Wszystko, co nie działa we współczesnych związkach

utworzone przez | 5 Komentarze

Według statystyk liczba singli i rozwodów stale rośnie, a liczba satysfakcjonujących związków spada. Z kolei coraz więcej relacji „bez zobowiązań”, w których robisz dokładnie to samo, co w bliskim związku, ale się nie angażujesz i nie składasz deklaracji, bo kto wie – może jutro spotkasz Margot Robbie.

Po części wynika to z tego, że ludzie uświadomili sobie, że bycie z kimś to nie jest ani konieczność, ani gwarancja szczęścia.

Jednak to tłumaczy tylko niewielką część przypadków. Według deklaracji, dla większości z nas, relacje są jedną z najważniejszych rzeczy, tylko że budujemy je jak majster, który trzasnął z rana zbyt dużo małpek.

Nadchodzi więc w końcu dzień, kiedy patrzysz na to, co cię z kimś łączy i zastanawiasz się dlaczego odpowiedź brzmi „Nic”. Przecież rodzicom i dziadkom wychodziło.

Pytanie więc brzmi – co nie działa we współczesnych związkach?

1. To, że uwierzyliśmy, że miłość wszystko załatwi

Związek z miłości brzmi jak całkowita oczywistość, ale historycznie rzecz biorąc pomysł wchodzenia w związki oparty na uczuciach jest wciąż nowy. Do czasów II Wojny Światowej przeważały raczej aranżowane małżeństwa motywowane względami finansowymi. Miłość była w najlepszym przypadku dodatkiem, a w najgorszym traktowano ją jak chorobę psychiczną zaburzającą racjonalny osąd.

Dzisiaj miłość jest podstawowym oczekiwaniem i nie tylko w znaczeniu: „Chcę być z kimś, kto mnie pociąga i jest dla mnie ważny”. Miłość ma także robić znacznie więcej – nadawać sens związkowi, rozwiązywać problemy, sprawiać, że druga osoba się zmieni w swoje przeciwieństwo, dawać motywację do życia i zapewniać niekończące się szczęście.

Jeśli w to uwierzysz, będziesz oczekiwać, że uczucia to jedyne, czego potrzebujesz, żeby stworzyć związek. Brzmi to świetnie, ale to nieprawda. Związek to codzienne dni, tysiące decyzji, utrwalone schematy zachowań, problemy, umiejętność sprawiania, że druga osoba będzie się czuła ważna i potrzebna oraz dziesiątki innych spraw. Uczucia w tym wszystkim są ważną częścią, ale nie jedyną. Jeśli nie zajmiesz się też pozostałymi elementami, to okaże się, że miłość to za mało.

2. Nie ma już jednego modelu relacji

Mam gdzieś w sobie przekonanie, że gdyby ludzie odbyli przynajmniej jedną rozmowę o tym, jak sobie wyobrażają związek to mniej osób byłoby nimi rozczarowanych. Jednak większość osób tego nie robi. Zakładają, że wszyscy chcą takiego związku jak oni. Jakby byli identycznymi ludźmi o tych samych celach i wzorach rodzinnych.

Kiedyś to działało, bo te wzory były sztywne i odgórnie ustalone. Teraz znalezienie kogoś dopasowanego do siebie wymaga testów i sprawdzania, a nie pojedynczego strzału.

Nie uwzględniając tych różnorodnych oczekiwań przypomina się kogoś, kto idzie na strzelnicę raz na trzy lata i chce trafić w środek tarczy.

To zwyczajnie niemożliwe. Jeśli chcesz trafiać do celu, potrzebujesz wielu prób. Jeśli chcesz być z odpowiednią osobą, to recepta jest podobna.

3. Większe oczekiwania, ale mniej wysiłku

Psycholog Bianca-Beata Kotoro mówi to, co sam bym mógł powiedzieć – że „ludzie mają bardzo wysokie wymagania wobec drugiej osoby, a wykładają się na pytaniu, co sami mogliby zaoferować.”

To kwestia życia w supermarkecie z partnerami, o którym kiedyś pisałem. Masz tak duży wybór potencjalnych partnerów, że tworzysz niekończące się listy oczekiwań. Minus tego jest taki, że często tak długo patrzysz na to, co inni mogą ci dać, że nie zadajesz sobie pytania o to, co ty możesz dać w zamian. Robiąc to, ignorujesz podstawową zasadę relacji międzyludzkich.

Widzisz, kiedy miałem zostać ojcem przeczesywałem internet w poszukiwaniu rad od obecnych ojców o tym, jak powinno wyglądać rodzicielstwo. Do gustu szczególnie przypadła mi jedna. Jej autorem był ojciec, który powiedział, że nie wymaga od dzieci tego, żeby zrealizowały jego niespełnione ambicje albo doskonale panowały nad emocjami. On oczekuje od nich co najwyżej tyle, ile sam z siebie daje.

Kiedy więc chciał, żeby nauczyły się jeździć na łyżwach, to wcześniej sam się nauczył na nich jeździć i nieskończoną ilość razy potłukł sobie tyłek na lodzie.

Jak chciał, żeby utrzymywały porządek, musiał nauczyć się odkładać rzeczy na swoje miejsce, a nigdy wcześniej tego nie robił.

Nigdy nie wymagał od nich absolutnego panowania nad złością, bo sam miał 40 lat i też tego nie umiał.

Takie podejście jest uczciwe, szczere i skuteczne. I co najważniejsze, działa również w relacjach.

4. Dbanie o partnera/partnerkę już nie ma daty końcowej

Dawniej walka o kogoś kończyła się wraz ze słowami: „Ogłaszam was mężem i żoną”. Następnie ludzie rok po roku mówili sobie: „Muszę z tą osobą być”. Nawet kiedy byli nieszczęśliwi, to często i tak ze sobą byli, bo nie mieli innego wyjścia. Według jednej z teorii, źródłem monogamii było przez długi czas to, że życie było tak ciężkie, że bycie razem było koniecznością. (Swoją drogą, to dlatego wraz ze wzrostem zamożności rośnie liczba rozwodów.)

To sprawiało, że żeby ze sobą być nie potrzebowali wiedzy ani znajomości psychologii. Nie musieli uczyć się tego, jak sprawić, żeby druga osoba była z nimi szczęśliwa ani bycia lepszymi partnerami. Musieli tylko ją zdobyć i trwać.

Dzisiaj zdobycie kogoś to już nie jest meta. To tylko jeden z checkpointów, a związków już nie definiuje zdanie „Muszę z tobą być”. Definiuje je zdanie: „Chcę z tobą być”.

Nie wystarczy więc kogoś zdobyć i zapomnieć o drugiej osobie. Chodzi o sprawianie, żeby ona chciała z tobą być. Żeby na co dzień widzieć sens w tym związku.

To wcale nie musi oznaczać harówki w pocie czoła. Wymaga jednak zaakceptowania faktu, że nie wybieramy się raz, ale dzień po dniu.

5. Brak wiedzy czego się chce w związku

Jest taki żart:
– Co to jest? A to? A tamto z tyłu?

Myślisz, że to dziecko poznaje świat, a to stara baba w supermarkecie szuka wędliny życia.

Zła wiadomość, że na polu relacji międzyludzkich wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu starymi babami.

Niezdecydowani, zawsze chcący więcej, przestraszeni, że będąc z kimś, przegapimy lepszą relację. Wychodzący w świat po to, żeby przeżyć imprezę życia – soczystą, jaskrawą i wyjątkową – ale za każdym razem kończąc na staniu w progu, bo nie wiadomo, czy inna nie byłaby lepsza.

To zmora wszelkich wyborów, bo kiedy tak naprawdę niczego i zdecydowanie nie wybierasz, to też nic nie daje ci zdecydowanie szczęścia.

*

Tych pięć elementów tworzy mieszankę, która sprawia, że tworzenie związków jest nie tylko całkowicie inne, niż w przypadku poprzednich pokoleń, ale też trudniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Jednak nie jest tak, że nie da się mieć fajnego związku. Przeciwnie – możesz mieć taki związek, jaki chcesz, ale musisz nauczyć się jak działają relacje, wiedzieć jak wybrać drugą osobę i jak dbać o związek.

Wtedy nie tylko jeszcze będzie pięknie, ale będzie piękniej, niż ci się to wydaje możliwe. 

__________________

PS. Jeśli chcesz sobie w tym pomóc, to sięgnij po moją książkę „Życie we dwoje”. Dowiesz się z niej jak zbudować odporny na kryzysy i satysfakcjonujący związek, który będzie mógł trwać całe życie.

Kup moje najnowsze dzieło

„Kocham się” to workbook pełen wiedzy i ćwiczeń, dzięki którym poprawisz poczucie własnej wartości i zaczniesz wykorzystywać swój potencjał!

Zebrałem tu metody, dzięki którym:

  • usuniesz swoje wewnętrzne blokady
  • poprawisz swoją samoocenę
  • przestaniesz się bać pokazywać swoje „prawdziwe ja”
  • zaczniesz nadawać priorytet samemu/samej sobie
  • będziesz mieć szczęśliwsze życie

Pracy nad własną samooceną nie warto odkładać na później, więc kup „Kocham się” już dziś!

Subscribe
Powiadom o
guest

5 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments