Nigdy nie jest za późno, ale czasem troszkę jest

Nigdy nie jest za późno, ale czasem troszkę jest

W pomysłach na to, jak przeżyć młodość ludzie dzielą się na dwie zasadnicze grupy. Pierwsza z nich mawia: „Baw się dopóki jesteś młody”. W drugiej jestem ja i mówię: „Jak jesteś młody to daj z siebie jak najwięcej, a będziesz mógł się bawić znacznie dłużej”.

I już wam mówię dlaczego to ja mam rację.

(więcej…)

Życie jest proste. To ty je sobie komplikujesz

Życie jest proste. To ty je sobie komplikujesz

Istnieją słowa i wyrażenia, których najczęściej używa się w niewłaściwym znaczeniu. Mówi się „bynajmniej” w znaczeniu „przynajmniej”, chociaż w rzeczywistości jest to partykuła wzmacniająca przeczenie. W stosunkach półoficjalnych używa się zwrotu „pan raczy żartować”, chociaż ma się na myśli wyrażenie mniej delikatne, ale bardziej adekwatne – „chyba cię pogięło”. Na podium znajduje się jeszcze wyrażenie „to skomplikowane”, którego teoretycznie powinno używać się w sytuacjach trudnych do zrozumienia i rozwiązania. Jednak w praktyce, robi się to wtedy, kiedy chce się widzieć w jakiejś sytuacji więcej, niż na to wskazują fakty.

Związek ze statusem „to skomplikowane” to taki, w którym starasz się, żeby wyszedł, ale jest to staranie całkowicie jednostronne. Ewentualnie taki, z którego nie ma już co zbierać, ale łudzisz się, że jest inaczej.

Skomplikowane rozwiązania, to bardzo proste decyzje, których nie chcesz podjąć, bo chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko.

Ludzie, którzy są skomplikowani, to tacy, których zachowania widzisz jak na dłoni, ale nadinterpretowujesz fakty. Dla jednej dobrej cechy ignorujesz dziesięć złych. Przed zaśnięciem rysujesz sobie wspólne szczęście na zamkniętych powiekach, ignorując fakt, że to szczęście prawdopodobnie się nie wydarzy.

Robiąc to zaczynasz żyć w świecie równań, których rozwiązać się nie da.

czytaj dalej…

Możesz być kim chcesz, ale nie bądź reklamą bez pokrycia

Możesz być kim chcesz, ale nie bądź reklamą bez pokrycia

Wszystkie związki na początku wyglądają podobnie.

W pierwszych tygodniach znajomości, eksponuje się zalety, a wady upycha się w szafie jak brudy przed nagłą wizytą. Randki to działania wojenne, których celem jest opanowanie cudzych myśli i usłyszenie słów „Nie mogę o tobie zapomnieć”. Na mieście on otwiera jej drzwi w samochodzie i nie burczy kiedy nie otrzepała butów ze śniegu. Przed spotkaniem w domu wyciąga się przepisy na najlepszy włoski makaron i przygotowuje dużą ilość czerwonego wina, przy którym będzie można rozmawiać o bajkach z dzieciństwa, przyszłych wakacjach i imionach, których się nienawidzi. W sypialni jest gustowna bielizna i zero bólu głowy (to u niej) oraz bokserki Calvina Kleina i wciągany brzuch (to u niego).

Zazwyczaj związki wyglądają też podobnie później.

Po kilku, może kilkunastu miesiącach już nie wciąga się brzuchów. Nie szykuje się ubrań z myślą o sobie nawzajem – robi się to co najwyżej z myślą o innych. Brudy z szafy zaczynają się wysypywać, a poukrywane wcześniej problemy leżą już na podłodze.

W tym momencie jakość związku zaczyna spadać, ale tak leniwie, że niemal się tego nie zauważa. Przypomina to ruch godzinowej wskazówki zegara. Wydaje się ona stać nieruchomo, ale jak popatrzysz na nią za jakiś czas, to dopiero wtedy widzisz jaką drogę pokonała. To samo robisz, kiedy siedzisz w ciszy, jaka zapada po kłótni. Patrzysz gdzie byliście i zestawiasz to z miejscem, gdzie jesteście. W takich chwilach nie zastanawiasz się dlaczego ta druga fantastyczna osoba była sama. Już doskonale to wiesz i czujesz się jakbyś poszedł na film, którego najlepsze fragmenty widziałeś w trailerze.

czytaj dalej…

O rzucaniu monetą i osiąganiu celów

O rzucaniu monetą i osiąganiu celów

To mogłoby być ćwiczenie na docenianie tego co się ma, ale nim nie jest. Po prostu siedzę, a w mojej głowie pojawiają się myśli o ogromnym farcie, który mam, żyjąc w tym miejsce i czasie.

Obok siebie mam kawę z Kostaryki zaparzoną w zgrabnej filiżance, a przed sobą jasno świecący monitor laptopa, z którego płynie muzyka otaczająca mnie miękkością. Przez mój świat nie przetaczają się śmiercionośne epidemie ani nie muszę stawać do walki o cudze idee. Najważniejsze jest jednak to, że mogę się bezproblemowo kształcić jak chcę i w jakim kierunku chcę. Przez pokolenia jedyne co można było robić, to słuchać rad gościa, który miał opinię podróżnika, bo raz pojechał do sąsiedniego powiatu albo opierać się na porzekadłach, których „mądrość” często wynika z błędów poznawczych i braku umiejętności wnioskowania.

Dzisiaj mamy bezproblemowy dostęp do doświadczeń innych, przenikliwych analiz i wskazówek mentorów, dzięki czemu nie trzeba iść przed siebie po omacku. W końcu wiadomo już – przynajmniej w zarysie – co warto robić długoterminowo (podpowiem, że ćpania heroiny i oglądania polskich stand-up’ów nie ma na tej liście).

I biorąc to wszystko pod uwagę, nic nie irytuje mnie bardziej, niż widok ludzi którzy przy temacie zmian, zawsze wyciągają z rękawa uwagę o treści:
– Wszystko pięknie, ale co jeśli to się nie uda? czytaj dalej…

Chwalmy się! 2018

Chwalmy się! 2018

– Jaki dziś dzień? – zapytał Puchatek.
– 27 grudnia – odpowiedział Volant
– Ojej! – powiedział Puchatek – Czas na podsumowanie roku.

czytaj dalej…

Nakarm lajkiem

Archiwum

After work Volant lifestyle – Instagram

PARTNERZY

volantsotre1
brand24