Nie oczekuj od kogoś tego, co powinnaś zapewnić sobie sama

Nie oczekuj od kogoś tego, co powinnaś zapewnić sobie sama

Chciałem zacząć delikatnie, ale są rzeczy, które po prostu trzeba sobie powiedzieć. Tak się składa, że taki dzień jest teraz, a ten tekst będzie o kobietach.

Nie, nie o wszystkich. Będzie o kobietach, które wydzielają sobie szczęście i czekają na nie, jak na prezent na Gwiazdkę. Ten prezent też ma im przynieść facet, ale w odróżnieniu od Świętego Mikołaja ma być młody (ewentualnie jak George Clooney), wysportowany i w garniturze Hugo Bossa. Takie kobiety czasem mówią: „Będę szczęśliwa, jak zrobię doktorat z biotechnologii i kupię dom”. Zdarza się? Jasne, ale znaczenie częściej żyją fikcją zaklętą w słowach: „Będę szczęśliwa, jak spotkam odpowiedniego faceta. Z nim wszystko będzie inaczej”.

Jeśli jesteś jedną z nich, to musisz wiedzieć, że w konkursie na największą ściemę, jaką siebie karmisz, ten tekst zająłby miejsce na podium.

Nie dlatego, że bycie z odpowiednią osobą nie jest istotne, ale dlatego, że myśląc w ten sposób robisz to samo, co zrobił Piłat – umywasz ręce ignorując, że tu nie chodzi o życie Ani z Zielonego Wzgórza tylko o twoje.

Takie kobiety, jak ty widzą zdanie napisane przez Małgorzatę Halber: „Siedzę i czekam, aż mnie ktoś uratuje, i nienawidzę siebie za to, bo przecież nie mam kurwa pięciu lat” i czują, że to o nich. Mówią sobie, że są świetnymi laskami, ale na co dzień tylko przyglądają się, jak życie dookoła nich płynie. Czekają na odpowiedniego faceta, odpowiedni dzień, odpowiednią imprezę, odpowiednie okienko złożone z kilku sekund, które zbudują ich przyszłość. Mają świadomość swoich braków, ale uważają, że te braki wypełni ktoś inny.

Przyjmujecie różne strategie. Niektóre z was zachowują się, jak rozbitkowie, którzy wyciągają ręce i czekają na ratunek, a później dziwią się, że nikt nie chce dźwigać cudzych ciężarów. Inne chwytają samych rozbitków – rannych, beznadziejnych i rozsypujących się na kawałki, których usiłują uleczyć i są zaskoczone, kiedy to się nie udaje. Jeszcze inne od pierwszych sekund budują w swojej głowie przyszłość z facetem, ale nie dlatego, że warto to robić, ale dlatego, że chciałyby, żeby tak było. Na koniec, nie odpuszczacie sobie związków, które ewidentnie nie działają. Mówicie sobie, że z mężczyzną jest, jak z autobusem i zawsze przyjedzie następny, ale w to nie wierzycie i trzymacie się tego jednego, nawet jeśli jedzie w przeciwnym kierunku.

Robicie to wszystko, ale nie robicie jednego – nie dorastacie. Już nie wypychacie zwiniętymi skarpetkami biustonoszy, możecie wziąć kredyt hipoteczny i ślub w Vegas, a Roman Polański może bez strachu pójść z wami do łóżka, ale mentalnie jesteście dwunastolatkami czekającymi na bohatera, który uratuje was z opresji.

Subtelnie przekonujecie siebie, że was to nie dotyczy, ale wciąż oczekujecie od innych tego, co tylko wy możecie sobie dać. Poznaje się was bliżej i okazuje się, że chcecie być z kimś, kto będzie was motywował, nadawał sens życiu, uszczęśliwiał, sprawiał, że będzie chciało wam się wstawać z łóżka albo przy kim będziecie czuły się kochane i piękne. Przed randkami upinacie włosy i robicie makijaż, ale i tak przebija się spod niego strach o to, że nigdy nie będziecie tak się czuć – że nigdy nie poczujecie się pełne, a z tyłu głowy zawsze będzie tłuc się myśl, że coś jest tutaj nie tak.

Problem w tym, że wszystkie dobre relacje najlepiej opisuje słowo „bezinteresowność”. Oznacza to, że jeśli chcesz być z kimś, po to, żeby ciebie motywował i zachęcał do wysiłku to chcesz mieć prywatnego coacha, który nie skasuje cię na 200 zł za godzinę konsultacji, a w gratisie przytuli i da buzi. Jeśli chcesz być z kimś, żeby tylko dzielić się problemami, to druga osoba będzie czuć jak psychoterapeuta. A z drugiej strony, jeśli facet jest zafiksowany wyłącznie na punkcie seksu to w rzeczywistości chce być sponsorem, ale jednocześnie jest sknerą.

W każdym z tych przypadków to nie jest związek. To interes.

Nie powiem ci, że masz podejść do lustra i mówić sobie, że jesteś wartościowa, bo tylko zmarnujesz swój czas. Powiem, żebyś przed nim stanęła i być może po raz pierwszy w życiu przestała ignorować swoje wady. Możesz krzyczeć i płakać, ale przestań udawać, że nie masz nadwagi albo wolałabyś mieć inny nos.

Uświadom sobie trzy rzeczy:

1) Że zbyt łatwo przychodzi ci obwinianie się za to, na co nie miałaś wpływu i ignorowanie tego, na co masz wpływ.

Zaakceptuj to, że są rzeczy, których w sobie nie zmienisz i przestać porównywać się z jakimiś tępymi piczami na to, która ma ładniejsze paznokcie albo bogatszych rodziców. Doceń ogrom rzeczy, które możesz zmienić, a później zobacz wersję siebie, jaką chciałabyś się stać. Taką, która czuje się spełniona, pewna siebie, kochana i która nie musi czekać na to, aż ktoś ją uratuje.

2) Że tylko ty jesteś odpowiedzialna za swoje decyzje i swoje zaniechania…

…więc jak rąbniesz o ziemię to mów: „Przewróciłam się” zamiast skarżyć się: „Nie przewróciłabym się gdyby był przy mnie ktoś inny”. A później wstań, pomyśl o tym, czego to powinno ciebie nauczyć i idź dalej. Kolana szybko się leczą.

3) Że najbardziej ograniczające w życiu jest czekanie na kogoś, kto ciebie dopełni, bo nikt tego nie zrobi.

Nikt nie rodzi się po to, żeby nadawać twojemu życiu sens. Nikt nie przyjdzie po to, żeby chciało ci się ruszyć tyłek z kanapy albo wytłumaczyć ci, że większość twoich kompleksów ma miejsce w twojej głowie. Nikt nie rodzi się po to, żeby ciebie uszczęśliwić.

Tylko ty możesz to zrobić.

Print Friendly, PDF & Email

145
Dodaj komentarz

avatar
100000
34 Comment threads
111 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
45 Comment authors
ex1ex123Lady PerfectChica MalaK. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
JackWalker
Gość
JackWalker

I takie kobiety nie tylko niszczą siebie trwając z jednym facetem ale jego też.

PS pytanie serio, gdzie można spotkać ambitne, silne i pewne siebie kobiety, od których, według legendy, faceci stronią bo się ich boją?
Prościej : gdzie można spotkać przeciwieństwo nieśmiałych, zakompleksionych kobiet? :P

Patrycja Włodarska
Gość
Patrycja Włodarska

Jest ich pełno wokół Ciebie, ale ich nie dostrzegasz.
Mój kolega szukał dziewczyny- przede wszystkim inteligentnej, z pasją i ambicjami, jednak wszystkie dziewczyny, które miał dotychczas i które mi pokazywał podejmowały tematy na poziomie doboru lakieru u kosmetyczki lub alkoholu na imprezie.

JackWalker
Gość
JackWalker

Pełno? Jak je rozpoznać w takim razie? :)

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Odpowiem z przymrużonym okiem ;)
Zacznij rozmawiać o trendach w sztuce, a austriackiej szkole ekonomicznej czy też pułapce neoliberalizmu – o czymkolwiek, co wymaga choć trochę rozszerzonej wiedzy o świecie i wydarzeniach spoza lokalnego ‚podwórka’
Jak rozmówczynie zaczną się wyraźnie nudzić – a ożywią po tym jak zmienisz temat na najnowsze wydarzenia tańca z gwiazdami, celebryckie ploteczki i szeroko rozumiany ‚fajfstajl’ – odpuść sobie. Chyba, że lubisz wiązać się z hubą, bluszczem i miłe Ci pojęcie materiału budowlanego zwanego potocznie ‚pustakiem’ ;)
Błąd większości mężczyzn polega na wyłącznie wzrokowym wyborze kobiety wedle znanych kryteriów: nogi, pośladki, płaski brzuch, piersi, ładna buzia. I potem jest jak jest.

JackWalker
Gość
JackWalker

Myślę, że z moją wiedzą na temat tańca z gwiazdami nie potrafiłbym nawet przejść na ten temat. ;)

Powiedzmy, że moja historia jest bardzo kolorowa i w wieku 25 lat mam doświadczenie jakiego nawet niektórzy z 40 na karku nie mają

Dużo dziewczyn na „cv” jest ok – mają skończone studia, jakiś tam sport niby uprawiają a nawet niektóre dodatkowe hobby- ale to ciągle dzieci. Zdaje sobie sprawę, że ciężko mi będzie znaleźć kogoś (wnioskując choćby po tym, że często ciężko mi się dogadać z rówieśnikami)) ale pytać można ;)

Łukasz
Gość
Łukasz

„Powiedzmy, że moja historia jest bardzo kolorowa i w wieku 25 lat mam doświadczenie jakiego nawet niektórzy z 40 na karku nie mają”

Ale to się chwalisz czy żalisz? :D

JackWalker
Gość
JackWalker

A nie można już po prostu w skrócie napisać skąd moje pytanie? :)

Łukasz
Gość
Łukasz

Ale ja wiem skąd :)

JackWalker
Gość
JackWalker

Mogę się chwalić i czasami to robię bo przynosi korzyści ;)

Ten moment gdzie byłem gotów się tylko żalić już minął.

Patrycja Włodarska
Gość
Patrycja Włodarska

Niewatpliwie to jest powod do chwalenia sie, ale z drugiej strony (z kobiecego punkty widzenia :p) to troche juz odpycha…

Patrycja Włodarska
Gość
Patrycja Włodarska

Ja podazam za radami Subiektywnego- spotykajac kogos duzooo rozmawiam
Co do Twojego doswiadczenia to bardzo niepokojace.
Poznalam ostatnio faceta, z ktorym swietnie mi sie rozmawialo, na kazdy temat, jednak tak jak Ty mial juz duze doswiadczenie. Wydaje sie, ze im wiecej tym lepiej. Otoz NIE! Przekroczyl granice co wplynelo na jego psychike i stablinosc w zwiazkach. Niestety co raz wiecej jest takich facetow

JackWalker
Gość
JackWalker

Mimo wszystko uważam, że to jest mój duży plus.
Pewnie jest to trochę innego rodzaju doświadczenie niż takie, które by mogło wpłynąć na stabilność w związku. W zasadzie wręcz przeciwnie.

Dlaczego Ciebie jego doświadczenie odtrąciło?

Patrycja Włodarska
Gość
Patrycja Włodarska

Jest to ciezkie do opisania…
Jesli ktos mial wiecej kobiet niz Twoi rodzice maja lat to wszystko zaczyna byc juz dla niego zwyczajne, zaczyna rozumiec slowo kolezanka tak samo jak dziewczyna mimo ze dla kazdej z tych osob zarezerowowane sa inne uczucia.
Jest to stricte zwiazane ze zdrada- raz to zrobisz i do konca juz tak bedziesz postepowac, bo okazalo sie ze to jest zwykle.

JackWalker
Gość
JackWalker

Czyli w skrócie boisz się zdrady, braku jego przywiązania, oraz tego, że nie będziesz dla niego tą jedyną?

Patrycja Włodarska
Gość
Patrycja Włodarska

Najwazniejsze- ogladales ” Och Karol” i ” Och Karol 2″?
Tak, to komedia romantyczna, smieszna, mozna czasem obejrzec dla relaxu, w realnym zyciu niestety zmienia sie to w dramat… Naszczescie nie wpadlam w pylapke, jestem bardzo szczera dzieki temu wygralam zycie, powiedzial mi o wszystkim zanim sie „wkrecilam”

ex123
Gość
ex123

Co znaczy że facet doświadczony jest dla kobiet stracony, bo ma doświadczenie wystarczające do zrozumienia że nie musi dawać kobiecie tego co powinna sobie zapewnić sama. Czyli inaczej rozumie że związek z kobietą z punktu widzenia interesów faceta nie może wyglądać tak że kobieta go doi z jego zasobów wmawiając mu i całemu światu że to dla ich dobra , kiedy tak naprawdę jest tu zaspokajane głównie jej dobro.

ex1
Gość
ex1

Masz racje, można tak pomyśleć, patrząc powierzchownie i myśląc stereotypowo. Dla mnie facet doswiadczony – chcialam wierzyc ze nie jest stracony… Ale on nigdy nie przestanie sprawdzac i kontrolowac. A to jest na dłuższą metę chore i męczące. Nie będę przecież przez resztę życia udowadniać, że nie jestem wielbłądem.

Rosemadder
Gość
Rosemadder

Poszukaj starszej babki od siebie, teoretycznie doświadczenie zdobywa się z wiekiem, więc im starsza, tym powinna Ci bardziej pasować :)

Blondynka ;-)
Gość
Blondynka ;-)

Nogi, pośladki, płaski brzuch, piersi, ładna buzia i… niezliczone zwoje mózgowe. Nie bądź tendencyjny :-)

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Och, nie jestem. Zdarzają się kobiety wybitnie atrakcyjne i jednocześnie inteligentne, o szerokiej wiedzy itd. Ale to garść.
Tu działa pewien znany schemat: jestem ładna i atrakcyjna – to mam super atut i na niczym innym nie muszę już pracować. Z kolei mało atrakcyjna kobiety lubią podkreślać zalety serca, ducha oraz inteligencji.
Podobnie jest z mężczyznami.

Madix
Gość
Madix

Bardzo ciekawa teoria :)

Lona
Gość
Lona

A co jeśli ona zacznie temat, którego on nie zna? Zapyta go np. o włoskie Tanfoglio a on pomyśli, że to nowa linia kosmetyków? :D

Subiektywny
Gość
Subiektywny

To trzeba zgrabnie poprosić o wytłumaczenie, co to za zwierz to „Tanfoglio”. Po wytłumaczeniu – przeciętnie inteligentna i przeciętnie oczytana ludzka jednostka jest już w stanie, przynajmniej w podstawowym i powierzchownym zakresie, poprowadzić konwersację i wymienić się uwagami. Nikt nie wymaga, by druga strona była omnibusem. Dogłębnym znawcą fizyki kwantowej i teorii strun a z drugiej strony gorliwym fanem najnowszych odmian wojskowych kamuflaży cyfrowym opartych na fraktalach :)
Ale dobrze jest, jak ma choćby podstawową i powierzchowną wiedzę w jak najszerszej tematyce.
Mam takiego oczytanego kolegę – na imprezach zawsze otacza go wianuszek ludzi a on cieszy się opinią ‚wygadanego’. Nie da się ukryć, że kobiety go lubią :)

Madix
Gość
Madix

Jak dla mnie to przeceniasz rolę oczytania. Jeśli ktoś jest inteligentny, bez większego problemu pojmie zagadnienia z dowolnego zakresu wiedzy – czy to z fizyki kwantowej, czy z ekonomii – oczywiście pod warunkiem, że komunikatywność nie będzie szczególnie kuleć u tłumaczącego.

Ja właśnie tak mam, że daleko bardziej interesują mnie idee, o których jeszcze nie słyszałam, aniżeli takie, które znam. Nie za bardzo rozumiem, jaka ma być przyjemność z rozmowy, w której obydwoje klepiemy się nawzajem po plecach z uznaniem, bo jesteśmy taaaacy oczytani… znamy tych samych autorów, w Matura to bzdura odpowiedzielibyśmy na wszystkie pytania itd. itp. … Wymiana opinii i świeżych idei – ok, ale szanować kogoś za to, że słyszał o czymś takim jak austriacka szkoła ekonomii i powtarza to, co gdzieś przeczytał? Brzmi jak prosty sposób na krzywdzący stereotyp :)

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Madix, może tak a może i nie. Nie upieram się przy swoim zdaniu. Jest ono, a jakże – subiektywne, a opiera się na kilkudziesięciu latach obserwacji. Opinia, którą sobie wyrobiłem jest jednoznaczna – oczytani i wygadani mają zawsze bonus w towarzystwie. Mniejszy czy większy – ale bonus.

Madix
Gość
Madix

Z wygadanymi, to się zgodzę, ale przecież wygadany – nie równa się – oczytany! :D Ba – „typowy” mol książkowy miewa problemy z przekazaniem swojej obszernej wiedzy innym ludziom ze względu na brak wygadania właśnie ;)

Wygadany / kontaktowy / charyzmatyczny człowiek wcale nie potrzebuje książek, by błyszczeć w tłumie – może być nawet analfabetą i nadal porywać tłumy (przykład niezbyt oczytanego wielkiego przywódcy – Wałęsa ;) ), bo na tym właśnie polega siła jego uroku osobistego.
Ponadto, co daje niby oczytanie w kontaktach osobistych? Większą ilość tematów? Ciekawsze tematy? Jeśli tak, to nie jest to nic, czego nie można zastąpić skończoną ilością kontaktów z oczytanymi / wyedukowanymi ludźmi. Innymi słowy – aby dyskutować na dany temat, wcale nie trzeba o nim poczytać – wiedzę o tym, że jakieś zjawisko istnieje i na czym polega można czerpać od czytających znajomych (albo i nie czytających, tylko takich, którzy również powtarzają to, co zasłyszeli od innych) lub z alternatywnych źródeł typu TV / konferencja itp.

Podsumowując krótko przydługą dygresję – owszem, kontaktowy (towarzyski, wygadany, komunikatywny) człowiek, jak najbardziej „jest już w stanie […] poprowadzić konwersację i wymienić się uwagami”, co zresztą wynika z definicji komunikatywności :D :D :D natomiast nie musi to mieć absolutnie nic wspólnego z oczytaniem i wykształceniem (chociaż może). Po prostu – umiejętności interpersonalne to jedna działka, a wykształcenie / wiedza / oczytanie to druga, zupełnie odrębna, i moim zdaniem nie powinno się tych dwóch… „cech” ze sobą utożsamiać, ponieważ może to doprowadzić do pomylenia przyczyn ze skutkami, więc jest IMO błędem logicznym ;)

Uwzględnij też fakt, jak dobrze ludzie biegli w relacjach towarzyskich potrafią świetnie symulować różne rzeczy, m.in. to, że mają znacznie większą wiedzę niż w rzeczywistości ;) (sama się czasem na tym łapię, że brzmię zbyt mądrze xD)
Inny fakt – to, że pierwszy raz usłyszę np. o efekcie Dopplera nie oznacza, że nie mogę o nim porozmawiać – wręcz przeciwnie, im więcej nowych rzeczy ma mi do przekazania rozmówca, tym ciekawsza i bardziej ożywiona rozmowa :)

Pozdrawiam serdecznie :)

K.
Gość
K.

Gdyby ktoś mnie zagadywał o trendach w sztuce lub innych wysoce intelektualnych tematach, to też pewnie bym się znudziła…mimo, że do znawczyń lakierów do paznokci też nie należę :) Ale o podróżach albo najlepszych stokach na snowboard to już inna bajka :) Zagadujcie o tym, czym sami się interesujecie lub posłuchajcie czym ona się interesuje…może czymś fajnym. Albo pasujecie do siebie albo nie.
Przyznam szczerze, że wszelkiego rodzaju „testowanie” mnie, czy jestem wystarczająco inteligentna i czy przypadkiem nie lecę na jego pieniądze, przyprawiają mnie co najwyżej o irytację.

Basia Zarzycka
Gość
Basia Zarzycka

Silne kobiety mają to coś w oku, ale fakt – najczęściej teraz można się związać z cierepą życiową. Damską jak i męską.
Jak rozpoznać? Chyba tylko dobrze obserwować i słuchać czy na pierwszym spotkaniu już nie wychodzi z niej/niego sierota.

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Aby poznać człowieka, trzeba beczkę soli z nim zjeść…a Ty chcesz kogoś oceniać już po pierwszym spotkaniu?
Odwróćmy sytuację.
Ktoś się Tobie bardzo podoba ale on pomimo (Twoich niewątpliwych zalet) i tak dostrzega w Twojej osobie sierotę…Godzisz się z Tym?

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Zaintrygowałaś mnie @barbarazarzycka:disqus tym ‚czymś w oku’.
Rozszerz wypowiedź proszę i opisz dokładniej, jak to ‚coś’ wyłuskać spośród setek czy tysięcy kobiecych par oczu :)

Łukasz
Gość
Łukasz

Mówisz, że silne kobiety mają „to coś w oku”… tak, to jest ten mityczny błysk który podobno co niektórzy dostrzegają u drugiej osoby…
Tylko wiesz co Barbaro? Najpierw trzeba mieć ikrę aby w te oczy spojrzeć i to spojrzenie przytrzymać, mieć szczyptę siły by się szczerze uśmiechnąć i powiedzieć zwykłe „Cześć”.
Tak to jest postawa łamiąca stereotypy i wymówki… a jednocześnie dowód prawdziwej siły.
Znalazłabyś jej w sobie na tyle by tak zrobić? Zdradz mi ,hmm?

Bo widzisz, jestem wielkim wrogiem oceniania ludzi a już zwłaszcza uważając pierwsze wrażenie za decydujące (naturalnie ma ono swoją wagę).
Powiedz mi ile kobiet ma przysłowiowe „jaja” aby nie zdawać się na ślepy los tylko samemu zadziałać i zaczepić faceta, który im się podoba?
Powiedz mi ile kobiet na ulicy, potrafi kontakt wzrokowy odwzajemnić uśmiechem… a tym bardziej odpowiedzieć kulturalnie na męską zaczepkę?

Nie, „mam chłopaka” i ” nie jestem zainteresowana” się nie liczy, podobnie jak każde tego typu kłamstewko jakie niektóre z was tak namiętnie stosują ( i chyba w sumie lubią to robić w przerwach kiedy nie płaczą w poduszkę).
I proszę nie opowiadajmy sobie tu bajek o innym wychowaniu czy czasach… i o tym że to facet tylko ma się starać. Cześć z Was walczyła o równouprawnienie, no więc?
Jednocześnie na facetów wylewa się wiadro nieczystości – że często nie potrafią się odpowiednio zachować. Przygania więc kocioł garnkowi.
Wbrew temu co wiele z was sądzi mężczyzni nie boją silnych, mądrych i niezależnych kobiet. Boją się że trafią właśnie na tę głupią i bezczelną, która mało tego że ich chamsko odrzuci… to jeszcze zrobi z tego show kalibru opery mydlanej klasy C.

Karolina
Gość
Karolina

Jestem, właśnie tutaj jestem.
I to, ze faceci stronią od takich zaradnych kobiet , nie jest żadna legenda!

Facet ma problem z tym, ze możesz czymś zaskoczyć, jakaś wiedza – cos wiecej niż wyprzedaże w Zarze i kolor nowych lakierów do paznokci – to Wy chcecie byc tymi „mądrzejszymi” i dlatego tak trudno Wam zaakceptować kogoś silnego w skórze kobiety.
Nie wspomnę juz o tym, kiedy owa kobieta jest optymistka, z dystansem do świata, i nie ma problemu z wbiciem gwoździa i powieszeniem obrazka na ścianie.

Puenta : Don’t ever date a man that can’t handle your POWER.

Pozdrawiam, odważnych, męskich, mężczyzn :-)

voima
Gość
voima

Gorzej! Często spotykam się z tym, że mężczyźni próbują dewaluować kobietę, żeby poczuć się lepiej! I to na różnych poziomach: wiedzy, wyglądu. A fe!

JackWalker
Gość
JackWalker

I kobiety podobnie czynią. Może jednak nie ma tak dużej różnicy między kobietą a mężczyzną? ;)

voima
Gość
voima

Nie ma!
Myślę, że sęk całych konfliktów i nieporozumień tkwi w tym, co napisał Volant: bądźmy kim chcemy być i nie szukajmy nikogo, żeby nas dopełniał i naprawiał. Sami bądźmy całością i szukajmy drugiej całości!

Agata Gonkowska
Gość
Agata Gonkowska

punkt za pozytywne myślenie i nastawienie, dzisiaj mamy w tej dziedzinie życia deficyt !! niestety..
/na szczęście nie wszyscy/ ;)

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Musi mieć to związek z ich otrąceniem przez te kobiety więc próbują w ten sposób(jak wspomniałaś) odreagować. Innej przyczyny jakoś nie dostrzegam.
Skoro tak się istotnie dzieje to powinni sobie po prostu odpuścić…Bo taką postawą tylko się ośmieszają.

voima
Gość
voima

Och zdecydowanie. Krzywdzeni stają się krzywdzącymi, bo taka dewaluacja niestety też zostawia ślady w partnerce i przenosi się to na kolejne związki, o ile się tego porządnie nie przepracuje.

JackWalker
Gość
JackWalker

Czekaj, ty piszesz na poważnie?
Dla mnie drugi akapit brzmi jak jakaś komedia klasy B.
Jest to tak odmienne dla mnie, że nie wiem jak się odnieść
:D

Karolina
Gość
Karolina

Niestety, poważnie ;-)

JackWalker
Gość
JackWalker

To w sumie strasznie przykre, że za sukcesy się obrywa w życiu

Karolina
Gość
Karolina

Uwierz, ze przykre. Dlatego te silne kobiety usuwają sie w cień i zajmują swoimi sukcesami, zeby przypadkiem nie spotkać kolejnej ofiary emocjonalnej, która nie potrafi tego unieść ;-)

Patrycja Włodarska
Gość
Patrycja Włodarska

Dokładnie!

Justyna Niepsuj
Gość
Justyna Niepsuj

Zgadam się z Tobą! Wszyscy faceci twierdzą, że szukają kobiety inteligentnej i zaradnej, ale zapominają dodać, że chodzi im, żeby była taka „tylko trochę”. Chcą, żeby rozumiała mniej więcej co się do niej mówi, ale już niekoniecznie sama potrafiła błysnąć. Wydaje mi się, że to jest kwestia męskiego ego i chęci bycia podziwianym . No bo kiedy inteligentna kobieta na poziomie słucha inteligentnej wypowiedzi mężczyzny to co: no wysłucha, jakoś się tam ustosunkuje i jest to dla niej najnormalniejsze na świcie. Z kolei kobieta o umyśle nieszczególnie lotnym będzie się wpatrywać z szeroko otwartymi oczami wypełnionymi podziwem, zachwyci się „Och jaki ty jesteś mądry!”, a on czuje się jak Prezydent USA wygłaszający orędzie do narodu.

JackWalker
Gość
JackWalker

Oj Kobiety
ale was do generalizowanie kiedyś zgubi :D

Justyna Niepsuj
Gość
Justyna Niepsuj

Wiesz jak na prawdę mam nadzieję, że nie wszyscy faceci tacy są, bo w przeciwnym razie nigdy nie stworzę związku, w którym mogłabym być sobą. Jednak do takich wniosków niestety dochodzę, kiedy widzę jak moi inteligentni, ambitni, oczytani koledzy wiążą się z kobitami, które intelektualnie są na poziomie taboretu- niby to nie podłoga, ale wciąż jednak trochę nisko.

JackWalker
Gość
JackWalker

To może poliamoria? W sumie może wtedy wyjdzie ten facet ;)

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Widzisz czasem zupełne przeciwieństwa się przyciągają ;)
Tutaj nie ma reguł…

GalAnonim
Gość
GalAnonim

Takie generalizowanie krzywdzi. W sumie jak każde generalizowanie..
Faceci, których poczucie własnej wartości nie jest bezpodstawne a ego
spore nie z przypadku a z powodu tego, co ze sobą reprezentują, nie
szukają kobiety mądrej „tylko trochę”. Fakt, dużo pseudo samców może postępować tak jak mówisz. Temu nie da się zaprzeczyć, ale wtedy mowa o facetach, którzy szukają łatwych wyjść i nie są tak wartościowi jakby chcieli być,
przez co potrzebują pewnego rodzaju wsparcia (stąd też ten tekst po
części, jak dla mnie, może dotyczyć niektórych przedstawicieli tej
brzydszej połowy społeczeństwa). Słowa pewnego grajka „Nie szukaj Scarlett jak nie jesteś Rudolf Valentino”- idealnie opisują sytuację. Jest paru chodzących po tym świecie dla których silna kobieta to skarb chodzący po ziemi a takie momenty, kiedy właśnie zabłyśnie są tymi, których oni wyczekują. Problemem jest brak mapy.

entropysphere
Gość
entropysphere

Szukamy zaradnych kobiet. Osobscie lubie inteligentne kobiety a nie jakies proste niunie.
I przede wszystkim kobieta powinna być kobieca i sliczna :)

Justyna Niepsuj
Gość
Justyna Niepsuj

Czy mógłbyś zdefiniować „kobieca”? ;) To określenie często się przewija, a nigdy nie wiem, co tak właściwie mężczyźni przez to rozumieją.

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Czyli coś, co właśnie rzetelnych facetów przyciągnie…Może nie zawsze zaraz urok, giętkiego biodra, nie wiadomo, jaki iloraz inteligencji, ale przede wszystkim giętkiego ludzkiego zrozumienia ;)

entropysphere
Gość
entropysphere

Empatyczna, wysublimowana, ciepła, z klasą i manierami, plus pewnie jeszcze parę innych cech, które kązdy może sobie dodac własnoręcznie.

Jajo Faberge
Gość
Jajo Faberge

Ja Ci odpowiem, ok? Co jest kobiece? – to co nie jest męskie.
Wygląd: sukienki, spódnice, szpilki, długie włosy, makijaż, zrobione paznokcie, biżuteria, zadbane ciało, zapach, uśmiech.
Charakter: łagodność, delikatność, opiekuńczość, czasami niezaradność (to dla wielu mężczyzn jest wręcz urocze!), spontaniczność, brak agresji, nie używanie wulgaryzmów, umiejętność przyznania się do błędu, bezbronność, wdzięczność, skromność.
Chyba na początek wystarczy :)

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Nie wiem w jakim środowisku się poruszasz że dostrzegasz takich mężczyzn. Bo jak to czytam to po prostu nie wierze.
Jest takie powiedzenie że mądra, zaradna kobieta jest dla faceta niczym tarcza.
Jej wiedza, umiejętności, erudycja etc. są tzw. rozszerzaniem naszego wspólnego potencjału.
Rzecz jasna działa to też w drugą stronę, ale nie zawsze ten tzw. wkład będzie równomierny.
Mimo wszystko nawet strona, która powiedzmy jakoś tam odstaje będzie to dla niej taki bodziec do rozwoju, bycia lepszym’ą bez jakiejś chorej rywalizacji czy udowodnienia czegoś tam.
Rzecz jasna o ile taka (wyżej wspomniana) niewiasta wiecznie nie zadziera nosa i rozpaczając
„kręci się wokół mnie tylu dupków a ani jeden porządny facet”
Pozdrawiam zaradne kobiety

Karolina
Gość
Karolina

Poruszam sie w środowisku rożnych ludzi, prowadzę własna firmę, a oprócz tego uwierz, jestem długodystansowcem, wierność , partnerstwo i wolność w związku cenie ponad wszystko. Jedyne czego mi potrzeba to właśnie mężczyzny, założenia rodziny.
Nie wyobrażam sobie rządzić facetem, bo rządze własnym biznesem. Na każde MY w związku składają sie dwie odrębne jednostki, ktore maja swoje hobby, prace, pasje, a jednak ich cos do siebie ciągnie. Najcześciej mężczyźni z którymi sie spotykam, są dobrze ubrani, jeżdżą fajnymi autami, ale nie potrafią zając sie kobieta, dać jej poczucia bezpieczeństwa, teraz coraz cześciej poczuciem bezpieczeństwa jest pieniądz, który sobie sama zapewniam.

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Wynika że są to typowi misie. Zmanierowani i zepsuci poprzez łatwość z jaka mogą mieć kolejne kobiety…ciężko będzie im kogoś docenić.
Jeśli mógłbym coś zasugerować to proszę za nic nie godzić się no coś co ŁASKAWIE ktoś z góry zaproponuje…nawet jeśli niesłychanie mocno by kusiło ;)
Szacunek do siebie to podstawa :)
Z tego co piszesz jesteś naprawdę wartościową kobietą.

Karolina
Gość
Karolina

Największym problemem dla facetów z którymi zaczynam sie spotykać, jest to, ze w dość młodym wieku, osiągnęłam dość dużo, ciężka praca a nie kasa rodziców. Zazwyczaj pierwsze spotkania to „gatka szmatka” i jest ok, a co pózniej sie dzieje? Następuje chwila prawda, czyli widzi mnie w dobrym aucie, pyta o prace , wiec dlaczego miałabym ściemniać ? Mowię prawdę, ze mam dobrze prosperujący biznes, dlatego stać mnie na dobre rzeczy i co sie dzieje…? Dzieje sie to, ze większość nie radzi sobie z kobietami sukcesu , młodszymi od siebie, ktore maja czas na inne rzeczy, kiedy on siedzi przez 8h za biurkiem i wiesza psy na swoim szefie… ;-)

I tak, szanuje siebie jak nikogo innego, dlatego życie singla „bokiem” wychodzi :-)

Jakieś rady? :-)

Pozdrawiam,
K.

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Może nie rada ale puenta ;)

W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie kupić męża.
Miał sześć pięter, a jakość facetów rosła wraz z każdym piętrem. Był tylko jeden haczyk: jak już kobieta weszła na wyższe piętro, nie mogła zejść niżej, chyba że prosto do wyjścia bez możliwości powrotu. Wchodzi więc tam pewna babka poważnie zainteresowana kupnem męża.
Na pierwszym piętrze wisi tabliczka:
„Mężczyźni tutaj mają pracę” – To już coś, mój były nawet roboty nie miał – pomyślała kobieta – ale zobaczę, co jest wyżej.
Na drugim piętrze był napis: „Mężczyźni tutaj mają pracę i kochają dzieci” – Miło, ale zobaczymy, co jest wyżej.
Na trzecim piętrze była tabliczka: „Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni” – No, coraz lepiej – pomyślała – ale wyżej, to musi być już zajebiście.
Na czwartym piętrze można było przeczytać: „Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach domowych” – Słodko, słodko… Ale chyba wejdę piętro wyżej.
Na piątym piętrze stało: „Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są diabelnie dobrzy w łóżku” – No niesamowite, wręcz cudownie – pomyślała kobieta – ale jak tu jest tak wspaniale, to co musi być piętro wyżej!?!
Na szóstym piętrze BARDZO zdziwiona kobieta przeczytała: „Na tym nie ma żadnych facetów. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, że wam, babom, za cholerę nie można dogodzić…”

entropysphere
Gość
entropysphere

Zdefiniuj co to znaczy „zająć się dobrze kobietą”. Znaczy dobrze ja przelecieć? :)
Piszesz, ze poczucie bezpieczeństwa to kasa – większego banału nie można wymyśleć i sporo kobiet tak na to nie patrzy – a potem, że sama sobie ją zapewniasz.
Sama nie wiesz czego chcesz od faceta.
Mówi sie, że znajduje sie ludzi, których sie szuka. Jak szukasz takich co są dobrze ubrani i mają fajne auta – to brakuje im innych cech. A może na półkę takich co maja pełen pakiet – czyli powyższe i jeszcze fajny charakter nie jesteś w stanie sięgnąć?

Karolina
Gość
Karolina

Czytaj prosze ze zrozumieniem ;-)

Nigdzie nie napisałam, ze dla mnie bezpieczeństwo to pieniądz, napisałam, ze obecnie poczuciem bezpieczeństwa jest pieniądz, ja tak nie uważam, ale wielu facetów niestety tak.
Pieniądze sobie zapewnie ale nie zapewnię przytulenia, dobrego słowa, otarcia łez czy zwykłej obecności drugiego człowieka w środku nocy obok.

Dokładnie wiem czego oczekuje od mężczyzny i czego mężczyzna moze oczekiwać ode mnie.
Nie możesz generalizować, nie każdy dobrze ubrany facet, jeżdżący dobrym autem, ma pusto w głowie. Charakter jest ponad wszystko, zgodzę sie – teoria a praktyka troszkę sie różni. ;-)

entropysphere
Gość
entropysphere

„Najcześciej mężczyźni z którymi sie spotykam, są dobrze ubrani, jeżdżą
fajnymi autami, ale nie potrafią zając sie kobieta, dać jej poczucia
bezpieczeństwa, teraz coraz cześciej poczuciem bezpieczeństwa jest
pieniądz, który sobie sama zapewniam.”
Powtórze, sama nie wiesz czego chcesz :)

W drugim poście piszesz, że chodzi o przytulenie i inne podobne sprawy. Potem, że nie każdy facet z autem i garniturem ma pusto w głowie.
Więc gdzie ten problem?

Nie generalizuje, tylko czytam co piszesz i komentuje.

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

„Najgorsze co może spotkać faceta to niestety ciepłe piwo u zimnej kobiety”
Dzisiejsze kobiety które są powiedzmy intelektualistkami czy osiągnęły jakiś status materialny czy zawodowy mówią sobie?że facet który nie osiągnął tego co ja? jest tzw. byle kim.
Są bardzo niezadowolone z życia, ponieważ często ich poprzeczka jest tak wysoko, że jej z dołu nie widać ;). A gdyby udało się ją dojrzeć, chyba człowiek by próbował jednak wyżej skoczyć aniżeli narzekać. zbyt wygórowane ambicje, często są przyczyną depresji i zamiast wspinać się na szczyt łapie się doły ;)

Jajo Faberge
Gość
Jajo Faberge

O, skomentuje jeszcze to. Kobietony – fajne określenie. :) Kobieta nie powinna podnosić swojej samooceny poniżając innych, mówiąc, że ktoś jest „byle kim”. Wtedy to jest początek końca. Nie obniżaj sobie również poprzeczki. Zdarza się jednak, że nos jest zadarty tak wysoko, że sięga dziesiątego piętra, a dupa nadal jest na pierwszym. – to właśnie są te zbyt wygórowane ambicje. Każda kobieta, powtarzam KAŻDA, chciałaby mieć faceta „lepszego”, mądrzejszego, zamożniejszego i w ogóle „-ego” od siebie, więc po co próbujesz pokazać mu, że jest „gorszy”? Mężczyznom nie zależy na rywalizacji z kobietą
(on woli rywalizować z mężczyzną), ale kobiety próbują rywalizować z mężczyzną.
Zawsze kończy się to źle. Rada? Słowo klucz to Pokora. Jeśli coś Ci nie wychodzi to na bank robisz coś źle.

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Eeeee, Karolino – nie przesadzasz odrobinę? Zaradna życiowo kobieta to dobra partnerka na związek długodystansowy – bo nie trzeba wiecznie pilnować jej i wspierać na każdym kroku jak dziecka w wieku przedszkolnym.
Bardziej kręci mnie nos na to ‚POWER’ – bo tu mi się widzi, że to będzie typ charakteru, co to wiecznie postawi na swoim i będzie wiecznie próbować ustawiać mężczyznę pod siebie. To nie będzie związek tylko wieczna wojna, szarpanina. Ma być tak jak ja chcę – bo ja mam ‚POWER’. Jestem (we własnym mniemaniu) silna, niezależna, przebojowa, mam ‚POWER’ więc albo tańczysz jak ci zagram albo będą wiecznie lecieć iskry a talerze trzaskać o ścianę. A jak już dasz się zdominować mojej woli – to wzgardzę tobą jako mięczakiem…
Taka kobieta to nie materiał na związek. To materiał na wieczne utarczki i przepychanki.

PS. Co do puenty – anglicyzmy, wszędzie te anglicyzmy … Ble…

Karolina
Gość
Karolina

Power – oznacz radość życia, podróże, spacery, spontaniczność a nie siedzenie na kanapie przed telewizorem ;-)

Jeśli pierwsze skojarzenie jakie Ci przyszło do słowa „power” to właśnie niezależna kobieta, która bedzie Tobą rządzić, to wspolczuje spotykania takich kobiet na swojej drodze, bo to z tego wynika.

Związek to dwie osoby, nie wyobrażam sobie żebym rządziła kimś, bo nigdy nie chciałabym zeby ktoś rządził mną ;-) Rozmowa jest kluczem do sukcesu i ciągła praca tak samo nad sobą jak i nad tym co chcemy osiągnąć i jakie mamy priorytety.

Wybacz, za anglicyzmy.

Pozdrawiam,
K.

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Piękne słowa i szlachetne założenia, Karolino.
Szkoda, że w miażdżącej większość przypadków mają tendencje do rozmijania się z rzeczywistością i prozą życia. Tym niemniej szczerze życzę powodzenia w ich realizacji.

A wybaczać użycia anglicyzmów – nie wybaczę, bo nie ma czego wybaczać ;)
S.

Karolina
Gość
Karolina

Dziękuje i Tobie rownież, wszystkiego o czym marzysz :-)
K.

Madix
Gość
Madix

A mi się wydaje, że to ewentualnie wymądrzania się faceci nie mogą zdzierżyć.
Utrzymuję relacje głównie z facetami i żadnemu nie przeszkadzało to, że jestem w czymś lepsza, wiem coś więcej itp., natomiast owszem, wkurzali się, kiedy sugerowałam, że są głupi / nie znają się itd. Z moich doświadczeń wynika, że facetom wcale nie przeszkadza zadawanie się z lepszymi od siebie, ale są oni wyczuleni na krytykę i podważanie ich autorytetu, i to dosyć mocno, zresztą – kto nie jest? Kujonów ludzie nie lubią nie dlatego, że „są za mądrzy, by ich lubić”, ale dlatego, że dają innym odczuć, że uważają ich za głupszych.

Marek
Gość
Marek

Zgadzam sie, jestem wyczulony na krytyke, pracuje nad tym bo czasem ktos cos mowi z czystej zyczliwosci,a nie zeby nas czy nasze osiagniecia zdeprecjonowac.

grabarzchaosu
Gość
grabarzchaosu

Wyjedz z kraju – ot recepta ; )
Prawdziwe kobiety są tak rzadkie jak James Bond.

JackWalker
Gość
JackWalker

I to pewnie zrobię.
Na początek Szczwajcaria – dział HR Tesli ;)

Paulina Hofman
Gość
Paulina Hofman

Pewnie częściowo wśród czytelniczek Michała… hahah

Agata Gonkowska
Gość
Agata Gonkowska

są niewidzialne; czytają co Volant ma do napisania i uśmiechają się kiedy widzą literki ułożone w subtelne wyrazy; wyrazy w pełne prawdziwości i zaskoczenia zdania, a umysł świadomie ale nie głośno przyznaje rację

Jajo Faberge
Gość
Jajo Faberge

Gdzie można spotkać ambitny, silne, pewne siebie kobiety? W samochodzie (one nie jeżdżą tramwajami), w samolocie lub na lotnisku, w klubach fitness, na ulicy – biegają lub jeżdżą rowerem, w centrach handlowych (ale nie w weekendy), w sklepach z dobrą bielizną (nie sieciówki), w księgarniach i bibliotekach, w sklepach ze zdrową żywnością, w kawiarniach w środku tygodnia siedzą beztrosko, czasem na ulicach dużych miast wychodzą z ekskluzywnych butików, na stacji benzynowej o 4 rano bo właśnie ruszają do pracy, u mechanika bo nie mają pojęcia o samochodach, w sklepach budowlanych bo przecież one same ogarniają remont, na autostradzie ścigają się z Tobą, w hotelach, u kosmetyczki i w spa, ale raczej nie w internecie. :)

Better
Gość
Better

Skoro masz 25 lat a doświadczenie jak 40 letni facet to może nie dziwne, że trudno Ci spotkać kogoś kto Ci pasuje. Może powinieneś szukać podobnej do Ciebie (doświadczonej- nie wiem jak sie ją rozpoznaje) albo starszej. Trudno chyba znaleźć 25 letnią dziewczynę pewną siebie tak naprawdę, nie że ich nie ma, pewnie są. Wiesz, w ogóle co to znaczy ambitne, silne pewne siebie kobiety? Dla każdego to znaczy coś innego.

Chica Mala
Gość
Chica Mala

Można je spotkać wszędzie :-) My jesteśmy i żyjemy pośród Was :-P Po prostu Wy sami wybieracie nieodpowiednie partnerki, podobne do poprzednich, z tymi samymi wadami, ale różnym wyglądem. Mało który facet uczy się na błędach :-)

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Interesujący temat.
Oprócz sensownych kobiet coraz bardziej, jako zjawisko wręcz społeczno-kulturowe, napotykam kobiety które mężczyznę potrzebują nie jako partnera ale jako kolejny element do ułatwienia ich życia. Jako nie tyle ‚kogoś’ co ‚coś’ które wyzwoli je z konieczności podejmowania decyzji a w szczególności – nieznośnej świadomości ponoszenia ich konsekwencji. Taki życiowy odgromnik-odpromiennik. Jak nuda najdzie – to to ‚coś’ ma załączyć się na tryb ‚baw mnie, Romeo! Bo sama z sobą się nudzę…’. Coś ma być jednocześnie tzw. reprezentatywne, elokwentne i przystojne jak sam szatan, żeby koleżankom nosy posiniały z zazdrości. A jak najdą humory i nastroje – w lot ukajać egzystencjonalno-hormonalny smutek, śmigać po kolejne porcje słodkości oraz stoicko i z godnością znosić kolejne ataki furii, z przyczyn istotnych jak i kompletnie wydumanych z niczego.
I czekają na taki idealnie skrojony pod swoje często sprzeczne oczekiwania Męski-Turbo-Mix-2016. Nie na człowieka z krwi i kości, z osobowością, paletą cech tych bardziej dodatnich i tych mniej pożądanych. Czekają na wyśniony ideał, którego tak naprawdę nie ma. A wlokący się okres oczekiwania na niemożliwe do spełnienia okraszają sobie wszystko mówiącymi wpisami z necie, że ‚prawdziwych mężczyzn już nie ma..’.
Jakie to uroczo niepraktyczne … :)

Patrycja Włodarska
Gość
Patrycja Włodarska

Czy faceci nie oczekuja tego samego od kobiet?
Mamy byc pewne siebie, ale nie przyslaniac blasku mezczyzn, mamy miec duzy biust i posladki, szczupla figure, aby kazdy kolega zazdroscil i oczywiscie inteligencie i ambicje, ale tylko po to aby Wam podpowiadac

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Patrycjo,

Oczekują, owszem – ale mają jakby bardziej realistyczne podejście. Żaden zdroworozsądkowy, twardo i realistycznie stąpający po ziemi mężczyzna nie będzie liczył, że jego partnerka będzie wyglądała jak aktualna Miss Universum, inteligentna jak topowe 10% członków Mensy, gotowała jak Jaimie Oliver a łóżku zawstydzała swoimi umiejętnościami profesjonalne aktorki z Vivid Entertaiment :) A na dodatek na co dzień wobec obcych mężczyzn będzie cnotliwa, wierna i oddana rodzinie ;)
Co więcej mężczyzna nie liczy, że będzie siedział w domu, pałaszował chipsy z czteropakiem gapiąc się w migoczący ekran laptopa, a ta Super Doskonałość, TADAM ! – sama z siebie wyważy drzwi od domu i z hukiem włamie się do życia owego kanapowca. A dużo kobiet wysyła taki sygnał – jestem sama, siedzę w domu, zajadam lody z lodówki i jestem superdiamentem czekającym na odkrycie i oszlifowanie bym emanowała blaskiem na pół miasta a co najmniej własną dzielnicę ;) I nie robią nic. Czekają. I czekają … I czekają … czekają …

entropysphere
Gość
entropysphere

Jakieś pozytywne cechy taka wybranka musi jednak mieć. Jeden woli Vivid Entertainment, jeden Miss, inny Mense i inny Olivera w kuchni. Nie musi byc pełen pakiet.
Kobiety faktycznie chcą wszystkiego a jak już znajdą takiego co prawie wszystko im daje ale nie ideał to i tak będą nieszcześliwe, bo taka ich natura. :)

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Słowo klucz – hipergamia. Na forum masz to całkiem zgrabnie, logicznie i rozsądnie opisane, warto się z tym zapoznać.

entropysphere
Gość
entropysphere

Znam termin.
Kobiety nie rozumieją, że facet mający wybór wybierze najlepszy dla siebie wariant, ergo niekoniecznie je.
W hiepergamii nie chodzi wyłacznie o pieniądze, tylko o status. Często jest to powiązane, ale równie często chodzi o coś takiego jak popularność czy dostęp do innych ludzi o wysokim statusie.

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Dokładnie. Status to więcej niż ilość zer na koncie. To pozycja społeczna, prestiż, dostęp do wielu pożądanych dóbr niematerialnych – jak choćby do towarzystwa ‚sławnych’ ludzi, dostęp do uczestnictwa w atrakcyjnym życiu itp.

Jajo Faberge
Gość
Jajo Faberge

Jeśli nadal są nieszczęśliwe to zrób im huśtawkę nastrojów i… zostaw. :P

Subiektywny
Gość
Subiektywny

A tak! Emocje – klucz do obsługi wnętrza kobiety, ale pełna paleta – i te pozytywne, a od czasu do czasu – łupnąć negatywną, paradoksalnie też się liczy w ostatecznym rozrachunku. Jest emocjonalny kociokwik i rollercoaster – kobieta CZUJE że żyje! Aż iskry przeskakują między neuronami a oczy błyszczą jak latarnia Jeddah w Arabii Saudyjskiej.
Prywatnie dopiszę – dla mężczyzny na dłuższą metę jest to męczące, bo ileż można rozgrzewać a potem studzić relacje, zbliżać się i dystansować, głaskać po głowie a później traktować jak powietrze.
Mężczyzna jest kompatybilny ze świętym spokojem – a tu ciągłe szarpanina góra-dół. Jakiś czas tak można, później zwyczajnie nuży i nudzi – zwyczajnie się nie chce.

entropysphere
Gość
entropysphere

Primo, to by było wredne.
Secundo, po takiej hustawce kobieta jest zakochana i nie można sie jej pozbyć.

Subiektywny
Gość
Subiektywny

„nie można się jej pozbyć”
O Bracie! Lubię Twoje wpisy a ten mnie szczerze ubawił :D Proszę, oto złoty środek na pozbycie się – powiedz ‚zakochanej’ że popadłeś w poważne tarapaty finansowe, masz olbrzymie długi – zero wyjść, zero wyjazdów, zero czegokolwiek z Twojej strony a na dodatek – niech pożyczy Ci pieniądze, oddasz jak będziesz mógł.
Efekt szybkiego odkochania gwarantowany w 95% ;) Na pozostałe zapalczywe 5% polecam symulację przewlekłej, zaraźliwej choroby intymnej.

entropysphere
Gość
entropysphere

Nie doceniasz zakochania kobiet. Kalkulacja kalkulacją, ale one bardzo skutecznie tlumaczą sobie Twoje „przejściowe” problemy finansowe. Choroba francuska, jeśli nie wpadnie jej do głowy, że zaraziłeś sie od innej – to też może przejść.
Dużo lepszą metodą jest zaciągnięcie sie do Legii Cudzoziemskiej.

Ola Em
Gość
Ola Em

„jestem sama, siedzę w domu, zajadam lody z lodówki i nie robię nic z własnym życiem poza minimum niezbędnym do podtrzymania egzystencji.”

Haha :) Dooobre.

Ola Em
Gość
Ola Em

Całe szczęście, że ja nie znam takich kobiet.. Nie wiem gdzie Wy (faceci, w ogóle) wyłapujecie takie okazy i skąd te obserwacje.
Ale ludzie są różni. Bardzo.

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Sensownie piszesz więc Ci szybko odpiszę. Ta sama kobieta jako a)koleżanka i jako b)partnerka – to dwie różne osobowości. Więc statystyczna Kasia, którą znam w pracy może być najwspanialszą kumpelką, co to przysłowiowo można konie z nią kraść. I ta sama Kasia – gdy staje przed poważną kwestią związku, partnerstwa, wspólnego domu i całej reszty z tym związanej – stare się całkiem inną Kasią, roszczeniową, zaborczą, kontrolującą itd. Bo zmieniają się życiowe okoliczności – więc zmienia się diametralnie jej podejście. Ty znasz te kobiety jako koleżanki, przyjaciółki itd – dla Ciebie mają inną twarz. My, mężczyźni – możemy te same Twoje koleżanki przyjaciółki poznać od trochę innej strony. Strony – której Tobie nie pokażą, bo z Tobą grają w inną grę i na innych regułach.
S.

Ola Em
Gość
Ola Em

Zgadzam się. Ale ja odnosiłam się do obrazu kobiet jako partnerek, w wyniku mojej obserwacji ich interakcji z partnerami. W takim razie wygląda na to, że po prostu dobrze dobieram sobie (ekstremalnie wąskie) grono znajomych :)

Rudaa
Gość
Rudaa

Jak zwykle dobry tekst. Dobry przede wszystkim dlatego, bo uświadomił mi jak długa drogę w pracy nad sobą już przeszłam. Drogę od takiej zakompleksionej, nie wierzacej w siebie dziewczynki do wartościowej, pewnej siebie kobiety. Sporo jeszcze pracy przede mną, ale nie mogę się już doczekać efektu końcowego :)

Drogie Panie, nie dajcie sobie nigdy wmówić, że nie macie wartości i piękna w sobie!

singletom
Gość
singletom

..Efektu końcowego? :D Brzmi zabawnie. Moja droga, efektem końcowym życia jest umieranie :D

Patrycja Włodarska
Gość
Patrycja Włodarska

Ogolnie zanim zaufam to musze kogos dobrze poznac, wiec zdrady sie nie boje, jednak zdrada musi byc upokarzajaca

JackWalker
Gość
JackWalker

Serio co? :)

Dobra, czyli jednak takie kobiety istnieją :)
(dobra, wiem, że istnieją ale nie jeszcze nie w moim otoczeniu :P :)

Fajnie, że dziewczyna dba o siebie ale bez przesady. Ile można o tym gadać?
Jeszcze zrozumiem z kobietą – tak jak ja o nartach moge gadać godzinami z kimś równie zajarany tym sportem ale nie z każdym. to zanudzi.

JackWalker
Gość
JackWalker

nie szukam tylko pytam :)
Sam sobię doskonale radzę i nie uważam bym potrzebował drugiej osoby by być szcześliwym ale nie ukrywajmy, że kiedyś taki czas przyjdzie :)

Agata Gonkowska
Gość
Agata Gonkowska

nie martw się na zapas :D :P

JackWalker
Gość
JackWalker

Jasne, każda kobieta w końcu jest ideałem ;)

Pati
Gość
Pati

ideał to pojęcie względne, indywidualne widzenie każdej jednostki

JackWalker
Gość
JackWalker

To nie był jakiś Twój bardzo realistyczny sen z kategorii hmmm sam nie wiem jakiej? :D

JackWalker
Gość
JackWalker

Każdy facet to świnia, cham i prostak. Zawsze to powtarzałem :D

voima
Gość
voima

powiedziałabym : ludzie, nie dajcie sobie wmówić, że nie macie wartości i piękna w sobie!
I to nie jest narcyzm. To jest świadomość.

voima
Gość
voima

Doświadczenia bywają różne. Jasne- dają wiedzę i potencjał do wyciągania wniosków. Niestety, ostatnimi czasy spotykam się z przykrymi doświadczeniami i konfundującymi wnioskami. Rozmowa się klei, jest fajnie, nabierasz zaufania, otwartości, angażujesz się. Łóżko- nie ma go.
Grajmy w otwarte karty. Żal wypowiedzianych słów i przesyłanych myśli tylko po to. A nic nie boli i nie zostawia bez wniosków bardziej niż nagłe zniknięcie. Nie możesz liczyć na informację zwrotną, więc toniesz w domysłach, co mogło pójść nie tak. Bo pójść nie tak może absolutnie wszystko- warto tylko o tym powiedzieć. Możesz wtedy przyjąć krytykę (byle konstruktywną!) i wyciągnąć wnioski albo olać sprawę i zostać przy swoim. Tylko lepiej wiedzieć niż się domyślać.

JackWalker
Gość
JackWalker

Rozmowa jest problemem, jak i słuchanie czy zadawanie pytań
i to tyczy się zarówno kobiet jak i mężczyzn.
A może naszej kultury? Bo w końcu o słabościach też trzeba pogadać.

voima
Gość
voima

myślę, że istnieje lęk przed konfrontacją i oceną.
albo znieczulica na drugiego człowieka.

JackWalker
Gość
JackWalker

Chyba w większośći przypadków to pierwsze.
I też może znieczulica ale w wynikająca z tego, że okazanie troski może być odebrane jako słabość?

voima
Gość
voima

Konia z rzędem za autentyczną troskę i otwarte przyznawanie się do słabości ;)

JackWalker
Gość
JackWalker

Haha ;)

Tutaj może pomóc medytacja m.in zwiększa empatie, odtrąca nawet nasze ego

Agata Gonkowska
Gość
Agata Gonkowska

dlaczego rozmowa, komunikacja, dialog są uważane za problem ?!

Patrycja Włodarska
Gość
Patrycja Włodarska

Niestety tak jest, to chyba obawa przed tym, że kobieta może być lepsza od faceta

Marcin Surowski
Gość
Marcin Surowski

Tak, niby to są oczywiste rzeczy, ale zaskakująco dużo kobiet ma postawę typu „znajdę tego jedynego i w końcu będę szczęśliwa”, albo nie przyznają się do tego, ale to z nich wypływa.
A ja bym zwrócił uwagę, że zdarzają się również mężczyźni tego typu. Niby to kobieca cecha, żeby dążyć do stabilizacji i przez to można się zabrać do tego od dupy strony, ale wśród facetów typu „romantyczno-nudnego” również to zjawisko zachodzi.
Także problem chyba ogólnie leży w patrzeniu na zewnątrz i szukania szczęścia tam, a nie w sobie.

Sophie Novak
Gość
Sophie Novak

Cóż, „kobieca cecha” dążenia do stabilizacji równoznaczna typowi męskiego romantyka nudziarza. Cóż za ograniczone wejrzenie w różnorodność ludzkich charakterów. Coś czuję, że Pan Marcin wychowany na stereotypie – jestem maczo, nie płacze, nie sprzątam po sobie skarpetek, a moje życie pełne jest ekstremalnych przeżyć, nawet herbatę piję wisząc do góry nogami na drążku, o ile taki nienudny facet pija w ogóle herbatę :P

Zgodzę się tylko z jednym – że szczęścia jak i miłości czy spełnienia należy poszukać wewnątrz i je pielęgnować.

Marcin Surowski
Gość
Marcin Surowski

Jaką herbatę, piję same fusy, żeby było bardziej męsko.

A na serio – oczywiście, charaktery są różne, ale nie zmienia to faktu, że średnio/przeciętnie/generalizując kobiety bardziej dążą do stabilizacji niż mężczyźni, co ma uzasadnienie ewolucyjne. Nie oceniam tego jako dobre/złe tylko stwierdzam jako fakt. Samą potrzebę stabilizacji można przecież realizować w sposób pozytywny, jak i ten zły, o czym jest we wpisie. I to ten zły sposób zrównałem z postawami męskich nudziarzy.

Co do mężczyzn chodziło mi o postawę typu „nie znam jej, idę na pierwszą randkę, ale patrzę na nią jak na przyszłą żonę”, o bycie natrętnym, wyobrażanie sobie za dużo i dostosowywanie samego siebie do kobiety, a nie dopasowanie swojego otoczenia do tego co samemu chciałoby się widzieć. No i narzekanie, analogiczne do opisanej postawy kobiet, na to, że jest się samemu, i że kiedy znajdzie się tę jedyną to dopiero będzie się szczęśliwym i ona zmieni wszystko.

Sophie Novak
Gość
Sophie Novak

Prawda jest taka, że osoba patrząca na związek jak na własne wybawienie albo receptę na odkrycie swej piękniejszej, tudzież głębszej/wartościowszej/ … ( wstaw epitet wg uznania) wersji samego siebie, mocno się zawiedzie. Bez względu na to, czy jest to ewolucyjnie ukształtowany mentalnie facet bez jaj, czy też kobieta z żelaznymi jajami niczym Terminator.

Piętnowanie ( nie zawsze świadome) przez znajomych, rodziny ,itd., a także bluszcz medialnych schematów poprawnie idealnego życia – czyli w związku, oplata nas wokół szyi i poddusza konsekwentnie codziennie na nowo, z tym, że niektórzy chcąc się uwolnić od tego bełkotu, szukają właśnie tego wspomnianego „wybawiciela”, zamiast wziąć nożyczki i upierniczyć cholerstwo przy samym korzeniu.

A odnośnie dopasowywania otoczenia do tego, co samemu chciałoby się widzieć, uważam właśnie, że to co masz w środku to widzisz na zewnątrz. Także nie bardzo da się wszystko dopasować jak wkładkę do buta. Taki natręt nastawiony na związek jak na uleczenie własnych kompleksów, zawsze będzie widział świat na czarno-biało. Brak mu właśnie świadomości. Tej która mówi, że dopóki szukasz szczęścia na zewnątrz, zawsze znajdzie się ktoś, kto ci je zabierze, rozbierze albo zwyczajnie popsuje.

Polskie, głęboko wyryte w umyśle przeświadczenie, że związek to poświęcenie, cel i sens życia każdego z nas, przy czym życie to egzystencja ku chwale uszczęśliwianiu tej drugiej osoby, to wszystko w zgrabnym miksie podają nam dożylnie, więc nie ma się co dziwić, że wiele osób trwa ( bo jakże nazwać to życiem) w przekonaniu bycia niepełnym i niepełnowartościowym.

Każdemu życzę zatem czołowego z rzeczywistością, by uprzytomnić sobie pełnowartościowość własnego tyłka, który tym samym tyłkiem pozostanie bez względu czy solo czy też w duecie.

JackWalker
Gość
JackWalker

To chodź ;)

Ewelina
Gość
Ewelina

Moim zdaniem często taka postawa wśród kobiet ma swoje źródło w dzieciństwie, w złych relacjach w rodzinie- gdzie nie było poczucia bezpieczeństwa i miłości. Później dorosła już kobieta szuka powyższych braków u boku faceta, mając nadzieję na spełnienie. Wydaje jej się, że jest coś warta tylko wtedy, gdy ma kogoś przy sobie.
W takim przypadku to chyba potrzebny jest już psycholog ^^

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Nie.
Każda z kobiet z którą byłem nauczyła mnie czegoś, nawet jeśli ta lekcja drogo mnie kosztowała. Po latach jestem każdej z nich wdzięczny za zdobyte doświadczenie – ale musiałbym zdrowo wywrócić się na głowę (i to wielokrotnie) by którąś z nich nazwać ‚ideałem’.
Aktualna partnerka od kilkunastu lat, a prywatnie – małżonka, była i jest najlepszą opcją. Ale ponownie – nie nazwałbym jej ‚ideałem’.
Wy drogie panie, to lubicie sobie komplikować życie, oj lubicie. Ideały, ideały to, ideały tamto … A życie ucieka przez palce… No to gońcie bezproduktywnie za tymi swoimi wyśnionymi fantasmagoriami ;)

Agata Gonkowska
Gość
Agata Gonkowska

są niewidzialne; czytają co Volant ma do napisania i uśmiechają się kiedy widzą literki ułożone w subtelne wyrazy; wyrazy w pełne prawdziwości i zaskoczenia zdania, a umysł świadomie ale nie głośno przyznaje rację :)

Zara21
Gość
Zara21

Od jakiegoś czasu czytam wpisy na tym blogu. W sumie trafiłam tutaj przez czysty przypadek, jednak same treści wpisów oraz dotyczące ich komentarze i dyskusje na ich temat stały się dla mnie źródłem dobrego. Myślę, że czasami potrzebujemy, aby ktoś nami potrząsnął. Niekiedy teksty tutaj czytane wywołują u mnie skrajne emocje od uznania, czasami zaprzeczenie niekiedy nawet złość. Nie mam tutaj na myśli emocji skierowanych w stronę autora, ale emocję jakie odczuwam po przeczytaniu tekstu. Przykładem może być wpis, którego tytułu niestety nie pamiętam, wiem tylko że dotyczył tematu jak to dobrze jest być singielką czy coś w ten deseń. Nie napiszę, że jestem singielką, nie lubię tego słowa. Na chwilę obecną jestem sama. Chciałam tylko przekazać, że ten tekst mną właśnie trochę potrząsnął, Początkowo rzeczywiście odczuwałam dyskomfort spowodowany tym, że uparcie próbowałam sobie przetłumaczyć, że nie wszystkie „singielki” są takie jak zostały opisane we wcześniej nadmienionym tekście. Moje zaprzeczanie trwałe około 2 godzin po przeczytaniu wpisu, biłam się trochę z myślami, ale jak się okazało rzeczywiście prawda w oczy kole. Doszłam do wniosku, że jest sporo rzeczy, nad którymi chciałabym popracować i że rzeczywiście uparcie zdarzało mi się powtarzać, że wolę być sama, bo jest to o wiele lepsze niż bycie z kimś. Oczywiście ściemniałam samą siebie i innych. To tylko przykład, ale dziękuję za wpisy na tym blogu, sporo udało mi się przeczytać i życzę autorowi, żeby poprzez pisanie wywierał dobry wpływ na świadomość czytelników w wielu kwestiach. Bo wywiera ;)

Volant
Gość
Volant

Dzięki :) Mam nadzieję, że dalej będę to robił :)

mat
Gość
mat

Z czego piszesz doktorat?

Mila
Gość
Mila

Pierwszy raz totalnie post nie trafił we mnie, po raz pierwszy mam wrażenie, że w końcu do jakiejś sprawy poruszanej na tym blogu mam inne nastawienie!

natacao
Gość
natacao

Cała dyskusja ok. Wszystkim nam się wydaje, że należymy do tej kategorii inteligentych kobiet albo tych inteligentych mężczyzn. Niby wszyscy mają jakąś rację, raczej nadal „szukają”, Volant oczywiście generalizuje ale i chyba za bardzo się wkręcił w analizę tematu…tym razem. Może to po prostu nazwać pragnieniem pewnego stanu, uczucia, poczucia… Z jakiegoś powodu wszyscy tego chcemy i wyobrażamy sobie, że będzie piękniej, łatwiej (w pewnych kwestiach) i weselej. Nic w tym złego. Moim zdaniem. Lepiej niż mówienie sobie: jest mi tak zajebiście, jestem samowystarczalna, piękna, inteligentna, etc, skromna ;) i w sumie to mam gdzieś wszystkich facetów. Jak mi dobrze…! :)))

entropysphere
Gość
entropysphere

Zabawne jest to, ze malo który facet ustala sobie jako cel życia bycie czyims mężem.
Natomiast kobiet, dla których rolą życiową jest bycie żoną kogoś ważnego jest mnóstwo, choćby taka księżna Kate, wszystkie WAGi plus wiele innych, jak te które idą na politechnikę poszukać sobie męża.
Ba, jest to nawet bardzo akceptowalne w społeczeństwie.

Gdzie są feministki, które chcą niezależności?

une fille volante
Gość
une fille volante

Serio kobiety idą na politechnikę szukać sobie męża? Jeszcze takiej nie poznałam, a właśnie na politechnice studiuję. Ciekawe czy Kate marzyła o tym, żeby całe jej życie było reżyserowanym filmem na potrzeby państwa, bo chciała mieć księcia z bajki :) Szkoda, że tego nie wiemy.

Są kobiety dla których rolą jest bycie żoną kogoś ważnego, bo nie mają charakteru, cechuje je osobowość narcystyczna, a wiedzą, że przy kimś takim będą zauważalne lub liczą na miłe i lekkie życie. Jednak to mały odsetek (tak śmiem wierzyć przynajmniej), a w większości te „żony swoich mężów” zrezygnowały z siebie na rzecz życia rodzinnego czy dlatego, że chciały być oparciem dla swojego partnera. Co nie zmienia faktu, że to najgorsza opcja, bo gdy taki związek się rozpada zostaje się z ogromną dziura po straconym czasie i marzeniach. I to jest nie do nadrobienia.

Po co Ci feministki? Podobno 90 % to lesbijki, a pozostałe 10 % ma mężów pantoflarzy. ;)
Współcześnie niekoniecznie mianem feministek można określić kobiety oczekujące niezależności. A kobiety niezależne to kobiety trudne dla mężczyzn, bo łatwiej o odrzucenie, a to najbardziej paraliżuje płeć przeciwną. ;)

entropysphere
Gość
entropysphere

Kobiety szukają mężów w bardzo dziwnych miejscach – zwłaszcza te zdesperowane, które może i wolałyby kota, ale presja ciotek jest dla nich nie do zniesienia. Plus fetysz białej sukni :)
Stracony czas i marzenia łatwo ekompensuje się połową majątku byłego męża.

Kobiety niezależne są super, tylko dość rzadkie. Paraliżuja podobnie jak kobiety piękne, charyzmatyczne, wyzwolone, etc. ale tylko tych, którzy uważają sie za nieodpowiednich dla takich kobiet.

une fille volante
Gość
une fille volante

To ja nie chcę znać takich kobiet ;)
Chyba brak charakteru pozwala na oddanie się presji ciotek, otoczenia. ;p Jednak nie oszukujmy się, KAŻDY prędzej czy później, chce mieć u boku kogoś, z kim mógłby podbijać świat lub do kogo mógłby się przytulić i porozmawiać po ciężkim dniu.

Jak można mieć fetysz białej sukni skoro to tylko jeden dzień z całego życia? Już lepiej iść w ulubionych trampkach ;) Wydaje mi się, że wiele kobiet nadal wierzy, że ślub daje poczucie bezpieczeństwa i że ktoś już jest „zaklepany” na wieki, a prawo do odejścia zostaje mu odebrane. Stąd to ciśnienie, wszyscy się boją samotności, a myślę, że z wiekiem ludzie bardziej odczuwają brak kogoś bliskiego.

W takim wypadku chyba wielu mężczyzn ma niskie poczucie własnej wartości ;)

entropysphere
Gość
entropysphere

Braki mentalne i intelektualne dotyczą obu płci :)

entropysphere
Gość
entropysphere

To, że kobiecie idzie dobrze to super. Naprawdę. Idzie lepiej – to jeszcze lepiej.
Ale co to ma wspólnego z rozmową o emocjach? Znaczy ona ma się wygadać jaka jest super???
Prawdziwy mistrz nie musi udowadniać, że jest mistrzem – mowią o tym wszystkie wschodnie sztuki walki.

Sielczykovsky
Gość
Sielczykovsky

Chyba, że wspomnimy, o… DDA :)

Marta Gołębiewska
Gość
Marta Gołębiewska

w punkt :)

Pi
Gość
Pi

Ale w jaki punkt? G?

une fille volante
Gość
une fille volante

Nie tylko kobiety tak się zachowują, tacy sami zdarzają się mężczyźni.
Na początku wszystko wydaje się w porządku, a później się okazuje, że facet sam nie wie czego chce, a tak naprawdę nie chce Ciebie, ale robisz za wspomnianego psychoterapeutę, dobrego kumpla z którym można się podroczyć, czasoumilacz i codzienną porcję optymizmu. A jak sobie zdajesz z tego sprawę to kamienny obelisk spada Ci na głowę i dopiero wtedy idziesz dalej, wolny i szczęśliwy.
To jest problem ludzi, którzy nie biorą życia w swoje ręce, bo nie mają odwagi. Tylko mężczyznom częściej się powtarza, że muszą być samowystarczalni.

Helloworld
Gość
Helloworld

Wszystko cacy ale badzmy szczerzy – to spoleczenstwo polskie glownie kladzie nacisk na ‚samotne’ kobiety – ze bez partnera to gorsza,slabsza i poszkodowana. I wtedy taka kobieta,mimo ze odkrywajaca siebie i swoje zycie na nowo,zyjaca w zgodzie sama ze soba zaczyna odczuwac jakis brak,luke,niedosyt. Mam 27lat,od kilku miesiecy bez partnera – bylismy totalnie niedopasowani, typowy zwiazek pokazujacy ze najgorzej jest czuc sie samotnym bedac z kims a nie samemu – dlatego ciesze sie,ze sie to skonczylo,doslownie odetchnelam z ulga. Wyciagnelam wnioski,lesson learnt i zyje dalej. Pracuje,studiuje,doszkalam sie,podrozuje,chodze na silke,spedzam czas ze znajomymi. Wiadomo ze we dwoje jest razniej (gdy jest to odpowiednia osoba) ale akceptuje obecny stan rzeczy, nie zamierzam niczego przyspieszac i zakladac kont na portalach randkowych czy zakladajac gdy wychodze na impreze ze moze dzisiaj kogos poznam. Uwazam ze w zyciu nic nie dzieje sie bez przyczyny i dzieje sie we wlasciwym czasie. Ale caly sztab wujek,ciotek,babci,mamy i ‚zyczliwych’ znajomych ktore ubolewaja nad tym jaka to pewnie biedna jestem,bo bez faceta.. bez komentarza. Mam ich przepraszac za to ze ich zawiodlam bo ‚powinnan’ miec juz meza i dwojke dzieci..?

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

„Uwazam ze w zyciu nic nie dzieje sie bez przyczyny i dzieje sie we wlasciwym czasie”
Czy zawsze we właściwym ??
…to co może przytrafić się większości Nie zawsze przytrafia się wszystkim.
„Nadzieja jest dobrym śniadaniem, lecz kiepską wieczerzą”.

„Mam ich przepraszac za to ze ich zawiodlam bo ‚powinnan’ miec juz meza i dwojke dzieci..?”
Jak najbardziej NIE niech nie wtykają nosa w czyjeś sprawy a interesują się co się dzieje w ich własnych światach.
Nie przegap jednak okazji które czasem podsyła los…bo można coś przegapić czegoś co potem będziesz żałować.
Człowiek mimo nie wiadomo jakiej aktywności nawet ogromu znajomości nie jest stworzony by przez dłuższy etap iść przez życie w pojedynkę.

entropysphere
Gość
entropysphere

Ludzie szukaja potwierdzenia swojej drogi zycia i probuja na nia ewngelizowac innych.
Rob tak jak chcesz tylko badź świadoma konsekwencji

Ola Em
Gość
Ola Em

Mężczyźni (chłopaki!) boją się silnych, asertywnych, wykształconych kobiet, bo są wyzwaniem.
(Paradoksalnie- wiele z tych kobiet jest również atrakcyjna fizycznie.)
Dlatego, że oni sami przy nich też będą musieli coś z siebie dać, stawić czoło swoim słabościom. Większość doskonale zdaje sobie sprawę, że taka kobieta potrzebuje ciągłej stymulacji intelektualnej, trzeba jej czymś zaimponować. Jeszcze się okaże, że ona obnaży wszystkie jego braki i niedociągnięcia i chłopina będzie musiał się wykazać czymś więcej niż sześciopakiem i dobrym samochodem. I co wtedy robić? W nogi! Do tej pięknej, co to może i lubi warsaw shore, ale za to jest bezpieczna, łatwa w obsłudze no i te usta…
:)

Łukasz
Gość
Łukasz

Alkohol to raczej wyłącza u niektórych stres i strach moim zdaniem.
Ja z kolei lubię zagadnąć dziewczynę, która mi się podoba w codziennych realiach. Na ulicy, w sklepie,na poczcie… w sumie to gdziekolwiek. Lubię zwyczajnie szczerze powiedzieć, ” że po prostu bardzo mi się spodobałaś” i się przedstawić. Nie potrzebuję alkoholu, imprez i kolegów dopingujących za plecami. Wiesz co wtedy często obserwuję?
1. Odpalanie modułów: „mam chłopaka” i „spławianie”.
2. Wspomniana ucieczka w popłochu.

Odsetek kobiet, które potrafią naprawdę kulturalnie odprawić człowieka jest naprawdę niewiellki… zdecydowanie częściej idą na łatwiznę w sposób przedstawiony powyżej.

Wspominasz, że ludzi trzeba się uczyć… ja bym powiedział że ludzi trzeba chcieć się uczyć.
Swoją drogą często ważne jest nie tyle co się mówi a w jaki sposób (cała komunikacja niewerbalna).
Właśnie z jej powodu często jest tak że miły i szczery facet przegrywa z bezczelnym ale uroczym draniem. Różnica jest tylko taka, że ten pierwszy rano Cię przytuli i być może przyniesie do łóżka śniadanie a ten drugi zostawi bez słowa i zadzwoni dopiero jak będzie miał taki kaprys.
Subtelna różnica, prawda?

entropysphere
Gość
entropysphere

Kiedy jesteś Mattem Damonem to możesz ją nawet klepnąć w tyłek i w większości przypadków to pewnie przejdzie. :)

Jeśli nie chciała iść na kawę tzn, że w ciągu tych kilku minut jej nie zainteresowałeś. Dziewczyny często odopwiadają przez grzeczoność a facet to odbiera jako flirt.

Klaudia
Gość
Klaudia

Cześć :)) Natrafiłam na Twój tekst i nie zgadzam się szczególnie z punktem 3 . Jasne , że druga połówka dopełnia nas i nadaje sens życiu . To jest właśnie prawdziwa miłość . A czemu dopełnia ?? A odpowiem na to pytanie w taki sposób :) Mam przy sobie wspaniałego mężczyznę :) Dzięki niemu mój światopogląd uległ zmianie . Sprawił , że zaczęłam dostrzegać świat inaczej , pokazał mi go z innej perspektywy , dodał mi odwagi . Zawsze miałam w głowie taki mój mały światek ;p Ale to doświadczenie miłości sprawiło , że nadał mi głębszego sensu . On pokazał mi swój świat a ja otworzyłam przed nim swój . Kocham jego spojrzenie i cokolwiek robimy razem sprawia , że ma to inny wymiar :)

Lenta
Gość
Lenta

Nie oczekuj od kogoś tego, co powinnaś zapewnić sobie sama…
A ty, mężczyzno, nie obiecuj komuś tego, czego nie jesteś w stanie zapewnić…
Zamknięty krąg iluzji. „Obiecujemy” dokładnie to czego kobiety „oczekują”. Innymi słowy: naiwnie wierzymy sobie, że spełnimy naiwne marzenia kobiet.
Jak może powstawać coś solidnego na bazie takiej porcji naiwności…?
No tak, ale jak nie obiecasz, to nie pociupciasz…
Czyli jak pociupciasz, znaczy, że … naobiecywałeś… :)

Subiektywny
Gość
Subiektywny

Aleksandro, ależ możesz się nie zgadzać ile dusza tylko sobie zapragnie :)
Pozdrawiam

Lady Perfect
Gość
Lady Perfect

Kurka wiesz co? Ja tez to mowie zdesperowanym koleżankom rzucającym sie na każde mięso, a one „och przecież nie jestem taka”, a potem dzwonią w środku nocy zeby sie pochwalić randka. I kurka tez bym napisała taka notkę – bardzo podobna. Tylko ze znow usłyszałabym, ze to głupi, feministyczny bełkot i mam szorować do garów.