Jak odzyskać ukochaną osobę?

Jak odzyskać ukochaną osobę?

Miłość to trochę dziwka. Zaczyna się od pluszowych misiów i trzymania się za rączkę, a kończy zostawiając po sobie zgliszcza. Zawsze jest ktoś komu związek nudzi się szybciej i go kończy, co czasem powoduje, że druga strona nie chce się z tym pogodzić i zaczyna wysyłać do mnie maile z opisem tego jak wspaniale się zachowywała i kończące się desperackim pytaniem: „Jak ją/jego odzyskać?”

Jeśli wyczuwacie w moim wstępie ironię, to zupełnie niesłusznie, bo powinniście wyczuwać w nim Kurewsko Mocną Ironię. W gruncie rzeczy nie dlatego, że nie da się odzyskać swoich eks. Prawdę mówiąc jest to więcej niż możliwe i wcale nie takie trudne jak się uważa. Więc dlaczego czuć tutaj Kurewsko Mocną Ironię? Z dwóch powodów – pierwszym z nich jest irracjonalność odczuwanych uczuć, a drugim odpowiedź na pytanie czy w ogóle warto kogoś odzyskiwać.


IRRACJONALNOŚĆ


Są sytuacje, w których racjonalne myślenie otwiera butelkę wódki i wypija ją jak Rosjanie na Youtube.com dzięki czemu rozum zwalnia miejsce dla patrzenia na świat przez pryzmat emocji. Jedną z takich chwil jest strata czegoś co miało w naszym życiu stałe miejsce.

Na przykład gubisz sto złotych i nagle zaczynasz myśleć o wszystkich rzeczach jakie mógłbyś zrobić wciąż mając tą stówę, gdzie byś poszedł i jak byś spędził dzień wydając ją na mieście. Albo jeszcze lepiej – gubisz swoją komórkę! Proste urządzenie, mniejsze niż chihuahua, które towarzyszy ci od rana do wieczora i do którego nie przywiązujesz szczególnie wielkiej wagi. Zmienia się to po jego zgubieniu – nagle uświadamiasz sobie, że z tą stratą wiąże się powstanie pustki w twoim życiu. W mgnieniu oka tracisz kontakty, wiadomości, nie wiesz jak zaplanować sobie dzień, prawdopodobnie poczujesz się jak bez ręki, co chwilę będziesz łapał się na tym, że chcesz po niego sięgnąć, ale jego nie ma, a będą temu towarzyszyć dolegliwości fizyczne i psychiczne.

Być może wtedy ktoś podsunie ci inny telefon, ale ty tylko spojrzysz na niego jak na idiotę, bo co ci po innym telefonie? Przecież nie jest taki sam! Nie znasz go, nie umiesz tak sprawnie na nim pisać SMS-ów, nie ma tam twoich zdjęć, kontaktów, wiadomości i wspomnień, więc jest bezużyteczny i go nie chcesz. To tamten był idealny! Był najlepszym smartfonem świata, a każdy inny jest za mały, za duży, za lekki, za ciężki, zbyt brzydki, zbyt ładny, zbyt łatwy albo zbyt prosty w obsłudze. Po prostu nie jest nim. Nawet będąc identycznym wciąż nie jest wystarczająco dobry i stary mógł się zawieszać, przerywać połączenia i mieć podrapany kluczami ekran, ale wciąż był świetny i to z nim łączyły cię wspomnienia, podróże, imprezy oraz setki kontaktów.

Znamy to? Pewnie tak, bo dotyczy to wszystkich osób i rzeczy, które mieliśmy na co dzień i poświęcaliśmy im dużo myśli, czasu i emocji, a które nagle tracimy. Dotyczy to też byłych partnerów, ale tak jak strata telefonu nie oznacza, że nie da się bez niego żyć albo że następny nie będzie lepszy albo chociaż równie dobry tak to samo dotyczy ludzi w naszym życiu. Powiedz że jestem bezdusznym kutasem, ale to dokładnie to samo zjawisko odczuwania bolesnej pustki, idealizowania i pieczołowitego zacierania wad jak za pomocą gumki.

Zapomina się wtedy o tym, że on czy ona nigdy nie miała dla ciebie czasu, nie umiała gotować, nie doceniała cię, zrzędziła i kiedyś nawet podejrzewałeś ją o to, że używa penisa swojego szefa jako szczoteczki do zębów, a na pewno robiła cokolwiek złego. Wiesz skąd to wiem? Bo idealne związki się nie rozpadają, a już na pewno nie sypią się z dnia na dzień. Degradują się dużo wcześniej, a dzień pożegnania to tylko skutek. Rybę też wyrzucasz dopiero jak zacznie śmierdzieć, ale psuć zaczęła się dużo wcześniej.


A NA PEWNO WARTO JĄ ODZYSKIWAĆ?


A więc tak – byłeś dla nie czuły i opiekuńczy. Zawsze mogła ci się wyżalić, woziłeś ją i odbierałeś z pracy jeśli o to ciebie poprosiła. Jak jej się nie podobało, że wychodzisz z kumplami, to po prostu zostawałeś z nią. Słyszałeś, że o związek trzeba dbać i starać się, żeby nie spadła jego temperatura, więc robiłeś spontaniczne wycieczki, niespodzianki i kupowałeś kwiatki. No po prostu było idealnie! Tak? Znasz to?

A ona mimo to była niezadowolona i zostawiła cię/znalazła sobie kogoś innego/zdradzała cię mając to wszystko totalnie gdzieś? To tak jakbyś kupił swojemu przyjacielowi prezent – markowy, drogi zegarek. Idziesz do niego i mówisz:
- Proszę! Mam nadzieję, że ci się spodoba…
On otwiera prezent i mówi:
- Jest piękny, ale nie chcę cię więcej widzieć!
- Jak to?
- Tak to! Po prostu już wypierdalaj!

Czy w takiej sytuacji zapytałbyś co zrobić, żeby znów mieć ze swoim przyjacielem dobre kontakty czy byś przywalił mu w twarz i wykreślił ze swojego życia?

Ten przykład nie uwzględnia wszystkich niuansów, a przede wszystkim tego, że kobiety uznają za atrakcyjne jedne cechy a inne nie i tego nie przeskoczysz oraz faktu, że zachowywałeś się jak słodka cipka. Wciąż to nie zmienia tego, że nie doceniała twoich starań i za wszystko co dla niej zrobiłeś nagrodziła cię kopniakiem w krocze.

Dlatego jeśli nie masz do siebie szacunku możesz wciąż czytać ten tekst, żeby znów z nią być, ale prawdę mówiąc, lepiej to zrobić tylko po to, żeby zmienić się dla następnej dziewczyny i już nie popełnić tych błędów, a obecną eks (jeśli naprawdę nie możesz sobie odpuścić) potraktować tak jak na to zasłużyła – znaleźć w sobie wystarczająco dużo siły żeby ją sobą zafascynować, zaprosić na gorącą randkę i kiedy już się rozbierze, wywalić ją z mieszkania, a zaraz za nią jej rzeczy.

Oczywiście sytuacja może też dotyczyć kobiet i jakiegoś dupka. Wtedy polecam o nim zapomnieć, ale analogicznie – jeśli nie potrafisz, to przynajmniej go w sobie rozkochaj, ustaw sytuację tak żeby zaprosił ciebie na randkę w restauracji i dał ci olbrzymi bukiet róż, a następnie chluśnij mu drinkiem w twarz i zdziel go przez łeb kwiatkami. Zasłużył.


PROCES ODZYSKIWANIA UCZUĆ


Jeśli wciąż czytasz ten tekst to:
a) jesteś kretynem/kretynką, który/a nie jest świadomy/a irracjonalności swoich uczuć i tego, że jego eks nie zasługuje na nie
b) chcesz wiedzieć jak nie popełniać takich błędów w przyszłości.

Wspólną cechą osób, które chcą odzyskać eks jest to, że były miłe, słodkie i urocze. Taka postawa w stylu: „Ja cię kocham, więc zrobię wszystko żebyś był/a szczęśliwy/a nawet moim kosztem”. Rzadko te osoby zdają sobie z tego sprawę i każdy pantoflarz myśli że jest samcem alfa. Niestety to fikcja, a jeszcze większą fikcją jest myślenie, że bycie słodkim jest dobre. Słodkości sprawiają, że zaczyna nas mdlić i biegnie się do łazienki wymiotować. Bycie miłym jest nudne, bo można je utożsamić z pewnością – twoja dziewczyna jest pewna twoich uczuć i wie na czym stoisz, więc kolejna miła niespodzianka jej nie zaskakuje. I to bardzo niedobrze, bo ona chciałaby się za tobą pouganiać. Zobaczyć jaki jesteś męski, pewny siebie i… poza jej zasięgiem, bo to daje emocje. Sam sobie przypomnij co czułeś kiedy:
1) uganiała się za tobą jakaś dziewczyna (podpowiedź: „Jestem taki macho, ale ona jest taka nudna!”)
2) ty uganiałeś się za jakąś dziewczyną (podpowiedź: „Ona jest taka świetna! Muszę ją zdobyć!”)

Schizofreniczne, głupie, ale dokładnie tak to działa, bo ludzi nie interesują cudze uczucia, argumenty i interesy tylko własne, a jedyne co są w stanie docenić w innych to siła (jak nie wierzysz to poczekaj na sytuację aż ktoś przy tobie znajdzie się na skraju załamania nerwowego i zacznie płakać. Poczujesz wtedy litość, a jak przypatrzysz się jej bliżej to dojrzysz jej dwie części składowe: współczucie i głęboką pogardę).

To był pierwszy element wspólny dla kobiet chcących odzyskać swoje męski ciacho i dla mężczyzn tęskniących za najukochańszą. Skrócić to można do dwóch zasad: „Nie kochaj, tylko daj przestrzeń żeby ktoś mógł się w tobie zakochać” i „Dbaj o własny, a nie o cudzy tyłek”. Dalej jestem zmuszony podzielić tekst dla obu płci.


ODZYSKAJ JĄ


Proces dobierania się w pary wydaje się tajemniczy i niezrozumiały dopóki nie spojrzy się na niego z ewolucyjnego punktu widzenia, a z niego wynika, że są cechy, które stale uznaje się za atrakcyjne bez udziału racjonalnego myślenia. Jak nie wierzysz, to powiedz mi ile razy obróciłeś się za dziewczyną o wyglądzie krótkonogiego, włochatego krasnoluda. Jesteś facetem więc liczą się dla ciebie cechy związane ze zdrowiem i dobrym materiałem genetycznym. Dla kobiet liczy się co innego. W kolejności od najważniejszych są to:

1) ogarnięcie życiowe – czyli wykształcenie, zarabianie pieniędzy lub potencjał do ich zarabiania, znajomości, a więc społeczny status i umiejętności socjalne, dzięki którym możesz odnaleźć się w towarzystwie. Wynika to z faktu, że to kobiety są w ciąży i to przede wszystkim one wychowują dziecko, a dziecko wymaga potężnych nakładów finansowych (jedzenie, szkoły, ubrania, wakacje, gadżety itd.), których oczekują od mężczyzn. Tak po prostu jest i na pocieszenie dodam, że podobna postawa występuje niemal u wszystkich gatunków, w których rozmnażanie się jest związane z ponoszeniem większych kosztów przez samice, które też zawsze szukają samców silniejszych i zajmujących lepsze terytoria.
2) ogarnięcie emocjonalne – czyli pewność siebie, wiedza co jest dla ciebie najlepsze, umiejętność uwodzenia oraz osiąganie celów. Jest to ważne, bo odpowiednio atrakcyjni faceci mają odpowiednio duże ego, które każe im dbać o siebie i zachowywać się jak brodaty wiking wymachujący toporem. To wzorzec kształtowany od tysięcy lat i nic go nie zmieni, więc kiedy zbyt mocno starasz się dla kobiety, to ona nieświadomie czuje, że nie jesteś pewny siebie, nie masz wystarczająco wysokiego statusu i stać ją na kogoś lepszego. Tłumaczy to również mit „złego chłopca”.
3) wierność – bo nieważne jaki facet jest wspaniały i jakie ma zasoby jeśli będzie je trwonił na inne kobiety.

Oznacza to, że twój związek rozpadł się, bo: nie radzisz sobie finansowo, narzekasz na swoje życie, jesteś nieszczęśliwy, wymagasz terapii, nikt ciebie nie szanuje i nie masz znajomych ALBO jesteś miękką fają, która zapomniała, że ma w sobie geny zwycięzcy i barbarzyńcy naładowanego testosteronem, który urodził się po to, żeby palić całe wioski, a nie mówić: „Czego tylko sobie życzysz kochanie”, bojąc się, że jakaś cizia go opuści. Szczerze? Powinieneś mieć takie podejście i być tak zajebisty, żeby to ona martwiła się czy jest dla ciebie wystarczająco dobra.

Jak już wiesz, który element u ciebie nie działa, to:
1) Napraw go.
2) Pamiętaj, że to ty jesteś najważniejszy i nigdy nie zmieniaj swoich planów ani siebie dla kogoś.
3) Odnoś sukcesy i ciesz się życiem
4) Zacznij się spotykać z innymi kobietami i rób to do czasu aż będziesz uwodził je szybko i łatwo. Będąc atrakcyjny dla nich, będziesz też atrakcyjny dla swojej eks.
5) Nigdy nie zapomnij, że nigdy więcej nie powinieneś oddać nikomu władzy nad swoim życiem i zamienić się w przestraszonego służącego.
6) Zrób drugie „pierwsze wrażenie”.

Historia roi się od przypadków kiedy dokładnie tak to działa. Zrób to – zadziała z 90% skutecznością.


ODZYSKAJ JEGO


Podobnie jak wy reagujecie na pewne cechy posiadane przez facetów, a na inne nie, tak samo ma każdy z nas.

Dla mężczyzn atrakcyjne są:
1) wygląd – to na niego zwracamy uwagę w pierwszej i drugiej kolejności. Nie jesteś ładna, nie dbasz o siebie, a on czuje, że stać go na lepszą dziewczynę, to ciebie zostawi. Po prostu. Tacy jesteśmy. Jeśli ludzie jako całość są monogamiczni, to mężczyzn dotyczy to w ograniczonym stopniu i jest dużo prawdy w powiedzeniu, że mężczyzna chce jednego od wszystkich kobiet, a kobieta wszystkiego od jednego mężczyzny. Z tego samego powodu pożądanie jest tak bardzo istotne.
2) święty spokój – on liczy się w trzeciej kolejności. Jeśli oczekujemy od was pasji, pracy i własnych znajomych, to tylko po to, żebyście nie ograniczały naszego życia. Tak jak wy cenicie sobie najbardziej bezpieczeństwo tak my cenimy sobie wolność. Odbierzesz nam ją, zaczniesz stawiać znaki z napisami: „Stop!”, „Nie dotykać!”, „Groźba rozstania”, to jest to dla nich wybór: ja albo moja dziewczyna. Nie powinno cię dziwić co będą wybierać częściej.
3) wierność – bo matka jest zawsze pewna, a ojciec nie, a skoro mamy ponosić koszty, to chcemy wiedzieć czy faktycznie powinniśmy.

Te wszystkie zachowania są intuicyjne i nieświadome, ale oznacza to, że jeśli rozpadł się twój związek, to: zbrzydłaś i zaczęłaś przypominać małego zrzędliwego gnoma, który chodzi po domu w dresie, marudzi że tyje, ale mimo to wpierdala chipsy i żyje w strachu przed samotności ALBO odebrałaś mu całe jego życie i doprowadziłaś do sytuacji, w której każde jego wyjście wiąże się z tym, że płaczesz, robisz mu wyrzuty, zadajesz idiotyczne pytania w stylu: „Czy już ci nie wystarczę?”, zabraniasz mu spotykać się z kolegami, a kiedy wspomina o koleżance to zaczynasz planować jak ją uśmiercić.

Jak już wiesz, który element u ciebie nie działa, to:
1) Napraw go.
2) Bądź piękna. Zacznij ćwiczyć. Dobrze się odżywiaj. Zapuść włosy. Kup sobie sukienki i szpilki. Wyrzuć dresy.
3) Zacznij się uśmiechać.
4) Każdy rodzi się z pustką, którą musi zapełniać. Niektórzy zapełniają ją pracą, religią, pasją, telewizją albo pieniędzmi. Większość kobiet zapełnia ją mężczyzną albo dzieckiem. Nie rób tego, bo to zamienia ciebie w fatalną matkę i w tak zrzędliwą laskę, że nie da się z nią wytrzymać. Jak musisz to kup kota, ale naucz się być szczęśliwa bez faceta.
5) Nigdy nie zapomnij o tym, że twoje życie jest twoje i nie możesz poświęcić go w pełni dla kogoś. Po prostu nie. Możesz dla kogoś zrobić miejsce, ale nie możesz mieć miejsca wyłącznie dla niego.
6) Będąc seksowną i niezależną zrób po raz drugi „pierwsze wrażenie”. Zadziała na 90%.

Mimo to, bez względu na wszystkie te zmiany, musisz się poważnie zastanowić czy chcesz odkroić kolejny kawałek od tego samego dotkniętego zakalcem ciasta. Moim zdaniem nie warto, ale to też nie jest moja decyzja.

Dodaj komentarz

65 komentarzy do "Jak odzyskać ukochaną osobę?"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
SK
Gość

Dobra, panie Volant.

To czas, by kupić Pańską książkę.
Da się za granicę? Czy tylko e-book wchodzi wtedy w grę?

Pawlow103
Gość

Znajdz The.Luciferian.Doctrine.pdf

TheGrayMist
Gość

Chihuahua ;p
swoją drogą dość jednostronne, bo zakłada że osoba która chce kogoś odzyskać została porzucona, a nie rzuciła, a i takie sytuacje się zdarzają ^^

Deff
Gość

Uuu, boleśnie wytknąłęś mi moje związkowe porażki – zachowania, które doprowadzały wcześniej do klęski żywiołowej. :)

sickboy
Gość

Do przeczytania z obozu opozycji:

Faceci są jak ptaki. Instrukcja obsługi osobnika płci męskiej – Frances Lauren.

aloha! Tschussss

Krzysiek Humeniuk
Gość

No, dobry tekst. Chyba zacznę bywać u Ciebie częściej :)

KRONOS
Gość

Do SK: Jeszcze nie kupiłeś??? Żałuj!!!!! Ta książka daje takiego kopa że aż chce się żyć!!! A tak przy okazji…też się niedawno rozstałem z kobietą i wiesz co??? Po przeczytaniu tej książki,a w szczególności po przeczytaniu poziomu 3 i 4 coś się we mnie zmieniło.I ta kobieta już do mnie nie wróci,choćby nie wiem co.A zresztą,przeczytasz to zrozumiesz co Volant miał na myśli pisząc”czy w ogóle warto ją odzyskać?” Nie warto!!! Tego jestem pewien!!! P.s. Volant,dzięki za „Piąty Poziom”,już ją zacząłem polecać bo jest warta polecenia.Pozdrawiam.

TS
Gość

Dawno ją przeczytałeś, że nadal masz takiego kopa?

Tomasz
Gość

…barbarzyńcy naładowanego testosteronem, który urodził się po to, żeby palić całe wioski, a nie mówić: “Co sobie życzysz kochanie”

Tekst wymiata !

RadosnySkurwiel
Gość

Siema dziewczyny, mam 1000 znajomych na fejsbuniu, studiuje co da mi pracę i jestem pewny siebie, bo mama mi tak mówi. Piszcie :*

Julia
Gość

[...] barbarzyńcy naładowanego testosteronem, który urodził się po to, żeby palić całe wioski, a nie mówić: “Co sobie życzysz kochanie?” – Cudowne!

Volant. Pisałam z tobą maile jakiś czas temu. Byłam w kompletnej rozsypce. Miałeś rację. Ale… wróciłam do byłego po roku i … nie żałuję. Jeśli chodzi o to, co napisałeś o kobietach, żeby wrócił do nich facet: nie zbrzydłam, nie zaczęłam zrzędzić, ale utyłam i rzeczywiście – mam ochotę zabić koleżanki mojego faceta, ale tylko dlatego, że z nimi sypiał. Uważasz, że to niemądre?
Staram się to zwalczać w sobie, uruchamiać inteligencję emocjonalną, nie rozmawiać na ten temat, ale boli. Bardzo boli. Przeszłość generalnie bardzo boli.

ania kulka
Gość

moim zdaniem facet, który raz Cię zdradzi zrobi to ponownie! wybaczając dajesz coś w rodzaju przyzwolenia. mylę się, Panie Volant?

Bart
Gość

Artykuł powinien być co najmniej we „Wprost”. Temat powszechny, problem również. Czapki z głów.

U mnie było tak, że to na początku moja eks za mną sikała, z czasem role się odwróciły… Jest bezlitosna, chociaż ma faceta, a całowała się ze mną tłumacząc się tym, że jestem jej pierwszym facetem itd. Nie wiem czy się mną bawi czy co…

Julia jak to się stało ze wróciliście do siebie ?

Julia
Gość

Wróciliśmy do siebie, ponieważ oboje cierpieliśmy. Wyrządziliśmy sobie dużo złego, ale wiadomo – im dalej od rozstania, tym bardziej mija złość, a zaczyna włączać się żal. On mnie poprosił, żebym wróciła. I wróciłam.

A.
Gość

Ile Julko ze sobą nie byliście? Na jak długo zerwaliscie kontakt? Pozdrawiam!

Pow pow pow
Gość

Jestem w trakcie powrotu do związku. Czytam to z olbrzymim dystansem, bo Twoje rady są takie czarno-białe. Nigdy nie ma sytuacji w której jedna osoba jasno spieprzyła sprawę i to ona jest winna. U mnie oboje ponosilismy winę i oboje doprowadziliśmy do sytuacji w której nie chcielismy ze soba byc. Teraz oboje twierdzimy, że jednak chcemy spróbować jeszcze raz bo było jednak więcej plusów niż minusów, właśnie czasem rozstanie pokazuje czy to przez co się rozstaliśmy to pierdoła czy rzecz nie do pogodzenia. U nas to były pierdoły. Straszliwe. Tak więc nie zgodzę się, że powinniśmy kilka lat życia z osobą przekreślić jednym wywaleniem drinka mu w twarz – w imię czego? Pokazania jaj? By po x latach zostac samemu z tymi jajami, gdzie głownym celem w życiu jest udowadnianie kto ma większe cojones. Pozdro.

Leif
Gość

Lepiej zostać samemu, ale mając jaja niż stracić jaja i zostać z kimś kto Cię nie szanuje. Bez szacunku związek się prędzej czy później i tak i tak rozpadnie, ewentualnie zmieni się w swoją patologiczną parodię w międzyczasie. Ale ten, kto boi się stracić kobietę nie będzie miał sił by ją przy sobie utrzymać.

b.Osa
Gość

Czytam i czytam i się zgadzam, ale gdy dobrnęłam do ” naucz się być szczęśliwa bez faceta”, pomyślałam, że to najważniejsza rzecz, jaką przemyciłeś w poście. Nie potrafisz żyć sama/sam, nie jesteś szczęśliwy/a sam/a ze sobą, to z nikim innym nie będziesz. A wyjątki tylko potwierdzają regułę ;) Zawsze mnie nieco przerażali ludzie wychodzący z związku od razu w kolejny, bez przerwy, oddechu i żadnej refleksji. Choć i są tacy, którzy mi otwarcie mówią, że nie potrafią być sami i to dopiero jest straszne – mieć taką świadomość i jedyne co z tym robić, to ze starego bałaganu wchodzić w nowy. Tylko po to, żeby po jakimś czasie stwierdzić, że do złudzenia przypomina te stary…

Edytor
Gość

Porównanie stracenia ukochanej osoby do zgubienia np: telefonu – strzał w 10. Właśnie uświadomiłeś mnie dlaczego tak naprawdę rozpaczam za swoim telefonem, który zjadł mi pies…:-D A przecież to tylko rzecz. I o ironio, zrozumiałam, dlaczego tak bardzo boli mnie to, że facet, do którego „czuje miętę” jest dla mnie nieodpowiedni. Dodatkowo wspomogłam się filmem „he’s just not that into you” i zdałam sobie sprawę, że nic na siłę. Olśniło mnie i nad moją głową zapaliła się żarówka – dosłownie jak w bajkach ;-). I zdałam sobie sprawę, że ja kretynka, wchodzę wszystkim w tyłek, jestem miła, kochana i dobra, a kiedy coś mi się nie spodoba to najpierw dusze to w sobie, a dopiero w akcie desperacji mam odwagę przyznać się, że nie jest tak jakbym tego oczekiwała – i co śmieszne, później mam pretensje do siebie, że jestem zbyt wymagająca. O nie, nigdy więcej takich myśli. Co jak co, ale Ty Volant potrafisz ustawić do pionu, nie słodkimi kłamstwami a gorzką prawdą, sprawiasz, że człowiek (np: Ja ;-)) zaczyna myśleć – nie chłonąć Twoje „mądrości” jako swoją prawdę życiową( tu bez ironii) a myśleć, przeanalizować i przekształcić w sposób odpowiedni dla siebie Twoje słowa i wprowadzić je w swoje życie.

A jako puentę mojej wypowiedzi a zarazem podsumowanie Twojego wpisu dodam, że czasem warto się mocno zastanowić, czy jest sens wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki i udowadniać „tej ukochanej osobie” jacy my jesteśmy wspaniali i czy gierka w stylu „patrz jaki/jaka jestem super i patrz co tracisz” jest grą wartą świeczki. Jeżeli robimy to tylko na pokaz, to nawet jak się do siebie wróci to tak czy siak, wszystko z czasem wraca do normy i znów zaczyna się pier…olić. Jednak jeżeli ktoś na serio chce zmiany – dla samego siebie, nie dla „ukochanego” to raczej taka osoba poszuka sobie kogoś innego, z kim na nowo, od początku ze świadomością swojej wartości zacznie budować fajny związek.

ChicaMala
Gość

Film, który wymieniłaś jest świetny. Dodatkowo polecam książkę „Nie zależy mu na Tobie”, na podstawie, której chyba został nagrany (jeśli się nie mylę). Dobrze pokazane pewne schematy, z których większość kobiet powinno się uwolnić. Tak samo jak w „Dlaczego mężczyźni kochają/poślubiają zołzy”. Obie książki, chociaż bardziej obrazowo, mówią to, co Volant w skrócie – żeby cieszyć się własnym życiem i mieć własne życie, a nie uzależniać się od faceta.

Michał
Gość

Dlaczego dla kobiety umiejętności socjalne mężczyzny liczą się tak samo jak stan jego konta?

vego
Gość

One zawsze wracają. Najprostszy sposób to się do niej nie odzywać tylko wieść szczęśliwe życie. Gwarantuje że sie odezwie tylko troszkę cierpliwości trzeba. Musi zatęsknić ;)

Bart
Gość

A co jak ma innego ?

Martyna
Gość

Wracają tylko słabeuszki, które nie mają ambicji i siebie nie szanują, takie jest moje zdanie. Zresztą z facetami jest identycznie. Usłyszenie od znajomej, że były żałuje i za tobą tęskni, to najpiękniejsze co może być. Także dziewczyny – nie ma co płakać, nie ten to inny, ZAWSZE TAK JEST, nie ma że „drugiego takiego nie znajdę” „kocham go i nie mogie przestać, taki był wyjątkowy” „to najlepsze co mnie spotkało” – takie teksty rodem z telenoweli lepiej zostawić wszystkim Fernandom i Amandom rodem z brazylijskich tasiemców.

Banuś
Gość

Banuś

A ja wam powiem tak. Co do tego, że kobiety nie wiedzą czego chcą to prawda. Byłem z moją ex i ona po pewnym czasie bycia razem zapoznała sobie kogoś przez neta. Jedna sprzeczka była powodem do tego, że ona mając zaplecze w formie tego drugiego, łatwo odpuściła bycie ze mną. Na początku się nie zorientowałem o co bangla i że jest ktoś inny, ale po czasie wyszło o co chodzi i co ona tak łatwo odpuściła. Pod czas kłótni padły z mojej strony co się przyznaje bez bicia złe słowa, ale ona nie była mi dłużna. Lecz mój błąd, mogłem się nie dać sprowokować i zniżać do poziomu jaki ona chciała żeby nasza rozmowa przybrała. Po kłótni myślałem, że się pogodzimy i sobie wyjaśnimy wszystko. A tu zonk, ona że nie chce i tyle, że za dużo przykrości jej powiedziałem itd, oczywiście o tym co ona sama powiedziała nie pamiętała już. Przepraszałem, pisałem, dzwoniłem, wysłałem kwiaty. Guzik to dało. A dalczego guzik to dało? bo on już była z innym… jak się dowiedziałem strasznie mnie to wkurzyło i czułem się oszukany itd, itp… rozumiecie, wszystkie uczucia związane ze zdradą. Jeszcze próbowałem zagadać i dobrocią i czasami złością, bo już mnie szlak trafiał. Nadszedł taki dzień, że przestałem to wszystko robić. Odpuściłem, bolało, ale dałem spokój. Po jakimś miesiącu takiego olewania przez mnie, musiałem się z nią spotkać, chcą nie chcąc w jednym miejscu. Musiałem z nią być w tym miejscu przez pewien czas i jak wyszedłem z tego miejsca, dostałem sms od niej: „nawet nie spojrzałeś na mnie, czy my jeszcze kiedyś normalnie będziemy rozmawiać?”. Zaśmiałem się w duchu i odpisałem, „nie ma już o czym”. Odpisywałem, bo pisała do mnie, to odczekiwałem chwilę, to odpisywałem zaraz. Zależy co napisała. Tego dnia bombardowała mnie sms, co robię i takie tam głupoty jak by niby nic. Doszło do tego, że nie przekreślałem jej odpisując, ale nie dawałem znać, że chcę się dogadać. Pisałem neutralnie. Finał był taki, że nawet przepraszała mnie przez radio eska warszawa, audycja bal czy szmal :) Powiem wam jedno. Sami pewnie też tak macie, więc wiem co ona czuła jak ja pisałem. Jak pisałem prosiłem,lub wręcz przeciwnie miałem do niej wyrzuty, to i przeprosinami dodawałem jej sił, że tak jak w artukule napisane, ona czuła, że mnie ma i mnie olewała. Bo ja to samo czułem jak ona zaczeła do mnie pisać po moim milczeniu, czułem, że wygrałem, czułem od środka taką moc i dumę, że pisze do mnie. Z tego co się dowiedziałem bezpośrednio od tego chłopaka z którym była, to mówiła mu, że mnie zniszczy, że ja chory psychicznie jestem itd, tak to prawda, bo i po znajomych swoich to samo mówiła, bo oni donieśli mi o tym. W dzień w którym się z nią spotkałem, bo musiałem, wiem od tego chłopa z którym mnie zdradziła, czy też dla niego mnie zostawiła, że mieli się spotkać, a ona mu napisała, że „chcę zapomnieć” i skończyła z nim. Taki wniosek, każdy kto był w podobnej sytuacji i ja oczywiście, wie, jak to jest fajnie i jaką się czuje moc jak ktoś do na pisze i nas prosi (chodzi tu o partnerów obecnych, czy też byłych), jak to czujemy się silni i pewni siebie. Tak samo jest z kobietami, szczególnie z nimi… jak się odzywałem, atakowała mnie, jak olałem, na fb wstawiałem jak się bawie na imprezie, jakieś zdjęcia z jakąś gwiazdą, zespołem, brak kontaktu z nią, tylko suche formułki w sprawach przymusowych. A ona ma ciężki charakter, jest osobą dominującą, a raczej trzeba jej pozwalać żeby tak myślała. Przepraszała, odkręcała to co na mnie nagadała tylko po to, żeby odwrócić uwagę od tego, że jest z kimś innym. Ale nie jestem z nią… nie umiem wybaczyć zdrady i tego jak ona się w tym czasie zachowywała. Ale chciałem to napisać, że da się, tyle że ja nie dźwignąłem zdrady i obłudy.

TS
Gość

„Szczerze? Powinieneś mieć takie podejście i być tak zajebisty, żeby to ona martwiła się czy jest dla ciebie wystarczająco dobra.”

Tylko jak to zrobić? :D

Bart
Gość

2)” Pamiętaj, że to ty jesteś najważniejszy i nigdy nie zmieniaj swoich planów ani siebie dla kogoś.
3) Odnoś sukcesy i ciesz się życiem
4) Zacznij się spotykać z innymi kobietami i rób to do czasu aż będziesz uwodził je szybko i łatwo. Będąc atrakcyjny dla nich, będziesz też atrakcyjny dla swojej eks.
5) Nigdy nie zapomnij, że nigdy więcej nie powinieneś oddać nikomu władzy nad swoim życiem i zamienić się w przestraszonego służącego.
6) Zrób drugie “pierwsze wrażenie”.

Historia roi się od przypadków kiedy dokładnie tak to działa. Zrób to – zadziała z 90% skutecznością.”

Pytanie czy w międzyczasie odzywać się do ex ? Czy wrócić po jakimś czasie odmienionym ?

vego
Gość

Pewnie że się nie odzywać. Ludzie nie zmieniają się w tydzien czy miesiąc. To musi być TOTALNA przemiana żebyś mógł zrobić te Twoje „drugie pierwsze wrażenie” Myślisz że nauczysz się robić kotlety, zmienisz fryzurę i sposób ubierania a ona pomyśli jaki on jest zajebisty, czemu go nie chciałam? NIE! Pół roku ciężkiej pracy nie schodzi z licznika, a nawet więcej. Przeczytasz kilkadziesiąt książek, poznasz setki ludzi, zwiedzisz fajne miejsca na świecie, zadbasz o swoje finanse to będzie zmiana. Tylko czy Ty wtedy bedziesz ją jeszcze chciał :D

Bart
Gość

Dobre. Najpewniej nie. Wybieram się na szkolenie do O retego, nie wiem czy slyszales – moze dzieki niemu uda mi sie zapomnieć o ex. Kocham tę sukę, ale ma innego niestety. Mówi, że ma mentlik, ale to znaczy ze mnie nie kocha.

Bart
Gość

Z kolei Adept twierdzi co innego w poradniku jak odzyskać byłą. Humor, humor i jeszcze raz humor. Droczenie się, nie gadanie o zwiazku.

ChicaMala
Gość

„Bo idealne związki się nie rozpadają, a już na pewno nie sypią się z dnia na dzień. Degradują się dużo wcześniej, a dzień pożegnania to tylko skutek. Rybę też wyrzucasz dopiero jak zacznie śmierdzieć, ale psuć zaczęła się dużo wcześniej.”

Dokładnie tak, Volant! Z ust mi to wyjąłeś. Niestety zazwyczaj tak jest, że jedna ze stron jest przekonana, że jest tak cudownie i nie widzi, że coś się sypie. Albo obie strony widzą, ale mają to w dupie. Ja wiem, że to dla kogoś będzie trącić naiwnością, ale ja uważam, że „idealne związki się nie rozpadają.” Z kropką na końcu, bez „ale”, bez wyjątków. Bo właśnie nigdy nic między ludźmi nie sypie się z dnia na dzień. To zawsze proces i jak ludzie się kochają, szanują, dbają o siebie, to nawet jak mają własne życia, to żyją RAZEM, a nie obok siebie. Wtedy takie spadki kondycji związku nie przechodzą niezauważone. Rozmawia się, naprawia w trakcie, a nie czeka aż się wszystko rozpieprzy, żeby próbować to skleić. Koniec kropka. Jak się doprowadziło do stanu, w którym się wszystko rozpadło, to już nigdy nie będzie tak samo. To jakby zbić dzban, skleić go i wierzyć, że nadal będzie można w nim wodę nosić. No way. Tak to nie działa. Przede wszystkim nie wolno dopuścić do tego, żeby się wszystko rozpieprzyło, a jak się nie uda, to trzeba wziąć się w garść i posprzątać bałagan, który się zrobiło. Wyrzucić zbity dzban do kosza i kupić nowy…

Nev
Gość

Zabawnie się czyta ten wpis będąc w trakcie czytania Czerwonej Królowej ;)

Alicja
Gość

…90% nas Kobiet powinno wyryć sobie mantrę na drzwiach lodówki..że miejsce można jedynie zrobić dla mężczyzny a nie mieć miejsce jedynie dla niego. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twoich liter i siły przekazu „wprost”. Pozdrawiam.

magdanazimno
Gość

Odzyska, nie odzyska, ale jak już się człowiek poskłada, to najczęściej ni ch nie chce. I to jest dobre :) Ten artykuł był w ogóle pierwszym, jaki przeczytałam. Aż zaczęłam sama pisać. Dankuwel

emzet
Gość

Tekst dobry, aczkolwiek mało odkrywczy. Nie winię Ciebie za to, tylko zastanawia mnie… czy ludzie naprawdę nie znają tak podstawowych zasad rządzących związkami? Przede wszystkim zazdrość o inne kobiety powoduje, że uważamy się za równie dobre lub gorsze od nich. A po co dawać do myślenia mężczyźnie, że może nie wybrał najlepszej opcji jaką miał? Ja nie jestem zazdrosna ponieważ nie mam o co. Mam udany związek z naprawdę dobrym mężczyzną. Utrzymujemy kontkt z jego byłą dziewczyną, ponieważ jest w gronie „przyjaciół z osiedla” – cała grupa 6 osób, które się znają i przyjaźnią od dziecka. Ich związek był dziecięcą przygodą i nawet jeżeli na tamte czasy wydawał się poważny to nie przetrwał próby czasy i miał wiele problemów związanych z niedojrzałością obu stron, a nie oszukujmy się – do związku trzeba dorosnąć. Mam pracę, studia, przyjaciół, kilka pasji i na pewno mnóstwo pomysłów na spędzanie wolnego czasu za równo samodzielnie jak i z partnerem. Dziwi mnie fakt, że kobiety bywają tak zaborcze i zakompleksione… nie wiem. Skoro ja umawiam się z przystojnymi kolegami na piwo (o czym oczywiście mój partner wie) to tak samo on ma prawo wychodzić z atrakcyjnymi koleżankami czy też byłą. Jedno jest pewne – na smyczy nikogo nie utrzymasz a jeżeli któraś ze stron będzie chciała zdradzić to i tak to zrobi bez względu na to czy się ją będzie kontrolowało czy nie. Wręcz wydaje mi się, że do zdrad częściej dochodzi w związkach zaborczy niż tych luźniejszych. Dobrze jest mieć poczucie, że jak chcę mogę zdradzić, ale tak właściwie to… NIE CHCĘ, bo mam świetnego partnera. Trochę się rozpisałam, wybacz ; ) Po prostu nie mogę uwierzyć w niektóre powyższe komentarze i sposób myślenia. Pozdrawiam : )

Martyna
Gość

Bardzo mądrze piszesz!:)

Art
Gość

Tak tak ciule, bądźcie jeszcze bardziej mili, wyrozumiali, poświęcajcie więcej czasu, prawcie więcej komplementów – dalej nie zaruchacie. Dokona tego następny koleś, który będzie ją traktował szorstko jak własnościową sukę.

Martyna
Gość

Art, takim szorstkim zachowaniem możesz osiągnąć jedynie związek z jakąś słabą, głupiutką panienką, która nie ma w sobie nic wartościowego, bo jej priorytetem jest bycie z kimś, po prostu żeby być. Uległe do porzygu, patologicznie zazdrosne, które można bić po mordzie bo i tak patrzą maślanymi oczami. Przeruchać można, ale jak panienka się nie szanuje to niedobrze, bo i od partnera szacunku nie dostanie. A jak dla mnie bycie z kimś, do kogo nie ma się szacunku, to jedno wielkie gówno. Nie chodzi o to, żeby być ciapą, misiaczkiem, podnóżkiem i pantoflem tylko o zrównoważenie w sobie macho i misia, no i przede wszystkim o szacunek. No chyba, że faktycznie słaba psychicznie idiotka do przeruchania to jedyne, czego się oczekuje od partnerki.

Martyna
Gość

Mówią, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeczy. I wiesz co? Mają cholerną rację. :)

lukasz
Gość

czytając ten art.mam naprawdę mieszane uczucia bo mimo ze zostawila mnie kobieta i nie dopatruje się w tym mojej winy bo robilem wszystko to i tak kocham ta Wredote i jedyne o czym mysle to jak ja odzyskac ,tylko ze nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi ,choć nie wiem jak ale będę probowal o nia walczyc…

Joanna
Gość

Volant, a podpowiedz co robić gdy byłam z facetem w lekkiej separacji, nie rozstaliśmy się aczkolwiek się wyprowadziłam i podczas imprezy napisałam do mojego byłego „czy mnie przygarnie?” i olałam temat, ba! nawet zapomniałam o tym, mój facet to przeczytał i chce całkowicie zakończyć temat. Rozumiem, że zabolało ale jestem święcie przekonana, iż wie że go w żaden sposób nie zdradziłam… Oczywiście 1 pytanie to czy w ogóle jest sens w podejmowaniu walki o niego, ale powiedzmy, że warto to 2 pytanie: co robić??

Łukash Rom
Gość

To co tu napisałeś jest po prostu zajebiste prawdziwe .. Od miesiące próbuję odzyskać dziewczyną którą kocham tylko trochę to zjebałem .. Nawet zabić sie nie mam odwagi.. Mam nadzieję ,że tu zaglądasz bo chciałbym się poradzić ;)

Volantification
Gość

Napisz do mnie maila: volantification@gmail.com

Dorota
Gość

Wiele prawdy ale to nie wszystko… Są kobiety, które mają związki na odległość i wtedy zaczynają się inne problemy.. trudne to życie …trudne być z nim tam czy tu ale samotnym. Trudne :wybrać swoją finansową niezależność czy iść za Nim. .Tam gdzie ty Kaj , tam i ja Kaja..ale uzależniona finansowo od Szwajcara ?

A.
Gość

Czy komuś pomógł ten artkuł? Chciałbym od kogoś jakąś radę. Jak ktoś jest w stanie mi pomóc – proszę o zostawienie jakiegoś kontaktu

KarolciaKkk
Gość

Moja sytuacja z moim ukochanym była bardzo dramatyczna. Ukochany pochodzi z innej kultury i nie ma prawa sprzeciwić się rodzinie. Jego rodzina mnie nie akceptuje i nie zaakceptuje nigdy i zakazano kontaktu ze mną. Byłam załamana ponieważ wiem jak wielkim uczuciem darzyliśmy się oboje to była wielka miłość.
Sytuacja pogarszała się jeszcze bardziej bo on się poddał i nie widzac dla nas szansy próbował robić wszystko aby mnie do siebie zniechęcić i ulżyć mojemu cierpieniu.
Podpadłam w depresje i brakowało mi sił do życia. Strach przed przyszłością bez niego i brak zrozumienia jego kultury mnie zwyczajnie zabijał. Przestałam jeść, dbać o siebie i żyłam tylko w tęsknocie, zawiedzeniu i rozpaczy.
Jedyna moja szansa był Bóg i Matka Boża tylko już oni mogli pomoc. Zaczęłam uciekać w modlitwę bo tylko ona mnie uspokaja.
Polecam modlić się na różańcu i potwierdzam słowa Św. Jana Pawla na różańcu możemy wymodlić wszystko.
Rozpoczęłam nowennę pompejańską i wszystkim Wam polecam w każdym trudnym utrapieniu ponieważ Matka Boża nikogo nie opuszcza i mimo iż ja nie otrzymałam jeszcze łaski o która proszę to Nowenna pompejańską dała mi już sporo innych darów…. Spokój, nadzieje, powrót do życia, sile i zrozumienie a w szczególności niesamowita wiarę i zaufanie ze wszystko bedzie dobrze ponieważ moje życie jest w rękach Matki Bożej i Boga.

eM
Gość

Szkoda, że Autor nie odnosi się w ogóle do sytuacji, w której chcemy kogoś odzyskać, bo sami coś spie***liśmy i nam podziękowano, a potem poszliśmy po rozum do głowy i wiemy, że głupio wyszło…

gość
Gość

„odzyskaj ale najlepiej tego nie rób bo nie warto” i takie tam.. a może warto – a jeśli nie, to taka osoba sama się przekona i tyle
” nie dresy” a to czemu??? faceci oglądają się za tyłkiem (podobno) w dresie też wygląda ok :-) co do dbania o siebie – to działa to w dwie strony- brudne paznokcie u faceta (niby uzasadnione) też wyglądają obrzydliwie, i to tak..

gość
Gość

a co zrobić żeby facet o babce nie zapomniał? w piątym poziomie piszesz o odwrotnej sytuacji co zrobić, żeby kobieta o facecie nie zapomniała…

Kat
Gość

Widzę, że to stary post ale ponieważ artykuł jest tak pięknie i dobitnie napisany postanowiłam skomentować – brawo. Dokładnie opisuje to czego pragną kobiety oraz mężczyźni. Osobiście uważam jednak, że najmądrzejsi ludzie i ci którzy łączą się w pary + wybierają życie bez stresu to ci, którzy odnajdują parterów z zakresu tych ‚miłych i zakochanych’ czy też ‚pod pantoflem’ i po prostu potrafią się trochę przemóc / docenić takiego człowieka zamiast odchodzić za pierwszym razem gdy poczuje się podmuch lekkiego znużenia. Znużenie jest dobre – znaczy, że masz spokój, życie miłosne jest pewne i stabilne a ty możesz skupić się na reszcie aspektów egzystencji. Ja tam marzę by spotkać takiego miłego faceta ale zawsze garna się do mnie jakieś młodziki albo te cholerne samce Alfa, czyli samolubne sukinkoty których mam już po dziurki w nosie!

Marcin Ka
Gość

Cześć,
to jak to w końcu jest?
Cytując z innego wpisu – „I ludzie w rzeczywistości nie żałują tego, że nie urzeczywistnili wizji
siebie, którą nosili w głowie, ale tego, że nie spróbowali.” czy nie poniżać się i nie próbować walczyć?
Wiem, że to dwa różne artykuły, ale czy nie mają wspólnego mianownika?

Julia Kilian
Gość

„Oznacza to, że twój związek rozpadł się, bo: nie radzisz sobie finansowo, narzekasz na swoje życie, jesteś nieszczęśliwy, wymagasz terapii, nikt ciebie nie szanuje i nie masz znajomych ALBO jesteś miękką fają, która zapomniała, że ma w sobie geny zwycięzcy i barbarzyńcy naładowanego testosteronem, który urodził się po to, żeby palić całe wioski, a nie mówić: „Czego tylko sobie życzysz kochanie”, bojąc się, że jakaś cizia go opuści. Szczerze? Powinieneś mieć takie podejście i być tak zajebisty, żeby to ona martwiła się czy jest dla ciebie wystarczająco dobra.” – i ktoś tu się jeszcze zastanawia dlaczego ją stracił? Takie podejście samo w sobie jest odpowiedzią a kobieta warta świeczki nigdy takiego pytania sobie nie zada.

wpDiscuz