Ania Przybylska powiedziała kiedyś kilka zdań, którymi uderzyła w sedno przemyśleń tysięcy par.

„Kumplostwo w związku jest wtedy, kiedy możesz zabrać swoją dziewczynę na mecz, a po meczu zobaczyć z nią Iron Mana. Kiedy rozumie, co to znaczy, że wychodzisz dzisiaj z kumplami, a jak zadzwonisz w środku nocy pijany, to poda Ci numer na najtańszą taksówkę, zamiast drzeć się w słuchawkę, że palancie, od dzisiaj szlaban na seks. Kumplostwo jest też wtedy, kiedy Twój facet nie przewraca oczami na kolejną historię o kretynce Baśce, pomoże Ci czasem wybrać tę nieszczęsną sukienkę i – gdy spalisz kolację – przypomni Ci, że nie tylko od gotowania macie w kuchni ten pieprzony blat.”

Wiecie, te zdania można interpretować na różne sposoby, ale ja w takich związkach widzę dużo luzu, szacunku i zrozumienia, że nawet najlepiej dobrane pary nie są dwoma połówkami jednego jabłka. Raczej są różnymi jabłkami w tym samym koszyku.

Posiadanie takich relacji brzmi szalenie prosto. Wydaje się, że wystarczy sobie tak postanowić, żeby tak się stało. Gdyby miało się lampę z dżinem to tak mogłoby się stać, ale zazwyczaj jedyne co mamy, to butlę z whisky. W rzeczywistości posiadanie takiego prostego związku jest często zwieńczeniem relacji kruchych, nieszczerych i najeżonych kłótniami.

Żeby było to możliwe, zazwyczaj trzeba spełnić szereg warunków wstępnych:

#1 Być partnerem

To moment, kiedy możesz mi powiedzieć: „Dzięki za oczywistość!”, ale wcale to takie oczywiste nie jest. Ludzie odgrywają w związkach różne role. Kobiety potrafią zachowywać się jak:

  • służące, które żyją tylko dla kogoś i zapominają o swoich potrzebach
  • matki bez przerwy upominające trzydziestoletniego chłopa, żeby założył czapkę i wrócił do domu o 22.00, bo jutro idzie do pracy
  • i rozkapryszone córeczki, które potrzebują opieki przed złym światem.

W analogiczne role wpadają też faceci, myleni z terapeutami, bankomatami, misiaczkami wyłącznie do przytulania.

Czy coś w tym złego? Niekoniecznie. Jeśli komuś to służy to super, ale partnerskiego związku tak się nie zbuduje. Z definicji wymaga on partnerstwa, czyli bycia na równi, a nie ciągłego ratowania lub być ratowanym. Związek to nie misja ratunkowa. To przede wszystkim prozaiczne życie, przez które da się przejść idąc tylko ramię w ramię.

#2 Podjąć decyzję

Spojrzeć z boku na osobę, przy której się budzisz i powiedzieć: Może i chrapie, może rankiem nie wygląda jak z okładki gazety i nie ma milionów na koncie, ale jest moim wyborem.

Brak takiej decyzji uważam za największy błąd jaki można popełnić w swoich związkach. Kiedy jej nie podejmujesz, to jesteś z kimś, bo tak wyszło. Zaczęliście rozmawiać, spotykać i spać we wspólnym łóżku. Jesteście ze sobą, ale nie wybraliście, żeby być ze sobą. Jaką robi to różnicę? Ogromną.

Kiedy jesteś z kimś przez przypadek, możesz wylewać na niego swoje żale, pretensje i oczekiwania. Wybierając kogoś, akceptujesz go ze wszystkimi zaletami i wadami. Stwierdzasz, że taka osoba jest dla ciebie wystarczająco OK i rezygnujesz z żądania od niej zmian. Dopiero kiedy to zrobisz, możesz przejść do porządku dziennego nad tym, że druga osoba za dużo pracuje, jest za bardzo albo za mało ambitna, że skleja modele samolotów albo lubi czytać „50 twarzy Greya”.

#3 Znać siebie

Uwodzenie to przede wszystkim dotyk. Związek to przede wszystkim rozmowa.

O liście zakupów.

O przygarnięciu psa ze schroniska.

O tym, jak ci minął dzień.

Ale przede wszystkim rozmowa o twoich oczekiwaniach, o tym, czego potrzebujesz i z czego to wynika.

Byłoby super, gdyby wiedziało się to od razu, ale tworzenie mapy samego siebie to wieloletni proces. Kiedy patrzysz na to, jak widziałeś siebie kilka lat temu, to przypominasz sobie rozhisteryzowaną galaretkę. Dopóki nie okrzepniesz, to równie rozhisteryzowane będą twoje związki. Moje były.

#4 Akceptować różnice

Kiedyś mi się wydawało, że ludzie różnią się przede wszystkim fizycznie. Od kilku lat zachwyca mnie natomiast to, że mogą wyglądać podobnie, ale w środku napędzają ich zupełnie inne silniczki. Przeskakują w nich koła zębate emocji. Kręcą się setki trybików oczekiwań, które wprawiają w ruch całkiem inne potrzeby.

To całkowicie naturalne, ale często chcemy, żeby cudze silniczki chodziły tak samo jak nasze. Skoro ty musisz przejawiać ambicję przez kolejne awanse, nie oznacza to, że nie można mierzyć ambicji liczbą fajnych ludzi, z którymi jest się blisko. Skoro ty odpoczywasz w drewnianym domku nad jeziorem, nie znaczy to, że ktoś nie może ładować swoich baterii w którejś z europejskich stolic myląc noc z dniem. Skoro ty jesteś emocjonalna, to i on powinien mówić, co czuje przynajmniej pięć razy dziennie.

Bywa, że trzeba się pogodzić z tym, że jesteśmy inni i że jeśli on już raz ci powiedział, że cię kocha, to dopóki tego nie odwoła, musisz zakładać, że wciąż jest to aktualne.

#5 Mieć odwagę

Bo od udawania, że nie widzi się problemów, nie sprawia się, że one znikają. Pozwala im się tylko urosnąć, a to nigdy nie jest dobre rozwiązanie. Odwaga w związku to mówienie o tym co się czuje, stawianie czoła zmianom i zdejmowanie z twarzy maski „Jest wszystko OK”, kiedy nic w porządku nie jest. Tak można robić przed obcymi ludźmi. Tak się robi przed dziećmi, żeby oszczędzić im zmartwień, z którymi nic nie mogą zrobić. Ale nie powinno się tak robić przed partnerem, który zdecydowanie nie jest obcy i nie jest dzieckiem. A skoro tak, to traktujmy się jak dorośli.

#6 Trafić na osobę, która ma te cechy

I to jest warunek równie ważny, co wszystkie poprzednie razem wzięte.

W przeciwnym razie kończy się to jak w dowcipie, w którym idzie dwóch baców. Jeden przekonuje drugiego, jak ważna jest znajomość języków obcych. Ten drugi w to wątpi.

W końcu spotykają na szlaku zagubionego turystę. Mówi coś do baców – najpierw po angielsku, później po niemiecku, francusku, a w końcu bełkocze coś po rosyjsku, ale żaden z baców nic nie rozumie.

Turysta odchodzi przeklinając pod nosem, a baca mówi:
– Widzisz – znał chłopina te wszystkie języki obce i co z tego? Dogadał się?

Tak samo jest z nami. Niewiele ci pomoże bycie osobą, która jest świadoma swoich potrzeb, traktuje partnera z szacunkiem i podchodzi do niego z akceptacją, jeśli spotyka się z kimś, kto obok tych cech nawet nie stał.

I być może znalezienie kogoś takiego nie jest łatwe. Tylko, że w życiu nie liczy się to, żeby było łatwo. Liczy się, żeby było warto, a w tym przypadku zdecydowanie jest warto.

.

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWO

"Projekt Przyszłość" to ponad 400 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.

 

Tylko w przedsprzedaży (9.09-8.10) każda książka jest sprzedawana z autografem i z darmową wysyłką!