Ostatnio moja dziewczyna otworzyła sezon na jesienne przeziębienia. Miała katar, gorączkę i zakaz wychodzenia z łóżka, który ochoczo ignorowała. Ja z kolei miałem zakaz zbliżania się do niej i do jej soku, który ignorowałem równie ochoczo. Skończyło się to tym, że ona wyzdrowiała i pojechała na szkolenie, a ja zachorowałem i zostałem w domu.

Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie postanowił konstruktywnie wykorzystać tego czasu, więc zrobiłem sobie kakao, położyłem się do łóżka i włączyłem bez wyrzutów sumienia „Orange is the new black” ze świadomością, że na jednym odcinku się nie skończy.

Serial powstał na podstawie powieści „Dziewczyny z Danbury”, a wszystkiemu co powstało na podstawie powieści daję zawsze dużego plusa. Opowiada on historię kobiety, która miała wyjść za mąż, ale zamiast tego poszła do więzienia za jednorazowy przemyt narkotyków i chociaż nie jest to serial, który do czegokolwiek mi się przyda, bo nie mam zbyt dużych szans na odsiadkę, to mam wrażenie, że gdzieś pomiędzy wierszami uczy mnie dużo o życiu. Zazwyczaj o życiu, którego nigdy nie poznam, ale czasem są wyjątki.

Był tam na przykład odcinek, w którym w więzieniu obchodzono Walentynki i wszyscy odpowiadali na pytanie:
– Co to jest miłość?
Na samym końcu główna bohaterka mówi:
– To jak powrót do domu po długiej podróży.

Nie wiem czy tym jest miłość, ale właśnie tymi słowami określiłbym związek. Nie taki, w którym się jest, bo zauważa się u siebie zmarszczki, ma się dość zrzędzenia rodziny albo myli się go z tęsknotą, podnieceniem i motylkami brzuchu, bo to można przeżywać trzy razy w tygodniu, zawsze z inną kobietą i na innej imprezie, a po tych motylkach w brzuchu pozostanie tylko wpis: Kasia, Opera, aplikacja adwokacka, brunetka.

To może i jest związek, ale dla kogoś kto mentalnie wciąż ma piętnaście lat, bo składa się z samych doświadczeń, które można mieć również będąc samemu, a mówienie o tym jest pełne łzawego – spójrzmy prawdzie w oczy – pierdolenia.

Związek jest jak powrót do domu po długiej podróży, bo wchodzisz tam i czujesz, że jesteś w miejscu, w którym możesz założyć swoją rozciągniętą bluzę, wyciągnąć na kanapie, poczuć się swobodnie i przestać udawać siebie tylko lepiej wychowanego, bardziej inteligentnego i odnoszącego większe sukcesy niż ma to miejsce w rzeczywistości. Jesteś w nim i doświadczasz jego atmosfery. Akceptujesz jego zapach bazylii, chleba, kawy, smażonego omleta i tłuczonego pieprzu. Nie musi być najlepszym miejscem w jakim byłeś, ale jest jedynym miejscem, w którym czujesz radosny spokój i wracając zaglądasz w jego wszystkie zakamarki przekonując się, że jest właśnie taki jakim go zapamiętaliśmy.

Nie musisz do niego wracać. Bycie w nim to nie jest obowiązek. Dom to nie jest kryjówka. Dom to nie miejsce, o którym mówisz: „Fajne mieszkanie, ale…”. Dom to jest miejsce, w których chcesz być, a otwierając do niego drzwi czujesz, że jesteś we właściwym miejscu.

To jest dokładnie tak proste i nie ma znaczenia czy ten dom, będzie twoim domem na zawsze. W ostateczności, zawsze i tak liczy się tylko Tu i Teraz, a nie Dawniej i W przyszłości.

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWO

"Projekt Przyszłość" to ponad 450 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.

 

Tylko w przedsprzedaży (9.09-8.10) każda książka jest sprzedawana z autografem i z darmową wysyłką!