Lepszego sensu życia nie znajdziesz

Lepszego sensu życia nie znajdziesz

Na początku stycznia prawie zginąłem. W jednym ułamku sekundy krzyczałem: „O kurwa!”, a w drugim zdążyłem dodać: „Będzie co będzie!”. Później z całym impetem rzuciło nas na drzewa, metal z samochodu rozrywał się z trzaskiem, a tłuczone szkło rozsypało się dookoła. Kilka minut później scenerię rozświetliły niebieskie światła straży pożarnej i karetki. Z samochodu zostało niewiele i mało brakowało żeby ze mnie zostało jeszcze mniej.

W swojej głowie na kilka sekund już byłem martwy i w tym czasie nie było mi szkoda, że nie osiągnąłem więcej. Może troszkę. Żałowałem, że nie zrobiłem dla siebie więcej przyjemnych, dobrych rzeczy. Kiedy jest się blisko śmierci życie nie przelatuje przed oczami. Przelatują bardzo plastyczne, świetliste sceny przedstawiające to, czego się nie zrobiło. Twarze osób trzecich, nauczycieli, przechodniów i aktorów z brukowców odsuwają się za horyzont, a przed oczami ma się tylko twarze najbliższych. Tych, którym nie mówiłeś, że ich kochasz.

Kiedy ma się szesnaście, siedemnaście, no może dwadzieścia pięć lat (tak strzelam) to szuka się sensu życia. Po omacku i z trudem. Wydaje się wtedy, że żeby życie miało sens to trzeba zrobić coś fantastycznego. Nie wiadomo co dokładnie, ale odkrycie szczepionki na wirusa ebola brzmi nieźle. Sprawia to, że dążymy do tego, żeby jak najwięcej osiągnąć, chociaż w rzeczywistości osiągnięcia są skutkiem robienia określonych czynności wyjątkowo dobrze. Nie jest to możliwe bez odczuwania satysfakcji z ich wykonywania.

W zeszłym miesiącu gościłem na blogu ponad 120 tys. osób, a on zaliczył pół miliona odsłon. Po prostu łał! Jednak przy okazji dowiedziałem się też, że jestem pracoholikiem, to bardzo nieładnie, że zarabiam pieniądze, jestem hedonistą, a w moim życiu z pewnością brakuje głębi i wartości. Zawsze najlepiej znają cię osoby, które nic o tobie nie wiedzą.

Może i jestem hedonistą, ale odkąd życie polega na umartwianiu się? Lubię siąść w kawiarni i pić kawę gorącą, słodką i z mlekiem.
Lubię iść do kina i nielegalnie się w nim upijać.
Lubię jeść kanapki na ciepło z mozzarellą i szynką parmeńską.
Lubię czuć pod stopami ciepły piasek i pływać w morzu.
Lubię lecąc samolotem patrzeć na chmury.
Lubię pieniądze nie dla nich samych, ale dla możliwości rozwijania nowych projektów.
Chcę mieć i w przeciągu następnych kilku lat będę miał świetną rodzinę.
Chcę dać z siebie 100% mając gdzieś konwenanse.
Chcę kiedyś obudzić się w świecie szczęśliwych osób nieposiadających mentalności biedaków. Wierzę, że się do tego przyczynię, chociaż przez to mogę wydawać się zadufanym bucem.

Nie przeproszę za to, że dużo pracuję, bo robię to, co dla mnie ważne, a nie coś przy czym zgrzytam zębami. Jeśli robię to drugie to tylko jeśli sprzedaję godzinę swojego czasu za 500 złotych.

Kiedyś napisałem tekst „Przepis na życie”. Była nim pusta strona. Można zapisać ją jak się chce. Problem w tym, że większość osób oddaje długopis komuś innemu. Żyje po to, żeby spełnić oczekiwania rodziców, wybrać zawód tylko ze względu na pieniądze i bojąc się opinii innych. Świat jest pełen kolorowych osób, które nigdy nie zdejmą z siebie szarej maski.

Nie wiem ile poznałem osób. Pewnie kilka tysięcy. Wśród nich nie spotkałem nikogo kto nie miałby wyjątkowego talentu. Za to spotkałem mnóstwo takich, które robiły coś całkiem innego niż to w czym były dobre. Znam dziewczynę, która opowiada historie lepiej niż połowa coachów i stand-uperów, a pracuje w sklepie zoologicznym czyszcząc klatki z gówna. Znam inną dziewczynę, która pisze jak marzenie i jest jak trzy razy lepsza niż Lena Dunham, a która owszem, pisze, ale magisterki na zamówienie. Znam też chłopaka, który potrafi składać motocykle, a studiuje prawo. Znam pielęgniarkę, która już do końca życia będzie żałowała, że nie jest lekarzem, bo nie podeszła drugi raz do rekrutacji, więc wolała zmarnować 40 lat życia niż poświęcić rok na przygotowania.

Z wyborów jakie dokonujesz ma znaczenie tylko jeden – decyzja czy będziesz robić rzeczy, które cię uszczęśliwiają czy te, które według innych powinieneś robić. Tyle! Bez nadmiernego komplikowania. Bez wmawiania sobie jakie to życie jest trudne i jak wiele powinieneś osiągnąć. Słowo „powinieneś” nie idzie w parze z tym co wewnętrznie dla ciebie dobre. Wakacje dwa razy do roku, określanie siebie w 140 znakach, spotykanie się z osobami, których nie lubisz, korpo-life, obecne wzorce piękna, toksyczni ludzie, portale randkowe zamiast prawdziwych relacji. Jeśli tego nie lubisz to powiedz grzecznie: „Mam to w dupie”.

Chcesz być otyły? To bądź. Chcesz się bzykać dziesięć razy dziennie? To proszę bardzo. Chcesz mieć miliardy i własny wieżowiec? To zarabiaj. Chcesz mieć dzieci? Nic skomplikowanego. Chcesz ratować szczeniaczki? Proszę bardzo.

Możesz żyć chwilą. Możesz oddać gorsze dzisiaj za lepsze jutro. Tylko rób to co czujesz bez dorabiania do tego ideologii. Nie urodziłeś się po to, żeby się tłumaczyć. Nie urodziłeś się po to, żeby zdobywać sympatię każdej spotkanej osoby. Nie urodziłeś się po to, żeby otaczać się osobami i rzeczami, które odejmują ci energię.

Poświęć czas marnowany na walczenie z tym, co ciebie wkurwia na budowę tego z czym będziesz czuł się dobrze. Małostkowych, mentalnych biedaków jest już wystarczająco dużo, więc skończ z rozpamiętywaniem przeszłości, spełnianiem cudzych oczekiwań i traktowaniem siebie gorzej niż traktują cię inni ludzie.

Nie musi być łatwo. Ważne, żeby było warto to robić.

Jeśli przyjmie się, że cały okres istnienia Ziemi to jedna doba, to pierwszy człowiek pojawił się cztery sekundy temu. Twoje życie nie znaczy wiele, ale jeśli masz inny cel niż wstawać codziennie z uśmiechem na ustach to wtedy nie znaczy nic.

Lepszego sensu życia nie znajdziesz.


Źródło zdjęcia: http://goldendiamond89.deviantart.com/

Dodaj komentarz

99 komentarzy do "Lepszego sensu życia nie znajdziesz"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
mademoiselle zu
Gość

przepiekny tekst i koncowka. jak zawsze usmiecham sie do Ciebie na odleglosc kiwajac glowa ;) pozdrawiam, Zu

Red
Gość

„Lubię iść do kina i nielegalnie się w nim upijać”…..cholerka, myślałem, że tylko ja lubię robić tyle nielegalnych rzeczy w kinie:)

Nie cierpię mówić tekstów typu: ” To Twój najlepszy tekst, jaki czytałem”. Bo to taka trochę obraza i dla autora i dla osoby ów „komplement” mówiąca… ale tekst ten mnie poruszył. A dawno nie zostałem poruszony przez tekst pisany. Ba, za Chiny Ludowe nie uda mi się prędko takiego tekstu sklecić samemu.

Więc: ” To Twój najlepszy tekst, jaki czytałem” a czytałem ich cholerka wiele…

venila
Gość

Ale dałeś mi teraz do myślenia! Tytuł skojarzył mi się ze stwierdzeniem Cz.Miłosza: „Innego końca świata nie będzie” („Piosenka o końcu świata”).
Pozdrowienia!

VQ
Gość

potrzebowałam dzisiaj tego tekstu. demony wkroczyły na arenę, a ich cienie wydawały mi się ogromne. teraz jakby trochę zmalały. nie pozwolę, by ktoś inny przejął moje pióro i pisał sobie nim w moim dzienniku. będzie wojna, krew, pot i łzy. ale przynajmniej spojrzę sobie w twarz, patrząc w lustro i odnajdę w moich oczach to, o czym piszesz.
dzięki, Vol.

Nat
Gość

Czasami zastanawiam się jak to jest, że Internet zna moje życie. Idealny tekst w idealnym momencie. Dostałam mentalnego kopa w tyłek!

ejbi
Gość

Poczułam dokładnie to samo. Co by znaczyło, że wszyscy jesteśmy tacy sami, co mnie wcale nie cieszy. Chyba, że te teksty są tak uniwersalne, że każdy się nabiera, że to dokładnie i tylko o nim;)

Właśnie dzisiaj o tym myślałam, że pozwalam sobie narzucać jakąś drogę. Czuję presję, że muszę założyć rodzinę, mieć dobrą pracę, budować imperium, którego nie chcę. A ja marzę o tym, żeby pojechać na koniec świata i zrywać jedzenie z drzewa. A jak mi się znudzi to porobić co innego. Tylko ten plan ma jeden feler. Jak sobie teraz pojadę spełniać marzenia i żyć z uśmiechem na ustach to mój chłopak stojący pod drzwiami z pierścionkiem pewnie zapuka do sąsiadki… :/

Wojtek
Gość

Jeśli ten pierścionek jest ważniejszy od Twoich marzeń to nad czym się zastanawiasz? A jeśli nie jest? Doskonale wiesz jaka jest odpowiedź.

klaudia
Gość

Nienienie to wcale nie jest takie proste ;) Bardzo motywujący i dający nadzieję post, warty wzięcia sobie do serca, ale nie można wszystkiego rzucić i spełnić sobie marzenie. Bo może się okazac, że to nie było to i wszystko zepsujemy, okaże się że jednak chcieliśmy czego innego, będziemy żałować. Myślę, że najlepiej znaleźc złoty środek- dbać o siebie, swoją satysfakcję, spełniać marzenia i nie poddawać się presji spolecznej, ale mimo wszystko nie być egoistą na tyle, by potem żalować swoich spontanicznych decyzji ;)

Elka
Gość

Od kilku miesięcy zmieniam dość intensywnie moje życie i siebie, a właściwie wyciągam z siebie co najlepsze. Idzie mi zajebiście. Za każdym razem jak włączam myślenie „co dalej?” i muszę podjąć jakąś decyzję trafiam tutaj na jakiś tekst, który mnie utwierdza w tym co robię.
Zdecydowałam się na najambitniejszą wersję specjalizacji, jestem pewna, że zdam dobrze jutrzejszy egzamin i wreszcie czuję, że mogę być w tym naprawdę świetna, podbiłam skutecznie do najprzystojniejszego chłopaka w klubie, umawiam się z trzema facetami na raz, bo mam taką ochotę i jeszcze nie wiem, czy któregoś chcę, biegam i ćwiczę codziennie, kupiłam 2 pary 12-centymetrowych szpilek i czerwoną szminkę. Bo taka jestem i robię co chcę.
I muszę podziękować, bo Twoja wersja kobiety pokrywa się w dużej mierze z moją a dzięki Twoim tekstom sobie to uświadomiłam i realizuję.

Accalia
Gość

Kiedy w ustach czuje się słodki smak adrenaliny i niczego już nie możesz zrobić to jedyna rzecz, którą wiesz to to czego ci zabrakło . Żaden sukces nie daje takiego kopa. Wszystko się zmienia, bo jeśli poczuje się czym jest taka bezsilność nie walczy się już z kimś lub z czymś tylko o siebie. Nikomu nie życzę takiego doświadczenia, każdemu natomiast docenienia czasu który ma.

Ekstaza
Gość

Tak już jesteśmy stworzeni- doceniamy coś dopiero gdy możemy to stracić. Jeśli nie było Ci szkoda, że nie osiągnąłeś więcej to powód do radości i smutku, jednak „może troszkę” ratuje sytuację. Drobiazgi cieszą, sprawiają ze się uśmiechamy i nadają sens życiu jednak cele które osiągamy kształtują nas, motywują, sprawiają ze budzimy się z uśmiechem na twarzy. Myślę, ze każdy kto dąży do samorealizacji nigdy jej w pełni nie osiągnie i to jest w tym najpiękniejsze- nie ma ostatecznej rozgrywki, jednak rzuty karne potrafią sprawić ze gdzieś po drodze możemy się pogubić. Co do osiągania tego co nam się zamarzy to już nie taka prosta sprawa, ludzie wolą karmić się półśrodkami ta droga jest łatwiejsza- skoro mają w miarę stabilną posadę boją się zaryzykować, boją się o jutro, o to czy będą w stanie spłacić ratę kredytu (a dodam, że Franek to już nie takie potulne dziecko jak dawniej), najnormalniej w świecie odczuwają lęk przed konfrontacją ze swoimi niedociągnięciami, zżera ich strach przed tym, że nie będą w czymś odpowiednio dobrzy i skończą w gorszym miejscu niż zaczynali (a przecież czyszczenie klatek w zoologicznym jest lepsze od braku pracy). Zawsze będę powtarzała: You can have anything you want if you are willing to give up the belief that you can’t have it. Tyle w temacie…

Gabi
Gość

Zupełnym przypadkiem trafiłam na Twojego bloga i to jest chyba najlepsze co mnie ostatnio spotkało. Jestem na życiowym zakręcie, a to co piszesz, mimo, że jestem kobietą, to w końcu głośno wypowiedziane moje myśli i obawy, których sama nie potrafiłam z siebie wydobyć, a każdy kolejny Twój tekst mnie w tym utwierdza. Jesteś moim zaginionym „światopoglądowym” bliźniakiem :P Dawno żadne teksty tak do mnie nie trafiały, dzięki Ci za to ;)

Marcin
Gość

Na twojego bloga trafiłem w sierpniu szukając drogi by żyć tak jak się chce. Zapomniałem już jakie hasło wpisałem w googla. Teraz wiem, że nie ma jednolitej ścieżki do szczęścia, uniwersalnej dla każdego. Trochę posegregowałeś mi myśli, które krążyły w mojej głowie od dłuższego czasu, dzięki kumulacji pozytywnych wydarzeń. Teraz zamiast siedzieć w pracy w godzinach nie odpowiadającymi dla mnie oraz z ludźmi, których na pewno bym nie polubił nawet za milion dolców, otwieram firmę. Jest tak jak mówiłeś „Z wyborów jakie dokonujesz ma znaczenie tylko jeden – decyzja czy będziesz robić rzeczy, które cię uszczęśliwiają czy te, które według innych powinieneś robić”

#FajnaSprawa
Gość

„Nie urodziłeś się po to, żeby się tłumaczyć. Nie urodziłeś się po to, żeby zdobywać sympatię każdej spotkanej osoby. Nie urodziłeś się po to, żeby otaczać się osobami i rzeczami, które odejmują ci energię.” I właśnie dlatego dokonałam selekcji znajomych. Mając mniej przyjaciół, dostaję od nich o wiele więcej.

Michał Janota
Gość

To niesamowite, jak takie wypadki pozwalają spojrzeć świeżym okiem na swoje życie. Sam doświadczyłem tego mając zaledwie osiemnaście lat, kiedy to wyleciałem z motocykla przy prędkości koło 100km/h i przeleciałem niecały metr od słupa energetycznego. W kilka miesięcy później byłem już o wiele szczęśliwszym człowiekiem.

Reowneras
Gość

Zabawne, piszesz, ze wlasnie prawie zgineles, a ludzie dziekuja ci za to, ze dajesz im pomysly przy czym pomijaja mozliwa twoja smierc.
Juz dawno sie nauczylem, ze bardzo malo ludzi posiada emaptie i od tego momentu przestalem udawac czlowieka. Dla mnie 90% to szara nic nie znaczaca masa a 10% to ludzie, ktorzy sa ciekawi, z czego 1% ciekawi dla mnie.
Pozdrawiam

Elka
Gość

Dla większości przesłanie jest dość wyraźne – przemyślenia po są ważniejsze, mam wrażenie, że nie tylko dla Czytelników, ale dla samego Volanta, po co skupiać się na tym, co mogło się stać? Lepiej wyciągać wnioski… Empatią będzie napisanie „ale jak to? Nic Ci nie jest? Jak się czujesz? Coś Ci dolega?”
Bez sensu. Zwłaszcza, że sporo osób taki moment w swoim życiu przeżyło i nie ma sensu szukania empatii w internetach. Mi osobiście przed oczami przeleciała tylko gaśnica, a nie całe życie :D

reaunera
Gość

Wybacz, ale kobieta jest ostatnia istota, ktora powinna sie wypowiadac na temat empatii. Wedlug mojej wiedzy i literatury, kobiety nie posiadaja moralnosci, mysle, ze to tyle w temacie ;)

Elka
Gość

To Cię zdziwię. Szczerze współczuje krzywdy, której zrobiło Ci życie, zapewne kobieta…

Pucybut
Gość

Oj kobietko! W jednym zdaniu jest tyle bzdur, że logika Twojej wypowiedzi w dysykusji wyszła tylnymi drzwiami.

Vłodarz
Gość

Volant zamiast ocieplać wizerunek kawą z mlekiem, chmurami i romantycznymi popijawami w kinie wyjmij dechę i chwytaj falę.

OCB ?

Po prostu nie próbuj się bronić, gdy wybija szambo ludzkiej zawiści. Nie zaprzeczaj, gdy pieni się gnojówka zazdrości tylko … wyjmuj dechę i chwytaj falę.

https://www.youtube.com/watch?v=rsBT3jYo14M

Kamil
Gość

Widzisz? Nie rozumiesz, bo jesteś hedonistą, któremu brakuje głębi i sensu!

Vłodarz
Gość

Dokładnie Kamil ! Nie rozumie bo taki jest właśnie … ;P

Reowneras
Gość

Vłodarz powinnienes zrobic alternatywne dla bloga Volanta ;D

Vłodarz
Gość

Tak serio. Jeżeli kiedyś zrobię bloga, to będę promował Volanta, bo lubię gościa, nawet pomimo tego, że jest przystojniejszy, lepiej zarabia, a nasz wspólny wypad pewnie wyglądałby tak, że on miałby trójkąt, a ja donosiłbym prezerwatywy :).

God dammit !!!

Ekstaza
Gość

Panie V, chyba Pan V może spać spokojnie mając takiego fana ;)

Ekstaza
Gość

Faktycznie zapomniałam coś dodać – na waszym wspólnym „wypadzie” byłbyś prawdziwym „VOLaNT-ariuszem” …

Vłodarz
Gość

Być ocenzurowanym na libertyńskim blogu za obrazę uczuć i smaku – bezcenne :D. Twoje podwórko – robisz, co chcesz i bez pretensji :). Mam pytanie: w jaki sposób można otrzymać kontakt do Pani Ekstazy, bo mamy parę ciekawych rozdziałów do napisania.

E. jak to czytasz to pisz tu:
wlodarz86@wp.pl

Vłodarz
Gość

Przecież wiem, że przegiąłem :D. Akceptuje, że Ty tu rządzisz i nie mam żadnych pretensji i problemów oraz cieszę się, że tu jestem. Po prostu niespodziewanie dyskusja odnosząca się do tematu bloga, przemieniła się w intelektualną zabawę pomiędzy mną, a E. Z drugiej strony chciałem też trochę pokazać, że rozmowa z kobietą może być pełna takiego fun – u, dystansu i lekkiego żartobliwego wyuzdania. Że po prostu tak można i obydwie strony mogą się mieć z tym dobrze i bawić się takiego rodzaju flirtem. Zgadza się, że potrzeba do tego odpowiedniego miejsca (przepraszam jakby, co), no i oczywiście odpowiedniej kobiety (posiadającej dystans do siebie, do rzeczywistości, inteligentnej, korzystającej z wyobraźni, ale też stąpającej twardo po ziemi) – a takie cech E. ma – wystarczy, że poczytasz jej komentarze. E. jest kobietą i na pewno ma też wady, jak każdy, ale cieszy mnie to, że dobrze ogarnia męską naturę, a co najważniejsze nie konkuruje z mężczyznami, nie formułuje zarzutów i pretensji. Przegiąłem, ale nie żałuję, bo niekiedy tylko spotykam kobiety z którymi można wejść na taki poziom komunikacji. Mam nadzieję, że odezwie się na podany e – mail. „Przykro, że nie rozumiesz, bo się po Tobie tego nie spodziewałem” – ej daj spokój, niech Ci nie będzie przykro :D, zabrzmiałeś jak tato :). Ja napisałem, Ty usunąłeś, kein Problem :) naprawdę :). Pzdr. :D

Vłodarz
Gość

No to piona :)

Ekstaza
Gość

Fakt usuwanie komentarzy nienawiązujących, a prowadzenie bezsensownej dyskusji z fanami na ogóle to różnica. To nie mój plac zabaw, pozdrawiam

Marlena
Gość

Voland, ciekawych ludzi znasz, którzy „zmarnowali” swoje talenty. Wymienienie ich spowodowało u mnie zastanowienie czy aby na pewno ja również nie marnuję swoich
predyspozycji.
I z miłą chęcią mówię „mam to w dupie” co nie przynosi mi rozwoju i próbuje hamować mnie.

lipslikewine
Gość

” Znam pielęgniarkę, która już do końca życia będzie żałowała, że nie jest lekarzem, bo nie podeszła drugi raz do rekrutacji, więc wolała zmarnować 40 lat życia niż poświęcić rok na przygotowania.” – Może jednak warto przemyśleć poprawę matury?

Gosia
Gość

Aż się wzruszyłam. Pięknie powiedziane i takie prawdziwe :)

nae
Gość

Lubie takie teksty, motywujace do dzialani i uporzadkowania swojego zycia
niby to wsyztsko to truizmy i kazdy podswiadomie o tym wie, ale nieraz trzeba uswiadomic sobie to jeszcze raz

Tyler
Gość

„Twoja praca to nie ty. Ilość pieniędzy, jaką masz w banku, to nie ty. Samochód, jakim jeździsz, to też nie jesteś ty. Ani zawartość twojego portfela. Ani nawet twoje pieprzone portki. Jesteś [Volant] rozśpiewanym, roztańczonym odpadkiem tego świata”.

Czary-Mary
Gość

Brawo! Tekst warty przeczytania! Uświadomiłeś mi, że najważniejsze to robić w życiu to, co się kocha. Po prostu.
Dziękuję! :)

Agadalucci
Gość

Gratuluję: mądrości, odwagi i dystansu do siebie! Brawo i dzięki za ten tekst :)

Dominik
Gość

Szanowny Volancie,

z niezmienną przyjemnością czytam Twoje teksty.

Chciałbym zwrócić uwagę na często popełniany błąd w naszym języku:

‚Chcę kiedyś obudzić się w świecie szczęśliwych osób NIEposiadających mentalności biedaków. Wierzę, że się do tego przyczynię, chociaż przez to mogę wydawać się zadufanym bucem.’

Link do słownika języka polskiego:
http://sjp.pwn.pl/zasady/;629516

Pozdro,
Dominik

Magda
Gość

Ooo taki wpis był mi właśnie potrzebny. Dzięki wielkie!

k@ties
Gość

Trafiłam na Twojego bloga zupełnie przypadkiem i to był ważny dla mnie dzień ,bo od tej pory na życie patrzę zupełnie inaczej.Wiem jakie mam priorytety i jakimi zasadami mam się kierować,żeby codziennie patrząc rano w lustro widzieć zajebiście szczęśliwą siebie.Wiem też że jak się postaramy to marzenia naprawdę się spełniają,są na wyciągnięcie ręki.Lepszego sensu życia nie znam!
P.S.
Powodzenia w konkursie na najlepszego Bloga Roku 2014.

Lenta
Gość

„wstawać codziennie z uśmiechem…” Zastanawiam się, jaka jest różnica między nami, skoro Tobie udało się dojść do tego wniosku o jedną dekadę życia wcześniej…

Czy możesz „dzisiaj” napisać, opisać, jak będzie wyglądała Twoja świetna rodzina?
Pozdrawiam.
PS. Sorry, jeżeli taki temat już gdzieś umieściłeś na blogu.

Vykos
Gość

W zasadzie to kazdy dzien jest jak ten dzien z wypadkiem, bo codziennie jestesmy o dzien blizej do smierci…. Ergo, trzeba pilnowac, zeby ta pusta kartke „Moje zycie” jakos zapisac. Najlepiej ciekawie.

A co zrobic wtedy, kiedy posiada sie talenty w dziedzinach, ktorych wykonywanie nie sprawia zadnych przyjemnosci? I kompletny brak talentu tam gdzie by sie go chcialo miec?

goś
Gość

Świetny tekst w najlepszym z możliwych momentów;)

Pozdrawiam

Patszy
Gość

No i kolejny raz lecisz do ulubionych, bang!

Taka
Gość

Jedno z pytań jakie mi się nasunęło po przeczytaniu to czy poinformowałeś tych ludzi ze zmarnowanymi talentami o tym, że je marnują? Bo czasami coś jest dla nas oczywiste, widzimy kogoś w danej dziedzinie, a ta osoba może sobie kompletnie nie zdawać z tego sprawy. I właśnie druga sprawa, ważne jest zdawanie sobie sprawy z mocnych stron i wykorzystywanie ich, a często nie potrafimy stwierdzić w czym jesteśmy lepsi od innych i zjamujemy się „byle czym”, nie dlatego, że jesteśmy za leniwi żeby robić coś innego tylko z niewiedzy.

Marcin
Gość

Ciekaw jestem czy tylko ja tak mam, ale w swoim życiu przeżyłem mnóstwo wypadków / sytuacji, w których byłem o krok od śmierci i nigdy jeszcze nie myślałem że chciałbym cokolwiek zmienić w swoim życiu :)

Co prawda sytuacja zawsze była inna – a to przelot przez kierownicę roweru na zjeździe przy 60 km/h, pierwszy w życiu odpad od ściany kiedy wiesz że następny uchwyt masz 2m niżej, poślizgnięcie się na Orlej Perci bez zabezpieczenia i tym podobne.

I wiecie co za każdym razem myślałem? Tak jak Volant pierwsza myśl to: „o kurwa!”, potem ciemność – nigdy nie pamiętam co konkretnie zrobiłem w sytuacjach kryzysowych chociaż parę razy instykt uratował mi co najmniej zdrowie, a jak już wszystko się uspokoi: „I po to kurwa żyję!”. A jakoś nigdy nie pomyślałem że moje życie mogłoby być fajniejsze :D

Ania
Gość

Oj coś czuję, że z największą ochotą zostałabym Twoją VOLaNTariuszką :) Brakuje takich facetów, z takim podejściem do życia. No ale dobrze, że chociaż mogę karmić się Twoim blogiem…

F.
Gość

Ile czasu trwa dostawa Twojej książki licząc od zaksięgowania wpłaty na konto?
z góry bardzo dziękuję za odpowiedź :)

Nev
Gość

Fajnie że dalej żyjesz :)

Pani Strzelec
Gość

jestem tu pierwszy raz i od razu ŁAŁ. Myślę podobnie. I powoli buduję swoje życie według własnej wizji mimo niewiary lub podkpiwania otoczenia. Jeszcze się zdziwią! ;)

erer
Gość

Z tą osobą która robi to co lubi, ale jest w tym słaba to np. ćwiczenie boksu :D daje frajdę, ale mnóstwo w tym przeciętności , nie wierze ze nikogo takiego nie spotkałeś – odniosłem się do powyższej wypowiedzi :D
Progres odwiedzin jest widoczny przez liczbe fanow na fejsbuku , dziwiłem się, im mniej pisałeś ostatnio , tym więcej fanów :D Może chcieli cie w ten sposob goscie zmotywowac do pisania ;]

Paulina
Gość

Jesteś zajebisty. Kolejny Twój tekst ląduje w mojej magicznej zakładce pt. ulubione teksty :)

KarolinaMurala
Gość

Wszyscy bogacze powinni mieć Twoją mentalność i Twoje podejście do pieniędzy. Mimo rzekomego pracoholizmu wydajesz się zupełnie w porządku (Co nie znaczy, że pochwalam pracoholizm).
Masz rację, zamiast szukać sensu życia w jakichś ideologiach najlepiej jest myśleć o każdym dniu, który ma być przeżyty z uśmiechem na ustach. :)

mamira
Gość

Tekst jest w punkt. Wiele tekstów Volanta jest w punkt, ale chcę zwrócić uwagę na coś innego. Ludzi piszących jest cała masa, tematów, którym poświęcili swą uwagę równie dużo. Przemielone zostało już prawie wszystko w różnych ułożeniach. Volant ma dobry warsztat i styl, i już pierwsze zdanie przykleja do tekstu. Gratulacje :)

Ewelina
Gość

A co zrobić, gdy żyje się w błędnym kole. Czuje się, że ma się ogromny potencjał, ale praca pochłania większość życia, nie możesz z niej zrezygnować bo nie będziesz miał za co żyć, nie możesz zacząć robić tego co chcesz, bo nie masz na to funduszy, a robiąc to w czym jesteś dobry i to co lubisz, pewnie zbiłbyś fortunę. Nienawidzę swojego zawodowego życia, ale tkwię w nim, bo jestem do tego zmuszona. Jak zrobić ten pierwszy krok, żeby nie upaść na dno po nim, żeby to nie był krok z wieżowca prosto w powietrze z bolesnym rozbiciem się o asfalt. Jakieś rady ze strony osoby, która dziś jest wzorem i inspiracją dla wielu. Dla mnie również. Pozdrawiam.

Rutelka
Gość

„Chcesz mieć dzieci? Nic skomplikowanego.”
A ja odpowiem: Nic bardziej mylnego.

Bo na niektóre rzeczy po prostu nie mamy żadnego wpływu i choćbyśmy na głowie stawali, to pewnych spraw nie przeskoczymy. Niestety.

Poza tym, piękny tekst. Pozdrawiam.

Paula
Gość

Ja to mam z Tobą taki problem, że spisujesz moje myśli.
Ale może już niedługo :) Ja wyprzedzę Twoje.

Maciek
Gość

Volant, proszę, nie wsiadaj z idiotami do auta, bo kto nam będzie pisał?

Gnom
Gość

A co mam zrobić, jeśli chcę żyć i pracować na dalekiej, głuchej, rodzinnej wsi (to mój talent, tam mnie ciągnie, tam widzę sens swojego życia), a osoba, z którą się związałem, baaardzo kocham i nie wyobrażam sobie życia chce żyć i pracuje w mieście (to jej żywioł, jej sens, jej środowisko, jej zarobki – i niestety nie da się tego na wieś przenieść/pracować zdalnie)?

Btw.: trochę paradoksalne mi się wydaje, że opisujesz „przepis na życie” jako pustą kartkę do wypełnienia przez każdego (samodzielnie lub nie, jak na to wskazujesz) – z czym się zgadzam – a potem nagle dajesz własny przepis na życie. Gdyby trzymać się konsekwentnie pomysłu „przepisu…” i pustej kartki, to powinieneś był po opisie wypadku i swojej sytuacji właśnie pozostawić pustką kartkę, albo przynajmniej kończyć większość zdań znakiem zapytania, a nie kropką.

trackback
Cotygodniowy Przegląd Internetu #13: seks z ideałem, bekon na walentynki i O.S.T.R.

[…] pytanie wyjęte z książki brazylijskiego pseudo-pisarza i pseudo-poety? Może i tak, ale Volant bardzo rzeczowo odpowiada na to pytanie, bez patosu i nadęcia zahaczającego o […]

Paulina K.
Gość

Trafiłam tu ze stayfly.pl Po przeczytaniu tego tekstu chce mi się płakać ( pisząc to, łzy ciekną mi po policzkach). Tyle przeczytanych artykułów, testów i innych dyrdymałów. A tu w jednym tekście zawarte wszystko co mi chodzi po głowie. Brutalnie zdałam sobie sprawę że za wszystkie wybory które dokonuje odpowiedzialna jestem ja. Robię to dla siebie. Liczy się tylko moje zdanie i moje chce. Dziękuję,

Aardwolf
Gość

Tekst oparty na założeniu, że istnieją rzeczy które mnie uszczęśliwiają.
Film Hurt Locker wg mnie przedstawia ten problem.

Marin Horn
Gość

ja zaczynam szukać sensu życia, średnio raz na miesiąc, kiedy atakuje mnie depresja. Doszłam do wniosku, że jest mnóstwo sensów :)

Adrian
Gość

Najlepszy artykuł jaki czytałem w tym roku. Doskonale cię rozumiem bo przez większość życia byłem w tym błędnym schemacie oczekiwań innych. Aktualnie od jakoś niecałych 2 lat robię to czego od dawna pragnąłem, nie zważając na to co inni sobie pomyślą i jest cudownie ;) Na szczęście szybko się obudziłem bo w wieku 19 lat a niestety niektórzy przeżyją tak całe życie. Ale na szczęście jesteś ty i na pewno nie jedna osoba natknie się na ten artykuł zmieni coś w swoim życiu. Dobra robota, trzymaj tak dalej :)

najlepszewspomnienie
Gość

Zajebisty tekst. Dziękuję…

wpDiscuz