Produktywność po godzinach

Produktywność po godzinach

W życiu tak bardzo jak lubię skuteczność, tak samo nie lubię marnowania czasu. Jednak nikt nie jest maszyną, więc każdy w końcu łapie lenia, a wtedy rodzi się pytanie: „Co robić kiedy nie ma się ochoty na pracę?”

Osobiście, wszystkie czynności jakie mogę w życiu wykonywać dzielę na trzy rodzaje:
1) Priorytetowe, którymi są dla mnie satysfakcjonujące pieniądze i równie satysfakcjonujący seks oraz wszystko co bezpośrednio prowadzi do tego, że zarabiam więcej lub mam lepszy seks. Odpowiadają one na pytanie: „Czy dzięki temu co robię, będę żył lepiej?
2) Produktywność po godzinach to czynności, które nie prowadzą bezpośrednio do większej ilości tego co zaliczam do priorytetów, ale prowadzą do nich pośrednio. W praktyce priorytetem może być rozwijanie swojej marki, natomiast produktywnym, ale luźnym zajęciem jest uczenie się jak to robić, poznawanie rynku lub zdobywanie kontaktów biznesowych. Można zidentyfikować takie zajęcia odpowiadając „Tak” na pytanie: „Czy dzięki temu co robię, mogę żyć lepiej?
3) Bzdury, czyli coś co się robi po to żeby zabić czas, chociaż nie ma pozytywnego wpływu na nasze życie lub ma bardzo niewielki wpływ. W praktyce są to te wszystkie godziny, które sekretarki poświęcają na kwejki i demotywatory, a chłopcy z pryszczami i ciągłą erekcją na gry komputerowe i filmy porno. Odpowiadają one na pytanie: „Po co w ogóle to robię?!

W rzeczywistości czynności z punktu 2 i 3 mogą różnić się od siebie w niewielkim stopniu. Do produktywnych po godzinach zaliczyłbym okazjonalne palenie trawki co jest dla mnie bardzo inspirujące, ale palenie jej każdego dnia, dopóki nie jestem Snoop Doggiem byłoby już dla mnie marnowaniem czasu.

Natomiast najfajniejszą rzeczą w robieniu luźno produktywnych rzeczy jest to, że potrafią dawać tyle samo radości, co te całkowicie nieproduktywne. Dlatego nigdy nie zwalczam lenia – po prostu zaczynam robić jedną z rzeczy z listy poniżej:

  1. Ćwiczę – bardzo dobrze sprawdza się bieganie, skakanie na skakance i gra w kosza jeśli macie farta tak jak ja i orlik jest pod waszym blokiem. Świetna rzecz, bo pozwala odpocząć umysłowi, utrzymuje ciało w dobrej kondycji i sprawia, że rzadziej się choruje.
  2. Rozmawiam z dalszymi znajomymi – ilość i jakość relacji rządzi, bo to od niej zależy w największym stopniu zarówno ilość zarabianych pieniędzy jak i poczucie szczęścia. A tak serio, kto nie lubi rozmawiać z innymi?
  3. Czytam książki – szczerze mówiąc, nieważne czy są to powieści czy poradniki, bo oba rodzaje książek potrafią dać dużo inspiracji, nowe spojrzenie i poszerzyć język. Najlepiej jest je mieszać. Dobrym pomysłem jest czytanie ich w proporcji 1:1, a żeby nie być gołosłownym polecam: „Rozbitka” Palahniuka, „Marketing szeptany” Hughesa i „Biznes czyli kupa ludzi” Brzezińskiego – z każdej z nich można wiele dla siebie wynieść.
  4. Zaglądam na swoją listę interesujących blogów – wiem, że właśnie strzelam sobie w obie stopy, ale taka jest prawda – poświęcanie czasu na czytanie nawet najciekawszego bloga jest czynnością drugiego rzędu, bo zawsze lepiej spędzić ten czas z pociągającą nas seksualnie osobą albo zarabiając gruby hajs. Dotyczy to też mnie i prawdę mówiąc, nie przeszkadza mi że tak jest, bo wolę mieć czytelników, którzy mają osiągnięcia i wpadają tutaj od czasu do czasu niż zombie wypatroszone z umiejętności przeżywania życia
  5. Idę na imprezę – świetna rzecz dla nawiązywania kontaktów i poczucia się dobrze.
  6. Oglądam filmy/seriale – każdy rozumie co innego pod pojęciem dobry film, więc napiszę też swoją definicję – sam filmy dzielę nie na dobre i złe, ale na wywołujące dobre emocje i na te, po których ma się ochotę kupić gruby sznur i poszukać żyrandola. Nie rozumiem osób, które oglądają smutne historie, opowieści o ludziach, którzy nie radzą sobie z emocjami i innego typu nieszczęśnikach. Jasne, że montaż, reżyser, uśmiech Brada Pitta albo tyłek Scarlett Johansson się liczy, ale dla mnie nie jest najważniejszy. Dla mnie liczą się pozytywne emocje, dlatego bardzo lubię „Dziennik nimfomanki”, filmy o tematyce sportowej, „Avengersów” albo serię „Step up”. Nic ambitnego, ale dzięki nim Dzień Dziecka mam cały rok, a tak poza tym ambitnym gustem kinowym nikt dzieci nie wykarmił, a doświadczalnie sprawdzono, że ludzie optymistycznie nastawieni do życia mają więcej pieniędzy na wykarmianie swoich dzieci.
  7. Jem razem z kimś – do zasady „Nigdy nie jedz sam”, dorzuciłbym jeszcze jedną: „Jak najczęściej zamawiaj nowe potrawy” – zawsze się czegoś ciekawego nauczysz.
  8. Przeglądam magazyny dla mężczyzn – warto zaglądać w szczególności na te zagraniczne na czele z GQ, które nie ma polskiego wydania. Warto, bo chociaż są pełne komercji, to i tak można znaleźć coś interesującego albo chociaż popatrzeć na  dobre zestawienia ubrań. Dlaczego to jest ważne? Bo pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz.
  9. Korzystam z soup.io – warto tam znaleźć swoje ulubione blogi koncentrujące się na tematyce, która pośrednio będzie zarabiała dla nas pieniądze. Moje ulubione dotyczą kobiet, sztuki, fotografii i mody, bo wokół nich w dużej mierze kręci się moje życie, ale wybór jest olbrzymi. Niegłupim pomysłem jest też przeglądanie pinteresta.
  10. Planuję przyszłość – planowanie pomaga mi w osiąganiu więcej, chociażby dlatego, że doprecyzowuję to czego chcę od życia. Zazwyczaj później odnajduję karteczki z wypisanymi celami i najczęściej co najmniej 70% z nich jest wykonanych. Podobno ma tak każdy, ale lubię wierzyć w to, że „Nie jestem taka jak wszystkie”.
  11. Korzystam ze sztuki - nie jakoś ambitnie, ale szukam nowej muzyki na YT albo eargasm music i fotografuję. Lustrzankę mam chyba ze trzy lata, a zdjęcia robię dość rzadko (bo przecież nie jestem niezrównoważoną emocjonalnie licealistką), ale spojrzenia jakiego mnie to nauczyło nic nie zastąpi.
  12. Gram w szachy – nie dość że uczę się wygrywać, to jeszcze moje zdolności logicznego myślenia szybują w górę i chociaż Kasparow może przegrywać z komputerem, ale z ludźmi i tak sobie lepiej poradzi.
  13. Wyjeżdżam – to jest zawsze inspirujące. Podczas takich wyjazdów jestem najbardziej produktywny, a na najlepsze pomysły biznesowe lub życiowe prawdy wpadłem pomiędzy wysiadaniem na dworcu, a drugą butelką wina. Zazwyczaj nawet nie trzeba jechać daleko. Często wystarczy za miasto, nad jezioro albo na wieś.
  14. Usuwam śmieci z komputera – to zawsze się przyda jeśli podobnie jak ja mówisz: „Dom mój, gdzie laptop mój”. Przeglądam również zakładki, w których mam linki do filmów i tekstów do przeczytania w wolnym czasie.
  15. Gotuję – bo lubię, bo warto zadbać o to co się je, bo najładniejsze dziewczyny najchętniej pomagają w kupowaniu różnych składników w supermarkecie.
  • A pisanie bloga do której grupy zaliczasz? :)

  • Ja połączyłem pkt 1 i 2 w taki sposób, że będąc 8 godzin w pracy mam słuchawki na uszach i słucham audiobooków, dzięki czemu zarabiam i jednocześnie się dokształcam. To jeden z moich ostatnich genialnych pomysłów.. :D

  • Karol Włodarczyk

    Dwa szybkie pytanka – gdzie grasz w szachy? Ciągle grasz? ;)

    • Jak jeszcze miałem grywającego w szachy współlokatora to ze sobą graliśmy kilka razy w tygodniu, ale później się powyprowadzaliśmy, więc też przestałem grać.

  • Pawel Zabicki

    Nie głupim pomysłem jest przeglądanie pinteresta – a czemu tak? Mógłbyś szerzej?