Gdybym wpadł na taki pomysł i policzył, jakich wiadomości dostałem najwięcej, to mam przeczucie graniczące z pewnością, że na podium znalazłyby się maile pod tytułem: „Jak naprawić związek?”.

Za każdym razem miesza się w nich miłość, żal i zaskoczenie. Miłość, bo mieli świadomość, że było między nimi coś, co nie wszyscy mają szansę przeżyć. Żal, bo to stracili. I zaskoczenie, bo przecież jeszcze niedawno wszystko było w porządku.

Są jednak trzy rzeczy dotyczące związków, o których możesz przeczytać w książkach, ale dopóki ich nie doświadczysz to ich nie zrozumiesz.

Po pierwsze, dowiesz się, że związek się psuje, dopiero wtedy, jak już nie będzie można go uratować

Związki nie psują się w jeden dzień. Sypią się tygodniami, miesiącami, a czasem nawet latami. Jest to cały proces, który mniej lub bardziej świadomie ignorujemy.

Ludzie najpierw milczą, ale ty zrzucasz wszystko na zły dzień. Później narzekają, ale myślisz, że to tylko zwykła fanaberia albo że to przez problemy w pracy. W tym czasie rośnie w nich poczucie zaniedbania, niezrozumienia i braku docenienia. Wtedy się odsuwają, ale ty myślisz, że potrzebują tylko pobyć jakiś czas sami. W końcu dochodzą do wniosku, że przy tobie życie spierdala im w podskokach, więc odchodzą.

Ty jednak cały czas patrzysz na drugą osobę jakby to był telewizor, którym nie trzeba się przejmować dopóki się nie zepsuje, a jak się zepsuje wystarczy zadzwonić do serwisu, odczekać tydzień, podczas którego stanie się magia, a następnie znów postawić go na szafce.

Różnic między ludźmi, a telewizorem jest całkiem sporo, ale najważniejszą jest to, że człowiek psuje się kiedy jest zaniedbywany, nieużywany i niedoceniany, a kiedy się rozsypie tylko nowy specjalista będzie umiał go naprawić.

Po drugie, intensywność uczuć nie zastąpi ich częstotliwości

W 1996 roku trzech profesorów psychologii Diener, Fujita i Suh z Uniwersytetu Illinois przeprowadziło badanie subiektywnego poczucia szczęścia. Na podstawie stu piętnastu badanych okazało się, że na ogólne poczucie satysfakcji z życia wpływają wydarzenia z trzech ostatnich miesięcy.

Oznacza to, że jeśli wygrałeś milion na loterii to będziesz szczęśliwy. Przez jakieś 90 dni. Później nie będzie miało to dla ciebie znaczenia. Inaczej mówiąc – bardziej liczy się jak często doświadczasz pozytywnych uczuć, niż ich intensywność. Oceniasz tylko tu i teraz, bo poczucia szczęście nie da się zmagazynować. Tak samo nie da się kogoś kochać na zapas, odłożyć na przyszłość odrobiny poczucia wsparcia, komplementów albo szacunku do drugiej osoby.

W pewnym momencie ludziom zaczyna się wydawać, że komfortem życia da się zastąpić bycie razem, więc w imię kupienia nowego BMW spychają drugą osobę na dalszy plan. Obserwują jak blakną dawne wspomnienia i nie tworzą nowych. Z osób, między którymi iskrzyło jak w elektrowni zamieniają się we współlokatorów dzielących ze sobą tylko wspólną przestrzeń. To jeden z największych błędów jakie można zrobić, bo w ten sposób uganiamy się za wielkimi rzeczami, mówiąc, że robimy to dla drugiej osoby, a przewracamy się o drobiazgi. O tak małe rzeczy jak to, że ktoś pójdzie z tobą na zakupy, przyniesie herbatę do łóżka i przytuli się mocno do twoich pleców. To jest ważniejsze, niż to, że ktoś raz w roku zabierze cię do drogiej restauracji, ale będzie ignorował cię przez pozostałe 364 dni.

W ostateczności liczy się dzienny bilans uczuć z jakim chodzicie spać, a jeśli ten bilans znajduje się na minusie od wielu dni, to wtedy  na jego zmianę jest już najczęściej za późno.

Po trzecie, nie ma większego błędu niż przepraszanie za skutek zamiast za przyczynę

Kiedy do ludzi dociera, że kogoś tracą, zazwyczaj myślą, że to wina jednej kłótni, krótkiego romansu albo chwilowych osobistych problemów. Patrzą na to co się stało, jak na drobną kolizję, po której można wyklepać zderzak, przyznać: „Masz rację, ostatnio cię zaniedbywałem”, pocałować się na zgodę i ruszyć dalej.

Nie robią jednak kroków wstecz, żeby zobaczyć od jak dawna bilans uczuć w ich związku znajdował się na minusie. Gdyby to zrobili, zauważyliby, że biegną z dwoma wiaderkami do tonącego okrętu próbując usunąć skutek zamiast przyczyny.

Jeśli na kimś ci zależy to powinieneś przeprosić, ale nie za ten jeden dzień, kiedy nie wybrałeś trochę wody z tonącego statku, jakim był wasz związek, ale za wszystkie dni, kiedy nie zaklejałeś na bieżąco dziur, które powstawały. Za chwile kiedy widziałeś jak te dziury się powiększają, ale wolałeś je ignorować. Za dni, kiedy zbywałeś drugą osobę mówiąc, że robi problemy z niczego. Za te długie okresy, kiedy oczekiwałeś wyłącznie wsparcia i zrozumienia nie dając od siebie. Za to, że zapominałeś, że to, co jest między wami teraz, nie musi być między wami jutro.

W przeciwnym razie próbujesz plastrem zakleić dziurę po wyrwanym sercu.

I jeśli mam być szczery to nie ma pewności, że jak to zrobisz, to wszystko będzie pięknie, losowe osoby na ulicy zaczną tańczyć, a chórek przedszkolaków zacznie znienacka śpiewać o szczęściu. Czasem zaniedbania są zbyt głębokie, żeby dało się je naprawić. Może nawet pomyślisz, że wszystkie lekcje w życiu przychodzą kiedy nie są już potrzebne.

Jednak w końcu nadejdzie dzień, kiedy będąc z inną osobą będziesz czuć spokój i to, że wszystko jest na swoim miejscu.

Wtedy zrozumiesz czwartą rzecz, której nie przeczytasz w książkach – zrozumiesz to, że lekcje od życia nie przychodzą po to, żeby naprawić błędy dzisiaj, ale po to, żeby nie popełniać ich w przyszłości.

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWO

"Projekt Przyszłość" to ponad 400 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.