Podobno mowa pełni u ludzi taką samą rolę jaką u innych naczelnych pełni iskanie. Obserwacje wykazały, że większość wykonywanych podczas iskania gestów nie ma funkcji praktycznych, a zamiast tego służy „poklepywaniu się” i utrzymywania dobrych relacji w stadzie. To samo dotyczy mówienia i dlatego większość komunikatów nie ma na celu przekazywania ważnych informacji, ale „poklepywanie się” czyli klasyczny small talk składający się z rozmów o pogodzie i o tym, która z celebrytek ostatnio pokazała majtki.

Osobiście lubię konkrety, ale akceptuję, że rozmowy składają się z: „Cześć! Co słychać? Ile to się nie widzieliśmy? Trzeba się kiedyś spotkać” poprzetykanych banałami.

Niestety wśród tych banałów znajdują się też zdania, które są nie tylko niemądre, ale też zwyczajnie szkodliwe.

Jak kocha to poczeka

W polskiej literaturze był pewien Staś. Na nazwisko miał Wokulski. Zakochany był w Izabeli, na którą poczekał raz, dwa i trzy, a w końcu nawet on miał dość zbędnych starań. wtedy odwrócił się na pięcie i już nie wrócił.

Dlaczego? Bo to zdanie jest do pewnego momentu prawdziwe – jak komuś zależy to będzie to pokazywał. Tylko że „uczucia” działają jak linka. Naciągane zbyt mocno pękają. Zwykle nieodwołalnie. A im wyższe ktoś ma poczucie własnej wartości i niższy poziom tolerancji dla dziecinnych zachowań, tym szybciej jego zaangażowanie pęka.

Mądry głupiemu ustępuje

Zawsze pytam: Niby dlaczego? Bo świat będzie wtedy lepszy? Bo jak nie będzie się piętnować złych postaw to one przestaną istnieć?

Jasne, można mieć problem z interpretacją tego, kto jest mądry, a kto nie, ale jednego jestem pewny – w nowoczesnym społeczeństwie walczy się o swoje racje, bo jeśli zawsze się ustępuje to skazuje się na dyktaturę jednego rodzaju poglądów. To nigdy nie kończy się dobrze.

Nie zniżaj się do czyjegoś poziomu

Czasem jest to sarkazm, ale znacznie częściej jest to odpuszczanie komuś w imię przewagi moralnej. Moralność jednak umiarkowanie mnie interesuje. Dla mnie ważna jest skuteczność i tak się składa, że zastępowanie kary biernością jest wyjątkowo mało skuteczne.

W „Piątym poziomie” napisałem o technice lustra. Opiera się ona na traktowaniu wszystkich ludzi dobrze na samym początku, a następnie odpowiadaniu im tym samym, czego się od nich doświadcza. Brzmi bezlitośnie, ale to właśnie ta technika przedstawiona przez Anatola Rapoporta jest długoterminowo najskuteczniejsza. Powód jest banalny – bezpośrednie nagrody i kary uczą tego, że opłaca się kooperować, szanować się, traktować się dobrze. Nie zniżanie się do cudzego poziomu uczy tylko tego, że można nas bezkarnie traktować źle.

Tylko winny się tłumaczy

Marzy mi się zobaczyć oskarżonego w procesie karnym, który mówi to zdanie, a następnie przez brak obrony dostaje największy wymiar kary.

A tak serio – nie mam pojęcia kto to wymyślił, ale z pewnością brakowało mu zmysłu obserwacji. Gdyby było inaczej, to zauważyłby, że tłumaczy się atakowany, a jego ewentualna wina ma drugorzędne znaczenie.

Pieniędzy do grobu nie weźmiesz

Miłości, umiejętności, dzieci i wspomnień z wakacji też. Ba! Być może nie weźmiesz tam także swoich dobrych uczynków, bo dowodów na jakąkolwiek formę życia po śmierci wciąż brak. Czy to znaczy, że warto sobie wszystko odpuścić?

Osobiście uważam, że pieniędzy może do grobu nie weźmiesz, ale jeśli masz przed sobą dziesięć, dwadzieścia czy pięćdziesiąt lat życia, to ich jakość będzie zależeć od twojego statusu materialnego.

To nie jest tak, że automatycznie pieniądze przyniosą szczęście, ale z pewnością sprawią, że będziesz doświadczać więcej przyjemności i lepiej radzić sobie z problemami (np. zdrowotnymi), a to sprawia, że jest się już o niebo bliżej szczęścia niż reszta świata.

Nie dziękuję

Zdanie wypowiadane zaraz po życzeniach powodzenia na egzaminie/rozmowie kwalifikacyjnej/konkursie (niepotrzebne skreślić). Dlaczego? Podobno, żeby nie zapeszyć. To wyrażenie jest powszechnie spotykane, ale za każdym razem kiedy słyszałem je od atrakcyjnej i inteligentnej dziewczyny, to z jej opisu wykreślałem słowo „inteligentnej”.

Gdyby taka była to wiedziałaby, że
a) ma polegać na sobie, a nie na szczęściu
b) byłaby przygotowana na przewidywalne sytuacje
c) i wiedziałaby, że powiedzenie „Nie dziękuję”, nie sprawi, że pechowe, nieprzewidywalne sytuacje nie będą mieć miejsca.

Dla odmiany sam zawsze dziękowałem za życzenia powiedzenia – i wiesz co? Mam się dobrze. Żyję, zarabiam dobre pieniądze, nie narzekam na swój lifestyle i nie doświadczyłem więcej pecha, niż inni. Właściwie to jestem przekonany, że dzięki braniu odpowiedzialności za to, co mnie spotyka, doświadczyłem go mniej.

Nie ma ryzyka, nie ma zabawy!

Jasne, czasem ryzykowne czynności są bardziej zabawne, ale to nie jest ich konieczny element. Zazwyczaj więcej ryzyka sprawia, że to, co się robi nie jest zabawniejsze, a zamiast tego jest głupsze. Przykłady? Seks bez prezerwatywy, skakanie na główkę bez znajomości głębokości jeziora, sprawdzanie wytrzymałości dwudziestoletniego passata, inwestowanie oszczędności życia bez posiadania jakiegokolwiek doświadczenia.

Czy jest to zabawniejsze? Tak! Pod warunkiem, że tylko obserwujesz takie osoby.

Biednemu zawsze wiatr w oczy wieje

Mam swoją wersję tego przysłowia – „BieRnemu wiatr w oczy wieje”. Bo akurat wiatr (rozumiany jako różne nieprzychylne okoliczności) wieje na wszystkich tak samo. Różnica jest taka, że niektórzy się przed tym wiatrem osłaniają albo wyciągają sprzęt do windsurfingu i idą popływać. Za to wiatr uderza w osoby, które tylko biernie stoją zamiast przygotowywać się na cięższe czasy, które zawsze w końcu nadchodzą.

Jutro będzie lepiej

Nie, nie będzie. „Jutro” będzie takie, na jakie zapracujesz.


PS. Mówiącym „pieniążki” odpowiadam: Kto mówi pieniążki, ten zarabia pieniążki.