Wybieraj mężczyznę takiego, jaki jest, a nie takiego, jakim może się stać

Wybieraj mężczyznę takiego, jaki jest, a nie takiego, jakim może się stać

Mężczyźni mają skłonność interpretowania życzliwości kobiet jako: „Pragnie mnie”.

Wielokrotnie przeprowadzone eksperymenty dowodzą, że mężczyźni częściej postrzegają zwykłą serdeczność jako seksualne przyzwolenie. Dlatego w kampanii przeciwko molestowaniu seksualnemu i kulturze gwałtu, kobiety przekonują, że „Nie” znaczy „Nie”. Nie jest ukrytym: „Tak”, nie oznacza: „Postaraj się bardziej”, ani „Tylko tak udaję”. Jest prostym komunikatem, który będąc mężczyzną trzeba sobie wbić do głowy, jeśli nie chce się dostać kopniaka w krocze.

Kobiety cierpią na tą samą chorobę, ale życzliwość interpretują jako: „Chce ze mną być”.

Potrafią założyć dzianinową sukienkę i conversy, zrobić makijaż według rad Red Lipstick Monster i pójść na randkę. Tam w trakcie rozmowy o pracy, festiwalach i planach na wakacje usłyszeć: „Na razie nie szukam nikogo na stałe” i zadać sobie pytanie – co on mógł mieć na myśli?

Mam dla ciebie odpowiedź – miał na myśli to, co mówił. Wiem, bo sam tak mówiłem i zawsze zaskakiwało mnie to, jak dużo, w gruncie rzeczy niegłupich kobiet, nie chciało w to uwierzyć.

Czasem dyskutuje się, czyta książki i ogląda filmy po to, żeby usłyszeć to jedno zdanie, które przestawia meble w głowie. W „Mad men” to zdanie pojawia się kiedy Don Draper pisze w liście: „Ludzie mówią nam kim są, ale ignorujemy to, chcąc żeby byli tym, kim chcemy ich widzieć”.

Dokładnie to kobiety robią w takich chwilach. Widzą, że blondyn, z którym są na randce jest uroczy i ma taki dołek w brodzie, jak lubią, ale jest też maminsynkiem i nie potrafi zdecydować, jaki garnitur kupić na wesele, jeśli nie porozmawia z mamą. Widzą, że wydaje się dorosły, ale w gruncie rzeczy wciąż musi sobie udowodnić, że ma prawo nazywać się facetem. Nie mają problemu, żeby zauważyć jego skłonności do agresji, hazardu, używek albo mówienia: „Jestem artystą i świat mnie nie rozumie”.

Po prostu mimo to mają nadzieję, że coś z tego wyjdzie.

Statystyczny facet (chociaż też są wyjątki) patrzy na dziewczynę i ocenia ją taką, jaka jest. Nie spotyka z nią ze względu na potencjał i to, że może kiedyś przestanie żreć na noc i będzie miała ciało jak trenerka fitness.

Kobiety są świetne w odczytywaniu mowy ciała, ale jeszcze lepsze są w zakochiwaniu się w potencjale. Zamiast patrzeć na to, jak ten uroczy blondyn je traktuje, patrzą na to, jak on może je traktować. Zakochują się w jego wizerunku, który same wykreowały we własnej głowie. One nie budują zamków na piasku – budują je na słowie „może”.

Nie raz i nie dwa pisałem, że kobiety w większym stopniu niż mężczyźni boją się popełniać błędy w związkach. Wynika to nie tylko z tego, że naiwnie uwierzyły w to, że na szczycie schodów do szczęścia jest pierścionek zaręczynowy, chociaż moim zdaniem to miejsce powinna zajmować pizza. Robią tak też dlatego, że w naszej kulturze kobiety ocenia się według tego, jak radzą sobie w związkach. W oczach społeczeństwa niedobrze jak są same, ale równie źle, jak sprawdzają zbyt wiele opcji i to nawet wtedy, kiedy są to tylko randki. Wskutek tego mają zbyt małe poczucie kontroli nad własnym życiem. Nie wiedzą na co mogą liczyć na romantycznym rynku, a wiedzą, że muszą wybrać dobrze. To dlatego są dużo bardziej ostrożne, trudniej przychodzi im przyznanie się przed sobą, że wybrały źle, a kiedy widzą zapalające się żółte światła zamiast hamować zamykają oczy i przyspieszają.

To jest dokładnie ten nieskuteczny, krzywdzący bullshit, w który nigdy nie chciałbym, żeby uwierzyła moja córka. To takie myślenie sprawia, że popełniasz błędy, nie podejmujesz racjonalnych decyzji, a później kurczowo się ich trzymasz, mimo że nie dostajesz tego, co chcesz.

To, co powinnaś zrobić to cztery prosto brzmiące rzeczy: musisz zaufać, zapomnieć, nauczyć się i uwierzyć.

Zaufać temu co widzisz i słyszysz, a nie temu co może się kiedyś stać.

Zapomnieć o życzeniowym myśleniu i usprawiedliwieniach na każdą okazję: „On się zmieni”, „Nie umie się otworzyć”, „Kiedyś mnie doceni”. Być może tak będzie, ale zapewniam cię, że nie chcesz na to czekać.

Nauczyć się wybierać proste sytuacje, bo twoje życie to nie „Romeo i Julia” i nie musisz w nim dokonywać skomplikowanych wyborów, poświęcać się, a później się otruć w imię miłości.

Oraz uwierzyć w to, że rezygnując z niezadowalających cię opcji nic nie tracisz. Dzięki temu robisz miejsce dla rzeczy, działań i osób, które będą cię zadowalać. 

Print Friendly, PDF & Email

67
Dodaj komentarz

avatar
100000
21 Comment threads
46 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
35 Comment authors
chrisniebanalnezycieGrazya GrucaAlex J.Dot Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paulina Lustig
Gość
Paulina Lustig

„Nauczyć się wybierać proste sytuacje, bo twoje życie to nie „Romeo i Julia” i nie musisz w nim dokonywać skomplikowanych wyborów, poświęcać się, a później się otruć w imię miłości.

Oraz uwierzyć w to, że rezygnując z niezadowalających cię opcji nic nie tracisz. Dzięki temu robisz miejsce dla rzeczy, działań i osób, które będą cię zadowalać.”
MISTRZ

Paulina Lustig
Gość
Paulina Lustig

Ja to wszystko wiem i większość kobiet pewnie tez, ale i tak wybory tak rozsądne nigdy nie były i nie będa, bo są emocje, bo są złudzenia i… to przecież takie kobiece. Można spobie potem popłakać pijąc wino i słuchając Adele :D

Martyna
Gość
Martyna

Całkowicie się z Tobą zgadzam. My o tym wiemy, ale ciężko jest wybrać głos rozsądku kiedy w grę wchodzą uczucia. A potem dokładnie, kończy się słuchając smutnych piosenek i jedząc słoik nutelli :P

chockate
Gość
chockate

Niestety myślę, że zdajemy sobie z tego sprawę dopiero po fakcie bo wiedząc i widząc nasze idiotyczne zachowanie, żadna by się tak nie postąpiła. Sztuką jest MYŚLEĆ zawczasu ;) Staram się uskuteczniać tę sztukę od ponad roku, nie ukrywam ze Volantification odegrało istotną rolę w zrozumieniu wielu rzeczy, za co dziękuję :) Fakt jest jeden: słuchając ludzi żyje się po prostu łatwiej i bez rozczarowań, nie marnując czasu na tych dla których jesteśmy tylko alternatywą ;)

Rosemadder
Gość
Rosemadder

Albo lody prosto z litrowego kubła, dokładnie! Zgadzam się z Wami dziewczyny, my te wszystkie mądre rzeczy wiemy, ale … jesteśmy kobietami.

Pestka
Gość
Pestka

„jesteśmy kobietami”. Najwygodniejsze usprawiedliwienie na świecie.

Izabela K.
Gość
Izabela K.

Raczej najgłupsze i najbardziej krzywdzące. Jesteśmy kobietami, tak. I co z tego? Czy to nas jakkolwiek usprawiedliwia w sytuacjach, kiedy nie używamy mózgu? Nie znoszę, kiedy kobiety przedstawia się jako głupiutkie i nieporadne, a najgorzej, kiedy robią to same kobiety. Płeć nie jest usprawiedliwieniem.

Dot
Gość
Dot

Żaden z powyższych komentarzy nie mówi NIC o tym, że usprawiedliwiamy się tym, że jesteśmy kobietami. Wręcz przeciwnie! Dziewczyny piszą tylko o tym, że wiemy jak nie należy postępować, czego się strzec, a jednak mimo wszystko odstawiamy to w pewnym momencie na bok, bo taką mamy naturę.

Grazya Gruca
Gość
Grazya Gruca

Otóż to.My kobiety zawsze zaryzykujemy a potem……to już tylko ta Adel i to wino.A potem poprawiamy koronę i się nie poddajemy.

Grazya Gruca
Gość
Grazya Gruca

4 proste rzeczy: zapomnieć można ,nauczyć się też można żeby uwierzyć ale stracone zaufanie odzyskać niewykonalne.Pozdrawiam .G.Gruca.

The Daily Wonders
Gość
The Daily Wonders

Cóż, tylko zazwyczaj najprostsze rozwiązania są najtrudniejsze. A później słychać jak koleżanki żalą się, że ,,ah ten zły drań jednak się nie zmienił”. Tylko tak właściwie wina tu leży w tym wyobrażeniu, które się nie spełniło. Facet był, jaki jest. A one są niezadowolone, że nie dopasował się do ich wymagań.
Bardzo mądry tekst Volant :)

Lech Malinowski
Gość
Lech Malinowski

Czyli w jednym zdaniu, jak mawiała do nas moja polonistka w liceum: mężczyzna po ślubie nie zmienia się (na lepsze).

wisznu
Gość
wisznu

no, klasycznie – kobieta biorą ślub wierzy, że facet się zmieni, a facet biorąc ślub wierzy, że kobieta się nei zmieni.
Oboje sie mylą… :)

entropysphere
Gość
entropysphere

To tak samo jak z lodem podczas nocy poślubnej :) On myśli, że tak będzie zawsze a ona, że to w końcu ostatni jaki musi w życiu zrobić :)

Frant!c
Gość
Frant!c

Cholera….masz tutaj tak dużą rację T_T
U mnie skończyło się to po dwóch latach związku :P

shooter
Gość
shooter

Cholera, Volant… Często piszesz „statystyczny mężczyzna/kobieta (choć są wyjątki)” – w tym tekście również i ja się z tym zgadzam. A później pojawia się to w kontekście randki: „Na razie nie szukam nikogo na stałe”. Znając „statystyczne kobiety” z mojej strony pada jedno pytanie – to po jaką cholerę, chłopie, poszedłeś na randkę :-) ? Kobieta, statystyczna, nie szuka darmowego bzykania na takim spotkaniu, nie szuka kogoś na jedną noc, tylko spotyka się na randce po to, bo wierzy, że być może tym razem trafi ją ta wielka miłość i idealny facet. Moim zdaniem to jest żonglerka czyimiś uczuciami. Relacja, w której chodzi o seks jest często bardzo jasna – obydwie strony o tym wiedzą, co nie oznacza, że zaraz jednej coś się tam nie poprzestawia i nie zachce trwałej relacji – wówczas jest klops. Zakładanie jednak, że obca kobieta, która idzie z nami na pierwszą randkę myśli o jednonocnej znajomości jest niepoważne. No sorry :-)

Sylwia
Gość
Sylwia

Ja nie szukam a chodzę na randki. Randka to niekoniecznie wstęp do związku. Poza tym to co kobiety często uznają za randkę to zwykle spotkanie dwójki ludzi tyle że odmiennej płci.

shooter
Gość
shooter

Ok, a co myślisz idąc na randkę? Nie na spotkanie z kumplem, tylko na randkę.

Sylwia
Gość
Sylwia

Właśnie w tym sek że jak facet kobietę zaprasza na spotkanie to kobieta często uznaje to za randkę. A ja odbieram to w ten sposób że ktoś chce mnie po porostu poznać i spędzić trochę czasu. Nawet jeśli facet jest „wymarzony” to i tak nie układam listy gości na ślub.
Jak idę na randkę to myślę o tym żeby spędzić czas miło i sympatycznie. Nie odpowiadam sobie niczego i nie snuje wakacyjnych planów :-)

shooter
Gość
shooter

Sorry, ale ja tego nie widzę ;-) Jeśli to jest jedno spotkanie, czy raz na jakiś czas, to ok – chce sobie pogadać ze znajomą. Ale jeśli tego dnia lub kilka dni później proponuje następne spotkanie, to wiedz, że coś się dzieje :-) Gorzej, jeśli kobieta wówczas uważa, że ten gość nadal po prostu chce się spotykać.

Sylwia
Gość
Sylwia

Nic się nie dzieje. Nie uznaje szybko jak widać kolezenstwa między dwojgiem ludzi odmiennej płci. Ale skupiając się na kolejnych randkach: po jednej to mogę stwierdzić czy mnie facet interesuje a nie czy chce z nim być. Więc bywają kolejne i kolejne a dopiero po jakimś czasie wychodzi czy coś z tego może być.
Gdyby facet na dzień dobry powiedział „nie chcę zwiazku” to bym to przyjęła że zrozumieniem a nie myślała jak go przekonać żeby jednak chciał :-)

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Wszystko fajnie, ale widzisz ten sposób (postępowania otwartości na nowe znajomości), który Ty preferujesz jest b. bardzo rzadko praktykowany przez innych.
Zwykle jest jedno spotkanie i albo jest kontynuacja albo selavi.
Gdzieś kiedyś przeczytałem że decydują pierwsze 3 minuty kontaktu.
Wiele osób opiera swoje przeświadczenia o świeżo poznanym człowieku o tak zwane pierwsze wrażanie.
Głupie, ale co zrobić?

Sylwia
Gość
Sylwia

Po 3 min to można stwierdzić czy się chce kogoś poznać bardziej czy nie. Pierwsze wrażenie jest ważne bo od niego zależy czy ktoś nas zainteresuje. Ale to działa tylko np na ulicy czy gdzieś gdzie przypadkowo na siebie trafiamy. Inaczej się ma sytuacja kiedy np kimś pracujemy- musimy przebywać z nim w jednym pokoju czy kontaktować się w trakcie pracy. I nawet jeśli pierwsze wrażenie było negatywne czy obojętne to po czasie może się okazać że było błędne.

Wiem, że mało ludzi odbiera to co czym rozmawiamy w „mój” sposób – zdarza się że to mężczyzna czuje się zawiedziony bo myślał że jak trzecia randka to już dzieci można planować a ja dopiero się zastanawiam czy coś z tego może być.

Na świecie jest tyle fantastycznych osób i ograniczanie kontaktów między płciowych tylko do jednej osoby jest koszmarnym pomysłem. To tak jakbym mogła mieć tylko jedna koleżankę :-)

Majniaki
Gość
Majniaki

Chodzenie na randki TYLKO po to, żeby poznać przyszłego męża zalatuje desperacją. Faceta się nie szuka na siłę, jak pyknie, to fajnie, a jak nie to trudno. Życie jest za krótkie, żeby tylko szukać. Sama kiedyś chodziłam na randki, dla chociażby kontaktów z innymi ludźmi. I nie chodziło ani o związek ani o seks. Uważam również, że o bawieniu się cudzymi uczuciami to można mówić raczej jak się przeciąga w nieskończoność, a nie jak się mówi wprost.

shooter
Gość
shooter

Absolutnie się z Tobą zgadzam – jestem przeciwnikiem szukania miłości takimi narzędziami jak Tinder czy różne randki, bo po prostu wiem, że ta odpowiednia osoba trafia się przypadkowo. Oczywiście szczęściu trzeba dać szansę i zaszywanie się w domu na pewno nie pomoże. Po prostu mamy chyba inne pojęcie randki. Tzn. ja nigdy na żadne przypadkowe randki nie chodziłem. Przypadkowe spotkania damsko-męskie, to były właśnie przypadkowe spotkania. Randka dla mnie jest wówczas, gdy coś między ludźmi iskrzy i to specyficzne spotkanie ma określony charakter :-) Może to brzmi sztucznie, ale chcę, żebyś mnie dobrze zrozumiała. Jeśli mężczyzna chce się spotkać z jakąś kobietą, to w dwóch celach – albo chce ją poznać trochę bardziej niż do tej pory, liczy na to, że to ktoś wartościowy, że być może coś z tego będzie – ma to z tyłu głowy ALBO, jak wielu facetów – liczy na szybki seks bez zobowiązań. Spotkania towarzyskie, zaspokajające taką naturalną potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem, rzadko odbywają się na zasadach randki, w cztery oczy, w ciekawym klimacie. Ciekaw jestem jak to wygląda z innej strony, bo to po prostu moja opinia.

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Niewątpliwie zgadzam się z tym, co (dość ciekawie) napisałeś.
Mam takie pytanie do Ciebie.
Co robisz (postępujesz), gdy podczas takiego spotkania dano Tobie do zrozumienia, że jedynie, na co możesz liczyć to na zwykłą znajomość, ujmując po prostu zostajesz z góry oceniony i zaszufladkowany.
Mimo wszystko kontynuujesz? Czy darujesz sobie?
Bo powiedzmy ten ktoś/ktosia mimo wszystko całokształtem podoba Ci się.

shooter
Gość
shooter

Nie, nie kontynuuję zwykłej znajomości z kimś, do kogo czułbym coś więcej. Nie lubię sobie robić krzywdy ;-)

Sylwia
Gość
Sylwia

Jak możesz czuć coś więcej do dziewczyny która powiedzmy poznałes u znajomych i postanowiłes się z nią umówić? Czyli będąc kobietą mam szansę na bycie Twoja dziewczyną albo nikim.

shooter
Gość
shooter

Moment :-) Spotykam wiele dziewczyn u swoich znajomych. Jeśli chcę się umówić z tą konkretną, to dlatego, że mi się podoba. Nie wiem co z tego będzie, ale wzbudza moje zainteresowanie swoim wyglądem, osobowością, etc.
Będąc kobietą możemy się spotkać od czasu do czasu i pogadać, nie ma problemu. Zastanów się tylko ilu masz kolegów, którzy są w związkach i spotykają się z Tobą regularnie ;-)

Sylwia
Gość
Sylwia

Zdecydowanie jest ich za dużo :-) wielu moich kolegów jest w związkach i widujemy się roznie- w zależności od sytuacji i tego jak dobrze znam ich druga osobę.

shooter
Gość
shooter

No więc właśnie. Nie będzie problemu, jeśli ze swoją koleżanką widziałabyś się na kawie co drugi dzień. Jeśli dotyczyłoby to kolegi, w dodatku będącego w związku, to myślę, że nie byłoby już tak kolorowo :-) Przynajmniej ze strony jego partnerki.

KaZet
Gość
KaZet

Statystyczna kobieta moze nie szuka ale statystyczny facet juz tak.To po jaka cholere idzie ta kobieta na randke jak wie ze facet bedzie chcial tylko bzykania?;) Nie uwazam zeby przypadkowe spotkania byly zle, jesli kobieta bardzo sie spodoba moze byc z tego zwiazek jesli nie do konca moze maly romans albo nic. Przeciez pierwsze spotkania to tak naprawde spotkanie kolegi z kolezanka bez niepotrzebnego dorabiania ideologii.Dopiero w trakcie niego dochodzi do kreowania sie czegos badz nie.

entropysphere
Gość
entropysphere

A to jakis problem?
Można iść do łóżka na pierwszej randce a potem byc razem lata. Jeśli nie ma ognia od razu to potem też go raczej nie będzie.

Kattessimo
Gość
Kattessimo

Zgadzam się! Po co iść na randkę i mówić „póki co nikogo nie szukam”…Czym innym jest wyrwanie laski w klubie a czym innym umówienie się na kolacje, przynajmniej ja tak myślę.Do tej kolacji często dochodzi po kilku, kilkunastu rozmowach, milionie wysłanych i otrzymanych smsów… I po co? Żeby usłyszeć, że „na razie nikogo nie szukam”. Serio? To bardzo egoistyczne podejście. Chyba zapominamy o uczuciach drugiej strony…

Agnieszka
Gość
Agnieszka

Świetny tekst. Szczególnie ostatnie zdanie.

Izabela Zawisza
Gość
Izabela Zawisza

Jak zwykle w sedno :)

entropysphere
Gość
entropysphere

To wynika z jednej prostej zasady – kobiety uważają się za wyjątkowe. Wiec nawet jesli ten macho, który złamał serce jej trzem koleżankom, nie okaże jej niczego więcej niż nim, to ona nadal bęzie twierdzić, że dla niej będzie inny. Nie wiem, skąd bierze się to przekonanie o ich niesamowitej mocy sprawczej – ale tak po prostu z nimi jest….

Justyna Niepsuj
Gość
Justyna Niepsuj

Książki, filmy… Od Pana Darcy’ego z „Dumy i uprzedzenia” zaczynając, przez Chucka Bassa, Damona Salvatora, nawet takiego Barney’a z How I met your mother”… Jeszcze parę przykładów by się znalazło. Jest „drań”, który może mieć każdą, ale pewnego dnia zmienia się DLA NIEJ. No i każda marzy, żeby być tą wyjątkowa ;) Poza tym każdy chce być z kimś, kto miał wiele opcji, ale świadomie wybrał nas, zamiast z kimś kto cię przygarnął bo nikt inny go nie chciał. A świadomość, że w tym wypadku konkurencja była jeszcze większa niesamowicie podbudowuje ego ;) Oczywiście w przypadku, kiedy dany pan faktycznie się dla nas zmieni… Bo z reguły jednak kończy się płaczem.
Dodam jeszcze, że kobiety są w stanie uwierzyć w każde kłamstwo, a typ macho zwykle kłamie bardzo dobrze. Parę sesji nawijania makaronu na uszy i każda jest przekonana, że on w gruncie rzeczy jest świetnym facetem, tylko żadna nie była dla niego wystarczająco dobra.

entropysphere
Gość
entropysphere

Romantyczne komedie powodują takie samo spustoszenie w kobiecych głowach jak porno w męskich. Juz o tym kiedys pisałem.

JackWalker
Gość
JackWalker
Wielebny
Gość
Wielebny

Pierwsze kilka zdań. Wiecie, z czego to wynika? Z tego, że kobiety lubią strugać niedostępne. Tak się składa, że w wielu przypadkach to ‚nie’ naprawdę znaczy coś innego niż nie. A faceci nie umieją odróżnić prawdziwego „nie” od tego „postaraj się bardziej”

entropysphere
Gość
entropysphere

Brak umiejętności odróżnienia nie jest problemem, bo „staranie sie bardziej” z reguły nie zonacza łapania za tyłek. Więc z kampanią przeciwko gwałtom ma niewiele wspólnego.
Tylko zacietrzewione i zatwardziałe feministki uznają bycie miłym i flirt za molestowanie. Umiarkowane – już nie. Nie raz słyszałem od kobiet, że wybrały sobie faceta, bo najbardziej sie starał, ze wszystkich dostępnych….
Oczywiście umiejętność zrozumienia czystego „nie” jak najbardziej pomaga i pozwala oszczędzić wiele energii, czasu i pieniędzy.

Panienka Aka
Gość
Panienka Aka

Nie szukałam bo nie musiałam. Zawsze czułam się sama ze sobą dobrze więc nie musiałam przejmować się tym wyobrażeniem z „Romea i Juli”. Nigdy nie goniłam za facetem jak za psem bo wszystko i tak wyjdzie spontanicznie. Jestem szczęśliwą narzeczoną i nic mi nie potrzeba więcej.

KaZet
Gość
KaZet

Panienko.Samo z siebie to nic nigdy nie wychodzi.Nie wiem skad to przekonanie kobiet ze „po prostu jakos tak sie stalo”.Wiara w magie i sily nieczyste?;)

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Zgadzam się z KaZet.
Nic w przyrodzie „samo nic nie przyjdzie” (choć niestety wielu tak myśli/uważa).
Załóżmy każdy by tak w ten sposób podchodził do sprawy ?
Wyszłoby wówczas wielkie nic.
Ktoś niestety zawsze musi podjąć inicjatywę, ryzyko.

Panienka Aka
Gość
Panienka Aka

Nie miałam tego na myśli. Oczywiście dwie strony muszą chcieć działać i próbować a nie tylko jedna. Szukanie i baczne obserwowanie jest wskazane ale latanie z jęzorem na wierzchu i zdobycie za wszelką cenę jest lekką przesadą. Miałam taki przypadek z pewnym chłopakiem, który doszczętnie się zakochał ale było oczywiste, że nic z tego nie będzie tym bardziej jak dzwonił o 2 w nocy pijany w trupa. A tu człowiek do pracy chce wstać. Nie raz, nie dwa były takie telefony i wyznania po nocy więc ileż można męczyć się i udawać, że wszystko gra?? Spontaniczne wyznania i zaloty są wręcz romantycznie wskazane.

KaZet
Gość
KaZet

no I tam mialas spontaniczne zaloty o 2 w nocy:) Bo z 1 strony chcecie zeby facet zabiegal (nawet wtedy gdy odmawiacie mu to czesto macie na mysli – niech sie bardziej postara) a z 2 zeby facet wiedzial ze nie jestescie nim zainteresowane. A wszystko w zaleznosci czy go akceptujecie czy nie. Tu tez apel do kobiet zeby nie dawaly zludnych nadziei tylko jesli facet wychodzi z inicjatywa – w jasny dosadny ale mily sposob przekazac NIE:)

Panienka Aka
Gość
Panienka Aka

A Wy mężczyźni zrozumcie gdy kobieta mówi Wam „w jasny dosadny ale miły sposób NIE”. A my Kobiety dajmy szansę i nie udawajmy wiecznie niedostępnych przed fajnym mężczyzna bo nie tędy droga. Miłość przyjdzie wcześniej czy później i czasami warto odpuścić szukanie i robienie czegoś na siłę. Strzała Amora wyląduje tak czy inaczej.

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

„Miłość przyjdzie wcześniej czy później”
Co masz na myśli pisząc miłość?? Możesz podać swoją definicję?

„czasami warto odpuścić szukanie i robienie czegoś na siłę”
Czyli co liczyć na łatwiznę i wierzyć że samo w końcu przyjdzie?

„Strzała Amora wyląduje tak czy inaczej”
A to ciekawe:) ale mam rozumieć że nawiązujesz tylko i wyłącznie do własnej osoby?

Panienka Aka
Gość
Panienka Aka

Każdy ma swoją definicję miłości i dla każdego może znaczyć co innego. Nie licząc pierwszego stanu zakochania, który i tak jest istotny ale nie najważniejszy z perspektywy lat. Miłość po kilku latach wygląd inaczej niż przy pierwszym szale, jest już wtedy bardziej doświadczona. Nie oszukujmy się, że zawsze będzie różowo. Stały związek wymaga uczenia się siebie na wzajem każdego dnia, wymaga wsparcia, wiary sobie na wzajem, szczerości i zaufania, przede wszystkim przyjaźni i humoru. Nie ma idealnych związków, są kłótnie, pojawiają się problemy i trzeba je przetrwać. Prawdziwa miłość przetrwa wszystko jeżeli rzeczywiście nią jest. To tak w skrócie.

A jaka jest Twoja wersja miłości??

W drugiej kwestii miałam na myśli, że niektórzy za wszelką cenę chcę być w związku nawet jeżeli nie ma w nim chemii, nawet jeśli może być toksyczny i przekraczać granice życia ludzkiego. Oczywiście każdy jest inny i może to inaczej odbierać.

Po trzecie miałam na myśli, że powinny kochać dwie osoby a nie jedna. To jest obustronne uczucie. W przypadku gdy doszło do zniszczeni związku to jest już inny problem.

P.S. Jeśli chcesz pogadać to priv.

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Wysyłam zatem na priva.

Panienka Aka
Gość
Panienka Aka

no to pupa :D żebym wiedziała jak to było dobrze :D

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

Pupa i najlepiej przyrżnąć głupa :D

entropysphere
Gość
entropysphere

O uzdrawianiu faktycznie już było. Lub raczej o tym, żeby dbać na co dzień o związek tak, aby nie trzeba było go naprawiać – z czym całkowicie sie zgadzam.
@karolina76
Każdy ma jedno życie, tkwienie w czymś dla zasady, często kończy się zmarnowaniem tego krótkiego czasu, który mamy na świecie…

Lenta
Gość
Lenta

Gdy spotkasz naprawdę wspaniałego mężczyznę, i zależy Ci na jego szczęściu, to zapamiętaj tylko jedną radę – nie wychodź za niego za mąż!

Gregory Beaver
Gość
Gregory Beaver

„Bo zostając z Tobą, będę cię tylko krzywdzić??
Trzeba jej przyłożyć na odchodnym i spytać: A teraz już lepiej?”

Lenta
Gość
Lenta

Bo zostając z Tobą … rozpętamy najtrudniejszą z walk – walkę z Naturą (przez duże N). „Odwewnętrzne” potrzeby kobiet zetrą się prędzej czy później z „odzewnętrznymi” pragnieniami mężczyzn… I choć mamy do pomocy potężną broń – charakter – to i tak zanosi się na to, że jedna ze stron przegra. A wtedy, jakby nie patrzeć, przegrywają obie…
Tylko dlaczego przyłożyć na odchodnym…? Przecież nikt tu nie robi nic specjalnie…
Pozdrka.

Nelia
Gość
Nelia

A ja tu wyczuwam totalne niezrozumienie tematu. Rzeczywiście o problemach w związkach i ich ratowaniu pojawił się już tekst tutaj, i to zapewne niejeden. A ten tekst jest o tym, że kobiety (najczęściej kobiety) często zakochują się nie w mężczyźnie takim, jaki on jest, ale w wyobrażeniu, jakie zbudowały na jego temat w swojej głowie i potem próbują daną osobę dostosować do swoich wyobrażeń, pomimo faktu, że w rzeczywistości ich wyobrażenia a osobowość ich partnera to dwa przeciwległe bieguny, jak również kompletnie ignorują ten skromny szczegół, że owo dostosowanie do ideału w głowie jest niewykonalne. No i potem jest zonk.

xyz
Gość
xyz

Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem „jeśli jesteście sobie przeznaczeni, kiedyś będziecie ze sobą” ?

PoszukiwanieZaginionegoPenisa
Gość
PoszukiwanieZaginionegoPenisa

Czytam tego posta kolejny raz i niestety muszę się z tym zgodzić. Kobiety robią ze świni konia wyścigowego, a jak już nie da się ukryć prawdy urządzają mu piekło z życia. Facet nie wie o co chodzi…wszak cały czas był jest i będzie taki sam. A ona nagle dostaje wkurwa o wszystko. Męczą się, męczą, aż w końcu komuś się uleje. Albo i nie, bo wtedy jest tylko gorzej i gorzej…

Marta666
Gość
Marta666

Wybieraj mężczyznę takiego, jaki jest, a nie takiego, jakim może się stać – piękna życzeniowa teza, ale życie niestety pokazuje, że mężczyzna niechętnie odkrywa wszystkie karty. Zwykle Panowie sprytnie się maskują w trakcie trwania związku. A może zaproponuje nowy temat: Wybieraj mężczyznę takiego na jakiego dobrze pozuje, a potem zobaczysz jaki jest? Albo co gorsze jakim się może stać….Miłego dnia Panowie.

Paulina Hofman
Gość
Paulina Hofman

Damn it Michał.
„Potrafią założyć dzianinową sukienkę i conversy, zrobić makijaż według
rad Red Lipstick Monster i pójść na randkę. Tam w trakcie rozmowy o
pracy, festiwalach i planach na wakacje usłyszeć: „Na razie nie szukam
nikogo na stałe” i zadać sobie pytanie – co on mógł mieć na myśli?”

Musisz? Nie lubię, jak mnie tak uświadamiasz. Lubię swoje „może kiedyś” albo „to na pewno nie jest tylko friendzone” -.-

niekonsekwentnie
Gość
niekonsekwentnie

Bo kobiety lubią wierzyć, że „miłość zmienia”. Poza tym kobiety wierzą, w to że mogą „wychować” sobie mężczyznę. Oba te twierdzenia są fałszywe. Albo bierze się mężczyznę takiego jaki jest, albo szuka się innego.

Dot
Gość
Dot

Świetny tekst! :)

Alex J.
Gość
Alex J.

Trudno byłoby lepiej to ująć. Dziękuję :)

niebanalnezycie
Gość
niebanalnezycie

Zgadzam się w 100% z Tobą. My kobiety jesteśmy bardziej emocjonalne i często wyobrażamy sobie jaki ktoś MOŻE być i zakochujemy się w obrazie tej osoby, a nie w konkretnej osobie. Obserwując ludzi, zauważyłam dokładnie to samo. :)

chris
Gość
chris

…dokładnie tak , a jak nie dostaję tego , czego oczekuję to wolę być sama i pewnie tak już zostanie bo moje wymagania wzrosły od kiedy zaczęłam poświęcać sobie czas i robić rzeczy, które lubię. Fakt , że do szachów przydałby się ktoś ale komputer też potrafi mi złoić skórę , uczy mnie też gry na gitarze :). Do zwiedzania świata mam parę znajomych , którzy też to lubią a książki czytam sobie sama . Znajomi mi mówią , napewno kogoś spotkasz , myśląc , że mnie pocieszają ale ja nie potrzebuję pocieszeń. Zdecydowanie wolę być sama niż z kimś , kto nie spełnia moich oczekiwań.