Krótki tekst o podejmowaniu dobrych decyzji

Krótki tekst o podejmowaniu dobrych decyzji

Na co dzień nie lubię: narzekania na rodzynki w serniku, disco polo i tego, że muszę powtarzać swoje nazwisko trzy razy, zanim ktoś je poprawnie zapisze.

Natomiast w blogowaniu najbardziej nie lubię chwili, kiedy daję najlepszą możliwą radę, a w odpowiedzi pada zdanie: „Tak, tak, ale raz spróbowałem/am i nie wyszło”.

czytaj dalej…

Sam odpowiadasz za swoje szczęście

Sam odpowiadasz za swoje szczęście

Wyobraź sobie, że jesteś studentem. Razem z czternastoma innymi osobami bierzesz udział w prostym eksperymencie. Wszyscy wchodzicie do indywidualnych kabin. Jedynym zadaniem jakie przed wami postawiono jest rozmawianie ze sobą przez mikrofony o swoim życiu osobistym i problemach. Mikrofon się włącza na dwie minuty, następnie zostaje wyłączony w twojej kabinie, a włączony w kolejnej. Tak przechodzi cała kolejka.

Siadacie więc sobie wygodnie i rozmawiacie jak w pubie podczas picia rzemieślniczego piwa. Ktoś mówi, że szef zarzuca go robotą. Ktoś inny żali się na ubogie życie seksualne. Jakiś facet, mówi, że cierpi na padaczkę, zwłaszcza w stresujących sytuacjach, a to naprawdę utrudnia mi życie.

Mija pierwsza kolejka. Wypowiadacie się kolejny raz. Tym razem słyszysz jak gość od padaczki mówi bez ładu i składu. Czujesz, że coś jest nie tak. W końcu słyszysz jak w panice stwierdza, że chyba zbliża się atak. Wzywa pomocy, a następnie dławi się i pomiędzy odgłosami charczenia krzyczy, że chyba umiera. W tej chwili mikrofon się przełącza do następnego uczestnika. Nie wiesz co się dzieje z tych chorym facetem. Wyjdziesz z kabiny i mu pomożesz?

Jeśli nie różnisz się od innych osób, odpowiesz: „Pewnie!”.

Fakty dowodzą, że nie powinieneś być taki pewny siebie.

czytaj dalej…

Wyłącz serce, włącz mózg

Wyłącz serce, włącz mózg

„Anna Karenina” jest jednym z największych kulturalnych produktów eksportowych starej Rosji. Lew Tołstoj zaczął ją od słów: „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.”

Kiedy widzę to zdanie zawsze łapię się na jego uniwersalności. Zamiast rodziny możesz tam wstawić takie słowa jak: „firma”, „przyjaźń”, „praca” albo „związek” i całość będzie miała równie głęboki sens. Jeśli chodzi o te ostatnie, to najbardziej udane pary jakie znam, opierają się na tych samych zasadach. Wiecie, na szacunku, wsparciu, akceptacji, parzeniu sobie kawy i próbowaniu, żeby dać komuś tą smaczniejszą i na tym, że jak się umówią, że razem oglądają serial, to nie oglądają go po kryjomu.

Za to nieszczęśliwe! Tutaj zaczyna się jazda! Nie dość, że jest ich więcej, to dodatkowo są to setki różnorodnych przypadków, które zainteresowani próbują ułożyć jak puzzle wzięte z całkowicie innych opakowań albo rozplątać jak kable od słuchawek, które zbyt długo nosiło się w kieszeni.

czytaj dalej…

Przeżyj wszystko! Czyli czy warto mieć dzieci?

Przeżyj wszystko! Czyli czy warto mieć dzieci?

Tomek Michniewicz to podróżnik, wyjątkowo sprawny reportażysta i jednocześnie osoba, którą cenię. Pierwszą jego książką, którą przeczytałem, było „Swoją drogą” – opis trzech podróży, w które pojechał z ważnymi dla siebie osobami: przyjacielem, żoną i ojcem. W jej treści opisy miejsc i ludzi, przeplatały się z osobistymi wątpliwościami, których rdzeniem było pytanie: „Czy powinienem zostać ojcem? Czy to odpowiedni czas? Jak pogodzić ciągłe podróżowanie z byciem wzorem dla dziecka?”.

Podczas czytania: „Swoją drogą” nie miałem jeszcze dzieci. Wizja trzymania 50% moich genów, za małą, lepką i słodką łapkę ledwie majaczyło na horyzoncie, ale i tak te pytania mocno ze mną rezonowały. Wiedziałem, jaka byłaby moja odpowiedź.

Dzisiaj mam dwójkę dzieci. To jeszcze małe brzdące w być może najgorszej fazie rozwoju, ale moja odpowiedź się nie zmieniła.

czytaj dalej…

A czy Ty, będziesz umiał wykorzystać życiową szansę?

A czy Ty, będziesz umiał wykorzystać życiową szansę?

Podczas pewnego z piątkowych wyjść poznałem jedną dziewczynę. Ona przyszła z przyjaciółką, która znała się z moim kumplem, koleżanką czy kimś tam innym. Jak to w takich sytuacjach bywa, usiedliśmy przy wspólnym stoliku i gadaliśmy gryząc w międzyczasie przekąski. Dziewczyna była w moim wieku, czyli wtedy już na pewno po studiach, i tak jakoś wyszło, że całkowicie poważnie powiedziała, że czeka na idealną miłość.

– No spoko – pomyślałem, bo myślę raczej zwięźle. Zresztą, nie ma w tym nic dziwnego. Dziewięciu na dziesięciu ankietowanych Familiady chce tego samego i jakoś nie spotkałem zbyt wielu osób, które chcą przez następne 30-40 lat patrzeć na kogoś, kto pasuje im w trzydziestu procentach.

Pewnie na tym wyznaniu rozmowa by się skończyła, gdyby ktoś nieopatrznie nie zapytał na czym to jej czekanie polega. Okazało się, że jej doświadczenia związkowe są mizerne, czekanie na uczucie to dla niej powód do chwały i ogromna zaleta, nie widzi sensu uczenia się bycia z kimś, bo „jak ma wyjść to wyjdzie”, a na randki też nie chodzi, bo żaden facet nie wyrywa jej z butów.

– Ok. A co się stanie, jeśli spotkasz tego faceta, który wyrwie cię z butów? – zapytałem.

Przez sekundę nie wiedziała co powiedzieć. Procesy myślowe w jej głowie straciły na chwilę orientację, a później zacisnęła zęby i syknęła ze złością:
– Będzie zachwycony, że na niego czekałam.

Nie wiem co się stało z tamtą dziewczyną. Życzę jej jak najlepiej. Mam nadzieję, że książę przycwałował do niej na rumaku i teraz żyją w jakimś przytulnym mieszkaniu oglądając wspólnie „Rzymskie wakacje” i pijąc czerwone wino.

Podejrzewam jednak, że są na to naprawdę niewielkie szanse…

czytaj dalej…

O regulowaniu odbiorników

O regulowaniu odbiorników

Antena telewizyjna moich dziadków przypominała gałąź drzewa, a metalowe pręty sterczały we wszystkie strony jak pędy wierzby. Zerwanie się wiatru albo rozpętanie burzy kończyło się tym, że ta chybotliwa konstrukcja układała się w zupełnie inny sposób, ale zawsze w gorszy od pierwotnego położenia. Oczywiście owocowało to brakiem obrazu i niemożliwością obejrzenia wiadomości albo meczu – jak można się domyśleć, dziadka to nie uszczęśliwiało.

Dalsza procedura wyglądała następująco: jedna z osób musiała wejść na dach i kręcić anteną, a druga pozostać na dole i obserwować obraz, czemu regularnie towarzyszyło wylewanie soczystych przekleństw.

Dla mnie te sceny to nie tylko nostalgiczne wspomnienie, ale też niezła metafora sposobu w jaki się uczymy, żeby dostawać to, czego się chce (czyli raczej fajne związki i wysokie zarobki, niż raka i samotność). Przy okazji jest to metafora, dzięki której można zobaczyć dwa główne błędy, jakie w tych podczas tej nauki popełniamy. czytaj dalej…

Nakarm lajkiem

Moja pierwsza książka

Kup teraz Informacje
Cena: 47,00 zł

Moja druga książka

Kup teraz Informacje
Cena: 49,90 zł

Archiwum

After work Volant lifestyle – Instagram

PARTNERZY

volantsotre1
brand24

Newsletter!

Zapisz się, żeby automatycznie dostawać informację o nowych tekstach bezpośrednio na swój adres e-mail.