Jaki jest sens obchodzenia Bożego Narodzenia w XXI wieku?

Jaki jest sens obchodzenia Bożego Narodzenia w XXI wieku?

Nie umyłem okien dla Jezusa. Nie wytrzepałem też dla niego dywanów. Nie mam i pewnie nie będę miał u siebie żadnego zielonego krzaka z lampkami, od śledzi wolę steka, a od kompotu z suszonych owoców i „magii świąt instant” wolę whisky z butelki z czarną etykietą.

Zamiast tego przeczytałem pierdyliard tekstów o tym, że Boże Narodzenie jest do bani. Jeśli jednak myślicie, że to kolejny tekst o tym dlaczego Boże Narodzenie jest puste, smutne i bez sensu to muszę was rozczarować – ja tak nie uważam.

Nie wierzę, a nawet gdybym to robił, święta nie miałyby dla mnie wymiaru religijnego ani duchowego. Dla mnie święta to owszem, wyraz tradycji, ale ściśle indywidualnej. Lubię to, że raz do roku mogę cyklicznie pokłócić się o to gdzie zawiesić bombki w kształcie mikołaja, najstarszą i najbrzydszą bombkę, którą posiadamy i porozmawiać o tym dlaczego nienawidzę bombek w kształcie czerwonych muchomorów. Lubię głodzić się w wigilię, żeby później na mocy porozumienia z tatą zjeść kilka grzybów smażonych w cieście. Grzybów, które kiedyś sam zbierałem, a teraz nie mam czasu. Lubię słyszeć pytanie czy idę na pasterkę, chociaż wiadomo, że i tak pójdę spać. Lubię to, że jest w telewizji Kevin, którego nie obejrzę, śledzie, których nie zjem, bo nie lubię i ciasta, których wypiek mama planowała od dwóch miesięcy.

Robiłem to mając dziesięć, piętnaście i dwadzieścia lat. Zrobię to też teraz, mimo że od tamtej pory zmieniło się całe moje życie, a domem nazywam całkiem inne miejsce. Dzięki temu wiem, że nie wszystko się zmienia, a czas zamiast lecieć na łeb na szyję na chwilę staje w miejscu.

Może się mylę, ale wydaje mi się, że ten wysyp opinii o bezsensie świąt jest związany z poczuciem rozczarowania. Rozczarowania tym, że wartości, o które powinno chodzić są przysypane robieniem zakupów w hipermarkecie, że rodzice nie spełnili wszystkich pokładanych w nich oczekiwań, a święta nigdy nie będą przypominać tych z „Kevina samego w domu” i reklam Coca-Coli.

U mnie też nie jest idealnie, ale opowiem wam jedną historię z mojego dzieciństwa…

Akurat w tamtym okresie moim rodzicom było ciężko, ale nie wiedziałem jak bardzo. Sytuacja gospodarcza była fatalna. Tata nie wiedział skąd wziąć pieniądze na święta, ale wciąż chciał żebyśmy mieli prezenty tak jak inne dzieci, więc za ostatnie pieniądze kupił dla mnie i siostry po taniej, quasi-naukowej książeczce, na którą byłem już za duży i po czekoladowej biedronce o wielkości pięści. Zdobył choinkę, kupił karpia, zrobił razem z mamą pierogi. Oboje mieli ciężko, ale i tak chcieli żebyśmy, skoro nie możemy mieć klocków lego i wyjazdu na narty w Alpy, to żebyśmy mieli cokolwiek. Żebyśmy mieli dzieciństwo. Żebyśmy wiedzieli, że jesteśmy dla nich ważni i że nie jesteśmy gorsi niż inne dzieciaki. Wciąż nie wiem ile to musiało ich kosztować. Jak bardzo musieli wstydzić się tych prezentów i jak bardzo chcieli nam dać cokolwiek.

I to nie jest filmowe, ale jest szczere, prawdziwe, realne. Tych uczuć nie da się kupić za żadne pieniądze. Może nie jest to idealne, ale jest takie jakie powinno być, bo bez względu na wszystko, oni cię kochają i życzą ci dobrze, chociaż często nie potrafią tego pokazać. To dlatego za godzinę zapakuję prezenty, wsiądę w samochód i pojadę do nich, a nie gdziekolwiek indziej.

Można się śmiać ze zniszczonych sztucznych choinek, walk o karpie i dostawanych pod choinkę skarpet, nazywając to cebulactwem, bo w pewnym sensie nim jest. Tylko, że bardzo często kryje się za tym chęć zachowania się jak należy, starania się dla kogoś, oddania w pokraczny sposób kawałka siebie, mimo że można rzucić to wszystko i zamknąć się w domu.

O świątecznych tradycjach możesz myśleć co chcesz, ale raz na rok przestań się napuszać i mądrzyć, a bądź człowiekiem. Zamiast wytykać wady świąt to doceń to co w nich jest dobrego. Pozwól sobie na bycie dzieciakiem siedzącym pod choinką i wcinającym pierniki. Bądź wśród osób, które może nie są doskonałe, ale znasz je na wskroś. Uśmiechnij się jak wujek zacznie krzyczeć: „Precz z komuną!”, mama wyjmie odświętne sztućce, a tata założy szpic na choinkę.

A jeśli tak tego nie lubisz, to i tak masz trzy wolne dni, więc zamiast marudzić jakie święta są okropne, wykorzystaj je na stworzenie własnych tradycji opartych o to co lubisz. Tylko wiesz, jeśli w grę wchodzi duża ilość alkoholu i striptizerek, to nie zapomnij mnie zaprosić.

Nie życzę wam spokojnych ani wesołych świąt, bo to kwestia przypadku. Życzę wam przyjemnych, dobrze wykorzystanych świąt, bo to kwestia tego, co zdecydujecie się z nimi zrobić.

  • gacek

    Nonkonformizm w czystej postaci :)

  • Dominik

    Ładnie :) właśnie dziś wracając ze sklepu z łososiem zamiast karpia doszedłem do wniosku, że ludzie którzy nie lubią świąt przegrali życie. Kiedyś…
    Wesołych świąt volant :)

  • Jo

    Wszystko fajnie, pięknie. Tylko po co te bluzgi? Dla mnie wartość artykułu od razu spada o 1/3…..Sorry, ale myślę, że brak wulgaryzmów nie pozbawia automatycznie tekstu luzu…Przystopujcie trochę…..

    • Lubierzca

      Nawet nie zwróciłem na to większej uwagi czytając ten tekst. Czasami jednak pozbawia luzu, albo i nawet siły przekazu, które Volant chciał nam wpoić.

      • Nelson

        Zgadzam się. Ja również nie zwróciłem na to uwagi. Nie trzeba bawić się w belfra sprawdzającego dyktando. Jest tekst- chłońmy jego przekaz.

  • Michał

    Zajebisty tekst (jeden z Twoich najlepszych moim zdaniem), bardzo wzruszająca historia :)

    Dzięki za mądre słowa i Wesołych Świąt Volant!

  • S

    Dobra historia. Dzięki niej to chyba najlepszy tekst. Powiedzmy, że miałem podobnie, dlatego trochę wkurwiają mnie ludzie mający tych od bitwy o karpia za gorszych. Pewnie, można być biednym i zachować się bardziej na poziomie, ale c’mon…

    • Gojira

      A ja mimo wszystko będę hejtował tych co walczyli o karpia no bo sory ale to nei komuna albo inne chujostwo, że o jedzenie trzeba walczyć i przepychać się. Karpie można kupić w wielu innych sklepach/punktach sprzedaży a tam ludzie zachowywali się jak bydło i to nie jest postawa godna normalnego człowieka przygotowującego się do świąt.
      Tata Volanta tez zdobył karpia ale wątpie żeby go komuś wyrywał z ręki bo jego rodzina bardziej głodna i bardziej obchodzi święta.
      Ja też nie wierzę w Jezusa i te całą szopkę i też gardze tym całym szumem przed świątecznym ale mimo wszystko plus tego wszystkiego jest taki, że właśnie raz w roku rodzina się zbiera razem przy jednym stole i to jest moim zdaniem najważniejsze.

  • Nev

    Dzięki. Tobie również ;)

  • Klaudia

    można powiedzieć, że właśnie m.in. przez takie podejście Święta stają się tylko tradycją i komercją i tracą wymiar religijny, duchowy. nie wydaje mi się, aby było to coś dobrego, ale trudno mi Cię krytykować w takim artykule, bo często nie od nas bezpośrednio zależy to, jak potoczy się nasze życie, jak się ukształtuje i kto na nas wpłynie. ja zdecydowanie wolałabym, żeby Święta były obchodzone przede wszystkim ze względu na wiarę, a nie na tradycję, prezenty i karpia, ale wiem, że nie jest to już możliwe. nawet w moim własnym domu.

    pozdrawiam
    http://kochajaclato.blogspot.com

    • Ana

      Późno tu trafiam, ale skoro trafiam, to nie mogę nie zaprotestować. Gdzie w tej treści komercja, bo nie widzę? I co złego w tradycjach? Moim zdaniem właśnie takie podejście do świąt jest dużo lepsze niż te wszystkie umoralniania, spory o to, jak powinny wyglądać święta i dlaczego ateiści świętować nie powinni. Dla jednych, jak dla mnie, mają one wymiar duchowy i religijny, ale nie żyjemy w świecie jednowymiarowym. Skoro wszyscy mamy czerwoną kartkę w kalendarzu, zamiast narzekać, spędźmy ten czas najlepiej, jak umiemy. Uszanujmy tradycję, uszanujmy rodzinę, uszanujmy czas. Nawet ateiści mogą duchowo (czy jakkolwiek to zwą) przeżywać święta. Niech nas wiara nie zaślepia.

  • ejbi

    Mam nadzieje, ze te swieta Sa poczatkiem mojej nowej tradycji. Dzis kasyno, jutro plywanie z rekinami a w kolejnych dniach tradycyjne rodzinne safari:)

    • Volant

      Ekstra!

  • Solski

    Dzieki Volant, swietny tekst. Zycze Ci tego samego – dobrze spedzonych swiat :)

  • Barbie

    tradycyjnie choć i jak na Polaka przystało z narzekaniem przedświątecznym również życzę Wesołych i Spokojnych świąt wśród osób których kochamy najbardziej :)

  • Szpak

    Dzięki. Bardzo zrównoważony artykuł.

  • m. blague

    przypadkiem popełniłam tekst o podobnym chyba wydźwięku. jeszcze trochę praktyki i być może styl osiągnę równie spektakularny;) w każdym razie tego sobie życzę.

    tymczasem – fajnych świąt :)

    http://www.missblague.pl/

  • Frant!c

    Sympatyczny tekst, który można wydrukować i powtykać wszystkim anty-świątecznym marudom do skarpet, powiesić na ścianie lub po prostu dać i kazać przeczytać kilkukrotnie, ażeby domyślili się po co cała ta „Jezusowa szopka”. Rozumiem, że można nie zgadzać się z kościelnymi przykazaniami i nakazami, czy też być skrajnym ateistą, ale tak jak napisałeś – nie chodzi tutaj tylko o wiarę, tradycję czy zwyczajne odsiedzenie swojego z resztą rodziny (o ile ktoś szczęśliwie nadal ją posiada). Nawet największy gbur może założyć maskę uśmiechu, życzliwości i radość na te kilka dni w których ktoś tego od reszty oczekuje. Jak musi się czuć osoba, która kocha całą tę świąteczną otoczkę, stara się i niejednokrotnie wkłada więcej niż serce, żeby ugościć rodzinę i sprawić im przyjemność, gdy na wigilii pojawiają się osobniki z odwróconymi podkowami przyklejonymi do twarzy? Od takich osób wieje nie tylko chłodem, ale i bezsilnością, bo chcą się czemuś sprzeciwić nie dlatego, że im się to podoba, ale nie umieją się w takich sytuacjach odnaleźć. Uważają, że tak dłużej być nie może, że wszystko jest takie samo i powinno się zmienić podejście, bo to już się staje nudne i rok w rok to samo – choinka, prezenty, bombki, świąteczne obżarstwo, kolędy, zakupy itd.

    Tak właśnie jest, było i będzie, bo tak się już utarło, żeby znowu nie mówić o tradycji. Czy jak wstajesz rano i musisz zjeść śniadanie albo się ubrać, to też masz z dupy humor, bo to jest passe i coś mogłoby się w końcu zmienić? Skocz z dziesięciopiętrowego budynku na chodnik to się w końcu zmieni – jednego nieszczęśliwego człowieka mniej.

    Wrzućmy w te dni na luz i niech tak pozostanie, bo nasze negatywne podejście nikomu nie służy, tylko wylewa wiadro toksycznych emocji, które innym się mogą udzielić. Nie psujmy świąt i ich charakteru, uśmiechnijmy się i zapchajmy świątecznym piernikiem.

    Na zdrowie i wymarzonych świąt tobie Michale i wszystkim czytającym bloga.

  • jeden

    Grupka ateistów życząca sobie Wesołych Świąt. Spadłem z krzesła….

    • Volant

      Dobrze, że nie widziałeś jak życzę ludziom udanego weekendu albo fajnych wakacji, bo jak wtedy byś rąbnął o ziemię to nie miałbyś siły komcia napisać.

      • jeden

        Skoro wartości duchowe Was grzeją, to może zmontujcie sobie święta
        ‚nie-Bożego Narodzenia” np. w lipcu? Będzie cieplej… jakiś gryll, kobitki w bikini, a nie pod koniec roku, kiedy obchodzimy Boże Narodzenie. Bo co niektórzy chyba nie wiedzą jakie to święta mamy…

      • Volant

        Ja tam aktywnie dążę do tego, żeby świętować przez 365 dni w roku :)

      • Aurelia

        No. Niektórzy zdają się nie rozumieć, że świętowanie przesilenia zimowego jest dużo starsze niż chrześcijaństwo.

  • Tooschee

    Jako ze w te swieta czeka mnie duzo striptizerek i alkoholu z czarna etykieta, a w tekscie napisales by o tobie nie zapomniec – zapraszam, co prawda striptizerkami sie nie podziele (pokaze gdzies mozesz znalezc wlasne), to czarna etykieta jak najbardziej :)

  • Michal Jott

    Michal, powinienes dostac order za ten tekst. Z czarna etykieta na J

    • Volant

      Dziękuję :)

  • Damian

    Volancie, czy będzie post o tytule Chwalmy się! 2014?

    • Volant

      Tak. Już mam praktycznie gotowy wpis :)

  • Anna

    A ja świąt nie obchodzę, bo jestem… chrześcijanką. Taką, która Biblię otwiera znacznie częściej niż raz do roku, a do tego jeszcze żyje jej treścią.
    W związku z powżyszym, ta choinkowa szopka, która z Bogiem ma wspólną co najwyżej nazwę, zupełnie do mnie nie przemawia; ale daleka byłabym od odsądzania od czci i wiary wszystkich tych, którzy wykorzystują ten grudniowy czas wolny do bycia z bliskimi czy kultywowania swoich pasji – w końcu dlaczego miałby ktokolwiek na to narzekać..?