Jak poprawić swoje życie socjalne?

Jak poprawić swoje życie socjalne?

Najważniejsza rzecz to zadanie sobie dwóch pytań: „Po co chcesz mieć więcej znajomych?” oraz: „Po co ktoś miałby chcieć cię w swoim życiu?”.

Pierwsze pytanie dotyczy motywacji. Jest o tyle przewrotne, że większość osób wcale nie potrzebuje wielu przyjaciół i tylko od czasu do czasu przypomina im się, że istnieje życie poza kotem, łóżkiem i laptopem i wypadałoby gdzieś wyjść. Niestety potrzeba wyjścia na piwo raz na trzy miesiące, to słaba motywacja. U mnie najlepiej sprawdzało się wspólne uczenie się albo działalność. Rzeczy potrzebne do zarabiania kasy albo zdobywania praktycznych umiejętności, które później przechodziły na coraz bardziej przyjacielski poziom. Nie ma rzeczy, które łączą bardziej niż ostra imprezy, wspólne podrywanie kobiet i zarabianie razem dobrej kasy.

O drugim pytaniu można byłoby napisać książkę, bo to podstawa wszystkich relacji. Jakby to okrutnie nie brzmiało, to duża część osób nie ma znajomych, bo nikt nie widzi powodu, żeby poświęcać na nich czas. Jest taka magiczna liczba – 50. Odnosi się ona do maksymalnej liczby ludzi, z którymi jesteśmy w stanie utrzymywać osobisty kontakt. Oznacza to, że żeby znaleźć się w czyimś życiu, ktoś musi z niego wylecieć, a to nasuwa pytanie: „Dlaczego ktoś miałby robić dla ciebie miejsce?”.

Przeciętny człowiek jest nosicielem negatywnego myślenia i ograniczających przekonań. Jest krytykanckim bucem, który dziwi się dlaczego mija kolejny dzień, w którym nie jest milionerem ani celebrytą. Bardzo możliwe, że dotyczy to też ciebie. Czy jesteś absolutnie przekonany, że twoja obecność wzbogaca życie innych? Bo jeśli tak nie jest, to występujesz w pozycji żebraka z wyciągniętą ręką, który chce coś dostać nie dając nic w zamian.

Walutami, które zawsze wzbogacają rzeczywistość innych są:
- bycie dużo lepszym z kobietami niż przeciętny facet
- zarabianie co najmniej dwu-trzykrotności średniej krajowej (właściwie już samo pozytywne wypowiadanie się na temat pieniędzy i przyszłości działa dobrze)
- posiadanie znajomości wśród ogarniętych osób (jeśli potrafisz załatwiać VIP-ówki na dobre imprezy to zawsze jesteś mile widziany)
- fizyczna atrakcyjność (pewnie to jest niesprawiedliwe, ale każdy woli spotkać się z kimś ładnym niż nie)
- organizowanie imprez, spotkań i wypadów, poznawanie ze sobą ludzi i wzbogacanie siatek kontaktów innych osób (każdy tego chce, a nikomu nie chce się ruszyć tyłka i wykonać kilku telefonów)
- prowadzenie tak pasjonującego życia o jakich każdy marzy, a prawie nikt go nie ma (podróże, spadochrony, nurkowania, koks, dziwki, lasery. Takie rzeczy).

To wszystko dotyczy też poznawania osób lepszych od siebie. Mentalne błędne koło (takie po którym mógłby biegać chomik) jest związane z tym, że chce się poznać lepsze osoby, żeby samemu stać się lepszym. Problem w tym, że to nie działa. Jedynym dobrym sposobem na poznanie osób lepszych od siebie jest samodzielne stanie się jedną z nich. Jak? Osiągając sukcesy. Oni szli tą samą drogą i doszli do końca. Zrób to samo to do nich dołączysz, bo lider nie jest wybierany – lider sam siebie nim mianuje i tego się trzyma.

Te dwie rzeczy, czyli dobra motywacja do posiadania znajomych oraz dbanie o to, żeby każdy zyskiwał na kontaktach z nami to podstawa, ale to jeszcze nie wystarczy. Jest kilka błędów, które się popełnia przez to, że „do tej pory to zawsze jakoś wychodziło samo”. Jeszcze jak się wierzy w to, że ktoś rodzi się albo towarzyskim ping-pongiem albo samotnikiem z taktem godnym ziemniaka, to już jest całkiem źle.

Te błędy są również dwa.

Błąd nr 1: Szukasz ideałów

Jeśli szukasz osoby, w której pasuje ci wszystko i która nie ma żadnych wad, to prawdopodobnie jej nie znajdziesz, bo sam też nie jesteś taką osobą. Nasze dobre samopoczucie bazuje na zwracaniu uwagi na własne zalety i na wady innych, więc to najczęściej inni są czarnymi charakterami. Szokiem było dla mnie, kiedy odkryłem jakim jestem kutasem. Też parę razy zawiodłem innych, bo mimo starań tak po prostu się dzieje. Nie da się dogodzić wszystkim i czasem nawet nie zauważamy kiedy zostawiamy za sobą trupy i zgliszcza. Nie zawodzą tylko osoby na samym końcu łańcucha pokarmowego. Zrozumienie tego wystrzeli twoje życie towarzyskie w górę, bo dzięki temu przestaniesz narzekać, że ktoś jest świetnym grafikiem, ale ogląda „Klan”, tylko będziesz patrzył na cechy, dzięki którym ktoś pozytywnie wyróżnia się z tłumu. Zupełnie tak jak w tej chwili robisz to jeśli chodzi o ciebie.

Błąd nr 2: „Bo to powinno się samo rozwijać”.

Wszystkie relacje bez względu na to czy są czysto biznesowe, towarzyskie czy seksualne są oparte na tych samych zasadach – każdy musi na nich zyskiwać i nie warto czekać na czyjś pierwszy krok. Żeby coś się zadziało najłatwiej zrobić to samemu. Jeśli chcesz rozpalić ognisko, to nie patrzysz na nie aż do czasu, kiedy spadnie iskra boża i zacznie się ono profesjonalnie jarać, tylko bierzesz zapałki, podpalasz je, a później podsycasz ogień.

Patrz na każdą sytuację jak na moment, w którym możesz poznać ważną osobę dla przyszłego ciebie. Nie ograniczaj tych możliwości wciskając w uszy słuchawki i gapiąc się w ekran swojego smartfona. W ten sposób odcinasz się fizycznie i mentalnie od innych, więc nie dziw się, ze efektem tego jest konieczność kombinowania z kim pójść na piwo.

Podsycanie ognia jest równie ważne, jeśli nie ważniejsze niż rozpalenie ogniska. To nigdy nie jest tak, że jak już się sobie przedstawicie i pogadacie o pogodzie, to obu stronom zależy po równo. Zawsze komuś zależy bardziej i najczęściej to ty będziesz tą osobą. Nie dziw się więc, że będziesz musiał więcej inwestować.

Nawiązuj kontakt i proponuj spotkania. Przyjaźń nie powstaje od pierwszego wejrzenia. To długotrwały proces. W praktyce, stworzenie nici porozumienia to kilka wypadów na miasto w różne miejsca (tak od trzech do pięciu. Pomyśl o osobach, z którymi jesteś tylko „na Cześć” – ile razy byliście gdzieś razem na zaplanowanym, a nie przypadkowym spotkaniu? Prawda, że mniej?), zakładając wspólne zainteresowania, rzeczy których się nie lubi i podobne poczucie humoru.

Wracając do podsycania ogniska, warto pamiętać o jednej rzeczy. Jeśli nie korzystasz z niej teraz to zacznij, bo dzięki temu kiedyś poznasz miłość życia i nadasz swoim synom imię Volant (może być na drugie). Cykl rodzenia się znajomości, to cykl przypływów i odpływów. Dawania zainteresowania i odpuszczania. Jeśli tylko dajesz zainteresowanie, to zamieniasz się w stalkera i jedyne co osiągniesz to sądowy zakaz zbliżania się na mniej niż 100 metrów. Jeśli tylko odpuszczasz, to każdą relację stawiasz na ostrzu noża i zwykle szala nie przechyla się na twoją stronę.

Dawanie zainteresowania i odpuszczanie pozwala na sprawdzenie czy komuś też zależy i na sprawienie, żeby zaczęło mu zależeć. Działa w 90% przypadków. Jeśli ty zapraszasz ją na randkę, to nie dzwoń żeby się upewnić czy przyjdzie tylko pozwól jej to zrobić. Jeśli zadajesz jej pytania od piętnastu minut, to zamknij się i pozwól jej zainteresować się tobą. Rzucasz przynętę i sprawdzasz czy coś się na nią złapało. Nie brzmi spektakularnie, ale działa spektakularnie, bo pozwala uniknąć wielu wpadek.

Powodzenia! A jeśli przypadkiem ciebie zniechęciłem, to nie martw się – życie z pięcioma kotami to przecież sama radość.

  • LubieRZca

    „nadasz swoim synom imię Volant”

    dzięki, oplułem monitor :D

    Tak pozatym jak zwykle artykuł bardzo trafia w sedno relacji między ludzkich i społecznych procesów poznawczych. To sa takie oczywistości, ale nie każdy o tym wie, dobrze że istnieją tacy misjonarze jak ty, którzy nakierowują ludzi na dobry tor w oryginalny sposób – kąśliwym językiem Volanta.

  • kuba

    Hehe dawać i odbierać…
    Ostatnio myślę sobie ze to całe bycie ogarniętym życiowo trochę nam zabija emocje. Poznajesz świetna dziewczynę, strasznie Ci się podoba, jest taka jak trzeba – pozwalasz sobie zakochać się i nie myślisz o konsekwencjach = świat jest dla ciebie piękny i kolorowy. Ale żeby ją zdobyć musisz być wyrachowany i potrafić stlumic te emocje bo inaczej będziesz za łatwy. Ograniczasz emocje – przestaje to wszystko być tak emocjonalnie piękne i podniosle a zamienia się w rutynę…

    • Paz

      Nie do końca tak to wygląda. Kiedy kobieta otwiera się dla mnie w stu procentach(jeśli jej na to wcześniej pozwolę), mówi jakie emocje w moją stronę w niej siedzą, jak się czuje w stosunku do mnie etc – doceniam to i dziękuję w postaci słów/czynów, aby wiedziała, że jej starania nie idą na marne i mogła to kontynuować.
      Jeśli z kolei uważasz, że kiedy się otworzysz, to kobieta cię odrzuci, bo okażesz się za łatwy to albo w złych kobietach przebierasz, albo tym ‚otwarciem’ naginasz własne życiowe zasady dla waginy i stajesz się dla niej nieatrakcyjny, albo musisz jeszcze nad sobą popracować, bo twoja aktualna osoba nie przyciąga pożądanych przez ciebie kobiet(jesteś nieogarnięty w którymś ze swoich życiowych płaszczyzn)

  • Jeden z lepszych wpisów Volant ! Zdanie które jest najlepszą puentą tego wpisu to zdecydowanie :

    „Jedynym dobrym sposobem na poznanie osób lepszych od siebie jest samodzielne stanie się jedną z nich. Jak? Osiągając sukcesy.”

    Najprostsza recepta.

    PS
    Czy premiera drugiej książki odbędzie się jeszcze w tym roku ? :)

    Pozdrawiam

    • Volant

      Na początku przyszłego.

  • Mleczko

    „Nie zawodzą tylko osoby na samym końcu łańcucha pokarmowego.” – Co masz na myśli?

    • Volant

      Bo będąc na końcu już jest się tylko zawodzonym przez innych, bo samemu nie ma się kogo zawodzić. Wtedy ma się tylko oczekiwania wobec kogoś, a nikt nie ma oczekiwań wobec nich, więc nie mają kogo zawieść. Mam nadzieję, że chwytasz, bo nie mam pomysłu jak to jaśniej (i krótko) wytłumaczyć. To gatunek, który praktycznie nie istnieje.

      • cocieto

        Przepraszam jeszcze istnieje. Nie wyginąłem.

  • Martin

    Zajebiste

  • xxx

    dobre..:D i jakie obszerne ;D uderz w stół … i takie tam. Poznaj.Później oceniaj.

  • Deff

    Noż kurde…
    Artykuł bardziej przydatny siostrze mej, cierpiącej obecnie na pozwiązkowy i poprzeprowadzkowy brak znajomych.
    Podeślę.

    Ale mnie?
    Chyba dobrze mi w łóżku z kotem i laptopem.
    Wyszalałam się już dawno temu, teraz najbardziej cenię komfort swojego m4 i dobrą lekturę połączoną z muzyką.
    Czasami mi się wydaję, że jestem jakąś asocjalną typką. :)

    • LubieRZca

      Tak ci się tylko wydaje, jeszcze nie poznalas tego wlasciwego. ;)

  • xxx

    Każdy mógłby przez chwile zwątpić.Wtedy juz nie obowiązują tak bardzo zasady poznania. ;]

  • Tekst jest świetny, to jest oczywiste. Mam wątpliwości tylko co do jednego. Piszesz:

    „(…)chce się poznać lepsze osoby, żeby samemu stać się lepszym. Problem w tym, że to nie działa. Jedynym dobrym sposobem na poznanie osób lepszych od siebie jest samodzielne stanie się jedną z nich.”

    Naprawdę uważasz, że to jest jedyny dobry sposób? Żeby się rozwijać, trzeba naśladować skuteczne zachowania, które przejawiają lepsi, a najlepiej jest się ich uczyć przebywając z nimi. Ja uważam, że takie osoby przyjmą do swojego grona również osobę, która może jeszcze nie ma takich umiejętności, ale ma potencjał, żeby je mieć.

    Co do bycia liderem, to zawsze lepiej jest być najsłabszym w silnej grupie niż najsilniejszym w słabej, bo dzięki samemu przebywaniu z silniejszymi od siebie sam stajesz się coraz silniejszy i przyciągasz coraz większą ilość ludzi, stając się dla nich liderem (bo przyciągasz każdego, kogo wartość jest niższa niż twoja i niektóre z osób, które mają wartość taką jak ty lub minimalnie wyższą).

    Może źle zrozumiałem to, co napisałeś, mógłbyś to jakoś rozwinąć?

    • Volant

      Żeby się rozwijać, trzeba naśladować skuteczne zachowania, które przejawiają lepsi, a najlepiej jest się ich uczyć przebywając z nimi.

      Modelowanie to podstawa, ale niekoniecznie trzeba osobiście kogoś znać. Filmy i książki się też sprawdzają.

      Ja uważam, że takie osoby przyjmą do swojego grona również osobę, która może jeszcze nie ma takich umiejętności, ale ma potencjał, żeby je mieć.

      Czasem tak, a czasem nie. Działa to jeśli np. jesteś dobry w jednej dziedzinie, a w drugiej, w której chcesz taki być już nie. Wtedy oni już mogą widzieć w kimś potencjał. To i tak oznacza, że warto być w czymkolwiek dobrym i mieć dla nich wartość.

      Co do bycia liderem, to zawsze lepiej jest być najsłabszym w silnej grupie niż najsilniejszym w słabej, bo dzięki samemu przebywaniu z silniejszymi od siebie sam stajesz się coraz silniejszy i przyciągasz coraz większą ilość ludzi, stając się dla nich liderem (bo przyciągasz każdego, kogo wartość jest niższa niż twoja i niektóre z osób, które mają wartość taką jak ty lub minimalnie wyższą

      Nie zawsze. Jak robisz kawę prezesom spółek giełdowych to znaczy, że w końcu nauczysz się jak kierować spółką giełdową?

      Lepiej jest prowadzić jednooosbową firmę niż pracować na najniższym stanowisku w korpo nawet jeśli zarabiasz na podobnych rzeczach. Nie da się nauczyć być liderem dla całej organizacji podlegając pod kogoś. Kierowania organizacją uczysz się kierując organizacją, co nie zmienia tego, że pewne umiejętności można nabyć po prostu obracając się wśród silnych.

  • cocieto

    Wygląda na to, że nie mam waluty. I co z tym fantem zrobić?