Generacja nieakceptowanych mężczyzn

Generacja nieakceptowanych mężczyzn

Przeczytałem w Newsweeku wywiad z prof. Zimbardo (ten sam co ostatnio czytali go wszyscy) i mimowolnie zacząłem myśleć o jego tezach.

Czy obecnie kobiety radzą sobie lepiej niż radziły sobie ich matki? Tak. Czy mężczyźni radzą sobie gorzej niż radzili sobie ich ojcowie? Po raz drugi tak. Czy świat się zmienił? Po raz trzeci tak, bo kobiety stały się bardziej wyzwolone, realizują się zawodowo i już nie naciska się tak mocno na to, żeby posiadały dzieci, siedziały w domu i były wiotkie i dobre.

Inna sprawa, że oczekiwania stawiane mężczyznom w niczym nie uległy zmianie, a na pewno nie na lepsze…

Nie wiem czy współcześnie przeciętna kobieta w wieku 22-30 lat radzi sobie lepiej niż przeciętny facet w tym samym wieku. Wydaje mi się, że radzą sobie na podobnym poziomie. Przedstawiciele obu płci równie często emigrują za pracą, podpisują umowy śmieciowe, zaciągają kredyty hipoteczne na trzydzieści lat, tak samo długo mieszkają z rodzicami, a ich związki równie często są dalekie od zadowalającego poziomu.

Inna sprawa, że już samo to, że dwudziestopięcioletni mężczyzna radzi sobie tak samo jak dwudziestopięcioletnia kobieta, oznacza w praktyce, że radzi sobie gorzej. Tylko z tego powodu, że nie radzi sobie od niej lepiej.

Tradycyjnie oczekiwania narzucane kobietom dotyczą tego czego nie mogą robić: pić, palić, przeklinać, rodzić nieślubnych dzieci i nie być zbyt łatwe itd.

Oczekiwania narzucane mężczyznom dotyczą tego, co powinni robić: zarabiać, być odpowiedzialni, silni, stabilni emocjonalnie itd.

Kiedy kobieta sobie z czymś nie radzi to mówi się, że ma do tego prawo, bo jest tylko kobietą i dobrze, że w ogóle się stara. Kiedy nie radzi sobie facet jest uznawany za niegodnego posiadania penisa i zasługuje na pogardę.

Nawet krwiożercza feministka może do woli posługiwać się cytatem Marilyn Monroe: „Jestem samolubna, niecierpliwa i trochę niepewna siebie. Popełniam błędy, tracę kontrolę i jestem czasami ciężka do zniesienia. Ale jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza.” A teraz wyobraź sobie, że mówi to o sobie facet. Co o nim pomyślisz? I czy jego atrakcyjność w skali od 1 do 10 ocenisz na -4 czy -5?

Mężczyzna powinien być stabilny emocjonalnie, być silny, mieć dobrą pracę, być świetnym uwodzicielem, mieć wielkiego zaganiacza i co najmniej 185 cm wzrostu, bo jak ma mniej to nie jest „prawdziwym facetem” i nie może skarżyć się na nierówność w stosunku do kobiet, bo facet nie powinien się tak mazgaić.

Nawet kiedy to piszę, to wewnętrznie czuję, że tak jest w porządku.

Problem w tym, że nie jest.

Jeśli spojrzeć na bardzo uproszczony model wychowania, w którym uczy się chłopców tego co powinni robić, a dziewczynki tego, czego nie powinny robić to posypał się jeden i drugi. Współcześni mężczyźni odstają od swojej normy pod kątem zaradności, siły psychicznej, a coraz częściej też siły fizycznej, ale kobiety równie często odstają od normy kobiety skromnej i wiernej, która chce mieć dzieci i zajmuje się domem. One już nie gotują jak ich matki, ale piją jak ich ojcowie, wstrzemięźliwość seksualną zostawiły za sobą po ukończeniu trzynastego roku życia, a skromność stała się martwym słowem.

Jestem ostatnią osobą, która by na to narzekała, bo byłbym nie lada hipokrytą gdybym zaczął opowiadać, że z kobietą powinno spotykać się przez trzy miesiące zanim dotknie się jej małego palca, ale uważam, że obecnie zarówno mężczyźni jak i kobiety zbuntowali się i przestali grać swoje tradycyjne role. Różnica jest taka, że w przypadku kobiet powszechnie to się zaakceptowało, a w przypadku mężczyzn zaczęło nazywać się kryzysem, zagubieniem i tragedią.

A czy nie powinno być tak, że skoro od kobiet mniej oczekuje się żeby wypełniały swoje stereotypowe role matek i gospodyń domowych, a jednocześnie mogą one wkraczać w świat jeszcze do nie tak dawna zarezerwowany dla mężczyzn (głównie jeśli chodzi o stanowiska menadżerskie i wykonawcze) to analogiczna zasada powinna dotyczyć mężczyzn? Może należałoby oczekiwać od nich mniej jeśli chodzi o ich stereotypowe role żywicieli i opiekunów rodziny, a jednocześnie powinno pozwolić się im wkroczyć w świat zarezerwowany dla kobiet, a więc w świat, w którym mogą  robić to czego nie mogli robić ich ojcowie, a to obejmuje wszystko co „niemęskie” – płakanie, żalenie się, narzekanie, granie na konsoli, przesadne dbanie o swój wygląd i bycie wiecznymi, niedojrzałymi chłopcami, bo robienie reklam z hasłem: „Mężczyzna jest jak bank – musi zarabiać” jest równie seksistowskie co pokazywanie kobiet w formie zawsze seksualnie gotowych pokojówek. Powinni też móc zostać w domu opiekując się dziećmi, sądy powinny przyznawać im nad nimi opiekę zgodnie z zasadą parytetów, a w zamian za to powinno się ich szanować równie bardzo jakby stworzyli międzynarodową spółkę.

Tylko, że sądząc po reakcjach kobiet na takich facetów to się nigdy nie stanie, bo nie taki jest biologiczny imperatyw. Kobiety szukają zdobywcy, a nie kogoś kto cały czas załamuje rączki, ale też znalezienie zdobywcy będzie coraz trudniejsze, jeśli faceci nie będą mieli pola, na którym tymi zdobywcami będą mogli zostać. Tam gdzie kobieta przynosi ze sobą większego mamuta, czasem po prostu nie warto wychodzić na polowanie. Tam gdzie nie można starać się o kobietę, bo otwieranie drzwi uwłacza ich godności, tam nikt nie będzie tego robił, a zamiast tego będzie sobie radośnie gnuśniał podczas gry w Call of Duty. W świecie, w którym mężczyźni nie mogą być w pełni mężczyznami, nie można od nich oczekiwać, że nimi będą.

Mężczyźni zrewidowali swoje oczekiwania dotyczące kobiet, więc kobiety powinny obniżyć swoje standardy wobec nich akceptując ich słabość i zniewieściałość, bo dopiero wtedy to będzie sprawiedliwe.

Tylko pytanie czy to zrobią i czy chcemy żyć w takim świecie?

Osobiście nie wiem, ale jestem ciekawy co z tego wyniknie, a biorąc pod uwagę, że mnie ani nikogo kto mi bliski to nie dotyczy, to kupię sobie popcorn i dużą kolę, a później spokojnie poczekam. Założę się, że to będzie lepsze widowisko niż wyjście do kina.

  • Genialny tekst!

    • ona

      „Powinno pozwolić się im wkroczyć w świat zarezerwowany dla kobiet, a więc w świat, w którym mogą robić to czego nie mogli robić ich ojcowie, a to obejmuje wszystko co „niemęskie” – płakanie, żalenie się, narzekanie, granie na konsoli, przesadne dbanie o swój wygląd i bycie wiecznymi, niedojrzałymi chłopcami” – to stwierdzenie bruździ w artykule, bo jest zarzutem, że kobiety zachowują się wg powyższego opisu. Wg autora niemęskie równa się kobiece. Kobiety nie mają wcale łatwiej. Podobnie jak mężczyźni, muszą sobie radzić w realiach. Statystyczna kobieta to nie jest bucząca, umalowana, niedojrzała emocjonalnie cielęcinka. Statystyczna matka zawsze miała i ma głowę na karku. Bez sensu rozgryzać wyimaginowane podziały.

  • dyc

    Parę lat temu kalendarzu dołączonym do górnolotnego babskiego pisemka znalazłam cytat Brigitte Bardot: Ko­bieta po­win­na zaw­sze po­zos­tać ko­bietą, ale nie mu­si. A mężczyz­na, który nie jest mężczyzną, jest już niczym.
    Jako kobieta mogę stwierdzić, na pewno nie chcemy tego ‚niczego’. Świat chyba też tego nie potrzebuje.
    Cóż, macie pod górkę, Panowie. Ale raczej dajecie radę.
    PS. Kolejny dobry tekst!

    • mac

      Kobieta, ktora nie musi byc kobieta tez jest niczym. Sorry, czlowiekiem z brocha :)

  • I kto narzeka.. taki przystojniak.. inteligentny zabójczo.. kreatywny.. itd..

    • Volant

      Nie narzekam tylko obserwuję i to obserwacje dotyczące ogólnie rzeczywistości, a nie mojego życia.

      • schetyna

        ta ogólna rzeczywistość to też Twoje życie :)

  • Pegi Brown

    ostatni akapit wymiata :)

  • Szymon

    Jeśli człowiek jest z siebie zadowolony ( bez względu na to, czy ma do tego powody), to lać na to czy coś musi, czy nie. Poza tym, to są rozważania czysto teoretyczne. Widzę i znam wiele dziewczyn, które są z facetami, a stać je na lepszych. I odwrotnie. Każdy ma braki, grunt to na nich się nie skupiać.
    Są razem? Świetnie. Po co zawracać sobie głowę tym, kim ma być mężczyzna, a kim kobieta? Róbta, co chceta.

  • DT

    nieoficjalny soundtrack do tekstu tutaj:
    https://www.youtube.com/watch?v=NKl0MTW-dtk

    ^^

  • Czytam tego bloga już od jakiegoś czasu i powiem Ci że jest to chyba twój najlepszy wpis w tym roku. Naprawdę fajne spostrzeżenia :)

  • Nie sposób nie zgodzić się z tekstem.

  • Dla mnie interesujący jest fakt, że z jednej strony społeczeństwo (głównie kobiety) narzeka na brak prawdziwych facetów. Pewnych siebie, zdecydowanych, skłonnych prowadzić kobietę itd. Z drugiej jednak gdy taka życiowa niemota postanowi wziąć się za siebie, pójść na szkolenie do trenera uwodzenia i poznawać kobiety na ulicach, to zostaje często przez to samo społeczeństwo (i te same kobiety) wyśmiewany. Słyszy: po co latasz za kobietami? Znajdź sobie jedną. Uczysz się uwodzić? Żałosne. Po czym znów wracają do narzekania, że prawdziwych facetów już nie ma.

    • Volant

      Wydaje mi się, że to dlatego, że kobiety nie łapią faktu, że to umiejętność jak każda inna i gdzieś umyka im obserwacja, że w przypadku kobiety wystarczy jak ładnie wygląda i się uśmiecha, a na facecie ciąży większa presja, bo musi podejść, być ciekawy, podkręcać ją seksualnie, być zdecydowany i stale prowadzić ją jak w tańcu, a z tym nikt się nie rodzi.

      Inna sprawa, że to też trochę wina mężczyzn, bo przez to, że sami mają niskie standardy i zadowalają się ładną buzią, ich posiadaczki (w większości) nie widzą sensu w dbaniu o coś więcej.

      • Turbo

        Witajcie,
        Uważam że jeżeli naprawdę potrzebujesz takich kursów, książek bo całkowicie sobie nie radzisz to coś poszło nie tak. Charakter kształtują też inne zajęcia, zapisz się na boks, popracuj, zbuduj coś wiele rzeczy wyrabia charakter. Dodam jeszcze że nie neguję całkowicie takiego rodzaju edukacji jednak sądzę że część uczestniczących powinna zająć się czymś innym w swoim życiu zanim skończyli 20 kiedy żeby znaleźć kobietę nie trzeba było być kimś ale ładnie się uśmiechać. To zalążek mojej myśli.

        btw. Bardzo fajny tekst.
        Pozdrawiam

      • Volant

        Prawda.

  • Wayne

    Na pewno facetom, którzy mają ciekawe życie, czytają, są kumaci, inteligentni i mają szeroko pojęte jaja jest łatwiej się wybić wśród tłumu, który nie potrafi powiedzieć na głos własnego zdania, idzie zgarbiony i powtarza przez cały czas „masz rację, kochanie.”

    My kiwamy głową i już o tym wiemy. Oby na ten tekst trafił ktoś kto się dzięki niemu obudzi.

  • Vłodarz

    Silne kobiety ? Wyzwolone ? Radzące sobie lepiej, niż ich matki ? Jakże często jest to tylko fasada i ile w takich tezach uproszczeń. Na czym ma polegać to wyzwolenie ? Że kobiety stają na równi z mężczyznami w piciu wódki ? Że palą papierosy ? I wali od nich jak od popielniczki ? Że klną jak szewc ? A może, że robią „kariery” faszerując się różnymi prochami, od przeciwbólowych, po antydepresanty, plus jakieś na nerwy i na tym raczej się nie kończy. Może faktycznie są „lepsze” w tym, że nie zachodzą tak szybko w ciążę (większość), jak ich matki (w większości) zachodziły, ale myślę też, że nie idealizujmy dzisiejszych 40, 50, 60 – letnich kobiet, bo w czasach ich młodości, jestem pewien, że nie były gorsze i nie odstawały od dzisiejszych „wyzwolonych” córek, że paliły „Sporty”, albo „Mocne”, czy „Poznańskie” bez filtra, że też piły wódkę po dancingach i, że niektóre dawały po prostu jak szło robiąc też rzeczy o których ich ‚wyzwolone’ córki lepiej by nie wiedziały.

    Co do mężczyzn. Mamy trudniej, ale i ciekawiej. Zgodzę się w 100 % z tezą, że w przypadku kobiet na imprezach wystarczy być ładnie ubraną, zgrabną, uśmiechać się to tu, to tam i zazwyczaj ktoś podbije i nie jeden, czy to kawaler, czy „słomiany wdowiec”, faktem jest, że kobiety wiedzą, że będą podrywane i co niektóre często kokietują facetów tylko po to, żeby poczuć, że są ciągle „na rynku”, ot babska próżność. A z tym wzorcem biologicznym mężczyzny, samca alfa też uciekajmy od skrajności. Każdy chyba zna „alfa” którzy faktycznie kipieli testosteronem, mieli dom, rodzinę i kochankę na boku i koniec końców dziś nie mają niczego oprócz wypłaty mocno obciążonej alimentami. Znam też przypadki, gdzie w związku kobieta jest alfa, a mężczyzna beta i pani to pasuje, bo ma 100 % kontroli. Fakt może podniecają ją tacy bardziej nieokrzesanie, ale jednak instynkt samozachowawczy działa. Nie ma schematów.

    Ps. Takie moje przemyślenia, a tak ode mnie, zajebista robota Volant, super blog, bardzo mi się podoba.

    • adebajor

      Ludzie nie mają instynktów

      • Vłodarz

        Oj chyba mają. Homo sapiens to też zwierzę. „Instynkt macierzyński” – takie sformułowanie. Aczkolwiek zgodzę się, że w kontekście mojej wypowiedzi to sformułowanie o instynkcie nie jest trafne.

      • M

        Ja nie uważam,że mężczyznom jest trudniej. Po pierwsze mają większy wybór, a po drugie wiele związków zaczyna się, kiedy ona chce czegoś, on ma takie samo pragnienie jakoś idzie.

        Gorzej jest jak ona chce bliskości, ale nie seksu, rozmowy, a on ani be, ani me. Owszem szanuje ją, ale ściany i ciche dni są na porządku dziennym.

        Was jest mniej, to jest zaleta (dla was), bo wiele dziewczyn budzi się w wieku 24 lat i nie zostaje im nic poza prostym chłopakiem po szkole zawodowej mającym duże problemy z ortografią, a ona chciałaby chociaż trochę wykształconego, żeby można było rozmawiać o czymś wspólnym.

        P.s. Co do tego, że niektórym pasuje bycie beta? Po 15-20 latach związku, on też chciałby przejąć rolę alfy, ale mu się nie udaje, bo firma przestała przynosić dochody, a on nie chce jej zmienić; ona go odrzuca i ignoruje, a on popada w coraz to głębszą depresję, manie mniejszości, przeplecioną rutyną, bo trzeba jakość dotrwać do emerytury.

  • Najgorsze jest to, że masz rację.

  • Szymon

    Trzeba być więc Michaelem Corleone swojego własnego życia.

  • Magda

    Masz dużo trafnych spostrzeżeń, podczas gdy kobiety mężnieją faceci stają się kobiecy.. Jednak czy to jest ok? Nie wydaje mi się, że to to samo i można po prostu na to przystać. Współczesna kobieta często nie nadaje sobie prawa do błędu czy bycia miękką i, jak czytamy w wspomnianym przez Ciebie artykule, stara się pogodzić swoją dawną (domową) rolę z nowymi wyzwaniami, czyli pracą, karierą. Nie mówię tu o skrajnych przypadkach, bo czy to nie mężczyźni właśnie często sprawdzają się jako znawcy w kobiecych zawodach (nie tracąc ani krzty męskości),np. w modzie, kulinariach. Mężczyzna łagodny, współczujący i opiekuńczy wcale nie oznacza niemęskiego, tak jak kobieta niezależna, stanowcza i silna wcale nie oznacza babochłopa. Ważna jest równowaga. Równouprawnienie nie uwłacza ani jednej ze stron, skrajności i owszem, bo nawet płaczliwa kobieta jest upierdliwa, a twardy mężczyzna zbyt szorstki.

    • Leif

      Współczesna kobieta często nie nadaje sobie prawa do błędu czy bycia miękką</cite.
      To chyba na inne współczesne kobiety miałem szczęście trafiać. Ja poznałem sporo kobiet, które takie wrażenie dobrze tworzą, ale po bliższym czy dłuższym ich poznaniu, wrażenie to rozwiewa się jak mgiełka, a część sama je rozwiewa.

      Nie mówię tu o skrajnych przypadkach, bo czy to nie mężczyźni właśnie często sprawdzają się jako znawcy w kobiecych zawodach (nie tracąc ani krzty męskości),np. w modzie, kulinariach.</cite.
      Nie zgodziłbym się z uznawaniem gotowania za kobiece zajęcie (od lat najlepszymi kucharzami – szefami kuchni) są mężczyźni, choćby dlatego, że faceci-myśliwi musieli posiadać umiejętność przygotowania do spożycia upolowanej zwierzyny już od samego zarania Homo sapiens.
      A co do mody, to zapewne chodzi Ci tzw. „kreatorów mody„, którzy nie są tu najlepszym przykładem, jako, że są oni w większości homoseksualistami, podczas gdy Volant opisuje raczej heteroseksualnych mężczyzn (taka moje interpretacja generalizacji poczynionych we wpisie – mogę się mylić).

      • Vłodarz

        A mi się w Twojej wypowiedzi podoba sformułowanie dotyczące „tworzenia wrażenia”, bo zdarzyło mi się już spotkać kobiety „twarde”, „silne”, a dokładnie starające się robić takie wrażenie, starające się ukryć swoje słabości.

  • Abc

    Kazdy z nas sam sobie w życiu stawia poprzeczki. Jesli któryś z Panow woli byc zniewieściały to jego smutny wybór, choć na pewno znajdzie rozsądna kobietę ktorej sie to spodoba. Ja wole pewien miks pokoleniowy mianowicie budowanie domu, sadzenie drzewa i płodzenie syna lub córki oraz dzielenie sie obowiązkami z żona czyli sprzątanie zmywanie i zakupy. Wspólne chlipanie na smutnym filmie a rano chwyt za siekierę i rabanie drewna do kominka. Tzw. Przyjemne z pożytecznym

  • salma

    Niestety nie mogę zgodzić się z powyższymi tezami. Piszesz, że wymagania wobec facetów się nie zmieniły, pomimo zmiany obyczajów. Jak to nie? Czy od mężczyzn wymaga się, żeby samodzielnie utrzymywali rodzinę? Tak? A ilu znasz mężczyzn, którzy są w stanie to robić? Kompletnie pomijasz fakt, że kobiety muszą pracować, bo bardzo często bez ich zarobków nie dałoby się utrzymać rodziny. Oprócz etatu w pracy („mogą wchodzić w męski świat pracy”) niestety mają także pełny etat w domu, a nawet dwa, jako żona i matka, na pełnych obrotach. Uważasz, że w związku z taką zmianą obyczajów nie możemy oczekiwać od mężczyzn, że będą tak samo zaradni jak my? Uważasz, że jest fair, żeby faceci stawali się coraz bardziej nieporadnymi wiecznymi chłopcami zaniedbującymi obowiązki oraz relacje na rzecz grania na konsoli? Wkraczanie facetów do kobiecego świata sprowadzasz jedynie do możliwości użalania się nad sobą i stawiania sobie mniejszych wymagań, pomijając wszystkie obowiązki wynikające z bycia kobietą. Wszystko to oczywiście w świecie, w którym na rynku pracy kobietom jest tak samo łatwo jak mężczyznom (polecam jakiekolwiek statystyki na ten temat). Jak dla mnie to ten tekst jest o tym, że skoro panie mogą w końcu być twarde, to panowie mogą być miękcy. Przykro to stwierdzić, ale z tego tekstu wynika, że cała siła i męskość wynikała do tej pory ze słabości kobiet. Jednocześnie wydaje mi się, że pewny siebie, spełniony facet nie ma problemu z silnymi i wyzwolonymi kobietami… Szkoda tylko, że jak widać, jest ich coraz mniej.
    Jeszcze jedna uwaga – wysnuwasz tezę, że słabości mężczyzn są przez kobiety nieakceptowane – zastanawia mnie zatem jak to się dzieje, że całe tabuny nieporadnych facetów znajdują sobie jednak życiowe partnerki, co gorsza, często ciągnące ich za uszy…

  • smelo

    Dobry tekst,
    odnośnie całej tematyki, polecam:
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/94058/meskosc

  • AgentBrott

    Trzeba było zostać lwem…

  • Dar-Ja

    kiedyś wysłuchałam dość ciekawy wywiad typu „mężczyzna o mężczyznach” gdzie padło zdanie, które zapadło gdzieś głęboko:
    „kiedyś meżczyźni mieli łatwiejsze, ale cięższe życie, dziś mają trudniejsze, ale lżejsze życie” (gdzie kwestia łatwości – trudności dotyczyła wyborów życiowych, natomiast kwestia „cieżkości” poziomu, długości życia etc.)
    A że wielu mężczyzn nadal idzie utartym szlakiem: siła, zaradność – czasami okłamując siebie – wychodzi z tego kupa. Czasami musi dojść do przewrotu żeby otworzyć się na coś nowego. TAK SAMO JAK NIE WSZYSTKIE KOBIETY LUBIA SIĘ BAWIĆ Z DZIEĆMI I GOTOWAĆ, TAK NIE WSZYSCY MĘZCZYŹNI LUBIA WYŚCIG SZCZÓRÓW, PRESJĘ W ZWIAZKU Z FUNKCJĄ JEDYNEGO ŻYWICIELA RODZINY I OGLĄDAĆ MECZE!
    Proponowałabym więc pozostać z soba w zgodzie i wyzbyć sie oceny mężczyzn i kobiet (ich powinności i „niepowinności”, a skupić się na człowieku i jego potrzebach. Tylko jak widać budowany wieki całe system patriarchalny nie jest tak łatwo zbojkotować. Można mieć jedynie to wszystko w du… i żyć swoim życiem spełniając się na wybranych płaszczyznach.
    btw. dalej istniejący (niestety) stereotyp polaka-pijaka wiele fajnych facetów tej nacji zaprzecza i nikt nie burczy, że to utrata tradycji narodowej, a jak kobieta zrobi coś przeciwnego (wkońcu musiała wstąpić w męskie szeregi) to całe zastępy krzyczą: „upadek moralny! a feee! brak kultury! a feee! toż to zupełnie „nie-kobieta!”
    A ja odpowiadam: a niech sobie chleje jak czuje, że musi! Przecież KOBIETA tez CZŁOWIEK!

    P.S. Domyślam się, że sporo tu mężczyzn więc mam jedno pytanie:
    Czy kiedykolwiek kobieta źle zareagowała na otwarcie drzwi lub przepuszczenie/ustąpienie miejsca? (nie mówię o grzecznym odmówieniu bo powodów jest mnóstwo).
    Ja wiem, że „otwieranie drzwi” traktuje się czesto przysłowiowo, ale nadużywanie tego spowodowało, że starszyzna czerpiąca wiedzę z medium TV zaczęła tak właśnie postrzegać wszystkie młode kobiety).

    To może od czasu do czasu wysilić się i napisac coś z autopsji, a nie oklepane teksty?
    Ja ma kilka ciekawych :D

  • Ratio

    Polecam refren:

  • renfri929

    Jestem kobietą. Mam siostrę i dwóch braci. Ode mnie i mojej siostry rodzice zawsze wymagali więcej. Na prośbę, żeby mama pomogła mi w lekcjach dostawałam odpowiedź, że przecież świetnie poradzę sobie sama. Na mój argument, że przecież bratu pomaga słyszałam, że jemu musi, bo jest mniej zdolny ode mnie. Z jednej strony to komplement, z drugiej poczucie krzywdy. Bo było tak zawsze i ze wszystkim. Efektem jest to, że ja i siostra jesteśmy pracowite, zaradne, wszędzie nas pełno, jesteśmy głośne i wygadane, zawsze mamy swoje zdanie. Bracia kiedy pojawia się kryzys uciekają – na mecz, pograć z kumplem przez sieć na PC lub zasiadają do konsoli. Ich dziewczyny narzekają, że po przyjściu z pracy ich mężczyźni nie robią nic, nie mają żadnych obowiązków, ani poczucia, że powinni się wykazać. Nic dziwnego skoro wcześniej robili za nich wszystko rodzice, a teraz partnerki. Jak dla mnie porażka. Ja bym takiego chłopa nie chciała. Pracuję, bo chcę. Sprzątam, bo chcę. Gotuję, bo chcę. Nie muszę. Mój mężczyzna tego ode mnie nie wymaga. On sam pracuje na dwa etaty, jeździ po zakupy, sprząta i gotuje. Oboje jesteśmy silni i zaradni. Oczywiście to nie znaczy, że zatraciliśmy gdzieś sens naszych ról przypisanych do płci. To ja płaczę, kiedy mnie przerasta sytuacja. To on podejmuje stanowcze kroki, kiedy taka jest potrzeba. To ja gotuję obiad, kiedy on ogarnia przed zimą ogród. Oboje pochodzimy z tradycyjnych rodzin, ale jednocześnie nie zasklepiamy się w tym, że mężczyzna, to ma takie obowiązki, a kobieta takie i że on nigdy nie może zrobić obiadu, a ja skosić trawnika. Trochę czerpiemy ze współczesnego modelu rodziny – jesteśmy dla siebie partnerami, ale on nie jest zniewieściały, a mi daleko do feministki. Myślę, że ludzie mocno się zapomnieli w tych ideologiach. My pomagamy sobie i staramy się wkładać w to wszystko tak samo dużo czasu i pracy. Nie dlatego, że musi być sprawiedliwie, tylko dlatego, że tak jest łatwiej – praca zespołowa jest efektywniejsza i przyjemniejsza.

  • amron

    Taaak, kiedyś mężczyźni mieli łatwiejsze życie – szczególnie na wsi, gdzie jeździli furmankami, nosili wodę w wiadrze, myli się w misce, zrzucali snopki bo nie było kombajnów. A samochód na wsi miał tylko ksiądz, lekarz i wójt, a reszta zasuwała piechotą na przystanek PKS w śniegu i mrozie.
    No jaki był raj za tej komuny.

  • Margollo

    Tekst mi się spodobał, sama myślę podobnie. Ale nie w sensie, że mężczyźni mają być niemęscy, tylko w sensie, że skoro kobiety za przeproszeniem „chłopieją”, to co tu dziwić się mężczyznom, że „kobiecieją”?
    Pracuję zawodowo, gotuję obiady, pomagam synowi w odrabianiu lekcji. Mąż pracuje zawodowo, rąbie drzewo na opał, pomaga synowi w nauce. Nie jestem obrażona o to, że skoro założyłam rodzinę, to mam obowiązki. Raczej interesuje mnie jak podzielić się obowiązkami z mężem, aby było nam wszystkim jak najłatwiej? Oboje mamy swoje pasje, ja interesuję się mitami, psychologią i astrologią, mąż jest zapalonym wędkarzem. Syn na razie szuka swojego „konika”. Odkąd skończył 10 lat mąż bierze go do pomocy przy tak zwanych męskich pracach koło domu. W/g syna, to jest ok. W/g mnie też.
    I czasem, jak sobie pomyślę, jak patriarchat traktował i traktuje (kraje arabskie na przykład lub te cholerne, zdegenerowane Indie) kobiety, to ogarnia mnie strach i gniew, i mam ochotę użyć swojej siły do zadania bólu mężczyznom, wszystkim oprócz moich bliskich, ale potem mi przechodzi, gdyż wiem, że „schłopiałe”, męskie kobiety to właśnie te, które nie poradziły sobie z własnym gniewem.

  • GiorNuovo

    Dobry artykuł. Osobiście przestałam oceniać ludzi kategoriami mężczyzna musi być taki a taki , kobieta taka a taka. Patrzę po prostu na ludzi. Mam 25 lat staram się jak mogę by robić to co chcę by być szczęśliwa szukać nowych pomysłów, nie mam śmieciówki (jeden plus tej pracy) a zarobki to śmiech na sali, wzięłam dodatkowe kursy by zwiększać ilość umiejętności i stać sie bardziej atrykcjna na rynku. Cały czas coś robię i trafia mnie szlak jak mi sie coś nie udaje ale robię to dalej mam mało czasu wolnego, mało pieniędzy i też mam gorsze dni. Nasz kraj nie rozpieszcza , ale trzeba coś robić. Szanuję osoby, które również cały czas coś robią starają się by było lepiej i też widzę że im nie łatwo też mają gorsze dni. Dla mnie najgorsze jest to że ludzie (nie konkretna płeć) poddają się, cenię mężczyzn którzy się nie poddają tak samo cenię takie kobiety, bo wiem że nie jest łatwo. Ale w takich czasach ani kobieta nie może być delikatna musi być twarda oraz mężczyzna musi być twardym. Czasami zazdroszczę kobietom, które mogą sobie pozwalać na fochy achy i mają wszystko bo miały jak to ująłeś ojców zwycięzców i mają mężów zwycięzców bo mają trochę łatwiej, bo nie muszą się na co dzień użerać o posadę o pieniądze o wszystko. Ale mamy za okrutne czasy by zostawiać mężczyznę samego na placu boju, nie wystarczy już machać mieczem Bóg Honor i Ojczyzna, teraz trzeba po prostu myśleć.

  • Attylla

    Genialny tekst!!! Podpisuję się wszystkimi kończynami!!! I prośba do autora – PROSZĘ OPUBLIKUJ GO NA JAKIMŚ POWAŻANYM PORTALU, MAGAZYNIE DLA KOBIET (dla mężczyzn też) BO DAWNO NIE WIDZIAŁEM TAK RZECZOWEGO I UCZCIWEGO PODEJŚCIA DO TEGO TEMATU! Chylę jeszcze raz czoła!

  • dro

    A może poprostu jest tak, że nagle się to stało lotnym tematem?
    Żałosne singielki, które jedyne co potrafią to stawiać wymagania zachwycają się takimi tekstami bo jak niby mają znaleść faceta skoro już nawet w internecie o tym piszą. BA! Nie w jakimś tam internecie tylko newsweek i to przeprowadza wywiad z kimś kto przed nazwiskiem ma napisane prof (nazwiska i tak nie zapamięta).
    Facet w to kliknie bo sam chciałby wiedzieć jaki powinien być a w zasadzie czego otoczenie od niego wymaga, itd itd

    Nagle wszędzie teksty o takiej tematyce.
    Tak czy inaczej volant jak zawsze przedstawia nowy punkt widzenia.
    Pozdro

  • jaki

    w sumie kobiety o których tu piszecie to niedościgniony wzór, dziwnym trafem spotykam tylko takie które maja pokonczone jakies pedagogiki albo resocjalizacje i zasuwaja na pol etatu na śmieciówce albo w ogóle. Nie spotkałem żadnej wartościowej z ambicjami i chęcią rozwoju, ba im taka sytuacja zasiedzenia za grosze sprzyja bo przy mamusi i rodzinie. Jesli o mnie chodzi to mimo wykształcenia technicznego nie mogłem liczyc na dobre uposażenie w polszy, wiec skorzystałem z płynnej znajomości jednego z 3 jez. obcych i siedze w szwajcarii. Boli mnie to że mimo że mam niby partnerke, to ja musze wszystko zorganizowac – dom samochody wakacje, a ona najchetniej by w polsce w ciepełku siedziała. Taka sytuacja jednak ma miejsce ale do czasu.
    Podsumowując kobiety o których piszecie to może promil populacji, reszta to leniwe i tępe świnie.