Co zrobić z facetem, który nie chce związku?

Co zrobić z facetem, który nie chce związku?

Moja znajoma od dwóch lat spotyka się z facetem. Ciężko powiedzieć czy to „spotykanie się” jest związkiem, bo chociaż widują się regularnie, to poza sypialnią ona pozostaje na uboczu. Gdyby zrobić im zdjęcie, to ona znajdowałaby się poza kadrem.

On nie zabiera jej jako osobę towarzyszącą na imprezy rodzinne, wakacje spędza oddzielnie, a pomysł wspólnego zamieszkania wita atakiem mentalnej alergii i to pomimo tego, że ona dba o siebie, nie jest związkowym dusicielem, męczybułą, ani jedną z kobiet, które oczekują wszystkiego, nie dając z siebie nic. Ona tylko oczekuje partnerskiego traktowania, którego nie dostaje, bo zawsze, kiedy wysuwa propozycję większego zaangażowania z jego strony, słyszy, że on by bardzo chciał, ALE nie może.

W końcu postanowiła dać mu ultimatum – albo zdecyduje się w przeciągu pół roku czy chce z nią być „na poważnie” albo się pożegnają.
Mój kumpel słysząc to, zaśmiał się i powiedział:
- Aha, czyli dałaś mu kolejny półroczny karnet na bezproblemowe bzykanie.

To, co jednak z zewnątrz wygląda na oczywiste, nie zawsze wygląda na takie od środka, dlatego coś wam powiem.

To, że ktoś jest z Tobą szczęśliwy, nie znaczy, że chce się angażować.

Znam facetów, którzy mając kochające, dbające o nich parterki i tak notorycznie je zdradzają. Znam też takich, którzy mówią, że nie potrafią się zaangażować, ale piszą SMSy o miłości o trzeciej nad ranem do innych kobiet. Znam też takich, którzy mają zawsze w odwodzie jedną laskę, której mówią, że jest wyjątkowa, z nikim innym nie czują się tak dobrze, ale zawsze na przeszkodzie ich związkowi stoi jakaś nagle pojawiająca się przypadkowa kobieta albo żona, która jest wcieleniem szatana.

Patrząc z boku, wydaje się, że na takie warunki godzą się tylko kobiety z zerowym poczuciem własnej wartości, ale zwykle tak nie jest. Może wydawać ci się, że NIGDY byś się tak nie zachowała, ale pewnie i tak byś to zrobiła, bo z perspektywy takich kobiet, nie jest to zła relacja. Popatrz, oni świetnie się ze sobą czują. On przyniósł ją do domu tylko dlatego, że powiedziała, że obtarł ją but. Będąc w innej strefie czasowej, specjalnie wstał w środku nocy, żeby powiedzieć jej na skajpie: „Cześć. Tęsknię. Jeszcze tylko 35 godzin :)”. W czasie jednej nocy spędzonej w hotelowym pokoju przeżyli więcej, niż działo się w trzech częściach „50 twarzy Greya”. Mają podobne zainteresowania, a on powiedział, że kocha spędzać z nią czas. Widziała iskierki w jego oczach, kiedy to mówił i czuła, jak silnie ją przytula na pożegnanie, więc wiedziała, że to prawda, a myśląc o nim czuła tylko podekscytowanie i skurcz w żołądku. Czy mając to w głowie, wciąż będziesz myśleć, że byś nie trwała w takiej relacji?

Problem w tym, że będąc w takiej relacji, kobiecie wydaje się, że to idealny układ, w którym dają WSZYSTKO, czego on może potrzebować i nie widzą powodu, dla którego on miałby nie chcieć związku. Wystarczy tylko dać mu trochę więcej czasu i będzie pięknie.

Jemu wydaje się, że to idealny układ, w którym ma już WSZYSTKO i nie widzi powodu, dla którego ma chcieć prawdziwego związku, skoro teraz dostaje wszystko. Seks, śniadanka i obiadki, a zero problemów? Da się mieć bardziej idealny układ?!

To, że ktoś coś mówi, nie znaczy, że to myśli.

Na polu sprzedaży istnieje System Sprzedaży Sandlera. W przeciwieństwie do pozostałych systemów sprzedaży, Sandler otwarcie mówi o tym, że:
- klienci świadomie kłamią
- ich celem jest uzyskać jak najwięcej korzyści bez zakupu produktu
- a konsumenci, którzy nie chcą zawrzeć transakcji, zawsze grają na zwłokę.

Czy to się komuś podoba, czy nie, te same zasady dotyczą relacji. Bez względu na płeć, tak kobiety, jak i mężczyźni, w relacjach między sobą zachowują się, jak potencjalni klienci, którym przedstawia się ofertę nowego odkurzacza. Jeśli nie są zainteresowani, to nie mówią: „Nie”, tylko sięgają do przepastnego worka wymówek: „Już mam inny odkurzacz”, „Bardzo chciałbym mieć taki sprzęt, ale poprzedni mam na gwarancji i nie chcę z niego zrezygnować”, „Boję się, że ten odkurzacz mnie zawiedzie” oraz: „Przepraszam, ale nie mam czasu teraz o tym rozmawiać”.

Tylko, że jeśli konsument mówi, że nie ma pieniędzy, czasu albo właśnie zmarł mu chomik, zwykle oznacza, że ma pieniądze, czas i żywego chomika, ale powiedzenie tego jest najskuteczniejszym zamiennikiem zdania: „Po prostu daj mi już spokój!”.

Jeśli więc oczekujesz od związku więcej i stawiasz ultimatum w formie: „Ok, rozumiem twoje argumenty, ale nie chcę tak żyć. Masz pół roku na przemyślenie, czego chcesz”, to nie jest to nic innego, niż powiedzenie: „Proszę przetestować ten sprzęt przez pół roku, żeby mógł Pan podjąć decyzję”. Niestety są znacznie większe szanse na to, że sześć miesięcy później zamiast: „Tak”, usłyszy się tylko: „No, całkiem fajne, ale oczekuję czegoś trochę innego. Możemy sprawdzić inną opcję? Ewentualni mogłaby się Pani przypomnieć za kolejne pół roku?”.

To, że zasługujesz na więcej, nie znaczy, że dostaniesz więcej.

Dobrych ludzi nie spotykają dobre rzeczy. Dobre rzeczy spotykają ludzi, którzy po nie sięgają. Nie dostajemy tyle na ile zasługujemy, tylko tyle ile jesteśmy w stanie wynegocjować. A kobiety, które stawiają komuś ultimatum nie negocjują – one zachowują się, jak pracownik, który chce więcej i wie że zasługuje na więcej, ale kiedy tego nie dostaje i tak zostaje w tej samej pracy, na tym samym stanowisku, bo „kto wie – może kiedyś w końcu dostanie podwyżkę”.

To, co kobiety w takich sytuacjach ignorują to fakt, że ten facet i ta relacja nie są idealne – mogłyby takie być, gdyby on opuścił żonę, zamieszkał z nią, albo chciał mieć dzieci. To relacja, która, żeby była wystarczająca musi być doładowana słowem „gdyby”. Jeśli więc mówisz, że może być cudownie, jeśli on coś zrobi, to jednocześnie mówisz, ze teraz tak nie jest. Możesz to wypierać i racjonalizować, ale to jest fakt.

I najgorsze, co możesz zrobić to złamać swoje ultimatum, bo wtedy nie wybierasz tego, co masz, ale to, co możesz mieć. Nie mówiąc już o tym, że przy okazji jego uczysz, że rzucasz słowa na wiatr, że nigdzie nie odejdziesz i że on ma pełne prawo zachowywać się jak dotychczas, bo i tak wrócisz jak bumerang. Tylko że ludzie cenią wyłącznie dwa rodzaje rzeczy – te, których nie mają, a chcą mieć i te, które mają, ale mogą je stracić.

Dlatego nie ma nic bardziej motywującego, niż zdecydowana kobieta i widok jej pleców, kiedy odchodzi.

Robiąc to zawsze zyskujesz, bo nawet jeśli on ciebie nie zatrzyma, to robisz miejsce dla kogoś, kto to zrobi.

  • Po tym tekście lubię Cię czytać jeszcze bardziej.

    • Dokładnie to samo chciałam napisać:)

    • Dot

      Ja także :)

  • shooter

    Problemem wielu ludzi, jak widzę, jest totalny brak świadomości tego, czego oni właściwie chcą. Jeśli dwójka ludzi się spotyka, to należy od razu powiedzieć o swoich niestandardowych oczekiwaniach. Związek jest czymś naturalnym, tak to nazwę w uproszczeniu. Jeśli mężczyzna powie kobiecie wprost, że chce ją mieć do bzykania i gotowania jemu obiadów, a także sprzątania i przytulania, ona to w pełnia akceptuje, to nie ma spięcia. Rozumiem taki układ (w jedną i drugą stronę), choć go nie popieram. Jeśli jednak jedna strona liczy na to, że coś się zmieni, to warto dodać, że się nie zmieni i nie ma na co czekać, tylko taką relację trzeba rozwiązać – dla własnego dobra. Ta druga osoba tak naprawdę ma Cię gdzieś i zaspokaja Tobą wyłącznie swoje potrzeby. Cośtam daje w zamian, ale wyłącznie przy okazji. Oczekując więcej nie warto w tym tkwić. Związek to coś więcej, czego taki Piotruś Pan już nie udźwignie. Nie mówię tu o jakichś „ciężarach” – po prostu czasem w związku trzeba dać więcej niż wstanie o 3 w nocy, żeby wejść na Skype.

    • TylerDurden

      Ogólnie założenie było takie, że mężczyzna miał spłodzić jak największe potomstwo i niekoniecznie z jedną kobietą. W ramach rozwoju sami jednak narzuciliśmy sobie pewne rzeczy a jedną z nich są związki – których ja z kolei nie jestem zwolennikiem. Także czy wchodzenie w związki jest takie naturalne to nie wiem.

      • shooter

        To zależy od kultury. Jeśli mówisz o czasach prehistorycznych – ok, to pewnie racja, ale nie jesteśmy już ludźmi pierwotnymi i ewolucja robi swoje. Mam na myśli potrzebę związku z drugą osobą. Jeśli tego nie czujesz – ok. Po prostu musisz bardziej uważać, żeby nie robić krzywdy partnerkom, które w większości szukają czegoś więcej.

      • Lech Czarnowiejski

        szuter – mężczyzna szuka żony, chce mieć potomków.
        Dziwkarzom doradzam ograniczenie się do dziwek.
        Większość kobiet oczekuje stabilizacji.
        Ja wiem, że chodzisz na siłkę, kąpiesz się 3 razy dziennie i masz gładkie paznokcie ale uwierz mi, że takiemu nie pomogę naprawić samochodu – nie jestem jedyny.
        Życzę ci spotkania kiedyś prawdziwego mężczyzny na swojej drodze, zastępującego ojca, który cię olał ciepłym moczem (ewentualnie którego ojciec olał ciepłym moczem).

      • shooter

        Człowieku, czy Ty jesteś zdrowy? Czytam Twoje komentarze i się zastanawiam. Proponuję raz jeszcze przeczytać moje, przemyśleć i dopiero potem pisać odpowiedzi.

      • Paulina

        „To zależy od kultury. Jeśli mówisz o czasach prehistorycznych – ok, to pewnie racja, ale nie jesteśmy już ludźmi pierwotnymi i ewolucja robi swoje.”

        Nie. Jest coś takiego, jak opóźnienie ewolucyjne. Zmiany w ewolucji nie pojawiają się na bieżąco pod wpływem kolejnych czynników, są mocno opóźnione. Nasze mózgi ewolucyjnie są wciąż przystosowane mniej więcej do epoki kamienia łupanego.

      • shooter

        To oczywiście nieprawda. Nasze mózgi zmieniły się fizycznie od czasów epoki kamienia łupanego. Poza tym nie bierzesz w ogóle pod uwagę wpływu kultury, która potrafi tłumić nasze instynkty.

      • olga

        jeśli masz taki pogląd i dziewczynę o tym poinformujesz to jest ok,nie każda kobieta chce związku ale każda chce uczciwości a nie wiecznego okłamywania i zwodzenia

    • Valthard van der Sand

      Kazdy spelnia swoje potrzeby. Kobieta potrzebujaca zwiazku, domu i dzieci rowniez.

      • Lech Czarnowiejski

        Koło się kręci dookoła. Każde koło jest gdzie indziej.
        Mydło jest mydlane. Można mieć w toalecie i w szufladzie.
        Kula jest okrągła. Kula się w różne strony.
        entropy – dotarło?

    • ktos

      hej zgadzam się z Tobą nawet nie wiesz jak bardzo. Tutaj opisałeś idealny mój przykład. Niestety stabilny związek to za dużo jak dla Piotrusia Pana. Niby tego chce a jak ma możliwość bycia z kimś traktuje jak ciężar nie do udźwignięcia. Więc postawiłam ultimatum albo stały związek albo koniec i nawet znajomości nie będzie. Wybrał to drugie.Boli mocno,wylałam tonę łez i teraz trzymaj proszę kciuki abym dała radę, bo ciężko jest tak nie spotykać, się nie pisać, nie dzwonić, ale być dla kogoś kulą u nogi to na prawdę lepiej odejść pomimo miłości jaką się obdarzyło drugą połówkę.

      • shooter

        Trzymam kciuki! Nie minie Ci to od razu, daj sobie te dwa, trzy miesiące. Nie zapychaj pustego miejsca przypadkowymi frajerami, nie szukaj miłości, nie chodź po klubach, imprezach, z nadzieją, że kogoś spotkasz. Ten ktoś może pojawić się wszędzie, na pewno nie tam, gdzie go będziesz usilnie szukać :-) Po prostu odpuść i wszystko samo się ułoży. Z nikim nie musisz przez tę chwilę być na siłę!

      • Lech Czarnowiejski

        Stały związek? Są jakieś zasady stałego związku?
        Czy niespłacalny kredyt to stały związek?
        Czy policja i złodziej to stały związek?
        Czy, w reszcie, dwoje cudzołożników, deklarujących stały związek…. to stały związek? :D

    • Dot

      Problem zaczyna się chyba właśnie od tego, że mężczyzna rzadko kiedy mówi wprost, że chce kobietę do bzykania, gotowania mu obiadów, sprzątania i przytulania, bo nie zakłada, że standardowo kobieta oczekuje związku.
      Wszystko sprowadza się do rozmowy. Ale kwestia, kiedy ja przeprowadzić, wcale nie jest tak prosta. Trudno wyczuć odpowiedni moment, a nie może być za wcześnie, bo druga strona pomyśli, że wplątujemy ją w związek albo oczekujemy deklaracji, kiedy jeszcze właściwie nic się nie zaczęło.

      • shooter

        Nie wiem. U mnie takie rzeczy zawsze jakoś same wychodziły :-)

      • Dot

        Aha :)

    • Lech Czarnowiejski

      Niestandardowe oczekiwania? GWg jakiej normy może ISO1217?

  • Plecy jak plecy, tyłek też motywuje. Tak słyszałam.

    • Karolina G.

      A co dopiero dostać od kobiety po pysku! To jak motywuje!

      • Bardziej Łoś

        Potwierdzam ;)

  • Robert

    Nie rozumiem takich facetów, są dla mnie jak tchórze. Jeśli ktoś nie chce się angażować w związek to niech od razu powie to drugiej stronie, że np interesuje go tylko seks. Jeśli obie strony się na to zgodzą i są tego świadome to ok. Dziwne jest takie „udawanie związku”.

    • zdradzony

      Kobiety też tak robią.
      Sam jestem tego najlepszym przykładem.
      Tylko że u mnie doszło do tego zdrada z jej strony, rozstanie i kłamstwa.
      Powiem tak, boli ale powoli przechodzi.

      • Chillout

        Jaja do góry. Przejdzie.

    • Better

      Ale przecież nie każdemu chodzi o zwiazek, czasem ważne sa własnie takie wrażenia czy chwile. Zwiazek to odpowiedzialność, problemy itp. w takich niezwiazkach nikt nic nie musi, a może być przyjemne. Nic w tym złego. Gorzej jak nie ma rónowagi i jedna strona chce czegoś więcej.

    • Chillout

      Nie ma relacji bez zaangażowania.

      • Wojtek

        Jest. To kwestia świadomości czego się chce i oczekuje. I gdy obie strony na to przystają, to taka relacja jest jak najbardziej możliwa.

      • Chillout

        Nie sądzę. Chcesz atrakcyjnie wyglądać dla tego kogoś. Więc zakładasz swoje najlepsze ciuchy, psiukasz się markowymi perfumami, zajeżdżasz czystą furą. To zaangażowanie.

        Ona jak Ci obciąga, daje tyłka to myślisz, że robi to bez zaangażowania?

      • Karolina G.

        Trzy słowa definiujące relację bez zaangażowania: Pani Negocjowalnego Afektu. Relacja czysto handlowa. Obie strony przystają na układ i są świadome czego wzajemnie od siebie oczekują. W ramach zapłaty wcale nie muszą być pieniądze, może to być równie dobrze iluzja związku, jakieś romantyczne porywy jak z grafomańskich romansideł. Takie FWB. Serio chcesz czegoś takiego w życiu?

      • Wojtek

        Karolina G. A czemu nie. Niedawno zakończyłem tego typu znajomość z jedną dziewczyną. W zasadzie to przeszła na inny poziom – czysto kumpelski. Spotykaliśmy się od czasu do czasu (piwo, kluby, domówki, raz nawet opera) i zazwyczaj kończyło się seksem, także nie było to jakieś zezwierzęcenie jak to niektórzy opisują. Po prostu luźna relacja, było fajnie, teraz jesteśmy kumplami i jest luzik.

        Chillout na pewnie nie da się całkowicie odciąć zaangażowania. Ale jak ktoś jest emocjonalnie dojrzały, to sobie poukłada w głowie pewne sprawy.

      • Chillout

        Ok każdy jest inny, więc mogę zrozumieć takie podejście.

      • Karolina G.

        Z punktu widzenia kobiety, która sama przerabiała takie historie i sytuacje u przyjaciół płci obojga, mówię Ci, że to „nie jest luzik”. Robi się niepotrzebny bałagan w emocjach, które potem trzeba prostować, bo jedna ze stron zostaje z nimi sama. Podczas gdy druga strona twierdzi, że wszystko jest ok i nie ma o co robić zamieszania. Znam przypadki, kiedy kończyło się to u psychologa. Nie wierzę w to, że kobiety, faceci w sumie też, godząc się na taki układ, nie liczą na coś więcej, robiąc z siebie „emocjonalnego żebraka” co na dłuższą metę jest żałosne. To jest chora, toksyczna i pasożytnicza relacja jeśli chodzi o osobę dorosłą i samodzielną. I prędzej, czy później kończy się źle. Znam sytuacje, kiedy jedna ze stron, ta silniejsza, z czasem zaczęła uważać tę drugą – słabszą, za coś w rodzaju swojej własności, będącej na każde skinienie. Kiedy ta słabsza, widząc że nic się nie zmieni, próbowała się wyplątać z relacji, zaczynał się szantaż emocjonalny i ciosy poniżej pasa.
        Takie historie dobre są dla 20-parolatków, którzy mają jeszcze fiu-bździu w głowie i mają jak najbardziej prawo do tego, żeby się wyszumieć, zrozumieć własne emocje i poznać, czego szukają w życiu. Gorzej, kiedy im to „szumienie” wchodzi w nawyk i idą z nim w dorosłe życie. Znam osoby dojrzałe, które przerobiły wiele takich związków, uparcie twierdząc, że to jest właśnie typ relacji, który w życiu im najbardziej odpowiada. Niestety, w większości wypadków takie osoby zostały same na tzw. „stare lata”, nie rozumiejąc dlaczego tak się potoczyły ich losy i po cichu zazdroszcząc innym tego, że znaleźli szczęście w życiu.

      • Dot

        Jak ja się z Tobą zgadzam! :)

      • Też uważam, że takie relacje są możliwe, ale inna sprawa, że rzadko się je spotyka z wielu rozmaitych powodów.

      • Anissa

        Zależy jak pojmujemy zaangażowanie. Jako kobieta z własnej dawnej praktyki mimo wszystko potwierdzę tezę Wojtka, że owszem, takie relacje są możliwe. Wymagają oczywiście dojrzałości i świadomości od obu stron, no i nie ma w nich mowy o braku szczerości co do meritum.

    • Valthard van der Sand

      Dlaczego tchorze? Moga byc niepowazni, niedojrzali, etc. Ale tchorze zdecydowanie nie.
      Predzej nazwalbym tchorzem kogos kto ma swoje potrzeby, ale nie zaspokaja ich bo „co sobie ludzie pomysla” i wlasnie tkwi w jakis tragicznych konfiguracjach

  • So true.

  • Igor

    Hej. Głupie pytanie.

    Jestem właśnie w takiej relacji. No i co tu dużo mówić… Znudziło mi się. Tak, wiem brutalne, banalne, bla bla bla…
    Tak czy inaczej… Jak z tego wyjść? Bo z jednej strony czuję, że już nic z tego nie mam, ale z drugiej strony ciężko jest wziąć się w garść i wyjść z bezpiecznej strefy.

    Volant? ;)

    • Anna

      Umm… uczciwie, elegancko i jak najszybciej? To troche smutne, ze zamiast szukac odpowiedzi w sobie, liczysz, ze inny facet poda ci ja na tacy.

      • Chillout

        Mało tego, szuka odpowiedzi w internecie.

      • meska rzecz, zapomniec o sobie

      • Wiesz, pytania zaczynające się od słowa „Jak” mają już w sobie odpowiedź. Jak z tego wyjść? Wyjść. Nie ma innej rady.

      • Samo wyjście niczego nie zmienia, trzeba mieć do czego tzn. stworzyć, kreować i przestrzegać zasad.
        Kwestie indywidualne.
        Zanim się wyjdzie trzeba mieć gdzie wejść ; )

    • A czy mogę ja?
      Weź się w garść i wybiegaj z tej strefy. Boleć nie będzie dużo mniej, ale oszczędzacie czas. Po co tworzyć kolejne przyszłe wspólne wspomnienia? One stają się potem najbardziej gorzkie.
      Byłam w takiej relacji, nawet wyjechałam z nim za ocean, bo myślałam, że musi się tam udać naprawić, dosolę, dopieprzę, on zechce mnie na zawsze. Ale nie zechciał. Dwa tygodnie po wylądowaniu dopowiedział, że zajmuję szczególne miejsce w jego życiu, ale szans na NAS nie ma.
      Dobra, mogłam to przewidzieć, ale dopiero usłyszane, zdecydowanie i głośno powiedziane do mnie naprawdę dotarło.

    • Chillout

      Postąpić jak dorosły?

    • Chillout

      .

  • Jola

    Odpowiedź na pytanie w tytule jest prosta – kopnąć w d… o ile kobieta chce relacji. Niestety łatwiej powiedzieć niż zrobić. Z doświadczenia mogę dodać, że coraz popularniejsze u mężczyzn są próby wyrwania dziewczyny na noc tekstami typu: „szukam prawdziwej relacji”, „chciałbym być z kimś na poważnie”, „chciałbym być w stałym związku z partnerką” itd.itp. Mam nadzieję, że wszystkim tym cwaniaczkom zwiędnie co mieli użyć :) A na poważnie jeśli nowo poznany facet opowiada takie rzeczy to trzeba wiać i nie oglądać się za siebie.

    • Dot

      „Mam nadzieję, że wszystkim tym cwaniaczkom zwiędnie co mieli użyć :)” :D

  • Suzaku666

    Hah, no pięknie. Przed ostatnie zdanie – strasznie trafne ^^
    Niby przez cały czas mi nie zależy, a jak ma się obrażać i dać sobie spokój to podświadomie staram się ją jakoś uspokoić. Nie stracić tego co mam. „MIAUU, TO FAKT” xP

  • Karolina G.

    Takie „coś” to jedna z twarzy toksycznego związku. Swojego czasu z dwóch takich relacji urwałam się, pokapowawszy szybko w czym rzecz. Nauczyłam się nie dawać nabierać na tanie chwyty i gładkie teksty. Przestałam odpowiadać na smsy, maile. Chyba każda kobietka powinna przez to przejść żeby poznać własną wartość i to, że należy znaleźć w życiu kogoś, kto po pierwsze – doceni tę wartość, a po drugie – dołoży do koszyka to, co sam ma to lepsze i to gorsze po to, żeby razem coś nowego stworzyć.
    Z drugiej strony, mam wrażenie, że są to faceci, którzy sami nie wiedzą do końca czego chcą w życiu. I te niby-związki to takie szukanie po omacku. Mają dobrą pracę, ciekawe pasje, ale w tworzeniu własnego małego uniwersum niestety zabrakło im wyobraźni na miejsce dla kobiety. Zwyczajnie jest mi ich szkoda, bo w gruncie rzeczy tracą więcej, niż by mogli zyskać. Podwójnie szkoda, bo najczęściej tego sami nie dostrzegają w jak żałosnym są położeniu. Takie „młode dusze”, które dopiero w następnym wcieleniu nabiorą nieco szlifu.

  • dowlinika

    wpadaj do Krakowa.

    • Justyna

      wódka w Krakowie? ze mną jak z dzieckiem…za rączkę i do baru

  • Bardziej Łoś

    Prawdą po twarzy, Volant – brawo. Mówisz jak jest :/

  • Marcin Szukalski

    Kobiety spójrzcie wreszcie na
    siebie! Kolejny tekst (chyba setny) użalający się nad współczesnymi facetami
    i ich podejściem do związku. Arogancja jak w polskiej polityce. Zrozumcie
    wreszcie, że faceci nie chcą „nowoczesnych” kobiet. Te nie mają im kompletnie
    nic do zaoferowania oprócz ładnej dupy a to zdecydowanie za mało. Zwłaszcza, że
    dzięki emancypacji którą same przeprowadziłyście „dupa” stała się ogólnie i łatwo
    dostępna (zalała rynek). Współczesna kobieta nie potrafi zająć się domem, nienawidzi
    gotować, sprzątać, prasować, prać, co gorsze nie potrafi wychowywać dzieci Ba!
    nawet nie chce ich mieć. Na dodatek ciągle ocenia faceta i rozlicza zamiast
    wspierać Co potrafi? Potrafi pracować…… niestety gorzej od faceta.
    Facet przeważnie starszy zarabia 4 razy tyle co jego młodsza kobieta i wychodzi
    na to że i tak musi do niej dokładać. Więc co współczesna kobieta ma do
    zaoferowania fajnemu facetowi? NIC Absolutnie nic oprócz dupy i towarzystwa. Na
    dodatek ta dupa jest już na ogół mocno zużyta więc prysł cały czar
    wyjątkowości. Dlatego właśnie faceci
    traktują kobiety jak kumpli + seks. Spójrzcie wreszcie na siebie. Chciałyście
    emancypacji to ją macie ale przestańcie się użalać że faceci nie chcą kobiet „po
    przemianach”.

    • shooter

      Aż trudno się nie zgodzić. Wśród moich znajomych jest na szczęście tylko jedna taka kobieta :-) Tragedia. Ona nie ma nic do zaoferowania, nawet urody. Jest w takim a’la związku z gościem, który nigdy z nikim nie był i jest z nią wyłącznie z braku laku. Kobiety są potrzebne mężczyznom, a mężczyźni kobietom i nie warto się temu przeciwstawiać, bo to walka z wiatrakami. Można, tylko po co.

    • ola

      ale jesteśmy zepsute!

    • Volusya

      Nie generalizuj… To miecz obosieczny :-)

    • me

      Jak czytam tego typu poglądy prezentowane przez facetów to zastanawiam się czy na pewno żyjemy na tej samej planecie. Kiedy wy zrozumiecie wreszcie, że kobieta nie jest sprzątaczką, kucharką i niańką, ale człowiekiem posiadającym uczucia i chęć brania odpowiedzialności za swoje życie. Jeżeli tak świetnie zarabiacie to dlaczego nie możecie po prostu za te wyżej wymienione usługi zapłacić?
      Zastanów się co by było jakby kobieta zamiast widzieć w facecie człowieka, z którym chce spędzać czas, dzielić się emocjami, wspólnie przeżywać i doświadczać nowych i nienowych rzeczy widziałby hydraulika, kolesia, który wbije jej gwoździe w ścianę, zmieni żarówkę, bo nie dosięga do żyrandola oraz chodzący portfel sponsorujący jej nowe kosmetyki, ubrania, wakacje. Chciałbyś być w ten sposób potraktowany przez kobietę?
      Relacje to nie jest do cholery wymiana usług- ona ci posprząta, a ty jej zapłacisz za sukienkę!

      Dziwisz się, że kobiety chcą zarabiać na siebie? Chcą, bo nie chcą być zmuszone do tkwienia w związkach z facetami, którzy nie zauważają, że kobieta ma do zaoferowania swój czas, swoje emocje, swoje poglądy, przemyślenia, zaufanie, którym ich obdarza zanim kopną ją w dupę, uśmiech, dobrą energię, chęć wspólnego rozwijania pasji. Powiedz co ma zrobić kobieta, która jest na utrzymaniu mężczyzny kiedy ten uzna, że nie chce dłużej ciągnąć związku, w którym jest? Jestem przekonana, że jest mnóstwo kobiet, które chciałyby spełniać się tylko poprzez wychowanie dzieci, ale to wy mężczyźni nie dajcie kobietom takiej możliwości. Swoim zachowaniem pokazujecie, że nie jesteście w stanie wziąć odpowiedzialności za kobietę i dziecko, bo nawet kiedy dostajecie to wszystko, o którym pisze Michał to i tak wam to nie pasuje. Kobieta nie chce zostać w którymś momencie życia bez pracy, bez mężczyzny, z dzieckiem, które nie tylko trzeba wyżywić, ale też zapewnić mu odpowiedni rozwój, a to też kosztuje. Ilu mężczyzn w tej chwili jest w stanie zarobić takie pieniądze żeby zapewnić normalny poziom życia sobie, żonie i co najmniej jednemu dziecku?
      Czy kobieta pracuje gorzej od faceta? Jeśli dla ciebie gorzej oznacza tyle co mniej zarabia to zdaje się, że statystki pokazują, że rzeczywiście gorzej. Dla mnie wynagrodzenie za pracę często niewiele ma wspólnego z jakością wykonywanej pracy.
      Dlaczego faceci uważają, że kobieta, która zarabia pieniądze nie jest wstanie wspierać faceta w jego planach? Dlaczego kobieta, która pracuje miałaby nie umieć wychować dziecka? Co ma jedno z drugim wspólnego?

      Wciąż nie mogę uwierzyć, że w XXI wieku ciągle są mężczyźni, którzy związek postrzegają jako wymianę usług sprzątania, gotowania w zamian za pieniądze zarabiane przez faceta.

      • halo_tu_ziemia

        Związek od zawsze był formą wymiany usług, czy to się komuś podoba czy nie. Tylko przez takie podejście jeden drugiemu jest (i był) potrzebny. Ja Tobie do przybicia gwoździa, Ty mnie do ugotowania zupy. Nic się w tej kwestii nie zmieniło… no może zwiększyła się roszczeniowość…

    • miss

      Może zrozum, że nowoczesne kobiety nie chcą być przyporzadkowane do prania, sprzątania i wychowania dzieci – myslisz, że tylko one tego nienawidzą? Fajnemu facetowi można zaoferowac duzo więcej niz to, ale to trzeba byc fajnym facetem i znaleźc odpowiednią kobiete, żeby się o tym przekonać. No i się trochę wysilić, bo teraz nie jest juz tak prosto z podziałem ról i nie jest to jedynie wina feministek, że facet nie potrafi się w tym odnaleźć, nie wie co może zaoferować kobiecie oprócz wysokiej pensji…

    • ktos

      kompletnie się z Toba nie zgadzam.Kobiety potrafią zadbać o dom o rodzinę. To faceci boją sie odpowiedzialności, założenia rodziny, dzieci. W trakcie naszej znajomości nieraz przychodził na obiadki zostawał na śniadania i pięknie mówił że pragnie mieć rodzinę, ale gdy dałam ultimatum albo tworzymy stały związek albo koniec znajomości to wybrała to drugie. Piotuś Pan który boi się udźwignąć ciężar związku.

      • Wrocławianin

        Widocznie zupełnie nie zrozumiałaś autora postu – on nie pisał o wszystkich kobietach tylko tzw. „nowoczesnych”. Tak samo jak Ty nie dałaś teraz przykładu zachowania każdego mężczyzny tylko jakiegoś konkretnego przypadku, który nie chciał związku lub nie chciał z Tobą związku.

      • Anissa

        W punkt!

    • fajny83

      Strzał w dyche bro:)

    • Anissa

      Pojechałeś mocno kochany. Pierwej żem pomyślała, żeś mocno sfrustrowany bo Ci jakaś mądra kobitka dupę porządnie skopała, ale po namyśle gdy emocje opadły przyznaję…
      Kurde, więcej w tym co napisałeś niestety prawdy, smutnej prawdy o nas, kobietach.

  • Nic dodać, nic ująć. Uwielbiam w Twoich tekstach to, że piszesz jak jest, bez koloryzowania, nazywając rzeczy po imieniu. Konkret :-)

  • KaZet

    Uspokoiles sie Volant, piszesz coraz bardziej przemyslane, zrownowazone ale mocne teksty. Mysle ze ten artykul spokojnie mozna odniesc i do odwrotnej relacji. Ja znam nawet wiecej takich „zwiazkow” gdzie kobieta jest z kims bo nie chce byc sama a emocjonalnie i „uslugowo” wypruty facet skacze nad nia oferujac jej co raz inne atrakcje niestety te przepadaja gdy ona odchodzi do innego, ktory juz nie musi machac szabelka i walczyc o nia. Takze to nie jest tak ze kobieta pragnie zwiazku a facet bzykania, obecnie co najwyzej stawialbym znak rownosci, cholera wie kto czego tak naprawde chce. Jak chce to na pewno potrafi powiedziec konkretnie „tak”, jak chce to wszystko jest latwe.

  • Valthard van der Sand

    Mam wrazenie, ze sytuacja opisywana powyzej dotyczy kobiet szukajacych ksiecia z bajki, ktore same sa srednio atrakcyjne. Po prostu wiedza, ze taki facet ma panien na peczki i to co moga dostac to jest max. A skoro adoratorow pod oknem brak – to trzeba sie trzymac tego goscia jak rzep psiego ogona.

    Ciekawe jest to, ze mimo iz czesto facet otwarcie mowi, ze nie ma ochoty nba powazny zwiazek, kobieta jest przekonana, ze ona bedzie ta JEDYNA, ktorej uda sie tego delikwenta do zwiazku przekonac. Zeby bylo jeszcze smieszniej, kolezanki uczciwie jej mowia jakio ten gosc jest. Nietesty ego takiej kobiecie nie pozwala sie przyznac do porazki, wiec tkwi w pulapce liczac na zmiane, ktora nigdy nie nastapi….

  • Poruszyłeś bardzo ważny temat, który z mojego zawodowego doświadczenia dotyczy wielu kobiet i wielu mężczyzn…

    A przy okazji, polecam tym kobietom i mężczyznom przyjrzeć się sobie w tych relacjach… i zadać sobie kilka pytań: co takiego jest we mnie, że zgadzam się na mniej? że zgadzam się czekać? Dlaczego zgadzam się na trwanie w relacji, która mnie nie satysfakcjonuje i która nie spełnia moich ważnych potrzeb?

    A warto to zrobić dlatego, że często jest tak, że nie rozwiązując tego ‚czegoś’ w sobie, wchodzimy w kolejną, bardzo podobną relację. Niby jesteśmy w innym związku, a borykamy się z tym samym problemem…

  • jeżeli facet mówi, że chciałby związku, ale nie może z jakiegokolwiek powodu to znaczy to tyle, że po prostu nie chce. A kobiety, w całej swojej naiwności, wierzą, że kiedyś nastapi moment, w którym układ opary na seksie przerodzi się w poważny związek. Zazwyczaj taksię nie dzieje (chociaż znam i takie nieliczne przypadki)
    Też kiedyś w takim związku tkwiłam, ale sytagnacja i brak rozwoju styuacji przekonał mnie, że to strata czasu i mówię wam pięknie jest odejść, a widok rozczarowanego, zaskoczonego partnera całą sytuacją, której bynajmniej się nie spodziewał-bezcenny.
    Zagadzam się z tym artykułem w 100%. Nie bójcie się odchodzić, to zawsze jest na waszą korzyść. Satysfakcja gwarantowana.

  • Anik

    A co jesli problemem sa faceci dazacy tylko do zwiazku.. o tym problemie nigdy sie nie mowi .
    Ja np jestem po prawie , ze 4 letnim zwiazku.. Chlopak bardzo rodzinny od poczatku mowil jak rodzina dla niego jest wazna , myslaalam sobie ok to chyba nic takiego..Az tu nagle rodzina mnie pokochala , coraz wiecej wspolnych chwil, wyjazdow nawet za granice.. Jakies prezenty do domu.. Co by nam sie dobrze zylo.. Okazalo sie facet po „cichaczu ” sie do mnie wprowadzal przynoszac coraz to wiecej swoich rzeczy do mnie no bo po co juz je do siebie zabierac skoro i tak wpadnie ehh.. i dosc.. rok mija wiec mowie tlumacze i uswiadamiam , ze slubu nie wezme ze nie jestem taka ze mieszkac razem nie bedziemy a MOJ pies i MOJE dzieci beda mialy na imie.. tak czy siak. Myslalam,ze dotarlo ,.. Przeciez mowilam tak jasno .. Ale nie dotarlo.
    Nagle dostaje bransoletke i pytanie jaki pierscionek by mi sie podobal, delikatniejszy ?
    A cale zycie mowilam , i wciaz mowilam ze nie lubie wcale delikatnej bizuterii.. i tak ze wszystkim..
    Powiedzialam dosc.. zakonczylam to wiedzialam ze nie ma to juz sensu , ze musi znalesc taka kobitke ktora bedzie marzyla o tych wszystkich babskich rzeczach..
    a teraz co… Mimo ,ze jasno wszem i wobec widac ze nie jestem „pania domu” trafilo mi sie od rozstania z 4 kolegow ktorzy odrazu daza do ‚czegos wiecej’ … nie ,, nie super seksu i po prostu kumplostwa pewnie ze nie …
    musi byc spacer musi byc rozmowa o tym czego oczekuje musi byc pytanie o to co dalej….
    a dlaczego , czemu nagle sie tak pobudzilii toz to nie ja po to zrywalam zeby byc znowu w zwiazku.. Przez 4 lata mogli sie kumplowac , a teraz juz nie moga ? zarty jakies…
    I szlak mnie jasny trafia jak czytam o tym jak faceci uwielbiaja kobiety ktore lubia sie zabawic nie lubia angazowac i do tego sami nie chca zwiazkow.. Bo jakims dziwnym cudem taka wlasnie jestem a otaczaja mnie sami ……. eh
    A najzabawniejsze te ich myslenie ze kobiete zmienia … toz to tak typowo kobiece ! to one zawsze chca zmieniac swego wybranka… to dlaczego ja mam wszystko odwrotnie ?
    Okropne.

  • Maschera

    Zastanawiam się, i bardzo proszę o radę i słowo od mężczyzn, czy jest jakikolwiek sens w prostym powodzeniu facetowi w takiej sytuacji, że się w nim zakochałam prawdopodobnie, że relacja ta rani i męczy? Mówię tu o dojrzałym mężczyźnie, który raczej szanuje kobietę, uważa ja za przyjaciółkę a nie worek na spermę ;) szczególnie w sytuacji gdy seks jest faktycznie okazjonalny, bo raz na trzy/cztery tygodnie przy spotkaniach raz na tydzień, ale często dosyć koleżeńskich, przyjacielskich.
    Jestem w tej sytuacji i naprawdę zamiast cofnąć się z tej uliczki bez wyjścia placze nad tym, że nie mogę iść nią dalej. Myślę że słowo od faceta „przykro mi ale nie odwdzięczam Twoich uczuć, lubię Cię ale tylko tyle ” może pomóc w ogarnięciu się…

  • wdzięczna za pomoc

    Dzięki Tobie Volant wreszcie odpuściłam. Tkwiłam rok w relacji justfriends i muszę przyznać że po pewnym czasie chciałam czegoś więcej, on nie potrafił się określić. Byliśmy teraz razem na weselu bo mimo ze w kwietniu skonczylismy, utrzymywalismy kontakt a ja zaprosiłam go juz wczesniej. Był na tyle bezczelny by przed tym weselem mi mowic o dziewczynie z ktorą sie teraz spotyka, a w drodze powrotnej liczył na coś wreszcie udalo mi sie powiedziec NIE! wczesniej zawsze mu ulegałam, nie wiem moze po prostu go kochalam a on to potrafil wykorzystać i ze tak powiem przekabacić mnie na swoją strone i mimo ze on odwalił, spotkal sie z inną, zdradzal mnie na 100% to ja czulam sie winna… tak wiec to koniec, jest ciezko ale mysle ze bedzie dobrze, dzieki za ten tekst. Fanka twojego bloga :)

  • Oczywiście zgadzam się z Twoim tekstem, ale mam jedno „ale”. Bo zdarzają się wyjątki. Jestem tego doskonałym przykładem. Mój obecny facet przez prawie 1,5 roku twierdził, że nie chce związku. Mimo wypowiadanych słów zachowywał się tak, jak napisałeś (w sensie z tym noszeniem na rękach), a nawet jeszcze lepiej. W końcu, nawet bez żadnego działania z mojej strony, zmienił zdanie i teraz już jesteśmy razem ponad 3 lata. Nawet planujemy wspólną przyszłość ze ślubem i dziećmi włącznie :-)

    Oczywiście będę uparcie powtarzać, żeby mnie nie naśladować, bo to nie jest proste i nie każdy potrafi to wytrzymać bez późniejszego wykorzystywania tego w każdej kłótni i uszczerbku dla psychiki. Nie mniej jednak stwierdzam po prostu, że nie w każdym przypadku odejście jest jedynym słusznym wyjściem ;-)

  • PiotruśPan

    Kiedy wreszcie ludzie zaczną nazywać rzeczy po imieniu i pisać jak jest, zamiast wypisywać kolejny wpis na blogu, jacy to faceci są źli, bo nie dostrzegają i nie spełniają oczekiwań kobiet. A co z oczekiwaniami faceta? Skoro kobiety oczekiwania to związek, stabilizacja, poczucie bezpieczeństwa, a moje to bogate życie seksualne nie z jedną kobietą i zainteresowany jestem jedynie seksem, to to jest moje święte prawo chcieć i realizować to co chce. I szczerze mówiąc mam w dupie to czego oczekuje kobieta, która ma w dupie moje oczekiwania. Jeżeli nie kręci mnie domek, seks z jedną kobietą, garstka dzieci, a zamiast tego wolę bogate życie seksualne, samorozwój intelektualny, budowanie pozycji społecznej, wolę zająć się swoją karierą, zarabianiem pieniędzy, podróżowaniem, realizowaniem swoich pasji, a kobieta jest mi potrzebna jedynie do realizacji swoich marzeń seksualnych, to na prawdę od razu należy mnie potępiać, przyklejając przydomek niedojrzały, nieodpowiedzialny? Czy mężczyzna do ..uja pana jest jedynie po to, by spełniać oczekiwania kobiet? Stek bzdur!!! Są różni ludzie, różni mężczyźni, a to że któryś z nich nie ma ochoty wchodzić w związek wcale nie oznacza, że jest ch..em. Prawda jest taka, że jedyna, absolutnie jedyna rzecz która na samym początku przyciąga mężczyznę do kobiety (a przynajmniej mnie), to perspektywa zdjęcia z niej majtek. Nie obchodzi mnie (przynajmniej na początku) czy będzie dobrą matką czy złą, czy umie gotować czy nie, a zastanawiam się jedynie nad tym czy robi dobre fellatio, czy ma fajne ciało. Takie są moja potrzeby. Jak się domyślam od razu poleci fala hejtu ze strony oburzonych kobiet, oraz domorosłych męskich psychologów, pokazujących kobietom, za pomocą swojego bloga, jacy to są dojrzali, bo przecież jeśli chcesz być męski to tylko dojrzały, a dojrzały to tylko taki, który zrealizuje oczekiwania kobiety. A ja na to- mam w dupie oczekiwania kobiet, bo kobiety mają w dupie to, że faceci (a przynajmniej ja) nie jesteśmy monogamiczni i tylko dlatego nie bzykamy wszystkich kobiet, które nas pociągają, że kobiety w większości przypadków nie dają na pierwszej randce i bez zobowiązań.

    • Pojmujący świat inaczej

      Aż muszę zabrać głos. Czytając blog, oraz pod nim załączone komentarze dochodzę do wniosku, że są jeszcze prawdziwi faceci w tym kraju, którzy potrafią odsłonić swoje męskie oblicze i się z tym nie kryją (Piotruś Pan, Marcin Szukalski). Wypowiadam się jako 30 latek z dość bogatym już doświadczeniem z kobietami.
      1. Jesteśmy stworzeni do zdominowania jak największej ilości kobiet – taka natura, jak u kobiet olbrzymie zainteresowanie facetami zajebiście pewnymi siebie (waśnie dominatorami)
      2. Nie płacimy za seks, bo najbardziej kręci nas zdobywanie.
      3. Kobiety faktycznie potrzebują poczucia bezpieczeństwa, oddania itd. itp. a jeśli już to znajdą to też święte nie są. Dlaczego? Patrz punkt „1″. Wiele kobiet w życiu poderwałem (parędziesiąt)) i powiem tak: najłatwiej jest poderwać zajęte dziewczyny. Więc szanowne kobiety w niektórych kwestiach powinnyście milczeć.
      4. Gdy kobieta już ma swojego wymarzonego Pana pod pantoflem, to staje się on dla niej mało atrakcyjny, bo już nie będzie jej po raz drugi zdobywał – przecież to jest proste jak konstrukcja cepa, dlatego drogie dziewczyny brniecie właśnie w takie „niby związki” i tak ciężko jest Wam to zakończyć, bo ciągle jesteście zdobywane w wolnych relacjach!!

      Kiedyś w Polsce ludzie łączyli się w małżeństwach głównie dlatego, żeby dostać mieszkanie, oraz dlatego że tak proboszcz z ambony grzmiał, bo rodzina, bo tak wypada itd. Teraz kobiety potrzebują facetów z innego powodu – dla wygody. Niech upierze, ugotuje, zajmie się dzieckiem, domem i rachunkami.

      A prawdziwy facet to taki, który w kryzysowej sytuacji,albo zagrożenia chroni, broni a nawet walczy za swoją ukochaną/kochankę/żonę/dzieci. I na nic wtedy kursy gotowania, znajomość rozmiarów pampersów, nauki przedmałżeńskie.

      I to jest moje drogie prawdziwe panie POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA.

  • Gość

    Mam link do tego tekstu w ulubionych :)

  • Mon

    I dokładnie to uczyniłam 2 tygodnie temu. Pokazałam plecy, aby odzyskać stracony szacunek. Bo sięgam po więcej, bo mi się należy więcej. To była dobra decyzja.

  • Joanna Adamus

    Na pytanie zawarte w tytule mam jedna odpow
    iedz: dac sobie spokoj, podziekowac grzecznie za spedzony czas i powiedziec zegnaj ( czasami nie do widzenia bo do widzenia to podsycanie nadziei a nadzieja …. kazdy wie czym jest)

  • Kr

    Dziekuje za ten tekst!

  • Ewa Dsn

    No cóż – właśnie pokazałam plecy. Nie chcę co prawda budować domku i kupować pieska, nie chcę wychodzić za mąż, ale oczekuję szacunku. Ta relacja go wykluczała, więc wybór był oczywisty.

  • man84

    Dla kobiet zwiazek to głownie interes:)i to jest to bezpieczestwo hahaa…lub chęc posiadania dziecka(natura),a dla faceta seks i ewentualnie interes:) i tyle w temacie.Krotko mowiac związek=biznes,interes:)

    • Arkadiusz Jan Dylewski

      Jedyny madry komentarz w tym temacie! Jednakze tez jeszcze niepelny!

    • Kunia

      Interesy nie dzieją się jednak bez szacunku dla ludzi :D Patrz kultura biznesu. Naiwni są ci, którzy sądzą że relacje oparte na zyskach i stratach nie wymagają zaangażowania.

  • Dot

    Mój ulubiony Twój tekst!

    „nie ma nic bardziej motywującego niż zdecydowana kobieta i widok jej pleców, kiedy odchodzi.
    Robiąc to zawsze zyskujesz, bo nawet jeśli on ciebie nie zatrzyma, to robisz miejsce dla kogoś, kto to zrobi.” Dokładnie tak :)

  • Dot

    Będąc na Twoim miejscu, też odeszłabym po cichu, bez rozmów, wyjaśnień czy próśb o związek :)

  • Olga

    Dobra… :) a co powiesz o mnie? Jestem kobietą, mam z facetem dziecko, żyjemy wspólnie ale „na kocią lape”. Dobrze nam się żyje. Dawniej była mowa o ślubie tylko cywilnym, teraz w ogóle ślub odpada. Wszelakie jego rozmowy o zareczynach i pierscionkach, które on zaczyna- ja szybko kończę. Bo u nas role są odwrócone. On jest babą a ja nie chcę się zaangażować. (Dla mnie dziecko jest wystarczającym zwiazaniem się na całe zycie). I CO TY NA TO? Poproszę profil psychologiczny. Jestem ciekawa co powiesz :)

  • Ewa

    Drogi Volancie i inni użytkownicy!
    Jak w takim razie nie wpaść w tę relację, z zamiarem stworzenia tego związku, który opisujesz w tym poście:

    http://volantification.pl/2012/12/12/najlepsze-zdanie-jakie-moze-powiedziec-kobieta

    Gdzie znajduje się ta cienka granica, czy to może zależy tylko i wyłącznie od faceta?

  • Lech Czarnowiejski

    Jest rada na takiego.
    Odpierdziel się,
    odejdź z pracy,
    wyprowadź się z miasta,
    zmień tożsamość,
    zmień wygląd,
    przejdź na islam,
    na niego to wpłynie – będzie miał święty spokój.

  • Kari Na

    Volant a może by tak artykuł o tym „Jak sprawić żeby facet chciał stałego związku, nawet jak mu się wydaje że nie chce?” :P

    • To raczej pojawi się w nowej książce, ale jeszcze pomyślę, bo może uda się też napisać tekst na bloga bez dublowania materiału :)

    • Łukasz

      Ja mam kilka sposobów:
      1. Szantażować go emocjonalnie
      2. Stawiać seks jako kartę przetargową
      3. Dać mu ultimatum: Związek na poważnie/ślub albo koniec
      Działa na większość facetów.

  • Karolina

    hmm… chyba czytam o sobie

  • „Ona tylko oczekuje partnerskiego traktowania” z moich obserwacji wynika że „partnersstwo” kończy się w momencie, gdy facet chce coś zrobić na swój sposób. Gdy w ogóle oczekuje bycia przez minute podmiotem a nie przedmiotem.

  • Świetny tekst. Mnie najbardziej zadziwia- ale i przeraża równocześnie- że opisane trwanie w poczekalni czy jak to jeszcze nazwać (a żadne z określeń nie będzie przyjemne) jak i Ty zauważyłeś nie dotyczy tylko kobiet- bluszczy, kobiet – stereotypów życiowych niemot czy podawaczek kapci…

  • Iwona O-ska

    Ta… I ja się z Wami chętnie napiję!

  • Gość

    Mój wniosek, kobiety powinny traktować facetów tak samo jak oni je czyli olewać i nie dawać im tego czego chcą, ponieważ tak na prawdę na to nie zasługują. Przez te głupie wszystkie są nazwane zdzirami a nie wszystkie nimi są. Lepiej być samemu niż być łaską do łóżka
    Dla mnie faceci, którzy myślą o takim łatwym prowadzeniu się to dzieciarnia a nie mężczyźni. Nic nie osiągnie w swoim życiu a POWINIEN podkreślam jeszcze raz POWINIEN ożenić się i założyć rodzinę – każda inna relacja jest pomyłką
    a kobiety godzące się na takie zasady nie- związku to idiotki, które krzywdzą siebie i innych.

  • mallgos

    hmm to po czym poznać, że on traktuje poważnie relację? Tego chyba nigdy nie można być pewnym, trzeba po prostu zaryzykować?

  • sheste

    Tak czytam, czytam i w sumie trochę czuję ulgę, że to nie tylko ja mam tak namieszane w głowie ;-) Malv – ta z Pokolenia Ikea prawda? Wszystko się zgadza. Trzeci tekst jest stąd. A ten drugi? Mogłabym prosić linka do przeczytania? Tak, żeby tylko utwierdzic się w przekonaniu, że wszystko się zgadza.

  • Annwl

    Lepiej przestać się odzywać czy chociażby napisać „Żegnaj”?

  • Nicole

    Twój Blog to objawienie i to dosłownie. Dzięki niemu zrozumiałam, że ja nigdy nie chciałam związków i konsekwencji z nimi związanych, bo i po cholerę mi plany i dzieci skoro to mnie przeraża i wcale tego nie chce i na całe nie szczęście bóg wiem co jeszcze. Przecież mogę być szczęśliwa i znaleźć sobie faceta na zasadzie układu, jest fajnie, będziemy się dobrze pieprzyć i rżnąć do woli ale tylko ze sobą i jak ktoś z nas znajdzie sobie kogoś to kończymy znajomość i papa. Nie złamie swoich zasad moralnych a będzie naprawdę cudownie. Dzięki autorze bloga ! :). U made my day.

  • taka pani

    Chcę poznać autora tekstu i inne jego/jej artykuły na podobne tematy…bardzo pouczające i powiem, że w życiu nie przeczytałam niczego bardziej przydatnego- jeśli chodzi o klucz do relacji damsko- męskich.