Dlaczego kobiety tkwią w związkach bez przyszłości?

Dlaczego kobiety tkwią w związkach bez przyszłości?

Kiedyś regularnie chodziłem do tego samego klubu, a bywanie często w jednym miejscu ma to do siebie, że poznaje się ludzi, którzy przychodzą tam równie często. W ten sposób poznałem Kasię.

Kasia miała 28 lat, zgrabne sukienki, bieliznę z Triumpha (o czym sama mi powiedziała) i upodobanie do picia szotów tequili, bo kojarzyło jej się to z życiem w Nowym Jorku, a lubiła Nowy Jork. Natomiast nie dało się tego powiedzieć o jej narzeczonym, bo akurat na niego zawsze narzekała, uważając go za ponadprzeciętnego bałwana.

To dlatego w weekendowe wieczory tańczyła jakby świat nie istniał, intensywnie flirtowała i nie miała nic przeciwko rozdawaniu numerów telefonu. Nie wiem, czy go zdradzała, za to wiem, że go nie zostawiła, chociaż nigdy nie przestawała o tym myśleć.

Mężczyźni widząc, że kobieta nie spełnia ich standardów, znacznie częściej odwrócą się na pięcie. Kobiety przełkną nawet zdradę i zrobią to, do czego przywykły – poradzą sobie. Dokładnie tak jak potrafią. Zacisną zęby, wmówią sobie, że on się zmieni, przegadają problem z przyjaciółkami sącząc piwo z sokiem imbirowym, będą sprawdzać rynek obserwując śliniących się na ich widok facetów albo zdradzać swojego partnera w odwecie – szybko, bez emocji i dyskretnie. Często nie zrobią tylko jednego – nie odejdą, potrafiąc latami czuć, że zasługują na więcej, a i tak po to nie sięgając.

Po pierwsze, kobiety boją się popełnić błąd

Jeśli zapytasz mężczyznę czy zdecydowałby się na trzymiesięczny związek z atrakcyjną kobietą, wiedząc, że wtedy ona wyjedzie i już nigdy się nie zobaczą, to prawdopodobnie się zgodzi. Kobieta w analogicznej sytuacji powie: „Gdybyś tylko mógł zostać to tak, ale w takiej sytuacji nie mogę się na to zdecydować”.

Niemal każdy ich związek jest długoterminowy i „na poważnie”, a one traktują faceta tak, jakby miały spędzić z nim całe życie. Głównie dlatego, że kiedy coś nie wyjdzie to boją się przyznać: „Tak, popełniłam błąd. Jest takim skurwysynem, że żałuję, że widział mnie nago i wstyd mi za to, że mu uwierzyłam”. Zamiast tego wytłumaczą sobie, że on wolniej dojrzewa, że jeszcze zrozumie jaki ma skarb, a jak będą mieć dziecko, to z pewnością się zmieni i przestanie być tym szczylem, który wpatruje się w plakat Nissana GT-R, zamiast nie móc oderwać wzroku od jej pośladków w czarnej bieliźnie.

Kobieta może źle wybrać raz. Może to zrobić nawet dwa lub trzy razy. Ale gdzieś jest granica, po której przekroczeniu coś się zmienia. Wiesz jak nazywa się kobietę, która popełni zbyt wiele błędów? Dziwką. Ewentualnie „tą, z którą nikt nie potrafi wytrzymać”. Jest XXI wiek, ale społeczeństwo niewiele lepsze niż czterdzieści lat temu.

Po drugie, nie wierzą w to, że mogą trafić lepiej

Konsekwencjami traktowania każdego związku jakby miał być ich ostatnim, są:
1) Redukowanie liczby mężczyzn w swoim otoczeniu, których się zna i z którymi można być. Prowadzi to do tego, że część kobiet rozgląda się po „rynku” tylko przez stosunkowo krótkie okresy, kiedy akurat są pomiędzy związkami.
2) Brak budowania swoich umiejętności i przekonania, że faktycznie tego kwiatu to pół światu. Młody mężczyzna jest w sytuacji, że dopóki nie opanuje na przyzwoitym poziomie umiejętności „bycia z ludźmi”, to nie ma szans na seks. Kobiety seks mogą mieć zawsze, ale bez tych umiejętności nie mają szans na dobry związek. Nie mając doświadczeń, nie wiedzą na co je stać i czego mają oczekiwać, więc wolą wybrać zły, ale znany towar, niż potencjalnie dobry, ale nieznany.

Po trzecie, rozstanie kosztuje je zbyt dużo

Zgodnie z ogólnym psychologicznym mechanizmem, nikt nie lubi porażek, a zwłaszcza takich, które dotyczą inwestycji, w które jest się zaangażowanym emocjonalnie, finansowo i przez długi czas. Im dłuższy okres inwestycji, tym większe ma się problemy z jej porzuceniem, nawet jeśli jest już pewne, że ona nigdy nie przyniesie zysków. Trudniej rozstać się z kimś, z kim mieszka się trzy lata i całej rodzinie powiedziało się o ślubie, niż z kimś, kogo zna się miesiąc. Czy ona ma w ogóle czas, żeby znaleźć kogoś następnego? Czy chce jej się wystawać w klubach jak na sklepowej witrynie? Zakładać pończochy? Uczyć cudzych przyzwyczajeń? Udawać głupszą i bardziej niewinną niż jest w rzeczywistości, żeby ktoś nie pomyślał o niej źle? Odpowiadać na pytanie: „Czego chcesz?”, uśmiechając się jak nowicjuszka w zakonie, zamiast powiedzieć: „Wyjdźmy teraz i zrób ze mną, co chcesz”? Robić wszystko to, co zwykle kobiety dają w „pakiecie reklamowym”? Może lepiej już zostać z tym miśkiem, zamiast przyznać przed światem, że poniosło się porażkę, co do której nie istnieje społeczne przyzwolenie. W końcu facet, któremu rozleci się związek, to ktoś, kto ma jeszcze czas. Kobieta to bardzo często ta, z którą nie da się wytrzymać i sama nie wie, czego chce.

Po czwarte, przecież nie jest tak źle

Czasem mam wrażenie, że ludzie są ze sobą dla jednorazowych strzałów szczęścia. To tak, jak ze świeczką, która pali się jasnym płomieniem dopóki nie przykryje się jej słoikiem. Wtedy w miarę wypalania się tlenu gaśnie, ale wystarczy podnieść słoik, a ona znów rozbłyśnie światłem. Zazwyczaj uważam to za perfekcyjną metaforę ludzkiego życia, w którym ma się wystarczająco tlenu, żeby się tlić, ale za mało, żeby błyszczeć i czeka się od jednego zdjęcia słoika do drugiego. Od Walentynek do urodzinowego grilla. Od wakacji na Kostaryce do wspólnego przygotowywania świąt. Od imprezy z przyjaciółmi do świętowania awansu z dużą ilością szampana, gadżetów erotycznych i środków nawilżających.

Później przychodzi czas, kiedy żyje się już od porodu pierwszego dziecka do drugiej ciąży i od wysłania Krzysia do szkoły do poznania trenera fitness, który może i nie jest szczególnie bystry, ale za to jakie ma ciało!

Tylko, że to nieważne. Ważne, że dzisiaj jest ok, prawda?

Po piąte, czas mija

Kobiece życie częściej związane jest z poczuciem przemijania. Męskie z poczuciem oczekiwania na to, co jeszcze ma się wydarzyć.

Cytuję Kasię:

„Po trzydziestce trudniej zajść w ciążę i rośnie niebezpieczeństwo, że urodzi się chore dziecko. Bardziej opłaca mi się być z kimś, kto wystarcza mi w 60% niż szukać kogoś, kto da mi 90% tego, co oczekuję, bo przecież nie wszystko.”

Kasia wierzy we wszystkie pięć argumentów, które składają się na błędne koło, a błędne koło zawsze brzmi przekonująco, ale rzadko ma coś wspólnego z prawdą. Za dwa miesiące bierze ślub, żeby zacząć „nowe życie” pod szyldem: „Chujowo, ale stabilnie”. Ma plan, żeby stworzyć prawdziwą rodzinę pełną pozorów i niespełnionych potrzeb. Codziennie rano chce smażyć naleśniki i zajmować się dzieckiem, a kiedy ono podrośnie, wdać się w namiętny romans. Wtedy się rozwiedzie.

Tak przynajmniej mówi.


Oczywiście w tytule powinno być wyrażenie „niektóre kobiety”. Przecież nie wszystkie takie są. Imię w tekście losowe jak zawsze.

  • O.N.A.

    A ja właśnie zakończyłam związek bez przyszłości i ten tekst utwierdził mnie w przekonaniu, że postąpiłam słusznie.

    • JustCath

      Oh dziś to ‚dobry dzień’ na rozstania. Wiatry zachodnie tak bardzo wspomagają procesy uświadomiania siebie samej. Wciąż biją się we mnie myśli- czy warto,a może jednak, jak sobie poradzę z brakiem wyciętego z poradnika w stylu ‚jak zadowolić kobietę w jednym zdaniu’ porannym sms’em o treści ‚witajsłońce’, jak właściwie zapomnę o tych chwilach, o emocjach, przeżyciach by… skonfrontować to z tym,że już nie oszuka mnie, nie będzie udawał,że nie miał czasu zadzwonić,że go nie będzie, że nie dotrze,że rodzice,że szkoła,że wiek nie gra roli…bo przecież Volant nie napisał jeszcze, jak bardzo boli desperacja poszukiwania swojej miłości i wtaplania się przez to w związek z 5 lat młodszym chłopcem (bo przecież nie mężczyzną).
      Kolejny raz zapętla się smutna playlista, kolejny raz sprawdzam kiedy ostatni raz zaglądał na czat, kolejny raz biegnę przez dwie pary schodów, bo usłyszałam dźwięk wiadomości w telefonie,kolejny raz szumi w głowie ‚boniedamrady’…

      • kimi

        Skąd ja to znam…

      • Eirean

        no właśnie, druga strona medalu…

  • Ja

    ok, dowiedziałam się właśnie, że jestem mężczyzną :D
    Masz wiele racji, a mnie samej sporo czasu zajęło zanim zwalczyłam te wszystko społeczne konwenanse i włączyłam „tumiwisizm” na społeczne oczekiwania. Jest mi lepiej. Bo wolę żyć szczęśliwie sama niż w związku typu „chujowo ale stabilnie”.

  • Krzysiek

    Miło, że po raz kolejny gdzieś w Twoich artykułach pojawia się imię Krzysiek :D Powiedz mi Volant, co masz na myśli pisząc umiejętności „bycia z ludźmi” żeby mieć seks ? Artykuł znowu na poziomie :)

    • To bardzo długi temat. Można wymieniać i wymieniać, ale przykładowo: konstruktywna krytyka, asertywność, wyrażanie swoich potrzeb, opowiadanie historii, szeroko rozumiana towarzyskość itd. Wszystko to, co sprawia, że nie zniechęca się do siebie innych, a zamiast tego w miarę łatwo nawiązuje się dobre (czyli nietoksyczne) znajomości.

      • Adrian

        A mógłbyś jakoś rozwinąć ten temat, albo podrzucić jakiś artykuł/książke?

      • Piąty poziom i/lub Sexcatcher Volanta powinny Ci w zupełności wystarczyć :-) (szukaj w zakładce „moje książki”) ;-)

      • Pawel

        A co takiego dobrego, czy wyjątkowego jest w tych książkach? ;)

      • Agnieszka

        Co dobrego? Gdzie u kobiety jest punkt G :D

  • Radosław

    Lubię czytać o tym jak sprawy wyglądają po drugiej stronie. Przepaść. Często zapominam o tych różnicach.
    Dlatego popieram i wyznaję dostrzeganie, a nie zacieranie różnic między kobietami i mężczyznami, natomiast feministki wciąż przeginają pałę.
    –”Często nie zrobią tylko jedno” + sporo dalej pojawia się „okres czasu”. Do zweryfikowania, może poprawienia :)

  • soniq

    A dlaczego mężczyźni nam takie związki fundują?

    • cantata

      niestety związek fundują dwie osoby.

  • Musisz zawsze tak boleśnie uświadamiać?

    • Identyczna myśl nasunęła mi się po przeczytaniu tego artykułu.

  • Marta

    Strach przed tym co nieznane popycha do bylejakści, w tym także do związków na pół gwizdka. Ale ja wychodzę z założenia, że lepiej przegłodzić się dzień, niż zaspokajać głód czerstwymi bułkami ;)

  • Kobiet bardziej niż mężczyźni myślą o przyszłości. Analizują, ważą bardziej swoje wybory, czując, że powodzenie lub niepowodzenie związku i rodziny w ogóle, zależy głównie od nich. To kobiety często stawiają siebie w roli filaru trzymającego na swoich barkach nie tylko swój los. Ale to niekoniecznie altruizm tylko pewna rola społeczna, w którą czasem wpadamy. Tak podobno mówią niektórzy psychologowie. To chyba ma coś wspólnego z tym, o czym piszesz. Ach, i jeszcze ten tykający zegar.
    Oczywiście dotyczy to „niektórych kobiety” :)
    PS: nie chcę się czepiać, tak tylko z czystej życzliwości – co do „długi okres czasu”. Z punktu widzenia fizyki okres jest miarą czasu, a tym samym z językowego punktu widzenia „okres czasu” to masło maślane.

    • Dominik

      „Nie chcę się czepiać”, ale jednak się przyczepię.

      • To jest coś w stylu: „nie chcę być odebrana jako ta, która się czepia, przecież mam dobre intencje”. Mnie też to drażni, ale jak komuś tak myśli płyną i to lubi, to akceptuję. Sam też mam takie przyzwyczajenia.

      • To tylko uwaga, jak każda inna. Bez złośliwości. The Mockingbird; „nie chcę być odebrana jako ta, która się czepia, przecież mam dobre intencje” to twoje słowa. Nie masz pojęcia, jakie są moje intencje. Pozdrawiam.

      • Lata zajebistej polskiej edukacji przyzwyczaiły mnie do strzelania, zazwyczaj się opłacało. Ale przyznaję się bez bicia, że to było bezpodstawne.

  • Każdego traktuję na poważnie. I od każdego odchodzę, kiedy przestaję go kochać. Przecież to jest tak banalnie proste.

    • VQ

      no, babo, takie proste, a jakie trudne.

  • Opisałem jedną, a są w różnym wieku. Być może takich nie znasz albo widzisz je z innej strony.

    • Ag

      Zawsze mnie to zastanawia jak i ton Twoich wypowiedzi rowniez, taki typowo moralizatorsko-pouczajacy. Dochodze do wnoisku, ze jednak Twoje obserwacje to tak maksimum do 35 roku zycia i same desperatki. Mierzi bardzo to uzywanie „dziwek” tu i tam, bo ja tak mam nadzieje, ze dojrzali i mezczyzni i kobiety przestana traktowac seks i erotyzm jako karte przetargowa do czegos i stana sie partnerami. W roznych dekadach zycia mamy rozne potrzeby i tej oceny moralnej to juz naprawde dosc, tego pietnowania seksualnosci kobiet. W pewnym wieku naprawde umiemy odroznic seks od erotyzmu i ten ostatni od milosci. A co, jesli kobieta nie ma zadnej presji na dlugi zwiazek, bo akurat malzenstwo juz bylo i dzieci rowniez. A co wiesz na temati dlugich zwiazkow, ponad 25-letnich i kobietach po czterdziestce. Nic, kompletnie, a wydaje sie, ze tutaj to encyklopedia wiedzy o kobietach i ze takie przewidywalne, ze moze zawrzec wszystko w punktach.

      • Nic nie wiem o związkach trwających 25 lat i niewiele też wiem o kobietach po czterdziestce. Ba! Równie niewiele wiem o życiu uczuciowym siedemdziesięcioletniej Ireny. Tylko że też nigdy nie mówiłem, że coś o nich wiem, więc jeśli liczyłaś na teksty uwzględniające każdą grupę wiekową, to trafiłaś w złe miejsce.

        P.S. Mnie mierzi równie bardzo „używanie ‚dziwek’ tu i tam” – tego zwrotu użyłem jako ilustracji dla popularnego niestety stylu myślenia.

      • Ag

        No ale ja widze tytul

        „Dlaczego kobiety tkwią w związkach bez przyszłości?”, nie ma nic o tym , ze jest pulap wieku, chyba, ze po czterdziestce to juz nie kobiety.

        No i w Twoim komentarzu powyzej figuruje rowniez stwierdzenie : „Opisałem jedną, a są w różnym wieku.”

      • Kinga

        Długie związki w obecnych czasach to w 99% związki z przyzwyczajenia. Kiedy był czas na rozwód, nie zrobili tego, bo co na to rodzina? No i w tamtych czasach nie wypadało. A potem już się nie chciało i zostali z sobą z przyzwyczajenia, nawet jak się nie znoszą. Chyba jednak Ciebie zaślepia idealizm i romantyzm, a na w sumie widzisz złoto tam, gdzie kał zabłyszczał. ;) Na dobrą sprawę ton Twej wypowiedzi też jest mocno moralizatorski – do tego agresywny.
        A poza tym nie ma tu piętnowania seksualności kobiet – jest potępienie tegoż.
        Tak, kobiety są niezwykle przewidywalne, bo jakimś dziwnym trafem dają się prowadzić za rączkę presji społecznej i chciałyby wszystkich zadowolić dookoła i nie mają jaj, aby postawić się oraz w ogóle samodzielnie pomyśleć, czego by chciały. A że idiotyczne oczekiwania społeczne się nie zmieniły, to i zachowanie kobiet jest przewidywalne.

      • Ag

        Wrecz przeciwnie, nie ma absolunie nic moralizatorskiego. Uwazam, ze kazdy ma prawo zyc w zwiazku, jak mu odpowiada (najlepiej by bylo gdyby zostalo to uzgodnione z partnerem), dla jednych monogamia jest wartoscia nadrzedna, dla innych nie, relacje to ciagla ewolucja i zasady w zwiazkach sie zmieniaja (nie pozostaja takie same przez 25-30 lat). Nie ma nic z idealizmu i romantyzmu (to tez zwykle sie zmienia z wiekiem, nie jestem dwudziestolatka), ja nie mam absolutnie nic do tego, ze ludzie sa ze soba z przyzwyczajenia (ludzie sa rozne, jesli dla nich jest to dobre to czemu mnie oceniac ?) albo uwazaja, ze nie warto wyrzucac 30 letniego zwiazku, gdzie przyjazn i zobowiazanie jest ok, ale np. seks (dla niektorych wazny), nie. Nie ma regul i punktow do odhaczania albo uniwersalnych mechanizmow i dlatego pozwolilam sobie na ten komentarz.

      • Lenta

        Kinga, przekonuje mnie Twój tok myślenia skierowany w stronę społecznych (i dodam – kulturowych) oczekiwań. Gdyby powiązać ten kierunek z „neurotycznym pragnieniem miłości” opisanym przez K. Horney – to otrzymujemy chyba w końcu wskazówkę, dlaczego relacje (i później związki) nie wytrzymują presji oczekiwań zarówno kobiet jak i mężczyzn.

      • Lenta

        Hej Kinga. Społecznie wymagania mają na celu dobro społeczne – a nie jednostki. W społeczeństwie nie ma kobiety i mężczyzny – jest tylko komórka społeczna, która da potomstwo i zapewni ciągłość społeczeństwa. My – Ty, ja – jako jednostki musimy sami zadbać o nasz świadomy indywidualny rozwój. I tu nam pomaga ten blog:) Możemy się choćby wypowiedzieć.
        Dziś większą groźbą niż uwarunkowania społeczne, uważam, są massmedia – niewybaczalnym zarzutem pod ich adresem jest wbijanie do naszych głów, że seks w życiu kobiet i mężczyzn spełnia identyczną rolę, że jest dla wszystkich, zawsze i kiedy tylko mamy na to ochotę. A przecież to oszustwo! To mężczyzna jest gotowy na seks „od razu”. A świadomie zapomina się, że u kobiet „seks” nie jest na zawołanie, tylko jest następstwem dobrego nastroju, klimatu, relacji. Więc gdy kobieta słyszy „bzykajmy się wszyscy ile chcecie” pierwsze co pomysli… „ale ja teraz nie czuję pożądania” i podświadomie zastanawia się, jak to jest, że „wszystkie inne kobiety” tylko by się bzykały… a ja nie. Podłość.
        Wisłocka w poradniku dla młodych ludzi pisze, że chłopak szuka dziewczyny, by uprawiać z nią seks, dziewczyna szuka chłopaka, by go mieć na własność…
        „Mamusię oszukasz… tatusia oszukasz… ale życia nie oszukasz…” :)

      • Lenta

        Ag, dojrzałość kobiet po czterdziestce… to jedno z piękniejszych zjawisk na tym ziemskim padole. Wydaje się jednak, że ten owoc dojrzałości może być nieporównywanie słodszy, gdy pielęgnowany jest od najmłodszych (świadomych) lat. I właśnie lata 20-30, o których pisze autor, są tym przełomowym momentem by zacząć uświadamiać sobie znaczenie erotyzmu, seksu i miłości. Całe „otoczenie” nieświadomie promuje wypieranie tej intymnej sfery gloryfikując parowanie i prokreację. A my się temu poddajemy … i przepis na niespełnione marzenia i spóźnioną lub niepełną dojrzałość gotowy.
        Z dwojga złego zdecydowanie wybieram spóźnioną:)

      • Ag

        Lenta, wszystkie marzymy, zeby byc dwudziestolatka z glowa czterdziestolatki, ale obawiam sie, ze jest to calkowicie nierealne, a moze w sumie niepotrzebne. Nie sadze, zeby notka bloga mogla miec te moc sprawcza uswiadamiania sobie czegokolwiek, to dlugi i skomplikowany proces, bardzo indywidualny. Nikt nikogo nie przekona, zeby w koncu sie rozstal, bo to zla relacja, ten ktos sam musi do tego dojsc.

  • Greg

    Gdybym złapał złotą rybkę, która mogłaby spełnić moje jedno życzenie, to chciałbym, żeby każda kobieta w tym kraju wydrukowała ten tekst, powiesiła sobie na lodówce czy lustrze (niektóre kobiety więcej czasu spędzają przy lodówce inne przy lustrze) i codziennie to czytały, przyswajały i wg tego postępowały!!!

    • Ryba

      Co za marnacja życzenia…

    • VQ

      wszystkie, które znasz tylko jedzą, albo się pindrzą przed lustrem? fajnie.

    • Lenta

      Greg – nawet, gdyby sobie wytatuowały na nadgarstkach, efektu by nie było. Te dziewczyny, które tekst zrozumiały, nie muszą do niego zaglądać ponownie. Te które nie zrozumiały, czują się obrażone i nigdy nie zaglądną do niego ponownie. Zatem Ryba – trafiłeś w sedno:)
      Co teraz zrobić z dziewczynami, które nie zrozumiały…??? Rozmawiać. Pytać dlaczego tak bardzo potrzebują mężczyzny. Kim jest mężczyzna, którego tak pragną. Jakiego związku szukają. Może taka rozmowa zasieje ziarenko zwątpienia, że zostały oszukane, że związek, którego szukają po prostu nie istnieje.
      Ale. Tak samo winni są chłopaki, prawie-mężczyźni. Powinni jasno odpowiadać, że „bardzo mi zależy na związku z Tobą, i obiecuję Ci że będę Cię kochał z całych sił przez …następne 2-3 lata. Nie znam się na tyle, by świadomie obiecać więcej…” :)

      • Wiesz, ja myślę, że to wina obu stron, że biorą tak na poważnie słowa „zawsze”. Żadna ze stron nie może obiecać niczego na czas nieokreślony. Są rzeczy, których w ogóle obiecywać się nie powinno, a jeśli się obietnicę usłyszało, to nie powinno się w nią zwyczajnie wierzyć. Dla własnego dobra w przyszłości :-)

  • Jako autorka, idę wreszcie ogolić sobie cipkę :)

    • A Kopernik też była kobietą! ;)

    • VQ

      no, w końcu hahahahah już myślałam, że nazwiesz ją bałwanem :)

  • Johnny

    Kurcze nie jestem przekonany ze tak jest. Ja spotykam coraz wiecej swiadomych siebie i swoich potrzeb kobiet, ktore nawet sa i wola byc same niz z byle kim. Niemniej jednak wciaz prawda jest, ze kobiety maja kogos na zakladke i odchodza gdy juz maja cos nagrane. To akurat jest slabe.

  • Łukasz

    Jebłem :D :D :D
    Nowa odsłona bloga już wkrótce: Volantina piszę jak pielegnować związek bijąc głową w mur i udając męczennice dla dobra innych. W poszukiwaniu prawdziwej miłości – droga do szczęścia wyłożona Nutellą i małymi kotkami.

  • E

    A co o kobietach, które nie tkwią w związkach? Które już nie wierzą, że spotkają kogoś idealnego w 100% ale nawet nie widzą wystarczającego w 40%? Powinny obniżyć swoje wymagania, czy dalej wymagać i dalej czuć się samotnie, `niekochaną`?

    • VQ

      obniżyć to można temperaturę grzejnika ;) idealnego w 100% nie spotkasz nigdy – po co Ci on? nuda. żyj sama dla siebie, rób to, co kochasz, nie szukaj nikogo, a wtedy sam przyjdzie. a jak nie przyjdzie, to i tak będziesz szczęśliwa.

  • anahitafashion.blogspot.com

    Samo sedno! Przyznaję się, że jestem jedną z takich kobiet i mam tego świadomość. Lęk jest jednak zbyt duży.

    • VQ

      krok pierwszy wykonałaś – uświadomiłaś sobie, że jest. co z tym zrobisz?

  • Pan Tomasz

    „Klucz, który otwiera wiele zamków jest dobrym kluczem. Zamek, który można otworzyć każdym kluczem jest do niczego.”

    • Tianzi

      Niebyt sensowna metafora, kiedy z drugiej strony ktoś z własnej woli otwiera drzwi.

    • Karolina

      Nie oceniaj drzwi po łatwości z jaką otwiera się zamek – chciałoby się powiedzieć ;D

    • Kinga

      Pogratulować tylko – udowadnianie słuszności stereotypów poprzez analogię opartą na kształcie genitaliów. :D

  • Jestem po dwóch rozwodach, a jak będzie trzeba to wezmę i 3. Popełniam błędy, przyznaję się, dla niektórych byłam/jestem dziwką. Nie zadowalam się byle czym, nauczyłam się tego od mężczyzn. lubię się od nich uczyć, bo z ich myśleniem/działaniem/rozumieniem jest łatwiej. Niczego nie komplikują, kobiety niestety są mistrzyniami pokomplikowania/skomplikowania/powirowania jak się tylko da. Wole jak przedstawiasz męski punkt widzenia/piszesz o mężczyznach, bo oni nie przestają mnie fascynować. Pochłaniam Wasz świat łapczywie, bo prostszy jest/łatwiejszy/bardziej symetryczny. Symetrie kocham i równowagę. Nie mam przyjaciółek, mam przyjaciół- mężczyzn. Lubie facetów i tyle!

    • Joanna Asia Visage

      Wczoraj przeczytałam fajną książkę, o pewnej znanej kobiecie, w której był taki cytat: „The first time you marry for love, the second for money, and the third for companionship.” ;)

  • VQ

    znam sporo takich Kasiek, ciągle za dużo… pisz, Michał, pisz, zmniejszaj to stado ;)

  • Joanna Asia Visage

    Jakie to szczęście, że nie mam ciśnienia na dzieci. Powiem jeszcze, że z moim pierwszym mężem rozwiodłam się po trzech miesiącach. Wiedziałam jednak już po tygodniu, że zrobiłam błąd. Trochę głupio było powiedzieć wszystkim, że moja wielka miłość okazała się wielką pomyłka, że facet się zmienił w kogoś zupełnie innego, ale w końcu to moje życie. Rodzina marudziła, a teraz wszyscy mówią jaka ja mądra byłam. Wkurza mnie jeszcze instytucja małżeństwa. Mężczyźni przestają się starać, dbać o siebie, rozwijać się i myślą sobie: „złapałem ją w sidła, to już zostanie ze mną na zawsze.”

    • Chilli

      Chcę sobie to poukładać… wiedziałaś, przez małzeństwem, że to nie to, wiedziałaś tydzień po, że popełniłaś błąd i po 3 miesiącach się rozwiodłaś?
      Z takim czasem reakcji mam nadzieję, że nie masz prawa jazdy…

      • Joanna Asia Visage

        Mam prawo jazdy. :))) i tak! Wiedziałam tydzień po, bo mój mąż dokładnie po 7 dniach po raz pierwszy mnie w życiu uderzył. To chyba wystarczający powód aby kończyć związek.

  • Tianzi

    ‚Ma plan, żeby stworzyć prawdziwą rodzinę pełną pozorów i niespełnionych potrzeb. Codziennie rano chce smażyć naleśniki i zajmować się dzieckiem, a kiedy ono podrośnie wdać się w namiętny romans. Wtedy się rozwiedzie.’ < Dziecko pewnie jej fika w brzuchu koziołki ze szczęścia na tę perspektywę.

    Ale w sumie właśnie o tę kwestię rozrodu (krótsza możliwość & potrzeba stabilności) chyba to wszystko się rozbija, bezpośrednio lub ewolucyjnie.

  • Kasia

    Jakbym widziała siebie… sprzed pół roku. Aż pewnego pięknego dnia obudziłam się, spojrzałam na człowieka śpiącego obok i zdałam sobie jedno pytanie „co Ty tu z nim jeszcze do cholery robisz?”.
    Nie powiem, nie było łatwo. Stoczyłam wewnętrzną bitwę o własne szczęście. Myślę że wygraną, bo teraz czuję się lekko i wspaniale. Przekonałam się ze do tego uczucia wcale nie potrzeba faceta :)

  • Ania

    W takim razie jestem facetem, bo nie skupiam się na tym, co przemija, a na tym co dopiero nastąpi, co zdobędę, do czego dojdę… :)

  • fuckedup

    Chyba potrzebuję kilkunastu takich tekstów żeby w końcu zrozumieć. :(( wczoraj zapytałam Go czy chciałby żebym z nim była z litości… Nigdy w życiu odpowiedział… A ja dalej trwam.

  • Rafał

    Dlatego, że zajebiście trudno jest być macho, a bardzo łatwo jest być dziwką.

    • Pawel

      A co jest trudnego w byciu macho?

    • Lenta

      Tak, bardzo łatwo być dziwką … męską dziwką.

  • Karolina

    Kobieto! Inni za Ciebie życia nie przeżyją. Ono jest Twoje i niczyje inne. Jesteś mądra, a Twój moment nadejdzie wtedy, kiedy się najmniej tego będziesz spodziewała. Mówię to z własnego doświadczenia, bo czytając to, co napisałaś, miałam wrażenie jakbym czytała o sobie samej sprzed siedmiu lat :). Uszy do góry!

  • Twój blog jest dla mnie odkryciem, serio.. nie dlatego ,że dużo w nim mądrych treści.. treści , które sama dobrze znam, dzieki czemu mam fajne , spełnione życie..
    Odkryciem dla mnie jest fakt ,że facet może być po prostu mądry:) ( latami byłam karmiona frazesami ,że faceci to ch…je, głupcy, myślą główką zamiast głową itp, oczywiście karmiona przez sfrustrowane kobiety) heheh a tu ZONK..
    facet pisze mądrze, potrafi ogarnąć rzeczywistość dosyć błyskotliwie.. i jeszcze jedno co mi nie pasuje.. co gorsza facet dosyć przystojny.. przystojni faceci to z zasady przeciez pustaki.. heh jak blondyny z tipsami..

    Przyznaję więc,że choć jestem dziewczyną przed 40, to muszę się w życiu jeszcze sporo nauczyć:)
    Dzięki za otwieranie mi oczu!

    • Kobiety to tak zawsze innym kobietom wmawiały. Niestety nijak się ma to do rzeczywistości, bo wbrew pozorom „głupota i myślenie „główką”” to sprawa jednostek, a nie płci. Równie dużo jest kobiet, które myślą tylko tym, co mają między nogami lub nie myślą wcale niczym. I to też zazwyczaj te ładniejsze, bo nie muszą się przecież starać, żeby zabłysnąć czymś innym ;-)

      • Lenta

        Hola Chica, zastanawia mnie czy „myślenie tym, co mamy miedzy nogami” nie jest czymś całkowicie innym w przypadku kobiet i mężczyzn. Przecież tak diametralnie się różnimy… Facet myślący główką, to taki myśliwy. A dziewczyna…?

      • Nie powiedziałabym znowu, że tak diametralnie. W dodatku są kobiety o charakterach myśliwych. To nie jest zarezerwowane tylko dla mężczyzn. To, że się je niestety inaczej nazywa, to wynik społecznego zacofania/ograniczenia.

  • nie on ci zabral, nie on spierdolił tylko ty sama mu dalas i sama spierdolilas… baby weźcie w koncu odpowiedzialnosc za swoje decyzje i czyny… a nie obwiniajcie osoby trzecie..

  • Lenta

    Volant, Twój tekst pięknie uwypukla wiek adresatów i dość klarownie dzieli komentatorów:) Adresaci biorą udział w dyskusji opisując swoje bieżące dylematy i rozczarowania. Młodsi (i/lub nieświadomi) zamieszczają pełne oburzenia posty, manifestując sprzeciw przeciwko zabieraniu im (kalaniu) ideału związku. Starsi (i/lub bardziej świadomi) kwestionują znaczenie związku, gdyż zauważają swoją naiwność i grubymi nićmi szytą manipulację dziejową…:)
    Ktoś powiedział, że mamy uczyć się czytać, nie by zrozumieć tekst, ale by potrafić go kwestionować.
    Pisz, mieszaj, siej zwątpienie. @VQ – Jest szansa, że stado Kasiek się zmniejszy:) I Andrzejów.

    • VQ

      ejmen, Lentilku.

  • AQ

    Brava Michale konkretne podsumowanie, do Pań w naszym kraju nie do księżniczek które powinny przejść przemianę. .V. trafnie do tematu

  • Piotr Z

    Czy aby na pewno to mężczyźni głównie używają zwrotu „dziwka”? Raczej jest to domeną kobiet. Faceci tylko w kilku określonych sytuacjach używają takich słów (np. jak czują się zdradzeni przez kobietę).
    Trochę raz w swoim opisie generalizujesz, a innym razem piszesz szczegółowo.

    • Lenta

      Faceci wolą określenie np. szmata, zwykła szmata. Ale i tak jest skrywa się pod tym wyparty żal do życia, do niej, że ta „szmata” zeszmaciła się z kimś innym.
      Winy upatrywałbym się w niedorozwiniętym ego oszczercy.

  • A.

    Czasami nie odchodzimy, bo wciąż, na przekór logice i zdrowemu rozsądkowi, kochamy. Odejście jawi się jak rozerwanie samej siebie na pół. Nic nie jest czarno-białe. Czasami kochamy kogoś, mimo, że nas skrzywdził. Czy to na pewno oznacza głupotę?

    • Valthard van der Sand

      Tak, to na pewno oznacza glupote.
      Czlowiek czesto jest zakochany w swoim wyobrazeniu o drugiej osobie a nie w tej osobie. I dopoki sobie tego nie uswiadomi, bedzie w takiej toksycznej relacji tkwil.

    • Zdecydowanie tak.
      Samą miłością nie da się utrzymać związku. Z szacunku do siebie, czasem warto rzucić ścierą zanim doprowadzimy siebie do kompletnej ruiny. Wewnętrznej. Na własne życzenie.

  • Valthard van der Sand

    Przeciwienstwem punktu drugiego sa Kasie, ktore uwazaja sie za ksiezniczki, wyjatkowe, niesamowite i cudowne istoty, a niewiele soba reprezentuja, po czym szukaja ksiecia. Niestety taki ksiaze szuka prawdziwych ksiezniczek, a nie pastuszek o wybujalym ego. I Kasia konczy jako stara panna.
    Moze tez czasem zmienic zdanie, bo zegar bilogiczny tyka, i wtedy po 30ce najczesciej lapie pierwszego lepszego gamonia, i wtedy musi sobie sporo pomoc wyobraznia, zeby przekonac sie ze jednak gamon jest ksieciem. Wiec jak juz dokona na sobie imprintu, to trudno potem opinie na temat gamonia zmienic….

    Metafora ze swieczka i kloszem genialna. I niestety taki modus operandi jest czestszy niz moznaby oczekiwac

    • VQ

      pierdolę księcia, ja chcę mustanga ;) a tak na poważnie – masz rację, chłopaku, znam również księżne Katarzyny, ale to temat na innego posta (chyba już o tym było u Michała kiedyś?). ja w ogóle nie lubię tego dzielenia płciowego – chcesz mieć fajnego człowieka blisko siebie, to sam bądż „fajny”, przyciągniesz go. a jak go nie przyciągniesz, to i tak nie będziesz miał wielkiego problemu z tym, bo będzie Ci dobrze.

  • Valthard van der Sand

    Zauwaz, ze jest nazywa dziwka, przez kobiety, ktore jakos musza sobie uzasadnic to, ze w takich toksycznych zwiazkach tkwia. Dysonans poznawczy jest bardzo silny, a dodatkowo, gdyby takiej kobiety nie nazwalyby dziwka, musialby sie przyznac, ze tkwia w beznadziejnym ukladzie, i ze powinny cos zmienic. A to wymaga wysilku.
    O wiele latwiej (ale nie lepiej) jest zaprzeczyc rzeczywistosci

    • Lenta

      Celny komentarz, VvdS.
      Dużo wysiłku to wymaga, a jeszcze więcej … odwagi by żyć.

  • bq

    To ta słynna ucieczka z friendzone? :D

    • del36

      muszę za to wypić! :)

  • Chilli

    Wszystko rozbija się o czas na podjęcie decyzji oraz na wybór partnera na kolejnym jego etapie.

    Kiedy kobieta i mężczyzna mają po 20 lat hormony buzują i często dokonujemy szybkich, nieprzemyslanych decyzji podyktowanych chwilowym zauroczeniem a nie logiką. To dobrze bo bez tego ludzkość by wymarła. Jednak jeżeli chcemy być szczęśliwi i żyć życie a nie jedynie je przeżyć to wymagany jest rozsądek i opanowanie.

    30 letnia kobieta jest w dużo gorszej sytuacji niż 30 letni mężczyzna. U niej wszystkie dzwony dzwonią, że JUŻ!! NATYCHMIAST!! musi się decydować jeżeli nie chce zostać „starą panną”. Dochodzi presja rodziny która dopytuje się kiedy pozna wyimaginowanego chłopaka, kiedy pojawią się wnuki i kiedy ślub. Koleżanki coraz częściej spamują na portalach społecznościowych zdjęcia swoich pociech sprawiając wrażenie, że osiągnęły coś czego ona osiągnąć nie jest w stanie. Inne kobiety nie będące koleżankami również nie poprawiają sytuacji, często są bardzo złośliwe w swoich komentarzach przez co w 30 letniej kobiecie narasta ciśnienie na posiadanie dziecka już nie mówiąc o partnerze. Ona nie może czekać kolejnych 10 lat licząc, że trafi się ideał dlatego chwyta pierwszą lepszą gałąź w obawie, że spadnie a lądowanie nie będzie przyjemne.

    30 letni mężczyzna natomiast ma jeszcze mnóstwo czasu do podjęcia ważnych życiowych decyzji. Jeżeli jest sam, jest zadbany, dobrze ubrany i realizuje się w pracy jeszcze długo będzie się o nim mówić, że nie trafił na odpowiednią osobę a nie, że jest starym kawalerem. Jeżeli ma za sobą serię krótkich związków powie się o nim, ze ma powodzenie lub, że źle trafia. Często może być dużym chłopcem który nie dorósł do roli partnera w jakimkolwiek związku a stały dopływ gotówki sprawia, że może sobie pozwolić na różnego rodzaju zabawki o których marzył.

    Będzie się to z wiekiem pogłębiać 40 letnia kobieta która „poświęciła się karierze” nigdy nie potrzebowała partnera tylko kogoś kto ją przeleci raz w tygodniu, zapłodni i zmyje się z jej życia zostawiając za sobą ślad w postaci alimentów. Często nie nadają się do jakiegokolwiek związku (chyba, że Radzieckiego) bo nie potrafią chodzić na kompromisy.
    Czterdziestoletni facet często ma ustabilizowaną sytuację materialną, ma pracę którą lubi i ma pasję której lubi poświęcać czas. Wachlarz możliwości odnośnie potencjalnej partnerki jest z wiekiem coraz większy bo jest w stanie znaleźć kobietę która będzie w stanie się w nim zakochać i urodzić mu dzieci która będzie miała 25, 30 jak i 40 lat.

    Bierze się to z tego co mężczyzna i kobieta ceni w partnerze.
    Dla mnie (30 latka) oprócz tego czy kobieta jest ładna, zadbana, ma jędrne piersi i czy dba o siebie liczy się to czy jest inteligentna, czy ma zainteresowania które rozwija, czy ma znajomych z którymi się spotyka, ale też to jak odnosi się do swojego ojca, jak odnosi się do mnie i jakie ma usposobienie (czy potrafi mnie rozluźnić w strsujących chwilach). Bardzo ważme są też cechy dobrej matki jak cierpliwość czy jasme czytelne i bezzmienne zasady.

    Dla mnie nie jest istotne jaki jest stan majątkowy kobiety z którą się spotykam, ważne jest jednak dla mnie jak rozmawia ze swoim ojcem bo gdy przestanie się starać sprawiać wrażenie miłej i ładnej tak samo będzie odnosiła się do mnie.
    Nie jest dla mnie istotne czy ma małe czy duże piersi jeżeli sa jędrne, czy jest blondynką, brunetką czy może jest ruda. Istotne za to jest dla mnie czy o siebie dba. O wiele chętniej zwiążę się z kobietą ze skłonnością do tycia która stara się być atrakcyjna i biega niż z taką która dodatkowe kilogramy wokół brzucha obwinia hormony a nie tego dodatkowego pączka którego zjadła gdy myślała, że nikt nie patrzy. To wszysto opiera się na cechach charakteru.

    Dla kobiet natomiast w mniejszym stopniu liczy się to jak wygląda bardziej liczy się to czy ma pracę i jaką, czy ma samochód i jaki, czy ma hobby i jakie (im bardziej spektakularne tym lepiej) oraz to czy ma dom i jaki. Wszystko to, aby „zapewnić bezpieczeństwo” jej i JEJ dziecku (facet tu nie ma żadnej roli) oraz po to, aby mieć czym pochwalić się przed koleżankami.

    O ile na początku w wieku burzy hormonów największe powodzenie mają sportowcy o tyle z czasem zyskują na populatności informatycy. Nie dlatego, że informatycy zrobili się przystojni tylko dlatego, że zarabiają więcej od nauczycieli wychowania fizycznego.

    Tak więc mężczyzna ma czas na to, aby przebierać, wybierać, nie śpieszyc się aż trafi na kogoś kto będzie mu pasował. To na czym musi się skupić to on sam. Musi inwestować w siebie i gromadzić środki. Z czasem możliwości na znalezienie odpowiedniej partnerki bedzie miał coraz większe w przeciwieństwie do kobiety.
    Kobieta która całą swoją atrakcyjność opiera na urodzie bo zwyczajnie w świecie jest nudną tępą dzidą lub ma mentalność księżniczki której wszystko się należy i każdy powinien być wdzięczny, że łaskawie się nim zainteresowała powinna się śpieszyć. Uroda szybko przemija a gdy cycki opadną i celulit pojawi się na dupie to możliwość znalezienia kogoś z kim będzie szczęśliwa dramatycznie spadną dlatego bedzie jeszcze przez jakiś czas próbować „złapać kogoś na dziecko” co często skończy się na zostaniu samotną matką.

    Jestem świadom, że wyleje się na mnie fala hejtu ze strony kobiet, ale mam pytanie.
    Jeżeli wszyscy wasi „byli” to dupki to może wina nie leży po ich stronie? Może problem jest w was?

    • VQ

      hmm… wszyscy faceci, z którymi się spotykałam, to fajni faceci, na danym etapie życia byli dla mnie idealni. jak mogę powiedzieć o którymkolwiek, że to dupek, skoro sama go wybrałam? poza tym mam ponad 30 lat i wyobraź sobie, ze ani moja rodzina nie wywiera na mnie żadnej presji, ani ja nigdy nie miałam ochoty przysięgać – ani pod batmanem, ani przed kolesiem w łańcuchu. (mam deja vu, bo akurat dziś z kimś o tym już rozmawiałam). nie czuję też żadnej presji ze strony zegara biologicznego. nie każdy musi się rozmnażać (choć czuję, że chyba byłabym dobrą matką). nie czuję się brzydka, bardziej mnie martwi, że nie wiem tyle, ile bym chciała, a nie to, że pojawiła się kolejna zmarszczka. byłam z informatykiem, okazał się emocjonalnym niedorozwojem, byłam z facetem o pięknym ciele i umysłem filozofa. bardziej martwi mnie to, jaką ja mam pracę, a nie to, jaką pracę ma facet, z którym się spotykam. nie uważam, że to mężczyzna powinien utrzymywać kobietę – niby dlaczego? widzisz we mnie jakiś problem? bo ja nie widzę żadnego. może dlatego, że nie jestem Kaśką? i uwielbiam ludzi – i kobiety i mężczyzn. przestań myśleć o kobietach tak stereotypowo, jak napisałeś to powyżej, bo nie sądzę, by to była dobra droga do poznania kogokolwiek. i nie – nie jestem facetem.
      pozdrawiam Cię, Chilli.

  • Chilli

    Po 1 – jakby pił codziennie piwko do obiadu to wszystko byłoby ok?
    Po 2 – po 8 miesiacach „zdobywania” to bym się czuł jakby kogoś wybłagał a nie zdobył więc raczej przez 8 miesięcy nie mogłaś się zdecydować
    Po 3 – jak Ty go poznałaś przez 8 miesięcy, że dowiedziałaś się dopiero po czasie o paleniu maryśki?

  • aneta

    Oj Volant ja wiem, że wiele kobiet popełnia błędy a Ty ze swoim dobrym sercem śpieszysz aby im to oznajmić ;) ale może czasami napisałbyś dla odmiany coś pozytywnego o nas, o tym co kobiety robią dobrze, jakie nasze zachowania lubicie, itp., w końcu kochasz kobiety (przynajmniej za ich długie, zgrabne nogi ;) ) wiesz to tak jak z krytyką, o której kiedyś pisałeś (wolałeś trenera, który mówił co robisz dobrze i co można poprawić a nie tego, który ciągle mówił co robisz źle), wzmacnianie pozytywnych zachowań, w końcu jest wiele inteligentnych i bezpretensjonalnych kobiet :)

  • Nie może być byle jak, ale żeby było.
    Rodzina? Może to kwestia innego podejścia do życia. Kiedyś głównie był jeden partner na całe życie i kurczowo trzeba było się go trzymać. Bo był. Trzeba wyraźnie wyrazić swoje potrzeby i swoje cele. Wtedy głupie uśmieszki zamienią się w podziw.
    A super facet to taki, jakiego sobie Ty wybierzesz.

  • Marianna

    Rany, Volant, to jest tak bardzo o mnie jak tylko się da. I dlaczego nikt mi tego wcześniej nie powiedział? No choćby z pięć lat temu…Metafora ze świeczką i słoikiem – idealna. Dla mnie chyba trzecie jest najgorsze do przejścia. Wiesz czemu? Bo myślę, że on sobie nie poradzi. Ja dam sobie radę. Zawsze dam sobie radę. Cholera, trafnie to wszystko ująłeś. Trafnie, aż zabolało. Pozdrawiam.

  • Łukasz

    Ja też się cieszę, ponieważ aktualnie „kominki” nie prezentują nic. Ale to też sztuka robić szum na niczym :D

  • gość

    Kobiety wciąż próbują usprawiedliwić fakt że tak naprawdę szybko się nudzą i wciąż szukają czegoś lepszego ( lepszego od poprzedniego)

  • Valthard van der Sand

    Kobiety po prostu nie lubia byc same. Wiec jesli kreci sie wokol nich wianuszek adoratorow – rozstanie sie wiaze sie z przesiadka na tzw przejsciowke, do czasu znalezienia lepszego obiektu.
    Jesli adoratorow brak – powrot do poprzedniego goscia – nawet jesli byl totalnie tragiczny jest lepszy niz bycia sma.

  • Joanna

    Trafnie mężczyzno, trafnie! [mam w zwyczaju pisać chłopaku, ale ciężko byłoby nazwać Cię chłopcem ;)]
    Ostatnimi czasy zapytano mnie, czy nie mam problemu z tym, że zakończyłam związek trwający 3 lata. Z naciskiem, że jest to kolejny, który kończę – coś jest pewnie ze mną nie tak. Przecież mam już 25 lat, czas ucieka i zmniejszają się szanse na posiadanie męża i stabilnego życia. Na koniec górnolotne – jak będziesz tak przebierała zostaniesz w końcu sama, karma wraca i podobne brednie. Ilekroć zdarza mi się słyszeć takie pouczające wieści mam ochotę uderzyć głową o ścianę. Ludzie mają różne poglądy, kobiety niekiedy mają je niemiłosiernie nielogiczne, krzywdzące dla nich samych. Zgadzam się z Tobą szalenie w stwierdzeniu, że nie ma sensu stawiać na bylejakość, byle mieć, bo chujowo może i jest, ale za to stabilnie. Cóż, w nosie mam wspólną przyszłość tak długo, jak długo nie czuję się spełniona, zadowolona. Tak długo, jak facet nie spełnia moich oczekiwań, tym bardziej hamując rozwój osobisty, realizowanie pasji. Są rzeczy w którym kompromisy nie działają, asertywność przeważa. Po cholerę zadowalać się czymkolwiek, mamy czas, mamy to jedno tylko życie. Idźmy swoją drogą, rozpoczynajmy relacje, bądźmy w nich, nabierajmy doświadczeń, rozchodźmy się tak długo, aż nie spotkamy osoby, która jest dla nas naprawdę dobra. Termin ‚nieźle’ dla miłości, dla zdrowych związków to stanowczo zbyt mało. Niezła to może być sukienka, ale koniec końców tak jej nie kupię, popatrzę i pójdę dalej. Poszukam innej, możliwie najbardziej idealnej.

    Dzięki Ci Volant, lubię Cie czytać. Dobrze jest wiedzieć, że są ludzie którzy mają podobny tok myślenia. Uwielbiam tę chwilę kiedy czytam i myślę – błagam, przeczytajcie to wszyscy i zastanówcie się, choć na chwilę. Najlepszego. ;)

  • Monika

    Pomóż mi zrozumieć proszę. Dlaczego faceci potrafią zostawić nagle bez słowa kobietę? Z dnia na dzień,chociaż nic w ich związku się nie psuło? Bez pożegnania i żadnego słowa, po prostu zniknąć.

    • Kobiety mają takie same moce. Być może ty tak nie robisz, ale na pewno znasz jakąś dziewczynę, która tak robi. Zapytaj o powody. Te same dotyczą mężczyzn.

    • Valthard van der Sand

      A moze to „nic sie w ich zwiazku nie psulo” bylo tylko jednostraonne? To akurat jest dosc czesty przypadek.
      Dzisiaj sporo ludzi (obu plci) nie ma nawet klasy, zeby zerwac twarza w twarz, tylko robi to przez SMSa, status na FB albo email. Takie czasy

  • Magdalena

    dobry tekst, ale niestety tak jak w większości dopatrzyłam się kilku błędów fleksyjnych i składniowych (np. ” Często nie zrobią tylko jedno – nie odejdą…”). Na blogu, który został Blogiem Roku 2014 nie powinno się to zdarzać.
    Pozdrawiam!

    • „Na blogu, który został Blogiem Roku 2014 nie powinno się to zdarzać.”

      A jesteś w stanie podać mi trzy argumenty, dla których uważasz, że nie powinno to się zdarzać?

  • Wiesz co? gratuluję Ci przenikliwości. Tak, ująłeś właśnie w słowa coś, co i ja ostatnio opisałam :D Mało z tego, Ty nazwałeś Kaśkę Kaśką właśnie i opisałeś mojej Kaśki przeżycia. Mam taką dziewczynę w pracy i to jej dylematy celnie opisałeś :D
    Po co Ci to piszę? Po nic, bo wiem, że nie odpiszesz :D Mi by się nie chciało.
    Przesyłam takwoż linka Twego Kaśce i może dzięki słowom (pisanym) faceta uwolni się wreszcie z bagienka, które poza bezpieczeństwem bytu, nic jej nie daje. Może coś wskórasz tym bardziej, że lubi Cię czytać :D

  • Malgosia Wachnik

    z wiekiem przychodzi samoświadomość :) jest tu i teraz. I nasze wybory a za nimi idące konsekwencje. Czytając mogłam tylko zrobić „ufff” – bo teraz obce mi te 5 argumentów i to jest cudowne uczucie. Amen

  • kobiety myślące macicą, według mnie to takie, które nie istnieją bez faceta.. odbijają się od niego jak w lustrze.. nie mam faceta.. nie ma mnie… to nie typ łowczyń, tylko raczej bluszczu. zobaczą rozporek i od razu przestają logicznie myśleć, to rozporek jest najwazniejszy.. nie dzieci, nie ich rozwójj, pasje, praca tylko facet.. facet odejdzie.. one tracą sens zycia.. wiec albo sie zalamują, albo zaczynają nienawidzic meski ród albo szukają szybko kolejnego..
    łowczynie dla mnie, to kobiety niezależnie myślące GŁOWĄ, które zdobywają facetów po prostu dla przyjemności.. ale ich świat nie kręci się jedynie wokół rozporków..

  • Nie zgodzę się z Tobą. Obie strony mówią to tak samo mało świadomie, bo to jest raczej myślenie życzeniowe oparte na odczuwanych właśnie emocjach (zauroczeniu) niż obietnica, której planuje się dotrzymać. Pomijając patologiczne jednostki nikt nie mówi specjalnie „zawsze”, wiedząc, że za miesiąc planuje odejść. W dodatku w obecnych czasach to kobiety są bardziej wyrachowane i częściej spotykam facetów, którzy, kiedy już wreszcie powiedzą „zawsze” mówią poważnie.

    • Lenta

      Chyba sedno tkwi w tym „wreszcie”… czyli gdy facet jest dostatecznie dojrzały.
      Co innego znaczy „zawsze” dla 20-latka, a co innego dla 30-latka. A „wyrachowane” kobiety… to męska naiwność takimi je czyni – łakomi na pozorne wdzięki zbyt szybko własnie przyrzekają im to „zawsze”… nie sądzisz?

      • Nie o to zupełnie mi chodziło. Raczej o to, że niektórzy faceci nie rzucają słów na wiatr i nie mówią „kocham” i „zawsze” pierwszej lepszej lasce po tygodniu znajomości. Wiek nie ma tu żadnego znaczenia, bo ludzie potrafią być dojrzali w wieku 20 lat i tacy, którzy zupełnie nie ogarniają kuwety po 40tce. Na to nie ma żadnej reguły.
        I wyrachowane kobiety nie powstają z męskiej naiwności, tak jak wyrachowani mężczyźni z kobiecej. Jedno nie ma z drugim nic wspólnego.

  • Hmmm… powiedziałabym „popatrz na mnie”, ale odkąd jestem w stałym związku, przestałam polować ;-) Nie jesteśmy wyjątkami. Jest nas całkiem sporo. Po prostu nie chodzimy z plakietkami „łowca”, więc jeśli nie jesteś facetem, raczej ciężko będzie Tobie nas zauważyć wśród innych kobiet (co nie oznacza, że się nie da). W dodatku jesteśmy takie same jak wszystkie inne. Z tym, że bardziej pewne siebie, swoich pragnień, swojego ciała…

    • Lenta

      A co się dzieje/stało z Twoim wewnętrzym „łowcą” od kiedy jesteś w związku?

      • Mój wewnętrzny łowca teraz zajmuje się polowaniem jedynie na mojego własnego mężczyznę ;-)

        Oczywiście reaguje nadal na obcych mężczyzn spotykanych w różnych miejscach, ale poza flirtem, uśmiechami i rozmowami nic więcej się nie dzieje :-)

  • cantata

    mnostwo tekstów o mnie. często gorzka prawda. a czesto to co szeptala mi intuicja karcona przez glos „ciotki” w głowie i tatuaż polskiego wychowania. szkoda ze nie trafilam tu 9 lat temu – moze bym uniknęła wielu głupich błędow brzemiennych w skutki.

  • Widzisz, ale tu jest błąd kobiet. Nie można nikomu obiecywać „na zawsze”, bo to obietnica, która nigdy nie będzie miała potwierdzenia w rzeczywistości. To zawsze bardziej życzenie niż pewność.

  • Przypomnę Ci moją wcześniejszą wypowiedź – „powiedziałabym „popatrz na mnie”, ale odkąd jestem w stałym związku, przestałam polować ;-)”. Także nie nazywam siebie „łowcą” w teraźniejszości, ale mówię, że nim byłam…

  • Nie zgadzam się z Tobą. Znam mężczyzn, którzy „byli” łowcami, a potem, znajdując stały związek, swoje umiejętności łowieckie przenosili na inne dziedziny życia – np. pracę, hobby. Nie zdradzali ani siebie ani partnerki. Posiadanie charakteru łowcy nie ogranicza się tylko do sfery uczuciowej. Przynajmniej moim zdaniem.

    • Lenta

      Nie ma nic bardziej mylnego niż przenoszenie swoich, jak to nazwałaś – „umiejętności” łowieckich na hobby czy pracę… To nie umiejętność. To Instynkt i nie można go przenosić. Dla mnie samo przeniesienie jest wyrzeczeniem… OK, od dziś będę p o ż ą d a ł …. harleyów davidsonów… Prawda, że to brzmi jak farsa?
      Dla ułatwienia odpowiem też na ten równoległy post, OK? Tam z kolei piszesz, że dziś kobiety wychodzą za mąż dla bezpieczeństwa (bardzo się zgadzam), dla zapewnienia gwarancji finansowej (też to jest zrozumiałe w tym niesprawiedliwym patriarchalnym testosteronowym świecie) i że reszta – czyli posiadanie mężczyzny w całości – się mniej liczy. Jak w świetle obu tych poglądów – zaniechanie łowienia vs. nie posiadanie mężczyzny w całości – zdefiniowałabyś „zdradę” ? Czy tez zauważasz lekkie rozmazanie jednoznacznego znaczenia tego podstępnego pojęcia?
      Na koniec, urzekłaś mnie dystansem w postaci „Przynajmniej moim zdaniem”… to nadaje takiego rzadkiego … nieoceniającego tonu…:) Pozdrawiam

  • Znów się z Tobą nie zgodzę. Kobieta potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, ale to nie musi i często nawet nie wiąże się z potrzebą posiadania mężczyzny w całości dla siebie. One potrzebują ślubu – formalnej gwarancji, że „w razie czego” będzie mieć chociaż pieniądze na utrzymanie. Obecnie bowiem właśnie posiadanie pieniędzy (a nie faceta w całości) zapewnia kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Facet sam w sobie tu nawet nie ma za wiele do rzeczy…

  • O.N.

    Fajnie poczytać o drugiej stronie z punktu widzenia drugiej strony. To leczy człowieka ze złudzeń i można dalej zabrać się za życie samemu (niekoniecznie samotne). Żadnych związków opartych na tym co siedzi w głowach kobiet: obojętnie jak, byle stabilnie. I to mi się sprawdza. Dopiero jak zobaczą mój dom i poznają zawód, dostrzegają że wcale nie jestem przy kości, że jestem dowcipny, że mam mnóstwo przyjaciół, którzy zdradzą że jeszcze lubię gotować. Kobiety winny czytać takie artykuły i może wreszcie wpadną, dlaczego tak wielu facetom zalezy tylko na seksie, jakimś weekendzie raz na miesiąc, wyjściu to kina czy na koncert itp. czyli na tym, na czym kobietom zwykle nie zalezy ….

  • margol

    Sama zadaję sobie podobne pytanie i chyba trafiłeś w sedno pkt.3.czas mija i zadowala nas ten przysłowiowy gołąb.

  • JA

    :-)
    Jesteś słodki.
    I mam ochotę Cię bzyknąć w ramach zemsty na mężu :-)

  • chris

    Jakie umiejetnosci powinna miec kobieta aby miec szansé na dobry zwiázek ?

    • chris

      …juz wypatrzylam odpowiedz :) Krzysiek zapytal o umiejétnosci ktore powinien posiadac mezczyzna a Twoja odpowiedz dotyczy obu plci. Dziéki .

  • Agnes

    Jakie to prawdziwe, niestety dopiero przejrzałam na oczy jak odwrócił się na pięcie i odszedł. Przestałam spełniać jego standardy.
    A ja dokładnie taka byłam ja Kasia z artykułu. Nie zdradzałam, nie flirtowałam, byłam, trwałam i wybaczałam każdą awanturę….

  • Aga

    Na tle ewolucji każdy z nas kiedy zostaje sam ma po pierwotnych przodkach tendencje do kojarzenia stanu samotności że zdecydowanie mniejsza szansa na przezycie! Pierwotny mężczyzna odłaczony od stada i tak miał większe szanse niż kobieta! Czasy się zmieniły z głodu nie umrzesz ale odcisk ewolucji mówi Ci goń do grupy ;)

  • Może ten tekst poskutkuje u mojej przyjaciółki. Help!!! ;)

  • kejt

    tylko czemu losowa jest zawsze Kasia… ?!
    pokłony!!! #truestory
    końcem roku zakończyłam 4 letni związek bez przyszłości. ale dokładnie tak jak ten tekst nie kończyłam go przez jakieś 2 lata…
    teraz nowy związek i nowy partner wydaje się spełniać miliard procent oczekiwań.. a na pewno to czego oczekiwałam przez 4 lata..
    ale tfu tfu.. czas pokaże.

  • Krzysztof P

    na ja też zakończyłem ten toksyczny związek, moja partnerka pensja 1500 a ja 10 razy tyle, wszystko na moich barkach, dom, mieszkania, samochody, wycieczki restauracje. Wydaje sie ze duzo zarabiam ale i sporo kosztują inwestycje. Lepiej być sam niż z vampirem emocjonalnym. Gdzie te prawdziwe kobiety?

  • ajajaj

    Coraz czesciej zastanawiam sie czy ty i pokolenie ikea to ta sama osoba

  • ajajaj

    Poza tym bredzisz znam mase malzenstw ktore z pozoru wygladaja na szczesliwe i normalne a codzoennie dochodzi do rękoczynow o faceci tak samo w nich tkwia jak i kobiety a okladaja sie oboje lub zdradzają. Jednak ty uparles sie zeby uzyc wszystkich argumebtow przeciwko kobietom i po to tylko zeby udowodnic ze sa glupie,bo tak je niby ciezko kochasz ale tak samo gardzisz i nienawidzisz za to wszystko co ci zrobily, wciaz masz uczucia ambiwalentne. Niby wiesz co masz robic w zwiazku ale ciagle nie wychodzi? To chociaz nie zatruwaj dusz innych swoim zwatpieniem. Świata nie naprawisz. Skup sie wreszcie na 1 kobiecie i lecz seksocholizm i narcyzm i nie wmawiaj innym ze faceci mysla tylko o seksie i pieknych kobietach jakie spotkali,bo nie wszyscy na szczescie sa zboczeni a przekonanie do tego reszty swiata nie usprawiedliwi twoich grzechow. Moze byles zakochany ale zdradziles jakas cie zostawila i teraz zalujesz i zdradzasz i wmawiasz sobie ze wszystkie kobiety sa glupie i łatwe. A moze ty jestes? Moje zycie ani w odrobinie nie wyglada tak jak opisujesz,a zwiazek jest sczesliwy a facet taki jakiego istnienia w ogole sobie nie wyobrazasz bo myslisz ze masz zawsze racje. Przestan dostrzegac negatywy i krytykowac zacznij pozytywy i zyc wlasnym zyciem. Milosc ma wiele oblicz i nie zrozumiesz tego, nie jest wlasciwa jedna wymarzona,nie kazdego na to stac i nie kazdy ma takie potrzeby,osoby toksyczne potrzebuja silnych emocji i dramatow, albo z kolei olewczego stosunku,albo chęci manipulacji-kochaja jak chca i jak potrafia zaspokajaja swoje potrzeby-nie jest to prawdziwa milosc,na to stac 1 na milion. Ludzie boja sie siebie nawzajem i nienawidza nie potrafia wyjsc poza stereotypy. Ty tez w jakims tkwisz ale to twoja bajka.