu czerwcowego zastanawiałem się nad dwiema opcjami. A) czy sobie nie darować i wykorzystać wolne w innym terminie przy okazji dłuższego wyjazdu B) Czy nie pojechać gdzieś na motocyklu, tylko, że nie miałem pomysłu gdzie mógłbym pojechać raptem na parę dni. Dlatego padło na opcję C. Moi znajomi od dłuższego czasu wybierali się w góry. Pewnie to dla wielu ludzi oczywiste, ale jak się jedzie w góry, to po żeby całymi dniami po nich chodzić. Dla mnie nie było. Owszem, lubiłem góry, ale widziane przez szybę kasku motocyklowego, kiedy pokonujesz winkiel za winklem. Co może być fajnego w męczeniu się żeby podchodzić pod pieprzoną górę przez pół dnia, tylko po to, żeby później zejść na dół? Odpowiedź na to pytanie znalazłem właśnie podczas mojego pierwszego wyjazdu w góry. Zdecydowałem się na parę dni przed wyjazdem myśląc coś w stylu „może skoro oni to lubią, to chociaż spróbuje?”. Nigdy nie spodziewałbym się, że spodoba mi się chodzenie przez całe dnie i to w różnych warunkach pogodowych. Raz trochę padało, raz była mgła, a raz było aż za ciepło! A my i tak pokonywaliśmy od 20 do 30 km dziennie. Od świtu do zmierzchu, albo i jeszcze trochę dłużej.

Spodobało mi się to na tyle, że wybrałem się w góry jeszcze raz niespełna dwa miesiące później. To co warto powiedzieć o tym wyjeździe, że zaliczyłem na nim jeden z trudniejszych szlaków w Słowackich Tatrach – Czerwoną Ławkę. Pewnie dla kogoś, kto wspina się po skałkach nie jest to nic trudnego, ale dla osoby która jest w górach po raz drugi, niemalże pionowa skała po której wspinasz się po łańcuchach i drabinkach, stanowi nie lada wyzwanie. Wspinaczka zajęła nieco ponad dwadzieścia minut i dostarczyła niesamowitych wrażeń, a będąc na górze na wysokości 2352 metrów miałem uczucie, że faktycznie coś osiągnąłem.

Poza tym gdzieś tam wyskoczyłem ze znajomymi nad morze, raz czy drugi, albo gdzieś za miasto lub w odwiedziny do innego miasta, ale o tym nie ma co pisać. Przejdźmy do meritum.

Osoby które mnie znają wiedzą, że kwintesencją mojego podróżowania jest motocykl. Pakuje namiot, śpiwór, trochę ubrań, narzędzi i innych turystycznych gadżetów i jadę. I tak przez tydzień, dwa lub trzy. W 2014 roku przejechałem przeszło 7 tysięcy kilometrów w 17 dni. Po tym czułem, że w 2015 chcę pojechać dalej, zobaczyć i przeżyć jeszcze więcej. Zaplanowałem trasę z Łodzi, przez Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Turcję, otaczając morze Czarne aż do Gruzji. Objazd po niemal całej Gruzji i powrót zbliżoną drogą (bo przez Ukrainę się nie dało – dzięki panie Putin). W takich wyprawach warto jechać z kimś. Bo bezpieczniej, bo ma się towarzystwo, jest do kogo się odezwać i na kogo liczyć w razie potrzeby. Mi nie udało się nikogo znaleźć. Albo ktoś chciał, ale nie miał takiego budżetu, albo chciał, ale nie miał urlopu. Albo po prostu nie chciał, bo tam akurat już był i wolał gdzie indziej. Pojechałem sam. Od zawsze myślałem o sobie jako o kimś niezwykle samodzielnym, kimś kto świetnie odnajduje się w towarzystwie, ale w gruncie rzeczy jest indywidualistą, żeby nie powiedzieć samotnikiem. Nie wiedziałem jak bardzo się myliłem.
W jakieś cztery dni dojechałem do Istambułu, rozbijając po drodze namiot tam, gdzie zastał mnie zmierzch, a wstając rano kiedy tylko wzeszło słońce. Odczuwałem samotność. Z początku niewielką, ale narastającą z każdym kolejnym dniem, a później z każdą godziną. Na jakiś czas, kiedy kogoś spotykałem, to uczucie znikało. Ale kiedy tylko machałem tej osobie na pożegnanie wracało ze zdwojoną siłą. Ale nie to zadecydowało o tym, że nie dotarłem do Gruzji na motocyklu. Ciężko nie wiedzieć co w tym czasie działo się między Turcją a Syrią i jakie to miało skutki. Będąc w Istambule w przeciągu 24 godzin zostałem kilkukrotnie ostrzeżony, że zapowiadano zamachy bombowe w trzech miastach – w tym w Stambule (do prawdziwego zamachu doszło kilka tygodniu później w Ankarze), albo że powinienem wybrać inną drogę niż planowałem, bo ta może być niebezpieczna, albo że trwają tam jakieś walki. Z jednej strony chciałem jechać dalej. Nie chciałem się poddawać. To były tylko ostrzeżenia, nic bezpośrednio nie zdawało się wpływać na moje bezpieczeństwo, a jednak nie dawało mi to spokoju. Straciłem apetyt, bałem się. Kolejnego dnia ruszyłem na wschód – w stronę Gruzji, ale po przejechaniu raptem 100 km usłyszałem kolejne ostrzeżenie i postanowiłem, że wystarczy. Wracam. I dopiero tutaj zaczęła się prawdziwa przygoda.
Moi znajomi na następny dzień wylatywali z Warszawy do…. Gruzji, którą planowali zwiedzać wynajętym samochodem przez dwa tygodnie. Akurat miałem jeszcze tyle urlopu, żeby zrobić to z nimi. Do domu miałem jakieś 2300 km i nieco ponad dobę. Człowiek jest niesamowitym stworzeniem. Kiedy znajdziesz jakiś cel, coś co czujesz, że naprawdę pragniesz zrealizować, to możesz biec przybić piątkę tym wszystkim zasranym coachom powtarzającym że „jesteś zwycięzcą”, lub „yes, you can!”. Bo mają rację. Jechałem bez wytchnienia zatrzymując się po to by wziąć łyka wody i zatankować bak do pełna, który w ciągu tego powrotu robił się pusty kilkanaście razy. Zdążyłem – zrobiłem tylko jedną dłuższą przerwę na szybki sen.

Samo zwiedzanie Gruzji było nie-sa-mo-wi-te. Najlepszy wyjazd w całym moim życiu. Każdy dzień inny, zero monotonni. Jednego dnia większe miasto, innego totalna dzicz. Nocleg w zamku, nocleg pod namiotem, nocleg w hostelu albo w schizowym domu obfitym w graffiti na każdej ścianie wnętrza. Piękny kraj, mili ludzie, no może żeby nie było tak pięknie, tylko jedzenie takie sobie :) Po przebojach w trakcie pierwszego tygodnia moich wakacji, tam, w gronie dobrych znajomych faktycznie wypocząłem.

W czasie kiedy nigdzie nie wyjeżdżałem przyłożyłem się nieco bardziej do drugiego motocykla – enduro. W porównaniu z poprzednim rokiem zrobiłem ogromny postęp. Przede wszystkim oswoiłem go. Przestał mnie z siebie zrzucać i przestałem robić sobie krzywdę wytracając prędkość na drzewach czy innych przeszkodach :) Jeszcze daleka droga przede mną, w następnym sezonie planuje wziąć udział w pierwszych zawodach cross country i może później w Megawatt? Zobaczymy :)

Nie kojarzę, bym pisał to w ubiegłym roku, ale pod koniec 2014 zacząłem grać w pokera. Na zapałki rzecz jasna. Spotykaliśmy się w wąskim gronie i graliśmy bardzo często. Czasem i po trzy, cztery razy w tygodniu. Gra wciągnęła mnie bez reszty, ale nie o tym chcę teraz pisać. Przy okazji tak częstych spotkań między ludźmi tworzy się siłą rzeczy więź. Tak też stało się tym razem. Prócz samego grania, rozmawialiśmy na różne tematy. Zaczęliśmy umawiać się też wspólnie na miasto. Nie tylko na imprezy, każdy zajmował się nieco czymś innym i zaczął wychodzić z różnymi inicjatywami. Każdy parł do przodu i siłą rzeczy sam nie chciałeś zostawać w tyle. To właśnie dzięki tej pozytywnej energii postanowiłem pojechać w góry. To też dzięki niej zacząłem biegać, co pozytywnie odbiło się na mojej sylwetce. I też dzięki temu na pół roku rzuciłem palenie. Może tym nie powinienem się chwalić, bo jakiś czas temu wróciłem do tego paskudnego nałogu, ale i tak w jakimś stopniu uważam to za sukces. Wiem, że potrafię, wiem też, że potrzebuję po prostu nieco więcej wytrwałości.

Zbliżając się ku końcowi poruszę ostatni temat – życie osobiste. Tak jak pisałem w ubiegłym roku, wróciliśmy do siebie, ale na innych zasadach. Te zasady nie zdały rezultatu. Nie były w stanie zastąpić tego, co było kiedyś. Nie u mnie, u niej. Pojawiły się pretensje, wyrzuty, wymagania, a u mnie obojętność. Rozstaliśmy się jeszcze wiosną. Na dobre. Po kolejnym rozstaniu było łatwiej, ale początkowo w innych relacjach się gubiłem. Nie zawsze zachowywałem się tak, jak chciałem. Popełniałem błędy. Na szczęście przez ten rok byłem chyba na rekordowej liczbie randek, po części przy pomocy tindera. I to nie sama liczba mnie cieszy, chyba nigdy nie byłem kimś, kto szedł na ilość. To co mi się podobało kiedy teraz o tym myślę, to to, że w niemal wszystkich przypadkach to ja decydowałem o tym, czy się jeszcze spotkamy, czy nie. Może nie wiedziałem czego szukam i chyba nadal nie wiem, ale dowiedziałem się czego nie szukam i czego nie akceptuje. Stałem się strasznie wybredny i bardzo mi z tym dobrze. Podoba mi się też to, jak działam na kobiety. I nie chodzi mi o sam flirt, tylko o to jak mnie zapamiętują te, które miały okazję poznać mnie odrobinę bliżej, niezależnie od tego jak krótko trwała sama relacja. Wydaje mi się, że nikogo nie skrzywdziłem, a każda z nich, z którą byłem bliżej poczuła się wyjątkowa i dowartościowana – chociaż przez krótką, ułomną chwilę, ale taką, która jednak zapada w pamięć i kiedy teraz przypadkiem gdzieś się mijamy rozkwita w postaci szczerego, pełnego uśmiechu na mój widok. Aktualnie jest coraz ciekawiej, ale idąc śladem Volanta postawię tutaj klauzulę prywatności i nie napiszę nic więcej :)

Już na zupełny koniec pochwalę się tym, że w końcu usiadłem nad stworzeniem sobie nowej roadmapy. Ten rok był dosyć spontaniczny w wielu kwestiach. A jednak dobrze jest pamiętać na co dzień w jakim kierunku chcę się zmierzać. Poprzednią roadmapę stworzyłem po przeczytaniu Piątego Poziomu i skreśliłem z niej wszystkie pozycje w niespełna półtora roku. Niedawno na ścianie mojego pokoju zawisła nowa!

Jeśli doczytałeś do tego miejsca, muszę przyznać, że jesteś wytrwały (lub wytrwała). W takim razie nie pozostaje mi nic więcej, jak życzyć Ci wszystkiego dobrego w nowym roku. Ja do mojego roku 2015 doklejam etykietę „najlepszy”, życzę Ci czytelniku volantification, abyś to samo mógł zrobić ze swoim 2016!

PS – w tym roku na większość wyjazdów zabierałem ze sobą gopro, polecam to każdemu. Zmontowałem później krótki clip z ujęciami z całego roku i mam dzięki temu niesamowitą pamiątkę na lata!

Volant
Gość
Volant

„Dla tych co nie wiedzą, jestem (Volant potwierdź) bodajże najstarszym czytelnikiem bloga, który rok w rok bierze udział w tej zabawie :)”

Potwierdzam :)

Rafał
Gość
Rafał

Sukcesy:
1. Ukończenie biegu Katorżnika z rezultatem, z którego byłem bardzo zadowolony.
2. Osiągnięcie życiowej formy fizycznej, zarówno pod względem wydolności organizmu jak i wyglądu.
3. Poznanie kilku naprawdę wartościowych osób, które okazały się wspaniałymi ludźmi.
4. Stanie się całkowicie asertywnym człowiekiem.
5. Napisanie pracy magisterskiej, mimo wielu innych obowiązków.
6. Zdobycie pracy, po 6 latach starań, po ciężkiej, wieloetapowej rekrutacji, w której nie będę wykonywał na siłę, tylko z przyjemności. Więc nie będę pracował ;) zgodnie z kierunkiem studiów.
7. Zdanie prawa jazdy kat. C za pierwszym razem.

Plany na 2016:

1. Rozwój i utrzymanie dobrych relacji z osobami dla mnie najbliższymi.
2. Dalszy rozwój zawodowy w obecnej pracy.
3. Ukończenie studiów z dobrym rezultatem i obrona pracy magisterskiej.

4. Spędzenie urlopu w pięknej Chorwacji
5. Utrzymanie jak najlepszej formy fizycznej.
6. Wystartowanie w kolejnym biegu katorżnika i pokonanie samego siebie.

Rok 2015 uważam za wyjątkowo udany. :)

Szczęśliwego nowego roku oraz dużo zdrowia, bo jeśli jest zdrowie, to reszta nie jest problemem. Pozdrawiam

Łukasz
Gość
Łukasz

Iść na plażę pod most Poniatowskiego ;)

Nemesis Nave
Gość
Nemesis Nave

Gratuluję sukcesów. Fajnie, że blog z konkretną treścią zgarnął taką nagrodę.

Agata
Gość
Agata

Udało mi się:
1. podjąć decyzję o skończeniu baaardzo długiego (i sformalizowanego) związku, w którym od dawna już nie czułam się dobrze – decyzja dla mnie ekstremalnie trudna, zajęło mi to długo, ale wreszcie!
2. dostałam podwyżkę
3. kupować – zgodnie z wcześniejszym postanowieniem – przynajmniej 1 książkę miesięcznie (wiem, wiem, ta ilość nie powala, ale przy moim trybie życia to i tak dobrze, staram się czytać więcej no i nie uwzględnia to literatury branżowej)
4. stać osobą bardziej pewną siebie, co realnie przełożyło się na relacje z innymi, które są bardziej prawdziwe, otwarte, szczere,
5. budować najwspanialszą relację z synkiem,
6. lepiej pracować (dokładniej, efektywniej)

Nie udało się:
1. doprowadzić swojej figury do wymarzonego stanu (ale nie ma też tragedii ;) )
2. podwyższyć dochodów do planowanego poziomu
…. czy mi się wydaje, czy to dość typowe niezrealizowane plany ? ;)

w 2016:
1. zawodowo: rozwój w kierunku specjalizacji, egzamin zawodowy,
2. poznać więcej osób niż w przez ostatnie lata (dużo więcej!)
3. zorganizować i zrealizować wakacyjny eurotrip w jedynej w swoim rodzaju wersji ja + synek
4. jechać na open’era

Chica Mala
Gość
Chica Mala

Gratuluję udanego roku i bardzo niecierpliwie czekam na realizację pierwszego punktu z planów na 2016 :-)

U mnie plany zrealizowane częściowo, ale za do wydarzenia w życiu przebiły to, co oficjalnie zaplanowałam :-) Chociaż wydarzenie najważniejsze też było niejako zaplanowane, to jego realizacja okazała się trudniejsza niż myślałam i dotarcie do 1/3 drogi w realizacji uważam za mega super niesamowitą sprawę :-)

Klaudyn Truskawka
Gość
Klaudyn Truskawka

Wybacz, że tak późno, ale w rozjazdach ciężko złapać internet.

Co mi to dało? Człowiek przestał być tylko cyferką w Excelu, a stał się dla mnie Człowiekiem. Z wszystkimi swoimi marzeniami, radościami i lękami. Można o tym pisać tomy książek, ale kilka miesięcy pracy w takim miejscu uczy naprawdę tyle, co wielu dowiaduje się przez kilkadziesiąt lat życia.

Nie mogę powiedzieć, że zawodowo wyniosło mnie to na wyżyny – bo właśnie szukam pracy. Ale życiowo, mogę powiedzieć, że to doświadczenie było jednym z ważniejszych.

Czaro
Gość
Czaro

To ja też to z siebie wyrzucę – dzięki @V@Volantification:disqus za możliwość :)

Negatywne:
– problemy finansowe, życie „z miesiąca na miesiąc”
– zakończenie długiego i poważnego związku, z którym wiązałem duże nadzieje
– nie udało mi się planowo skończyć studiów – nie obroniłem pracy magisterskiej
– zastój w urządzaniu własnego mieszkania

Pozytywne:
– kupiłem pierwszy samochód
– zaprzyjaźniłem się z fajnymi ludźmi
– pod koniec roku zapisałem się na kurs angielskiego
– solidnie przepracowałem drugą połowę roku na siłowni
– jeszcze raz spróbowałem przygody w klubie piłkarskim
– założyłem drużynę w firmie i zgłosiłem ją do rozgrywek

Plany:
– obrona pracy magisterskiej
– spłata długów i wyjście na prostą
– mocne podszlifowanie języka angielskiego – pod koniec roku chcę się swobodnie komunikować
– awans w pracy
– rozwinąć się w tematyce zarządzania czasem i pieniędzmi
– przeczytać dużo dużo więcej książek niż w poprzednim roku
– nauczyć się nowego języka programowania
– ruszyć w kwestii wykańczania mieszkania
– wygrać ze swoimi słabościami – uzależnienie od facebooka i zakładów bukmacherskich
– poznać jak najwięcej nowych, interesujących ludzi
– odwiedzić większe miasta w Polsce- Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań
– największy i najtrudniejszy plan – znaleźć takie zajęcie, które da mi swobodę finansową, satysfakcję i możliwość wejścia w to na 100%
Do dzieła ! :)

em
Gość
em

Rzuciłam pracę, która wykańczała mnie psychicznie :)
Po kilku dniach znalazłam nową, w której się spełniam i osiągnęłam upragnioną stabilizację :)

Agnieszka :)
Gość
Agnieszka :)

Schudłam 20kg (więcej niż zamierzałam :D), przeprowadziłam się 400km od poprzedniego mieszkania i dostałam się na prawo!!! :D A także-odkryłam twojego bloga! Co ciekawe, właśnie dzięki wspomnianemu artykułowi ,,8 rzeczy o mężczyznach…”. Gratuluję, Volant, życzę dalszych sukcesów i czekam z niecierpliwością na książkę :)

Anna
Gość
Anna

Dokładnie rok temu zrozumiałam, że jestem skrajnie nieszczęśliwa i bardzo odbiegam od tego, kim chciałam być… A potem machina ruszyła… Przekornie każdy mój sukces wyrósł na gruncie porażki…

1) Zaczęłam jeździć autem, pokonując jeden z największych lęków. Niby nic, ale dla mnie to pierwszy krok do niezależności.

2) Odszedł ode mnie mąż, potem chciał wrócić. Nie zgodziłam się. Za to w końcu przyjęłam do wiadomości, że te wszystkie koleżanki i znajome, pełniły zupełnie inną funkcję w naszym małżeństwie. Z uśmiechem na twarzy złożyłam pozew rozwodowy.

3) Zrobiłam z siebie kolosalną idiotkę (samotność to zły doradca ;) ) i nauczyłam się, w czym tkwi problem i jak (nie)postępować w przyszłości.

4) Odcięłam się od większości dawnych znajomości, które nie przynosiły mi nic nowego i skupiłam się na budowaniu życia od nowa: jednym ruchem zmieniłam sposób myślenia o świecie, odpowiedzialności za „to, co nas spotyka” oraz relacje z innymi.

5) W końcu zaczęłam wydawać na siebie pieniądze.

6) Zaczęłam biegać i strasznie mi się to spodobało. Już zaplanowałam kilka imprez, w których zamierzam wziąć udział.

Porażki? Nie wiem, czy można tak to rozpatrywać, ale…. w Sylwestra z niewyjaśnionych przyczyn straciłam przytomność i …część planów muszę odłożyć na później :/

Plany na 2016:

1) Być lepszą mamą dla mojego syna.

2) Przeczytać przynajmniej 13 książek, obejrzeć przynajmniej 13 filmów i przynajmniej raz w miesiącu robić coś, czego jeszcze nie próbowałam, albo coś, co do czego mam mieszane uczucia, żeby przekonać się, czy to naprawdę takie „złe”.

3) Odkurzyć przynajmniej jedną z moich pasji, prawdopodobnie padnie na fotografię.

4) Stworzyć kilka fajnych relacji na poziomie ogólnym… I może…. jedną nieco bardziej „wyjątkową” ;) (ale nic na siłę)

5) Przeżyć ten rok zupełnie inaczej niż poprzednie 32 – robiąc mnóstwo fajnych rzeczy i realizując kolejne cele/wyzwania…