30 000 dni

30 000 dni

Człowiek zazwyczaj żyje około 80 lat. To mniej niż 30 000 dni, z których 2/3 jest z góry zmarnowane.

1/3 życia przypada na okres kiedy jest się młodym i mimo że spędza się czas przyjemnie, to za grosz nie ma się samodzielności, inteligencja jest jeszcze w powijakach, a najlepszą zabawą jest grzebanie w błocie (które mija z czasem) i zadzieranie sukienek dziewczynkom (co nie mija nigdy). Kolejna 1/3 życia, to jeszcze smutniejszy czas, bo wtedy jest się starym, pomarszczonym, trzęsącym się i mocno głupiejącym staruszkiem, który krąży od okna do okna wypatrując wnuków albo czatuje na pochylających się nad grobem znajomych żeby porozmawiać z nimi o ludziach, którzy pochylili się nad grobem już za bardzo. Zostaje więc w przybliżeniu 1/3 życia, które można wykorzystać całkowicie świadomie i dowolnie.

DWIE WAŻNE RZECZY

Odkąd pamiętam nie wiem prawie nic. Nie dbam o to co się dzieje dookoła, nie mam pojęcia z kim flirtuje Edyta Górniak, bardziej niż gierki polityków interesuje mnie to, czy odkurzacz dobrze działa, a na mój nastrój jest wpłynąć tak samo ciężko, jak na to, żeby dzięki potupywaniu i tańczeniu spadła whisky zamiast deszczu i upiła cały świat. Dobrze mi z tym, bo są tylko dwie rzeczy, których potrzebuję: wiedzy o tym w co wierzę i wiedzy o tym czego chcę.

NA MIAŁKIE ŻYCIE ZAWSZE PRZYJDZIE CZAS

Nie trzeba się szczególnie starać, żeby mieć przeciętne, zwyczajne życie. Zawsze znajdziecie czas i siły żeby znaleźć średnią pracę, kupić na kredyt samochód, chodzić do kościoła i od czasu do czasu zaszaleć jadąc na tydzień do Grecji – stopem żeby taniej i śpiąc na kempingach. Dzięki temu wszystkiemu będziecie mogli patrzeć co wieczór w lustro i sobie wmawiać, że żona może zdradza, dzieci są tępe że szok, praca frustrująca, a trawnik nie tak zielony jak u sąsiadów, ale i tak jest świetnie, bo przynajmniej nie trzeba spać w kartonie po lodówce. Prawda jest taka, że nie trzeba się o to starać, bo przeciętność jest łatwa i nigdzie nie ucieka.

TU I TERAZ

Ale są też rzeczy, które można mieć tylko tu i teraz. Dlatego trzeba się pospieszyć, żeby już całkiem nie umarła dziewczynka, która chciała zostać świetną tancerką, chłopiec, który chciał brać udział w rajdach i dzieci, które chciały wyjechać i zobaczyć wszystkie rzeczy, o których czytały w książkach. Trzeba się pospieszyć zanim marzenia zostaną wyrzucone na śmietnik jak szkodliwy zabobon i zanim nie zaczniemy określać siebie poprzez rzeczy jakie posiadamy. Bo w większości przypadków nadejdzie taki dzień, kiedy zacznie się mówić: „Dzień Dobry. Jestem swoim Volvo i swoją pracą, trzema garniturami, pralnią chemiczną, z której korzystam, modnym zegarkiem, kartą kredytową i monetami brzęczącymi w kieszeni.”

Życie pieprzy i porzuca wszystkich, którzy nie są na tyle silni żeby nad nim zapanować. Każdego spotykają sukcesy i porażki. Czas niesie jednocześnie rzeczy dobre i złe, a tylko dzięki odwadze i przezorności można je kontrolować. Nigdy nie wiecie czy wam się uda, ale jak nie spróbujecie, to zabijecie wszystko co mogło się zdarzyć. Nie podejmując ryzyka, już zawsze będziecie żyć tym CO MOGŁO się zdarzyć.

Najśmieszniejsze jest to, że w takim postępowaniu nie ma  żadnego ryzyka. Ono jest tylko pozorne, bo można stracić wszystko, ale nic nie traci się na zawsze. Pieniądze można znów zarobić, kupić nowe mieszkanie, znaleźć nowych przyjaciół, odbudować dom, wytyczyć kolejną, już lepszą ścieżkę… Żadna porażka nie jest zupełna.

MOJA TERAŹNIEJSZOŚĆ

Obecnie stoję na największym rozdrożu z jakim kiedykolwiek miałem do czynienia. Zawsze wiedziałem czego chcę i zawsze szedłem sam. Towarzyszyli mi ludzie, ale większość szła za mną, a przede mną byli głównie ci którzy mówili: „To bez sensu/nie dasz rady/w czym jesteś lepszy, że ma ci się to udać?” Ale za każdym razem czułem, że chcę to zrobić, więc szedłem. Nie znam żadnej z odpowiedzi na pytania: „Po co prowadzisz bloga? Po co piszesz? Dlaczego nie możesz żyć jak inni?”, a ja tego nie wiem. Wiem tylko, że tego chcę i że właśnie dlatego nie jest to czas zmarnowany.

Teraz zaczyna się najbardziej niezależna, rock’n’rollowa i najlepsza część Volantowego życia. Dlatego też boję się jak nigdy wcześniej. Mój stan lekarze określają bardzo naukowo jako „robienie w gacie ze strachu”. Moje życie jest burzone i rodzi się od nowa. Jest jak budowa pełna gruzu i powykręcanych metalowych elementów. Byłoby to nadzwyczaj smutne, gdybym nie wiedział, że bez tego nigdy się nie przekonam na ile mnie stać. Trzeba zaryzykować. Bez ryzykowania nigdy nie pozna się prawdy, a ja nie chcę zmarnować najlepszej 1/3 swojego czasu na życie, którym kieruje strach i które rozpogadza tylko seks, alkohol i wsparcie przyjaciół krążących w zaklętym kręgu nieporadności.

VOLANTOWE MARZENIA

Moje cele zawsze były ambitne. Przytłaczały większość ludzi, którzy o nich słyszeli. Przyjaciele słysząc o nich myśleli, że żartuję, wrogowie mówili, że i tak nic z tego nie będzie, a rodzina podsuwała bezpieczne rozwiązania, które były właśnie tym czego przede wszystkim chciałem uniknąć. Od wielu lat moim życiem kierują trzy cele (w takiej kolejności):

- napisać najlepszą książkę, która rozejdzie się w wielomilionowym nakładzie i doczeka się hollywoodzkiej adaptacji;
- stworzyć wielką odzieżową markę;
- zaprojektować najlepszy samochód…
…i przy okazji inspirować innych ludzi, wszystkim co robię.

A teraz, zamknijcie tą stronę i idźcie dobić albo reanimować swoje marzenia. Wybór należy do was. Zawsze należał.

  • Silver

    >Trafny art.

    Prawda jest taka, że każdy mówi o tym, że chce mieć rock'n'rollowe życie, a nikt nie ma na tyle jaj, żeby po nie sięgnąć. Każdy karmi się tylko iluzjami.

    Na fb imprezowicze, ruchacze, poszukiwacze przygód. W rzeczywistości ludzie, którzy boją się wszystkiego, co wymaga podjęcia choćby minimalnego ryzyka.

    Tak jak pisał Bukowski "Życie ludzi nie różni się aż tak bardzo – chociaż jesteśmy skłonni wierzyć w swoją niepowtarzalność."

    Grunt to postarać się, żeby jednak było inaczej, żeby nasze życie było niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju, bo drugiego już nie dostaniemy.

    I cytując Bukowskiego raz jeszcze, "trzeba mieć jaja, wyczucie i styl" ;D

  • Kamaah

    >Większość zamknie tę stronę ze słowami "Pójdę jutro, przecież zdążę…"

  • Niqu

    >Nie zrozumiałem :(

    PS. "Alkohol jest prawdopodobnie jedną z najlepszych rzeczy, jakie pojawiły się na ziemi – oprócz mnie"

  • iliq

    >@Silver

    Ale po co dbać o to żeby było niepowtarzalne. Nie lepiej dbać o to żeby przeżyć je tak jak chcemy? Jeżeli Ty jesteś w stanie coś osiągnąć to inny człowiek też ma taką umiejętność i tutaj niepowtarzalność życia się zaciera.

  • Summer

    >Nie dasz rady, nie uda Ci się…itp itd

    a prawda jest taka:

    Nie ma złych pomysłów, jest tylko brak woli do ich realizowania.

  • Uchy

    >Powoli otwieram oczy. Patrze przez chwile w sufit.
    Dlaczego nie mam tego co maja inni, czemu jestem gorszy ?
    Nie, nie jestem gorszy dochodze po chwili do wniosku.
    Mam cos czego nie maja inni, mam swa wyobraznie.
    Zamykam znów oczy.
    Jestem zdobywajacym kosmos pilotem.
    Jestem nieustraszonym wedrowcem na drodze do wielkiej tajemnicy.
    Jestem tym kim chce byc,. nikt mi nie rozkazuje i nie popedza.
    Jestem królem wlasnego losu …

    Dzięki Volant. nie sądziłem, że to kiedykolwiek napiszę, ale Twój tekst cholernie mi pomógł. Butelka Jacka czeka na Ciebie za ten wpis. Pozdrawiam

  • kaminari

    >zajebiste!

    wiesz Volant, że ja jestem jeszcze baaardzo młody. Dużo młodszy od ciebie i na znacznie wcześniejszym etapie niż ty. Ty masz już ustanowione swoje cele i wiarę w to, że je osiągniesz. Ja dopiero walczę z "wujkami dobra rada" i zastanawiam się nad dalszym kierunkiem w moim życiu. Jednak wiem już mniej więcej jak to będzie wyglądało i moje cele wydają się nie mniej ambitne niż twoje. W końcu:

    "Kto stawia sobie za cel doskonałość, osiąga więcej niż przeciętność. Kto stawia sobie za cel przeciętność, nie osiągnie nawet tyle"

    Pzdr!

  • Niqu

    >Jak czytam wypowiedzi podobne do powyższej wypowiedzi kaminari, to zaczynam się zastanawiać co Ci ludzie jarają, że takie rzeczy piszą, bo to musi być naprawdę mocne ;)

  • Donek

    >Masz coś do jarania? :D

  • Volant

    >Dzięki wszystkim za komentarze :)

    Niqu – według mnie kaminari dał zrozumiały komentarz. Nie wiem czego nie rozumiesz…

  • Mpi

    >Popieram Donka!

    PD na 100%

  • Niqu

    >"Dużo młodszy od ciebie i na znacznie wcześniejszym etapie niż ty. Ty masz już ustanowione swoje cele i wiarę w to, że je osiągniesz. Ja dopiero walczę z "wujkami dobra rada" i zastanawiam się nad dalszym kierunkiem w moim życiu." – tego

  • Anonymous

    >A ja napisze ze nic odkrywczego tutaj nie dodaliscie, ani komentujacy, ani sam Volant. Wszedzie pisze o tym ze kazdy jest panem swojego losu, przestan pierdolic, wez sie w garsc- Volant ubral to tylko w inny sposob. pelno tego typu tekstow na forach o uwo.

  • kaminari

    >Hmm… Volant napisał o swoich doświadczeniach, które doprowadziły go do takich a nie innych wniosków. Chciałem porównać swoją sytuację do jego wcześniejszej i pokazać ich podobieństwo… Ale w sumie nie wiem dokładnie o co mi chodziło, w końcu byłem najarany :P
    Może wyszło chujowo (w sensie "idiotycznie" ;)), ale ująłem to dokładnie tak jak chciałem.

    Peace!

  • Volant

    >Anonimie – to osobisty wpis dotyczący mojego życia. W mojej głowie nawet nie powstała myśl, żeby tworzyć coś odkrywczego.

    A swoją drogą, to co to są te fora o ufo? :)

    Kaminari – nie tłumacz się. Niqu lubi się poczepiać, a dla reszty treść twojego komentarza była jasna.

  • Niqu

    >No tak… to ja jestem zawsze tym złym :(
    Poza tym nie napisałem nigdzie, że coś było dla mnie nie jasne. No może z wyjątkiem teorii grafów, ale chyba nie o tym pisał Kaminari :(

  • Volant

    >Niqu – zwykle to ty jesteś tym najlepszym :*

  • Młody Laik

    Volant, mam do Ciebie pytanie z czystego zainteresowania tym co napisałeś o swoich marzeniach. Mówisz, że chcesz zaprojektować najlepszy samochód. W jaki sposób do tego dążysz? Co robisz by to zrealizować?

    • Volant

      Zarabiam hajs póki co :)

  • Quentin

    ‚i od czasu do czasu zaszaleć jadąc na tydzień do Grecji – stopem żeby taniej i śpiąc na kempingach.’

    Racja, w końcu jadąc w all inclusive (siedząc przy basenie i pijąc od rana, aż do momentu w którym masz dość darmowego alkoholu i idzesz spać) przeżyjesz o wiele więcej i będziesz miał co opowiadać wnukom.

    Jazda autostopem wymaga trochę odwagi i fantazji i nie znam żadnej ‚przeciętnej’ osoby, która by w ten sposób podróżowała.

  • No nie mogę… Odkryłam Twojego bloga wczoraj, czytam sobie Twoje wpisy na chybił trafił, a dziś trafiłam na ten tekst. So fuckin’ podobny do tego, za ja napisałam u siebie wczoraj :D Dobrze, świetnie, że są inni ludzie, którzy też wolą działać niż marudzić, jak im jest strasznie źle.

    Do przeczytania, V.

  • Ania Chmielińska

    Jeśli naprawdę zamierzasz inspirować ludzi tym co robisz… to jesteś na dobrej drodze :)