Jak mężczyźni robią czarny PR swojej płci?

Jak mężczyźni robią czarny PR swojej płci?

Wielu mężczyzn ma przekonanie, że kobiety zgubiły swoją kobiecość. Włożyły ją gdzieś pomiędzy pracą od poniedziałku do piątku i gotowaniem rzeczy tylko z torebki, a później o niej zapomniały, bo wyszły z mieszkania jak Audrey Hepburn – z silnym zamiarem bycia damą, ale wróciły do niego jak Courtney Love – z rozmazanym makijażem, butami w ręce i zdecydowanie za dużą ilością wódki w żołądku. Niestety bliżej temu do Warsaw Shore, niż do bycia ikoną stylu.

Tylko podstawowe pytanie brzmi: Dla kogo mają być Audrey Hepburn i dla kogo mają pielęgnować swoją kobiecość? Czy dla Marka, który rozparty w kawiarnianym ogródku chwali się, że zdradził swoją Krystynę już pięć razy, czy może założyć sukienkę dla Grześka, który o stylu słyszał, ale raczej nie w chwili kiedy zakładał wściekle pomarańczową koszulkę polo do spranych dżinsów.

Nie chodzi o to, że wszyscy mężczyźni są źli, bo nie są. Tak, jak większość ludzi mimo mediów straszących morderstwami jest w porządku, uśmiecha się i potrafi powiedzieć: „Dziękuję”, tak samo większość facetów jest ok.

Nie chodzi też o to, że kobiety są idealne bo nie są. Mają mnóstwo wad. W połowie zawdzięczają je swojemu wychowaniu, co zwykle oznacza, że usłyszały:
- od mamy: „Facetom chodzi o jedno”
- od babci: „Ty się wnuczko szanuj”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza: „Traktuj cipkę jak świętego Graala”
- od ciotki: „Na mężczyznach nie można polegać”
- a od siostry: „Jak mu zależy to się postara” i nieważne, że w przypadku wystąpienia kombosa w postaci męska duma+kobiecy foch, potencjalna miłość życia rozpływa się w powietrzu, jak tytoniowy dym.

Chodzi o to, że za drugą połowę najbardziej znienawidzonych kobiecych zachowań, winę ponoszą sami faceci, którzy zachowują się tak, jakby postanowili w pełni potwierdzić negatywny stereotyp o swojej płci. Jeśli więc dziwisz się, że kobiety uważają facetów za bandę frustratów, patologicznych kłamców i rozgotowanych kluch, i jeśli irytuje cię, że często jesteś wrzucany z nimi do jednego worka, to ładnie za to podziękuj tym nielicznym facetom, przez których ocenia się całą płeć, na tej samej zasadzie, z powodu której Polaków uważa się za złodziejów i pijaków.

W szczególności podziękuj mężczyznom, w których słowach i gestach widać dzieciaków, których stać było tylko na to, żeby pociągnąć koleżankę za włosy, ale nie na to, żeby powiedzieć: „Podobasz mi się”. Teraz są dorośli, stoją w grupie i tonami wytrawnych znawców mówią: „Tamta dupa ma słabe nogi, ale i tak bym ruchał.” Żadna kobieta nie marzy o niczym więcej, niż być traktowaną w taki sposób. Mniejsza o twarz, imię, studia, pracę – ona jest tylko „dupą” i jeśli nawet nią dla ciebie jest, to naprawdę nie musi o tym wiedzieć.

Facetom, którzy będąc w związkach cały czas flirtują z innymi laskami, „żeby nie wyjść z formy” i tym, którzy dla seksu kłamali, że marzą o związku, a ona jest idealna. Nie dlatego, że tak myśleli, ale dlatego, że nie mogli uwierzyć w to, że jakakolwiek dziewczyna mogłaby z nimi pójść do łóżka gdyby powiedzieli, że lubią ją i lubią spędzać z nią czas, ale nie szukają nikogo na stale.

Tym facetom, którzy żartują sobie, że miejsce kobiety jest w kuchni i na łańcuchu nie widząc, że każde słowo ocieka cebulą, a im wyrastają mentalne, januszowe wąsy.

Mentalnym nastolatkom, którzy marzą o uległych, miłych i słodkich dziewczynach, ale w piątkowy wieczór pomiędzy wbijaniem szóstki do łuzy, a łykiem whisky mówią, że jednak Magda to jest za miła i wolą Jadwigę. Zwłaszcza jeśli Jadwiga nimi pomiata, a oni wciąż na nią czekają, dzięki czemu wpisują się perfekcyjnie w syndrom madonny i ladacznicy.

Facetom, którzy dla seksu zapominają o słowie „godność”, a wizja cipki sprawia, że nie wymagają od kobiety niczego poza wyglądaniem, bo i tak chcą sprowadzić ją tylko do kreski postawionej na ścianie, nawet jeśli jest to związane z żebraniem i zachowywaniem się jak postać z kreskówki – ta ze strzelającymi oczami i żuchwą opadającą na ziemię.

Każdemu, który najpierw powiedział: „Zdążę wyjąć przed końcem”, a kilka miesięcy później oznajmił: „Twój dzieciak – twój problem”, zamiast sypiać z kobietami, z którymi posiadanie dziecka w złym momencie może nie jest powodem do skakania z radości, ale na pewno też nie jest powodem do zamieniania się w Magika.

Oraz tym, którzy nie ogarnęli, że to co się dzieje pomiędzy ludźmi w relacji nie dezaktualizuje się w chwili rozstania i nie rozpływa się w powietrzu, ale też wpływa na przyszłe oceny, postawy i przekonania kobiet. To kwestia kultury. Jeśli wchodzisz do czyjegoś mieszkania, to nie zostawiasz po sobie śmieci – dlaczego masz więc to robić wchodząc do czyjegoś życia? Zwłaszcza w sytuacji, kiedy jest możliwe tyle satysfakcjonujących dla obu stron związków, żeby nie chcieć angażować się w te, po których ktoś poczuje się zdeptany.

W relacjach damsko-męskich jest tylko jedna zasada: „Bądź mężczyzną, wobec którego kobiety zachowują się dobrze”. Ta sama kobieta wobec jednego faceta będzie suką, a wobec drugiego esencją kobiecości. Kobiety starają się, jeśli mają dla kogo. Flirtują jeśli mają z kim i zakładają dopasowany dół do góry bielizny, jeśli widzą, że to ma sens.

Tylko że jak większość zasad, ta też działa w obie strony i o tym warto pamiętać w świecie, w którym częściej równa się w dół, niż w górę i w którym widać już równie niewiele księżniczek, co książąt.


Ten tekst aż się prosi o kontynuację pod tytułem: „Jak kobiety robią czarny PR swojej płci?”. Pewnie się doprosi.

Dodaj komentarz

49 komentarzy do "Jak mężczyźni robią czarny PR swojej płci?"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Robert Klimkiewicz
Gość

Gościu, ten tekst jest zajebisty

Chillout
Gość

Naprawdę dobry tekst.

Wredny
Gość

Tak Volancie – motywacji Gigancie. Znaczy się, mnie nie musisz motywować, ale Twój tekst ma olbrzymią siłę rażenia. A razić ma co, bo wielu mężczyzn cierpi na SWJ, ZNNOZ i ChMGzG – to takie moje skróty zdiagnozowanych męskich chorób :) Tak, jest mi z tego powodu przykro, bo widziałem wiele wspaniałych kobiet, dziewczyn pogubionych przez rozczarowanie. Tak, widziałem znam wiele osób mających zryte życie bo ich ojciec, ojczym okazali się debilami. Najgorsze, że to będzie się jeszcze wzmagało, bo – nie ukrywajmy – obecne czasy sprzyjają konformizmowi, brakowi odpowiedzialności oraz wybiórczości.

Karolina Piotrowska
Gość

świetny komentarz, jak i tekst powyżej. To prawda, że często kobiety odpuszczają, bo dla kogo się tu starać. I jak Wy narzekacie, że nie ma już księżniczek i dam, to nie bierze się to znikąd. Kobiety nie tracą energii na bycie najlepszą wersją siebie, bo i po co? Dla Grześka?;) I bardzo spodobał mi się moment, o tym, że facet boi się powiedzieć lasce, że prześpijmy się tylko, lubię CIę, nie szukam niczego na stałe. Ile jest takich kobiet, które myślą podobnie, a reszta i tak doceniłaby szczerość, a nie potem rozczarowanie i płacz tychy naiwnych istotek, które się nabrały. I po co Panowie? Skoro można było znaleźć obiekt seksualny w grupie, która też szukała tego samego?

najlepszewspomnienie
Gość

Wow, mega tekst. Uwielbiam… leżę na podłodze i proszę o jeszcze :)

Rara Avis
Gość

Alez ja mam brudne myśli, jezuuu.

Better
Gość

A po co oni sie mają starać, jak duza częsc kobiet wybacza im wszystko, a tak można ponarzekać zamiast coś z tym zrobić. Poza tym nie wiem, bo facetem nie jestem, ale kto ma facetów uczyć jak się mają zachowywać, jak pewnie ich ojciec zachowywał się podobnie? Nie usprawiedliwiam, ale tak to wyglada.

Volusya
Gość

Powiem Tobie że to w pewnym momencie jest zabawne :-) mam na myśli podejście pt. Umiem zacząć ale już gorzej żeby skończyć… I tu nawet nie chodzi o klasę kończenia, ani założenia wstępne ;-) tylko o takie normalne „dziękuje do widzenia”. Wydaje się że mamy do czynienia z dojrzałym, poukładanym itede… Wydaje się :-) to oczywiście zdarza się w relacjach w obydwie strony :-) jeszcze kilka lat temu miałabym z tym problem… Teraz … Jest uśmiech politowania, lekkie zażenowanie i refleksja że inne sobie tak mogą nie poradzić…

margaritum
Gość

Mam taką teorię, że klasę faceta można poznać po tym jak zaczyna i po tym jak kończy związek. Zarówno. W tych newralgicznych punktach od mężczyzn wymaga się jakby więcej. Mają stanąć na wysokości zadania i podjąć męskie decyzje. Dlatego brak męskości i chamstwo są w tych momentach tak bardzo widoczne. A to, co widoczne bardzo szybko staje się obiegową opinią. Tak właśnie powstaje czarny PR.

Volusya
Gość

Dlatego nie generalizuję… Masz rację. Odpowiedzialność za czyny i słowa spoczywa na obydwu stronach ZAWSZE. Czy to w pracy czy w domu. Skoro jedna strona stawia sprawę jasno i realizuje założenia wstępne, to wymaga albo przynajmniej oczekuje adekwatnego zachowania od drugiej osoby, niestety zdarzają sie fuck upy :-) jedyny ratunek żeby za bardzo po dupsku nie dostać to tylko 2 razy więcej słuchać niż mówić i postarac sie jak najlepiej w najkrótszym czasie poznać drugą stronę… nie znam lepszej metody.

Chillout
Gość

A ja mam teorię, że związek składa się z dwojga osób i każdy bierze odpowiedzialność za swoje zaangażowanie w nim.

margaritum
Gość

Jasne. Ale zarówno tekst jak i mój komentarz jest jakby o czymś innym.

Chillout
Gość

Dzięki za wyjaśnienie.

LieveG
Gość

Teks tak cholernie prawdziwy, że aż boli. Szczególnie tych wszystkich facetów, których nagle oświeciło.
Żeby nie było tak łatwo, kobiety też niech zaboli – liczę (i również dopraszam się) na kontynuację o nas.

Szymon
Gość

Nie to żebym się czepiał, ale ciągnę za włosy i jeszcze słowa sprzeciwu nie słyszałem;d.

Volant
Gość

To tak jak z facetami, którzy zawsze mówią „dupa” i „ruchać” – to też nie jest na serio, a przynajmniej nie znam żadnego, który mówi tak na poważnie, tylko że niesmak wciąż zostaje. Już nawet nie mieszając do tego szacunku do kobiet, ale to zwyczajnie jest nieskuteczne, bo jedną z podstawowych potrzeb jest potrzeba czucia się wyjątkowo, która w ten sposób nie jest zaspokajana.

Valthard van der Sand
Gość

Jak idziesz z kumplami na wodke mowienie „dupa”. „ruchac” i „kurwa” jest jak najbardziej na miejscu, zwlaszcza jesli to koledzy z wojska.
Natomiast w kontaktach z kobietami to rzeczywiscie kiepski pomysl.

Morska Pianka
Gość

No właśnie. Ten niesmak. Wszystko też zależy od okoliczności. Mój facet nie odważyłby się powiedzieć do mnie tak wśród ludzi, ale w domu mu się zdarza, zwykle w żartach, czasami zaakcentowane jeszcze klepnięciem we wspomnianą „dupę”. Okoliczności luźne – traktuję luźno. Co nie zmienia faktu, że niegdyś potrafił tak się odezwać w miejscu publicznym, że odwracałam się i zwyczajnie wychodziłam. Takich sytuacji teraz nie ma, bo jesteśmy razem sześć lat i mamy dwójkę dzieci. Jednak są przypadki panów, których wychowywanie zajmuje dużą część związku, bo rodzice zawiedli. Nigdy nie dostał od ojca w ucho za prostackie odzywki ani w twarz od partnerki za chamówę, to się nie nauczył. I tu do sedna – w dużej mierze ogromną rolę ma kobieta, która jest odbiorcą odzywek, zachowań i postawy. Na ile pozwoli, tyle będzie później miała. Miłość miłością, ale są granice, których przekraczać nie można.

Piotr Kierus
Gość

to dla emerytów…

Valthard van der Sand
Gość

Jest sporo takich gosci i co z tego? Jesli panna chce miec jako faceta kogos jak George Peppard a nie Janusza – to niestety musi zachowywac sie jak Audrey Hepburn. To ze Januszy jest sporo – wiadomo nie od dzis. I czy to czarny PR? Raczej po prostu zwykla prawda. Pocieszajace jest to, ze w tlumie Januszow latwo zostac supermanem.
Gdyby kobiety wracaly jak Cortney Love – to by bylo naprwde zajebiscie, Niestety najczesciej wracaja jak Peg Bundy. A potem sie dziwia, ze w domu maja Januszow.

Rosemadder
Gość

Bardzo fajny tekst i bardzo prawdziwy! Warto dorzucić jeszcze dwa typy facetów. Typ 1: „chcę, ale się boję” – „chciałbym się z nią umówić, ale się boję, że mi odmówi, więc na wszelki wypadek niczego nie proponuję”, „chciałbym z nią pójść do tamtej restauracji, ale boję się, że tam jest drogo, więc lepiej zjemy kolację w budce z kebabem”, „chcę zabrać dziewczyną na noc, ale mieszkam z rodzicami, boję się, co to będzie”, „chcę pójść z kobietą do jej mieszkania, ale co wtedy powiem rodzicom, dlaczego nie wróciłem na noc!” – ten typ to masakra, jak już uda mu się zdobyć kobietę, ta stanie się dla niego młodszym modelem matki i nigdy z nim niczego ciekawego nie przeżyje, ponieważ jej ukochany będzie się wiecznie wszystkiego bał i nagle zwykła przeprowadzka urasta do rangi gigantycznego problemu. A zaplanowanie rodziny, dziecko – to już w ogóle kosmos! Przy czym facet cały czas powtarza, że chce, ale się boi. Typ 2: Facet, który nie rozumie, że kobieta ma prawo powiedzieć „nie” w każdym momencie, nawet, jeśli już leży naga pod nim, może się rozmyślić. Tak samo mężczyzna może w każdej chwili powiedzieć kobiecie „Nie” i nie będzie to nic dziwnego.

Aggie Cara Boo
Gość

Powiedzenie „nie” leżąc pod nim naga wiąże się albo z podłą perfidią, albo chorobą psychiczną, ewentualnie niezrównoważeniem emocjonalnym.

Rosemadder
Gość

A także bólem, złym samopoczuciem, mdłościami, czymś, co on zrobił i nagle przestało być fajnie itp., itd. Przy czym facet też ma prawo powiedzieć „Nie”, jeżeli coś mu się nie spodoba, obie płcie mają takie same prawa do odmówienia tej drugiej osobie, nawet w ostatniej chwili, jeżeli poczują się niekomfortowo.

Valthard van der Sand
Gość

A potem taka panna sie dziwi, ze drugi raz juz apsztyfikant na nia nie ma ochoty. kazdy ma prawo odmowic i kazdy ma prawo poniesc tego konsekwencje.

Johnny Bravo
Gość

Życzę córki w przyszłości. :) Lub jej lat nastoletnich, jeśli istnieje

Karolina G.
Gość

To, o czym piszesz wiąże się z brakiem rozmowy między kobietą a mężczyzną. Nagle pojawia się sytuacja, kiedy jej się coś przypomniało i stwierdziła, że jednak odwidział się dalszy ciąg, bo obraża się. Albo że ją zemdliło, czy głowa rozbolała… No błagam! Już powyżej Ci napisała koleżanka – brak równowagi emocjonalnej, albo jakieś blokady w psychice, ale o tym – i tu wrócę do początku wypowiedzi – należy ze sobą rozmawiać. Bądźmy dorosłymi ludźmi. Jeśli zaś masz na myśli sytuację pt. gwałt – to wydaje mi się, że zwykłe „nie” raczej tu niczego nie zmieni. Inna kwestia – pokaż mi faceta, któremu się nie spodoba cokolwiek co będzie mu robiła naga kobieta :>

Rosemadder
Gość

Nie na ten temat napisałam komentarz, chodziło mi o to, że każdy ma prawo powiedzieć „nie”, w każdej sytuacji i nie musi się z tego tłumaczyć. Sytuacja, o której pisałam to tylko przykład, że w każdym momencie „nie” powinno być odebrane przez drugą stronę jako „nie”. W każdej chwili mam prawo zmienić zdanie, niestety wiele osób traktuje „nie”, szczególnie wypowiedziane przez kobietę jako „tak”.

Piotr Z
Gość

Właśnie będąc z kimś w związku, taka osoba zasługuje na wytłumaczenie. Wychodzi, że wyznajesz zasadę „- Nie, – Dlaczego?, – Bo nie”, ale czy nie działa ta zasada tylko w stosowaniu jej przez ciebie? Korzystając z tego przykładu pomyśl jak byś sama się poczuła, jeśli rozebrałabyś się przed facetem, a on by nagle powiedział „nie” też byś uważała, że ma wszelkie prawo nie tłumaczyć itp? Karolina G ma tu pełną rację na temat rozmowy. Obca osoba mówisz „nie” i liczysz się z tym, że może być to ostatnie słowo wypowiedziane między wami, bliska „nie, ponieważ…” zależy Ci, żeby ta osoba zrozumiała

Karolina G.
Gość

Odpowiem na pytanie zawarte na samym początku: dla samych siebie, dla nikogo innego. Robienie czegokolwiek po to, żeby komuś zaimponować jest dziecinne. Znajmy swoją wartość – kobietki i faceci!
Zaś wracając do kobiet. Wczoraj trafiłam w odmętach YouTubowych na wywiad z Joan Collins. Na oko, był to początek lat 80-tych. Wyglądało to tak, że dziennikarz w garniturze siedział obok toaletki przed którą Joan w jakimś wdzianku a’la ręcznik spod prysznica, robiła makijaż. Pierwsze co zauważyłam to to, że bez makijażu jest piękna urodą, której w tamtych czasach jeszcze nie poprawiano. Po drugie naszła mnie refleksja, bo ona robiła ten makijaż własnoręcznie, nie korzystając ze sztabu „szpachlarzy”. Drzewiej bywało tak, że panny z dobrych domów uczono haftowania, szydełkowania, mereżek, frywolitek (to nie jest to, co myślicie zboczeńcy), układania bukietów, malarstwa, gry na pianinie, śpiewu i francuskiego. Tamte czasy minęły, ale historia kołem się toczy, nawet dla kobiet. I obecnie jeśli panna młodsza, czy starsza, twierdzi, że nie umie się malować – mam tu na myśli dobranie makijażu do okazji KAŻDEJ! – to tak, jakby powiedziała, że nie umie przyszyć guzika, zrobić jajecznicy, czy przysłowiowych trzech rzeczy z byle czego. I tu wracam do początku mojego komentarza – a dla kogo ma robić ten makijaż? Ano dla samej siebie! Żeby nie uchodzić za sierotę ślepą na kolory, bez fantazji, wyobraźni i dwie lewe ręce do czegokolwiek.

Aggie Cara Boo
Gość

Ciekawostką jest, że te, które nie umieją się malować są gorącymi zwolenniczkami „wnętrza” i krzyczą na prawo i lewo, że to „wnętrze” się liczy! Natomiast każda z tych pań, dorwana przez kogoś, kto ją dobrze umaluje, a potem wypuści na ulice, piszczy z radości i z podziwu, jakie to ona wzbudza zainteresowanie :)

Karolina G.
Gość

Skąd ja to znam! Fajnie jest, kiedy już się oswoi z „nowym wcieleniem” i chce takiego na co dzień i zaczyna sama kombinować. Bo prędzej, czy później zatrybi co z czym i dlaczego. Gorzej, kiedy po tych zachwytach pomyśli, że ona tak nie umie, że się tego nigdy nie nauczy, że nawet nie warto próbować i to nie dla niej. A to przecież oczywista BEZEDURA. I wraca to to do swojego „szaromyszeństwa”, niezdecydowania i wiary, że w życiu to jest tak, jak w romansidłach, które czyta.

Valthard van der Sand
Gość

Najwiekszymi zwolennikami „wnetrza” sa osoby, ktore zewnetrznie soba nic nie reprezentuja, wewnetrznie niewiele wiecej, ale oczekuja od drugiej strony tego zewnetrza na calkiem konkretnym poziomie….
Powrot do „szaromysienstwa” jest najprostszy – nie wymaga zadnego wysilku, nie wymaga starania sie o siebie. O wiele latwiej powiedziec cencie mnie za wnetrze, niz nad soba popracowac

Volusya
Gość

A wiecie co jest najzabawniejsze? Że my kombinujemy nad znajomościami przepisów na beszamel i perfekcyjnym wykonaniem smokey eye… A faceci? Ilu znacie takich, z którymi sie spotykałyście i dbali o siebie? Przepraszam i z całym szacunkiem ale to oni mają mega wyjebane na swój wygląd… Już nie wspomnę o garderobie… I tu nawet nie kwestia pasowania do siebie ubrań pod względem kolorystycznym czy adekwatnie do okazji (chociaż mam pypcie na języku na wspomnienie niektórych kreacji) ale … Koszula na wierzchu… Nieogarnięte buty… No żesz w mordę… Na randkę czy do cyrku? Od nas sie wymaga IQ na mensę, wyglądu aniołka victorii i płacenia rachunku na spółkę bo równokurwauprawnienie a w zamian? Lekko spasiony (łysinę wybaczam ale skoro ja mogę dupę ruszyć na siłownie żeby kaszalota nie przypominać to i on może…) z koszulą na wierzchu ( bo chyba ma brzuch maskować jak wzorki w GROMie) opowiada o alergiach albo że jeszcze z żadną sie 2 razy nie umówił od pół roku bo takie slabe (a że zemstę za kobiecy ród lubię i koszula łopotała mu jak flaga na drzewcu) i ma ego wielkości PKiN…. to ja dziękuje… Nie daj Boże wszystkiego na raz… ale to już na s-f by sie nadawało :-)

Aggie Cara Boo
Gość

Zgadzam się, choć ja z beszamelem nie kombinuje, bo to proste jak budowa cepa :D Zasada jest taka u mnie – beszamel robię dla siebie, bo lubię i smoky eye też dla siebie, bo też się w tym lubię. Jeśli ja zrobię jakiś minimalny wysiłek, to oczekuję tego od drugiej osoby. Także flejtuchów łysiejących omijam z daleka :)

Better
Gość

A w jakim sensie to ma zwiazek?:) Że mamy Was nie uczyć i nie narzekać? Czy że są pokoleniem wychowanym przez kobiety?

Aurora
Gość

Twoja mądrość jest mocnym płomieniem nadziei wobec przyszłości płci męskiej :D

Karolina G.
Gość

Nie chcę Cię martwić, ale mam wrażenie, że ci, do których jest w istocie skierowany ten tekst, nawet tu nie zajrzą i pewnie nie mają pojęcia o istnieniu takiego bloga. Jest też dobra strona – ci z głową na karku, którzy, jak widzę po komentarzach, tutaj bywają, utwierdzą się w przekonaniu, że nie jest jeszcze z nimi tak najgorzej. Tak trzymajcie chłopy! Nie równajcie w dół!

grabarzchaosu
Gość

I teraz mission impossible, bo jak poznać kto naprawdę jest wart gry a kto udaje i nawet o tym nie wie.

Aggie Cara Boo
Gość

Obserwować, patrzeć, słuchać. Zdjąć różowe okulary, nie idealizować, tylko patrzeć realnie i dopuszczać do siebie zaobserwowaną rzeczywistość. Ludzie bardzo szybko się demaskują, migusiem z udawanej roli wskakują w swoją starą skórę, ale jak ktoś patrzy na drugiego człowieka przez pryzmat swoich wyobrażeń o nim i nadziei, że „on/ona się zmieni”, to wtedy ma problem ze zdrowym postrzeganiem

grabarzchaosu
Gość

Tutaj bardziej mi chodzi o wiarę w to co mówi druga osoba a nie o wsadzanie na pedestał i jej idealizowanie.
Często demaskowanie wymaga silnej wymiany argumentów w której widać kto mówi a kto nie chce mówić prawdę.
Dla wielu ludzi jest to nie do przekroczenia.

Koment
Gość

„W połowie zawdzięczają je swojemu wychowaniu, co zwykle oznacza, że usłyszały:”
„Chodzi o to, że za drugą połowę najbardziej znienawidzonych kobiecych zachowań, winę ponoszą sami faceci,”

Uff! Całe szczęście, że nie ma nigdy winy kobiet.

Volant
Gość

Dzięki :) Miło mi.

Agata Zdunek
Gość

Tak. Czekam na artykuł o czarnym PR kobiet. :)

adios
Gość

Przyznam że troszeczkę zazdroszczę tym chłopakom/mężczyzną którzy potrafią sobie owinąć dziesiątki kobiet wokół palca i to w taki sposób że mają seks na każde zawołanie, a gdy się ewakuują w razie poczęcia dziecka to te i tak będą o nich marzyły

k.
Gość

Wow! dziekuje.. :)

Kika
Gość

No niestety tak to już jest, że niektórzy panowie rzeczywiście się nie popisują a niesmak pozostaje. Zresztą to działa w dwie strony. Nieraz gdy trafiam na kolejnego faceta, który powiedzmy chce mnie bezczelnie „wybzykać” (nawet się z tym nie kryje i myśli, że droga do mojej sypialni to drink przy barze), stwierdzam że to bardzo często wina pań, które chodzą na lewo i na prawo. Nawet już nie dziwi, że facetom załącza się myślenie stereotypowe: „Stary, idziemy na łowy. Co sobota wracam z jakąś na chatę więc i dzisiaj trzeba coś przytulić”. No i rzucają bezpośrednie propozycje przypadkowym kobietom. Jak to się mowi: „Dziewięć przypierdoli w ryj a dziesiąta się zgodzi”? ☺ Potem te dziewięć pań pomyśli: „Każdy facet jest taki sam” no i gdy podejdzie do nich normalny pan bez złych intencji to one na to: „Spieprzaj dziadu! Wam wszystkim chodzi o jedno”. Błędne koło? ☺

Volusya
Gość

Jest ok ;-) dziękuje :-)

Subiektywny
Gość

Odnaleźć się w Twoim tekście sprzed dwóch lat – bezcenne.
Za wszystko inne staram się płacić gotówką, nie kartą :)

S.

Nemesis Nave
Gość

Będzie ta kontynuacja? ; )

wpDiscuz