11 nieprawdziwych rzeczy, które mówi się o pieniądzach i ich zarabianiu

11 nieprawdziwych rzeczy, które mówi się o pieniądzach i ich zarabianiu

Żyjemy w czasach, kiedy nie istnieje już niemal żadne tabu. Religia? Pff. Seks? Spowszedniał tak, że gdyby obecnie żyła Messalina, to nie wytrzymałaby konkurencji i została zakonnicą. Osobiście potrafię wskazać tylko dwa tematy, które budzą szersze oburzenie. Pierwszym jest stwierdzenie, że kobiety zasługują tylko na to, na co zapracują. Drugim jest stwierdzenie, że pieniądze są ważne, bo co jak co, ale Polacy mają problem nie tylko z zarabianiem pieniędzy, ale też z wyceną swojej pracy, docenieniem czyjegoś powodzenia, rozmawianiem o pieniądzach, a nawet nazywaniem ich pieniędzmi zamiast „pieniążkami”.

Przeciętna osoba bardziej boi się powiedzieć, że zarobiła w miesiąc 80 tysięcy złotych niż, że podczas wakacji zabrała ze stołu w formie bufetu pięć kanapek i osiem bananów.

Niepisane, powszechne zasady brzmią:
Po pierwsze, nie mów o pieniądzach.
Po drugie, nie mów o pieniądzach.
Po trzecie, jeśli już zacząłeś paplać to mów, że ciężko jest wyżyć i w tym kraju po prostu się nie da dobrze zarabiać.
Po czwarte, jeśli wydało się, że mimo wszystko zarabiasz sporo powyżej przeciętnej to przeproś, zaczerwień się i przyznaj, że to wszystko kwestia szczęścia.

Jeśli tego nie zrobisz to usłyszysz jedną z następujących 11 rzeczy:

1. Pieniądze szczęścia nie dają.

Objadanie się tanim pasztetem i jeżdżenie dwudziestoletnim autem też jakoś szczególnie nie uszczęśliwia.

2. To nie liczą się dla ciebie żadne głębsze wartości?!

Mówiąc, że pieniądze są ważne stwierdzam tylko, że dobrymi uczuciami w piecu się nie napali, a jeśli mam przez czterdzieści lat spędzać 40 godzin tygodniowo pracując to wolę ten czas wykorzystać na rzeczy, które lubię i sprzedawać go za 5, 10, czy 40 tysięcy złotych zamiast za 600 złotych.

3. Przyczyną wszelkiego zła na świecie są pieniądze.

To jak z rozważaniem czy zabija broń palna czy człowiek, który pociąga za spust. Osobiście uważam, że winne są poszczególne osoby, przy czym zwykle wina osób mających pieniądze polega zwykle na tym, że oni je mają, a ty nie. Są różni ludzie, a wrzucanie ich bezmyślnie do jednego worka to wyraz skrajnej ignorancji.

4. Wcale nie, bo mój kumpel Krzysiek jak zaczął więcej zarabiać to całkowicie się zmienił!

Owszem, pieniądze zmieniają człowieka. Tak jak wszystko inne, bo zmieniają nas doświadczenia. To, że urodził się przystojny, niski czy niezbyt inteligentny, miejsce, w którym się wychowywał i to jakie osoby spotkał na swojej drodze. Jednocześnie człowieka zmienia też niezaradność finansowa, w tym jeżdżenie na drugi koniec miasta po kilogram schabu, na którym oszczędzi się 5 złotych i chowanie do torebek potraw ze szwedzkiego stołu „na później”.

To dlatego osoby, które nie posiadają pieniędzy i nie wspinają się po szczeblach zaradności finansowej, są mniej ufne, czują się wykorzystywane i przesadnie ostrożne, co odbija się również na ich życiu towarzyskim, osobistym i zawodowym.

Każdy zna kogoś, kto osiągnął sukces i nagle „zapomina” o swoich znajomych, ale to przede wszystkim skutek ograniczonych zasobów. Każdy ma do dyspozycji 24 godziny na dobę oraz około 50 osób, z którymi może utrzymywać osobiste kontakty. Oznacza to, że kiedy zaczyna je angażować w innych sferach niż dotychczas to ma mniej czasu, a nie że jest gorszym człowiekiem. Spotkanie celebryty, który nie chce poświęcić ci pięciu minut nie oznacza, że jest chamem, ale wynika to z tego, że gdyby każdemu poświęcał pięć minut to nie robiłby nic innego. Fakty są takie, że powyżej pewnego pułapu trzeba liczyć się z tym, że będzie dostawało się zazdrość i nienawiść będąc tym samym człowiekiem co zawsze.

5. Powodzenie finansowe zależy od szczęścia.

Tak, jesteś taki sam jak Kulczyk – po prostu nie masz szczęścia. To pocieszająca perspektywa, ale nieprawdziwa. Owszem, można mówić, że na początku lat 90-tych większość Polaków dorobiła się dlatego, że miała dojścia i kupiła za bezcen państwowe przedsiębiorstwa, ale jednocześnie wciąż więcej osób miało dojścia niż postanowiło je wykorzystać, a jeszcze mniejsza ilość osób wykorzystała je do zrobienia fortuny. Nie mówiąc już o tym, że obecnie odnosi sukcesy już kolejne pokolenie przedsiębiorców, którzy wychowywali się w identycznych warunkach jak ty.

Generalnie tłumaczenie swoich wyników szczęściem to najbardziej szkodliwe zachowanie, bo generuje życiową bierność i ochoczo wspiera brak odpowiedzialności za to czego doświadczamy. Każdego spotykają okazje i szczęśliwe zrządzenia losu, ale ich wykorzystanie to już kwestia tego co zrobisz. Zwykle nie robisz nic, nie idziesz za ciosem, nie zaciskasz zębów i nie wyciągasz wniosków.

6. Nie boisz się, że ludzie będą cię lubić tylko ze względu na pieniądze?

Nie, bo bez powodu lubi się tylko swoje dzieci, pandy i czekoladę, a każdego człowieka lubi się z jakiegoś powodu: wspólnego poczucia humoru, gustu, inteligencji albo dlatego, że ma ładne i jędrne piersi oraz długie włosy. Każdy ma katalog cech, dzięki którym „wygrywa” w relacjach międzyludzkich i nie jest mu przykro, że ma osiągnięcia wyłącznie z ich powodu. To samo dotyczy pieniędzy – jeśli nie odziedziczyło się ich w spadku, to są one zasługą cech charakteru, które wciąż będzie się miało. Różnica jest taka, że większość osób ma przekonanie, że pieniądze to coś, co się przydarza – jak kupa gołębia lądująca na głowie, a nie kwestia wyjątkowo rozwiniętych umiejętności komunikacyjnych, kontaktów, wytrwałości, kreatywności i wiedzy finansowej.

7. Ja wolę mieć czas na zabawę z dziećmi niż spędzać każdą godzinę w firmie.

Ja wolę mieć ten komfort, że wyjdę ze swojej firmy kiedy zechcę, bo ktoś w tym czasie będzie pracował dla mnie.

8. Ha! Czyli chcesz się dorobić na ludzkiej krzywdzie!

Nie, bo długoterminowo na rynku utrzymują się przedsiębiorstwa, które zaspokajają potrzeby konsumentów i całościowo oceniane mają pozytywny wpływ na rzeczywistość. Zarzut może dotyczyć za niskich wynagrodzeń, ale:
a) Płace wynikają w dużej mierze z polityki państwa, podatków i składek ZUS.
b) Płace wyznaczane są przez rynek.
c) Płace są zawsze niższe niż wartość pracy, ale jeśli ktoś uważa, że jego praca jest warta więcej, może ją sprzedać komuś innemu albo założyć firmę.
Takie mówienie całkowicie pomija również kwestię własnych wyborów, w tym wyboru określonej ścieżki kariery, rozwijania się, jakości oferowanej pracy oraz umiejętności negocjowania swoich stawek i warunków w jakich się pracuje. W życiu maksymalnie możesz dostać to czego żądasz, ale jeśli nie żądasz nic, to dostajesz tylko minimum – pracę za 2 tysiące, seks na misjonarza dwa razy w tygodniu i grilla z kiełbasą z „Biedronki”.

9. Pieniędzy do grobu nie zabierzesz.

Nie zabiorę też niczego innego, więc usiądę sobie w kącie i będę cichutko płakał. W rzeczywistości to zdanie jest kolejnym przykładem braku umiejętności połączenia kariery i rozwoju duchowego, a przecież można wspaniale realizować się robiąc rzeczy, które się lubi za więcej niż przyzwoite pieniądze. Zresztą robią to tysiące osób i jest ich coraz więcej.

10. Chcesz podporządkować swoje życie zarabianiu pieniędzy?

Nie, chcę je poświęcić robieniu dobrze tego co lubię, a nie chcę, żeby brak pieniędzy powstrzymywał mnie przed życiem na własnych zasadach.

11. Najważniejszych rzeczy w życiu nie kupisz.

Czy za pieniądze kupię sobie przyjaźń, miłość albo zdrowie? Pewnie nie, ale nie zapewnię sobie też tych rzeczy pozbywając się ambicji i krzycząc, że banknoty to wcielenie zła. Jeszcze gdyby istniały statystyki mówiące o tym, że osoby znajdujące się w górnych 5% społeczeństwa pod względem zarobków częściej mają raka, miłość widzą tylko na ekranie kina, a o przyjaźni słyszeli ostatni raz tak dawno, że muszą sobie sprawdzić to słowo w słowniku, ale niestety takich statystyk nie ma. Przeciwnie – z przeprowadzonych badań wynikają smutne wnioski mówiące o tym, że całościowo 10% dzieci jest wychowywanych przez nie swoich ojców, ale dotyczy to tylko 1% najbogatszych i od 10 do 30% mężczyzn o niskim statusie.

Przeczytałeś ten wpis i mnie nie lubisz, prawda? Masz mnie za wkurwiającego aroganta, któremu przydałoby się, żeby ktoś udowodnił, że nie ma racji? Jeśli tak, to mam dla ciebie złą wiadomość, bo jesteś klasycznym hipokrytą. Pieniądze liczą się dla ciebie tak samo jak dla każdego innego, bo jeśli się nie mylę jednym z kryteriów wyboru studiów były dla ciebie przyszłe zarobki, pracujesz, masz lub będziesz mieć kredyt hipoteczny, żeby żyć lepiej i chcesz, żeby twoje dzieci miały lepiej niż miałeś ty.

Jesteśmy uzależnieni od rzeczy materialnych, ale też jesteśmy tacy sami, bo każdy chce kochać i być kochanym, mieć fajną rodzinę, czuć, że żyje na 100% i że jego dzieci dadzą sobie radę w życiu. Różnica jest taka, że ty bierzesz udział w wyścigu mając zaciągnięty hamulec ręczny i wykorzystując tylko niewielką część swojego potencjału przez brak akceptacji, że zaradność finansowa to niezbędny obszar życia, a dbanie o niego umożliwia spełnianie marzeń, wpływanie w większym stopniu na swoje życie, życie swoich dzieci, a nawet to, co stanie się po naszej śmierci oraz samorealizację na jakimkolwiek poziomie wyższym niż podwórkowym. Robienie tego nie sprawia, że jesteś gorszy. Sprawia, że możesz być bardziej sobą.

Natomiast smutnym faktem wynikającym z braku szacunku do pieniędzy i osób, które je zarabiają jest to, że dzięki temu skutecznie zamykasz sobie drogę do bycia jedną z nich. Pomyśl o innych rzeczach i osobach, o których mówisz, że ich nie lubisz i policz ile z nich na stałe jest w twoim życiu. Niewiele, prawda? Wiesz co to oznacza? Że za dziesięć lat wciąż będziesz mówić, że inni mieli „więcej szczęścia do pieniędzy”, ale z pewnością mają mniej kochające rodziny i mniej prawdziwych wartości.

Podobnie jak dzisiaj, będziesz się mylić.

Dodaj komentarz

97 komentarzy do "11 nieprawdziwych rzeczy, które mówi się o pieniądzach i ich zarabianiu"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
in.
Gość

Dzięki za ten tekst. Po prostu… dziękuję.

Konrad
Gość

Chyba masz błąd w tym zdaniu „Pierwszym jest stwierdzenie, że kobiety zasługują tylko na to za co zapracują”. Nie powinno być „na to na co zapracują”?

Druga sprawa, czytałeś może książkę „Kwadrant przepływu pieniędzy”?

Dominik
Gość

Kiyosaki, zmyśla w swoich książkach i to bardzo. „Gdyby w encyklopedii było hasło „jak zostać bogatym sprzedając ludziom kłamstwo o tym, jak stałeś się bogatym”, pod tym hasłem znaleźlibyśmy zdjęcie Roberta.”

Przy okazji polecam przeczytać – http://blog.krolartur.com/anty-guru-robert-kiyosaki/

Dominik
Gość

W sumie racja zgadzam się :)

Gojira
Gość

Kolejny świetny tekst przepełniony szczerą prawdą a nie mydleniem oczu i uszlachetnianiem ubóstwa.

Eva
Gość

Niemożliwe! Dalej Cię lubię ;-)

Pionierka
Gość

Oczywiście, że nie mam Cię za wkurwiającego aroganta. Pewnie dlatego, że wybierając studia w ogóle nie brałam pod uwagę przyszłych zarobków, nie uważam, że w Polsce nie da się zarobić i nie uważam, że ktokolwiek powinien za swoje zarobki przepraszać. Uważam, że zarabianie to częściej efekt pracy niż szczęścia, choć trochę szczęścia się przyda. A poza tym to jednak wychodzi na to, że niespecjalnie zależy mi na pieniądzach. Raczej mam podejście: raz są, raz nie ma, ogólnie jestem ogarnięta finansowo, a Porsche mi się nie marzy.

magda
Gość

Jeden z lepszych tekstów, zdecydowanie.

Kamil
Gość

Michał, co było przełomem w twoim życiu? Bo chyba nie od samego dzieciństwa byłeś ukierunkowany na sukces? Jak twoim zdaniem to działa, że człowiek wkracza w dorosłe życie, pracuje w KFC, a potem jedni zaczynają żyć tak jak ty chociażby, a drudzy zostają kierownikiem zmiany w KFC i nadzorują smażenie kurczaczków?
Wiesz o czym mówię, trenujesz boks i widzisz tych wszystkich świeżaków. Większość dostanie łomot i nigdy nie wróci. A zawsze jest garstka tych, którzy nagle sobie uświadamiają, że łomot tak czy siak dostaną, więc może by spróbować przypierdolić temu większemu… ;-)

Charlie
Gość

jestem ciekawy co Volant ma do powiedzenia w tej kwestii więc zostawiam comment :D

Rafal C
Gość

Myslę że duża role odgrywaja tu ambicje i umiejętność przekuwania ich w czyny, jezeli ktoś nie jest nawet zbyt ogarnięty, a ma ambicje i potrafi działać to znajdzie drogie to tego aby w życiu osiągnac to do czego dazy, nazwijmy to coś, czyms więcej…

VQ
Gość

a co jeśli powiem, że jakoś mnie uszczęśliwia jeżdżenie 20-letnim samochodem i jedzenie pasztetu z ketchupem na wyprawie nie all in, ale raczej all out? i że nie sądzę, by każdy musiał mieć koniecznie kredyt hipoteczny, te kajdany współczesnego człowieka? i że czasem wolę mniej, niż więcej? i że kasa wiele ułatwia i jest super, ale niekoniecznie horrendalna? i że paradoksalnie pieniądze czasem są przyczyną tego, że coś nas w życiu omija? kupuję… więc jestem?

pod większością Twych punktów podpisuję się, ale wydaje mi się, że mocno zawęziłeś temat i perspektywę – poleciałeś Volantem ;)
to jest raczej temat do długiej rozmowy – może gdzieś, kiedyś, (na jakimś jachcie?), bo przecież nadal Cię lubię.

tylko chyba wolałabym, aby ostatnie zdanie brzmiało:
Podobnie jak dzisiaj, MOŻESZ się mylić.

pozdro, M.

bartles
Gość

To nadal to, co Volant napisał jest słuszne. Po prostu Tobie wystarcza inna ilość pieniędzy. Zwróć uwagę – V. pisze o 5,10,80 tysiącach, a nie o 80milionach. Dolarów.
Bardziej w tym tekście ważne jest to, że nie należy się wstydzić ‚wiedzy finansowej’ czy bycia niezależnym. Bo do tego się sprowadza posiadanie pieniędzy.

Lenta
Gość

Zauważ jednak, że kapitalizm sprytnie ukrywa skąd masz dużo kasy: czy jesteś mądrzejszy, czy sprytniejszy…? A to znacząca różnica.

Zeimer
Gość

„Płace są zawsze niższe niż wartość pracy” — Obawiam się, że nie jest to prawda. Płaca jest równa wartości wymiennej pracy wyrażonej w pieniądzu, natomiast praca zostaje podjęta, ponieważ jej subiektywna wartość użytkowa jest dla przedsiębiorcy większa niż subiektywna wartość użytkowa kwoty pieniędzy, którą należy przeznaczyć na ową pensję (a także różne bzdurne podatki). Dla pracownika jest odwrotnie — wartość użytkowa wypłacanej mu pensji jest dla niego większa niż wartość użytkowa czasu, który musi przeznaczyć na pracę.

Podly Element
Gość

Pieniadze maja jedna charakterystyczna ceche…jak sa to sa,a jak ich nie ma to nie ma. Za to Ty..jestes i bedziesz. Dzis masz kurs wymiany papieru 1 do 4, za jakis czas moze 1 do 10, za inny jeszcze wszystko co masz bedzie warte tyle co twoj roboczomiesiac w nowych okolicznosciach przyrody na drugiej polkuli kiedy bedziesz byc moze zmuszony zaczac od zera…czy na pewno o to chodzi? Zawsze mialem przeogromny szacunek do ludzi ktorzy potrafili ogarnac swoja dookolna rzeczywistosc z jak najmniejszym uzyciem pieniedzy. Nie kutwizm. Zaradnosc. Inna. Bo bardziej prawdziwa,uczestniczaca w zyciu,niewymienna. Pieniadze to rzecz wzgledna. Grunt ze lubisz to co robisz,robisz to po cos a nie sprzedajesz swoj czas jak prostytutka i moglbys zyc rownie dobrze bez pieniedzy jak z.

dmagic
Gość

Sama prawda, zgadzam sie w 100%.

VQ
Gość

dokładnie tak jest, Ty Podły Elemencie.

Lenta
Gość

Znakomite, Ty … VQ :)

VQ
Gość

Ty, Lenta, przedstaw się ;)

Lenta
Gość

Rzeczywiście coś powyżerało komentarze…
VQ – internetowy aspekt egzystencji w moim przypadku, to tylko kilka komentarzy, którymi staram się dać wyraz swojego konsekwentnie poszerzanego spojrzenia na życie:) Od czasu do czasu trafia się takie olśniewające spostrzeżenie, że aż boli pragnienie podzielenia się nim z kimś innym…
A w jakich jaskiniach VQ zostawia swoje cienie?
Pozdrawiam

VQ
Gość

cienie u Volanta, Malvy, Bartka, Tattwy, Veny, Pawła B, Magdy, Segritty… wyraźniejsze kształty na swych blogach (masz w opisie mego profilu, nie będę tu Michałowi spamować) – zajrzyj, jeśli masz ochotę ;) pozdro!

Suzaku666
Gość

Dzięki za ten tekst. Akurat pracuję sobie w UK na zmywaczku :D Szału nie ma, mam najniższą krajową, jakoś niebardzo chce na razie to zmieniać chociaż za 2 miesiące będzie rok. Chodzi o to że właśnie wróciłem z urlopu, stać mnie było na dwa auta, jedno tanie do taniej jazdy a drugie do nauki driftu. Podczas całego zamieszania byłem oszukany na pieniadze, stary „znajomy” który pojawił się z nikąd, okazał się tym samym niegodziwcem o jakim słyszałem już kilka lat temu zanim kontakt nam się urwał.
Otóż przechodząc do rzeczy, jestem w trakcie odzyskiwania swoich pieniędzy i szczerze nie wiem czy je odzyskam i tak na prawde niezbyt mi na tym zależy. Zacząłem konfrontację w otwarte karty, gdzie odkąd się pojawił obserwowałem jego ruchy.
Mimo że zarabiam te wsomniane minimum to i tak czuję się z tym dobrze, wiem że się rozwijam i zmierzam przed siebie. Lecz najlepsze jest to że mimo że mam te pieniądze to i tak stawiam ponad nie swoje zasady którymi się kieruję. Wiem że ten „kwit” którego mogę nieodzyskać był ceną za wiedzę i opinię o nim, z własnego doświadczenia.
Podsumowując, pieniądze czy w taki czy inny sposób jednak pomagają się rozwijać, stawiają nas bowiem w nowych sytuacjach kiedy jednak mamy coś do stracenia, a jedynie od nas samych zależy jak sobie z tym poradzimy.
Mam nadzieję że nienamieszałem zbytnio, i ktokolwiek da radę z tego coś zrozumieć :P

Elijah
Gość

Zasadniczo bardzo dobry tekst, gratulacje.

Przechodząc jednak do szczegółów – dlaczego nie zgadzasz sie z tym, że pieniądze szczęścia nie dają? Dają albo nie dają, rzecz w tym przypadku akurat dość indywidualna.

Rzecz jasna, nieprawdziwym jest stwierdzenie „pieniądze szczęścia nie dają” jako wymówki do braku ich posiadania (taka chyba jest najczęstsza interpretacja), ale szczęście w gruncie rzeczy to wynik osobistych i bardzo subiektywnych interpretacji zdarzeń które dzieją się wokół nas, i akurat z pieniędzmi niekoniecznie musi mieć to cokolwiek wspólnego. Na przykład: przypomni sobie 3 chwile, w których byłeś głęboko szczęśliwy – w ilu z nich tak naprawdę myślałeś o kasie? ;) W moim przypadku – ani razu.

Oczywiście, pieniądze są bardzo ważne, należy je kochać, szanować i dbać, ale nie mieszajmy tego ze szczęściem ;)

Karolina
Gość

Jak mnie wkurza, kiedy ludzie używają zwrotu „pieniążki” i innych tego typu zdrobnień. Aż chce im się odpowiedzieć: „a chcesz kopka w dupkę?”. Podobnie jak kończenie zdania twierdzącego słowem „tak” w tonacji pytającej. Skąd ta maniera ja się pytam!

Zaś w kwestii zasadniczej – nie lubię imprez rodzinnych, bo się nagle okazuje, że zarabiam za dużo. Rodzinę wówczas bardzo nurtuje, dlaczego nie wzięłam kredytu i nie kupiłam mieszkania. Odpowiedź, że zwyczajnie nie chcę mieszkać w tym mieście, w którym pracuję, nie jest mi potrzebny dodatkowy czynnik stresujący, nie mam noża na gardle i niczego nie muszę i wolę nadwyżkę zaoszczędzić na lokum, które faktycznie mnie uszczęśliwi do końca dni moich, nie trafia w wymiar pojęciowy pytających. I co, mam iść do kąta i robić samobiczowanie z tego powodu? Wolę zwyczajnie ograniczyć kontakty z rodziną do minimum.

Jeszcze w kwestii pieniędzy, jedno z zachowań, które mnie irytują, a które niestety w sposób dobitny musiałam wytłumaczyć szanownym Rodzicom, że kategorycznie więcej sobie tego nie życzę. Otóż, cudze pieniądze wydaje się łatwiej niż swoje. Czyli zdania: jakbym tyle zarabiała co ty, to coś-tam; na twoim miejscu to bym się rozejrzała za czymś-tam, masz tyle oszczędności to kup to-i-tamto. To są moje pieniądze i ja nimi rozporządzam. Masz swoje, to wydawaj je na co chcesz. Od moich się odtenteguj.

SIS
Gość

„Otóż, cudze pieniądze wydaje się łatwiej niż swoje”
codziennie robi to nasza władza, a nawet nas zadłużają. :(

prezes
Gość

Dokładnie to samo przeżywam :D Jak już „tyle piniendzy” masz to teraz kiedy ślub, kiedy kredyt, kiedy dzieci :) Ja czasami mówię, że nie jest moim marzeniem spowiadać się teściom w niedziele przy gołąbkach jaki to ja zajebisty jestem i jaką to „partię” ich córka uziemiła. A mieszkanie można mieć za gotówkę. Cierpliwość i tumiwisizm to jedyne co pozwala mi słuchać tych bzdur i jednocześnie nie pierdolnąć pięścią w stół a potem wyjść.

Piotr Z
Gość

Odnośnie punktu 6
Pandy każdy lubi nie bez powodu tylko dlatego, że są zajebiste :)

Misza
Gość

a) Płace wynikają w dużej mierze z polityki państwa, podatków i składek ZUS. – w innych artykułach, w książce chyba również wspomniałeś o tym, żeby nie zwalać winy na status urodzenia, pogode, państwo itd … Pracuje w Pogotowiu Ratunkowym jako ratownik, robie to co lubie, a ktoś to robić też musi i nie wyobrażam siebie prowadzącego firme czy pracującego w jakims korpo nawet za wyższe zarobki … po prostu jestem przyzwyczajony do pewnego poziomu adrenaliny i ciężko się na siłe przestawiać, tylko po to żeby więcej zarabiać. Równocześnie pieniądze są dla mnie ważne jak dla każdego normalnego człowieka i chciałbym zarabiać więcej, ale za to co lubie, a nie na siłe robić z siebie biznesmena. Czy ja mam wpływ na to, że ratownik powiedzmy w UK czy w Australii zarabia tyle, że stać go na wszystko, a u nas za widok umierających dzieci i pływających mózgów po asfaltach ( niestety tez widziałem ) dostaje 2500 zł ? Czy to moja wina, że większość społeczeństwa jest tępa i tacy ludzi mają prawo głosu w wyborach ??? Obraz społeczeństwa zobaczyłem jak było Euro w Polsce, jak wszyscy jak jeden mąż malowali gęby jakimiś szminkami, nosili pajacowate cylindry … dorosłe chłopy, ojcowie i głowy rodziny wyglądali jak banda clownów. Oni nie robili tego bo tak chcą. Oni robili to dlatego, że każdy tak robił i głupio było przyjść wyglądając normalnie.

Lenta
Gość

Bycie biednym z lenistwa powinno być piętnowane.
Ale duuużo kasy wymaga dużo odpowiedzialności. Przykład: dzieci. Plagą dzisiejszych szkół są drogie tablety, „dotyksy” i inne gadżety – generują zazdrość, a co najgorsze, to że ich właściciele nieświadomie niszczą swoje „szanse na dobre relacje”, bo zawsze stawiają „posiadanie” swoich skarbów ponad dzielenie się nimi.

- O! jaki super galaksiak! Mogę potrzymać?
- Nie bo zepsujesz. A poza tym to mój galaksiak!!
- Ale z ciebie sknera! Już nie jesteś moim kumplem!!!
- I dobrze!! Nie chcę kumpla biedaka bez galaksiaka!!!

Nie róbmy tego naszym dzieciom.

Karolina
Gość

„dotyksy”, „galaksiak” – czuję się jakbym spojrzała w przepaść… pokoleniową

Lenta
Gość

Przepaść pokoleniowa mniejsza lub większa to nadal … przepaść. To czeka wszystkich rodziców:)

Vykos
Gość

Volant, zgadzam sie praktycznie w 100% kiedy piszesz o wszystkich innych dziedzinach, ale kiedy piszesz o pieniadzach zawsze cos jest nie tak.

Primo, jesli chcesz zarabiac pieniadze to je zarabiaj, nie musisz za nic przepraszac, patrz pkt 8 albo 10. Ktos powiedzial, ze jesli nie bedziesz realizowal swoich marzen to zatrudni cie ktos do realizacji wlasnych. Jesli ktos daje sobie zrobic krzywde, to jego probem, a nie jego pracodawcy.

Secundo, mam wrazenie, ze mimo, iz uwazasz ze gadanie o pieniadzach i ich zarabianiu jest ok, to piszesz o tym z jakby wstydem, ktorego w ogole nie ma przy pisaniu o zwiazkach. Tam jestes otwarty, tutaj nie….. Moze faktycznie w PL zarabianie kasy to tabu?

Ad. 4 – nie masz racji, zachowanie nowobogackich pokazuje ewidentnie ze bogactwo zmienia czlowieka – moze nie 100 ale 95% z nich. Przejedz sie po miescie, zobacz za kogo uwazaja sie goscie w drogich furach albo jak traktuja kelnera nowobogaccy. We fraku wyglada sie dobrze dopiero w 3 pokoleniu.

Ad. 5 – pieniadze zaleza od szczescia, aczkolwiek szczesciu i mozna a nawet trzeba pomoc. Sa tacy, ktorym udaje sie biznes za pierwszym podejsciem, sa tacy co za 10. Jeden spotka odpowiedniego inwestora przypadkiem a inny musi sie nachodzic. W zasadzie jak sie ma szczescie to w kazdej dziedzinie zycia sie ma lepiej.

Victoria
Gość

Pieniądze dają wybór. Koniec. Kropka. Jeśli mam kasę i decyduję się jeździć 20letnim autem to dlatego, że tak chcę, a nie że muszę. Moje życie to sinusoida. Raz mam kasę, dużo kasy, a raz jestem bankrutem, który się dopiero odbija jak dzisiaj. Zadbałam w czas o aktywa dzięki, którym nie będę musiała na czarnym rynku sprzedać nerki, by ratować dzieciaka. Mogłam płakać, ze pochodząc z patologii już nic tylko bieda, która jest patologią i trzeba ją tępić. Miałam do wyboru siedzieć i wyć, że bieda, a za terapie dziecka muszę siedem tysięcy złotych polskich co miesiąc lać, albo wziąć się w garść, srać na schematy, wymówki i wszystkie dyrdymały dla leniwych i ciot życiowych i zarabiać dość, by dziecko było samodzielne, gdy matka umrze. Jakiś czas temu postawiłam na złego konia i sięgnęłam dna finansowego, nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni zapewne. Ale zdecydowanie najlepsze okresy w moim życiu to te z pełnym portfelem. Filozofowanie o tym, że świat wcale nie kręci się wokół dupy i pieniędzy pozostawiam biedakom, niewyżytym seksualnie. Podpisuję się pod Twoim tekstem obiema rękoma i cyckami też.

P
Gość

Mógłbyś powiedzieć coś o swoim rozwoju duchowym… na kim się wzorujesz, kto jest twoim wzorcem w tym temacie. Jakie książki poleciłbyś w tej kwestii?

wawrzyn
Gość

Im częściej zdarza mi się ciebie czytać, tym częściej myślę o tym, żeby rzucić moją pracę.
Zdecydowanie muszę zaglądać tu częściej ;)
Pozdrawiam

em
Gość

Kogo przedstawia załączony obrazek?

Chilli
Gość

Hej Volant :)
Dużo prawdy w tym co napisałeś widzisz to wynika z prostej zasady, że nie widać nigdy ciężkiej pracy jaką człowiek musi wykonać, aby jakikolwiek sukces odnieść, widać jednak efekty tej pracy.
Jeżeli osoba X przez 5 lat codziennie wyjeżdża do „pracy” starym golfem po czym nagle kupuje sobie nowe audi to kłuje to w oczy bo większość z jego sąsiadów powie. „Ja też codziennie chodzę do pracy i nie mam, pewnie ukradł.” Tylko, że jest różnica między chodzeniem do pracy a pracowaniem. Można „chodzić do pracy” w urzędzie i w 3 osoby wykonywać pracę którą z powodzeniem wykonywałaby jedna za najniższą krajową. Można też pracować lub inaczej mówiąc zapierdalać i bogacić się dużo szybciej realizując konkretne cele. Największy szok ludzie przeżywają kiedy uświadomią sobie na czym polega ich wypłata brutto i netto oraz to jakie koszty ponosi pracodawca za ich pracę. Zwykle pracownika nie obchodzi całość kosztów jaką generuje tylko to ile dostaje na rękę netto. Najlepiej obrazuje to model jednoosobowej działalności gospodarczej kiedy przedsiębiorca musi nagle zapłacić 1100zł zusu bez znaczenia czy ma dochód czy go nie ma, musi zapłacić 18% podatku dochodowego od tego co zarobi i zostają mu jakieś marne ochłapy po odliczeniu kosztów.
Sam prowadzę firmę od 5 lat i muszę przyznać, że straciłem wielu „znajomych” kiedy kupiłem sobie pierwszy porządny samochód który służy mi głownie do pracy. Wcześniej miałem opinię niegroźnego wariata który 12h dziennie „pracuje” gdy oni królowie życia siedzą pod blokiem i sączą piwko. Teraz często słyszę, że jestem dilerem, zbieram haracze lub, że jestem związany z firmami bukmacherskimi czyli po prostu złodziej, złodziej, złodziej.
Jest takie japońskie przysłowie „Gwóźć który wystaje, prosi się o młotek”, my mamy dowcip, że w piekle kotła z Polakami diabły nie muszą pilnować bo każdy polak który już prawie wyszedł jest wciągany do środka przez innych.
U nas norma to mieszkanie w klitce, picie taniego piwka do obiadu jeżdżenie do pracy 20 letnim golfem i tłuczenie żony za przesoloną zupę. Każdy kto chce od życia czegoś więcej jest „karierowiczem”, „materialistą” lub zwykłym „snobem”.
Jeżeli jeszcze Twoje plany wobec potencjalnej partnerki są jakiekolwiek. Jeżeli chcesz spotkać miłą, ładną, mądrą dziewczynę z ładnymi cyckami i nie śpieszy Ci się do zapłodnienia jakiejś siksy to dostaniesz łatkę dzieciaka który nie dorósł jeszcze do bycia prawdziwym mężczyzną jakby rola prawdziwego mężczyzny ograniczała się do posiadania dziecka z jakąś marudną lochą, harowaniu w fabryce i przynoszeniu wypłaty w zębach do domu.
Mężczyźni jeszcze są w stanie zrozumieć taką postawę często z zazdrością, ale bez nienawiści.
Kobiety natomiast są uczulone na mężczyzn którzy zaburzają ich wyobrażenie o idealnym życiu u boku faceta który koniecznie musi jeździć audi, ubierac się u Hilfigera i zabierać ją do modnych klubów i do modnych restauracji, nie ważne co robi dokładnie, ważne czy będzie mogła się nim pochwalić przed koleżankami.
Jeżeli kobieta spotka takiego osobnika który to wszystko ma lub jest na dobrej drodze, aby to wszystko mieć i na dodatek ów osobnik ma jakieś plany na swoje życie które odbiegają od standardu założenia sobie gpsa na palec i zaharowywaniu się do śmierci szybko zostaje określony taki facet jako niedojrzały, aby zdyskredytowac go w oczach innych nieznających go jeszcze kobiet.
Wszystko sprowadza się w życiu do tego czy masz jakieś marzenia, czy chcesz je zrealizować oraz czy spróbujesz. Lepsze jest wrogiem dobrego i zmiany wymagają odwagi. Kiedy jest się człowiekiem młodym nie ma się domu ani kredytu na 30 lat mozna ryzykować i inwestować w siebie a nasze „akcje” na rynku matrymonialnym z czasem będą rosnąć. Jeżeli facet szybko się ożeni przed zbudowaniem swojego „kapitału” w postaci firmy, wykszyałcenia, pieniędzy i doświadczenia to może całe życie żałować, że nie chciało mu się założyć prezerwatywy za 3,50zł.
Możesz więc żyć całe życie mając nędzną pracę której nienawidzisz i która Cię nijak nie rozwija. Przeżyć tak całe swoje życie za pieniądze które nie pozwalają Ci tak na prawdę żyć, ale nie pozwalają Ci też umrzeć po czym widząc swojego kumpla który całe zycie płynął pod prad a nie spływał z prądem jak śmieć w nowym luksusowym aucie a u jego boku siedzi ładna blondynka z dużym biustem może Cię kurwica strzelić idąc przez parking z siatami z biedronki do starego golfa w którym czeka marudna żona i durne dzieciaki.
Możesz też żyć po swojemu, zbankrutować 10 razy po czym nauczony doświadczeniem czego nie robić za 11 razem odnieść spektakularny sukces. Wszystko zależy od Twojej wyobraźni długoterminowej i znajomości przyczyn oraz skutków Twoich działań.

Vykos
Gość

A wiesz dlaczego tak jest? Bo ludzi strasznie kluje w oczy, ze mogliby zrobic cos na co sa za leniwi. Ze mozna miec inne fajne zycie niz wegetacje.
Dysonans poznawczy powoduje, ze ci ludzie musza jakies wytlumaczenie dla sukcesu znalezc i jest to wtedy wlasnie: diler, zlodziej, etc.
To tak samo jak opinie tlustych kolezanek o fajnej dziewczynie, ktora ma powodzenie – na pewno musi byc dziwka

Daniel
Gość

Czytając zakończenie, uśmiechnąłem się – wiele osób na pewno Cię znienawidziło, ja nie. W trakcie czytania całości, widziałem tych zawistnych, zazdrosnych ludzi, którzy dokładnie tak myślą. To przykra mentalność Polaków.

Lenta
Gość

Daniel, to przykra mentalność … człowieka. „Za granicą”, wszędzie tam gdzie żyje człowiek, występuje ta mentalność. To część konstrukcji ludzkiej psychiki. Przypisywanie tej cechy tylko do naszego narodu jest lekką … podcinającą skrzydła kastracją:)
Szkopuł w tym, by rozróżniać zazdrość od zawiści.
Zazdrość to wcale nie negatywne uczucie – to zdrowa inspiracja by zdobywać to czego nam brakuje. To tak jakby „poczuć” gładkość skóry tej skąpanej w Słońcu i pachnącej piaskiem dziewczyny, która właśnie znika z zasięgu Twojego wzroku, by zamieszkać w Twojej wyobraźni.
Zawiść to podszyta nienawiścią niechęć niesprawiedliwego życia, które w niewytłumaczalny sposób faworyzuje innych:) To przyczyna śmierci milionów ludzi, nie tylko Polaków.

VQ
Gość

zgadzam się z Tobą, Lenta. ktoś Ty? :)

Lenta
Gość

VQ, zaskoczyłaś mnie tym pytaniem:) główkuję i nie znajduję jednoznacznej szufladki dla siebie. O który aspekt mojej egzystencji pytasz? Pzdr.

VQ
Gość

internetowy, tylko.
objaw no się trochę, bo póki co, same cienie na ścianie jaskini ;)

Radek
Gość

Pełna zgoda. To wszystko prawda. Gdybym to wszystko wiedział i znał w wieku 20 lat pewnie nie zmarnowałbym tylu lat mego życia. Jest jednak jedno małe „ale”. W kapitaliźmie wszyscy nie mogą być bogaci… Nie dopisałeś jednej ważnej rzeczy. Ta „łajba” ma ograniczoną liczbę miejsc. Biedni w kapitaliźmie są równie ważni co bogaci i nie da się ich wyeliminować. Niemożliwa jest sytuacja w której wszyscy są co najmniej „klasą średnią”. I nie żebym krytykował system, bo póki co niczego lepszego nie wymyślono… Ale tak jest.

Chilli
Gość

Nie ma takiego punktu na drodze swojego życia z którego nie mógłbys odbić się w przeciągu 2 lat :) wiem z doświadczenia.

Lenta
Gość

Oczywiście. T w o j e g o doświadczenia…:)

Chilli
Gość

Wiem, że wydaje się to nieprawdopodobne, ale zmiany muszą być kompleksowe jeżeli mają odnieść skutek. Zmień nawyki, wstawaj wcześniej, rób to czego nigdy wcześniej nie robiłeś/łaś bo potwarzając setny raz tę samą czynność nie możesz oczekiwać różnych efektów. Po 2 latach małych kroków zobaczysz jak zmieniło sie Twoje życie.

Lenta
Gość

Zgadzam się – to bardzo prawdopodobne, jeżeli masz silną motywację. Ale ile czasu to zajmie, to już subiektywna sprawa. Trzymam kciuki za każdego, który konsekwentnie dąży do zmiany/poprawy swojego życia i rozwoju/wzrostu otwartości swojego umysłu :)

Piotr Z
Gość

Powodzenia Volant na gali Blog Roku! :) Zasługujesz na zwycięstwo jak nikt inny.

pragmatyczna
Gość

Znam to gadanie… Spotykasz się ze starymi znajomymi, a życie się już tak rozjechało, że w zasadzie niewiele możesz powiedzieć, żeby nie wyjść na buca i chwalipiętę. Zwłaszcza jak nie wiesz co to pielucha.

Auta nie mam z wyboru. Pasztetu nienawidzę. Nieszczęście życiowe w postaci kredytu mam nadzieję, że nigdy mnie nie spotka. I było mnóstwo szczęśliwych chwil, które bez pieniędzy nie miałyby szans w moim życiu wystąpić. Zgadzam się – jeśli nie wygrałeś w totka – to kasa jest pochodną charakteru.

Madagene blog
Gość

Mega zajebisty tekst, zgadzam się z tym co Ty!!!

Gość
Gość

Witam, przeczytałem kilka twoich wpisów i zdziwiłem się , że tak młody człowiek jak ty ma tak dobrze poukładane w głowie. Uważam że te 11 zasad pokutowały kilkanaście lat temu, obecnie chyba mało kto tak myśli, pisząc to inspirowałeś się swoim otoczeniem?

Ania
Gość

Rozbawiło mnie to. Ja z kolei nie rozumiem, co się stało, że teraz jak ktoś ma około 30 i więcej to uznawany jest za młodego człowieka i to, że myśli jest postrzegane jako coś niesamowitego :) Michał jest po prostu myślącym człowiekiem. To tak jak okazywanie zdziwienia, że ktoś ma 30 lat i nie mieszka z rodzicami. To chyba normalne? :)

kamaah
Gość

Gratulacje!!! Wielka szkoda, że to nie główna nagroda, ale i tak – jesteś zwycięzcą w swojej kategorii i uważam, że w konkursie takim jak Blog Roku to naprawdę sporo, tym bardziej, że podchodziłeś do niego pierwszy raz! Pochwal się nagrodą, jeśli jakąś dostałeś, no i zdjęciem z Natką Siwiec jeśli sobie zrobiłeś :P

misiek
Gość

Pieniądze nie zmieniają człowieka, tylko bardziej uwypuklają jego charakter

Beata
Gość

ufff. to jednak nie jestem hipokrytką. Ten tekst powinnam dac na rozmowie kwalifikacyjnej każdemu nowemu „koledze” w pracy.

Lenta
Gość

Nie zapomnij jednak słów Horkheimer`a: Ci, którzy nie chcą mówić krytycznie o kapitalizmie, powinni również milczeć na temat faszyzmu…

gOŚĆ
Gość

A CO MA JEDNO DO DRUGIEGO?

Beata
Gość

To jak będzie z tymi zareczynami???

Marlena
Gość

Tekst jak najbardziej warty przeczytania :) Marudzenie i narzekanie, że nie ma się pieniędzy, a w naszym kraju nie można zarobić jest tak powszechne, że ktoś kto myśli inaczej czuję się jak kosmita. Odrealniony i obcy. Ostatnio miałam podobną sytuację, gdzie moi znajomi oceniali swoje życie, zarobki i perspektywy. I była to typowa rozmowa o tym jak to w Polsce jest źle, nie można zarobić dobrych pieniędzy, a studia poszły w niwecz, bo żadne z nas nie pracuje w wyuczonym zawodzie. Morał jest dla mnie taki, że oczywiście mogę siedzieć i marudzić albo zrobić coś aby poprawić swój obecny stan i dążyc do lepszego statusu zycia. Fajnie Michał, że pokazujesz swoimi wpisami, że ludziom z myśleniem takie jakie ty reprezentujesz udaje się do czegoś dojść :)

Ania
Gość

Amen. Dobrze, że jesteś.

Beata
Gość

Niektóre komentarze to jakiś totalny popis grafomanów, bez ładu składu sensu i logiki ale ważne że jest „dużo trudnych słów”. A Volant jest dlatego tak dobrym blogerem – BO PISZE PROSTO. I z sensem. I każdy wpis jest jak wielki cios.

Dzięki Tobie zaczęło mnie nudzić marudzenie, zaczełam zmieniać otoczenie właśnie z takich „całe życie biednych” na „całe życie szczęśliwych”.

trackback
Cotygodniowy Przegląd Internetu #16: gluten, Kevin Spacey i mądrości zakochanych

[…] 11 kłamstw na temat pieniędzy: świetne rozłożenie na czynniki pierwsze głupich powiedzeń związanych z zarabianiem. Warto przeczytać, żeby zweryfikować swoje poglądy i nastawienie do życia, bo zasobność portfela to nie dzieło przypadku. […]

Volant
Gość

Artykuł pewnie słaby, ALE:
a) ani w jednym miejscu nie napisałem, że ktoś kto ma mniej pieniędzy jest gorszy, bo ani tak nie myślę, ani nie jest to przedmiotem tekstu, który jest o osobach, które same sobie narzucają mentalne bariery przed jakimkolwiek powodzeniem finansowym.
b) jeśli nie potrzebujesz żadnych rzeczy materialnych to nie narzekaj, że rośnie cena chleba :) Możesz również spróbować zrezygnowania z zakupów na rzecz polowania i z pieluch dla dzieci na rzecz okładów z mchu.
c) tym samym Twoja postawa jest tożsama z tą opisaną w tekście. Sam możesz wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski.

VQ
Gość

mentalne bariery przed powodzeniem finansowym? hmm… musimy iść na tę wódkę, bo chyba się nie dogadamy, Michał ;) przeczytaj sobie ten wywiad, żebyś wiedział, co myślę, prócz tego, co już napisałam powyżej – o ile masz oczywiście ochotę

http://www.tygodnikpowszechny.pl/wole-zyc-26831
chodzi mi zwłaszcza o ten urywek od słów: (…) patrzeć na świat z różnych perspektyw. Każde zjawisko w życiu narzuca pewien rodzaj interpretacji. Trzeba umieć w takiej sytuacji wyważyć, wypośrodkować i nie dać sobie wmówić, że jest jedna słuszna interpretacja świata (…)

i nie – nie jestem katoliczką, ucha igielne i dostanie się do królestwa niebieskiego mnie nie interesują.

pozdro!

Volant
Gość

Viola, problem w tym, że ja jestem przekonany, że się zgadzamy i mówimy o tym samym, ale mam wrażenie, że zakładasz, że ja generalizuję i nie jestem tego świadomy, a nie że generalizuję dlatego, żeby zwrócić uwagę na inny problem.

Serio, rozumiem, że:
- są inne perspektywy
- nie każdy musi być milionerem
- każdy ma prawo mieć inne priorytety i niekoniecznie na ich czele stawiać pieniądze (sam zresztą tego nie robię)
- wiem jak to nie mieć żadnych pieniędzy
- każdy posiada inną, optymalną dla siebie ilość pieniędzy zależną od jego potrzeb
- nie każdy ma bariery mentalne przed zarabianiem.

Dlatego też napisałem, że tekst być może nie jest dla ciebie. Jeśli zarabiasz tyle ile potrzebujesz i nie demonizujesz zarabiania to ekstra. Pozostaje mi tylko Tobie szczerze pogratulować.

Inna sprawa, że to, że ty nie masz tego problemu nie oznacza, że inni go nie mają. Biorąc pod uwagę nawet tak oczywisty przykład jak komentarze tutaj: http://100najbogatszychpolakow.forbes.pl/ nie jest to problem wyssany z palca, a przykłady można mnożyć i mnożyć.

Na koniec, nie wiem jakie masz doświadczenia biznesowe (i czy w ogóle masz), ale moje są takie, że jeśli chodzi o młode firmy to nie są one rentowne nie dlatego, że mają zły produkt, ale dlatego, że boją się zarabiać, co jest obecne chociażby w podejmowaniu rywalizacji cenowej zamiast jakościowej, braku umiejętności wychodzenia z ofertami i strachu pod tytułem: „A co jeśli klienci odejdą jeśli zobaczą, że mi się powodzi? Może zaczną myśleć, że zarabiam na nich za dużo i odejdą do konkurencji?”.

Z tego też powodu proponuję, żebyś przeczytała podlinkowany przez siebie artykuł pod kątem spojrzenia na mój tekst z innej perspektywy „bez ideologicznych uprzedzeń”.

Volant
Gość

Viola, problem w tym, że ja jestem przekonany, że się zgadzamy i mówimy o tym samym, ale mam wrażenie, że zakładasz, że ja generalizuję i nie jestem tego świadomy, a nie że generalizuję dlatego, żeby zwrócić uwagę na inny problem.

Serio, rozumiem, że:
- są inne perspektywy
- nie każdy musi być milionerem
- każdy ma prawo mieć inne priorytety i niekoniecznie na ich czele stawiać pieniądze (sam zresztą tego nie robię)
- wiem jak to nie mieć żadnych pieniędzy
- każdy posiada inną, optymalną dla siebie ilość pieniędzy zależną od jego potrzeb
- nie każdy ma bariery mentalne przed zarabianiem.

Dlatego też napisałem, że tekst być może nie jest dla ciebie. Jeśli zarabiasz tyle ile potrzebujesz i nie demonizujesz zarabiania to ekstra. Pozostaje mi tylko Tobie szczerze pogratulować.

Inna sprawa, że to, że ty nie masz tego problemu nie oznacza, że inni go nie mają. Biorąc pod uwagę nawet tak oczywisty przykład jak komentarze tutaj: http://100najbogatszychpolakow.forbes.pl/ nie jest to problem wyssany z palca, a przykłady można mnożyć i mnożyć.

Na koniec, nie wiem jakie masz doświadczenia biznesowe (i czy w ogóle masz), ale moje są takie, że jeśli chodzi o młode firmy to nie są one rentowne nie dlatego, że mają zły produkt, ale dlatego, że boją się zarabiać, co jest obecne chociażby w podejmowaniu rywalizacji cenowej zamiast jakościowej, braku umiejętności wychodzenia z ofertami i strachu pod tytułem: „A co jeśli klienci odejdą jeśli zobaczą, że mi się powodzi? Może zaczną myśleć, że zarabiam na nich za dużo i odejdą do konkurencji?”.

Z tego też powodu proponuję, żebyś przeczytała podlinkowany przez siebie artykuł pod kątem spojrzenia na mój tekst z innej perspektywy „bez ideologicznych uprzedzeń”.

VQ
Gość

no, teraz Cię rozumiem. i na wódkę możemy iść tym bardziej ;) dziękuję za obszerny komentarz.

Blog Ojciec
Gość

„Płace są zawsze niższe niż wartość pracy, ale jeśli ktoś uważa, że jego praca jest warta więcej, może ją sprzedać komuś innemu albo założyć firmę.”
I za ten tekst zaczynam śledzić waszego bloga na stałe :) Świetne :)

pralnia
Gość

W Polsce mamy przykry zwyczaj stawiania się w formie ofiary. Widzę to niejednokrotnie wśród znajomych, w pracy. Ktoś ludzi jawnie wykorzystuje, nie docenia, a wręcz żeruje na tym, że osoby się nie postawią. Nie mają przysługującego im urlopu, nikt im nie płaci za nadgodziny i kiwają głowami, gdy słyszą, że pracownik po grillu z szefem dostał awans. A oni siedzą w robocie po godzinach, ale nikt tego nie widzi. Ale przecież pieniądze są nieważne. Wmawiają tak sobie i żyją z dnia na dzień, budując swoje frustracje. Smutne. Ważny tekst. brawo.

pit
Gość

A ja na to mam tylko cytat, który niestety przychodzi mi na myśl zbyt często: „są rzeczy, których nie można wziąć, one mogą być tylko dane”.

elpressidente
Gość

Ten tekst jest dokładnie oddaniem mojej mentalności na temat wartości pieniądza w życiu… Za ten tekst uwielbiam Cię jeszcze bardziej Voli, o ile to jest w ogóle możliwe ; ) No i gratulację wygrania głównej nagrody na bloga 2014, należało Ci się! ;P

piter167
Gość

Akurat stwierdzenia: 1,9 i 11 to prawda – pieniądze szczęścia nie dają, do grobu ich nie weźmiemy, a najważniejszych rzeczy w życiu nie kupisz.

Chica Mala
Gość

„Nie, bo bez powodu lubi się tylko swoje dzieci, pandy i czekoladę”. Rozbawiłeś mnie. Choć oczywiście nie mogę się z Tobą zgodzić, bo i powyższe lubi się za coś :-D

Z resztą tekstu się zgadzam i nadal Cię lubię :-) W zasadzie to nawet z każdym tekstem coraz bardziej ;-)

Damian Gowarzewski
Gość

Pieniądze szczęścia nie dają, ale lepiej płacze się w Ferrari ;)
Zdecydowanie zgadzam się z tym artykułem. Niby człowiek pracuje żeby żyć, a nie odwrotnie, ale jednak lepiej jest pracować za rozsądne pieniądze niż za grosze „bo tak już jest w tym państwie”.

BB Blondynka
Gość

Dowiedziałam się o tym blogu kilka dni temu. Kurczę, Facet już Cię lubię – zwłaszcza za tekst o kobietach egoistkach :)

BB Blondynka :)

kima
Gość

Hm tylko , nie kazdy ma równy start… nie każdy dostaje te ” dobre ” cechy przekazane od rodziców, które dają podstawy radzenia sobie w życiu. Ale coś w tym jest.. coś :)

Beata
Gość

Zgodzę się, najlepiej sobie na początku zapewnić dobry byt, a dopiero myśleć o innych. :) Cieszę się, że w końcu to zrozumiałam. Chciałabym dla siebie jak najlepiej, a dla innych… są mi obojętni. Niestety tak jest w dzisiejszym świecie. Może jak już będę „na szczycie” poznam tych wartościowych ludzi, o których marzę. :)

Piotr
Gość

Odnoszę wrażenie, że te słowa zazwyczaj wypowiadane są ze zwykłej zazdrości lub zawiści. Gdyby osoba je wypowiadająca nagle wzbogaciła się to już by tak nie myślała.

wpDiscuz