Mężczyźni mają skłonność interpretowania życzliwości kobiet jako: „Pragnie mnie”.

Wielokrotnie przeprowadzone eksperymenty dowodzą, że mężczyźni częściej postrzegają zwykłą serdeczność jako seksualne przyzwolenie. Dlatego w kampanii przeciwko molestowaniu seksualnemu i kulturze gwałtu, kobiety przekonują, że „Nie” znaczy „Nie”. Nie jest ukrytym: „Tak”, nie oznacza: „Postaraj się bardziej”, ani „Tylko tak udaję”. Jest prostym komunikatem, który będąc mężczyzną trzeba sobie wbić do głowy, jeśli nie chce się dostać kopniaka w krocze.

Kobiety cierpią na tą samą chorobę, ale życzliwość interpretują jako: „Chce ze mną być”.

Potrafią założyć dzianinową sukienkę i conversy, zrobić makijaż według rad Red Lipstick Monster i pójść na randkę. Tam w trakcie rozmowy o pracy, festiwalach i planach na wakacje usłyszeć: „Na razie nie szukam nikogo na stałe” i zadać sobie pytanie – co on mógł mieć na myśli?

Mam dla ciebie odpowiedź – miał na myśli to, co mówił. Wiem, bo sam tak mówiłem i zawsze zaskakiwało mnie to, jak dużo, w gruncie rzeczy niegłupich kobiet, nie chciało w to uwierzyć.

Czasem dyskutuje się, czyta książki i ogląda filmy po to, żeby usłyszeć to jedno zdanie, które przestawia meble w głowie. W „Mad men” to zdanie pojawia się kiedy Don Draper pisze w liście: „Ludzie mówią nam kim są, ale ignorujemy to, chcąc żeby byli tym, kim chcemy ich widzieć”.

Dokładnie to kobiety robią w takich chwilach. Widzą, że blondyn, z którym są na randce jest uroczy i ma taki dołek w brodzie, jak lubią, ale jest też maminsynkiem i nie potrafi zdecydować, jaki garnitur kupić na wesele, jeśli nie porozmawia z mamą. Widzą, że wydaje się dorosły, ale w gruncie rzeczy wciąż musi sobie udowodnić, że ma prawo nazywać się facetem. Nie mają problemu, żeby zauważyć jego skłonności do agresji, hazardu, używek albo mówienia: „Jestem artystą i świat mnie nie rozumie”.

Po prostu mimo to mają nadzieję, że coś z tego wyjdzie.

Statystyczny facet (chociaż też są wyjątki) patrzy na dziewczynę i ocenia ją taką, jaka jest. Nie spotyka z nią ze względu na potencjał i to, że może kiedyś przestanie żreć na noc i będzie miała ciało jak trenerka fitness.

Kobiety są świetne w odczytywaniu mowy ciała, ale jeszcze lepsze są w zakochiwaniu się w potencjale. Zamiast patrzeć na to, jak ten uroczy blondyn je traktuje, patrzą na to, jak on może je traktować. Zakochują się w jego wizerunku, który same wykreowały we własnej głowie. One nie budują zamków na piasku – budują je na słowie „może”.

Nie raz i nie dwa pisałem, że kobiety w większym stopniu niż mężczyźni boją się popełniać błędy w związkach. Wynika to nie tylko z tego, że naiwnie uwierzyły w to, że na szczycie schodów do szczęścia jest pierścionek zaręczynowy, chociaż moim zdaniem to miejsce powinna zajmować pizza. Robią tak też dlatego, że w naszej kulturze kobiety ocenia się według tego, jak radzą sobie w związkach. W oczach społeczeństwa niedobrze jak są same, ale równie źle, jak sprawdzają zbyt wiele opcji i to nawet wtedy, kiedy są to tylko randki. Wskutek tego mają zbyt małe poczucie kontroli nad własnym życiem. Nie wiedzą na co mogą liczyć na romantycznym rynku, a wiedzą, że muszą wybrać dobrze. To dlatego są dużo bardziej ostrożne, trudniej przychodzi im przyznanie się przed sobą, że wybrały źle, a kiedy widzą zapalające się żółte światła zamiast hamować zamykają oczy i przyspieszają.

To jest dokładnie ten nieskuteczny, krzywdzący bullshit, w który nigdy nie chciałbym, żeby uwierzyła moja córka. To takie myślenie sprawia, że popełniasz błędy, nie podejmujesz racjonalnych decyzji, a później kurczowo się ich trzymasz, mimo że nie dostajesz tego, co chcesz.

To, co powinnaś zrobić to cztery prosto brzmiące rzeczy: musisz zaufać, zapomnieć, nauczyć się i uwierzyć.

Zaufać temu co widzisz i słyszysz, a nie temu co może się kiedyś stać.

Zapomnieć o życzeniowym myśleniu i usprawiedliwieniach na każdą okazję: „On się zmieni”, „Nie umie się otworzyć”, „Kiedyś mnie doceni”. Być może tak będzie, ale zapewniam cię, że nie chcesz na to czekać.

Nauczyć się wybierać proste sytuacje, bo twoje życie to nie „Romeo i Julia” i nie musisz w nim dokonywać skomplikowanych wyborów, poświęcać się, a później się otruć w imię miłości.

Oraz uwierzyć w to, że rezygnując z niezadowalających cię opcji nic nie tracisz. Dzięki temu robisz miejsce dla rzeczy, działań i osób, które będą cię zadowalać. 

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWO

"Projekt Przyszłość" to ponad 450 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.

 

Tylko w przedsprzedaży (9.09-8.10) każda książka jest sprzedawana z autografem i z darmową wysyłką!