Chwalmy się! 2018

Chwalmy się! 2018

– Jaki dziś dzień? – zapytał Puchatek.
– 27 grudnia – odpowiedział Volant
– Ojej! – powiedział Puchatek – Czas na podsumowanie roku.

Rok to niby niedługo, ale zawsze łapię się na tym, że kiedy w grudniu pociągam zakatarzonym nosem i patrzę na zdjęcia zrobione w maju, to nie wierzę, że tak niedawno siedziało się w kawiarniach przy rynku w samej koszuli (i spodniach. Jesteśmy normalni, prawda?).

Jaki był dla mnie 2018 rok? Niezły, ale niełatwy i wiele brakuje mu do 2015 roku, z którego wciąż jestem najbardziej zadowolony. O ile tamten był zdominowany przez kwestie zawodowe, a ja byłem w pełni dyspozycyjny, to 2018 był jego przeciwieństwem – przeryty wieloma okresami, kiedy miałem czas wyłącznie na bieżące sprawy i zdominowany przez życie osobiste. Konieczne przerzucenie uwagi na rodzinę sprawiło, że pozostałe projekty musiałem umieścić na dalszych miejscach i pracować nad nimi na tyle, na ile byłem w stanie. Wiele spraw więc odłożyłem, a o innych wątpiłem czy kiedykolwiek uda mi się je skończyć, żeby i tak ostatecznie się zawziąć i postanowić je zrealizować.

Z tego powodu wspominam 2018 rok z mocnym poczuciem niedosytu, ale jednocześnie mam świadomość, że gdybym zbudował go sobie inaczej, to żałowałbym jeszcze bardziej, bo np. czas spędzany z dziećmi hamuje część moich zawodowych działań, ale będzie procentował w przyszłości – w ich i moim życiu. Długoterminowo na tym nie tracę, bo dzieci są tak małe tylko przez chwilę. Przeoczyć to łatwo, a nadrobić się nie da.

A teraz przechodząc do sukcesów…

Drugie dziecko

To niewątpliwie najważniejsza zmiana zeszłego roku. Ola urodziła się na początku lutego – malutka i wyglądająca tak krucho… Teraz już drepcze i głośno się śmieje kiedy trzymając ją na rękach gonimy jej starszą siostrę. Spodziewałem się, że mając drugie dziecko, moje życie będzie dwukrotnie trudniejsze niż mając tylko jedno. Całe szczęście tak źle nie jest. Udało się wypracować w miarę rozsądną rutynę pracy, nie pozagryzać się wzajemnie, a nawet znaleźć nowe przyjemności.

Tysiące i miliony

Niewiele rzeczy pokazuje tak dobrze zmiany jak liczby, a w 2018 roku okazało się, że od chwili powstania Volantification:

  • opublikowano na nim ponad 15 000 komentarzy
  • blog zgromadził na facebooku ponad 60 000 osób
  • a opublikowane treści zaliczyły 20 milionów odsłon, a wciąż pamiętam jak cieszyła mnie oglądalność tekstu na poziomie 2 000 odsłon.

Pisałem

Nie brzmi to jak sukces, ale to pozory, bo po pierwsze, natłok innych zajęć skutecznie utrudniał mi pisanie blogowych artykułów, a po drugie, zniechęcał mnie do tego Facebook. Od początku roku tak skutecznie uciął zasięgi, że część moich znajomych blogerów zastanawiało się czy w ogóle warto pisać. Moja motywacja też parowała, bo obecne zasięgi to 30% dawnych i to pomimo tego, że teksty są polubione, udostępnione i skomentowane tyle samo razy, a nawet bardziej. Pamiętam też sytuację, w której opublikowałem status i po dwóch godzinach nie zobaczył go nikt. Dosłownie.

Pomimo to nie zamierzam przestać pisać.

Zadbałem o swoje zdrowie

Mówi się, że dla kobiety założenie obrączki na palec jest zielonym sygnałem do tycia. Taktownie powiem, że nie wiem czy to prawda, ale z pewnością działa to u mężczyzn. Jeśli nawet nie tyją po ślubie to po narodzinach dzieci z pewnością. Ja przytyłem obiektywnie niedużo, bo 3 kilogramy, ale było to dla mnie sygnałem, żeby się za siebie wziąć.

Przerzuciłem kilka książek o zdrowym żywieniu, zrobiłem sobie kompleksową diagnostykę (łącznie z oceną przewidywanego trwania życia), zebrałem w przepiśniku przepisy na zdrowe dania i bardzo skutecznie wdrożyłem niektóre z polecanych zasad żywienia. Rzadko jem po 17.00 i równie rzadko przed 8.00 rano. Jem zdecydowanie więcej warzyw. Nauczyłem się jedzenia czekolady z dużą zawartością kakao. Zdecydowanie ograniczyłem niezdrowe produkty.

Efekty? Waga wróciła do poziomu z 2016 roku, a ja czuję się lepiej niż kiedykolwiek.

Książka. Poległem, ale dałem z siebie wszystko

Długo się zastanawiałem czy miejsce na ten punkt jest na liście sukcesów, bo w zeszłym roku pisałem, że wydanie książki jest dla mnie jedynym priorytetem. Jak widać, rok minął, a książki nie ma. To jednak nie znaczy, że nie dałem z siebie tego, co mogłem. Konsekwentnie dzień po dniu do niej wracałem, dodawałem, usuwałem i przesuwałem kolejne partie tekstu i chociaż pewnie miną jeszcze tygodnie zanim będę mógł powiedzieć, że skończyłem pisać(gdzieś po drodze pozbyłem się złudzeń), to i tak uważam, że wykonałem kawał dobrej roboty i nie mam sobie nic do zarzucenia.

Nauczyłem się nowych rzeczy

To zawsze mnie cieszy, a w tym roku nauczyłem się profesjonalniej (jeszcze nie powiem, że profesjonalnie) edytować i retuszować fotografie, poznałem podstawy rosyjskiego, zrobiłem ze szwagrem (serio! :D) meble ogrodowe, pomajsterkowałem więcej niż kiedykolwiek, zaparzam całkiem niezłą kawę z kafetiery, a gdzieś przy okazji nauczyłem się… żonglować trzema piłkami. Podobno pozwala to świetnie skoordynować półkule mózgowe, ale ja żadnej różnicy nie widzę.

Odbudowałem poduszkę finansową

Po tym jak wydałem ogromną część posiadanych funduszy na mieszkanie, przez kilkanaście miesięcy miałem niezwykle skromną poduszkę finansową. Bardzo ważne było dla mnie jej odbudowanie, więc z miesiąca na miesiąc rosła coraz większa. Obecnie jest już zadowalająca – mógłbym nie pracować przez 12 miesięcy, ale wciąż dążę do tego, żeby mieć zapewnione bezpieczeństwo na przynajmniej 36 miesięcy.

Chwile

Ryszard Riedel śpiewał, że w życiu piękne są tylko chwile, ale nie wiadomo czy przypadkiem nie miał na myśli tych, po zażyciu heroiny. W każdym razie przekaz jest dość uniwersalny, a ja jak zawsze przeżyłem wiele chwil, które chcę zapamiętać, zaczynając od picia whisky z Kamilem Newczyńskim na evencie Singletona, przez picie kawki podczas porodu Oli (to brzmi surrealistycznie, ale to nie żart :D), po spotkania ze znajomymi, spacery i spontaniczne wyjazdy.

*    *    *

A teraz czas na was, bo w tradycji „Chwalmy się!” nigdy nie chodziło tylko o mnie. Co dobrego przeżyliście w zeszłym roku? Z czego jesteście dumni?

Pod zeszłorocznym tekstem padło 135 komentarzy. Liczę na to, że w tym roku będzie ich więcej!

Print Friendly, PDF & Email

121
Dodaj komentarz

avatar
100000
65 Comment threads
56 Thread replies
5 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
73 Comment authors
radoWomikeRafałRafałRafał (ale inny niż ten wyżej :D) Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Fanka Volanta
Gość
Fanka Volanta

1. Nauczyłam się języka obcego w 4,5 miesiące prawie od zera i zdałam regularne egzaminy na uniwersytecie w tymże języku.
2. Spełniłam marzenie i założyłam przezroczysty aparat ortodontyczny. Marzyłam o tym wiele lat.
3. Znalazlam nowego przyjaciela.
4. Odkryłam w sobie talent do uczenia języka polskiego jako obcego, moi uczniowie uważają że wyjątkowy;)
5. Praca na etat mnie nie ogranicza- mam w sobie wystarczającą ilość energii by uczyć się języka obcego po pracy, chodzić na tańce itd. Bałam się że praca mnie zamknie na świat, a okazało się że jest odwrotnie;)

Dariusz
Gość
Dariusz

Hej, mogłabyś napisać w jaki sposób nauczyłaś się języka obcego od zera w tak krótkim czasie? Nauka języka obcego było jednym z moich celów na 2018 rok, zapisałem się na kurs jednak zrezygnowałem, bo nie widziałem efektów jakich oczekiwałem.
Z góry dziękuję za odpowiedź :)

Michalina
Gość
Michalina

Ja również przyłączam się do pytania! :)
Pozdrawiam

Fanka Volanta
Gość
Fanka Volanta

Kurs nie daje nic, przynajmniej dla mnie to strata czasu i pieniędzy. Probowalam… Co daje efekt? Codzienna praca oraz wystawianie się na dużo bodźców. zaczepianie ludzi, mówienie nawet niepoprawne etc. Ja zapisując się na zajęcia w obcym kraju wybrałam tylko w takim języku. Stwierdziłam że albo skończy się powtarzaniem roku albo nauczę się języka w tempie atomowym. Wygrało to drugie. Musiałam, więc uczyłam się czasem po 10 godzin dziennie, udawałam że nie rozumiem po angielsku, zmuszałam obcokrajowców by ze mną kontaktowali się tylko w ten sposób. Gdy minęła wymiana nie przestałam się uczyć. I robię to wciąż codziennie po pracy i podczas pracy gdy mam przerwy.

Nie wierzę w talent, wierzę w pracę!

Piotr
Gość
Piotr

4,5 miesiąca? Wow! I jak?

Fanka Volanta
Gość
Fanka Volanta

Jestem słuchowcem oraz dyslektykiem z dysfukcją uwagi więc uczenie się nie jest dla mnie takie proste. Nie znoszę tłumaczenia lenistwa np. brakiem chęci lub zdolności. Volant kiedys napisał że sukces jest gąbka jak wystarczająco długo będziesz lał w nią wodę to w końcu zacznie przeciekać.

Jestem z wykształcenia inżynierem więc wiem że za sukcesy odpowiada również prawo statystyki. Zwiększ czestotliwośc to i szansa się zwiększy.

Bardzo szybko w nowym języku zaczynam rozumieć i mówic. Znacznie wolniej czytam lub piszę. Mylę samogłoski dlatego miewam problemy z zapisywaniem prostych słow. Mam pewne ograniczenia ale codziennie nad tym pracuję. Obiecałam sobie na poczatku tego roku ze się nauczę jezyka i znajdę w nim pracę. Od października pracuję w tym języku dla linii lotniczej i codziennie w nim rozmawiam. Uczę się go codziennie kilka godzin mimo wszystko.

Magiczną receptą jest praca, codzienna nawet jak Ci się nie chce czy masz ochotę obejrzeć serial. A kiedy uczysz się sam to sam odpowiadasz za swoje postępy. Nie możesz zrzucić odpowiedzialności na nauczyciela. Wiem coś o tym bo uczę polskiego i jestem bardzo wymagająca, BARDZO. Nie biorę jeńców!:) Od siebie wymagam więc od uczniów też. Gdybyś wiedział jak pięknie odmieniają przez przypadki:)

Ice
Gość
Ice

Może to będzie nieco przewrotne, ale udało mi się w tym roku stracić pracę przez bronienie swoich standardów i etyki pracy zawodowej. Dzięki tej stracie dużo zyskałam – szansę rozwoju w firmie, w której mnie szanują. Każdy kryzys to rozwój, a ja cieszę się, że nie sprzedałam swoich zasad za ‚święty spokój’ – i to chyba mój największy sukces w 2018 roku 🙂

Kamil Newczyński
Gość
Kamil Newczyński

Ten rok był dla mnie najlepszy pod względem maksymalizacji zysków inwestycji w umiejętności i doświadczenie, jakie zdobyłem przez ostatnie 10 lat. Poduszka finansowa też największa odkąd zacząłem ją zbierać. Kilka dobrych podróży i powrót do w miarę regularnego blogowania. A końcówka roku to zawsze dobry moment, by powiedzieć sobie „chcę więcej i lepiej” :)

Paweł
Gość
Paweł

cześć,
jestem dumny z dziewiczej własnej jazdy na nartach i nic a nic nie szkodzi że zrobiłem to z synami hehe

Victoria
Gość
Victoria

W tym roku napisałam licencjat i obroniłam go na 5! Zaraz po tym znalazłam pracę w zawodzie, która jednocześnie jest moją pierwszą pracą. Poza tym zaręczyłam się i zaczęłam planować ślub. Do tego dodałabym kilka mniejszych sukcesów ale to te sprawią, że na pewno zapamiętam ten rok 🙂

Mr P
Gość
Mr P

1. Zakończyłem wielomiesięczny pobyt na innym kontynencie niesamowitą podróżą.

2. Zacząłem upragnione studia podyplomowe na cudownej uczelni.

3. Poznałem wielu ciekawych i inspirujących ludzi.

4. Zacząłem się spotykać z niesamowitą dziewczyną.

5. Zarobiłem i odłożyłem najwięcej pieniędzy w swoim dotychczasowym życiu.

6. W końcu rozwiązałem wieloletni problem zdrowotny.

7. Doprowoadzilem swoje zdrowie do porządku i jestem w najlepszej formie od wielu lat.

8. Przeżyłem wiele cudownych chwil z rodziną i znajomymi.

To był niesamowity rok. Gratuluję osiągnięć i powodzenia w 2019 Volant!

Karoline
Gość
Karoline

Czytając Twój post dopiero uświadomiłam sobie, że w tym roku dużo zrobiłam i dużo było „pierwszych razy”. Zawsze myślałam, że ciągle jestem w tyle, zbyt wolno sie rozwijam bo zle wykorzystuje czas i chce jeszcze więcej i więcej. Jeszcze w poprzednim roku nie pomyślałabym, że polecę do Norwegii, Chorwacji, dostane podwyzke oraz tyle zleceń fotograficznych. Najwiekszym zdziwieniem bylo to, że moge stworzyc wspanialy zwiazek po tylu nieudanych. Wystarczyło pozbyć sie toksycznych znajomości i wyznaczyc zyciowe cele. Postanowilam wybrac sie na kolejne kursy fotograficzne, nauke norweskiego – w końcu inwestycja w samego siebie jest najlepsza inwestycja :)
Podsumowując rok 2016 byl rokiem upadku, 2017 rokiem powstawania, natomiast 2018 efektownego działania. Yeah!

Milo
Gość
Milo

Rok 2018 to dla mnie ogromny przełom! ;) to w 2018 pierwszy raz założyłam narty, pierwsze loty samolotem, pierwszy raz za granicą! Uwielbiam ten rok za wszystko co zdołałam zrobić dla siebie i innych.
To był czas pracy nad sobą, ale także porządnych nauczek (często doceniam gdy stracę).
Uwielbiam Cię, 2018!
Dziękuję, Volant, za Twoje podsumowanie. Śledzę wiernie blog i często cytuję w głowie Twoje myśli. Życzę Ci wszystkiego dobrego w 2019!:)) Mam także nadzieję na książkę i kolejne wpisy ;)

FrostyWhit3
Gość
FrostyWhit3

2018 uznaje zdecydowanie za udany, rozwinąłem się zawodowo (nowa praca, obronienie inżynierki, zaczęcie magisterki) jak i co ważniejsze, osobiście. Nie zrealizowałem wszystkiego co zakładałem, ale w porównaniu do poprzednich lat progress jest niesamowity :)

Tak w skrócie, to z czego jestem najbardziej dumny:
– schudłem jakieś 6kg
– wyrobiłem nawyk ćwiczenia codziennie (pompki)
– odwiedzenie 8 krajów (w tym w 5 byłem pierwszy raz)
– zrobiłem kurs płetwonurka, zacząłem ćwiczyć boks
– praktycznie rzuciłem fajki (od wakacji kupiłem 3 paczki papierosów)
– pozbycie się toksycznych ludzi z otoczenia, poznanie nowych osób, pogodzenie się z przeszłością

Część zmian, jakie się we mnie dokonały w dużej mierze są dzięki Twoim wpisom i książkom, dziękuje :)

Renata
Gość
Renata

2018 rok, jest moim pierwszym rokiem w życiu, kiedy nie żałuję niczego; kiedy wszystkie decyzje były w 100% moje a nie podszyte obawą przed opinią innych, lękami czy wszystkim innym… To nie był łatwy rok ale był wspaniały, właśnie przez moją świadomą w nim obecność. Kończący się Rok, był jedną z najpiękniejszych lekcji „Jak żyć pięknie i w pełni” :) Pozdrawiam Ciebie i Was.
R.

Joannna
Gość
Joannna

Zmienilam prace, przestałam czekac na cud odmiany sama probuje, zakonczyłam zwiazek, ktory przestal spełniac swa role jakis czas temu ale wciaz wierzyłam, ze bedzie jak dawniej i zapisałam sie i chodze na basen regularnie na ile praca mi pozwala.

dtandev
Gość
dtandev

Nie pamiętam grudnia, gdzie czułbym taką satysfakcję z minionych 12 miesięcy, jaką czuję obecnie.
Jedyny minus to waga. +12 kg w 18 m-cy. Co najmniej 9 kg za dużo i słabe wskaźniki zdrowotne.

+ zdobyłem Koronę Polskich Półmaratonów, a przy okazji:
+ zobaczyłem Wrocław,
+ wziąłem udział w Wings For Life, wyprzedzając o kilkset metrów Joannę Jóźwik, a przy okazji:
+ zobaczyłem Poznań,
+ ugryzłem Green Velo,
+ zdobyłem kilka szczytów w Tatrach,
+ zostałem recenzentem renomowanego czasopisma naukowego,
+ a w innym opublikowałem swój artykuł,
+ zaręczyłem się i nadal nie mam wątpliwości, że to była dobra decyzja,
+ na zaproszenie zespołu archeologów wziąłem udział w badaniach na terenie Gruzji,

Rafał
Gość
Rafał

Volant,
lepiej tu niż na FB bo jak sam widzisz – robi się tam po prostu „gówniano”

Ten rok nie był dla mnie gówniany więc warto się chwalić.

Zawodowo – za tydzień kończę 4 miesięczne szkolenie, które podniesie mój poziom „finansowy” w pracy jak i po prostu awansuję wyżej :)

Także z pracy chyba mogę być zadowolony – chyba, bo zawsze mogłoby być lepiej – jednak 3/4 zamierzonych rzeczy na ten rok zawodowo osiągnąłem, a to już spory sukces bo jak wiadomo, czasami mało zależy od nas (szczególnie jak się jest gdzieś na dole drabiny)

Po 9 latach w tym roku przestałem pełnić rolę szefa jednej z jednostek organizacji pozarządowych wspierających państwowe ratownictwo medyczne – przyszedł na to czas. Swoje zrobiłem, nawet za dużo – skoro jest podziękowanie od głowy państwa to wystarczy.

Finansowo – jest dobrze i tak jak wyżej będzie jeszcze lepiej :)

Było mnie stać na zakup nowego auta z salonu z kredytem 50/50 więc już w lutym będę wolny od kredytu – czego zasługą jest najważniejsza rzecz w dziale „miłość” – po prostu udało nam się odłożyć trochę pieniążków ze ślubu i poduszki finansowej żeby jak najszybciej zejść z kredytu.

Miłość – ślub + ok tydzień po ślubie moja żona jest w ciąży :) Czyli już niedługo poród i będę ojcem!
Dużo stresu, szczególnie że mieliśmy trochę przygód medycznych z „młodym” ale wszystko na dobrej drodze i w szaleństwie przygotowań do narodzin ;-)

Przyjaciele i rodzina – tutaj jednak czas nie jest moim sojusznikiem, za mało, za rzadko – mam nadzieję, że dzięki narodzinom potomka w przyszłym roku uda mi się nadrobić trochę więcej chwili z przyjaciółmi a „babcie” będą na tyle blisko i daleko za razem, żeby nie weszły na głowę.

Podsumowując,
również lekko zasmarkany – ten rok był przepełniony wielkimi wydarzeniami w moim życiu więc zacieram ręcę na przyszły (jedynie czego czasami mi brakuje to energii na to wszystko ;-) – choć staram się z tym pernamentnie walczyć ćwicząc przynajmniej 5 razy w tygodniu)

No i chyba ostatecznie sexcatchera zostawię dla syna za paręnaście lat – bo tacie się już nie przyda – choć z sentymentem i lekkim mrugnięciem w oku zawsze będę go dobrze wspominał i wszystko co z nim związane.

Trzymaj się i zawsze jest miło Ciebie poczytać!
Dobrego 2019!

Marcin
Gość
Marcin

Wyremontowaliśmy i wprowadziliśmy się do naszego nowego mieszkania, wzięliśmy z żoną ślub, byliśmy na podróży poślubnej w pięknym miejscu, sprzedałem stare mieszkanie w o dziwo krótkim czasie nie mając nic wspólnego z rynkiem nieruchomości , zacząłem organizować szkolenia z kompetencji miękkich, zgromadziłem poduszkę na ponad rok, staramy się o dziecko i wracam do fotografii :) Życzę wszystkim aby 2019 był co najmniej lepszy niż odchodzący 2018!:)

Kattessimo
Gość
Kattessimo

W zeszłym roku obiecałam, że tegoroczne Chwalmy się napisze siedząc pod palmą na Zanzibarze. Niestety. Nie udało się. Z Zanzibaru wróciłam 3 tygodnie temu.

W tym roku skończyłam 30 lat… życie serio zaczyna sie po trzydziestce!!!!

Osiągnięcia 2018:

W lutym zmieniłam pracę, zajmuje teraz kierownicze stanowisko, lepiej zarabiam i rozwijam się w swojej dziedzinie.
Zdałam pisemny i ustny egzamin na doradcę podatkowego
Kupiłam samochód i wreszcie jestem niezależna
Mick Jagger znów śpiewał dla mnie, tym razem w Warszawie. A ja miałam go na wyciągnięcie ręki.
Czekam na klucze od nowego mieszkania
Usunęłam z życia toksycznych ludzi
Poleciałam na Zanzibar

Jedyne czego nie zrobiłam… znow nie znalazłam księcia. Ale rok sie jeszcze nie skończył.

Jaki plan na 2019? Dalszy rozwój osobisty, wykończenie mieszkania, podróż do Wietnamu i to życie osobiste moze sie uda

Pozdrawiam

Twoj książę
Gość
Twoj książę

Do Wietnamu bardzo chętnie <3

Kornel
Gość
Kornel

Cholera nie wiem. Chyba stalem sie bardziej decyzyjny i zasadniczy oraz powazny ale czy to plusy?:) kontynuuje co dobre z zeszlych lat bez spektakularnych osiagniec w 2018. A na 2019 tez musze zrzucic pare kg, moze zrobisz kiedys wpis co na Ciebie dziala i co dla Ciebie znaczy zdrowe zywienie bez wyzbywania sie przyjemnosci? Gratuluje potomki ( tak to sie mowi?)!

Aneta
Gość
Aneta

Mam wrażenie, że u mnie 2018 otworzył pewne drzwi, a efekty będą widoczne w 2019. Oczywiście za rok zobaczymy ;)
1. wróciłam do regularnych ćwiczeń, oby to w 2019 pociągnęło za sobą powrót do odpowiedniej wagi
2. znalazłam pracę w branży na której mi zależało i wiem, że to pozwoli na osiągnięcie oczekiwanych przychodów
3. powróciłam do czytania książek, widzę jak bardzo mnie to cieszy
4. mój związek dojrzał, pokonaliśmy trudne momenty wspierając się i dużo rozmawiając, świetnie się dogadujemy i naprawdę się lubimy, powoli zaczynamy planować dalsze życie (ślub, rodzina, wspólne mieszkanie)
5. odbyłam kilka podróży w fajne miejsca, co pozwoliło poznać jak żyją ludzie nie tylko w innych krajach ale co ciekawe, innych regionach Polski

Nvm
Gość
Nvm

There is a difference between knowing the path and walking the path. Chociaż było to dla mnie trudne, w tym roku postarałem się bardziej o realizację swoich planów wg wskazówek z Twoich poprzednich wpisów oraz książek.
I tak, skończyłęm drugi kierunek i tym samym zdobyłem dyplom inżyniera. Zatrudniłem się w branży zgodnej z wykształceniem, która daje mi kilkakrotnie więcej satysfakcji niż poprzednia, zarabiam też więcej niż wcześniej.
Pod wpływem La Grande Bellezza wybrałem się samemu do Rzymu i odkryłem znaczenie Dolce Vita. Poprawiłem relację z osobami na których mi zależy. Zacząłęm naukę gry na gitarze oraz kurs z cyberbezpieczeństwa, przyznaję, na początku idzie bardzo opornie. Zakupiłem również „Narzędzia Tytanów” które polecałeś w jednym z wpisów. Dzięki jeszcze raz i oby do przodu.

Bartek B.
Gość
Bartek B.

W tym roku:
– spędziłem trzy wspaniałe zimowe miesiące w Hiszpanii trenując i podróżując
– poznałem wspaniałą kobietę i układam sobie z nią życie
– po powrocie dostałem najlepiej do tej pory płatną pracę
– skonsolidowałem swoje długi
– potrafię co miesiąc odłożyć pieniądze co się wcześniej nie zdarzało

Czytam Volanta od paru lat więc myślę, że jest tu trochę jego zasługi :-)

gacccc
Gość
gacccc

– kupiłem swój własny samochód
– nauczyłem się układać kostkę Rubika :)
– zrezygnowałem z pracy i ludzi którzy ciągnęli mnie w dół
– zacząłem w miarę regularnie biegać i przebiegłem swoje pierwsze 15 km.
– wpiereszy raz w życiu poszedłem na psychoterapię aby poradzić sobie z demonami przeszłości.

Magda
Gość
Magda

Pomniejszych sukcesów jest całkiem niewiele, ale największym jest zagubienie prawie 20 kg. Zaczęłam zauważać, że mężczyźni znów się za mną oglądają :) przeczytałam więcej książek niż w tamtym roku, zobaczyłam na żywo Eda Sheerana, poznałam ciekawych ludzi. To był dobry rok :)

ckczm
Gość
ckczm

Czwarty rok z rzędu biorę udział w corocznej tradycji i z chęcią wrócę tu za rok jak będzie otwarte;) Chociaż nieczęsto zaglądam na bloga to mam do niego sentyment – tym bardziej, że był niemym świadkiem mojego rozwoju/degrengolady na przestrzeni tych kilku lat i dużo mu zawdzięczam. Jak co roku życzę Wszystkim a zwłaszcza Volantowi, żeby żar i apetyt na życie płonął w najlepsze:) A u mnie w skrócie to tak:

Sukcesy:
1) zwiedziłem Dubaj i Tajlandię
2) przywitałem się z drugim progiem podatkowym
3) sukces połowiczny – stworzyłem swoją drugą grę na androida/iOS, zostało doszlifowanie całości

Porażki:
1) jak nie było FCE tak nadal nie ma…
2) …tak samo jak i atletycznej sylwetki:)

Plany na 2019:
1) dokończyć i wydać grę
2) przejść na podatek liniowy
3) zwiedzić Japonię albo USA
4) wincyj sportu

Fajnie jest tu wracać:) Do zobaczenia za rok. Powodzenia wszystkim!

Ania
Gość
Ania

1. Dość trudne chwile w związku (moja depresja), które utwierdziły mnie, że mój partner jest tym właściwym facetem w moim życiu.
2. Awans w pracy. Potwierdziłam, że jeśli mam motywację to uczę się niezwykle szybko ale jednocześnie wolę pracować dla siebie niż nabijać targety korpo.
3. Nauczyłam się asertywności.
4. Zbudowałam wspólnie z partnerem półroczną poduszkę finansową.

Joanna
Gość
Joanna

Ah, te sukcesy :)

– nauczylam sie jezyka hiszpańskiego od zera, zaczęłam mowic po angielsku (po 20 latach ‚nauki’) i podszkolilam francuski (gramatyka w 2019r)

– przejechalam Ameryke Centralna i Poludniowa, zrobilam trekkingi o ktorych bym nawet nie pomyslala

– zaczelam odkladac kazdego miesiaca 30% zarobkow na poduszke finansowa

– pracowalam nad relacja z chlopakiem, bycie ze soba 24h na dobe jest swietna lekcja i testem zwiazku

-nauczylam sie tanczyc salse na wysokim poziomie i przy kazdej okazji sprawdzalam swoje umiejetnosci. Latynosi stwierdzili ze blizej mi do latynoski niz polki obecnie😁

-zrobilam 2 volontariaty, z ktorych jeden to totalny spontan i w nieznanej mi dziedzinie. Praca z konmi w stadninie byla mega wyzwaniem.

-poznalam wspanialych ludzi i zbudowalam wspierajace przyjaznie

-mam malutki dom- jest nim moj plecak juz od 7 miesiecy

-nauczylam sie zeglowania na morzu od zera

-zadbalam o swoje zdrowie, schudlam 4kg, teraz pracuje jeszcze nad dieta i zaczelam praktykowac joge

-jestem niezalezna i nie boje sie podrozowac sama

-pokochalam jeszcze bardziej ruch, nature i wycieczki na lono natury

Lista napewno sie jeszcze nie skonczyla, ale czas na wyzwania dnia :)

Gratuluje Ci Volant Twoich osiagniec! Ciesze sie ze jestes zadowolony z nich :)

Justyna vel Goldfishka
Gość
Justyna vel Goldfishka

Dla mnie ten rok był wyjątkowy z kilku powodów: pierwszy to zrealizowanie kolejnego górskiego celu (Kazbek; przy okazji zostawiłam kawał serca w Gruzji i niebawem tam wrócę :) ), drugi to ostateczne pożegnanie z przeszłością a ostatni, nie mniej ważny, to znalezienie nowej pasji jaką jest wspinaczka, co przy okazji dało mi możliwość poznania mnóstwa fantastycznych ludzi. Jest dobrze :)

Magda
Gość
Magda

Hmmm… no i właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że nie ma ani jednej rzeczy, którą mogę się pochwalić bądź też takiej z której jestem dumna. Jezu czas coś zrobić ze swoim życiem

Wierna czytelniczka
Gość
Wierna czytelniczka

Jestem cholernie dumna że dostałam się na swoje wymarzone studia po roku przerwy, właśnie uczę się do egzaminów ;)
uzbieralam latem pieniadze zeby wyjechac w wakacje do Rzymu – zakochalam sie w tym miescie kilka lat temu i obiecałam sobie, że do niego wrócę 😀
oprocz tego odbudowałam moje życie towarzyskie (nieistniejace w trakcie gap year), i myślę ze wyleczylam sie z wielu kompleksów. Nie będę nigdy idealna, ale co mi się w zyciu udało, to moje.
Wprawdzie nadal jest kilka rzeczy do poprawy, ale pracuję nad tym (z nowymi postanowieniami na nowy rok 😃
A za wszystkie Twoje wpisy chciałam powiedzieć tylko – Volant, dziękuję! Nawet nie wiesz, ile pomogłeś ♥️

Konrad
Gość
Konrad

Strasznie szybko to zleciało ale w sumie może to pokazywać , że człowiek jednak żyje bardziej intensywnie lub po prostu z wiekiem uświadamiamy sobie jak krótko. Jeżeli chodzi o mnie to w końcu udało mi się zrealizować wystarczającą ilość punktów z Piątego poziomu wliczając w to własne mieszkanie, nowe auto, znacznie lepszą pracę i wyprowadzkę do nowego środowiska w większym mieście pełnego nowych i życzliwych ludzi :)

Mała Mi
Gość
Mała Mi

Hm… chciałabym się pochwalić, ale zrealizowałam około połowy celów założonych na początku roku i tak:
– zamierzałam zmienić branżę, dużo uczyłam się przez pół roku, samodzielnie przerabiałam kursy, napisałam nowe CV i poszłam na dwie rozmowy kwalifikacyjne, po czym dostałam nowe zadania i sporą podwyżkę w obecnej pracy, w związku z tym postanowiłam zostać; chyba mnie kupili, ale nie wiem na jak długo :) teraz wiem, że trudno się rozstać, kiedy prezes mówi, że jesteś dobra i widzi dalszą możliwość wzrostu zarówno stanowisk, jak i wynagrodzenia;
– zamierzałam odwiedzić przyjaciółkę w Wiedniu, tymczasem dałam się ponieść chwili, w dużej promocji kupiłam bilety do Tokio i wyjechałam na wakacje z mężem bez dzieci do Japonii (PS szczerze polecam wszystkim rodzicom);
– zamierzałam wyjechać na wakacje z dziećmi i w końcu zabrałam je gdzieś dalej niż na działkę :)
– zamierzałam oszczędzać i robię to regularnie, ale czasem wydaje duże sumy, więc efekty nie są spektakularne :P
– jest sporo rzeczy, których nie planowałam, a udało się zrealizować, np. już wiem, że 4osobową rodzinę można spakować w jeden mały plecak i po 15 minutach od telefonu wyjechać na weekend do przyjaciół lub pójść samej do kina i dobrze się bawić;
– skończyłam 30 lat i nie zamierzam się zestarzeć :)

Tossca
Gość
Tossca

Rok 2018, cieszą mnie drobiazgi (biorąc pod uwagę dokonania innych).
Wyjazd w Tatry Słowackie – na szlaku (autentycznie!) obawiałam się spotkać niedźwiedzia prędzej niż turystę, pozytywny szok z wycieczki;)
Kontynuacja nauki na nartach i postęp dający mega frajdę;)
Udało mi się wygrać 2 letnią walkę z anemią ;)
Zakup auta i wreszcie prowadzenie jest wygodne ;)
Najważniejsza była druga połowa roku, rozstałam się z facetem i już w pierwszym tygodniu „samotności” poczułam ulgę i radość, która trwa do dziś ;) To najlepsza moja decyzja kończącego się roku, wchodzę w 2019 jako singielka zbliżająca się do 40-tki ale też nigdy nie było mi lepiej;) To mój czas!;)
Dopiero na 2019 to ja mam plany;)

Tianzi
Gość
Tianzi

Spędziłam 3 miesiące na innym kontynencie.

Pojechałam na festiwal wspinaczkowy, która to idea napawała mnie duszącym przerażeniem, ale okazało się być zajebiście.

Pobiłam trochę osobistych małych rekordów.

Jestem pod koniec roku mądrzejsza niż na początku.

I niezupełnie moja zasługa, ale w święta zapytano mnie o dowód w monopolowym. Jutro są moje urodziny. Trzydzieste drugie.

MG
Gość
MG

Witaj Michał. Wszystkiego najlepszego w tym nadchodzącym roku. Mam nadzieje że dzieciaczki będą zdrowe i wszystko ci się ułoży tak jakbyś chciał <3.

Sam rok 2018 był kolejnym zajebistym rokiem, bez totalnego kitu. Poruszyłem nowe sfery w sobie, zacząłem dbać o komfort swojej własnej pracy, o wolniejsze tępo, o przeżywanie i zwracanie uwagi na życie. Na samego siebie w domu. Książek wiele nie przeczytałem, z jakieś pięć ale dużo walczyłem. Byłem totalną maszyną do walki, w pewnym momencie zabrnąłem za daleko, zmieniłem pracę paląc za sobą mosty, uczyłem się porządnie niemieckiego. To już drugi pełny rok od kiedy w domu czytam książki, oglądam filmy, rozmawiam w tym języku. Popełniam błędy w wymowie i szyku ale już nie czuje potrzeby być naj na ten moment. Nauka języka obcych to hardkorowa praca.

Zmieniłem zajęcie, dzięki oszczędnością, które całe wykorzystałem na znalezienie pracy blisko domu. Jestem Tokarzem oraz hartuje stal. Jest pięknie, prawdziwa solidna praca w dobrej firmie, pracuje 7 dni w tygodniu (taki etap w życiu). Przez cały rok żyłem w zgodzie ze sobą. Nie miałem wielkich celów, ponieważ potrzebowałem wsłuchać się bardziej w siebie, bo uważam że skoro się do czegoś ktoś nie nadaje, to nie jest to dla niego. Dzięki temu poza niemieckim uczę się już angielskiego ! Tylko praktyka. Ludzie, jedzenie i piwo z kiełbasą a w pracy fiszki. Ewentualnie Zbuntowany anioł po hiszpańsku z napisami po ang.

Siłownia na poziomie minimum, w ogóle sport. Wszystko sprowadzało się do mojej dziewczyny, nauki i pracy.
W tym roku cały youtube i wszystkie blogi straciły dla mnie jakąkolwiek wartość i sens – poza tobą Volant to już z 7 lat.
Słucham się tylko siebie bo odkąd wyprowadziłem się i zmieniłem środowisko w jakim żyłem zarabiam coraz większe pieniądze i mam coraz większą świadomość swojej siły.
Na dodatek łączę coraz szybciej fakty i widzę wiele "sztuki" u ludzi, którzy chcą cię wykorzystać. Osobiście mam koło siebie ludzi twardych i ludzi, którym mogę ufać i ktoś w tym roku mi powiedział że im jesteś starszy tym więcej osób chce cie wyruchać na twoją własną kasę. Pod postacią kursów języków obcych na poziomie gimnazjalnym, jakiś innym szemranym szkoleniu lub zajęciu sprzedając ci dziwny przepis na coś tam. I podpisuje się pod tym. Jeśli kiedykolwiek będę miał dziecko to: Języki na pierwszym miejscu. Totalny spokój ducha i wiara od najmłodszych lat w swoje możliwości – ohne scheiß. Osiągnąłem największy sukces w swoim dotychczasowym życiu w tym roku, który się kształtuję w sposób ciągły. Nie muszę nic zaczynać od początku.

Popełniłem także sporo błędów – ale kto jest na polu walki to raczej takie rzeczy wie i akceptuje. Zbyt długo byłem w starej pracy, czasami pozwoliłem sobie wierzyć innym ludziom, były trzy czarne miesiące w tym roku. Błąd za błędem. Ważne że się nie załamałem, nie zrezygnowałem z siebie i pociągnąłem to dalej wyprzedzając tych, którzy zwolnili tempo.

W 2019 skończę już 25 lat i czuje że jeszcze kilka wojen przede mną. A w tym zgiełku są ludzie, którzy odchodzą. W tym roku była to moja babcia, pogrzeb jak pogrzeb. Ale w mojej głowie tli się jakaś jeszcze inna energia, uchyliły się inne drzwi, do których wcześniej nie miałem dostępu bo widzę to codziennie. Czuje potrzebę przytulenia się do Cioci, Taty, Rozmowy z mamą, odwiedzin innych ziomków. Zacząłem się wstydzić z siebie sprzed 5 lat ale szanować to że taki byłem a nie inny. Może to wygląda jak przechwalanie się i jakaś słaba ściema ale mentalnie im więcej poznaje ludzi tym moja mentalna strona kierunkuje się w inną stronę. Nie potrzebuje robić z siebie kozaka bo jeszcze 3 lata temu żarłem piach. I nie miałem o niczym pojęcia.

Plany na kolejny rok są już ukierunkowane, ruszam totalnie z czystym sumieniem i przygotowanymi już narzędziami bez oczekiwań typu "zmienię pracę w innej branży". Wszystko pod szyldem że im prostsze tym efektywniejsze. Pierwsza taka akcja, bo chce iść dalej.
Jeden rok, 4 części po 3 miesiące, nauka języka niemieckiego, chce wgryźć się porządnie w angielski, odłożyć parę tysięcy euro, nauczyć się lepszej kultury pracy, więcej spokoju i otwarcia na ludzi. Aby żaden nie był "taki sobie" bez kierunku, bez gruntu pod nogami. Parę książek, więcej czasu ze swoją dziewczyną, nie zapomnę o żadnych urodzinach. Poważne cele.

Ania
Gość
Ania

1. Odkryłam, że lubię biegać, i od października regularnymi treningami wybiegałam już niemal 200 km.
2. Zadbałam o zdrowie fizyczne. Uczę się zdrowiej jeść, np. nauczyłam się gotować kilka pysznych wegetariańskich potraw : ) Mam też w końcu tabelkę badań okresowych, dzięki której wiem, które i kiedy zrobić/powtórzyć.
3. Zadbałam o zdrowie psychiczne. Byłam u psychologa, zaczęłam patrzeć na swoje życie z trochę innej perspektywy, wprowadziłam w swoją codzienność kilka zmian poprawiających mój komfort psychiczny – m.in. regularnie medytuję.
4. Zmieniłam pracę na taką, która wprawdzie bardziej męczy, ale jest lepiej płatna i umożliwia mi ćwiczenie wielu nowych kompetencji.
5. Cały czas dążę do poziomu mistrzowskiego w trzech wybranych językach obcych – dalsza praca w tym zakresie to jeden z moich głównych celów na 2019.
6. Zaczęłam hobbystycznie naukę programowania i coraz bardziej mnie to wciąga.
7. Przeżyłam drugi cudowny rok z partnerem (w tym naszą pierwszą wspólną wyprawę za granicę) i nawiązałam fajną relację z jego rodziną.
8. Zwiedziłam kilka ciekawych miejsc w moim mieście i okolicach, eksperymentowałam z różnymi hobby, przeżyłam sporo wspaniałych chwil. Zaczęłam więcej wagi przykładać do momentów radości, spisuję je też w pamiętniku. To był przyjemny, dobry rok.

Kasia
Gość
Kasia

1. Przeżyłam 3 operacje
2. Urodziłam cudowne dziecko
3. Obchodziłam pierwszą rocznicę ślubu
4. Przewartościowałam życie

Nikt
Gość
Nikt

To był cudowny rok!

Zaczęłam od ogarnięcia swojej sytuacji finansowej. W ciągu trzech ostatnich lat podwoiłam swoje dochody. Jak dobrze sytuacja się rozwinie i otrzymam wyniki rekrutacji, być może ten scenariusz znów się powtórzy. Ogarniam wydatki, liczę koszty i sprawdzam zysk :-) Cieszę się niezmiernie, że stawiając sobie cel konsekwentnie go realizuję od początku tego roku i mam motywację.

Związek był i się rozpadł- wiem przynajmniej czego chcę, potrzebuję i oczekuję od partnera a przede wszystkim co jest dla mnie ważne. Uczę się siebie i staram się zobaczyć co zawiodło. Nauczyłam się odpowiedzialności za moje uczucia.

Buduje moją „wioskę” ;-D- wspieram innych, regularnie utrzymuje z nimi kontakt i wiem, że mogę na nich polegać tak jak oni na mnie. A te grono jest naprawdę duże!

Przeczytałam z 10-15 książek w tym roku. Spędziłam relaksujący czas na morzem.

Uświadomiłam sobie bardzo dużo rzeczy na mój temat z którymi chciałabym popracować ;-)

Zdrowotnie ograniczyłam trochę słodkich przekąsek i napojów, jednak to nadal jest mój obszar to poprawy plus ćwiczenia min. 2x w tygodniu.

Czytając Wasze komentarze i sukcesy cieszę się, że możemy spędzić czas razem! Trzymam kciuki i oby ten 2019 był jeszcze lepszy dla Was!

Nnn
Gość
Nnn

Volant, gratuluje osiągnięć oraz drugiej córki, wszystkiego dobrego w 2019 :) już kolejny rok z rzędu wracam regularnie do Twojego bloga i życzę, aby w 2019 nie zabrakło Ci motywacji i serca do jego pisania.

A w 2018 przeprowadziłam się sama na drugi koniec Polski, zaczęłam nową pracę (która codziennie stawia przede mną wyzwania, uczy i pcha mnie do przodu;) w zupełnie nowym miejscu, poznałam przy tym dziesiątki cudownych ludzi. Zdałam certyfikat, o którym marzyłam od 3 lat, przebiegłam swoje pierwsze 10 km, przeczytałam kilkanaście książek, poleciałam w 3 nowe miejsca i wróciłam zimą do kraju w którym spędziłam wcześniej Erasmusa, latem w końcu wybrałam się na urlop z rodzicami, a w urodziny poleciałam z przyjaciółką do Włoch, odłożyłam kolejną sumę pieniędzy na mieszkanie, które planuję kupić już niebawem i polepszyłam swoje zdolności językowe. Byłam też na 2 koncertach, o których od dawna marzyłam. A pod koniec tego roku zakończył się toksyczny związek, w którym tkwiłam od dawna.
Mimo kilku trudnych decyzji i chwil, to był dobry rok, a 2019 zapowiada się jeszcze lepiej. :)
Pozdrawiam!

Bartek
Gość
Bartek

Moim sukcesem jest rekordowa ilość klientów (fotografia ślubna). I pomyśleć, że jeszcze dwa lata temu tylko marzyłem o tym, żeby zarabiać na fotografii :)
@Volant pytanie do Ciebie – gdzie zrobiłeś kompleksowe badania zdrowotne i z jakim kosztem trzeba się liczyć?

Milena
Gość
Milena

Michał dawno nie było nic odnośnie polecanych książek, a może również filmów. Przydałaby się dodatkowa inspiracja :)

Mikołaj
Gość
Mikołaj

Cześć Volant,

w moim przypadku każdy kolejny rok jest lepszy niż poprzedni.. zastanawiam się kiedy pasmo dobrych lat przystopuje, ale chyba nie warto sobie tym zawracać głowy i trzeba cisnąć do przodu.. mój 2018 znajdziesz poniżej:

1. Zmiana pracy, gdzie zarabiam 30% więcej niż w poprzedniej firmie, większe możliwości rozwoju, większa odpowiedzialność.
2. Spełnione marzenie – podróż do Azji (chcę tam wrócić na dłuższy czas.. a może tam zamieszkam !)
3. Setki poznanych kobiet, najwięcej seksu w moim życiu doświadczyłem właśnie w 2018.
4. J. angielski mocno podszlifowany do stopnia, gdzie realizuję projekty inwestycyjne we współpracy z innymi krajami europejskimi i nie mam większych problemów przy komunikacji werbalnej/pisemnej.
5. Zbudowałem poduszkę finansowa na okres 10 miesięcy.

Volant – analizując swoje postępowanie i mówiąc ogólnie.. życie.. najwięcej motywacji i merytoryki odnajduję w Twoich starszych tekstach np. z 2013 roku lub 2014 roku… Często do nich wracam, bo bardzo mi odpowiada Twój sposób myślenia i pisania z tamtego okresu.. Zastanawiam się kiedy wkroczę w okres w którym Twój aktualny styl będzie zbieżny z moim życiem. Gdzieś pisałeś, że życie to okresy i podejrzewam, że właśnie u mnie to się sprawdza. Mnóstwo rzeczy o których piszesz się u mnie sprawdza i dlatego od kilku lat jestem Twoim czytelnikiem.

Pozdrawiam i życzę aby 2019 rok był dla Ciebie lepszy niż ten złoty rok 2015.

Doc/Shel6by
Gość
Doc/Shel6by

Teraz moja kolej :)

Na początku gratuluję sukcesów! Wszystkim!

A wracając do roku 2018 – był to bardzo ciężki i wymagający rok. Rok walki z samym sobą i rok wielu rzeczy, którymi mogę się pochwalić. Nie chcę używać zbyt dużych słów, ale wydaje mi się że był to najlepszy rok mojego życia.

1. Osobowość.
Znormalniałem, dojrzałem?
Nie jestem pewien czy któreś z użytych słów tutaj dobrze pasuje ale kurcze – polubiłem sam siebie :)
Jest to dla mnie naprawdę duża rzecz. Ewolucja mojego sposobu myślenia jest bardzo zaskakująca jeśli spojrzę wstecz. Jestem miły dla innych (Pań w sklepach, przypadkowych ludzi na ulicy, o stosunku do rodziny i bliskich chyba nie muszę wspominać), przestałem szukać aprobaty innych w działaniu.
Fajny facet ze mnie :)

2. Studia.
Skończyłem studia. Kiedyś pewien mądry facet powiedział że jeśli musisz się chwalić wykształceniem, to zrobiłeś coś nie tak ze swoim życiem. Zgadzam się w 100%.
Dlaczego więc o tym wspominam? Sam tytuł magistra traktuję jako koniec pewnego etapu w życiu.
No i chyba najważniejsza sprawa jestem naprawdę dumny ze swojej pracy magisterskiej. Napisana w całości po angielsku. Badałem rzeczy, których nikt jeszcze nie robił :) Duża rzecz dla mnie. Jej napisanie dużo mnie kosztowało (w każdym aspekcie – psychicznie, fizycznie i finansowo).

3. Podróże.
Były 2 większe. Włochy i Amsterdam. Oba wyjazdy dużo mnie nauczyły i wyciągnąłem ciekawe doświadczenia.

4. Kariera.
Był to dobry rok pod względem zawodowym. Zarabiam 50% więcej niż w roku ubiegłym. Sporo się nauczyłem.

5. Sport.
Wyprostowałem się. Ćwiczyłem. Niestety nie tak dużo jak chciałem. Głównie siłownia i K1. Co poza tym? Narty. Zaliczyłem bardzo duży progres jeśli chodzi o technikę jazdy – niesamowicie mnie to cieszy. Biegałem, zaliczyłem bieg na 10, a potem na 20 km.

6. Małe rzeczy, które cieszą.
Zacząłem naukę gry na pianinie :) Po raz pierwszy wszedłem do beczki z zimną wodą po saunie.
Stałem się dumnym posiadaczem wielu fajnych rzeczy, które ułatwiają mi życie:
samochód, który bardzo lubię (dałem jej na imię Malwinka :D), turbo wygodne krzesło do pracy
(i nagle praca nad własnymi projektami stała się przyjemniejsza), dodatkowy monitor,
sprzęt narciarski – bo 1 zasada narciarza brzmi: nie ważne jak jeździsz, ważne jak się prezentujesz na stoku ;D
(btw. jak kiedyś zobaczycie narciarza w stroju różowego jednorożca – to JA!).

7. 8. 9…
I wiele wiele innych rzeczy, które chcę zachować dla siebie lub takie o których po prostu w tym momencie nie pamiętam ;(

Aby podsumować rok 2018 zacytuję samego sobie z „Chwalmy się 2017”. UWAGA:
„Choć mijający rok był wspaniały, jestem świadomy że duży wpływ miała mrówcza praca na wielu płaszczyznach, którą wykonałem we wcześniejszych latach.”

Nadchodzący 2019 rok będzie bardzo pracowity i wymagający.
Mam bardzo duże rzeczy w głowie i trochę się tego boję – bo ich realizacja będzie wymagała potężnej samodyscypliny.
Można powiedzieć że przytłacza mnie ogrom moich możliwości :D

Powodzenia i sukcesów w 2019 wszystkim życzę!

Daria
Gość
Daria

1. Znalazłam pracę, która daje mi satysfakcję i pieniądze, w której się rozwijam, mam fantastycznego szefa i zgrany zespół. A to wszystko dlatego, że nie chciałam zakładać „własnej” firmy tylko po to, by przez następne lata harować dla jedynego kontrahenta i uparcie jak osioł poszukiwałam ofert z umową o pracę.
2. W 2018 r. minął rok odkąd poznałam obecnego partnera (który jest moim ulubionym człowiekiem na świecie i mam nadzieję, że to się nie zmieni ;) .
3. Wbrew temu, co mówili mi wszyscy wokół, zrezygnowałam z aplikacji prawniczej, odrzucając wszelkie frustracje z nią związane – zyskując czas, energię i trochę pieniędzy ;) . To nie miejsce na rozwijanie tej historii, ale była to dla mnie ważna i zaskakująco pozytywna decyzja.
4. Trzykrotnie wyjechałam na wakacje, w tym dwukrotnie za granicę.
5. Mimo początkowego zgorzknienia cieszę się, że nauczyłam się olewać „dobre rady” poszczególnych członków rodziny (lepiej późno niż wcale), a tym samym nabrałam asertywności. Kiedyś myślałam, że w rodzinie wszystko da się załatwić ugodowo i bez złych emocji; dzisiaj wiem, że jest to nieuniknione i rodzinę trzeba sobie wychować, by nie właziła w życie z buciorami.

Pomyślności w Nowym Roku!

P Skowronski
Gość
P Skowronski

Dla mnie 2018 rok był najbardziej intensywnym rokiem w życiu jeżeli chodzi o zmiany, zarówno te dobre jak i te złe. W skrócie:
1. Straciłem jedynego przyjaciela (spokojnie, nie umarł, tylko zrobił coś niewybaczalnego)
2. Po dwóch latach wróciłem do Polski z Anglii – gdzie pracowałem
3. Kupiłem samochód (Volvo rządzi! :D )
4. Pierwszy raz pojechałem autostopem za granicę (to dopiero początek! :) )
5. Z małego miasteczka przeprowadziłem się do Warszawy
6. Poszedłem do szkoły zgodnej z moimi zainteresowaniami
7. Dzięki zainteresowaniu się sztuką bardzo uwrażliwiłem się na emocje, które odczuwam oraz dostrzegam więcej detali w świecie wokół mnie.
7. Poznałem cudowną dziewczynę, z którą teraz szukamy sezonowej pracy na Islandii :D

Mam nadzieję, że 2019 i każdy kolejny będzie obfitował w coraz to nowe wydarzenia i zmiany, czego życzę Tobie Volant, wam wszystkim oraz sobie.
Pozdrawiam!

Anka
Gość
Anka

…i od tego roku mogę się tytułować specjalistą chirurgii plastycznej. Było ciężko, ale marzenia są po to, żeby je spełniać… ⭐⭐⭐

emem
Gość
emem

Czekałam na ten moment😉 dlatego na początek małe porównanie:

To mój wpis z poprzedniego roku:

Ja niestety, nie mam czym się pochwalić:) rok 2017 był chyba najgorszy z możliwych.
Od 2 lat mam depresję, pracuję w dwóch firmach, żeby sobie poradzić finansowo, a może inaczej – po prostu coś odłożyć. Mój szef to największy cham jakiego znam.
Od roku staram się obronić – bezskutecznie, jestem sama i nie narzekam na brak zainteresowania, po prostu nie chcę zniszczyć komuś życia.
Jestem ciągle zmęczona, nie mam na nic energii.
W tym roku moim największym celem jest wyjść z depresji i ogarnąć się, skończyć studia, znaleźć jedną porządną pracę i za rok napisać tutaj coś sensownego….

To mój aktualny wpis, mam nadzieję, że to zmotywuje innych a Tobie sprawi radość Michale😉

1. Zmieniłam miejsce zamieszkania, wróciłam do rodzinnego miasta. Okazuję się to, że to była najlepsza decyzja z możliwych. Poprawiłam dzięki temu relacje rodzinne, czuję się bezpieczna.
2. Co do obrony, już prawie mam to za sobą 😉 praca napisana, zostało kilka małych szczegółów. Myślę, że w styczniu będę już po. A od października rozpocznę kształcenie w zupełnie innym kierunku.
3. Odcięłam się od toksycznych relacji, zostawiłam te wartościowe i odnowiłam kontakty w swoim rodzinnym mieście. Co do samych relacji, w te święta moja najlepsza przyjaciółka, z którą znam się od dziecka poprosiła mnie o bycie świadkową na jej ślubie, mam raczej słabe relacje rodzinne więc dla mnie to bardzo ważne, cieszę się, że mam przy sobie taką osobę, bo to m.in. dzięki niej udało mi się wyjść z depresji i podjąć konkretne decyzje.
4. Dostałam świetną pracę, 2 razy lepiej płatną niż poprzednio. Praca ta daje mi rozwój i choć nie jest związana z moim wykształceniem, to czuję, że to jest to. Obecnie ciągle się szkolę i uczę, mimo że jestem biologiem zostałam pracownikiem w obszarze finansów i księgowości.
Jestem z tego bardzo zadowolona, czułam, że biologia to nie do końca to co chciałabym w życiu robić i jak się okazuje zupełnie inny obszar mnie kręci i jestem w tym całkiem niezła.
5. Energii aktualnie mam sporo, zapisałam się na treningi kettlebell. Polecam, mogę wyrzucić tam z siebie wszystko, trenuję od lipca i dzięki temu złapałam też kilka świetnych kontaktów.
6. Mieszkam sama, nie myślę już o sobie tak źle jak wcześniej. Mimo, że wyszłam na prostą rozważam pójście do psychologa, żeby sobie to wszystko przepracować. Co do relacji z facetami, jeszcze nie jestem gotowa.

Jeśli chodzi moje priorytety na kolejny rok, jest ich sporo, dlatego nie będę o tym pisać. Napiszę co udało mi się zrealizować na koniec następnego roku. Chciałabym tylko napisać, że jednym czynników które pomogły mi spiąć tyłek i ogarnąć się były wpisy czytelników pod tekstem z zeszłego roku oraz jeden komentarz:
„Trzymam kciuki, żeby ci się udało wyjść z depresji, wiem, że nie jest łatwo. Wierzę w Ciebie!”
Może dla kogoś to niewiele dla mnie jednak bardzo dużo, taka mała iskierka która pomogła mi się ogarnąć.

Pozdrawiam i życzę Wszystkim szczęścia i pomyślności w nadchodzącym roku,

emem

pinocchia
Gość
pinocchia

Gratuluje i życzę aby 2019 był jeszcze lepszy! Dla mnie niestety rok 2018 był prawdopodobnie najgorszym w moim życiu (brak pracy, depresja, brak chęci do robienia czegokolwiek, właściwie to brak chęci do życia, odcięcie się od znajomych i rodziny, całkowity brak pewności siebie itp) Mam nadzieje że podobnie jak u Ciebie, Nowy Rok będzie zmianą o 180 stopni. Na zakończenie tego roku zgubiłam dziś wszystkie swoje oszczędności. Podejrzewam że gdyby ktoś zorganizował konkurs na najbardziej żałosny rok, znalazłabym się na podium lub chociaż w top 10. Pozdrawiam ciepło i jeszcze raz gratuluje ;)

emem
Gość
emem

Najważniejsze to zdać sobie sprawę ze swoich błędów i podjąć radykalne kroki żeby coś zmienić, ja doszłam do momentu że wiedziałam że jeśli nie ruszę tyłka to będzie jeszcze gorzej. Druga sprawa to fakt, że nie miałam już nic do stracenia.Życzę aby Tobie też się udało i nie poddawaj się, w przyszłym roku będę czekać na Twój komentarz! Powodzenia:)

Hoplitesse
Gość
Hoplitesse

Fajny choc nielatwy rok:
– zaczelam pracowac jako inzynier pomimo wyksztalcenia humanistycznego
– zmiana kraju.. i planowanie kolejnej zmiany
– kupno fajnego autka ( pali jak smok ale jak cieszy!)
– zdarcie butow na Camino
– nauka kolejnego jezyka
– cos o budowaniu relacji
Volant, dzieki za inspiracje!

Claudia
Gość
Claudia

Udało mi się zrobić kilka fajnych rzeczy w tym roku, kosztowało mnie to dużo pracy i poświęceń i wiem, że długa droga do sukcesu przede mną. Mimo młodego wieku i wciąż trwających studiów, zaczęłam pracę w zawodzie, poznałam tam fajnych i inspirujących ludzi od których na pewno wiele się nauczę.
Jest też jedna rzecz, która mnie w tym roku bardzo męczyła i męczy teraz jeszcze mocniej, chciałabym przeczytać Twój komentarz na jej temat, ale to byłby pewnie temat na osobny wpis..

musterion
Gość
musterion

Mam wrażenie, że cały 2018 poszedł na straty. Może to przez to, że większość czasu spędziłem na rozwijaniu niezbędnych umiejętności, ale jeszcze nie osiągnąłem tego etapu, na którym mogę na nich zarabiać. No, ale spróbuję znaleźć pozytywy:
– na początku roku udało mi się uzyskać okupiony setkami godzin nauki i labów certyfikat, który zrobiłem w sumie bardziej dla zaspokojenia własnej ambicji i postanowienia poczynionego kilka lat temu,
– pokochałem latanie, co prawda jeszcze tylko jako pasażer, ale lot prywatną awionetką prezesa był jednym z przyjemniejszych momentów w tym roku,
– księgowa zadzwoniła z informacją, że drugi próg wita,
– zacząłem pierwsze, bardzo amatorskie obserwacje astronomiczne,
– godziny wolnego czasu poświęcone na klepanie kodu zaowocowały tym, że dostałem najbliższe trzy miesiące na zaprezentowanie swoich umiejętności.
Zaowocowały również tym, że niebezpiecznie zbliżyłem się do granicy wypalenia, a niespodziewanie uszczuplona poduszka uniemożliwia zrobienie sobie dłuższej przerwy. Dodatkowo prawie zawsze wybierałem naukę, stawiając ją przed innymi zainteresowaniami/pasjami.
Na pewno mogłem marnować mniej czasu, z drugiej strony dowiedziałem się, że nie można zasuwać bez przerwy i czasem trzeba pozwolić sobie na bardziej odmóżdżające rzeczy, co też wydaje się ważną lekcją.
Zdecydowanie był to rok, w którym przedefiniowałem priorytety i część planów odłożyłem na półkę.

Wniosek jest taki, że 2019 zapowiada się obiecująco, bo cały wysiłek z ostatnich lat może w końcu zaprocentować (a wystarczyło się nie obijać na studiach), o ile sam tego nie spieprzę :)

plany na 2019, bo nie wierzę w pogląd, który mówi, że podzielenie się nimi sprawi, że odpuszczę sobie ich realizację (w poprzednich latach jakoś tak się nie stało – nie znalazłem zeszłorocznego, a czytając te z poprzednich lat widzę i to jak dojrzałem i jaką drogę już przeszedłem, chociaż nadal jestem gdzieś na początku):
– wykorzystać najbliższe miesiące i udowodnić, że sprawdzę się w nowej roli,
– odbudować poduszkę,
– (ponownie) nauczyć się jeździć i kupić jakiegoś złoma, którego nie szkoda mi będzie zepsuć – ta umiejętność przyda się do realizacji kolejnych marzeń, czyli zjeżdżenia wzdłuż i wszerz Walii i Szkocji,
– zacząć naukę jeszcze jednego języka obcego,
– zacząć naukę gry na nowym instrumencie,
– zrobić ze dwa poziomy WSET,
– budować krótsze zdania,
– więcej czytać – 13 książek z tego roku to najsłabszy wynik od wielu lat,
– (jak co roku) wrócić do dawnej wagi – jest kilka kilogramów lepiej niż było, ale nadal mogłoby być z 5-7 lepiej,
– zacząć przygodę z astrofotografią.

MarcinyDrWX
Gość
MarcinyDrWX

Cały rok regularnie chodziłem na siłownię, i zbudowałem trochę mięśni. Teraz czas podkreślić to sześciopakiem

Piotr
Gość
Piotr

Rok 2018 jest do tej pory najlepszym w moim 23-letnim życiu. W dużej części to efekt zbierania obfitych owoców mrówczej pracy przez ostatnie kilka lat. Bardzo znaczącą zasługę mają wpisy na tym blogu, dzięki Michał. Dobrze, że odkryłem to miejsce na początku studiów 4 lata temu i działałem wg Twoich wytycznych ;) Nie przestawaj pisać…
Do rzeczy:
1. Zażegnałem poważny problem zdrowotny, z którym męczyłem się od lat. Trzeba było cierpliwie testować różne leki i lekarzy
2. Dostałem się na świetny wakacyjny staż, który upatrzyłem sobie na początku roku. To utwierdziło mnie w słuszności obranej specjalizacji
3. Napisałem porządną pracę dyplomową, co zaowocowało prezentacją na międzynarodowej konferencji naukowej i dwoma artykułami – interesujące doświadczenie pokazujące różne perspektywy zawodowe
4. Odbyłem największą liczbę podróży w ciągu roku
5. Z łatwością poznaję nowe osoby, co kiedyś było dla mnie problematyczne. Poprawiłem jakość już istniejących znajomości
6. Po długiej fazie czytania różnych książek o szeroko pojętych rozwoju i produktywności, dowiedziałem się to czego potrzebowałem i wróciłem do klasycznej literatury
7. Zainteresowałem się finansami osobistymi i spłaciłem większość karty kredytowej, w ciągu kilku najbliższych tygodni będzie czysta. Wcześniej nie uważałem, że w ogóle trzeba się przejmować takimi sprawami

Derka
Gość
Derka

Zaliczyłam pierwszy rok bez alkoholu, po latach picia właściwie bez przerwy. Uwolniłam się od toksycznej relacji, zrobiłam parę wartościowych projektów społecznych, przeczytałam dużo książek, rozwijam się zawodowo. Jestem z siebie dumna, nie sądziłam, że w rok można aż tak zmienić swoje życie i przejść od dna do prawdziwej jakości :)