Dlaczego współczesna kobieta nie potrafi ułożyć sobie związku?

Dlaczego współczesna kobieta nie potrafi ułożyć sobie związku?

Kiedy byłem nastolatkiem nie chciałem mieć supermocy. Latanie, lasery albo strzelanie pajęczynami wydawało mi się bzdurne, nieprzydatne albo zwyczajnie lamerskie. Jedyną supermocą, która do mnie przemawiała, była ta, którą posiada jakieś trzy i pół miliarda osób na tej planecie. Niestety mają ją tylko kobiety.

To dzięki tej supermocy mogą być one nieśmiałe, toksyczne, nudne albo wulgarne, ale w chwili kiedy zrobią sobie makijaż, upną włosy, założą czerwoną sukienkę i szpilki to każda z tych cech przestaje mieć znaczenie. Mogą wszystko! Nikt ich nie tknie ani nie obrazi, bo nagle wyrośnie spod ziemi facet z kompleksem napalonego rycerza-obrońcy. Sprawiedliwość społeczna to: „Panie – wstęp free, Panowie – 30 zł”. Bonusem jest domniemanie pięknego charakteru, bo nieśmiałości nie widać kiedy patrzy się jak ona tańczy uginając nogi i kręcąc pupą. Toksyczność zatruwa dopiero po tygodniach, a na początku problemy oznaczają tylko, że „ona jest wyjątkowa i inna niż wszystkie”. Fakt, że nie ma nic ciekawego do powiedzenia sprawia, że myśli się, że nie potrafiło się jej zainteresować. Nawet wulgarność się usprawiedliwia, bo niemal 100% mężczyzn pomyśli, że to ich wina, bo nie byli wystarczająco dobrzy, czarujący i stylowi.

Chłopców i dziewczynki wychowuje się inaczej. Chłopcy są uczeni, że muszą walczyć o swoje i próbować tak długo aż będą coś umieli. Dziewczynki uczy się tego, że nie potrafiąc tego i tak są śliczne, mądre i wszystko im się należy, a jeśli ktoś myśli inaczej to nie powinny go słuchać, bo jest wrednym bucem. W ten sposób kolegę z ławki można określić jako głupiego i wyśmiać to, że jest z patologicznej rodziny, ale żeby zrobić to samo dziewczynce to trzeba być jeszcze czarniejszym charakterem niż Darth Vader. Niestety w życiu nie dostaje się tego co „się należy” tylko to na co się zapracowało przy uwzględnieniu małej ilości szczęścia lub jego braku.

Problem w tym, że jeśli kobiety od zawsze słyszą, że są idealne to jest mało prawdopodobne, że będą nad sobą pracować. Znacznie bardziej prawdopodobne że będą jak gamer, który od pierwszej misji używa wszystkich kodów, a kiedy nie może tego zrobić układa się w pozycji embrionalnej i szlocha. Dostanie wszystkiego na złotej tacy nie motywuje do pracy nad sobą – motywuje wyłącznie do wygórowanych oczekiwań, usprawiedliwiania się i narzekania na cały zły świat, co tłumaczy dlaczego jest tak wiele kobiet, których związki się sypią, a one nie widzą winy w sobie.

W czym dokładnie? Zapraszam w podróż po krainie typowych kobiecych złudzeń i urojeń!

1. Jestem wartościowa, bo… inni tak mówią

Wiecie jaki jest największy problem kobiet w relacjach z mężczyznami? Cytuję: „O co mu chodzi, bo nic nie robi, żeby mnie uwieść, ale jednocześnie pokazuje, że mu zależy”. Otóż, nie zależy mu i na 99,9% nie widzi ciebie jako swojej dziewczyny. Wiecie dlaczego kobiety w to nie wierzą? Bo zawsze znajdzie się ktoś kto powie, że są śliczne, mądre i w ogóle każda z nich to skarb, ale jeśli nie idą za tym czyny to jest to tylko kurtuazja. Chłopców uczy się obchodzenia delikatnie z dziewczynkami, dzięki czemu później kłamią: „Jesteś idealna i ktoś będzie ciebie kochał tak jak ja nie umiem”.

Mężczyźni czerpią swoją samoocenę ze swoich osiągnięć. Z tego co sami zrobili, co wywalczyli i co im się udało. Kobiety znacznie częściej uważają, że są idealne dlatego że są ładne, na ostatniej imprezie olały dziesięciu gości, ale może więcej, bo kto by to liczył. Jakby tego było mało to dyrektor w międzynarodowej firmie powiedział, że takiej osoby potrzebuje w zespole i mówił to tylko nieznacznie zerkając w jej dekolt. Z pewnością też nie patrzył na jej tyłek kiedy odchodziła.

Jeśli chcesz przekonać się ile jesteś warta to podsumuj swoje osiągnięcia nie biorąc pod uwagę:
- wyglądu
- ilości znajomych w social media i otrzymywanych lajków
- facetów, którzy chcą zrobić sobie z tobą zdjęcia i zaprosić cię na randkę
- tego co dostałaś od rodziców i innych osób
- tego co musisz robić, żeby przeżyć.

Tymczasem kiedy przeglądam profile „silnych i niezależnych” kobiet to zwykle ich osiągnięcia ograniczają się do skończenia studiów, co jest dzisiaj absolutnym standardem.

2. Jesteś piękna? I co z tego?

Piękne kobiety są zdradzane tak często jak przeciętne, bo piękno znaczy mniej niż myślisz. Kilka miesięcy temu była na Allegro oferta sprzedaży lustra w zabytkowej ramie wystawionego w licytacji od 1 zł. Linki do aukcji śmigały po sieci, strona została wyświetlona 126 511 razy. Nikt nie licytował.

To idealna ilustracja znaczenia piękna. Świetnie sprawdza się ono do przyciągnięcia uwagi, ale jeśli jest to jedyny powód dla którego ktoś na ciebie patrzy to po chwili zacznie rozglądać się za kimś innym kto oferuje więcej.

3. Ja mam być, a ty masz się starać

Typowe kobiece zdanie brzmi: „Jestem jaka jestem, ale jeśli mnie taką nie kochasz to na mnie nie zasługujesz”. Jednocześnie nie przeszkadza jej to w mówieniu: „Wiesz, on jest całkiem spoko, ale mógłby być trzy centymetry wyższy i jego znajomi zarabiają więcej, a tak poza tym to ja potrzebuję emocji”.

To nie jest reguła, bo jest mnóstwo przypadków gdzie kobiety trzymają w całości cały dom, zarabiają i wychowują dzieci. Mój podziw dla nich nie zna granic, ale jednocześnie znam dużo przypadków, w których kobiety mają zbyt dobrych partnerów w stosunku do tego na kogo zasługują.

Kobietom nie przeszkadza to, że same jeżdżą autobusami, ale on powinien mieć najwyżej czteroletnie Audi i mieszkanie. Z ich strony jest wszystko w porządku, ale do związku każdy powinien coś wnosić, a nie zachowywać się jakby jej obecność była wystarczającym wkładem w związek.

Mam przyjaciela, który od lat odpowiada identycznie na pytanie dlaczego nie jest w związku:
- Ok, ona wnosi do związku seks, to że o siebie dba i mnie kocha, ale ja też o siebie dbam, też wnoszę seks, też będą ją kochał, ale oprócz tego dużo lepiej zarabiam, chodzę na siłownię i mam pasje.

Współcześnie jest tak duża liczna singli nie tylko dlatego, że Disney stworzył nierealne oczekiwania, ale dlatego, że ludzie nie mają powodu, żeby ze sobą być. W najlepszym wypadku on i ona są równie zaradni, co oznacza, że nie potrzebują związku, bo nic nie wnoszą do swoich rzeczywistości. Dawniej kobieta dawała wsparcie, uczucie i spokój, a mężczyzna zaradność i poczucie bezpieczeństwa. Dzisiaj jesteśmy społeczeństwem identycznie wytrenowanych jednostek.

4. Domyśl się

Mount Everest umiejętności interpersonalnych kobiety. Pozostałe szczyty to: „Nie chce mi się z tobą rozmawiać”, „To twoja wina, że mnie nie rozumiesz” i wyciąganie w kłótniach rzeczy z tak zamierzchłej przeszłości, że Indiana Jones by się pogubił.

Rozumiem, że zawsze ktoś usiłował zdobyć waszą uwagę, pocieszyć i rozweselić (co w wielu przypadkach staje się stylem życia), ale to nie jest nic więcej niż dziecinada. Jak już jesteś w związku to się w nim komunikuj. Mów o co ci chodzi. Jeśli ten ktoś nie rozumie to przekazuj myśli lepiej aż do czasu kiedy będziesz miała pewność, że problem jest w nim, a nie w tobie.

Jeśli nie umiesz powiedzieć o co ci chodzi i tego uzasadnić zgodnie z podstawami logiki to z takim poziomem zdziecinnienia powinnaś uderzać do Romana Polańskiego. Dogadacie się.

5. To jego wina

Łatwo nabrać takiego przekonania jeśli całe życie ktoś powtarza ci, że dla takiej dziewczyny to wszystko można zrobić i czemu nie ma obok niej jakiegoś przystojniaka. A jeśli akurat nie ma przy niej przystojniaka, z którym jest w związku to w głowie pojawia się myśl:
- To jego wina! Nie docenia takiego skarbu, a gdybym była z kimś innym to nosiłby mnie na rękach.

Potwierdzają to jej koleżanki, mężczyźni zatrzymujący wzrok na jej pośladkach (a przecież ona nie wie, że to nie ma znaczenia) i przypadkowi faceci, którzy chcą wyżebrać numer telefonu. Co prawda nie spełniają jej standardów, ale ważne, że chcą tego numeru. To chyba coś znaczy, prawda?

Kiedy na rynku jest firma, w której na jedno stanowisko pracy przypada dwudziestu kandydatów to ona nie poprawia warunków pracy. Zamiast tego zachwyca się, że jest świetnym miejscem, a później HR dziwi się, że mają największą rotację w branży.

To samo robią kobiety. Patrzą na to ilu mężczyzn mają do wyboru i się zachwycają. Nie biorą pod uwagę czyjegoś wkładu w związek, nie oceniają jego poświęceń ani nie weryfikują oczekiwań. One wiedzą, że co jak co, ale to nie ich wina, że ich związek nie jest jak z bajki. Dziwnym trafem zawsze to ona trafia na niewłaściwych facetów, ktoś ją krzywdzi albo odchodzi od niej w ponurym i niezrozumiałym schemacie. Najwidoczniej na świecie jest tylu złych facetów, że tylko na takich trafia.

6. Przedmiotowe traktowanie siebie i innych

Nie ma na ziemi osoby, która traktuje kobietę bardziej przedmiotowo niż robi to ona sama.
- Coś się między nami zepsuło… – mówi niemal dowolna kobieta.
- I co zrobisz? – pytam.
- Wiesz, coś przygotuję – uśmiecha się wtedy jak dziesięć razy bardziej seksowna wersja Mona Lisy.

Wtedy prosto po pracy idzie do Triumpha po czarną bieliznę. Następnie zahacza o Tesco i kupuje suszone pomidory, włoski makaron, bakłażany, czosnek, prosciutto i średniej jakości wino. Następnie spędza cztery godziny przygotowując obiad, kąpiąc się, depilując, susząc i układając włosy oraz zakładając na siebie sukienkę, o której jej przyjaciółki powiedziały, że dałyby się za nią zabić. Później już tylko czeka. On przychodzi z pracy spóźniony, szybko zjada makaron, całuje ją w policzek i idzie spać, podczas gdy ona myśli: „Tyle daję z siebie w związku, a on tego nie docenia!”

Ja to trochę rozumiem, ale fajnie byłoby też wziąć w tym pod uwagę jego potrzeby i oczekiwania. Kwestię zmęczenia, bycia przygotowanym na gorący wieczór i tego, że związki nie sypią się w jeden dzień. To długotrwały proces, w którym krzyżuje się brak wsparcia, brak zaufania, podkopywanie poczucia wartości, kłótnie niemożliwość realizowania swoich potrzeb, bo jak on śmie spojrzeć na kogoś innego! i dziesiątki innych drobnych przyczyn, których nie usuwa założenie ładnej bielizny i zrobienie obiadu. Jeśli coś w relacji psuje się przez pół roku to zakładaj, że tyle samo czasu będzie trwała naprawa.

Nie wiem komu takie podejście uwłacza to bardziej – kobiecie, że traktuje siebie jakby tylko to w niej było wartościowe czy jej facetowi, którego widzi jak maszynę z guzikami „jeść” i „uprawiać seks”, której nic więcej nie jest potrzebne do szczęścia.

Nie mówię, że to nie jest ważne, bo jest, ale są rzeczy bardziej istotne w tym czyjaś osobowość. Jeśli dużo oczekujesz, a mało z siebie dajesz i robisz afery bez powodu, żeby później za nie przepraszać, bo zauważasz, że zachowałaś się jak idiotka to przykro mi, ale nie istnieje taka ilość jedzenia i seksu, którą to komuś wynagrodzisz. Nawet jakbyś gotowała jak Ramsay i bzykała się jak Grey. Sasha Grey.


Na koniec podkreślam, że to prawda, że współczesny mężczyzna powinien wziąć się w garść, ale to nie zwalnia kobiet od pracy nad sobą. Cytując jeden z komentarzy: „nie ma tak, że kobieta powinna albo mężczyzna powinien. Oboje „powinni” , jak obie strony chcą i się starają, to wtedy jest szansa na udany związek.”

  • Mal

    Hhehe. Gotuję jak Ramsay. Bzykam się jak Sasha Grey. Jestem samodzielną mamą. Wychowuję niepełnosprawne dziecko. Prowadzę własną firmę, żyję z tego, co robić lubię. Zazwyczaj jestem potargana i nie noszę makijażu. Mam 31 lat, nikt nie daje mi wiecej niż 25. Byłam wyrozumiała, może zbyt; nie robiłam problemów, gdzie ich nie było. I mimo że on wybrał życie ze mną, czułam, że jego coraz bardziej wydarza się obok mnie, że nie jest szczęśliwy. Pozwoliłam mu odejść. Chciałabym wierzyć, że jeszcze zwiazek uda mi się poukładać, bo chcę kogoś obok.

    • Tom

      Ja już Cię pokochałem :)
      Szkoda że tak mało w dzisiejszym świecie jest takich kobiet jak Ty

      Pozdrawiam i życzę wytrwałości

      • dandare

        Daruj sobie takie wpisy jak z romansidła. Żenua.

      • ania

        Panowie zawsze twierdzą, że KOCHAJĄ TAKIE kobiety, a tymczasem sporo wśród nas to singielki… coś mi się tu nie zgadza…

    • Jędrzej

      Podbijam posta. Gratuluję i życzę powodzenia. Jeśli opis jest faktyczny, porządni faceci szukają kogoś takiego jak Ty.

      • Mal

        Dobrze, żeby nie było zbyt idealnie, to przypalam wszystkie garnki, opycham się na noc parówkami i czekoladą i jeżdżę mpk ;D

      • Paweł Krzysztof

        Wlasna firma, niepełnosprawne dziecko i MPK?! Jakoś mi się to nie zgadza. Masz czas na tluczenie się autobusami?! Nie chcesz mieć generatora kosztów w postaci samochodu?! Coś krecisz, dziewczyno.

    • Piki

      Każda może się chwalić, że jest najpiękniejsza i najlepsza. Właśnie o tym był artykuł. Dlaczego zatem nie był z Tobą szczęśliwy? Wiesz? Pewnie nie. Zapewne to też była jego wina.

      • gzub

        Wina ZAWSZE wspólna.

      • Mal

        Doskonale wiem, dlaczego nie był ze mną szczęśliwy. I ani słowemnie wspomniałam, że obydwoje na to nie zapracowaliśmy. Nie lubię słowa „wina” bo jest stygmatyzujące.

      • Pionierka

        To, że ten konkretny facet nie był z nią szczęśliwy świadczy tylko i wyłącznie o tym, że nie pasowali do siebie. Dla kogoś innego może być najpiękniejsza i absolutnie idealna jako partnerka. Ludzie mają różne gusty, różne oczekiwania, temperamenty, priorytety życiowe, potrzeby i marzenia. Jeśli się w tym nie zgrywają, to nie ma szansy na udany związek. Ale nie znaczy to, że z którakolwiek z tych osób jest coś nie tak. Po prostu potrzebują innych partnerów.

      • MK

        A tu się z Tobą zgadzam w zupełności. W różnych związkach ta sama osoba różnie funkcjonuje. Wiem to też z autopsji:) Tylko trzeba trochę dojrzeć, żeby zrozumieć, że ktoś nie jest dla nas. Co nie musi oznaczać, że jest zły.

    • on

      gdybys byla taka jak piszesz to nie byla bys samotna matką, tyle w temacie

      • Volant

        Może tak, może nie, ale są na tyle różnorodne sytuacje, że osądzanie kogoś:
        a) przez Internet
        b) po jednym komentarzu
        daje olbrzymie szanse na minięcie się z prawdą.

      • Agnes

        To był cios poniżej pasa. Niektóre osoby nie są gotowe do związku, albo zbyt spokojne kobiety nie pociągają. Do tego może dojść jeszcze dziecko niepełnosprawne, które ciąży ojcu, bo sprawia to, że chcą żeby byli normalna rodzina, ale niektórzy mają źle poukładane w domu. Nie każda kobieta jest taka, jaką opisano w tym artykule i nie każdy mężczyzna jest prawdziwym mężczyzna, niektórzy z nich sami powinni mieć mężczyznę, bo zachowują się jak typowa wrażliwa kobieta. Nigdy nie wrzuca się wszystkich ludzi do jednego worka, nie każdy facet to świnia i nie każda ładna dziewczyna jest pusta.

      • baba jaga

        Puknij sie w czolo i uruchom troche wiecej szarych komórek zanim skomentujesz czyjsc powód bycia samotną matką, tyle w temacie

      • Lorka

        Jasne! byłam samotną matką, bo związałam się z mega egocentrykiem.. od 12 lat jestem w drugim udanym związku.. jestem dokładnie tą samą osobą..( a były choć już ma nową rodzine, to jakos tak co trzy lata regularnie ma słabszy dzien, to wydzwania i mi truje dupe jak to on żałuje, jaka ja jestem fantastyczna i jakim on był dupkiem.. no nie przeczę). Nie oceniaj więc jeśli nie znasz dziewczyny..

    • osgur

      skad wiesz jak bzyka sie sasza grej ? …

    • Perun

      Tiaaa, cieszymy się…

    • maurycja

      miau :)))

  • Greg

    Może jakby ktoś tym księżniczkom powiedział, że po około 30 roku życia ktoś zabiera im karteczki z wypisanymi kodami do tej gry, to byłoby inaczej…

    Ja się pocieszam tym, że po trzydziestce, to facet dostaje kody… sss :)

    • Gburrek

      Osz ty! ;-)

    • Nen

      Nie dostają kodów, po prostu już zarobili pieniądze.

    • Vykos

      Nie dostaje kodow.
      Po prostu przeszedl juz wszystkie poziomy tyle razy, ze kazdy kolejny przejdzie z zamknietymi oczami. Wie gdzie sa perki, upgrade’y etc. Wie, ktora bron dziala na ktorego przeciwnika.
      Kody mozna dostac najwyzej w spadku….

  • Kacper Zamojski

    Widziałem ostatnio filmik na YouTube o Walentynkach i był tam taki dialog:
    - Zobacz co mam dla Ciebie – mówi mężczyzna
    - Oooo, dziękuję kochanie, jakie to ładne!
    - A ty co masz dla mnie?
    - Jak to co? Ja jestem twoją walentynką!

    :)

    • Roman

      Qwa, jakie to prawdziwe.

    • Chilli

      Jeżeli jedyne co miałaby na sobie to kokardka to jeszcze bym to jakoś przełknął.

      • basza

        Wyobraźcie sobie ze mój facet niczego innego nie chciał by na walentynki. ..tylko mnie z kokardką. …żenujące

    • Robwro

      Podaj mi prosze link do tego filmiku :)

  • Gburrek

    Z góry uprzedzam, że zrozumiem brak odpowiedzi bo mam osobiste pytanie. Volant, czy ty jesteś w szczęśliwym związku? Zastanawiam się skąd takie teksty, zainspirowane udanym życiem prywatnym czy nieszczęśliwą miłością z przeszłości. Pozdrawiam i dziękuję za ten artykuł, Karolina

    • Volant

      Tak. Osobiście też nie widzę związku między jednym a drugim.

  • Aleksandra

    Zastanawiam się… i mało znać kobiet wychowanych przez rodziców tak jak opisałeś. Każdy kochający rodzić ma na tyle oleju w głowie, żeby nie wpajać dziecku pustych ideałów tylko zachęcać je: do nauki, rozwijania pasji, poznawania ludzi. A w dzisiejszych czasach często popadają nawet w przesadę zapisując dzieciaki na balet, karate, angielski a w piątek jeszcze muzykę. Jeszcze nie skończyłam studiów, ale osiągnęłam już dość sporo zwłaszcza w spełnianiu moich pasji. Ale owszem, usłyszałam od Mamy „ten chłopak na Ciebie nie zasługuje, jesteś za fajną dziewczyną” kiedy płakałam w poduszkę po nastoletnich zawodach miłosnych ;). Woda sodowa nie uderza mi do głowy, kiedy słyszę, że mam fajny tyłek, lubię dostawać dużo lajków i być zapraszana do tańca, bo taka już kobieca natura. Znam jednak wiele kobiet o zachwianej samoocenie, nie wierzące przede wszystkim w swoją urodę a nie inteligencję.
    Z resztą zgadzam się mniej lub bardziej, obserwując rzeczywistość i momentami patrząc krytycznie na samą siebie.
    Rozumiem, że tekst jest tylko wytyczną złych cech, bo MAMY WIELE LEPSZYCH. W końcu faceci też mają o co walczyć.

    • Zarazbędę

      Mam podobne odczucia !

    • Temporale

      „Znam jednak wiele kobiet o zachwianej samoocenie, nie wierzące przede wszystkim w swoją urodę a nie inteligencję.” fakt że jestem facetem pewnie sporo zmienia, lecz jeśli się ma wystarczającą inteligencję, to zawsze można poprzez własną pracę doprowadzić swoje ciało do porządku, a jeśli problem tkwi tylko w wyglądzie, to trzeba się z tym pogodzić lub zrobić sobie operacje. Każdy powinien potrafić patrzeć na świat realistycznie i cieszyć się z tego co otrzymał od życia. Ludzie są dla nas tylko towarzyszami w podróży, jedyną osobą z którą tak naprawdę musimy nauczyć się żyć jesteśmy my sami :)

      • Aleksandra

        Nie czepiam się, ale znajdź kobietę, która powie Ci, że jest idealna, że nie ma żadnego kompleksu i nic by w sobie nie zmieniła. Nawet jeśli ściąga na siebie spojrzenia setek mężczyzn, wiele kobiet dalej będzie niepewnych swojej wartości. I jasne, że w wielu przypadkach mija się to z logiką. „Doprowadzić swoje ciało do porządku”, ok. A co z laskami, które są szczupłe, wysportowane, z okrągłym tyłkiem, podniesionym biustem, a gdy patrzą w lustro dalej są niezadowolone z rys swojej twarzy. Argument z operacją to inwalida.
        A z końcem się zgadzam jak najbardziej.

  • Magdalena

    Czytając ten tekst budziła się we mnie z każdym kolejnym punktem złość. Jak dla mnie bardzo stereotypowe myślenie opisujące tylko jedną grupę „głupiutkich” kobiet …. a tytuł mówi o „współczesnych kobietach”. Liczyłam na coś innego.

    • Elka

      To samo pomyślałam. Nie złoszczę się, bo tekst jest prawdziwy, ale wg mnie dotyczy tylko „księżniczek” i pokrewnych.
      Jednym zdaniem wspomniałeś o tych, które są na tyle samowystarczalne, że facet im do związku nic nie wniesie… Czyli co? Są ideałami? Mają specjalnie pozbyć się jakiejś części swojej zaradności? Szukając faceta z większymi jajami niż moje, mam już zawsze udawać, że nie umiem zaparkować tyłem a robiąc martwy ciąg schować się w najciemniejszym kącie siłowni?

    • Temporale

      „Dlaczego współczesna kobieta nie potrafi ułożyć sobie związku?” Magdaleno, tekst ten jest o współczesnych kobietach, które mają nietrwałe związki, a nie o kobietach wszystkich współcześnie żyjących kobietach :) Ta część kobiet, która jest w trakcie stałych związków potrafi się komunikować lub jej facet robi wszystko w związku za nią, do czasu aż mu się nie znudzi.

    • baba jaga

      Eh…bardzo ale to bardzo wąsko wzrokowo/myslowy/ artykuł napisany z puntu widzenia zwierzaka co upolowal nie to sarenke o której snił. Jak już kolezanka wspomniala ponizej : ‚stereotypowe myślenie opisujące tylko jedną grupę „głupiutkich” kobiet’ a szkoda bo na nich świat kobiet sie nie kończy. Wciaz jest masa fajnych i wartościowych dziewczyn, które najwidoczniej nie błyszczą az tak aby napisac wlasnie o nich. A to czy w związku sie uklada czy nie to niestey intywidualna postawa zgledem partnera i sadze nie ma tu co wskazaywac na winnę płci. Zarówno kobiety jak i meżczyzni sa ‚wykreceni’ socjalnie/mniej lub bardziej/ z czego wynikaja problemy z wlasnym JA a co za tym idzie probemy w zwiazku. Dziewczynki uczy się tego, że nie potrafiąc tego i tak są śliczne, mądre i wszystko im się należy ” WTF? Kwestia wychowania i dorastania czyni kobiety „ksiezniczakmi” lub prawdziwymi zaradnymi, madrymi,myslacymi kobietami znajacymi swoja wartosc. Powodzenia- z tak ogolnym przekonaniem o nas z pewnoscia docenamy sie kolejnej cześci ‚LOVE STwORY’ ;)

      • Piotr

        Postaram się przedstawić mój pogląd na wszystkie 4 posty powyżej.
        Tak więc Drogie Kobiety. Twierdzicie, że „jest na świecie dużo wartościowych Kobiet/Dziewczyn” oraz że autor tekstu przedstawia tu tylko „księżniczko-podobne” stwory. Otóż stanowcze NIE.
        Od razu widać, że jesteście z tej grupy Kobiet które, znajdują punkt zaczepienia w czymś co im się nie podoba i próbują jednym szczególikiem (na ogół nic nie znaczącym) obalić cały wywód.
        Wróćmy do początku. Temat artykułu: ”
        Dlaczego współczesna kobieta nie potrafi ułożyć sobie związku?”
        Tak więc czego będzie dotyczył artykuł ?? Prawdopodobnie tego, jakie są najczęstsze błędy (błędne przekonania) Współczesnych Kobiet próbujących znaleźć „tego jedynego”

        Błędem jest stwierdzenie, że artykuł tyczy się jednej wąskiej grupy ludzi.
        Wg. Mnie ten artykuł w ogóle nie tyczy się konkretnych typów osobowości/charakteru. Artykuł tyczy się CECH które powodują, że związek może się nie układać.

        I właśnie w tym upatrywałbym powodów niezrozumienia Go i takich a nie innych komentarzy :)

        Tak więc polecałbym najpierw nauczyć się czytać ze zrozumieniem (zrozumieniem tematu oczywiście :P )

  • Kamil

    Volant! Nie wiem jak Ci dziękować…drukuję właśnie ten tekst, żeby go przedstawić swojej pannie jako uzasadnienie tego dlaczego z nami koniec, specjalnie jeszcze zakreślę punkt 6.

    Może teraz do niej dotrze dlaczego miałem wobec niej inne wymagania niż reszta facetów :)

    Dzięki!

    • inny Kamil

      nie warto marnować papieru, one nie zrozumieją, a raczej na pewno oleją.

    • Pionierka

      A co z Tobą jest nie tak, że ją wybrałeś?

  • Kinga

    V. kształtujesz mi światopogląd, serdeczne dzięki za takie teksty!

    • omt

      w sensie ze stajesz sie coraz lepsza czy na przekór wredną suk… :D ?

  • Attylla

    Jeśli chodzi o wychowanie to faktycznie bardzo często synów kocha się ZA COŚ a córki dlatego że SĄ – sam jestem tego przykładem, jednak nauczyło mnie to pracy nad sobą.
    Co do związków to mój kilkuletni rozpadł się właśnie głównie z powodów zawartych w punktach 3-6, a zwłaszcza 4 i 5, wynikających też zapewne z pkt 1 i 2… Wielu kobietom wydaje się że ich faceci posiadają cudowny i kosmiczny dar jasnowidzenia, a w kwestii proszenia to chyba mniejszą ujmę na honorze przynosiłoby publiczne przyznanie że się morduje koty niż poproszenie swojego faceta o cokolwiek.

    I tak zamiast próśb jest ciągłe wpędzanie swojego partnera w poczucie winy że: „się nie domyśliłeś”, „to chyba oczywiste”, „powinieneś był zrobić coś a nie zrobiłeś” „to twój obowiązek” „wy faceci jesteście tacy sami” „miałeś zaprzeczyć”… I to wszystko (pkt 6) miałabyś mi wynagrodzić jednym gestem (prezent, seks na zgodę itp). AAAAA!!! Nigdy więcej!
    Od tamtej pory straciłem na pewien czas ochotę na związki ale dzisiaj stosuję zasadę – daję tyle ile dostaję. Co do typów kobiet to przede wszystkim szukam jednego – DOJRZAŁYCH EMOCJONALNIE.

    Powyższy artykuł jest jednym z dowodów na to że atrakcyjny wygląd kobiety nie sprawi że będzie ona w stanie „żyć długo i szczęśliwie” w związku. Z mojego doświadczenia to częściej właśnie te mniej atrakcyjne kobiety są bardziej wartościowe, nie tylko „związkowo” ale też społecznie, gdyż właśnie one muszą od siebie więcej dać aby zdobyć uznanie… Na dobry związek trzeba zapracować.

    Znowu trafiłeś w punkt Volant. :-)

  • lena

    „Współcześnie jest tak duża liczna singli nie tylko dlatego, że Disney stworzył nierealne oczekiwania, ale dlatego, że ludzie nie mają powodu, żeby ze sobą być. W najlepszym wypadku on i ona są równie zaradni, co oznacza, że nie potrzebują związku, bo nic nie wnoszą do swoich rzeczywistości.” – Polecam zgłębić temat zależności, niezależności oraz współzależności w książce „7 nawyków skutecznego działania” Stephena R. Covey’a, może trochę inaczej na to spojrzysz. Pozdrawiam :)

    • Volant

      Znam Coveya. Nie, nie patrzę na to inaczej.

  • zoska*

    Artykul ciekawy i trafny, jednak dokladnie to samo mozna powiedziec o mezczyznach, wiem co mowie, bo doswiadczylam tego na wlasnej skorze.. Niektorzy mysla, ze jak juz zdobeda kobiete, to nie musza robic juz nic.. jakie to smutne:(

  • KAENTE

    ja ci powiem w skrócie, bez zbędnego analizowania – bo kobiety to kurwy

    • Volant

      Kilka wad mają, ale bez przesady.

    • Chilli

      Pozdrawiam Twoją mamę i babkę :)

    • Pionierka

      Tak, ale tylko dla mężczyzn a mentalności alfonsa

    • insane

      haha you made my day :-D masz lajaka u mnie za ten tekst :P

  • Uswiadomiona;)

    Volant uderzyłeś mnie prosto w twarz tym tekstem. To jestem ja! Mój zajebisty chłopak po przeczytaniu tego tekstu stwierdziłby ‚rzeczywiście każdy punkt to prawda’ i by mnie zostawił. Dobrze że z tego co wiem nie czytuje Cię ;). Teraz pytanie jak żyć i co robić żeby kogoś nie unieszczęśliwić do takiego momentu w którym w końcu mnie zostawi. Nie będę się zasłaniała wychowaniem ale odegrało to u mnie dużą rolę. A może zwyczajnie mam się za lepszą niż jestem. Czekają mnie grube przemyślenia…

  • Asia

    Kobiety nie pracują nad sobą? W takim razie domniemywam, że chyba nie „lajknąłeś” funpage’a Ewy Chodakowskiej ;) Nie mają pasji? Może ty tego nie widzisz, ale w szkołach tańca, językowych itd aż się roi od kobiet. Oczywiście, mowa o kobietach, nie dziewczynkach pstrykających zdjęcia ajfonem za hajs rodziców, tylko >20.

    • SIS

      Roi owszem, szkoda tylko ze tyle z Was tak szybko rezygnuje. O chodakowskiej sie mowi, oglada, a po miesiacu papa.

  • Kasia

    Sami mężczyzni są sobie winni, bajerują nas tekstami, że jesteśmy księżniczkami, że nie musimy pracować, bo oni wszystkim się zajmą, a my wystarczymy, żeby ładnie pachnieć i wyglądać…

    • Temporale

      A kobietom to niby nie pasuje? Tylko nieliczne walczą o niezależność, bo większość woli żyć wygodnie. Zmieniają facetów jak rękawiczki i nikt nic nie mówi, do 30 fajna zabawa :) facet za to po licznych związkach tego typu do 30 się dorobi (jeśli ma głowę na karku) i potem też przebiera. W wieku 40 lat i faceci i kobiety są samotne, najczęściej po kilku rozwodach i bądź tu człowieku mądry :)

  • farelka

    świetny tekst ! ja bym sie nie obruszała jak koleżanki na górze. Wiem co znacze, co osiagnelam i mysle ze kazda kobieta, która zna swoją wartośc nie wkurzy się na ten tekst, bo siebie w nim nie zobaczy,a myślę , że jasno pokazałes, że to dotyczy tylko części. POzdrawiam

  • Ktoś

    Volant, mam pytanie, ale trochę nie na temat.

    Czy uważasz, że młody chłopak w wieku 25 lat może ogarnąć swoje życie na nowo, nawet jeśli dotychczas je przegrywał? Chodzi mi głównie o życie zawodowe i kwestie zaradności życiowej. Dostałem ostatnio po dupie w każdym aspekcie, ale w końcu się obudziłem i zacząłem je powoli zmieniać. Boli mnie tylko stracony czas.

    • Volant

      Jasne, że może! Przyzwoite ogarnięcie to dwa lata niezbyt intensywnej pracy. Jeśli będziesz miał sprecyzowane pytania dotyczące tego jak ogarnąć określone kwestie to napisz mi maila na: Volantification@gmail.com tylko zaznacz, że ty to ty, bo nie zawsze mam czas odpisywać.

  • Bara

    Paskudne uogolnienie, skad ta niechec?

  • Krzysztof O

    Volant czytam Twój blog od czasu gdy jeszcze logo przypominało kolarz z jakiegoś porno przedszkola. Obserwuję Twoje dokonania, to jak się rozwijasz, a przede wszystkim działasz. Robisz to na prawdę w imponującym tempie nie tracąc przy tym na jakości, a wręcz przeciwnie.
    Już wtedy wpisy były warte uwagi, a teraz mają w sobie wszystko co trzeba (czego dowodem może być chociażby ilość osób karmiących Cię lajkiem).

    Czekam czym znów zaskoczysz.

    Powodzenia!
    Mam nadzieję, że kiedyś będziesz miał przyjemność poznać mnie. ;)

    • Volant

      Dzięki Krzysiek! Świat jest na tyle mały, że zdziwiłbym się gdybyśmy kiedyś się nie poznali :)

    • Łukasz

      A mnie się porno-kolaż podobał :(

  • EgoC

    Wiesz co, lubię Twój blog. Fajnie bez owijania w bawełnę pisać o tym jak jest. Ale jak mówił Dostojewski – winni są wszyscy. Nie chcę uprawiać martyrologii jakie to kobiety są obecnie zarobione, niezależne i jak ciągną lub pchają wózeczki. Same o to walczyły, więc mają, mamy(!) to co chciałyśmy. Ale przeraża mnie to co dzieje się z mężczyznami. Wiesz ilu facetów idzie na łatwiznę, widząc, jak łatwo pod niezależną można się podczepić zgodnie z hasłem- płyniemy Mała. Ilu facetów odpuszcza szybko relację, związek, bo po co skoro taka nadwyżka na rynku, po co walczyć, po co się starać kultura konsumpcyjna to i związek też. Jesteśmy zaradne, zarabiamy to o co on się ma starać, my powinniśmy być wdzięczne, że w ogóle jest, skoro tych bab znacznie więcej niż facetów. Cenę częściej płacą kobiety bo samotna kobieta po 30 na tym rynku to nie to samo co samotny mężczyzna….
    I niestety jest tak, że kobieta w biznesie na stanowisku musi być dwa razy lepsza niż koledzy dookoła, wiedzieć kiedy się usunąć i zostać mistrzem drugiego planu a na koniec i tak usłyszy, że jest emocjonalna… ech…
    Coraz bardziej jesteśmy z pokolenia rozbitych rodzin i coraz bardziej patrzymy jak matki uczą nas kobiety dzikiej niezależności i kastrują naszych braci. Niestety.
    Moja przyjaciółka – wykwalifikowany instruktor nurkowania ma taką zasadę, zawsze pytaj czy potrafi pływać, a potem zabieraj go do mnie na nurkowanie, powiem Ci czy to mężczyzna i czy możesz na niego liczyć. I to się sprawdza. Fakt, jak się facet nie boi ryzyka to nie będzie się bał go z Tobą i w życiu.
    Wiesz ilu facetów nie potrafi pływać… Zdziwiłbyś się… To, że facet ma jaja niestety nie zawsze oznacza, że jest mężczyzną.

    • Vykos

      Po co walczyc o cos czego na rynku jest nadwyzka? Jesli kobieta nie wyroznia sie z tlumu kompletnie niczym – po co o nia walczyc.
      Walczyc mozna o cos wyjatkowego. Widocznie te skrzywdzone przez szukajacych nadwyzek facetow (co zreszta dziala w obie strony) nie reprezentowaly soba nic czego nie posiadalaby ta wzmiankowana nadwyzka

    • Robwro

      Jedna mała uwaga – żeby nurkować nie trzeba umieć pływać – tego mnie nauczyli na kursie nurkowania :)

  • grabarzchaosu

    Panie V pomija Pan istotny element a tzn. życie to ciągły rozwój i kobiety są stworzone do tego, żeby ranić. Trzeba być świadomym, że nie jest się tylko istotą niezwykłą, ale też zwyczajną, raniącą „delikatnych mężczyzn”, potrzebującą trochę emocji i płaczu, żeby zrozumieć czego się chce i ranić więcej w imię emocji ;]

  • Gosia

    Czytając ten tekst miałam wrażenie, że wylewasz na mnie długo gromadzoną w sobie zgorzkniałość. A także że obracasz się w bardzo wąskim środowisku[kobiet]. I choć z paroma rzeczami bym się zgodziła, np. że obie strony powinny wnosić do związku coś wartościowego, to reszta jest… Hm… Delikatnie mówiąc strasznym uogólnieniem. Mogłabym to porównać do alternatywnego, opozycyjnego wpisu jakiejś kobiety, która opisuje mężczyzn którzy wnoszą do związku tylko siebie i pieniądze(i seks). Którzy uważają że kupują kobiecie drogie prezenty, więc w zamian będzie seks, będzie miłość. Wcale nie przejmują się tym że kobieta potrzebuje aby jej okazywać uczucie. Na pewno tacy istnieją. Jakiś niewielki procent… Podobnie jak w swoim wpisie opisałeś moim zdaniem niewielki procent kobiet. Właściwie widzę tu mnóstwo dyskusyjnych kwesti :D Kilka z nich: „Typowe kobiece zdanie brzmi: „Jestem jaka jestem, ale jeśli mnie taką nie kochasz to na mnie nie zasługujesz”” = nawet jeżeli kobiety tak mówią, TO NA PEWNO TAK NIE MYŚLĄ(przecież to głupie)(przynajmniej większość), ja bym to interpretowała jako kwik zranionego serca i dumy, potrzebę dowartościowania i zachowania twarzy. Ponadto stwierdzenie „Dziewczynki wychowuje się…”, skąd wiesz jak wychowuje się dziewczynki? Albo chłopców? Bo wydaje mi się że masz BARDZO nieaktualną opinię… ;)
    Pozdrawiam i życzę trafiania na fajniejsze babki ;)
    PS. Niezwykle bawią mnie komentarze typu ” Kształtujesz mój światopogląd” :D

  • Karo

    Chodzenie na siłownię i aktywność zawodowa (czyt.zarabianie pieniędzy) wg mężczyzn to wkład w związek? A co to ma do rzeczy? Chyba to jakieś podstawowe minimum żeby o siebie dbać i mieć z czego żyć.
    Tytuł „dlaczego współczesna kobieta nie potrafi ułożyć sobie związku” nie odnosi się do treści, bo mówisz tutaj o jakichś wypaczonych laleczkach a nie normalnych dziewczynach XXI w. I niech faceci tak nie narzekają teraz, bo mają to na co sobie zapracują i w końcu widzą „co biorą”, ale przecież wiadomo że wyrwaną na imprezie dupeczką zaimponują kolegom i choć miała to być znajomośc na chwilę to dobrze wiemy, że może tak już zostać na dłuużej. I wtedy gdy minie fascynacją okazuje się, że nie ma o czym rozmawiać. Ups.
    Nie mam nic z feministki, uwielbiam facetów, ale czasami zachowujecie się jak dzieci we mgle i tak łatwo was omamić ;)
    I jeszcze jedno. Wcale cały świat nam nie powtarza, że jesteśmy śliczne piękne i pachnące i mamy czekać na królewicza w nowym BMW, bo żaden inny na nas nie zasługuje. Kobiety tak często, zbyt często, poświęcają się dla byle chłoptasia, bo on akurat się zainteresował, a tak na prawdę to ona zasługuje rzeczywiście na fajnego, dobrego gościa, ale cholera gdzie są teraz tacy… Boicie się mądrych kobiet, takich które dają sobie radę w życiu i mają odwagę odmówić randki w dniu, w którym idą na trening/kurs etc. Na jej miejsce i tak znajdzie się 17 innych, które już nauczone doświadczeniem potulnie będą się uśmiechać tylko po to, żeby on nie uciekł.
    Buziaki dla fajnych facetów! :)

  • ewamaison

    Cóż,nie pasuję do opisu!!! Czyli nie można generalizować!
    Pozdrawiam

    • Volant

      Generalizacja z definicji polega na tym, że ktoś się w niej nie mieści.

  • michau

    (trafiam z wykopu, ale już tu kiedyś byłem)

    Hmm… miałem nie klikać „Info/O mnie”, ale jednak się skusiłem. No cóż, takie porady możesz pisać dla różnych grup odbiorców – tu napisałeś dla jednej z nich – osób, wokół których się obracasz, w podobnym wieku (trudno, by było inaczej), o podobnym statusie materialnym – pracujących głównie w korporacjach i obecnych raczej tylko w jednym mieście w Polsce – w Warszawie. Podobny typ ludzi zdarza się jeszcze w niektórych miastach, gdzie zawitały korporacje, ale to są oazy – w kilku dużych miastach w Polsce.

    Zachowania, które opisujesz, raczej dotyczą tej grupy i raczej osób lepiej zarabiających – sam podkreśliłeś, że masz jedno zero więcej od reszty, ale ta reszta, o której piszesz też nie zarabia średniej, tylko powyżej średniej. Takie mam wrażenie. Inaczej wyglądają relacje w innych miastach, gdzie na drogę do i z pracy nie poświęca się codziennie tak dużo czasu, inaczej wygląda spędzanie wolnego czasu (to w Warszawie ludzie chodzą do lokali gastronomicznych – nie wszyscy, ale korpoludki jak najbardziej) – opisujesz takie problemy „ludzi z Pierwszego Świata”.

    Takie mam wrażenia.

    A co do kobiet – zabij mnie – nie spotykam takich kobiet, które opisujesz – może po części wynika to z faktu kontaktów z inną grupą wiekową – min. o dekadę starszą, ale poważnie masz kontakt z ludźmi, którzy chcą od każdej kobiety numer telefonu? Obawiam się, że w jakimś dziwnym gronie ludzi się obracasz. Upraszczając – na poziomie studiów widziałem takie zachowania kolegów, ale powyżej 25-roku życia jakoś one znikły. Zresztą – małżeństwo wiele zmienia, a nie mam kontaktów z ludźmi żyjącymi w „związkach”. Może w „związkach” takie zachowania to norma, że są dwie oddzielne wyspy.

    • Mayka

      10/10 Przy czym najśmieszniejsze jest, że u część moich znajomych, którzy pojechali do stolicy na studia lub za pracą, i zaczęli zarabiać trochę więcej niż reszta świata dostrzegam typy czasami opisywane przez Volanta. Puste panny, które w liceum czytały Kanta (a może tylko trzymały przed twarzą podczas przerw, a wiedzę o treści czerpały z Internetów who knows?) oraz chłoptasie, których twarz jest naznaczona codziennym piciem alkoholu (sorry przy wstawaniu świtem do pracy nie ma opcji, żeby tego nie było widać. Fakt, że w pracy mam często styczność z tzw. nadużywająca patologią, stąd może większa wrażliwość na charakterystyczne zmiany rysów z tym związane), ale TYLKO Jacka, i tylko w najlepszych klubach, po którym było „takie ruchańsko z taką dupą, że hoho”, ale żeby tak dobry związek stworzyć to nie bardzo… Ani jedna strona ani druga za grosz dojrzałości emocjonalnej. Laski to właśnie opisane powyżej dziunie „czemu znowu nam się nie udało, przecież jestem taka faaaajnaaa i łaaaaadnaaaa”. Przy czym dwie koleżanki znalazły już swój target – jedna jest utrzymanką Pana Zawód-Prezes po 50, a w ramach ubezpieczenia na przyszłość zrobiła sobie z nim dziecko, druga na razie jest tylko utrzymanką, ale na poważnie rozważa jak tu zaciążyć… I umówmy się – jakimś cudem Ci faceci z tzw. pozycją i z pieniędzmi rzadko kiedy wybierają sobie mądre laski. Częściej są to ładne, ale puste „wielb mnie bo jestem” dziewczęta minus 25 lat. I to jest właśnie świat ludzi „mamdużokasyipracujęwkorpopopatrzajakzajebistemamżycie”, które – po części – opisuje Volant. U znajomych, którzy zostali na miejscu, i żyją na tzw. średnim poziomie takich zachowań brak. No ale trudno, żeby Volant opisywał rzeczywistość miejsca innego, niż to w którym żyje;) Btw część spostrzeżeń na tym blogu dotyczących związków jest uniwersalna, ale część (patrz powyższa notka) naprawdę aż woła, żeby oznaczyć ją ostrzeżeniem „uwaga hipergeneralizacja!”. Bez względu na treść – Volant i tak Cię kocham uzależniająca miłością! Za język:) Pozdrawiam, M.

  • Aga

    A ja pytam co z kobietami, które chciałyby bardziej skupić się na pasji, które chciałyby się rozwijać, ale przecież ktoś musi ogarnąć cały domowy cyrk z dwójką dzieci w roli głównej, a doba ma tylko 24 h. Mąż rozwija się zawodowo, pracuje po 15 h na dobę, dobrze zarabia, jest duszą towarzystwa, ale jednocześnie niewiele angażuje się w życie domowe. Udawać, że wszystko jest w porządku, żeby nie wyjść na zołzę? Rozwijać się kosztem podrzucania dzieci dziadkom? Czy czekać na swoje 5 minut jak dzieci zaczną żyć swoim życiem i być samodzielne?
    Myślę, że artykuł choć pewnie dla wielu przypadków kobiet trafiony (na pewno z punktu widzenia mężczyzny), to jednak mało wyczerpujący temat i za bardzo uogólniający zachowania kobiet, a jednocześnie wybielający wady mężczyzn.
    Proponuję dla mężów i tatusiów zadanie domowe: przeanalizujcie sobie zakres waszego zaangażowania w życie i obowiązki domowe, w życie waszych dzieci, z zaangażowaniem waszych żon, a potem zadajcie sobie pytanie czy umożliwiacie waszym partnerkom rozwój i możliwość spełniania się. I w odniesieniu do tego dopiero oceniajcie czy żale żony „zatruwające” wam wieczór, który miał być sielanką w zaciszu domowym, są tylko winą jej „zołzowatego” charakteru bądź gorszego dnia.

  • Jola

    Bosko! Tylko dlaczego tak długo? Zmęczyłam się gdzieś w połowie. Lubię facetów rzeczowych, którzy w sposób zwięzły acz interesujący są w stanie zainteresować mnie swoją osobą.

    • Kacper Zamojski

      Jeśli to jest „długo”, to co powiesz o książkach? One mają z reguły po 300-500 stron, czytając je też męczysz się już po kilkudziesięciu pierwszych zdaniach? ;)

      • Jola

        Zauważasz różnicę w tekście czytanym na monitorze, a tekstem czytanym w książce? Ja widzę:) I czyni to dla mnie różnicę. Ale może dla Ciebie wszyscy marketingowcy trąbiący o zasadzie, że tekst do sieci powinien spełniać pewne kryteria, żeby czytelnik się „nie zmęczył” są obce:)

        Z książkami mam tak samo jak z facetami – wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia:)

        P.S. Volanta przeczytałam całego (choć męczyłam się trochę). Uwielbiam ten sączący się jad względem kobiet. Uśmiecham się i myślę czasem – jaki On biedny:)

  • Piotr Z

    Widząc temat artykułu i wstęp można już było z dużym prawdopodobieństwem zgadnąć komentarze pod nim. Nie uważam też żeby było to wkładaniem kija w mrowisko przez Volanta.
    Nie rozumiem obruszenia części kobiet, jeśli coś nie dotyczy ciebie to po co od razu się obruszać. Artykuł opisuje pewną część zagadnienia, jeśli zachowania brzmią ci znajomo to weź rady pod uwagę, jeśli nie to odpuść. Innych kobiet nie musicie bronić, same niech to robią. Część z was zachowuje się tak jak ja idąc zatłoczonym chodnikiem usłyszałbym „ejj ty chu..” i od razu szukałbym kto to, odkrzykiwał sam jesteś chu… itp. zamiast po prostu to olać, bo to nie mnie wołał. Rozumiecie? :)

    • MK

      Napisałeś dokładnie to, co pomyślałam czytając artykuł i komentarze. Jestem kobietą, więc czasem znam pewne sprawy z drugiej strony. Niektóre koleżanki czasem z dumą opowiadają, jak wzięły faceta pod pantofel, jak to on się stara, jakimi one są księżniczkami. A przeczytałam to w ciekawym momencie. Właśnie rozpadają się związki kilku moich koleżanek. Jedna jest w szoku, bo mąż odszedł do starszej i brzydszej. Sadyzmem by było wysłać jej link do tego artykułu. Nie wiem, czy rozpoznałaby siebie. Jest też druga strona medalu. Facet widzi, jaka kobieta jest, ale na początku mu imponuje (?), że to właśnie on może zostać giermkiem ;) Instynkt łowcy każe mu się starać o względy królewny? Mądrzejsi, dojrzalsi szukają mądrzejszych i dojrzalszych. I jeszcze oddajmy sprawiedliwość kobietom. Większość tych zarzutów można po małej modyfikacji postawić również niektórym mężczyznom. Przeczytanie artykułu nie było stratą czasu :)

  • Accalia

    Nie gotuję jak Ramsay, bo gotuję dla przyjemności własne, a nie czyjejś. Nie bzykam się jak Sasha Grey tylko jak ja i jeśli komuś to nie pasuje, cóż.. I nie dostałam relacji, pracy ani satysfakcji obwiązanej różową wstążeczką i na srebrnej tacy. Ale, do ciężkiej cholery,facet to nie pizda, która przynosi do domu słodkiego szczeniaczka, a potem okazuje się, że to nie chodząca słodycz tylko hiena i to do tego neurotyczka. No chyba że facet to pizda która albo nie wie czego chce albo nie wybiera tego czego naprawdę chce tylko bierze cokolwiek, bo to łatwiejsze i wygodniejsze. Dla jasności to działa w obie strony i odnosi się również do kobiet. Napisałeś „ narzekasz na facetów? Kto ich wychował ?” Nie rozmawiasz z kobietą to masz neurotyczkę, nie szanujesz jej sukcesów, bo zauważasz tylko tyłek to prędzej czy później ona się nim do ciebie odwróci. Ktoś napisał że poznajmy ludzi tylko od jedne strony- naszej własnej” W 95% mamy takie związki, jacy w nich jesteśmy. Reszta to i tak suma okoliczności, na które nie mamy wpływu.

  • mac

    Najgorsze jest to, że większość problemów wychodzi, jak kobieta zrzuca maskę. Znam taki fajny przypadek. Laska świetna- praca, dieta non stop, aktywność fizyczna, super ciuch, wygadana, miła. Znalazła faceta, szybko ślub, a co później? Zrzuciła maskę i utyła na oko 30 kg i stała się paskudnym wielorybem :) ;o Marzyła o nagrodzie za swoje „poświęcenia”. Gość myślał, że jego żona prowadzi ambitny styl życia, a to była ściema, żeby znaleźć męża i olać system. Lepiej tego nie opowiadajcie dziewczynom :) Sporo zgodnie z moimi doświadczeniami uzna to za super pomysł :/

    • Aga

      Sądząc po komentarzu prymitywny z ciebie facet.
      Z pewnością ta kobieta miała w planach utycie 30 kg i z pewnością jest tym usatysfakcjonowana, bo przecież znalazła męża i w nosie ma swój wygląd.
      Sama chodzę na fitness i staram się wyglądać najlepiej jak potrafię i bynajmniej nie robię tego po to by znaleźć męża, bo go mam, ani też kochanka, bo nie mam go w planach. Robię to dla siebie, dla swojego dobrego samopoczucia.

      • mac

        Tak, miała to w planach, polowanie na męża istnieje w ten, czy inny sposób i tak, jest usatysfakcjonowana, bo już nic ze swoim życiem robić nie musi (trzeba motywacji, aby zrobić 30 kg masy w rok :D). Mąż ma ją akceptować taką, jaka jest, a jest wielorybem :) Czyżby kompleks rycerza-obrońcy w wersji kobiecej? Idź na fitness i się wyluzuj :)

  • lussiiii

    Z chęcią wyjaśnię, dlaczego kobiety zazwyczaj mają wstęp free do lokalu. Otóż jest to podejscie typowo psychologicxne do klienta. Jeśli w klubie nie ma kobiet, to po co mężczyzna ma wejść do tego klubu? Dodatkowo to mężczyźni wydają wiecej, dlatego klub musi mieć czym/kim przyciągnąć klienta :)

  • Lenta

    Samo słowo „związek” niesie w sobie zagrożenie – jest w nim zakamuflowany jakiś dłuższy czaso-okres, w teorii „póki śmierć nas nie rozdzieli”. Jesteśmy zaprogramowani społecznie, kulturowo i religijnie, by związek stał się centralnym zadaniem każdego człowieka. To manipulacja, gdyż a) odwraca naszą uwagę od życia dniem dzisiejszym (a na to mamy największy wpływ) i b) umniejsza rolę prawdziwiej bliskości dwóch istot, nakładając na związek całą masę moralnych (sztucznych) reguł mających na celu przede wszystkim długowieczność związku, a nie jego piękno.
    A na koniec, nie zapominajmy, że biologicznie jesteśmy zwierzętami, samce polują i płodzą, samice wychowują młode. A to czym się od zwierząt różnimy to tylko … pamięć. Więcej dystansu do siebie i życia! :)

    Znacie biologię macierzyństwa „kury domowej”?
    Kura domowa znosi jajka, by z nich wykluły się jej dzieci, kurczaczki. Jak każda prawdziwa ptasia matka musi je troskliwie wysiedzieć. Tak nie do końca… Po zniesieniu jaj w okolicy podbrzusza kury zaczyna utrzymywać się podwyższona temperatura, a ulgę przynosi kurze chłodzenie podbrzusza oddając ciepło chłodnym jajkom. Gdy jajka się ogrzeją, kura „troskliwie” obraca je na drugą stronę i znów na nie siada dając ulgę palącemu podbrzuszu…
    To nie troska o dzieci tylko paląca … pierdziawka … daje kurczaczkom niezbędne ciepło:)

    • Volant

      Piękny komentarz!

  • M

    Wydaje mi sie ze albo autor naogladal sie zbyt wiele filmow, albo obraca sie w srodowisku pelnym glupich lasek. W przeciwnym wypadku mialby inne zdanie o kobietach bo jakos nie chce mi sie wierzyc ze ktos moze myslec w taki sposob :)

    „Mężczyźni czerpią swoją samoocenę ze swoich osiągnięć. Z tego co sami zrobili, co wywalczyli i co im się udało. Kobiety znacznie częściej uważają, że są idealne dlatego że są ładne, na ostatniej imprezie olały dziesięciu gości, ale może więcej, bo kto by to liczył.” – palcow by mi braklo u obu rak jakbym miala policzyc ile znam facetow ktorzy swoja samoocene okreslaja przy pomocy liczby dziewczyn ktore udalo im sie zaliczyc..

    „Piękne kobiety są zdradzane tak często jak przeciętne, bo piękno znaczy mniej niż myślisz. (…) jeśli jest to jedyny powód dla którego ktoś na ciebie patrzy to po chwili zacznie rozglądać się za kimś innym kto oferuje więcej.” – to jest chyba sendo sprawy.. jezeli facet zauwazyl kobiete tylko I wylacznie przez pryzmat wygladu to czyja to jest wina? dziewczyny ze jest ladna I przyciaga ludzi czy mezczyzny ktorego interesuje tylko to jak ona wyglada?

    „3. Ja mam być, a ty masz się starać” – tu pytanie dotyczy obu stron: po co byc z kims kto czegos od ciebie wymaga twierdzac ze sam jest nieskazitelny?

    „Dawniej kobieta dawała wsparcie, uczucie i spokój, a mężczyzna zaradność i poczucie bezpieczeństwa. Dzisiaj jesteśmy społeczeństwem identycznie wytrenowanych jednostek.” – czyli dawniej mezczyzna nie byl wsparciem dla kobiety a kobieta ani troche nie byla zaradna ? ;)

    Reszty artykulu nie chce mi sie nawet cytowac.. Wydaje mi sie ze jak sie ma bardzo ograniczone poglady to powinno sie zachowac je dla siebie. W przeciwnym razie odezwie sie graja takich samych mezczyzn przytakujacych Tobie ktorzy trafili po prostu na glupia i nic nie warta laske a teraz maja pretensje ze ‚one takie zle’.. Po co wogole zawracac sobie glowe takimi ludzmi a pozniej wylewac swoje zale w postaci tekstu?

    Pozdrawiam

    • Jared

      …palcow by mi braklo u obu rak jakbym miala policzyc ile znam facetow ktorzy swoja samoocene okreslaja przy pomocy liczby dziewczyn ktore udalo im sie zaliczyc…

      Musisz zmienić towarzystwo.

      …jezeli facet zauwazyl kobiete tylko I wylacznie przez pryzmat wygladu to czyja to jest wina?

      Faceta. Miło popatrzeć na zadbaną kobietkę.

      …Wydaje mi sie ze jak sie ma bardzo ograniczone poglady to powinno sie zachowac je dla siebie.

      Dokładnie. Przyznaje Ci rację.

  • mamrotn

    A jak to kobiety w dawnych dobrych czasach układały sobie związek? Szły do roboty, potem sprzątały, prały, gotowały, a pan mąż leżał z piwem przed telewizorem i jeszcze co raz dowalił żonce w twarz. A na wsi świątek piątek i niedziela przy krowach No wspaniale kiedyś było, nie to co teraz.

  • prezes

    Hehe. Bardzo dobrze ujete. Z mojego doświadczenia dodam że tatusiowie do przytoczonego fragmentu mentalności niektórych kobiet potrafią mocno przyczynić. Jego córeczki dotknąć nie można, jego córeczka to na pewno z lekarzem albo prawnikiem :D Żaden ogarnięty facet nie ma na swojej liście dopieszczania córeczki jakiegoś trepa, urzędnika albo innego cymbała który żąda od innych czegoś czego sam nie dał :D Większość czytelników to na pewno jeszcze bardzo młodzi ludzie którzy kończą studia, zaczynają zarabiać pierwsze pieniądze, zaczynają robić fajne kariery. I jeszcze na zobaczą na własnej skórze co to jest tzw. polowanie na męża. Zapewniam Was że ubaw będziecie mieli po pachy :) Ktoś wyżej napisał ze kobiety chodzą na fitness i się rozwijają nie dla siebie tylko żeby znaleźć „lepszego” faceta. Zadziwiające w jak wielu przypadkach znajduje to potwierdzenie.

  • Ola

    Kurcze no, jestem stosunkowo nowa czytelniczka Volanta i jak wcześniejsze teksty były może nie w 100, ale w 98% trafne, tak ten niespecjalnie do mnie przemawia. I nie chodzi mi o usprawiedliwianie kobiet :) Zgadzam się z tym, że opisane tutaj kobiety nie potrafia sobie ułożyć zwiazku, ale tak samo nie potrafia sobie poradzić chłopcy wyręczani we wszystkim przez mamusie, drżace przed zadrapanym kolanem jak przed wirusem ebola. Problem nie tkwi w wychowaniu bo predzej czy później swój na swego trafi – problem tkwi w tym że coraz trudniej się ze soba rozmawia, robimy to coraz rzadziej dlatego za wczasu nie możemy się zorientować z kim tak naprawdę mamy do czynienia. Sama padłam tego ofiara, ale jak to się mówi, trzeba się uczyć na błędach.

    • Volant

      Zgadzam się z tym, że opisane tutaj kobiety nie potrafia sobie ułożyć zwiazku

      Gdybyś na tym zakończyła to byłoby super, ale nie dlatego, że uważam, że mężczyźni są idealni, bo w dwóch książkach wytykałem im błędy. Raczej dlatego, że na poziomie osobistym nie ma znaczenia kto coś jeszcze powinien zrobić, bo to nic innego niż zrzucanie odpowiedzialności na innych – w tym przypadku na mężczyzn. Wyobraź sobie, że jesteś konsultantem – przychodzisz do firmy, skanujesz jej wszystkie działania i mówisz: „To i tamto nie działa, a te rzeczy mogą działać lepiej jeśli wdrożycie następujące procedury”, a w odpowiedzi słyszysz: „Ok, to faktycznie jest złe, ALE rząd powinien obniżyć podatki i zmienić prawo pracy”. Nieważne co ktoś inny powinien zrobić – liczy się tylko to co ty możesz zrobić dla siebie, żeby było ci lepiej. To podstawowa zasada rozwoju. Roszczenia w stosunku do tego co powinni zrobić inni nie zmieniają i nigdy nie zmienią twojej rzeczywistości. Jeśli więc zastanawiasz się dlaczego ten tekst do ciebie nie trafił to obawiam się, że dlatego, że to ty jesteś jego grupą docelową (o czym nie wiesz). Nie patrzysz na zmiany, które możesz wdrożyć, żeby być lepszą osobą – zamiast tego zaraz mówisz: „A mężczyźni to co?!”. Wiem, że ciężko jest spojrzeć na świat z innego punktu widzenia, ale może jak się nad tym zastanowisz to przyznasz mi racje.

      P.S. Oczywiście nie mam pewności czy myślisz w taki sposób. Jeśli jest inaczej to przepraszam, bo nie chciałem wmawiać tobie czegoś czego nie powiedziałem. Jeśli tak się stało to nazwij mnie chujem, ale mój komentarz tak czy inaczej precyzuje moje stanowisko i podejście.

      • Ola

        No kurde nie chce nazywać chujem bo jako że nie uważam się za adresatkę tej wypowiedzi nie bardzo mnie ona dotyka, nie chodziło mi też o zrzucenie odopwiedzialności na druga stronę bo chyba najgorszym co można zrobić to wymagać od partnera zmiany o 180 stopni bo ja przecież jestem ideałem. Tak jak ty uważam że podstawa jest kontrola nad wałasnym ciałem i głowa (na równi bo jedno bez drugiego nigdy nie będzie w 100% funkcjonowało), ale mimo wszystko albo staram się jak ognia unikać opisanych przez ciebie kobiet albo sytuacja nie jest aż tak beznadziejna. No prędzej bym się udławiła niż powiedziała facetowi „domyśl się” po 1) nie jest wróżka po 2) on mialby rowne prawo domagać się mojego „domyślania” fuuuuuj :)
        I nie wiem jak to jest ale do tej pory moim facetom po jakimś czasie zaczynało przeszkadzać to że oprócz nich mam swoje życie, swoja pracę i swoje pasje (a już najbardziej to że dużo od siebie wymagam i wypadałoby też sie wziac do roboty). Nie jest to zamknięty światek fajne pojedźmy razem na żagle pograjmy w tenisa ale to nigdy nie wyjdzie jeżeli jedyna pasja faceta jest jego kobieta. To piękne, nawet bardzo, ale też na bardzo krótko bo prędzej czy później się udusisz. Tak więc problem znowu dotyczy 2 stron

  • Marlena

    Uważam, że ten tekst powinna przeczytać każda kobieta, a następnie się nad nim zastanowić. Później zastanowić się nad sobą czy jeden z opisanych punktów jej nie dotyczy. Nie mam zamiaru pisać, że tekst jest niesprawiedliwy, bo tak nie jest. Skoro ja zauważyłam w swoim zachowaniu pewne podobieństwa, więc coś w tym jest. Dzięki Volant za napisanie tego :)

  • Asia

    Takie są konsekwencje umawiania się z nastolatkami. Żadnej kobiety podobnej to tego opisu i starszej niż 17 lat nie widziałam;)

    • prezes

      No tak, nie widziałaś bo nie przebywasz z kobietami 24 na dobę w zwiazku. Zapewniam Cię że ja miałem więcej dziewczyn niż Ty i widziałem.

      • Volant

        Dokładnie :)

      • Asia

        A skąd wiesz, że nie przebywam z kobietami 24 na dobę? My się chyba nie znamy;) A wracając do tematu. Każdy jest odpowiedzialny za własne życie. Jak Ci się nie podobają dziewczyny, z którymi się umawiasz, to zmień kryteria wyboru. Zawsze możesz wybrać partnerkę mądrą, empatyczną, zaradną, odpowiedzialną, może nawet ładna będzie do tego. Oczywiście żeby taką zdobyć trzeba mieć własne zalety. Tak czy inaczej trzymam za Was kciuki, chłopaki. Oby zły los się odwrócił;)

      • prezes

        24 godziny na dobę owszem ale w związku to raczej watpie.

      • Jared

        …Zawsze możesz wybrać partnerkę mądrą, empatyczną, zaradną, odpowiedzialną, może nawet ładna będzie do tego.

        Mocne.

    • Jared

      Świetna prowokacja. Pozdrawiam.

    • Dagny

      Te obserwacje są płytkie, stereotypowe i irytujące. Albo żyjemy na innej planecie, albo autor ma wielkiego pecha, ogromnie wielkiego, bo pojawiają się na jego drodze same puste egocentryczki. Bardzo mi przykro, że żyje w takim świecie. Ja żyję w innym, pełnym kobiet inteligentnych, zabawnych, samodzielnych i nie skupionych tylko na swoim wyglądzie. Tak więc Panie Volant czas dorosnąć i przestać bawić się Barbie a może zobaczy Pan świat w innych barwach. Powodzenia!

  • Sylwia

    A co powiesz o facecie, który mimo ponad 3-letniego związku jeszcze nigdy nie kupił swojej dziewczynie choć jednej czerwonej róży? To też jej wina, bo jest jakaśtam i nie zasługuje?

    • Volant

      Jeśli postrzegasz świat w następujący sposób:
      - kupił różę – świetny facet!
      - nie kupił róży – gorszego bydlaka sobie nie wyobrażam
      to w sumie nie wiem co powiedzieć. Wiem, że to może być miły element, ale jednak całkowicie wtórny w stosunku do całości osobowości i to samo powiedziałbym mężczyźnie, który narzeka, że np. dziewczyna przez trzy lata związku ani razu nie założyła dla niego pończoch. Niby fajna rzecz, ale jeśli dziewczyna jest świetna, pociąga go jak na początku i dogaduje się z nią jak ze swoim najlepszym przyjacielem to do głowy przychodzi mi tylko pytanie: „Ty tak serio?!”

      • Sylwia

        Tak, serio. Nie trzeba być wrednym babsztylem, aby traktować kwiaty od faceta jak jeden z najmilszych prezentów. I nikt tu nie mówi o skrajnościach, jakie podałeś na początku swojej odpowiedzi.

      • Volant

        Nie mówię, że trzeba być wrednym babsztylem. Po prostu jest to błaha i drugorzędna sprawa.

      • Lenta

        Jest takie powiedzenie „jeśli chcesz zmienić kobietę, zacznij od jej … babki”. To samo się tyczy mężczyzn – po prostu Twój facet nie ma zakodowane w głowie tego prostego zwyczaju, bo jego tata nie dawał kwiatów mamie (i nie miał okazji by zobaczyć, poczuć, jak wygląda kobieta obdarowana różyczką bez powodu), a tata jego taty też o tym nie wiedział… bo zapierdalał na polu pańszczyźnianym całe dnie albo w fabryce pruskiego kapitalisty międzywojennego albo może zginął w Auschwitz. Ale może Twój facet miał kochającą mamę i dlatego jest dobrym człowiekiem, nawet jeżeli nie potrafi Ci kwiatka podarować…:)

      • Olga

        Zgadzam się z V. Jest to drugorzędne. Oczywiście przyjemnie jest dostać kwiaty, ale w swoim ponad 5-letnim związku dostałam kwiaty 3 razy, z czego 1 – gdy w ciągu 2 dni obroniłam się i zdałam cholernie trudny egzamin na certyfikat zawodowy.
        Czasami pomarudzę „kup mi kwiatki” i tyle :)

  • *ag

    Zgadzam się z twierdzeniem, że w dzisiejszych czasach mamy coraz więcej singli, bo tak naprawdę siebie nie potrzebujemy i lepiej czujemy się jako tzw. „niezależne jednostki”, ale jednocześnie jestem trochę zła po przeczytaniu tego wpisu – wydaje mi się, że trochę włożyłeś wszystkie kobiety do jednego worka.

    Z nauki rodziców wyniosłam, że to siebie zawsze trzeba traktować najbardziej krytycznie, a ocena innych powinna zawsze być układana mając gdzieś z tyłu głowy świadomość istnienia własnych słabości. Wpoili mi, że trzeba nad sobą pracować, a mój kształtowany powoli perfekcjonizm sprawił, że realizuję się w wielu dziedzinach, jestem ciekawa nowych doświadczeń, nie cierpię bylejakości, jestem zorientowana w wielu odnogach kultury, wybieram do towarzystwa wyraziste osoby i w dalszym ciągu nie lubię czegoś nie wiedzieć, zapomnieć – dużo osób mówi mi, że wysoko stawiam poprzeczkę. Jednocześnie dalej traktuję siebie bardzo krytycznie i często (obsesyjnie, wewnętrznie) dumam, czy jestem wystarczająco dobra i czy mogę zainteresować kogoś innych, czy mam im coś do przekazania, czy moje żarty są wystarczająco śmieszne, czy dobrze wypadam podczas kontaktów z innymi. To nie jest tak, że wszystkie kobiety mają zawyżoną samoocenę i żyją w przekonaniu, że są naj – słysząc takie opinie jest mi wręcz strasznie przykro, bo do tej grupy nie przynależę.
    I łapie mnie lekka depresja, jak widzę facetów garnących do tych dekoltów, odsłoniętych nóg, czy ładnej odpicowanej przez makijaż buźki, nawet gdy osoba traci sporo na bliższym poznaniu i w sumie okazuje się nijaka. Sama się staram mimo swoich 24 lat być pod każdym względem bez zarzutu, a to i tak nie działa, bo dalej jestem sama. I wydaje mi się, że jest tak dlatego, bo nie jestem łatwa. :(

  • me

    Nie zgodzę się, że ludzie nie mają powodów żeby być ze sobą. Gdybyśmy byli tacy samowystarczalni, to Twoje teksty o związkach nie miałyby tylu odbiorców, a sprzedaż poradników typu jak zostać zołzą nie przynosiłaby zysku. Średnio wiemy jak w tych związkach być, ale mimo wszystko za nimi tęsknimy.

    • Volant

      To, że jest wysoka sprzedaż oznacza, że ludzie nie chcą być samowystarczalni, a nie że nie są :)

      • me

        Nasza samowystarczalność jest mocno ograniczona w momencie zachorowania na coś czy zajścia w ciążę :) Dodatkowo jednostka nie zaspokoi sama potrzeby więzi emocjonalnej czy ciepła…

      • Lenta

        @me, większość skupia się uporczywie na bezrefleksyjnym podążaniu za utartymi schematami „utrzymania związków”, a zapominamy po co w nim jesteśmy -napisałeś(aś) to precyzyjnie: zaspokojenie samej potrzeby więzi emocjonalnej czy ciepła…
        Piszesz też „Średnio wiemy jak w tych związkach być, ale mimo wszystko za nimi tęsknimy” – ale ilu jest takich którzy odczytają to w ten sposób: skupmy się nie na „związku”, ale na tym za czym wszyscy „tęsknimy”.
        Medal za dojrzałość:)

  • K@ties

    Jest taka fajna cecha,która ma na imię,,asertywność”,zarówno kobietom jak i mężczyznom jej brakuje.Jest ona cechą nabytą,a nie wrodzoną,więc możemy ją nabyć.Gdy już stanie się ona naszą przyjaciółką,to relacje damsko-męskie się poprawią i będzie nam się żyło lepiej.

  • Mateusz

    Gdybym był kobietą, olał bym Cię zaraz po dowiedzeniu się o Twoim podejściu do życia i do związków :)

    • Volant

      Biorąc pod uwagę moje doświadczenia i tak byś był w mniejszości :)

  • Emilia Wu.

    A może uda mi się tutaj uzyskać odpowiedz dlaczego jestem sama? No może trochę żenujące pytanie. Nie jestem desperatką, bardziej chodzi o to, że już czuję się troche bezradna i ręce mi opadają :)
    Kończe studia, uważam, że nie jakieś z dupy. Mam mnóstwo zainteresowań, niedawno wrócilam z wymiany zagranicą no i zawsze wszytsko w życiu robilam sama, nigdy nikim sie nie wyręczałam. Ambitna, ogarnięta [to nie reklama!] noo blondi o dlugich nogach nie jestem, ale dbam o siebie. Weekendów tez nie spędzam w domu non stop. Ehh o co chodzi ??????
    Nie sztuką jest najechać na księżniczki, mamisynków itp. bo to są skrajności. Ale jak wytłumaczyc naprawdę normalnej, porządnej, niebrzydkiej dziewczynie, ze jest sama?
    Pozdrawiam:)

    • Volant

      Możliwości i tak zawsze są trzy:
      1) Nierealne oczekiwania
      2) Brak umiejętności komunikacji i empatii, bez których nie da się z kimś być
      3) Brak chęci, żeby z kimś być – niby czasem to uwiera, ale generalnie dobrze jest być samej

      Czasem do tych przyczyn dochodzi brak elementarnego szacunku do siebie. Mimo to najczęściej są to absurdalne oczekiwania albo brak kompetencji miękkich i różnica jest taka, że jak jest się w miarę ogarniętym, a co gorsza inteligentnym to wtedy łatwo znaleźć usprawiedliwienia i mówić sobie, że przecież wszystko jest ok i to tylko gdzieś na zewnątrz jest problem. Tak naprawdę życie jest jako jedyne obiektywne i weryfikuje wszystko.

      • Emilia Wu

        Żadne z tych punktów mnie nie dotyczą, tak mi się wydaje przynajmniej. Jestem w trakcie rozkręcania firmy oraz robię projekt magisterski i faktycznie ciągle zajmuje się swoim życiem. A zajmuje się swoim zyciem, bo nie muszę zajmowac się nikim innym. I takie błędne koło. Tak sobie myślę, patrząc wokół wśród znajomych, że lepiej być nieporadną i udawać, że sie czegoś nie umie i do tego ładną. 100% powodzenia. Ale to jest strasznie nie fair. Mogłabym udawać, że potrzebuję pomocy i mam dwie lewe ręce, ale źle bym sie czuła sama ze sobą.

    • Chillout

      Zajmujesz się sobą, nie masz czasu dla innych. Zajmujesz się życiem innych, nie masz swojego.
      Miło sobie poczytać Volanta, jak to pięknie ogarnąć sobie życie, ale za cenę samotności. Mam pracę którą lubię, oszczędzam, by nie żyć od wypłaty do wypłaty, dużo czytam, rzuciłem papierosy, alkohol, biegam, chodzę na siłownie. Jestem facetem miłym, uśmiechniętym, pozytywnie nastawionym do życia i to kobiety zniechęcenia niestety.
      Za dużo romansideł typu: brutal, kutas, który ma wszystko w dupie. Taki to najlepszy facet do związku. Tylko że życie weryfikuje takie myślenie, gdzie jest dużo rozwódek ok 30 z kilkorgiem dzieci.
      Myślę że trzeba zaakceptować to, że będzie się samemu i być szczęśliwym.

    • Asia

      Emilia, nie przejmuj się takimi rzeczami. To jest świat wg Volanta, który sobie pompuje ego i jest zabawny ale nic poza tym. Twoje pytanie ma znacznie poważniejsze podłoże niż może zgłębić psycholog-bloger-amator. Nawet bardzo arogancki. Tekst o trzech przyczynach jest zupełnie z dupy i ma się nijak do Ciebie (i do nikogo, bo nie ma na świecie istot aż tak prostych z wyjątkiem pierwotniaka pantofelka). Z tego jak piszesz wynika, że jesteś całkiem ogarniętą i szanującą się osobą, która nad swoim życiem pracuje. Bez pretensji i z dystansem. I że nie chcesz być sama, co z jakiegoś powodu się nie dzieje. Ale nikt Ci na tej podstawie nie powie dlaczego (i Volant też tego nie wie, ale co mu szkodzi nabić sobie statystyki;). Bardziej Ci pomoże dobrze Cię znający przyjaciel, psycholog albo coach który się takich rzeczy uczył, albo ktoś inny, byle mądry, z kim masz dobrą relację. Naprawdę bardzo serdecznie Ci życzę, żeby to się po prostu udało.

      • Volant

        Pomijając sarkazm Asi, która jest światowej klasy ekspertką ds. tego jakim ekspertem i człowiekiem nie jest Volant, w tym co mówi jest coś z prawdy. Inna sprawa, że ona tak samo jak i ja nic nie wie o twoim życiu, więc odpowiedzi powinnaś szukać przede wszystkim sama. Myślałaś więc może, że nie dajesz komuś szansy na bycie z sobą, bo zwyczajnie nie masz dla kogoś miejsca?

      • Asia

        Faktycznie w stosunku do Volanta było to pewne nadużycie. Ale sarkazm jest po prostu cholernie kuszący.

  • Emilia Wu

    Ale próbowałam. Spotykałam się przed moim wyjazdem z pewnym chlopakiem. Nie kręcił mnie, ale myśle sobie, że nie można tak odrzucać kogoś na starcie. No to brnęłam w to, wyjechałam,ani razu o nim nie pomyślałam. Wrócilam on pisze a ja nic. No nie kręci mnie. Mam na siłe coś ciągnąć co mnie nie jara? Nie bede ukrywac, że jakies wymagania mam wobec faceta, ale nie są z kosmosu. Macie w zupełności racje, nie znacie mnie i mojego życia. Chciałam tylko sprawdzić czy autor bloga mi odpisze :))
    A tak powaznie, przyjeciele których naszczescie mam wspaniałych ciągle mówią to samo, że jestem dobra, ze powinnam kogoś miec takie sranie w banie. To bardzo miłe, ale chłopaka mi nie wyczarują ;) Byłam ciekawa co autor specjalizujący-się-w-relacjach-damsko-męskich myśli na ten temat. Inaczej jak wypowie sie osoba obca niż przyjaciele. W każdym razie nie chce w to dalej brnąc, bo moj komentarz zaczyna schodzić na żenujące tory ;D Przeprowadzam się do Warszawy w tym tygodniu. Zmienie otoczenie, może to coś da ;)
    Dziekuje za miłe komentarze pozdrawiam! :)

    • Volant

      Powodzenia!

  • Pionierka

    Byłeś kiedyś dziewczynką? Pewnie nie, więc posłuchaj. Dziewczynki uczy się, że mają do zrobienia dwa razy więcej, niż ich koledzy. Tak samo jak chłopcy muszą dużo osiągnąć – czasy „żon z zawodu”, które tylko pachną i brzdąkają na fortepianie minęły. Więc dziewczynka tak samo ma się uczyć, znać kilka języków, kończyć studia i osiągać sukcesy. Tyle tylko, że niezależnie do tego, ile osiągnie, nie ma to żadnego znaczenia, jeśli dodatkowo nie jest ładna. Więc w czasie, gdy jej kolega odpoczywa po pracy nad swoim rozwojem ona się depiluje, wygładza, ujędrnia, farbuje odrosty i maluje. Poza tym ma być chuda. Już nie tylko nie-gruba, normalna, o zdrowej sylwetce. Chuda, albo niezależnie od osiągnięć przegrała życie.
    Poza tym od dziewczynki się wymaga, żeby odnosiła sukcesy, była przebojowa i odważna. Ale wybacza jej się mniej, niż chłopcom. Ma być miła i grzeczna. Rozrabiający chłopiec to w szkole uroczy łobuz, absolutna norma. Jego koleżanka zachowująca się tak samo to patologia.
    Kiedy dorastają świat daje im do zrozumienia, że ich osiągnięcia się nie liczą, bo są kawałkiem mięsa wystawionym na sprzedaż. W przypadku olimpijczyka piszą o jego rekordach. U olimpijki dodają coś o urodzie. Tak samo jest w polityce, biznesie i każdej innej dziedzinie. Widziałeś kiedyś tekst o „Przystojnym ministrze o uroczym uśmiechu”? A teraz przypomnij sobie, co dziennikarze piszą o paniach minister.

    I jeszcze jedno: piszesz, że nie widzisz specjalnych osiągnięć kobiet, kiedy przeglądasz ich profile. Ja nie widzę ich, kiedy przeglądam profile mężczyzn. Bo tak się składa, że ludzie, którzy osiągają naprawdę duże sukcesy, są świetnymi naukowcami, czy geniuszami w innym fachu nie piszą o tym na fejsiku. Bo mają w dupie Twoje lajki.

    • MK

      Przeczytałam Twoje komentarze. Masz trochę racji, tak jak Volant ma trochę racji. Nie rozumiem tylko, skąd tyle agresji. Ja nie odnajduję siebie w jego opisach, ale znam kilka takich kobiet. I co z tego? Czy mnie to obraża? Że niektóre kobiety tak się zachowują w związkach? Czy fakt, że niektórych mężczyzn można podobnie opisać, coś zmienia? Jestem w fajnym związku, każde z nas ma swoje dziwactwa, które akceptujemy. Ten artykuł czytałam na głos i mieliśmy okazję się trochę pośmiać, trochę pomyśleć, trochę powspominać, które z naszych zachowań się zmieniły, gdy się docieraliśmy. To nie jest podręcznik akademicki, tylko zbiór luźnych obserwacji, czasami bardzo trafnych.

      • Pionierka

        Twój komentarz potwierdza to, co napisałam o dziewczynkach :) Jestem kobietą, więc w moich komentarzach widzisz agresję, tylko dlatego, że jestem stanowcza i jasno wyrażam to, co myślę. A powinnam być miła i mówić nie wprost, żeby nikomu nie było przykro, prawda? W którym dokładnie miejscu widzisz tę agresję? I czy jest jej więcej niż we wpisie, który skomentowałam?

      • MK

        Dawno mnie nikt dziewczynką nie nazwał :) Agresję widzę np. w dwóch ostatnich zdaniach. I nie chodzi o to, że boję się słowa dupa. Dla mnie istnieje różnica miedzy luźnym potraktowaniem tematu (co nie udało Ci się w przypadku podejścia do tego artykułu), a „maniem” czegoś w dupie:) Mówienie komuś, że mam coś w dupie, zalatuje fochem, a nie zdrowym dystansem. Ale mogę się mylić. Te same argumenty w rozmowie brzmią często inaczej, niż wyglądają na ekranie. Skoro twierdzisz, że w Twoich komentarzach nie ma agresji, pewnie wiesz, co mówisz.

    • Ula

      Zgadzam się w pełni z Pionierką Jest trochę tak, że porównuje się osiągnięcia kobiet z osiągnięciami mężczyzn nie zastanawiając się czy mają taki sam start i możliwości. Dziewczynkom nie daje się zestawu młodego majsterkowicza, tata ich nie woła do pomocy przy samochodzie, a ludzie pokroju Korwina od dziecka wpajają gdzie jest miejsce kobiety. Łatwo w to uwierzyć jak się to wystarczająco często dziewczynce powtórzy. A potem tęgie głowy myślą dlaczego jest mało kobiet na politechnikach. Kiedy Maria Skłodowska-Curie miała już swoją katedrę, w Polsce po raz pierwszy eksperymentalnie na jednym wydziale UJ pozwolono kobietom studiować jakiś kierunek humanistyczny. Kiedy kobiety miały odnosić sukcesy? Teraz dużo się zmieniło, ale nadal jest podobnie, bo nadal obowiązki „okołodzieciowe” należą głównie do kobiet i utrudniają robienie kariery. I gdzieś tam z tyłu głowy siedzi coś co mówi, że może faktycznie jestem za głupia (przy okazji dziękuję Ci za punkt 3 w tekście „dlaczego nie zmienia się w twoim życiu”). I zamiast próbować łatwo zostać gdzieś w dole. To trochę tak jakby kazać dwóm osobom wykopać jak największy dół, jednemu udostępniając koparkę a drugiemu łopatę. Nie można porównywać osiągnięć w oderwaniu od reszty. Trochę odeszliśmy od tematu, ale zastanawiam się gdzie Volant spotykasz takie kobiety? Uczciwie się zastanowiłam i wśród WSZYSTKICH dziewczyn które znam słyszałam o jednym przypadku, gdy dziewczyna uznała że wystarczy że będzie pięknie wyglądać. A przypadek ten został mi opowiedziany jako jakieś wielkie kuriozum. Dziwi mnie jedno: jesteś świetnym obserwatorem, to widać po Twoich tekstach, naprawdę jak spotykasz kobietę to takie rzeczy nie rzucają Ci się w oczy? Puste laski mają niemal napisane na czole, że są puste, to po kilku minutach rozmowy wychodzi. I Ty w tym momencie nie zwiewasz tylko kontynuujesz znajomość?

      • MK

        Za to ile znasz kobiet, które pięknie wpisują się w punty 4-6? Można na to trochę szerzej spojrzeć. Może nie tylko o urodę chodzi. Np. znam takie, które z urodzenia dziecka zrobiły właśnie taki sztandar. Teraz już nic nie muszą, bo są matkami. I nie zgodzę się, że wszyscy faceci unikają uczestniczenia w wychowaniu dzieci i dzielenia się obowiązkami. Czasem jest tak, że to kobieta trzyma się tego kurczowo, bo boi się porażki. Zawsze może powiedzieć, że jej coś nie wyszło, bo musiała się dziećmi zajmować. Znam też parę, w których to facet więcej czasu spędza z dziećmi, bo żona dużo wyjeżdża. I jeszcze udało im się to zrobić w taki sposób, że on nie jest pantoflarzem. A przynajmniej z boku to tak wygląda. Da się? Da się. I jeszcze jedno: puste laski to najmniejszy problem. Taką facet bierze na własne ryzyko. Większe zło to te, które na początku są idealne dla danego faceta. Po założeniu obrączki lub urodzeniu dziecka coś się nagle zmienia. Znam takie przykłady. Przed ślubem – kochała chodzić po górach, sypiać w schroniskach, to było takie romantyczne. Teraz on nie może jechać w góry ani sam, ani z nią. Bo ona już dorosła. I jest zaskoczona, że on nie dorósł. I że nie domyślił się sam, że po ślubie nie może być tak, jak dawniej. Po kilku latach prób wykastrowania męża, zabraniania mu rzeczy, które dawniej razem robili (góry to tylko jeden z przykładów) jest w szoku, że mąż odchodzi. Ja jestem w szoku, że tak długo wytrzymał. Żeby nie było – nie wybielam facetów. Tekst jest o kobietach, więc tego tematu się trzymam:)

      • Ula

        Generalnie tu się z Tobą zgadzam. Co do sztandaru macierzyństwa to jest jeszcze jedna strona: moje dziecko nie dostało się do państwowego żłobka, po podliczeniu kosztów prywatnego i benzyny do pracy (to jest w moim przypadku najsensowniejszy środek transportu) okazało się, że z pensji zostaną jakieś grosze. Zdecydowałam się jednak na powrót do pracy, ale nie ze względów finansowych, ale żeby całkiem nie zgłupieć w domu. Ale rozumiem kobiety, które w takiej systuacji zostają z dzieckiem (dla jego dobra, bo chcą być jak najlepszymi matkami itp). A jak się ma więcej niż jedno dziecko do posłania do prywatnego żłobka/przedszkola to już często trzeba by dopłacać do takiego biznesu. Więc nie do końca jest tak, że dziecko to zawsze wymówka. Po długiej przerwie powrót jest mega trudny i ze względu na zmiany w branży i na psychikę. Co do ojców opiekujących się dziećmi: ok, ale znów najpraktyczniej jest gdy w domu zostaje osoba gorzej zarabiająca, czyli najczęściej kobieta. Nie chcę tłumaczyć tych kobiet, które odchowały dzieci i nic ze sobą nie robią, chcę tylko pokazać, że łatwo jest ocenić kogoś bez poznania takich właśnie drobnych utrudnień, które często decydują o naszej przyszłości. Co do reszty postu – mam podobne odczucia.

      • MK

        Nigdzie nie napisałam, że dziecko zawsze jest wymówką. Ten artykuł nie jest o wszystkich kobietach, mój komentarz również. Napisałam tylko, że znam takie. I Ty pewnie też. A skoro się tak poważnie zrobiło, to dodam, że w życiu generalnie nie ma równości. I tu nie chodzi o płeć. O tym, czy będziesz się realizować decyduje miejsce zamieszkania, czy mieszkasz daleko od rodziców. Niektórzy są bogaci z domu i nie muszą się przejmować kosztami żłobka, czy niani. I jeszcze ładni często mają łatwiej. A mniej poważnie, chociaż to też ma znaczenie – nieważne, kto się dziećmi zajmuje, to kobietom zostają rozstępy ;) To wszystko w temacie braku równości :)

    • Barbara

      Wiele tekstów na tym blogu jest rzeczywiście ciekawych (czasem nawet zabawnych), a sposób pisania przystępny nawet dla przeciętnego zjadacza chleba. Po przeczytaniu ponad dziesięciu artykułów mam wrażenie, że autor ma problem nie z ww. kobiecymi cechami, ale kobietami w ogóle. Ot, samcza dominacja kogoś, kto alfą nigdy nie zostanie. Artykuł dotyczy tak wąskiego marginesu kobiet, że nie wiem, czy potrafiłabym wymienić z imienia choć tyle przypadków, co palców jednej ręki. Zamiast tego tę rękę wykorzystam po to, aby pod Twoim komentarzem, Pionierko, podpisać się wszystkimi kończynami.

      • Volant

        Łał! Przeczytałaś ponad 10 moich tekstów, więc wiesz o mnie wszystko. Nie sposób się z tym sprzeczać :)

  • Magda

    Volant, a znasz twarz najbogatszego faceta chociażby w samym Nowym Jorku? Nie znasz, bo on sam nie ma ochoty, abyś ją znał. A jeśli chodzi o przykłady z własnego podwórka, moja matka, którą mam w znajomych na fejsie, z informacji ma wyłącznie widoczne imię i nazwisko. W prawdziwym życiu zaś jest po medycynie, doktoracie krótko po 30 i profesurze już w tej chwili. Plus na koncie X operacji ratujących ludzkie życia. Wydaje mi się, że ludzie, którzy osiągnęli bardzo dużo, mają wywalone na to, żeby ktokolwiek o ich osiągnięciach wiedział.

    • Volant

      Tak, znam, więc chyba jednak ma ochotę na bycie znanym. Jest nim Michael Bloomberg, który był burmistrzem NYC i jednocześnie jest 17 najbogatszym człowiekiem świata (http://ktojestkim.forbes.pl/michael-bloomberg,sylwetka,143113,1,1.html). Jakby tego było mało to jakimś cudem znasz Kulczyka, Bransona albo Gatesa :)

      Inna sprawa, że nie widzę związku twojego komentarza z tekstem, ale ciekawostek nigdy za dużo.

  • Magda

    Pudło, nie Bloomberg, niestety. Możesz mieć tylko pewność, że gość nie ma interesu, żeby być w jakichkolwiek rankingach. Jednak internet nie wie wszystkiego. I bardzo dobrze.

    Pozdrawiam

    • Volant

      To skąd wiesz kim on jest? :D Nie wiem też czy to naiwność czy nieświadomość, ale nie ma ani jednego bogatego człowieka bez własnego interesu, bo nawet będąc dziedzicem fortuny wciąż dziedziczy się w niej przede wszystkim dobra niepieniężne, a zarządzanie nimi odbywa się w formie którejś ze spółek prawnych. Wciąż też nie widzę związku twoich komentarzy z tekstem :)

  • Elf

    Dostałem linka kiedyś do tego bloga jako do bloga …. „wkurwiającego typa” ;p
    Moje spostrzeżenie jest takie, że nawet jak inteligenta kobieta przeczyta te teksty to i tak nic z tego nie zrozumie, bo przecież jest piękna, mądra, itd….i nic w sobie złego nie widzi choć i tak masz rację.
    Dzięki Tobie już 2 razy spowodowałem efekt „wielkich oczu” u kobiet, jak odchodząc nie mówiłem jej że ktoś ją pokocha, tylko bez ogródek mówiłem dlaczego mówię jej „bye”…a one nadal pozostają takie jak były…marsjanki jak nic! ;)

  • Kośka

    Brakuje mi jeszcze jednego art. na tym blogu.
    Volant a co powiesz o 25, 26…30-letnich kobietach, po całkiem niezłych studiach, powoli rozwijających się zawodowo, całkiem zadbanych, inteligentnych, bez much w nosie i przekonania, że w życiu kobieta to tylko leży i pachnie, z poczuciem własnej wartości i w ogóle, które do tej pory nie były w żadnym związku, żadnych randek, kawy itd. tak jakby dla facetów nie istniały. A w sumie fajne z nich babki ale jakoś tak nie wychodzi… Dlaczego? Jaką masz na to teorię?
    Mam całkiem sporo takich koleżanek, patrzę na nie i szczerze nie wiem co jest nie tak, a one zalewają się łzami, że są same.
    Czekam na męski punkt widzenia :)

    • Volant

      A w ogóle robią cokolwiek, żeby na te randki chodzić?

      • staromodna

        W takim razie ja też poproszę o szczerą opinię i radę :) Byłam w ponad 7 letnim związku od liceum, pierwsza, wielka miłość, skończył się ponad rok temu, ja już zdołałam sobie poradzić ze wszystkimi „porozstaniowymi” fazami i stwierdziłam, że najwyższa pora otworzyć się na nowe możliwości. Ale…od czasów liceum sporo się zmieniło jeśli chodzi o randkowanie. Byłam już na kilkunastu randkach, niektóre były niesamowite, niektóre straszne, poznałam kilku naprawdę fajnych facetów, ale miłości jak dotąd nie znalazłam. Dlatego dość mam już znajomości z klubów. Niestety mam swoją firmę, więc w pracy nikogo nie poznam, a oprócz tego mam bardzo sfeminizowane środowisko. Więc niestety większość tych facetów poznałam w klubie albo na imprezach i pomimo „wstępnej selekcji” i odrzuceniu tych, którzy na pewno są idiotami, okazywało się, że i tak trafiałam na ekstrema – nudziarzy/rasistów/homofobów/erotomanów/zajętych/żonatych/dużo zarabiam będzie Ci ze mną dobrze. Dodatkowo jestem niestety staromodna i naprawdę dużo mnie kosztuje zaproszenie faceta na kawę – ale walczę z tym. Dlatego moje pytanie brzmi – czy uważacie, że założenie sobie profilu na tinderze jest jakimś sposobem na większy wpływ na to z kim się umawiasz, czy jest to metoda dla desperatów (niestety zawsze tak myślałam o portalach randkowych, przepraszam jeśli kogoś uraziłam)?

    • Izabela Banach

      Ja powiem. Są brzydkie. A fajne tylko w swoim mniemaniu.

  • Johnnym

    Volant znajac zycie to robia tyle ze siedza i czekaja na ksiecia z bajki, ewentualnych absztyfikantow zleja i z tego czerpia satysfakcje i podnosza przez to poczucie wartosci zmniejszajac to poczucie u facetow. Pozniej jest gadka „aaa moglam sie z nim umowic, podobal mi sie ale jakos tak, w sumie troche moze i zaluje ale co tam, trudno”. No i wlasnie tak to wyglada:) mowie to oczywiscie z doswiadczenia i rozmow kolezanek. Tak samo jak dziewczyna Cie caly czas zniecheca i oczekuje ze wypelnisz jej zycie. Jednak zasada przyciagania jest taka ze fajnie jak sie te 2 strony staraja.

  • Victoria

    Dziękuję już od dawna tacie, że wychowywał mnie na syna. Uczył budować, naprawiać auta i lał kablem jak za dużo fikałam. Serio! dziękuję. Nie miewam much w nosie, robię loda, by jemu było dobrze, nie musi niczym zasłużyć, sama wybudowałam dom, a potem na gotowca samca wpuściłam i ma se w nim rządzić. Po swojemu, tak jak lubi. Lubie na to patrzeć. Większość kobiet nie lubię, nie mam przyjaciółek. A już całkiem nie rozumiem tego „domyśl się”. A czego on ma się domyśleć, skoro ty sama za bardzo nie wiesz czego chcesz. Samca Alfa, a za chwilę go kastrujesz. Zlituj się i daj mu żyć! Chcesz wilka co dowodzi watahą, a potem robisz z niego psiaczka. Ratunku! Faceci muszą mieć anielską cierpliwość, a to niemożliwe, bo mają być jak diabły. Nic nikomu się nie należy, każdy musi na swoje zapracować, a to ciężka praca, za to jaka wdzięczna :) Kobietom przydałoby się więcej pokory, a facetom większych jaj.

    • Otelllo

      Szkoda, że tak mało Ciebie …w kobietach. Teraz kobiety są na pozór silne, to smutne, że w modzie jest bycie niekobiecą…silną niezależną i napuszoną. To bardzo ale to bardzo…niekobiece. Nie ma kobiet – to i faceci zbabieli. To nie są czasy na miłość. Wszyscy albo jesteśmy zaprogramowanymi jednostkami z rozbuchanymi Ego…albo takich udajemy.
      Mi tam źle w tej sztucznej skórze. No cóż podobno oczy są zwierciadłem duszy – może kiedyś spotkam na swojej drodze te, które mnie odkodują w chwilę ;). Dobranoc i pozdrawiam

      • phi

        Chyba szkoda,że tak mało w niej kobiety? Czy to jest kobiece: sama przyznała, że wychował ją ojciec na syna, sama zbudowała dom, wpuściła se faceta i kazała mu rządzić? On nie jest u siebie, tylko u niej i dla każdego samca alfa to niedopuszczalne. Robi mu loda byle jemu było dobrze, a on nie musi se zasłużyć, nie miewa much w nosie? Sama jest samcem alfa. Skoro kazdy musi sobie na swoje zapracować, to czego jej facet na nic nie musi?

  • Ms Piętka

    „Współcześnie jest tak duża liczna singli nie tylko dlatego, że Disney stworzył nierealne oczekiwania, ale dlatego, że ludzie nie mają powodu, żeby ze sobą być. W najlepszym wypadku on i ona są równie zaradni, co oznacza, że nie potrzebują związku, bo nic nie wnoszą do swoich rzeczywistości. Dawniej kobieta dawała wsparcie, uczucie i spokój, a mężczyzna zaradność i poczucie bezpieczeństwa. Dzisiaj jesteśmy społeczeństwem identycznie wytrenowanych jednostek.” Michał w ogóle to gratulację, bo odkąd Cię czytam, a czytam długo, to z tekstu na tekst jesteś coraz lepszy. Nie wiem jak to się dzieje, bo cały czas piszesz o jednej tematyce, mi już dawno skończyłyby się tematy ;) Wracając do meritum, to tym zdaniem idealnie trafiłeś w moje gusta. Właśnie tak jest, że ludzie nie mają powodu, żeby być ze sobą. Tylko mnie zastanawia czemu tak się dzieje? Z czego to wynika? Na to pytanie nie znam odpowiedzi, może macie jakieś pomysły? Moje myślenie zawsze zahaczało o pytania typu: po co oni się męczą ze sobą jak ciągle na siebie marudzą, albo po co być ze sobą, jeśli druga osoba nic nie wnosi do Twojego życia lub po co się wkurzać co dzień jeśli jest się nieszczęśliwym i wie się, że nic się nie zmieni, to już lepiej się rozejść i szukać szczęścia gdzie indziej….. czyż nie?

  • xsx

    Ja uważam, że przede wszystkim ludzie za szybko sią wiążą. Zanim się poznają, zaczynają ze sobą sypiać. Potem już buzi buzi i związek. Mija miesiąc-dwa i trach, to nie taka osoba jaką chciałem. Dlaczego nie można poznawać się przed pójściem dalej? Dlaczego łóżko jest takie ważne? Naprawdę da się bez tego

  • dorrenus .

    Słowa, słowa, słowa… Banały i małostkowość.

    • Prawdopodobnie tak, ale ten tekst był na głównej stronie wykopu i jakieś 30 000 osób stwierdziło, że jednak to coś więcej niż tylko banały i małostkowość.

      • dorrenus .

        Bronisz się opinią tłumu? Masy wybierają rząd, zaciągają kredyty i czytają „fakt” oraz „życie na gorąco”. Zresztą na pewno masz tego świadomość.
        Ok, rozumiem przecież, że bloga pisze się dla czytelników. To tylko moje zdanie.

      • To nie jest obrona. To jest stwierdzenie, że jeśli ileś tysięcy osób myśli: „Coś w tym jest” to zwykle warto zadać sobie pytania: „A może faktycznie coś w tym jest?”.

        Ten tekst był czytany głównie przez mężczyzn. Jeśli kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy mężczyzn mówi więc: „To naprawdę można poprawić”, to kiedy bez zastanowienia wrzucasz to do worka z napisem „Małostkowość” (co zupełnie szczerze mnie nie interesuję, bo nie staję się przez to uboższy ani moja dziewczyna mniej mnie nie kocha :P), to przy okazji wpadasz w opisany w tekście schemat kobiety, która nie chce nad sobą pracować i mówi: „Nie, to nie problem. Nie moja sprawa. Nie moja wina”.

        P.S. Masy nie zawsze mają rację, ale też masowy jest Harry Potter, Fight Club albo obchodzenie świąt Bożego Narodzenia.

      • dorrenus .

        Albo w drugą stronę – powtarzając za Oscarem Wilde’m: „Kiedy ludzie są takiego samego zdania jak ja, zawsze mam wrażenie, że się pomyliłem”. ;)
        Może tym wszystkim mężczyznom tak bardzo podoba się ten tekst, bo zdejmuje z nich odpowiedzialność? Nie mówię, że nie ma problemu i wiem dobrze, że wina jest zawsze po obu stronach, ale np. „domyśl się” to tylko i wyłącznie stereotypowy hejt.

        Bardzo mnie to cieszy, że nie rusza Cię moja negatywna opinia, przecież mnie nie znasz, nie wiesz czy moje zdanie jest wgl wartościowe. Cieszę się również, że dziewczyna Cię kocha (po co to piszesz?!), pozdrów ją koniecznie.

  • dff

    Współczesne kobiety są zbyt wymagające, ma być samochód, ma być dom, mają być dobre zarobki, i niekiedy są królewny które nawet nie zdają sobie sprawy, że takich facetów jest naprawdę mało. Kobiecie trzeba też emocji, żadnej nudy, musi być wszystko cacy, a jak jakiś mały szczególik nie odpowiada to facet idzie na bakutil, zaszufladkowanie bez możliwości zmiany :) A często to kobieta potrafi zaoferować jedynie urodę, jest po prostu ładna, elegancka, ale innych cech których wymaga od faceta nie posiada. Podobnie jest też z facetami, też są grymaśni i szufladkują, pochopnie oceniają…..

    • Lenta

      dff – wyobrażasz sobie bardziej niesamowitą podróż niż próba dotarcia do źródeł kobiecości? Zamiast zasmucać się czy wściekać, że współczesne kobiety są takie a takie, rozpocznij wędrówke w ich głąb, by dowiedzieć się d l a c z e g o są takie. Zrozumiesz cały świat. Czy będziesz szczęśliwszy? Nie wiem, Ale już nigdy nie będziesz się nudził:)

  • Dżasta

    Tak jak to w ostatnio popularnym utworze L.U.C. możemy usłyszeć: ,,związek to pracochłonne ognisko”. Ważne, żeby obie strony starały się dać sobie coś więcej, niż tylko: kasę, mieszkania, seks i super przystojnego, reprezentacyjnego partnera, przy którym dobrze wyglądamy. To działa w dwie strony. Tyczy się zarówno pań jak i panów. Ale po tym jak przeczytałam ten ,,profil” kobiety, jaki widzimy u góry, to włączyła mi się na moment myśl: jakie to niesprawiedliwe. Sama jestem kobietą, która jako dziewczynka, nigdy nie czuła, że może być pewna siebie, ponieważ jest, czy też będzie ładna. To chyba nie jest tak, że w ten sposób wychowuje się dziewczynki, albo jestem wyjątkiem. Zawsze uważałam, że kobiety mają wiele kompleksów i poczucie, że nie są w czymś tak dobre, jak powinny być. Często chcą się z innymi ścigać( innymi kobietami i mężczyznami), by komuś coś udowodnić, albo poddają się na starcie, bo w siebie nie wierzą. Ja uważam, że mogłam słyszeć w życiu częściej, że jestem wartościowa, piękna i zdolna. Wtedy żyłoby mi się łatwiej i nie musiałabym do tego dochodzić sama, tocząc przy tym wielką walkę z samą sobą. Oczywiście nie można wpaść w samozachwyt i trzeba nad sobą pracować, ale bez wykształtowanego poczucia własnej wartości, którą powinniśmy wynosić wszyscy z domu, to się nie uda. Na pewno są różne kobiety i nie ma tak, że wszystkie uważamy się za gwiazdy, na które faceci nie zasługują, bo jesteśmy wprost boskie. Lubimy, gdy mężczyźni o nas zabiegają, dbają i nas cenią, ale bez przesady, żebyśmy nie odpowiadały na to tym samym ;) Tak już na koniec. My kobiety nie jesteśmy idealne, ale proszę się nie oburzać drodzy panowie i nie strzelać męskich fochów ;) Z wami też nie jest łatwo, ale mimo to, wciąż wierzę, że jesteśmy w stanie się dogadać i fajnie dobrać się w szczęśliwe pary :p

  • Lenta

    Interesujące… odrobina arogancji jest paradoksalnie rozwojowa w dyskusji. Daje wrażenie usprawiedliwienia dla potencjalnej riposty… :)
    Wy ignoranci! I damscy bokserzy.

  • Bajja

    Kurcze znowu mam być egoistką i myśleć tylko o sobie ??? A gdzie miłość, wyrozumiałość wzajemny szacunek wspólne pasje na tym chyba opiera się związek dwojga ludzi ????

  • Zuzanna

    Hm. Po rozwodzie w końcu rozwinęłam skrzydła, chyba były skutecznie i umiejętnie mi je podcinał. Remont, kuchnia, samochód, pokój młodej, kolonia, plan na wakacje. Mam plany na najbliższe trzy lata. Wykreślam wykonane zadania po kolei. Mam z tego satysfakcje. W związku wszelkie plany szły w łeb i żyło się z miesiąca na miesiąc.
    Zastanawiam się kto tak na prawdę nosił spodnie? Teraz to nie jest ważne. Jestem z siebie zadowolona, samodzielna, bo samotna to w małżeństwie już byłam, dziękuję. Przeczytałam gdzieś takie fajne zdanie: „Mam małe wymagania, marzę o partnerze, który by mnie kochał i szanował, celebrował codzienność i jeździł na wakacje”.
    Wymagająca jestem prawda?

  • kobieta

    A co z kobietami, które urodziły się jako pierwsze w rodzinie, a dopiero potem ich bracia np.? Nie uważasz że ta pierwsza osoba zawsze musi więcej? Musi być najlepsza, ustępować młodszemu i spełniać wszystkie ambicje rodziców, a ten następny to „już wszystko jedno”.. To jest jedna z odpowiedzi na to, dlaczego niektóre kobiety starają się za bardzo. I to jest złe.

  • aga

    Cytuje: „Mów o co ci chodzi.”
    przepraszam bardzo ale to mezczyzni maja raczej problem z uzewnetrznieniem sie:) a kobiety wlasnie gadaja gadaja i gadaja… NIE ZGADZAM SIE Z TA ” porada ” :)

  • Izabela Banach

    Jeśli chciałeś zmieniać świat, ludzi, a przede wszystkim kobiety, to masz identyczny problem jak bohaterki tekstu.
    Piotr, tytuł artykułu sugeruje, że autor odnosi się do wszystkich kobiet.

  • Carlos

    Autorze !!! Wlasnie otworzyles mi oczy. Dokladnie moja juz EX to 99% opisanej tu kobiety ! Lata obwiniania sie starania zmieniania w zamian nie zadowolenie wieczne i wymagania !!! I teraz otworzylo mi oczy jaki zaslepiony bylem ! Cierpialem z.powodu rozstania a tu takie swiatlo !! Wracam do zycaaaa dziekuje Ci Autorze !!

  • Us

    Ciekawe że wzrok panów i tak zatrzyma się na określonym typie kobiet :). Mam mieszkanie samochód pasje mężuś miał wsparcie w firmie kasę na założenie jej i utrzymanie obsługę biurową a wolal spedzac czas z telefonem laptopem i kolegami. Moim zdaniem kobiety za dużo dają i za malo pozwalaja sobie na bycie niedoskonalą. A jak nie będą się oddawaly przed ślubem to i lepiej wybiorą i szacunek wzrośnie .

  • Emily Pe

    hm. tekst inspirowany stereotypami, które jak wiadomo inspirowane są życiem. ale jak wiadomo stereotypy są krzywdzące, bo generalizują, a jednocześnie zawierają ziarno prawdy. szukam w głowie przykładów potwierdzających i zaprzeczających Twoje tezy. znajduję i jedne i drugie. te pierwsze to młode dziewczyny, powiedzmy do lat 20. niedojrzałe księżniczki idealnie wpisujące się w Twoją charakterystykę. te drugie to 25-letnie i wyżej kobiety, które już dojrzały do tego czym jest związek i czym są relacje z drugim człowiekiem. przypadki kiedy 25-30-latka pozostała na etapie nastolatki są jednak rzadko spotykane i stanowią zaburzenie. zatem, można się i zgodzić i polemizować. znajdą się argumenty na oba stanowiska. a jeśli spotykasz tylko kobiety typu niedojrzała nastolatka to czas zmienić środowisko/grupę wiekową, bo być może w tym tkwi problem.

  • Zbuntowana

    „To dzięki tej supermocy mogą być one nieśmiałe, toksyczne, nudne albo
    wulgarne, ale w chwili kiedy zrobią sobie makijaż, upną włosy, założą
    czerwoną sukienkę i szpilki to każda z tych cech przestaje mieć
    znaczenie. Mogą wszystko!”
    Mogą wszystko bo mężczyźni to wzrokowcy i rzucają się na piękne opakowanie a później niektórzy z nich mają pretensje, że w środku bubel ;)

  • Telma

    związki rozpadają się z powodu nudy, bo jedno lub dwoje partnerów ma tylko oczekiwania, że ta druga strona zrobi coś, wymyśli coś co ich uszczęśliwi, tymczasem to wymaga wkładu z dwóch stron…i tu powiem, że czasem niczyja to wina że związek się rozpadł bo niektórym osobom rozpadnie się każdy i są tacy ludzie którym związek wypali nie jeden w życiu. Kwestia osobowości