Antena telewizyjna moich dziadków przypominała gałąź drzewa, a metalowe pręty sterczały we wszystkie strony jak pędy wierzby. Zerwanie się wiatru albo rozpętanie burzy kończyło się tym, że ta chybotliwa konstrukcja układała się w zupełnie inny sposób, ale zawsze w gorszy od pierwotnego położenia. Oczywiście owocowało to brakiem obrazu i niemożliwością obejrzenia wiadomości albo meczu – jak można się domyśleć, dziadka to nie uszczęśliwiało.

Dalsza procedura wyglądała następująco: jedna z osób musiała wejść na dach i kręcić anteną, a druga pozostać na dole i obserwować obraz, czemu regularnie towarzyszyło wylewanie soczystych przekleństw.

Dla mnie te sceny to nie tylko nostalgiczne wspomnienie, ale też niezła metafora sposobu w jaki się uczymy, żeby dostawać to, czego się chce (czyli raczej fajne związki i wysokie zarobki, niż raka i samotność). Przy okazji jest to metafora, dzięki której można zobaczyć dwa główne błędy, jakie w tych podczas tej nauki popełniamy.

Błąd nr 1: „Kręcenie anteną” zbyt krótko

Znam osoby, które pieczołowicie rejestrują swoje porażki, dzięki czemu zawsze znajdują argumenty, żeby czegoś nie robić.

  • Pójść na kurs? Kiedyś byłem i wciąż nie dostałem awansu.
  • Skończyć studia podyplomowe? Jedne już mam i co mi po tym?
  • Przejść na dietę? Próbowałem, a i tak byłem gruby.
  • Poznać kogoś na imprezie? Poznałem kilka dziewczyn, ale wszystkie były jakieś dziwne. Mama mi mówi, że prawdziwa miłość sama mnie znajdzie.
  • Założyć firmę? Nie pamiętasz jak rozkręcałem tamtą pięć lat temu? To nie jest kraj dla małych przedsiębiorców.
  • Wyjechać za granicę? Pół mojej rodziny wyjechało i wszyscy żyją niewiele lepiej niż w Polsce, ale za to cały czas wśród obcych. Już wolę nigdzie się nie ruszać.

Czego to dowodzi? Najczęściej tego, że niewłaściwych ustawień anteny jest cała masa, a te które działają, są w zdecydowanej mniejszości. Zwykle nie trafi się na nie od razu, ale jeśli istnieją osoby, które potrafią zrealizować to, co nam nie wychodzi, to raczej nie warto od razu mówić: „To nie dla mnie”. Znacznie lepiej spróbować raz jeszcze – z nowym doświadczeniem, z nowym podejściem, z nowymi pomysłami.

Oczywistość? Tak, ale oczywistość rzadko widywana w praktyce.

Błąd nr 2: Szukanie gotowych recept, a nie wskazówek

Ludzie kochają się w receptach, gotowych przepisach i instrukcjach. Gdyby tylko miały one piersi lub penisy, to bez przerwy by się w nich zakochiwali.

Tak się jednak składa, że prawdopodobnie wszystkie życiowe recepty są ze sobą sprzeczne. Są ludzie, którzy mówią, że o związki trzeba walczyć i się nie poddawać. Inni mówią, że lepiej odejść jak najszybciej, żeby nie brnąć w relację, która tylko generuje koszty. Wiele osób uważa, że „Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”, ale równie często zauważa się, że ryzykujący za wiele i zbyt głupio, też go nie piją. Wychodzenie ze strefy komfortu może być niezłym pomysłem na życie, ale równie dobrze może prowadzić do wyczerpujących psychicznie męczarni dających nikłe rezultaty.

Co z tego jest prawdą? Wbrew pozorom odpowiedź jest prosta – wszystko. Każda z takich opinii przedstawia jakąś skrajność. Jesteś za mało męski (uległy, niepewny siebie, uprzejmy) albo zbyt męski (agresywny, nieokrzesany, jednowymiarowy). Jesteś zbyt ostrożny (podejmujesz działanie będąc pewny efektu – czyli nigdy) albo zbyt mocno ryzykujesz (nie poddajesz swoich pomysłów żadnej krytyce i nie kalkulujesz możliwości). W związkach być może nie warto poddawać się zbyt szybko, ale tysiące par poddaje się zbyt późno, zbierając wyłącznie cierpienie, a nie przyjemne przeżycia, którym towarzyszy szeroka perspektywa.

Wiele osób uważa, że za ich problemy odpowiedzialny jest niedobry świat. To prawda. Są przypadki, że tak jest, ale znacznie częściej za twoje porażki odpowiada to, że nie skalibrowałeś swojego odbiornika. Może uważasz, że powinno przyjść ci to łatwiej. Może celujesz tylko na ślepo. Może rzucasz się ze skrajności w skrajność, ale fakty są takie, że twój obraz śnieży. Twoje zadanie jest proste – znaleźć punkt pomiędzy skrajnościami, w którym jest się w „sam raz” męskim, ufnym, czarującym, proaktywnym i jakimkolwiek innym. Uznać, że każda recepta jaką dostałeś, to tylko wskazówka wyznaczająca kierunek, a nie dokładna trasa GPS z instrukcjami wypowiadanymi przez Krzysztofa Hołowczyca. Kręcić anteną. Sprawdzać czy pięć centymetrów na północny-wschód to za dużo, czy za mało. Powoli zawężać zakres ruchów aż do momentu, kiedy znajdziesz najlepsze dla siebie ustawienie.

Tej wiedzy nie da się dostać w pudełku przewiązanym czerwoną wstążką. Wynika to ze zjawiska „wiedzy ukrytej”. Jest to koncepcja, zgodnie z którą, możemy przekazać innym tylko niewielką część informacji, ale cała reszta znajduje się pod powierzchnią wody, jak niewidoczna część góry lodowej. Możemy inspirować innych, dawać im przykład i mówić, co warto robić, ale to oni muszą odkryć, w jaki sposób to robić.

Właśnie dlatego najbardziej inspirujące osoby, to zadziwiająco często te, które doświadczyły najwięcej. Wpadały w skrajności, miotały się, popełniały błędy, z obłędem w oczach szukały rozwiązań, a żeby je znaleźć zaliczały szczyty i upadki. Siedzisz przy nich i czujesz się tak jakby potrafiły kontrolować, z której strony będzie wiał wiatr, gdzie pojawi się długonoga blondynka i która inwestycja przyniesie im trzystu procentowy zwrot. Na ich widok kobiety czują „to coś” – nieuchwytną i obezwładniającą chemię. W rzeczywistości czują to, że wyregulowali swoje odbiorniki, dzięki czemu widzą przed sobą czysty obraz, a nie chaos sprzecznych pragnień.

I chociaż prawdopodobnie nigdy nie będziesz musiał wejść na dach, żeby ustawić antenę, to bez względu na to czy marzy ci się milion na koncie, regularny seks z modelkami, wymiatanie w sprzedaży, marketingu albo chirurgii plastycznej, wciąż będziesz musiał kręcić metaforyczną anteną, żeby pozbyć się śniegu z „kanałów”, z których składa się twój świat.

Sam reguluję swój odbiornik już od dawna. Pamiętam czasy, kiedy nie wyświetlał nic poza szumem i komunikatami „Przerwa techniczna”. Obecnie niektóre kanały wyświetlają obraz w jakości HD, obraz innych się pogorszył, niektóre wciąż wołają o poprawę.

Dziś znów idę dostrajać antenę.

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWO

"Projekt Przyszłość" to ponad 400 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.