Jak stawać się coraz lepszą wersją siebie?

Jak stawać się coraz lepszą wersją siebie?

Nie wszyscy widzą sens szlifowania własnego charakteru, uważając je za coś równie zbędnego, co oglądanie „My Little Pony”, ale ja nie jestem jedną z tych osób.

Już dawno zauważyłem, że praca nad sobą to najważniejsza robota w życiu, a my dostajemy to, co jest kompatybilne z nami. Żeby dostać pracę, w której jest wymagana zaawansowana znajomość języka niemieckiego, trzeba się go nauczyć. Żeby mieć dobry związek, można „być po prostu sobą”, ale jeśli jest się skrzyżowaniem socjopaty i stalkera, to jednak lepiej nad sobą popracować. Żeby mieć lepszy biznes, w pierwszej kolejności trzeba nauczyć się zarządzania sobą i swoim czasem.

Tę listę można wydłużać w nieskończoność. Natomiast fakty są takie, że możemy być lepszymi lub gorszymi wersjami siebie. Bycie gorszą wersją jest łatwe – wystarczy sobie odpuścić wysiłek, naukę, tworzenie relacji i dbanie o zdrowie, dietę czy samopoczucie. Z byciem lepszą wersją jest już trudniej, bo dążenie do wykorzystania swojego potencjału to proces, który wymaga uwagi. Najbardziej liczy się w nim samoświadomość, zbieranie inspiracji, planowanie, eksperymentowanie oraz wyciąganie i aktualizowanie wniosków.

O każdym z tych elementów dałoby się napisać oddzielną książkę „Lodu” Jacka Dukaja, więc dzisiaj piszę tylko to, co najważniejsze.

Samoświadomość

Samoświadomość według słownika PWN oznacza: „świadomość własnej osobowości i własnych możliwości”. Dla mnie polega ona na obserwowaniu siebie i swoich uczuć. Dlaczego oprócz radości z awansu przyjaciela, poczułem też ukłucie zazdrości? Z jakim nastawieniem pracowałem kiedy pisałem swoje najlepsze teksty? Co sprawia, że wolę pracować od razu po wstaniu z łóżka i przed pójściem spać, ale nie w środku dnia? Co lubię w tej osobie i dlaczego akurat to?

Wiem, może nie brzmieć to szczególnie porywająco, ale niewiele jest ważniejszych rzeczy. Dzięki takiemu rozbijaniu swoich uczuć na atomy:

1. Jest się bardziej świadomym sposobu w jaki się pracuje, swoich potrzeb i preferencji, a w efekcie, podejmuje się lepsze decyzje
2. Zyskuje się narzędzia do kierowania emocjami – jeśli wiesz, że źle pracujesz w południe, to możesz przeznaczać ten czas na spotkania. Wiedząc, że słuchanie smutnych piosenek jeszcze bardziej wgniata cię w depresyjny nastrój, to możesz tego nie robić. Obserwując, że czujesz niechęć, kiedy masz gdzieś wyjechać albo wyjść na imprezę, ale później w 9/10 przypadków cieszysz się, że ruszyłeś tyłek, to przestajesz zwracać tak dużą uwagę na krążące w głowie: „Nie chce mi się”
3. Lepiej rozumie się emocje innych osób. Empatia to nie jest magiczny przedmiot z Hogwartu tylko świadomość, że inni ludzie korzystają z takiego samego wachlarza emocji jak ty.  Lepiej poznając swoje uczucia, stajesz się lepszym człowiekiem dla innych
4. Na koniec, tworzy się lepsze relacje, bo zwyczajnie wie się czego się chce, dlaczego tego się chce i czy czuje się w określony sposób przez czyjeś działania czy własne obawy. Biorąc pod uwagę jak często przypisuje się innym osobom nasze własne oczekiwania, jest to ogromna korzyść.

Zbieranie inspiracji

Mózg jest cudownym urządzeniem, które pracuje 24 godziny na dobę. Jak dowodzą badania naukowe, kiedy nie śpisz, stale zbiera informacje. Kiedy śpisz, przetwarza je i łączy we wzory. Ma jednak ogromną wadę: łatwo „zapomina” o ideach, którym nie poświęca się wystarczającej uwagi. Właśnie dlatego w tej chwili mogę być przekonany, że zapamiętam świetny przepis na zdrowy obiad bez jego zapisywania, ale z doświadczenia wiem, że jest to co najmniej wątpliwe.

Z tego powodu wyrobiłem sobie nawyk zapisywania ważnych pomysłów, zadań do wykonania i inspiracji. Dzięki temu mogę do nich wrócić i spróbować czegoś nowego. Co dokładnie zapisuję?

1. Pomysły na teksty
2. Usprawnienia biznesowe, plany przyszłych przedsięwzięć, kontakty do osób i firm, z których usług będę chciał skorzystać w przyszłości
3. Taktyki i narzędzia do przetestowania
4. Miejsca, które chcę zobaczyć
5. Zadania do wykonania, listy zakupów, zobowiązania
6. Książki, które chcę przeczytać
7. Inspiracje lifestylowe dotyczące przede wszystkim mody i żywienia

Najchętniej notuję je na papierze. Odczuwam niechęć do notesów, więc zapisuję je na kartkach papieru A4. Zauważyłem, że w ten sposób lepiej zapamiętuję informacje. Z tego samego powodu unikam notatek w telefonie, które sporządzam tylko wtedy, kiedy muszę. Bardzo lubię też zapisywać inspirujące znalezione w internecie – od niedawna używam w tym celu Pinteresta.

Planowanie

Tak, wiem – robiłeś postanowienia noworoczne i zapominałeś o nich po tygodniu, a jak zaplanowałeś, że pojedziesz za miasto, to cały weekend padał deszcz. Planowanie nie wyeliminuje czynników losowych, a sformułowanie celu metodą SMART nie sprawi, że się go osiągnie. To jednak nie znaczy, że planowanie jest bez sensu. Jest całkowicie przeciwnie – bezsensowny jest sposób w jaki traktujemy cele.

Idąc na siłownię, wiesz, że chcesz mieć ciało jak Ryan Reynolds. Czy żeby osiągnąć ten cel, bez przerwy robisz pompki przez 30 dni? Raczej nie. Ćwiczysz dopóki nie padniesz, a później odcinasz się od tego emocjonalnie i regenerujesz, żeby następnego dnia zacząć cały cykl od nowa.

To jest całkiem oczywiste w przypadku ćwiczeń fizycznych, ale z niewiadomych powód ludzie sądzą, że trzymania diety, oszczędzania albo regularnego pisania to nie dotyczy. W rzeczywistości tu też przechodzi się cały cykl od planowania, przez zdeterminowane wykonywanie, aż do zmęczenia i regeneracji. To, że potrzebuje się odpoczynku nie jest niczym niepokojącym.

Z tego powodu opłaca się planować jak najczęściej (np. nie tylko w nowy rok, ale też w urodziny, na koniec lata albo co każdy kwartał), bo nawet przy słomianym zapale da to lepsze wyniki, niż podszyte zniechęceniem, żartowanie z postanowień noworocznych. Przy okazji zauważysz też, że siła woli działa jak mięsień – kiedy ją ćwiczysz, staje się silniejsza.

Dlatego niczym się nie przejmuj, planuj i działaj, a jak musisz odpocząć, to bardzo dobrze. Nie świadczy to o twojej słabości. To oznacza tylko, że jesteś człowiekiem, a nie cyborgiem.

Uwaga! Plany powinny dotyczyć wszystkich sfer życia, a nie tylko pracy. Równie ważny jak produktywność może być postanowienie, żeby kończyć dzień rozmawiając ze swoją dziewczyną na balkonie przy kieliszku wina.

Eksperymentowanie

Świat jest pełen osób, które są ode mnie albo od ciebie mądrzejsze. Bez względu na to, jak nietypowa, pokręcona lub trudna jest twoja sytuacja, są duże szanse na to, że ktoś już miał podobny problem i sobie z nim poradził. Większość ludzi zmaga się też z tymi samymi przeszkodami np. prokrastynacją, zmiennym nastrojem, strachem, hamującym wpływem otoczenia. Najmądrzejsze, co można zrobić to zadawać dobre pytania. Na przykład takie jak to: „Co robiły osoby, które odniosły taki sukces, jak ja chcę, pomimo że nic tego nie zapowiadało?”.

Jakie eksperymenty sam ostatnio przeprowadziłem lub mam je na swojej liście?

Eksperymenty, które ostatnio wypróbowałem, lub które dopiero zamierzam wypróbować, to:

  • Tworzenie nawyków poprzez dołączanie ich do już istniejących. Działa to tak – jeśli codziennie o godzinie 9.00 robisz sobie kawę, to jeśli chcesz zacząć regularnie medytować, ćwiczyć, spacerować albo jeść, to warto nowe nawyki „zaczepić” o stare np. „Jak już zrobię kawę, to będę się rozciągał przez 10 minut
  • Zimne prysznice – podobno przynosi fantastyczne efekty zdrowotne
  • Pracowanie z włączonym stoperem – krótkoterminowo świetnie zwiększa wydajność i mobilizuje do pracy
  • Stosowanie postu przerywanego (Intermittent Fasting)
  • Korzystanie z edytora tekstu Q10, żeby skupiać się na tym, na czym powinienem się skupiać
  • eksperymentowanie z cenami bazującymi na doświadczeniach Dana Ariely’ego

Wyciąganie i zapisywanie wniosków

Ciężko powiedzieć, który z wymienionych przeze mnie nawyków jest najważniejszy, ale jedno jest pewne – nie może wśród nich zabraknąć wyciągania wniosków. Zwłaszcza, że jest to element, który lubi się pomijać. Kiedy doświadcza się uczuć równie przyjemnych co kopniak, zdolny posłać nas na orbitę, chce się z nimi zrobić to, co z Despacito, które zaplątało się na playliście w Spotify – jak najszybciej przełączyć. Tymczasem warto włączyć pauzę i wziąć na siebie część odpowiedzialności: W czym zawiniłeś? Jakie popełniłeś błędy? Co następnym razem zrobisz inaczej?

Bez tego stale robi się to samo z nadzieją na inne wyniki. To świetny pomysł jeśli jest się masochistą i wyjątkowo słaby, jeśli chce się żyć bogato i przyjemnie.

Sam na podstawie własnych doświadczeń (pozytywnych i negatywnych), tworzę listy zasad, których przestrzegam. Na przykład, zawsze (lub prawie zawsze) daję innym osobom kredyt zaufania, ale jeśli go nadwyrężą, to nie mają co liczyć na drugą szansę. Nigdy też nie traktuję ludzi lepiej, niż oni mnie. Mam też całe teksty napisane na własny użytek, w których przeprowadziłem dokładną analizę przedsięwzięć, na których poległem wraz z wnioskami. Nie dotyczy to tylko porażek. Na podstawie swoich najskuteczniejszych działań lubię tworzyć checklisty, które zbierają moją wiedzę w krótkich punktach i ułatwiają przyszłe działania np. jakie elementy muszą się znaleźć na idealnym landing page’u, co powinienem zabrać na trzydniowy wyjazd albo jakie cechy powinien mieć wartościowy tekst na bloga (ten, który czytasz spełnia 5 z 7 wytycznych, które aktualnie mam na liście, ale uznałem, że jest zbyt ważny, żeby trzymać go gdzieś na komputerze).

Dzięki temu moje życie nie jest ciągłym „Dniem Świstaka”, a ja nie muszę zawsze od nowa zastanawiać się, co powinienem zrobić.

Aktualizowanie wniosków

Jako gatunek mamy tendencję do wyszukiwania definitywnych rozwiązań. Chcemy, żeby zadania do wykonania dało się odhaczyć raz na zawsze. Problem w tym, że dotyczy to niewielu czynności, a już zwłaszcza tych, które są ważne. Stawanie się lepszą wersją siebie jest jedną z nich. To proces, który się nie kończy. Zawsze są elementy, które warto udoskonalić, więc wnioski, o których pisałem w punkcie wyżej należy traktować jak akty prawne – obowiązują, dopóki nie zostaną zmienione. Na tym polega ewolucja poglądów. Nikt nie wie wszystkiego w wieku 18 lat. W wieku 40 i 70 lat też nie. Zawsze dokłada się kolejne cegiełki do poprzednich.

Dlatego kiedy ktoś mi mówi, że moje niektóre poglądy ewoluowały w ciągu minionych 8 lat, to odpowiadam:
– Cóż, możesz mieć pewność, że za kolejne 8 lat, część obecnych też się zmieni.
I prawdę mówiąc, jest to świetna wiadomość, bo obecne przekonania dają nam obecne wyniki. Żeby mieć inne efekty, trzeba zmienić strategię. Innej drogi nie ma.

Print Friendly, PDF & Email

17
Dodaj komentarz

avatar
100000
10 Comment threads
7 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
15 Comment authors
AureliaKa.M.GJustynaMarta Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Sandra
Gość
Sandra

Krótko i rzeczowo- mam prośbę- czy mógłbyś napisać jakiś tekst, poradę dot. cierpliwości, jak ją ćwiczyć- przekonałam się, że większość stresu/zniechęcenia/frustracji mam właśnie z tego powodu (podejrzewam, że sporo osób, to ukryta przyczyna braku konsekwencji i wytrwałości, powód czemu duże wyzwania nas stresują, dlaczego odwlekamy w czasie, porzucamy swoje plany, spalamy się chcąc za szybko wskoczyć na wyższy level). Czytam Cię od kilku lat, mało blogów tak wpłynęło na moje myślenie, dzięki !

Michał
Gość
Michał

Cześć, Sandra :) Twoja odpowiedź skłoniła mnie do refleksji, Mianowicie, czy sam nie osiągałbym lepszych wyników, gdybym był jeszcze bardziej cierpliwy? Chciałbym pomóc, ale ciekawi mnie, w jakich przypadkach zauważyłaś u siebie brak cierpliwości. Mogłabyś podać jakieś konkretne przykłady? Może to akurat nie brak cierpliwości, a coś innego jest powodem?

Rafał
Gość
Rafał

Emocje są kluczem. Stres jest wynikiem tego, że nie oswoiłaś sobie jeszcze jakieś sytuacji. Wyobraź sobie, jak stajesz pierwszy raz na scenie przed tysiącem osób – stres jest taki, że chcesz zemdleć i nie musieć mówić. Za setnym, tysięcznym razem też jest stres, bo to wystąpienie publiczne, ale motywuje Cię to, że chcesz dać tym ludziom wartość i już robiłaś to tyle razy, że wiesz, że warto przez to przejść. Na początku tego nie ma, bo nie masz żadnej gwarancji, żę Ci się uda. Żadnej. Aczkolwiek jeśli nie spróbujesz, to się nie przekonasz. Ludzie najczęściej odpadają na etapie pomiędzy początkiem, a powtarzaniem sukcesu – np. uda im się osiągnąć pierwszy większy cel, który sobie założyli i przestają robić. Albo nie zaczynają. Dlaczego? Bo nie biorą za siebie odpowiedzialności. Nie decydują, bo jakaś część ich mówi im, że „nie są wystarczająco dobrzy”. A to nieprawda, tylko że zamiast planować, myśleć, trzeba zrobić ten krok, dwa, zobaczyć czy to jest to, czym chcesz żyć przez kolejne kilka lat albo do końca życia. Tylko wiesz dlaczego i tak większość tego ludzi nie zrobi? Bo nie rozumie, że od talentu czy pomysłu ważniejsza jest ciężka praca i cierpliwość. A każdy z nas się boi, że coś ważnego, co jest nam bliskie – nie wyjdzie. Że polegniemy. Tylko to taka wymówka przed tym, żeby nie spróbować. A jeśli ktoś nie ma cierpliwości, to często też dlatego, że to jest naturalny mechanizm ucieczkowy, kiedy pojawia się stres – nie chcemy odczuwać bólu. Tylko… ile można uciekać?

Jak więc zacząć? Trzeba wierzyć serio w to, co chce się osiągnąć i nie mieć przed oczami tylko nowego iPhone’a, Audi czy mieszkania z katalogu Ikei – to proces musi Cię cieszyć. Proces, czyli kiedy robisz to, co sprawia Ci przyjemność, a Twoją motywacją nie jest tylko to, że zarobisz na tym 5, 10, 100 tysięcy. To Cię nie zmotywuje. Uwierz mi, byłem w tym miejscu. I to był najgorszy czas ever. Jedyna moja rada to ta – zacznij się cieszyć procesem, oddal od siebie opinie innych i rób swoje. Tylko wyznacz sobie cel, że będziesz to robić nie przez 5 miesięcy, ale pięć lat. I jeśli ta perspektywa Cię motywuje, bo serio robisz to, co jest Ci bliskie, to już nie będziesz miała pytań o cierpliwość, bo zobaczysz, że w tym co robisz, jest większa wartość niż chwilowy ból i ucieczka w rezygnację. Powodzenia :)

Justyna
Gość
Justyna

Po przeczytaniu powyższego przypomniał mi się cytat który bardzo lubię i który towarzyszy mi od dawna: „It’s all about the journey, not the destination”.

Michał
Gość
Michał

Wyciąganie wniosków. To jest nawyk, który chcę zacząć praktykować. Już od jakiegoś czasu myślałem o tym, żeby takie wnioski zapisywać w jakimś notesie. Dzięki Michał za przypomnienie!
Zaintrygowało mnie kilka rzeczy:
– Medytujesz?
– Jakich 7 cech powinien posiadać wartościowy wpis na bloga? Jest szansa, że podzielisz się tą wiedzą tajemną?
– Pracowanie z włączonym stoperem. Co dokładnie masz na myśli? Jak to wygląda? Czy chodzi o Pomodoro?

Fanka:)
Gość
Fanka:)

Mam wrażenie że Volant jest jak mój nauczyciel, który zawsze wie czego potrzebuje w danym momencie. Dużo ostatnio czytam o produktywności i o tym jak walczyć z ciągłym odkładaniem, przesuwaniem. Nie jest to proste bo odkąd studiuje w Hiszpanii to czas tu biegnie inaczej i widze że mam lenia. Wiele z Twoich uwag wezme do serca.
Lubię tu zaglądać. Do niektórych tekstów wracam wielokrotnie.
Kiedyś pisałeś w jednym z Twoich wpisów że świat nie zapłaczę nad tym co nas spotkało. Mnie jednak najbardziej inspirują ludzie którzy mieli pod gorkę. Lubię się nimi otaczać, bo stają sie inspiracją.,, Zobacz gdzie byłem, gdzie jestem teraz.” Wniosek: Ty też możesz!

Z.
Gość
Z.

Tak trochę z innej bajki.
Właściwie od dłuższego czasu śledzę Twojego bloga. Tak myślę teraz, że mogę chyba nawet nazwać się tutaj wierną czytelniczką.. i pewnie są ku temu powody. Choć z częścią Twoich poglądów pewnie bym się nie zgodziła, to czytam twoje teksty w dużej mierze ze względu na ich właściwie dość oryginalną wartość publicystyczno-literacką.
Kupuje ten świat Marcinów, Ań i innych bliskich przyjaciół z problemami natury związkowi-życiowej. Czytam dla tej sprytnej pointy i wielu innych na prawdę świetnie wypracowanych zagrań ( w dobrym tego słowa znaczeniu), które nadają tym tekstom tak przyjemnej lekkości.
Ostatnio jednak, mówiąc szczerze, chyba trochę jestem zwiedzona. Odnoszę wrażenie jakbyś dzielił się jedynie samą „bazą”, wokół której wcześniej budowałeś historie, porównania, metafory. Brakuje mi w ostatnich postach tej iskry, jakieś Twojej przewrotności, która sprawiała, że, na tle 10 innych tekstów, Twój mogłabym rozpoznać bez żadnego problemu.
Być może Twój styl ewoluuje w inną stronę, może też to celowe zamierzenie, brak czasu czy wiele innych powodów. Nie mniej jednak tęsknie trochę za tym Volanetm-literatem, którego tak polubiłam ;)
Z pozdrowieniami, Z.

Magda
Gość
Magda

No a co w.sytuacji gdzie wlaczasz te pauze, analizujesz krok po kroku, ze mowisz o swoich potrzebach, uczuciach, a druga osoba i tak nie ma dla.ciebie czasu

Monika
Gość
Monika

Czytając to oglądam Dzień Świstaka ;) i w pełni zgadzam się z tekstem :) praca nad sobą, cele, działanie i wnioski. Praktykuję :) sprawdza się.

Michał
Gość
Michał

Cześć Volant :) Znasz się trochę na e-commerce? Jakie książki o marketingu polecasz? Może dasz jakąś radę i podpowiesz, gdzie nie opłaca się reklamować? Przykładowo, według mnie twitter odpada jako narzędzie marketingowe. Pytania skierowane są również do czytelników. Będę wdzięczny za każdą odpowiedź :)

Marta
Gość
Marta

A co jeśli w danym środowisku zrobiło się głupotę w ramach rewanżu i się przesadziło? Głupotę, której się teraz bardzo żałuje, ale ona jednak cię blokuje. Bo nawet jak będziesz lepszy i zmienisz środowisko, to prędzej czy później trafisz na tamte osoby. One mogą powiedzieć o tym innym i tak się to ciągnie. I będziesz już tym kimś dla siebie, ale jedno wspomnienie o dawnych czasach wszystko ci zburzy.

M.G
Gość
M.G

Działa! Tylko że wszystko potrzebuje paliwa i w tym przypadku pracy bo bez niej raczej będzie się jak gimnazjalista, który naczytał się książek o samorozwoju i zamówił już następną, taką która ma pięćset stron i testuje swoje NLP na nauczycielce od przyrody oraz otworzy międzyklasową piramidę MLM.
W życiu trzeba napierdalać, bo wtedy wychodzi i mieć dobrą listę na spotify, wtedy jest barwniej bo poza tym czy jest się szczęśliwym czy nie kasę trzeba robić aby przeżyć.
Myślę, że nic tak dobrze nie osiewa bzdur jak życie i praca. To weryfikuje co się potrafi i jak bardzo jest się szczęśliwym i spójnym do dążenia, do celu.

:D

Ka.
Gość
Ka.

W punkt!

Aurelia
Gość
Aurelia

Jesteś bardzo inspirujący – dzięki za ten tekst!