Jeśli mam być szczery to nie będę wspominał 2016 roku jako wybitnych dwunastu miesięcy. Nawet nie chodzi o to, że ten rok był zły, ale o to, że oczekiwałem sporo więcej.

Był to rok, w którym pochłaniało mnie z jednej strony życie prywatne, a z drugiej wybieranie niewłaściwych priorytetów, więc zawodowo ten rok był uboższy i mniej spektakularny, niż chciałem, ale wciąż przypominał pizzę – nawet jeśli był słaby to wciąż wystarczająco dobry.

Co zrobiłem dobrego?

1. Podwojenie fanpejdżu bloga

W 2016 r. poświęciłem się pisaniu książki, więc zepchnąłem bloga na dalszy plan. Pomimo to zasięg bloga utrzymał się na poziomie miliona czytelników i pięciu milionów odsłon rocznie, a fanpejdż powiększył się o ponad 21 000 nowych osób. Czyli na blogu pojawiło się więcej stałych czytelników, niż w 2015 roku i to pomimo tego, że napisałem o 15 artykułów mniej.

2. Ukończyłem większą część książki

Praca nad „Niewidoczną stroną” – bo tak na 99% będzie się nazywała moja książka o budowaniu relacji – w założeniu miała być szybsza. Książkę chciałem skończyć do października, chociaż miałem też świadomość, że pisanie jednocześnie bloga i dobrej jakościowo książki to karkołomne zadanie. I chociaż wciąż nie mogę powiedzieć, że postawiłem ostatnią kropkę to przekopałem się przez dziesiątki badań naukowych i publikacji, przygotowałem cztery różne szkice książki oraz napisałem ok. 200 stron. Po korekcie i składzie byłoby to ok. 500 stron książki. W rzeczywistości książka na pewno będzie krótsza, bo po usunięciu wszystkich elementów, które uznam za zbędne zatrzyma się pewnie na standardowych 350 stronach.

3. Zacząłem zlecać więcej zadań

Przez lata byłem bardzo dobrze zorganizowaną osobą. Problem w tym, że to było zorganizowanie dostosowane do małej skali działań. Jednak jeśli porównałbym swoje obecne życie z tym sprzed pięciu lat, to w każdym obszarze zobaczyłbym spektakularne zmiany. Przykłady? Proszę bardzo – blog jest większy o 4000%, średnia liczba komentarzy i wiadomości prywatnych wzrosła o kilkaset procent, zarabiam dziesięciokrotnie więcej, niż przed pięcioma laty itd. W zeszłym roku zauważyłem więc, że to, co robię nie działa i trzeba lepiej zarządzać czasem. Zacząłem więc tworzyć szczegółowe plany zadań do realizacji, szukałem najlepszych godzin pracy, grupowałem zajęcia i kiedy tylko mogłem posługiwałem się zasadą Pareto.

Wszystko to po to, żeby zrozumieć, że problem był nie w jakości mojej pracy, ale w tym, że nie da się wszystkiego zrobić osobiście. Jest to o tyle zabawne, że jeszcze dorzucałem sobie kolejne zadania, które wymagały mojej uwagi, co dodatkowo zabierało mi czas. Ostatecznie nadeszła pora, żeby znów uwolnić swój czas i robić tylko to, w czym naprawdę jestem niezbędny. Dlatego zawarłem nowe umowy na obsługę logistyki związanej z wysyłką książek i obsługą klienta oraz stworzyłem lepszy zespół osób, z którymi współpracuję.

[Dogrywaniu tych zmian towarzyszyła największa wtopa tego roku – zawiodłem kilkanaście osób, które zamówiły moje książki na Święta, ale nie byliśmy w stanie zrealizować zamówień. Wynikało to z tego, że kolejny nakład „Piątego poziomu” się wyczerpał. Zamówiłem dwa dodruki – jeden, który został wysłany do nowego magazynu, i drugi, mniejszy do obecnego. Niestety po stronie drukarni pojawiły się opóźnienia w druku, więc wysyłki się rozjechały. Osobiście skontaktowałem się z kupującymi, dołączyłem do zamówień wersje elektroniczne książek, przeprosiłem i nadzorowałem jak najszybszą możliwą wysyłkę. Nie zmienia to jednak tego, że takie opóźnienie nie powinno się pojawić i wciąż jest mi za nie wstyd.]

4. Dopracowałem nowy szablon Volant Store

Stary szablon kłuł mnie w oczy, a nowy będzie znacznie bardziej przejrzysty i profesjonalny. Do tego wypatroszyłem jego całe wnętrze zmieniając system składania zamówień i ich opłacania, dzięki czemu transakcje będą przebiegały sprawniej.

5. Utrzymałem dochody

Właściwie to nawet zarobiłem o jakieś 20 000 zł więcej (dokładnie będę to wiedział po rozliczeniu grudnia). Niby nieźle, ale: a) to znacznie mniej, niż chciałem zarobić oraz b) biorąc pod uwagę wpłacanie na konto dewelopera kolejnych transz za mieszkanie to w ogóle tego nie odczułem.

6. Wróciłem do formy jeśli chodzi o czytanie książek

Moim celem jest dużo pisać i jeszcze więcej czytać, więc jestem zadowolony, że przeczytałem w całości 31 książek (przynajmniej tyle sobie przypomniałem). To trochę więcej niż książka co dwa tygodnie. Nie wszystkie książki były dobre, ale i tak zrobiłem listę tych lektur i zaznaczyłem kolorami, które były dobre, a które okazały się porażkami.

7. Zostałem ojcem!

W marcu 2015 roku żartowałem, że jak wygram w konkursie na Bloga Roku to oświadczę się swojej dziewczynie. Jednak nie żartowałbym tak, gdybym już wcześniej o tym nie myślał. Dlatego w zeszłym roku się oświadczyłem, a w obecnym zostałem ojcem najpiękniejszej córeczki na świecie. I uprzedzając pytania:
Tak – okazała się skutecznym pożeraczem czasu
Nie – na blogu nie pojawi się kategoria parenting :)

Postanowienia na przyszły rok

Oprócz tego, co mi się udało, to jeszcze nigdy nie patrzyłem tak krytycznie na to, co robię i nie chciałem poprawić aż tylu rzeczy. Część zmian przerzuciłem na 2018 rok, więc o nich nie piszę. Poniższe zasady obrazują to, co chciałbym zrobić, ale nie mogę mieć pewności, że to się uda.

1. Regularne blogowanie – tak jak wspomniałem, w obecnym roku zepchnąłem je na dalszy plan, ale serduszko mnie boli, kiedy długo nie piszę. W 2017 roku chciałbym publikować 6 tekstów miesięcznie. Łącznie daje to 72 teksty rocznie, czyli o 30% niż w 2016 r. i troszkę więcej, niż w 2015.

2. Równowaga mocy w tekstach – przyznaję, w obecnym roku pisałem z doskoku, nieregularnie i tracąc z oczu cel bloga, jakim jest życie, w którym jest zachowana równowaga między zarabianiem pieniędzy, relacjami i doświadczaniem rzeczywistości. Pojawiło się nieproporcjonalnie wiele tekstów dotyczących związków, które były niezłe, ale wyparły nie mniej ważne teksty z działu: „Kariera i pieniądze”. W tym roku już tak nie będzie.

3. Pomaganie w skali makro – mam świadomość, że na tym etapie indywidualne podejście już się nie sprawdza. Dostałem np. kilkanaście maili z pytaniami o źródła, z których można zdobywać wiedzę finansową. Nie odpisałem na żaden z nich, ale zamiast tego opublikuję duży praktyczny wpis na ten temat. Podobnie zamiast dzielić się prywatnie kontaktami, stworzę forum, na którym będzie się można nimi wymieniać. Zamiast poświęcać czas na osobiste wypisywanie dedykacji, całkowicie z nich zrezygnuję, ale dzięki temu będę mógł częściej brać udział w branżowych konferencjach.

4. Jeśli kampanie reklamowe to tylko wyjątkowo dobrze dobrane – bo to było moim głównym grzechem w tym roku (i to pomimo tego, że przez 12 miesięcy brałem udział tylko w pięciu z nich). Za udane i ważne uważam tylko dwie z nich. Dlatego w przyszłym roku odrzucę jeszcze więcej tego typu propozycji i nie będę płakał jeśli będę musiał odrzucić wszystkie. Finansowo i tak radzę sobie bez nich.

5. Opublikowanie ponadczasowej książki – przez minione lata dojrzałem jako autor i jako człowiek. Chciałbym więc, żeby „Niewidoczna strona” była tego wyrazem będąc książką zupełnie innej jakości, niż dwie wcześniejsze. Dotyczy to sposobu wydania, jakości, organizacji wysyłki oraz przede wszystkim treści, żebym za pięć lat zobaczył tysiące osób, które realnie skorzystały na jej przeczytaniu. Będzie to też pierwsza książka, którą wydam pod swoim nazwiskiem.

6. Poświęcać więcej czasu samemu sobie i spędzać go offline. Chciałbym przede wszystkim pojechać na dobre i długie wakacje, robić więcej zdjęć, częściej występować publicznie, regularnie ćwiczyć oraz nauczyć się projektowania ubrań.

7. Delegować jeszcze więcej zadań.

8. Sprawić, że przez cały 2017 rok będę skupiał się na zadaniach spójnych ze mną, będę żył spokojniej i cieszył się ze zrealizowania najważniejszych dla mnie planów.

Podsumowanie

Miałem duże oczekiwania związane z tym rokiem. Pochłaniały mnie długoterminowe projekty, których efekty miały być widoczne dopiero za kilka/kilkanaście miesięcy, a dodatkowo ich realizację opóźniały donośne zmiany w moim życiu.

Na 2016 rok miałem tylko dwa priorytety: zrealizować pewien projekt, o którym wspominałem, ale bez żadnych szczegółów oraz napisać i opublikować książkę. Nie zrobiłem żadnej z tych dwóch rzeczy, pomimo że na dalszy plan zepchnąłem bloga oraz pracowałem więcej, niż powinienem.

Jednak obiektywnie ten rok był przynajmniej tak samo dobry, jak poprzedni, a w wielu sprawach lepszy.

Mam też wrażenie, że przez ostatnie kilkanaście miesięcy musiałem przystosować się do nowej sytuacji. To, co zaczęło się dziać w moim życiu w pewnym sensie mnie przerosło. Poczułem się tak, jakbym w tym, co robię osiągnął już szczyt możliwości. Obecnie myślę, że potrzebowałem takiego roku, jakim był 2016, żeby przystosować się do tej sytuacji, wyznaczyć nowe, ambitniejsze cele i zebrać siły, żeby się do nich wspinać.

To teraz wy się chwalcie, co u was się zmieniło, co się wam udało i z czego jesteście dumni. Przeczytam wszystko, bo cudze sukcesy cieszą mnie jeszcze bardziej, niż własne.