5 rzeczy, które robią kobiety cieszące się powodzeniem

5 rzeczy, które robią kobiety cieszące się powodzeniem

Kilka dni temu jedna z czytelniczek zapytała mnie, jak to się dzieje, że niektóre osoby cały czas poznają innych ludzi i wchodzą z nimi w związki, a inne są latami same i to nawet wtedy, kiedy są bardziej atrakcyjne.

Wyobraź sobie Anię. Ania jest mądrą dziewczyną, ma długie nogi, kręcone włosy i lekko za duży tyłek, ale nie taki jak Beyonce. Często słyszy, że jest ładna i słusznie, bo może się podobać. Sama jednak uważa, że nie ma szczęścia w miłości. Mówiąc to zachowuje się tak, jakby to była ruletka w kasynie, a nie obszar życia, na który ma się jednak większy wpływ.

Od poniedziałku do piątku chodzi do pracy w dużym portalu internetowym na literę „i”. Weekendy spędza w domu, ale czasem wychodzi z przyjaciółkami na miasto, gdzie wspólnie obgadują facetów i wymieniają się uwagami, który ma najlepszy tyłek. Rzadko ma okazję powiedzieć im to osobiście, bo nie po to stała dwie godziny przed lustrem, żeby ułatwiać mu poznanie jej. To on powinien się postarać, bo mężczyźni przecież lubią, jak kobieta jest wyzwaniem.

Rzadko też mówi im to na nielicznych randkach na jakie chodzi, bo zbyt mocno jej zależy, żeby jakimś głupim zdaniem miała przekreślić swoje szanse. Zamiast tego usiłuje się wpasować w obraz stereotypowej Matki Polki. Zakłada więc koronkową bieliznę, ale mimo to twierdzi, że seks to zło, ale za to lubi sprzątać i gotować. Zwykle wydaje się przez to zamknięta i nudna.

Jest przekonana, że kiedy spotka odpowiedniego faceta, to on ją doceni, a ona w odpowiedzi pokaże co jest w niej najlepsze. Jest pewna, że każdy facet będzie z nią szczęśliwy, bo będzie go kochała bardziej, niż inne kobiety, chociaż jak do tej pory osoby, z którymi była odeszły od niej i nie chciały wrócić.

Inaczej mówiąc – Ania niezbyt często kogoś poznaje, liczy na szczęśliwe zrządzenie losu, nie wie, co może komuś zaoferować i jest bardzo zachowawcza.

Ania jeszcze tego nie wie, ale ma naprawdę niewielkie szanse na szczęśliwy związek, a kiedy się tego dowie, poczuje się, jak piątkowy absolwent socjologii – zrozumie wtedy, że poświęciła cenne lata swojego życia na zdobycie wiedzy, która nie bardzo przyda się jej w realnym życiu.

Kobiety, które mają największe powodzenie nie są jednolitą grupą. Są niskie, średnie, wysokie, ciemnowłose, farbowane i blond, pracują w korpo albo małych rodzinnych firmach i mogą się interesować wszystkim od mody, przez technologię produkcji do historii Francji w XIX wieku, ale jednocześnie mają pięć wspólnych cech.

1. Nie sprawiają, że ich poznanie jest trudniejsze, niż musi być.

Kiedy patrzę na Anię, mam wrażenie, że za bardzo wzięła sobie do serca mówienie, że kobieta powinna być wyzwaniem. Wydaje jej się, że jeśli pokaże zainteresowanie to popełni wielki błąd. Nigdy się nie uśmiecha. Nigdy nie odzywa się do mężczyzn, których nie zna, nawet po to, żeby przytrzymali jej płaszcz. Kiedy któryś z nich do niej podejdzie, to później sobie z niego żartuje, że był taki spięty, że się bała o jego serce. Zwykle siada z koleżankami w trudno dostępnym miejscu i dziwi się, że nikt do niej nie podchodzi. Wracając taksówką do domu psioczy na to, że mężczyźni przez chodzenie w rurkach musieli swoje jaja zostawić w domu.

Na czym polega problem? Na tym, że kobiety rzadko mają świadomość, że bycie wyzwaniem nie zależy od tego, czy powiedzą komuś komplement, ani jak szybko pójdą z kimś do łóżka. Bycie wyzwaniem polega na byciu osobą, na której uwagę trzeba zasłużyć i która jest gotowa odejść, kiedy nie podoba się jej to, co dostaje. Inaczej mówiąc – wyzwaniem powinno być utrzymanie ciebie przy sobie, a nie rozpoczęcie rozmowy. W przeciwnym razie zachowujesz się tak jakbyś chciała żeby obcy facet przeskoczył dla ciebie przez płonącą obręcz, chociaż on nawet nie wie, czy warto to robić.

W XXI wieku wciąż nie musisz wykonywać pierwszego kroku, ale nie musisz utrudniać wykonania go facetowi.

2. Pokazują mężczyznom, że idą w dobrym kierunku.

Kobiety lubią się domyślać. Spędzają więcej czasu na myśleniu o tym, o czym facet myślał, niż on w ogóle myślał. Nie mają nic przeciwko flirtowaniu i gierkom, a mężczyźni owszem, bo wtedy nie wiedzą o co chodzi. Mają się starać czy nie? Zależy ci czy nie? Masz okres czy naprawdę jesteś zła?

Kobiety tak często mówią: „Domyśl się”, bo padają ofiarą iluzji wiedzy. Polega ona na tym, że jeśli ty coś wiesz lub umiesz to zakładasz, że dla wszystkich jest to tak samo oczywiste. Zwykle jednak nie jest.

Wbrew pozorom mężczyźni chcą być dżentelmenami, ale chcą wiedzieć czy to, co robią działa lub co mogą poprawić. Jeśli więc im tego nie powiesz, to będą się zastanawiać przez jakiś czas, ale w końcu sobie odpuszczą czując się tak, jakby grali w grę, której zasad nie znają.

3. Nie potrzebują kolejnego faceta.

Wśród najbardziej chybionych koncepcji dotyczących związków jest ta, że najbardziej pociąga nas w innych ciało. To wydaje się oczywiste, jeśli patrzysz na życie z pozycji sterczących sutków i rozkładanych namiotów w bokserkach (co nie jest taką złą perspektywą), ale przestaje być tak oczywiste, kiedy chociaż raz spotkasz atrakcyjną osobę, która zachowuje się przy tobie jak rozgrzana plastelina. Gdyby miała być jednym zdaniem to nazywałaby się: „Jak sobie życzysz”.

Kobiety dorastają w świecie, w którym usiłuje się je przekonać, że wszystko czego potrzebują to płaski brzuch, niezły makijaż i mężczyzna u boku, dzięki czemu babcia nie wzdycha: „Chyba nie doczekam twojego ślubu”.

Tylko że kiedy spotyka się taką kobietę to w ułamku sekundy wyczuwa się fałsz w zdaniu: „Realizuję się w pracy i nie potrzebuję białej sukni do szczęścia”. Jak na dłoni widać, czy ktoś jest zainteresowany tobą, czy odhaczeniem pozycji na liście rzeczy do zrobienia, a nikt nie chce nią być. Zamiast tego każdy chce być kimś, kto wywraca cudze życie do góry nogami i sprawia, że ważne rzeczy przestają takie być. To dlatego nic nie pociąga ludzi bardziej, niż spotkanie osoby, która ich nie potrzebuje, bo to dla niej zrobią wszystko, żeby zaczęła ich potrzebować. Atrakcyjność ma więcej wspólnego z mózgiem, niż ciałem.

Nie wiem, czy to moralnie dobre czy nie, ale gonimy tych, którzy od nas uciekają. Nie idziemy chętnie do miejsc, gdzie nas potrzebują. Idziemy tam, gdzie chcemy być potrzebni. Idziemy tam, gdzie chcemy być kochani, a nie tam gdzie jesteśmy.

4. Robią to na co mają ochotę.

Duża część ludzi zachowuje się jak sprzedawcy. Traktują cię z szacunkiem, uśmiechają się, potakują i rzucają wyświechtanymi sloganami, a następnie wystawiają ci słony rachunek.

To są ci faceci, którzy postawią ci drinka, ale uważają, że te 16 zł uprawnia ich przynajmniej do otrzymania twojego numeru telefonu.

To te kobiety, które będą wstawać pół godziny przed tobą, żeby zrobić ci śniadanie, a w czasie kłótni powiedzą ile dokładnie było takich poranków.

To nigdy nie jest postawa, która działa, bo w ten sposób „kupujesz” kogoś zachowaniami, które nie są zgodne z tobą, co przypomina pójście na rozmowę kwalifikacyjną ze sfałszowanym CV. Nawet jeśli dostaniesz tą pracę to nie będziesz się w niej dobrze czuła.

Moim zdaniem wynika to z tego, że kobiety nie grają po to, żeby wygrać, ale po to, żeby nie przegrać. Nie zrobić złego wrażenia. Nie wyjść na łatwą. Nie zaryzykować.

Chcą tylko, żeby ktoś nie pomyślał o nich źle i mają nadzieję, że kiedyś pokażą się z innej strony. Problem w tym, że to „kiedyś” nigdy nie nadejdzie. Poznając nową osobę i rozmawiając z nią pięć minut określamy czy chcemy się z nią spotkać wyłącznie na podstawie tych pięciu minut, bo to jedyne jej doświadczenie jakie mamy. Jeśli widzisz kogoś, kto jest chamem, to zakładasz, że jest taki zawsze, a nie tylko tego dnia. Jeśli ktoś widzi cię jak zachowujesz się, jak kopia kopii kopii to zakłada, że jesteś kopią i nie daje ci drugiej szansy.

Nikt nie zna historii, w której między ludźmi zaiskrzyło podczas rozmowy o tym gdzie pracują, jakie skończyli studia i czy mają rodzeństwo. Iskrzy, kiedy mówią o tym, o czym marzą, czego się boją, dlaczego wciąż noszą te stare dżinsy i jaką piosenkę chcieliby usłyszeć przed śmiercią. To dlatego jesteśmy ludźmi – ze względu na to, co czujemy, a nie ze względu na suche fakty.

Życie jest za krótkie nie tylko na picie złego wina, ale też na prowadzenie błahych rozmów i wstydzenie się tego, kim się w rzeczywistości jest.

5. Trzepoczą skrzydłami.

Wiem, że są ludzie, którzy idą na studia i siadają w bibliotece obok swojego przyszłego męża albo poznaje się przyszłą narzeczoną szukając współlokatorki do mieszkania.

Tylko, że równie często zdarza się, że poznajesz swojego sąsiada na wakacjach w Hiszpanii i nigdy byś go nie poznała gdybyś wolała siedzieć na kanapie.

Znasz to powiedzenie, że trzepot skrzydeł motyla w Timbuktu potrafi wywołać huragan w Nowym Jorku? Oznacza to, że nie da się przewidzieć wszystkich konsekwencji swoich działań. Jedyne co można zrobić to zwiększyć swoją ekspozycję na szczęście. Częściej rozmawiać z innymi osobami. Częściej mówić „Tak”. Próbować nowych rzeczy i jeździć w nowe miejsca.

Dopóki nie żyjesz w kulturze, w której małżeństwa są planowane przez rodziny, to związki są zawsze efektem ubocznym trzepotania skrzydłami.

Print Friendly, PDF & Email

43
Dodaj komentarz

avatar
100000
22 Comment threads
21 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
32 Comment authors
WiecznyWłóczykijPola LolaLaLouToriŁukaszChica Mala Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Smok
Gość
Smok

Świetny tekst! Dla mnie najważniejszy jest punkt trzeci. Widzę wokół mnóstwo kobiet, które wręcz ociekają desperacją. Rozmawiają tylko i wyłącznie o potencjalnych lub byłych związkach – zawsze się zastanawiam jak ze sobą wytrzymują skoro nie lubią poświęcać sobie samej czasu :D

Brzeska
Gość
Brzeska

Pięknie ujęta esencja ‚związki są zawsze efektem ubocznym trzepotania skrzydeł’. We wszystkim, wielkie sprawy składają sie z sumy małych, z pozoru nic nie znaczących rzeczy. Ale razem tworzą coś gigantycznego. I o to właśnie, w tej grze zwaną życiem, chodzi

anilorak
Gość
anilorak

Michale, mam wrażenie, że lepiej znasz kobiety od nas samych. :)

Dziś dotarło do mnie, że my sami jesteśmy sobie jednocześnie największym wrogiem i najlepszym przyjacielem. Kwestia komu pozwolimy wygrać nieustannie trwającą walkę w naszych głowach-przyjacielowi czy wrogowi. To samo dotyczy Twojego tekstu. To kobieta sama decyduje o tym, czy żyje w harmonii ze sobą, jest jej dobrze we własnej roli, ciele, et cetera, czy też daje się zdominować swoim słabościom: strachowi, nieśmiałości i wszystkim tym, co krępuje swobodę. Same decydujemy się na to czy stajemy się Anią czy atrakcyjną, pewną siebie dziewczyną/kobietą znającą swoją wartość, świadomą potencjału.

inteligenta42
Gość
inteligenta42

Lubie twoje teksty ale ten jest relatywnie malo udany: strasznie sie mądrzysz i mowisz, że nawte miłość można zaplanować. Pomijasz jednak jeden istotny fakt: panowie sa dosc konsupcyjnie nastawieni i leniwi, oraz bardzo zakompleksieni. Zrobilam ostatnio pewnien ekperyment: postanowilam sie zabawic. Gdy mialam na profilu zdjecie modelki, mialam setki zaproszen chodz wiedzieli ze to zdjecie to nie ja. Gdy zaczelam byc sobą, a jestem dziewczyną z osobowościa, napisalam kilka szczerych zdan – maile sie urwaly. Prawda jest takam ze nie wszyscy szukaja poglebionych znajomsci, wielu wystarcza chlam. Osobiscie nie trawię chlamu, nieczego nie udaje i wiesz – to własnie na tym polega problem.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Wszystko zalezy od tego czego sie szuka. Jesli panowie szukali modelki – to tylko takie panny ich interesuja. Ich prawo. Najwyrazniej milosnikow intelektu jest mniej niz milosnikow cial.
Popyt i podaz – zeby dostac to co potrzebujesz musisz dac to co potrzebuje druga osoba. Jesli oferujesz intelekt, musisz byc swiadoma co oferuja ludzie, ktorych ten intelekt interesuje.
Zaprzeczanie rzeczywistosci jeszcze nikomu nie ulatwilo zycia….

Piotr Z
Gość
Piotr Z

Proponowałbym przede wszystkim zacząć rozglądać się za ludźmi w „realu” a nie w internecie. Ocenianie facetów po gościach z internetu to jak pójście na spotkanie AA i narzekanie, że tam tylko sami alkoholicy.

KaZet
Gość
KaZet

A co maja kompleksy czy lenistwo facetow do Twojej sytuacji? Nie cialo decyduje o zwiazku a do zwiazku od poznania sie jest daleko.Jakos musisz przyciagnac, nie musi to wcale byc puste, jest jakie jest.

io
Gość
io

A ta szczerość była neutralna? Nie godziła w nic? Potrzebna? To nie zarzut, nie znam Cię, pytam poznawczo.
Bycie szczerym wymaga wykorzystania sporych zasobów inteligencji emocjonalnej. Tak myślę.
Często widuję, jak panowie zwiewają od pań typu „ostra siostra”. Sama bym zwiała.

io
Gość
io

Jestem odwrotnością Ani. Może dlatego, że mam ponad 40 lat? Wiele osób mądrzeje z wiekiem, wyznając zasadę, że im więcej ma się lat tym więcej rzeczy i osób w … Właśnie kupiłam sobie motocykl i gdy dziś szłam w pracy z kaskiem zaczepił mnie miły pan, pytając po co to, po czym chciał się ze mną umówić. Wczoraj inny pan także chciał się umówić. Z jeszcze innym panem jestem umówiona na niedzielę.
Nie zawsze tak było. Przebudzenie nadeszło wraz z ustaleniem priorytetów i odwagą w realizowaniu ich postulatów.
Jak każdy wolny człowiek – nie muszę już kłamać. Ego nie jest tyranem, id zostało zauważone i docenione.
Życie to cud i uwielbiam to robić, żyć.
Jestem naturalna, pogodna, ciepła i ciekawska. Jestem chuliganem i chłopczycą, nie mylić z babochłopem! Nie jestem skromna, nie jestem zadufana w sobie. Nie brandzluję się swoją kobiecością, nie kpię z facetów bo tak się robi, nie piszczę stadnie na widok myszy bo tak nakazuje tradycja, nie jestem z Wenus. Jestem z sąsiedztwa. Pozwalam sobie na tę, jedyną w swoim rodzaju, kobiecą słodycz. W Ani z powyższego wpisu najbardziej brakuje mi tej właśnie słodyczy.
ps. Io to księżyc Saturna. Nie przeszkadza mi bycie księżycem, jeśli planeta jest piękna.

Jowisz
Gość
Jowisz

Io to księżyc Jowisza :)

io
Gość
io

Dzięki. Nie poprawię, za karę. Wstyd nauczycielem.

Pola LolaLaLou
Gość
Pola LolaLaLou

Co za spotkanie :D

Asia
Gość
Asia

Wiele rzeczy człowiek nie jest sobie w stanie uświadomić, póki ktoś po prostu tego nie powie… Dziękuję :) Świetny, dający do myślenia tekst.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Bardzo dobrze napisane.
Czekam na komentarze kobiet, ktore beda albo mowic ze takie nie sa, bo przeciez one zwalczyly swoje nawyki juz dawno, albo beda zaprzeczac rzeczywistosci twierdzac, ze to wina facetow i kobieta jednak powinna byc wyzwaniem. Dysonans poznawczy silny w plci pieknej jest….

Qizku
Gość
Qizku

Jezu :D pomyślałam tak samo.

ioreth
Gość
ioreth

A mężczyźni to w ogóle nigdy nie doświadczają dysonansu poznawczego. Never ever :D

Tomek
Gość
Tomek

U nas to się nazywa „Pole Zakłócenia Rzeczywistości” :)

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Doswiadczaja.
Ale inaczej.
Napisz do Volanta, moze popelni o tym post na blogu :)

Lucja Lucja
Gość
Lucja Lucja

Niby prawda, siedzisz w domu – nikogo nie poznasz – ale to mam wrażenie , że są skrajne przypadki, trzeba by ciągle siedzieć w tym domu, nie pracować, nawet nie wychodzić na zakupy czy ze śmieciami. Więc do końca z tym punktem się nie zgadzam. Jeden chodzi na dyskoteki co tydzień, robi 5 kursów naraz, wychodzi na zakupy, do kina i nic. Drugiemu wystarczy raz tylko iśc na tą dyskotekę, a tam spotyka swojego przyszłego partnera (wcale nie takie rzadkie przypadki), inny pójdzie do Almy po serek topiony i przy kasie pozna Kogoś. Czysty przypadek.
W każdym razie łatwo nie jest.

Ruda
Gość
Ruda

Dokładnie, to jest czysty przypadek, a ironia polega na tym, że im mniej Ci na tym zależy tym szybciej Cię coś spotka… a w pewnym wieku trudno jest o tym nie myśleć.

Stacy
Gość
Stacy

właśnie sobie zdałam sprawę, że trochę jestem taką Anią….. Time to change it!

oxsa
Gość
oxsa

Volant to może wydać się żałosne,bo pewnie z drugiej strony właśnie takie jest…ale kiedy bardzo nam na kimś zależy jak odzyskać zaufanie,zainteresowanie? Łatwo powiedzieć pogódź się z tym,ale kiedy ja chce walczyć bo wiem że jest to coś wyjątkowego?Nie,nie wydaje mi się bo doskonale wiem co czuję…proszę o odpowiedź i jak Ty to widzisz,pozdrawiam.

Volant
Gość
Volant

Jeśli mówisz o odzyskiwaniu zaufania to dobrze rozumiem, że sytuacja w jakiej się znalazłaś wynika z Twojej winy?

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

To chyba nie ma znaczenia. I tak trzeba zrobic przeramowanie postrzegania.
@oxsa: Daj sobie troche czasu, np pare tygodni na zastanowienie sie czy to jest rzeczywiscie to o czym piszesz. Zajmij sie czyms ciekawym i atrakcyjnym, stan sie taka dla ludzi i niech on to zobaczy, o tym sie dowie. A jak zrobilas jakies swinstwo – podobnie – niech sie dowie, ze jestes inna niz mu sie wydawalo, a to byl oderwany przypadek.

ioreth
Gość
ioreth

„Iskrzy, kiedy mówią o tym, o czym marzą, czego się boją, dlaczego wciąż
noszą te stare dżinsy i jaką piosenkę chcieliby usłyszeć przed śmiercią.”
O! Jak w teście Arona. Nawet jedna para po tym eksperymencie wzięła ślub.

Suzaku666
Gość
Suzaku666

Zajebiste :)

Tesia
Gość
Tesia

Imho da się go streścić do jednego zdania… Po prostu nie masz związków jeśli jesteś nudny i starasz się znaleźć w relacji „bo tak trzeba”. Niezależnie od płci…

Najfajniejszy komplement jaki ja i siostry dostałyśmy od ojca, już jako dziewczyny dorosłe (ponad 20 lat od rozstania rodziców, miał od tego czasu różne związki z różnymi kobietami), to stwierdzenie że nie posiada się z radości że każda z nas ma jakąś pasję, charakter, zainteresowania. „Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile jest kobiet bezbarwnych”. Nie błędy w nastawieniu, nie wady charakteru, tylko właśnie bezbarwność o której piszesz w tym tekście jest tą barierą. Z niej wynikają dalsze problemy, brak tematów, desperacja, brak „eksponowania się” na szczęście. Dlatego imho tekst ciut przegadany, dlatego też mógłby bez problemu powstać tekst analogiczny, dotyczący bezbarwnych mężczyzn, szukających partnerek nieudolnie i na siłę.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Plus jako wabik na plec przeciwna atrakcyjnosc zewnetrzna. Niestety nikt nie zdazy porozmawiac o pasjach, jesli nikt do niego/niej nie podejsdzie….

Tesia
Gość
Tesia

Owszem, ale na to mam tylko jedno zdanie: „nie ma kobiet brzydkich, są tylko kobiety zaniedbane”. Jeśli chodzi o płeć przeciwną, mogę tylko uczciwie wymienić co mnie automatycznie przyciąga, są to trzy rzeczy: zadbane włosy (i broda), wzrost, oraz szczery uśmiech (serio!). Z wymienionych facet nie ma wpływu wyłącznie na wzrost.

Valthard van der Sand
Gość
Valthard van der Sand

Facetowi poza wzrotem faktycznie jest dosc latwo zmienic swoje szanse – tylko na zrost nie ma wplywu – status, zasoby, budowa ciala, ubior i styl – wszystko do osiagniecia. Elementy psychologiczne – jeszcze latwiej. Gorzej jak jest glupi – ale nauczyc tez sie mozna paru rzeczy.
Kobieta ma o tyle gorzej, ze o ile o figure moze dosc latwo zadbac, to ladna buzie (jesli jest brzydka) moze uzyskac tylko tona makijazu i operacja plastyczna. Piersi – operacja – dosc tania :) Reszta – wszystko do zrobienia – zwlaszcza, ze statusowo i intelektualnie wiekszosc mezczyzn ma niezbyt wysokie wymagania.

Pionierka
Gość
Pionierka

Bardzo mało jest kobiet brzydkich, z jakąś wyraźną deformacją czy innymi poważnymi defektami. Natomiast jest cała masa kobiet po prostu przeciętnych, o twarzach, które nie wyróżniają się ani na plus ani na minus, coś jest atutem, coś wadą, a tworzy normalną całość. I to naprawdę w żaden sposób nie przeszkadza w relacjach z mężczyznami.

Chica Mala
Gość
Chica Mala

Mogę tylko powiedzieć, że masz 100% racji w tym, co napisałeś :-) Wiem, bo sprawdziłam na sobie – te 5 punktów faktycznie działa. Natomiast niestety zdecydowanie zbyt dużo jest takich kobiet jak Ania. A najgorsze, że najczęściej nie wiedzą, co robią źle, bo przecież robią to, co napisali w „faceci kochają zołzy” i reszcie poradników, więc powinno działać.

Łukasz
Gość
Łukasz

Ja bym powiedział, że problem leży w tym, że takie kobiety mylą niedostępność z nieprzystępnością.
A co do kwestii „że nie wiedzą co robią zle” to myślę, że spora część z nich nie chce wiedzieć… oczywiście nie przeszkadza im to w zadzieraniu nosa i uważaniu się za kogoś lepszego.

Chica Mala
Gość
Chica Mala

Może nie tyle nie chce, ile jak właśnie napisałam – naczytały się złych poradników i nie mają pojęcia, że opisane tam metody nie mają prawa działać.

Łukasz
Gość
Łukasz

Poniekąd się z Tobą zgadzam, tylko zobacz kiedy ja przełamywałem nieśmiałość również szukałem ku temu materiałów i ludzi, którzy by mi pomogli. To co dla kobiet jest zawarte w poradnikach z Cosmo, Wysokich Obcasów czy bardzo często bezpłatnych internetowych ebooków to większości zbieranina ogólników, manipulacji i śmieci.
Z mężczyznami jest podobnie, trzeba szukać a dobrych materiałów w sieci jest sporo – i nie mam tu na myśli tandetnych ebooków.

Jak się chce to się potrafi…. czy to znalezć dobre materiały, czy to podejść i grzecznie zagadać… czy to dać szansę. Niestety większość ludzi woli iść na łatwiznę, bo w końcu po co się wysilać. Popatrz na to z tej strony, nawet w sieci nie chce im się trochę poważniej poszukać/pogrzebać. :/

Madix
Gość
Madix

Niby celne uwagi, ale dla mnie w sumie… teoretyczne.

Stąd praktyczna rada dla Pań: nie bójcie się podrywać i komplementować facetów. Po prostu.

Faceci tak samo jak kobiety są łasi na komplementy (szczególnie te szczere, niewymuszone). Tak samo jak kobiety nie zawsze wierzą w swoją atrakcyjność i powodzenie, stąd zwykły zachęcający uśmiech i mrugnięcie okiem zadziała na większość z nich na lep na muchy, szczególnie jak jesteś niczego sobie panną (tj. zadbaną lub przynajmniej nie zaniedbaną).
Dalej wystarczy pozwolić im działać i jeśli ich zachowanie nam się podoba, to pokazać to np. uśmiechem, a jeśli nam się nie podoba – również szczerze i bez zwłoki to okazać. W zależności od skali „przewinienia” można albo zrobić zdegustowaną minę, albo się odsunąć, albo skarcić słownie, albo odejść. W ten sposób w banalny sposób zaznaczamy granice a mężczyzna od razu wie, z kim ma do czynienia i na co może sobie pozwolić, a na co nie.

Dla mnie bardzo ważne w takich relacjach jest po prostu być szczerą i spontaniczną. W szczególności jeśli np. nie podoba mi się powiedzmy to, że ktoś, kogo dopiero co poznałam, próbuje mnie przytulać to mówię: „nie życzę sobie tego”. Jak zamiast otworzyć mi drzwi omal mnie nimi nie przytrzaśnie, to go zdrowo opieprzam, jak się wkurzę, zamiast kisić to w sobie. It’s just simple like that. Udawanie obojętnej wobec kogoś, na widok kogo robi nam się gorąco czy też ignorowanie zachowań, które naruszają nasze zasady / intymność mija się całkowicie z celem i nie przynosi efektów.

Dawid Straszak
Gość
Dawid Straszak

„Domyśl się”, ostatnio słyszałem ciekawą teorię na temat tego dlaczego kobiety są tak dobre w analizowaniu wszystkiego wielokrotnie i domyślaniu się, a meżczyźni najczęściej nie za bardzo wiedzą o co chodzi. Otóź, kobiety od zawsze były odpowiedzialne za wychowywanie dzieci, więc w przeciągu 5 mln lat wykształciły u siebie taki mechanizm jako ułatwienie do pracy z dzieckiem, które do około 3 roku życia nie jest w stanie powiedzieć o swoich potrzebach tylko wyraża je w niewerbalny sposób lub płaczem – stąd też kobieta przez te 3 lata próbuję odgadnąć „O co maluchowi chodzi?”. Po tak długim czasie wyewoluowało w nich to domyślanie się, które zostało przeniesione na inne rodzaje relacji.

martak
Gość
martak

W mojej opinii dziś zarówno kobiety, jak i mężczyźni za dużo kalkulują. Mają cel do zrealizowania, nie chcą być sami, szukają związku/seksu/miłości. To zabija naturalne zainteresowanie drugą osobą. Moje doświadczenie podpowiada mi, że wyszły mi tylko te historie, kiedy faktycznie od pierwszej chwili ktoś mnie naturalnie zainteresował, a on poczuł, że coś mnie w nim choć na chwilę zachwyciło. Potem przychodzi dopiero czas na refleksję, czy tego zachwytu starczy na fajne koleżeństwo, przyjaźń, przelotny romans, czy jest go tyle, by zbudować związek.

Agnieszka :)
Gość
Agnieszka :)

Fajny wpis. Generalnie nie będę ci się tu wywnętrzać na temat twojego geniuszu, Volancie, bo z większością twoich notek się zgadzam. I tu mam do ciebie pytanie-może pokusiłbyś się o przeprowadzenie ankiety ,,Co mężczyźni najbardziej cenią w kobietach?” i vice versa? To byłby dość ciekawy eksperyment, głównie dlatego, że sporo ludzi czyta Volantification i ankieta miałaby szerokie grono odbiorców.

aana
Gość
aana

Volant, dlaczego teraz? Potrzebowałam takiego kopa rok temu.
Jestem taką pieprzoną księżniczką, która mogła być teraz najszczęśliwsza na świecie, a jest wręcz przeciwnie.
Mea culpa.

Persephonis
Gość
Persephonis

Wszystko prawda, świetny wpis. Tylko, że są jeszcze kobiety, którym wcale nie zależy, żeby być popularne. I naprawdę chodzą z tymi koleżankami,bo chcą wyjść z koleżankami i siadają w kącie, żeby im nikt nie przeszkadzał. Nie uśmiechają się do obcych, bo nie mają po co. Latami są niezaczepiane, bo wcale nie chcą być. I owszem, mają wszystko w dupie, bo naprawdę mają w dupie to, czy komuś się podobają, czy nie. A jak spotkają tego jedynego, nagle „bycie Anią” im przechodzi :)

Tori
Gość
Tori

Zgadzam się, dzięki za ten wpis. To cieszy, że można trafić na teksty, gdzie podkreślona jest wartość bycia odważnym, szczerym, autentycznym (i tu nie ma znaczenia płeć!), nie bojącym się ryzyka, kimś, kto potrafi ściągnąć tzw. „dupochrony”, przezwyciężyć lęk przed porażką/odrzuceniem, kto chce być kowalem własnego losu :) To naprawdę ułatwia życie!
Kto jeszcze nie zna, temu polecam książki Brene Brown oraz jej wykłady, zwłaszcza ten na temat Potęgi wrażliwości. I cytowany przez nią wielokrotnie fragment z przemowy Theodore’a Roosevelta: „Nie kry­tyk się liczy, nie człowiek, który wska­zuje, jak po­tykają się sil­ni al­bo co in­ni mog­li­by zro­bić le­piej. Chwała na­leży się mężczyźnie na are­nie, które­go twarz jest uma­zana błotem, po­tem i krwią, który dziel­nie wal­czy, który wie, co to jest wiel­ki en­tuzjazm, wiel­kie poświęce­nie, który ściera się w słusznych spra­wach, który w swych naj­lep­szych chwi­lach poz­nał tryumf wiel­ke­go wyczy­nu, a w naj­gor­szych, gdy przeg­ry­wa, to przy­naj­mniej przeg­ry­wa z od­wagą, nie chcąc, aby je­go miej­sce było wśród chłod­nych i nieśmiałych dusz, które nig­dy nie poz­nały ani sma­ku zwy­cięstwa, ani sma­ku po­rażki”.

WiecznyWłóczykij
Gość
WiecznyWłóczykij

Całkiem dobre argumenty :) Dla mnie najtrafniejszy czwarty… może dlatego, że sama odczuwam jego skutki – ciężko wielu facetom zrozumieć, że kobieta może robić to co chce i się zachwycają tym, jakbyśmy żyły w średniowieczu..
Aczkolwiek 5 fakt jest dla mnie magiczny, oddaje istotę całego życia – można powiedzieć, że się z nim utożsamiam :)