Dlaczego kobieta musi mieć pasję?

Dlaczego kobieta musi mieć pasję?

Są pytania, które trzeba sobie zadać przed pójściem do łóżka. Jedno z nich składa się z czterech słów: „Czy ona ma pasję?”, ewentualnie z pięciu: „Czy ona ma jakieś cele?”.

W definicji zajebistego gościa jest to, że ma zainteresowania i osiągnięcia. Facet bez celów w życiu to nie jest facet tylko jakaś niezdecydowana pizda, której atrakcyjność kończy się w chwili kiedy okazuje się, że nie ma nic do powiedzenia (czyli mniej więcej po trzech sekundach).

Z kobietami tak nie jest. W definicji zajebistej laski są tylko piersi, nogi, tyłek, dobre bzykanie i fakt, że nie trzeba się za nią wstydzić w miejscach publicznych. Jej życiowym priorytetem może być umiejętność perfekcyjnego dopasowania koloru paznokci do odcienia skóry i kupienie sobie torebki Hermesa, a wciąż zajebisty gość pójdzie z nią do łóżka. Czasem nawet więcej niż raz, ale wciąż skończy się to niespodziewanie i boleśnie. Wtedy zapyta swoją przyjaciółkę o co chodzi, a tamta gryząc słomkę od swojego mojito odpowie:
- Nie docenił cię. Faceci to świnie. Nie martw się, znajdziesz lepszego.

Ale nie znajdziesz. Związki osób z celami i tych, które tylko mocno kochają, ale nie mają ambicji, nigdy się nie udają. Jeśli ty nie masz pasji to on na pewno będzie ją miał, tylko że będzie przypominała tą, którą miał Jezus, a o ile pamiętam z filmu (bo przecież Biblii nie czytałem. Nie wymądrzaj się – ty też nie), noszenie krzyża nie wyglądało to jak definicja dobrej zabawy.

Na cele tekstu zakładamy, że ty jesteś piękna, wykształcona i pracujesz, a poza tym jesz, pijesz, śpisz, scrollujesz strony ze zdjęciami śmiesznych kotów i bzykasz się jak marzenie. On jest równie idealny i różni was to, że on ma zainteresowania (tu wstaw cokolwiek: rozwijanie firmy, podróżowanie, pisanie recenzji filmów, jeżdżenie na koncerty itd.), ale nie takie jak ludzie, którzy wpisują zainteresowania w CV losowo wybierając frazy na zasadzie: „Robię sobie dużo selfie, więc wpiszę fotografia”. To jest integralna część jego osobowości. Pomiędzy nim a jego celami jest znak równości i to sprawia, że jest tak szalenie atrakcyjny.

Wydaje się, że taka pasja to drobiazg. To dzięki niej go podziwiasz. Problem w tym, że kiedy on będzie zagłębiał się w swój świat, ty będziesz malować sobie paznokcie, przeglądać fejsbuka, sprawdzać pocztę, robić przed lustrem głupie miny, bębnić palcami po stole, dzwonić do „psiapsiółek”, a w końcu pójdziesz spać. Ten stan nazywa się nudą.

Następnie możesz zrobić dwie rzeczy:
1) Pogodzić się z tym i nudzić się tak bardzo, że aż będzie ciebie skręcać. Dzięki temu on będzie myślał: „Coś z nią jest nie tak… Jak można nic nie robić?”, a ty z każdym dniem będziesz czuła się mniej kochana, bo on nie poświęca ci tyle czasu ile byś chciała.
2) Rywalizować z jego zainteresowaniami. Statystycznie jest to częstsza opcja.

Nie zrobisz tego świadomie. Nie zrobisz tego z dnia na dzień, ale to zrobisz. Ot wpadniesz na pomysł, że masz dużo czasu i możecie zrobić coś wspólnie, bo to zawsze miło, a on przecież „tylko marnuje czas” albo „mógłby przecież poświecić ci go troszkę więcej”. To będzie się kumulować. W końcu nadejdzie dzień kiedy wrzaśniesz z wyrzutem: „Tak mało czasu spędzamy razem! Jestem w ogóle dla ciebie ważna?!”.

Jego ruszy sumienie, więc zabierze ciebie na obiad, imprezę i porządnie bzyknie, ale od tego momentu będzie widział ciebie jako kogoś kto stoi na drodze jego ambicji. Po jednej stronie będzie miał swoje zainteresowania utożsamiane z przyjemnością, a po drugiej słowa: „Pójdę do niej, bo znów będzie marudzić, że nie poświęcam jej czasu” utożsamiane z odrabianiem pańszczyzny.

Problem w życiu bez zainteresowań polega na tym, że brak celów wyniszcza, bo ok, na początku każdy ma jakieś cele związane z ogólnym ogarnięciem się w życiu: znaleźć pracę, mieć gdzie mieszkać, zarabiać tyle, żeby można było skoczyć na weekendowe zakupy do Londynu lub Paryża, poznać świetnego partnera, a później kupić kota. Jednak jak odhaczy się to wszystko na liście to w życiu zostaje czarna, ziejąca pustką dziura, którą trzeba czymś zapchać. W większości przypadków kobiety próbują zatkać ją kutasem między swoimi nogami, zakleić miłością, wypełnić staraniem. Chcą spędzać ze swoim facetem czas, dużo się przytulać, opiekować się nim, składać mu skarpetki i przygotowywać kanapki robiąc z niego smutnego pantoflarza.

Ewentualnie zaczynają mieć ciśnienie na otrzymanie pierścionka zaręczynowego, ślub i dzieci, a mając dziecko, to ono staje się nadrzędnym celem, które będą zalewać falami matczynej miłości, które spłyną na niego jako Niagara Pierdołowatości, która grozi zostaniem czterdziestoletnim maminsynkiem.

W ostateczności albo ty zwalczysz jego cele i zrobisz z niego nieszczęśliwe warzywo, które będzie miało do ciebie żal, że nie zrealizowało swoich marzeń (ewentualnie stanie się klasycznym przedstawicielem managementu, który w delegacji zachowuje się jak pies spuszczony ze smyczy) albo wygra jego pasja, a ty będziesz czuła się jak odrzucona, mało ważna i drugoplanowa, dzięki czemu, żeby znów poczuć się atrakcyjna wdasz się w jakiś romans, a co jak co, zdrady są marnym budulcem związku.

Dlatego posiadanie celów to konieczność nawet jeśli masz całe morze zalet i będziesz kochać go jak nikt inny. Na pewno jesteś wartościowa tylko zajmij się czymś jeszcze. Dla siebie. Żebyś nie musiała łatać dziury w swoim życiu marzeniami kogoś innego.

Osoby z najwyższej półki wymagają kogoś z najwyższej półki. Seksowne i zaradne kobiety nie będą spotykały się z kimś dla kogo szczytem zaangażowania jest zabranie jej do KFC na b-smarta i obmacanie na kanapie w domu rodziców. Minie początkowy zachwyt związany z przerabianiem Kamasutry, a cele zostaną tak samo silne jak były wcześniej.

To samo dotyczy mężczyzn, którzy tak ciebie kręcą. Patrząc z ich perspektywy, nie da się spędzić życia z kimś kogo jedyną zaletą są ładne piersi.

Ładne piersi to popularny towar. Za to kobiety, które nie zajmują się wyłącznie ich noszeniem to towar deficytowy.

Dodaj komentarz

137 komentarzy do "Dlaczego kobieta musi mieć pasję?"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ola
Gość

18 latka też już powinna mieć jasno postawione cele i konkretne zainteresowana czy można jeszcze beztrosko poszaleć ? :)

Milan Santana
Gość

Volant – każdy z wersów jest tak prawdziwy, że tekst ląduje w moich zakładkach. Pozamiatałeś.

Gdyby z ambony w kościele czytać tak bezpośrednie kazania to pewnie bym się nawrócił ! :)

A tak to kazania na niedziele czytam u ciebie ;)

I to chyba nawet lepsza opcja.

Rafau
Gość

Moim zdaniem ten wpis przebija większość z ostatnich kilku miesięcy! Świetnie!

Mateusz Żłobiński
Gość

Wyjściem mogą być wspólne pasje, które można wspólnie znaleźć. No ale może być to faktycznie sporym problemem. Z jednym się nie zgodzę, fala matczynej miłości nie jest gorszym celem i na pewno nie sprawi, że dziecko będzie mamisynkiem. Według mnie to właśnie brak miłości może to spowodować. Brak miłości lub nadopiekuńczość, ale na pewno nie fala miłości :)

SiS
Gość

byleby nie wszystkie pasje :P

Kacper
Gość

Zajebisty wpis. Może dziewczynki przeczytają i zrozumieją coś z tego.
Bo to jest naprawdę żałosne jak sie idzie na randke i laska mówi, że jest zajęta, nie ma czasu, a jak sie pytasz co takiego robi, to wychodzi na to, że nic nie robi.
Kto chce być z człowiekiem, który nic nie robi w życiu, a do tego nie ma czasu, bo nie umie sobię ułożyć dnia. Kompletny nieudacznik.
Najśmieszniejsze jest to, że laski i tak twierdzą, że malowanie paznokci, foteczki, imprezki, to jest jednak coś.
Naprawdę trafny artykuł ;)

veró
Gość

zajebisty wpis.
może chłopcy przeczytają i zrozumieją, że też powinni mieć swoje pasje/hobby.

loko_24
Gość

Mam jedną pasję, wiele zainteresowań. Dużo próbuję, ciągle mi mało. Ostatnio zapisałam się na kurs prawa jazdy kategorii A. Na pierwszych zajęciach instruktor zapytał: co Twój facet na to. Odpowiedziałam, że nie mam chłopaka. Skomentował to tak: „Uuu to współczuje, teraz to już żaden nie podejdzie”.
Serio?! Albo za słaby motor, albo za głupi instruktor ;)
Dobry artykuł! Pozdrawiam

Piotr
Gość

Mnie samym swoim wpisem zaintrygowałaś, choć nie wiem jak wyglądasz. Dziewczyna na motorze mmhhmm ;)
Widok dziewczyny w obcisłym kombinezonie czy w lato na skuterku naprawdę fuuuj, faktycznie tylko głowę odwracać ;)

loko_24
Gość

Szanujmy się. Nie po to kręcę slalomy na placu, żeby skuterem jeździć ;)

Antoine Halik
Gość

Ha – za 2 miesiące zaczynam kręcić slalomy. Marzy mi się monster 696. Jak poszedł egzamin?

Ewa
Gość

Haha, dokładnie ten sam tekst powiedział mój brat :D Że skoro już mam prawko i motocykl, to pozamiatane, żaden nie spróbuje…i obawiam się, że coś w tym jest…ale…no właśnie, mam swoją pasję i to jest coś, dla czego warto żyć :)

Mary
Gość

A co jeżeli to on nie ma pasji? Co jeżeli to on siedzi i sie nudzi kiedy ja nie jestem z nim? Co jezeli to ja go utrzymuje,a kiedy na chwile przestalismy razem mieszkac (przyczyny logistyczne, a nie oziębienie) on nie ma pomysłu na to co mozemy robic w długi weekend? W końcu proponuje coś naprawde fajnego. Ale dopiero po tym jak ja mówię, że niech zadzwoni jak coś ogranie, bo na chwile obecną to mnie nic nie obchodzi. Co jeżeli to on jest śliczny, a ja nosze spodnie? Bo ja mam pasje i pomysły. Za dużo nawet bo czasu brakuje. A on jest taki bezwładny.
W sumie Volant to ja nie jestem z tych, które pytają o radę ani z tych co sie specjalnie dzielą, więc jak mi powiesz co w takiej sytuacji jak powyżej – „co jeżeli to on jest bezwładnym, kochającym stworzeniem?” – to będę wdzięczna.

Wanda42
Gość

Właśnie się nad tym zastanawiałam. Wiem z mojego doświadczenia, że wynikają tylko konflikty. Ja mam pasję, i wciąż się czegoś nowego uczę. Mąż siedzi w domu i czeka aż ktoś coś za niego zorganizuje. Życie z pilotem w ręku nie dla mnie. Co dalej… cóż , czas pokaże.

Krzysiek
Gość

Myślę, że jakbyś zamienił/a słowo „pasja” na „ambicje” to tekst artykuły jest jak bardziej na miejscu. I niestety, kobieta bez ambicji jest trudna w związku.

Wielgo
Gość

Wielkie dzięki za ten tekst. Teraz widzę, ile błędów popełniłam w swoim ostatnim związku, który miał być taki idealny, ale nie był. Wina leżała po dwóch stronach, ale ja odłożyłam pasje na bok, obniżyłam oczekiwania, aby stać się idealną, kochającą dziewczyną, która tylko tłamsiła miłość swoją opiekuńczością, myśląc, że tak będzie najlepiej. Gówno prawda :) Teraz przekonuję się, że moje życie i moje cele są na pierwszym miejscu. A jeśli ktoś nie potrafi dotrzymać mi kroku, widocznie to jeszcze nie ten :)
Gorące pozdrowienia

Zebra
Gość

Fajny artykuł, ale… przecież są i pierdołowaci faceci bez pasji ;)
Ja swego czasu opowiadając na jakiejś randce o torowaniu w Poznaniu i lifcie jaki chce zrobić w swoim aucie zostałam sklasyfikowana jako „blachara”.
Zatem wnoszę, że bezpieczniej jest mówić jak to kocham szydełkować i pasjami wyszywam motywy roślinne ;)

Ann91
Gość

Aż ciężko jest mi sobie wyobrazić, że można nie mieć pasji. O czym można dyskutować z ludźmi (na poziomie), jeśli nie o tym co nas interesuje? Niby to takie oczywiste, że czas wolny jest po to, żeby z niego aktywnie korzystać, ale smutną rzeczywistością jest to, że trzeba napisać o tym, żeby do niektórych dotarło.
Uwielbiam Twoje poczucie humoru i te sarkastyczne wstawki (padłam przy „próbują zatkać ją kutasem między swoimi nogami”). Poza tym czekam z niecierpliwością, aż zamówiona książka do mnie dotrze!

M
Gość

Ładne piersi to popularny towar. Za to kobiety, które nie zajmują się wyłącznie ich noszeniem to towar deficytowy.? Jesteś zwykłym męskim szowinistą.

Kami
Gość

A mnie się ten tekst bardzo podoba, idealne podsumowanie. Taka prawda, ładne piersi i dobra dupa to wynik szczęśliwego pomieszania genów, a na pasję trzeba zapracować samemu.

Stivven
Gość

Nie oszukujmy się. Polki są mało ogarnięte jeśli chodzi o samorealizcję.

Pytanie do Volanta. Jaką pasję ma Twoja dziewczyna? :)

Mini
Gość

Chyba Polacy. Nie wiem jak wy dziewczyny spotykacie, ale ja znam sporo, które mają pasję albo założyły własny biznes. Z drugiej strony spotkałam sporo chłopaków, który nie mają pasji albo uważają picie za pasje czy wyrywanie lasek w klubie.

Wszytko to kwestia otoczenia w jakim się obracasz. Jak się obracasz miedzy pustakami, to pewnie chłopacy/mężczyźni to też pustacy, albo tacy co lecą na pustaki i tyle

Jaga
Gość

o kurwa! no to się właśnie dowiedziałam dlaczego moje małżeństwo się rozpadło :P

Daniel
Gość

Panie Volant,jak rozumiem ten artykuł to tylko manifest zasady mówiącej ze najtrwalsze związki to te stworzone przez ludzi o podobnym rozkładzie dnia.

No dobrze,ale mam w takim razie sobie wziąć kogoś do konkurowania z nim o pozycję społeczną,wysokość pensji itp.?

ejbi
Gość

Kobiety mają tendencję do poświęcania siebie dla związku, bo (biorąc pod uwagę zamiłowanie właśnie kobiet a nie facetów do filmów, książek romantycznych) związki są wielką pasją kobiet. I jeśli jedno się realizuje i poświęca swoim celom „na zewnątrz”, to drugie, zamiast zająć się sobą, zaczyna zabiegać o jego uwagę. Zawsze tak trochę jest, że jak jedno ucieka to drugie goni.
Poza tym nadrzędny cel kobiety, zakodowany w genach, jest ściśle związany ze znalezieniem zaangażowanego partnera. Żeby się zaopiekował, czy to z własnej woli czy z przymusu, jak już zapłodni.
Reszta to tylko kulturowy dodatek.

m
Gość

Świetnie ujęte.

„związki są wielką pasją kobiet. ”
Nigdy nie patrzyłem na to z tej perspektywy, ale na podstawie moich doświadczeń stwierdzam, że to bardzo często występuje.

Anita
Gość

faktycznie, niektórzy faceci to pieprzona strata czasu.

Antoine Halik
Gość

Ostatnie trzy zdania; bardzo brutalna, ale w 95% prawda.

Tadeusz N.
Gość

Celnie i coraz bardziej na czasie. Prawda znana od lat. Powiedz mi jakie masz pasje i cele, a powiem Ci kim jesteś. To działa w obie strony, bezlitośnie identyfikując nawet najpiękniejsze kobiece pustaki i najprzystojniejsze męskie pizdy.

Monika
Gość

Z doświadczenia wiem, że pasja, życiowe cele i marzenia są niesamowicie ważne
w życiu kobiety. Nie tylko genialnie wpływają na nasze samopoczucie, pewność siebie, ale i sprawiają, że przez ten błysk w oku stajemy się bardziej atrakcyjne i ciekawe dla otoczenia. To z kolei może przyciągać ludzi o podobnych postawach i sposobie myślenia. Niestety … nie jest to sposób na osiągnięcie pełni szczęścia w życiu, a już na pewno nie cudowny środek na samotność. Może na jakiś czas nasza pasja może sprawić, że przestaniemy się zamartwiać tym, że nie ma w naszym życiu kogoś komu na nas zależy. Myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi, że jest to rodzaj pozytywnej, ale jednak ucieczki. Jedni uciekają w pracę, a drudzy w jakieś wyrafinowane hobby. Nie oznacza to, że niczego im już nie brakuje, że są szczęśliwi, nawet jeśli w większości sfer swojego życia czują się spełnieni. Dla permanentnie samotnej osoby, takiej jak ja, podejmowanie się kolejnych zajęć nie ekscytuje jak kiedyś, a już na pewno nie nadaje sensu życia.
I co w takiej sytuacji Panie Volant?

Młody Laik
Gość

Zadaj sobie wpierw pytanie: co tak właściwie robisz by nie być samotna?

Monika
Gość

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że całkiem sporo. Średnio raz
w miesiącu jestem na jakiejś randce. Korzystam z portali randkowych, chodzę na imprezy do klubów (ale zdecydowanie nie przypominam rasowej party girl). Nawet drugiej pracy podjęłam się między innymi z tego powodu, żeby zmienić środowisko i dać sobie szansę na poznanie kogoś nowego. Wyjazdy zorganizowane, imprezy dla singli, także mam już za sobą, tak samo jak nieudolne próby reaktywacji relacji z byłym. Kurs tańca? …a i owszem, choć poza załapaniem podstawowych kroków bachaty i odrobiną rozrywki nic to w moim życiu nie zmieniło, choć została pasja do muzyki :) Próby metamorfozy i zmiany stylu też już przerabiałam. I najmocniejsze
na końcu, w poczuciu wielkiej bezradności poddałam się 1,5 rocznej, kosztownej terapii, której na chwilę obecną nie kontynuuję. Nie cierpię na depresję, jestem zdrową, samodzielną kobietą i potrafię cieszyć się życiem, ale nie jestem w stanie zignorować dziury w sferze uczuciowej głębokiej jak Rów Mariański.

mmm
Gość

Nie chcę Cię urazić, ale może jesteś po prostu nie atrakcyjna fizycznie?

Monika
Gość

Wiadomo, że nie będę podobać się wszystkim mężczyznom, ale idąc ulicą ludzie nie rzucają we mnie kamieniami :). Ja czuję się całkiem dobrze w swoim 50kg ciele (przy wzroście 167cm), wiem czego nie mogę zmienić lub czego nie chcę zmieniać (kierując się złotą maksymą: małe jest piękne, a duże obwisłe). Trzymając się klasycznego stylu myślę też, że nie prezentuję się jeszcze najgorzej, a już na pewno nie nieestetycznie. Także o … :)

Antoine Halik
Gość

Mam wrażenie (jako domorosły psycholog, który nie potrafi pomóc sobie samemu), że za bardzo koncentrujesz się na celu pt „znaleźć go”. Podczas gdy jest to jedna z tych (niewielu) rzeczy w życiu – której nie da się w ten sposób „zrealizować” i „odhaczyć”.

Vłodarz
Gość

Zgadzam się z panią Moniką. Ludzie uciekają w pasje, pracę, poprawę swojego wyglądu, w rozwój intelektualny – tak jakby te działania miały doprowadzić do tego, że będą w szczęśliwym związku. To nie działa w ten sposób ! Pasja nie uratuje związku ! Zresztą to czym się pasjonujemy nie musi być wcale ekscytujące dla naszego partnera ! Ehhh … gdybym miał doradzić kumpeli, co zrobić po rozstaniu, to na pewno nie zaproponowałbym ucieczki w pasję, czy pracę. Nie powiedziałbym nic odkrywczego. Tylko tyle, że takie rzeczy się zdarzają i jeśli facet ma ciągoty ku zdradzie to zdradzi i nie ważne, czy kobieta jest z pasją, czy bez pasji. To zupełnie nie ma znaczenia. Tu niestety wychodzi hipokryzja nas mężczyzn: bo skoro zostawiam kobietę, bo nie ma zainteresowań (czujecie jaki idiotyczny argument ?), to po co zdobywałem, a potem wiązałem się z nią ? Przecież to żałosne ukrywanie tego, że:

a) znudziłaś mi się (jestem jeszcze niedojrzały do związku);
b) muszę się dowartościować zdobywaniem kolejnych kobiet (wychodzą kompleksy, ale też naturalny pociąg);

Fajnie się mówi: kobieta z pasją. Ale też jest druga strona medalu, wielu mężczyzn boi się samodzielnych kobiet, niezależnych finansowo i jeszcze prowadzących ekscytujące życie po pracy. Tak jak wiele kobiet pociągają mężczyźni atrakcyjni, ale są panie, które nie zwiąże się z mega samodzielnym, kipiącym testosteronem alfa, bo nie czują się pewne swojej pozycji w tym związku. Seks przygoda i owszem. Ale związek i uczucia z nim ?
Nie !

Także moim zdaniem to wszystko jest o wiele, wiele, wiele bardziej poplątane niż w tym ciekawym artykule.

Volant jak zawsze stawia wobec Czytelników wysokie wymagania. Jednym tchem wymieniłeś ogarnięcie z mieszkaniem, z pracą, do tego bohater Twojego bloga to ideał nie mający problemów ze zdrowiem, prawem, wyglądem, budowaniem relacji, przeszłością, używkami no i w to jeszcze wciskasz ekscytującą pasję. A pasja to dla mnie luksus – mam swoją – ale mam świadomość, że dla wielu Czytelniczek pasja to też luksus. Dziewczyny zagonione na studiach, łączące pracę ze studiami, czy ciężko pracujące kobiety, nie mówiąc już o samotnych matkach, które wychowują dzieci, idą do pracy, a po pracy sprzedają rękodzieło na OLX – e, bo zwyczajnie nie starcza. Takie osoby nie mają już ani czasu, ani energii, by uprawiać ekscytującą, angażującą pasję – chyba, że jest to właśnie to rękodzieło.

A RADA SKIEROWANA DO KOBIETY NIE MAJĄCEJ POWODZENIA: ZABIERZ SIĘ Z PASJĘ TO NIE JEST DOBRA RADA. Czas będzie płynął, a ona będzie nadal samotna i coraz bardziej sfrustrowana, bo pomimo, że pobiła swój rekord na basenie, czy zrobiła wystawę swoich fotografii to i tak, pomimo tego nie ma się do kogo przytulić i ch*j.

Super blog. Pozdrawiam.

Monika
Gość

Bardzo trafne spostrzeżenia i wnioski, zgadzam się z Vłodarzem

SingleMum
Gość

Podpisuję się rękami i nogami. Mimo, że mam swoje pasje i staram się zorganizować czas między dzieckiem i prowadzeniem własnej firmy tak, żeby się im oddawać to nigdy nie wypełnią one pustki. Chociażby tego, że nie ma się z kim nimi podzielić i poekscytować.

Krzysiek
Gość

Artykuł jest ok, jeśli byś zamienił/a słowo „pasja” na „ambicje” to tekst artykuły jest jak bardziej na miejscu. I niestety, kobieta bez ambicji jest trudna w związku.

Paulik
Gość

Droga Moniko.
Widzę, że mamy wiele wspólnego. Również jestem „permanentnie samotną osobą”… I cóż z tego, że mam pasje, cele, ambicje i jednocześnie ładne cycki? Nie jest to jak widać gwarancja udanego związku i zgadzam się, że pasje i cele których nie masz z kim dzielić już tak nie ekscytują…
Mam dla Ciebie radę i mówię jak najbardziej poważnie: psychoterapia. Ja chodzę od pół roku i jestem bardzo zadowolona. Znalazłam odpowiedź na pytanie dlaczego ciągle jestem sama… Wciąż uczę się odpowiednio dobierać sobie partnerów i zdrowo podchodzić do związków oraz wielu innych rzeczy, ale już jest dużo lepiej, dlatego polecam terapię poznawczo-behawioralną każdemu, kto ma problem w relacjach z płcią przeciwną i/lub samoakceptacją, byciem szczęśliwym.

Pozdrawiam serdecznie

alza
Gość

Przeczytałam ten wpis z lekkim zażenowaniem. Poważnie. Krótki dopisek, że to samo tyczy się facetów to moim zdaniem straszne pójście na skróty i nic innego jak cynizm Autora. Kobiety według tego tekstu to tępe sraki, które nie mają zainteresowań a ba! Powinny je mieć, a to co absolutnie powinno ją cechować, żeby być „zajebistą laską” to ” tylko piersi, nogi, tyłek, dobre bzykanie i fakt, że nie trzeba się za nią wstydzić w miejscach publicznych”. Natomiast faceci to nic innego jak „zainteresowania i osiągnięcia.” Drogi Autorze. Nie. Stop. Basta. Rien de mots. Proponuję zmienić obraz kobiet, bo z tego tekstu wynika, że kobiety nie robią nic innego, tylko „kochają” i robią ołtarzyki ze swoim fantastycznym facetem. Jeżeli, drogi Autorze, wydaje Ci się, że każda z chodzących po tym świecie kobiet, nie ma innego celu w życiu, niż znalezienie sobie faceta, a główną skłonnością będzie poświęcenie mu się do reszty, to jesteś w ogromnym błędzie. A może tylko mi się tak wydaje.

bzdura
Gość

Czytam ten artykuł i kompletnie się z nim nie zgadzam. Znam facetów i kobiety bez pasji i raczej postawiłabym między nimi znak równości. Czy istnieją jakieś przeprowadzone badania mówiące o tym, że 99% facetów ma pasję podczas gdy jedynie 5 % kobiet ją ma? Wydaje mi się, że posiadanie pasji nie ma nic wspólnego z płcią. Może źle mi się wydaje. Ten artykuł jest na prawdę nie obiektywny i bez sensu. Dawno nie przeczytałam tylu bzdur w jednym miejscu.

Młody Laik
Gość

Wpis tak znakomity. Właściwie to mam wrażenie jakbyś wszystkie moje myśli ujął tutaj za mnie, tylko tak jakby bardziej czytelnie, zrozumiale i do kupy. Sam właściwie jestem w związku z taką właśnie dziewczyną i potwierdzam: jako osoba z mnóstwem pasji borykam się z opisanymi przez Ciebie problemami: ona uważa, że poświęcam jej zbyt mało czasu, itp. Określiłbym ją osobą bez pasji, bo jej ambicje życiowe kończą się na umalowaniu się ładnie na codzień, zostaniu kurą domową, zajmowaniu się domem i wspólnym wydawaniem pieniędzy zarobionych przeze mnie (tylko oczywiście muszę jednocześnie zarabiać te pieniądze i poświęcać jej duuużo czasu na codzień).

Sytuacja jednak jest skomplikowana, gdyż ona ma poważne problemy zdrowotne, które pozbawiły ją do końca życia możliwości realizowania wszystkich (!) swoich pasji, uniemożliwiają jej całkowicie nawet pójście do najzwyklejszej pracy etatowej. Właściwie to cokolwiek o czym marzyła w życiu jest dla niej nieosiągalne.
I z jednej strony jestem zażenowany jej brakiem ambicji, pasji, działania i dążenia do czegoś, a z drugiej strony przecież nie mogę jej zmuszać by składała origami czy skręcała długopisy…

Jako osoba niezwykle ogarnięta jak podszedłbyś do tego tematu w takiej sytuacji?

Vłodarz
Gość

Zależy kim jesteś i kim ona dla Ciebie jest. Jeśli jesteś mężczyzną i ona jest dla Ciebie ważna to będziesz w tym z nią. A jak jesteś chłopcem to uciekniesz i zostawisz ją z problemami i chorobą.

Piotr
Gość

Właśnie takich odpowiedzi jak Vłodarza nie trawię :/ Jesteś mężczyzną zostając na siłę z kobietą, z którą nie jesteś szczęśliwy, masz poświęcić swoje życie jej (może jeszcze sąsiadowi, pani z warzywniaka). W życiu trzeba robić, to co dobre dla nas, ponieważ jeśli nie będziesz sam szczęśliwy to i ta druga osoba nie będzie szczęśliwa z tobą.
Przede wszystkim powinieneś z nią o tym porozmawiać, to jedyna rada (jeśli tego nie zrobiłeś). Tylko szczerze, bez osądzania i licząc się z jej uczuciami. Kobiety na prawdę są inteligentne i da się z nimi taką rozmowę przeprowadzić. Spore szanse, że nawet za nią ci podziękuje (może nie od razu) :)
Nie wiem może żyje w złym przekonaniu, ale dla mnie „bycie mężczyzną” to podejmowanie decyzji, wielokrotnie trudnych i życie z nimi, jak mężczyzna.

Vłodarz
Gość

Zależy, co jest powodem, że zostawiasz osobę z którą jesteś. Niezgodność charakterów, jej wady nad którymi może pracować, ale nie chce, czy jednak zostawiasz osobę dlatego, bo coś się spieprzyło w jej życiu nie z jej winy – na przykład choroba, wypadek – ja wiem, że bycie z taką osobą jest trudne i w ogóle sytuacje są trudne, ale trzeba chociaż przed samym sobą być szczerym i odróżnić zwykłe tchórzostwo, samolubstwo, od robienia czegoś dobrego dla nas (a tak naprawdę uciekanie od problemu, umywanie rąk, chowanie głowy w piasek). To działa w dwie strony, znam związku które się rozpieprzyły, bo facet stracił pracę, wpadł w dołek, rozchorował się i w tym momencie „luba” odeszła, bo przecież nie jest z nim szczęśliwa. Zamiast powalczyć. Faceci akurat z tych historii wyszli na prostą, a że traktują kobiety tak jak traktują, to już inna sprawa. Jednak każdy musi sam w sobie to ocenić, jedna zawsze trzeba spojrzeć w tą twarz w lustrze, czy nie ? Niestety związki też się rozpadają, bo jedna ze stron ucieka, gdy drugiej (nie z jej winy powinie się noga) i to moim zdaniem jest słabe, samolubne, niedojrzałe, tchórzliwe. To tak jak z pójściem z kumplem na imprezę, do kumpla podbija jakaś grupa, a Ty nie wzywasz pomocy, nie walczysz, ale spierda*asz. Niby rozsądne, ale niesmak pozostaje.

Vłodarz
Gość

Sorrki za literówki. Chciałem tylko napisać, że właśnie cięższe momenty pokazują ile znaczymy naprawdę dla drugiej osoby – jeśli ta osoba jest cały czas gdzieś obok, blisko, gdzieś na orbicie (i vice versa), to, to co między Wami jest jest wartościowe. A jeżeli pojawiają się życiowe schody i jedna ze stron ucieka, bo myśli, że gdzie indziej tych schodów nie będzie, to jest słabe. Chcecie być alfa, chcecie mieć swoje stado, to musicie pamiętać, że to właśnie alfa bierze odpowiedzialność za członków swojego stada (kobietę, dzieci), ale fakt można zawsze uciec, przecież nie czułeś się szczęśliwy. Ehhh … .

Pat
Gość

Dzisiaj młodzieńcy naczytają się w internecie o samcach alfa i każdy myśli, że nim jest, a przynajmniej może nim być. Takie stado w większości złożone z osobników alfa :D Taaa… Zastanawia mnie tylko, dlaczego chłopcy Ci najczęściej zapominają, że bycie alfa wiąże się z odpowiedzialnością, a nie jedynie z dominacją.

no coment
Gość

dobrze że nie mam takich problemów..

Piotr
Gość

Wyszło nieporozumienie. Odczytałem wcześniejszą odpowiedź, że w opcji odchodzi (nie ważne powody) jest tchórzem, a zostając jest mężczyzną. Trochę takie katolickie „cierpienie uszlachetnia” jak mówią niektórzy księża bitym przez mężów kobietom. Rozwinąłeś swoją wypowiedź i uważam, że wyjaśnione są niedomówienia. Zgadzam się z twoimi słowami i to też miałem sam na myśli. Patrząc na powody Młodego Laika, on moim zdaniem nie chce uciekać, ja tak to odczytałem z jego wiadomości.
Nie rozumiem tylko skąd te wyskakiwanie z „alfą” :/ W sumie, nie obchodzi mnie to. Występuje chyba u nas różne definiowanie określeń: prawdziwy mężczyzna, samiec alfa i pseudo-macho. Nie chcę zajmować się kim kto jest dla kogo.

Vłodarz
Gość

Piotr wiadomo taki temat na dłuższą dyskusję, a w krótkim komentarzu, to zawsze pojawiają się nieścisłości – zresztą możemy się różnić i to jest dobre. A w życiu, jak to w życiu każdy ustala zasady, a zdarza się, że okoliczności spowodują, że będziemy musieli je złamać. „Cierpienie uszlachetnia” nie lubię tego stwierdzenia i w odniesieniu do relacji międzyludzkich, jak do osób cierpiących – ciężko chorych. Każdy odczuwa cierpienie trochę inaczej, każdy może wytrzymać inną dawkę cierpienia psychicznego i fizycznego, każdy ma prawo powiedzieć dość, gdy nie ma nadziei, a koniec wydaje się zbawieniem od cierpienia właśnie, każdy powinien mieć prawo do samostanowienia. Stwierdzenie „cierpienie uszlachetnia” pada zazwyczaj z ust osób które w tym momencie nie cierpią, albo nie zdają sobie sprawy jakie męki przeżywa cierpiący i dotyczy to bólu fizycznego, jak i psychicznego, albo zwyczajnie osób grających polityczne role i zbierających punkty u elektoratu. Odleciałem od tematu, ale akurat to jest jedna z tych rzeczy które mnie „ruszają”.

Pozdrawiam.

Pat
Gość

Zaakceptować kogoś nudnego i marudzącego to tak jak zaakceptować kogoś kto bije i wyzywa? Niezbyt fortunne porównanie Piotrze.

Pat
Gość

Zastanawiam się jaka proporcja między czasem na „pasje” a rozwijanie relacji jest według autora konstruktywna/zdrowa mająca zaspokoić obie potrzeby.

Vłodarz
Gość

Stawiam, że proporcja 32 % do 68 % jest najbardziej odpowiednia na okres listopada i grudnia 2014 :). Trochę marudziłem i pewnie wyszedłem na katechetę. Ale tak już z życia. Miałem kumpla z pracy, zajebista pasja – podróże po świecie, praca, auto, dobre zarobki, status społeczny – zawód szanowany powszechnie, wiek pod pięćdziesiątkę i rogacz. Inny kolega z pasją, z pracą, z własną firmą, gdy wychodził w interesach żona przyjmowała kochanka. Ale zauważyłem jedną ciekawą tendencję. Ludzie lubią szukać powodów tego, że są sami we własnych niedoborach – w niedoborach które subiektywnie odczuwają. Ktoś nie ma auta. Aha – zarobię na auto, to będę atrakcyjniejszy, poznam kobietę, nie będę sam. Ktoś nie ma pasji. Aha – zacznę podróżować, będę robił zdjęcia, poznam kobietę, zakocham się. Ktoś subiektywnie uważa, że ma za mało pieniędzy. Aha … zacznę zarabiać, bo od 78 000 PLN na koncie będą robiły się na mój widok mokre. Ktoś jest zbyt szczupły – pójdę na siłownie, będę lepiej wyglądał, będę miał większe powodzenie. I potem Ci sami mężczyźni często przeżywają niemiłą konsternację, zadają pytanie: „Dlaczego ona z nim jest ?” Przecież nie ma pasji, ma nałogi, słabo zarabia, nie uprawia sportu, a ona za nim lata ? Pasje, pasjami, wygląd, wyglądem, ale umiejętność budowania relacji swoja drogą. Zresztą wbrew powszechnej opinii: „inne też mają / inni też mają”, ja uważam, że w relacjach międzyludzkich, w emocjonalnych relacjach nie da się zastąpić pewnych osób, a i znaleźć odpowiednią, skrojoną pod siebie osobę też nie jest łatwo. Żebym nie był źle zrozumiany, logistyka (autko) jest przydatne, kasa jak najbardziej wpływa na jakość naszego życia, sport też fajna sprawa, wygląd działa na plus, ale czy stanie się człowiekiem sukcesu, takim jaki jest promowany obecnie spowoduje, że mężczyzna nie opędzi się od kobiet, a jego luba będzie czekała na niego z obiadkiem (co znając naturę kobiet samo w sobie jest sprzecznością) w to wątpię. Trzeba mieć „to coś” po prostu.

occ
Gość

Trafiłeś w sedno. Zawsze uważałem że czegoś mi brakuje. I nawet eliminując większość podanych przez Ciebie niedoborów wiem (już), że to nic nie zmieni, bo właśnie brakuje mi umiejętności tworzenia zdrowych relacji. Obecnie wszystko co robię, robię tylko dla siebie i własnej satysfakcji…

Vłodarz
Gość

„I nawet eliminując większość podanych przez Ciebie niedoborów wiem (już), że to nic nie zmieni, bo właśnie brakuje mi umiejętności tworzenia zdrowych relacji. ” Najlepsze jest tutaj stwierdzenie „wiem (już)”, bo osoby idące takim tokiem myślenia muszą ogarnąć swoje niedobry, żeby dopiero potem zrozumieć, że niepowodzenia nie wynikały głównie z niedoborów, ale z jakiegoś dziwnego poczucia mniejszej wartości, którą można zbudować osiągając kolejne cele, tak jak łowca, zdobywający kolejne trofea i liczący na przychylność kobiet w jaskini. Bez umiejętności komunikacji, budowania komfortu, zaufania, ciepła, napięcia seksualnego, bez tych umiejętności okazuje się, że kobiety kompletnie mają w dupie, to co osiągnąłeś, co posiadasz, kim jesteś – oprócz wyjątków typu opisane przez Volanta materialistki – ale chyba nie o to chodzi, żeby być trampoliną do jej sukcesu, bądź być wyssany z kasy i pozytywnych emocji jak ślimaczek z muszelki przez francuskiego bobasa.

pinkyyy
Gość

Naprawdę ciekawy wpis i zgadzam się w zupełności, choc odniosłabym to do całości społeczenstwa, a nie tylko kobiet. Sama to zauważyłam na przykładzie mojej znajomej, która poza studiami, imprezowaniem i generalnym ogarnianiem życia nie robi nic (chyba, że oglądanie seriali to pasja…) i widzę, jakie to puste i smutne życie. Skupiając się wyłącznie na dobrej zabawie i zaliczeniu (zarówno przedmiotów jak i drugiego typu ;p), nie przedstawia sobą absolutnie żadnych wartości i nie jest ani trochę ciekawą osobą. Nic tak nie rozwija i nie wzbogaca człowieka jak hobby, pielęgnowanie go i nie można o tym zapominac.

Jackw
Gość

Ja bym dodał, że samo zajmowanie się czymś (np. sport) nie zawsze wystarczy. Jednak pasja to pasja. Jakoś to tak rozwija człowieka, że ma się z nim choćby o czymś rozmawiać.

Deva
Gość

Bardziej niż sam wpis wciągnęła mnie polemika pod nim… Zawsze uważałam się za osobę z pasją i wieloma zainteresowaniami,pojęcia nudy nie znam…
Byłam w związku, w którym to ja byłam pasją partnera,porzucił swoje wszystkie inne,jak się ze zgroza okazało, i jednak można kota (kocice) zagłaskać na śmierć (związku).
Ale wiem już,że można kochać za bardzo, i nawet mając pasję, chcieć zawłaszczac partnera,mając pretensje o wszystko, czego nie można robić razem-mojemu narzeczonemu przeszkadzało nawet,że pasjami czytałam książki, i nawet siedząc obok niego,kiedy on w tym czasie oglądał film (z nudów?) miał pretensje, że przez to nie poświęcam mu czasu…

Zaczynam się zastanawiać czy to czasem nie moja wina-nie bezpośrednio, tylko w myśl zasady, że „mój facet nie ma czasu na oglądanie się za innymi, bo jest zbyt zajęty oglądaniem tych,którzy oglądają się za mną”.

Vłodarz
Gość

Dobra jesteś niunia. Jednym zdaniem: wystawiłaś narzeczonego. Przy spuszczeniu w kiblu każdy powód jest dobry, a wina zawsze po stronie mężczyzny ;). Za dużo uwagi, za mało uwagi i tym podobne – ale to nie mój problem, to ona Cię tak kochał :). Więc mówisz, że oglądają się za Tobą i jesteś sama i chcesz odetchnąć od związku ?

Hmmm …. mam pomysł ! Skąd jesteś ?

Nowy
Gość

Dlaczego posiadanie pasji w życiu w życiu jest takie istotne? Czy posiadanie hobby jest niewystarczające?
Pasja jest dla mnie czymś co pochłania człowieka, bardzo angażuje, realizuje. W związku z powyższym uważam że nie mam pasji tylko kilka przyziemnych hobby typu bieganie, oglądanie filmów, czytanie interesujących artykułów w internecie(od niedawna Volantification.pl) itp. Cele w życiu też mam takie zwyczajne: dobrze płatna praca, założenie rodziny i zapewnienie bytu na dobrym poziome. Czy taka zwyczajność czyni mnie osobą mało atrakcyjną, interesującą, wartościową? Musze mieć pasję żeby być kimś?

m
Gość

W takim razie co w sytuacji kiedy zainteresowanie wzbudza tylko ktoś z tzw. wyższej półki? Wypruwać sobie żyły, żeby takiej osobie dorównać czy na siłę obniżyć wymagania
i wmawiać sobie, że to co do niej czujemy ‚to jest właśnie to’ ?

Vłodarz
Gość

Dziękuję za komplement.

Vłodarz
Gość

upsss … przepraszam to do Pata.

Zenon Brzęczyszczykiewicz
Gość

Ale ja o Tym wiem i raczej nie muszę się sugerować tym art jestem indywidualistą i nie ulegam zbiorowej psychozie i głupim trendom jak hipster czy lemingi. I fakt jest dużo pizd ubierających, czeszących się jak pizdy wyrażające ich pizdowatą mentalność, kruchą jak zapałka, aż ma się ochotę rzygać tęczą. Nie lubię też uogólnień i tekstów tego typu-dlaczego. Bo większość kobiet to jak ma wyglądać i zachowywać się prawdziwy facet wie tylko z filmów i jest to bardziej romantyczna w niektórych przypadkach nawet patologiczna wizja. Dlaczego-w Pl prawdziwy facet istniał w bardzo małym procencie. I to nie jest tak, że te czasy tak popsuły i stworzyły zniewieściałe pizdy. W poprzednim okresie „prawdziwy facet” wyglądał tak-chlał był robolem ujebanym w smar, przychodził do domu tłukł swoją żoną, bo obiadu nie było potem wpierdolił synowi, bo-bo tak należało-a później jak dostał swój obiad chlał jeszcze i ujebany i śmierdzący kładł się na żonę wyruchał i taki śmierdzący i brudny kładł się spać, po czym rano wstawał jeszcze bardziej ujebany i śmierdzący. Tak wyglądał prawdziwy facet kilkanaście lat temu ? jeśli do tego kobiety tęsknią to w niedługim czasie trafią na rozkładówkę TVN u, z nagłówkiem – „przemoc domowa”- dlaczego-bo szukała swojego prawdziwego mężczyzny takiego silnego i dominującego, który później zaczął ją bić-czy to jest typowo męskie zachowanie … ? Śmiem twierdzić, że jest to najmniej męskie zachowanie. I stanowiło to większość.
Drugą grupkę stanowili Ci normalni, którzy nie musieli udowadniać nic i nie, żyli swoimi pasjami i celami-z, który jedna to dążenie do wolności i obalenie systemu socjalistycznego. Trzeciej grupy nie było.
Obecnie uległo to zmianie-coraz mniej jest facetów typu robol z PRL-u i coraz mniej słabych damskich bokserów. Też mamy dwie grupy, tylko że pierwszą stanowią wrażliwe uległe cioty, a drugą Ci normalni.
I teraz powstają art. typu gdzie Ci faceci silni i zdecydowani-fakt jest ich mniej, ale czy to ich wina ? Może, ale większości jest to wina wychowania. Brak nadzoru rodziców nad wychowaniem-bo zapierdalali od rana odo wieczora-a dziecko większe więzi ma z gosposią niż z własną matką czy ojcem.
I jak słyszę narzekania właśnie w takich art., które nie oddaje oglądu rzeczywistości, a już na pewno nie może stanowić wiarygodnego źródła na dane zjawisko. Bo jest punkt widzenia jednej osoby. Kobiety narzekają-zawsze będą to jest ich natura. Pisze się, że jest tych narzekań coraz więcej. A dlaczego ? bo ich ojcowie i matki wywalczyli taki stan, w którym mogą mówić to, co chcą i żaden ojciec czy mąż za taki sprzeciw nie obije jej buzi za to, że mu się sprzeciwiła.
A czy takie i inne zachowanie jest męskie i mało męskie ? skąd kobieta to wie, skąd ona może to wiedzieć-oczywiście z narzuconych właśnie z takich i temu podobnych wzorów z tv, filmów czy art.
I kolejna sprawa wtrącanie się kobiet co jest męskie i mało męskie doprowadza do różnych taki patologi jak między innymi ten hipster czy korpo szczur w wersji leminga. Co się znowu odbija na dzieciach przesiadujących w Mc i KFC ciągnących wzory z filmów romantycznych. Żyjących w bańce i na tej podstawie wyciągającej wnioski-że tak a tak powinien wyglądać męski facet czy też tak a tak powinien się zachowywać. Co znowu zakrawa na Istny paradoks-dlaczego ? S prostej przyczyny. Kobiety narzekają, że facet jest uległy i że nie potrafi podjąć własnej decyzji czy też nie potrafi jasno wyrazić swojego poglądu, czy też zdecydować o czymś bez wahań-z tekstem typu nie wiem. Po czym narzekają, mówią jak ma się zachowywać (jak to ma miejsce w obecnej sytuacji i w wielu art.). I co on/ oni/ faceci się d tego pośrednio dostosowują-czyli akceptują wizję kobiety jak powinien się facet zachowywać męsko i jak męsko ma wyglądać.
I to jest paradoks, ponieważ akceptując zdanie kobiet jak ma wyglądać znowu ulga i akceptuje wzorce zapodane przez kobietę, zamiast sam odnaleźć siebie bez patrzenia czy komuś się to podoba, czy nie. I mamy sprzeczność-Kobiety chcą by facet był męskim indywidualistą pewnym siebie, a nie uległą pizdą, Po czym mówią jak ma wyglądać i się zachowywać-a akceptacja tego prowadzi do wniosku, że i tak jest męską pizdą akceptując wzorce zapodane przez kobietę. I w sumie kobiety nawet nie są świadome, że uległość ich ( facetów) co do ubioru i zachowania, stoi w sprzeczności tego, co same głoszą-by nie był uległy, był męski, zdecydowany itp. Facet, który takie wzorce akceptuje właśnie jest zaprzeczeniem tego ideału męskiego zachowania faceta.

Marta
Gość

Czytam kolejny Twój wpis i coraz bardziej chce mi się płakać.
Każde kolejne zdanie uświadamia mnie – jestem nuuuudna. Mimo, że kocham i jestem kochana – nie jestem szczęśliwa! Dlaczego?

Brak pasji. Brak zajęć dla siebie samej.

Dlatego też zaczynam czepiać się faceta (który ma wiele pasji) o brak czasu dla mnie! To jest przerażające, smutne i przede wszystkim prawdziwe. Od wielu lat zmagam sie z poczuciem nieszczęścia, chodziłam do wielu psychologów, a Ty już jednym tekstem uświadomiłeś mi wiele rzeczy, które powinnam zmienić dla siebie samej! Cholera. Otworzyłeś mi oczy!!!

Max
Gość

Szacun. Bardzo fajny tekst! Boże jaka prawda. Jestem facetem, który od roku spotyka się właśnie z taką dziewczyną. Sam mam cele, ambicje, a ona tylko kocha i narzeka, że nie mam czasu z nią spędzać czasu. Choć wiem, że ten związek się nie uda (właśnie z tego powodu o którym piszesz) to jednak fajnie się z nią bzyka i można dać jej ochłapy miłości i niepewności za to – a więc to czego chce. Wiem, że to brutalne, ale ludzie jednak postrzegają innych nie tylko za to jak mocno potrafią kochać (choć kobiety tego nie rozumieją) ale co sobą reprezentują, co osiągnęły, co mają, co potrafią dać, czego umieją się nauczyć, jak to wykorzystają w życiu i co je pasjonuje i jak bardzo się temu oddają. Jak słyszę od kobiety „bo ja Cie tak kocham” to zawsze się zastanawiam dlaczego oprócz tego kochania nie ma nic więcej. Zastanówcie się wszystkie kobiety nad tym. Miejcie coś więcej niż same emocje, bo na tym nie da się niczego sensownego zbudować z facetem, oprócz tego, że my Was i tak zranimy i zostawimy, bo jedyne co zrobicie to „zakochacie nas na śmierć” w tym przypadku z braku innych zainteresowań.

Pat
Gość

„Sam mam cele, ambicje, a ona tylko kocha i narzeka, że nie mam czasu z nią spędzać czasu. Choć wiem, że ten związek się nie uda (właśnie z tego powodu o którym piszesz) to jednak fajnie się z nią bzyka i można dać jej ochłapy miłości i niepewności za to – a więc to czego chce.”

Ona chce żebyś spędzał z nią więcej czasu, czy ochłapów miłości i niepewności? Zastanów się. To co jej dajesz to nie to czego ona chce, tylko to co możesz dać (czyli nic) – panie Max narcyzie.

Max
Gość

Jedno wynika z drugiego. Nie daje jej nic więcej bo ona nic nie daje oprócz zakochania i zaprzytulania mnie na śmierć. Dlatego unikam spędzania czasu, bo potrzebuje resetu tych uczuć przez co najmniej tydzień po spotkaniu z nią. To tak jakby ktoś na randce kazał Ci przebiec 10km (zakładając, że nie jesteś biegaczem). Owszem przebiegniesz, ale potem tydzień będziesz odpoczywać i strach przed kolejnym spotkaniem dzień po biegu Cie sparaliżuje, a więc potrzebujesz powiedzmy 3-4 dni na zregenerowanie organizmu. Problem w tym, że nawet jak 20 raz przebiegniesz te 10km okazuje się, że nadal to jest męczące i właściwie jedyna rzecz którą możecie robić, a Ty wolisz jednak grę w bierki przy TV, choć raz w tygodniu taki ruch Ci nie zaszkodzi, ale tylko raz w tygodniu.

Pat
Gość

Czyli ona coś Ci daje, a Ty jej nic. Czujesz się uwięziony kiedy z nią jesteś? Z Twojego opisu wynika, że to stan prawie kliniczny. Polecam książkę Cartera.
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/65091/mezczyzni-ktorzy-nie-potrafia-kochac

Max
Gość

Oj Pat… Ona mi daje, ja jej daje niepewność trzymając ją przy sobie, bo mam dobry seks. Come on, naprawdę tego nie potrafisz przetworzyć?

ed
Gość

Max byc z kims dla samego sexu to chyba dziecinne.nie uwazasz?

Smiley
Gość

A ja mam pasję, mam ambicje zawodowe. Podobno dobrze się ze mną rozmawia i do najgłupszych nie należę. Z jakiegoś powodu od natury dostałam 90-60-90 i, podobno, nogi do nieba. Parcia na ślub ani dzieci nie mam, chcę najpierw mieć czas na zdobycie wykształcenia i realizowanie się w swojej pasji (jestem tancerką, co – podobno – też jest „seksowne”).
I nie chodzi tu o przechwalanie się, tylko o to, że czasami jestem w stanie „odhaczyć” te wszystkie męskie wymagania, że – podobno – je spełniam, a jednak… Lipa. I tu nie mówię o nieudanych związkach, bo ja związków nie mam. Czasem się z kimś pospotykam, porandkujemy, po czym na którymś spotkaniu okazuje się, że jestem „świetną przyjaciółką”.
Tylko ja jakoś nie zauważam momentu, w którym ja nawiązuję przyjaźń między sobą a danym osobnikiem.
Jak to jest z takimi przypadkami?

pat
Gość

Podejrzewam Smiley, że powodem jest to, iż duża część facetów nie widzi i nie chce widzieć w Tobie człowieka. Jeśli prezentujesz się jako człowiek, a nie trofeum mające służyć łechatniu jego ego („zdobyłem COŚ trudnego do zdobycia”) nie jesteś dla nich interesująca. Nic dziwnego, tego typu ludzi interesują tylko oni sami. Ty jesteś tylko po to, żeby im robić laskę – najpierw mentalnie (pogoń), potem realnie (score), a potem się zobaczy, czy zaczniesz znowu ładnie uciekać, żeby mu się zachciało chcieć. Nie wiem… może to idzie w parze z niskim popędem płciowym takich osobników – bardzo łatwo im się odechciewa, wystarczy, że Ty chcesz.

Paweł
Gość

ROZJEBAŁEŚ temat stary, właśnie dlatego moja ex-narzeczona wdała się w romans i wszystko się rozjebało.
Dodałbym tylko że facet też musi się kontrolować realizując swoje pasje, i to bardzo, bo wtedy ją zaniedba czy to ona będzie mieć swoją pasję czy też nie.

Paweł
Gość

Moja reakcja na to co przeczytałem: https://www.youtube.com/watch?v=UP1UKNjClbw

iga
Gość

I tu jest sedno sprawy – kontrolowanie swojej pasji. Ja niestety też rozstałam się z facetem, dla którego każdy weekend to był czas na jego pasję (oczywiście w tygodniu też, ale to mnie mniej bolało :) . Tylko kiedy w tym wszystkim jest czas wspólny? Nie zapominajmy, że w związku poza zdrową autonomią też powinno nas coś łączyć, poza seksem. Pozdrawiam

lola
Gość

szkoda, że mój narzeczony tego nie rozumie…

iga
Gość

Tekst bardzo generalizuje i jest typowo lemingowy – żyj szybko, pracuj, miej zainteresowania (najlepiej biegaj, chodź na jogę, zumbę i fitness jednocześnie ;) aż padniesz na ryj. Takie podejście jest może dobre do 30, kiedy jest jeszcze potrzeba udowadniania sobie i innym, że jest się lepszym niż jest w rzeczywistości. Nie rozumiem co jest złego w tym, że kobieta maluje paznokcie, albo interesuje się kotami :) Nie rozumiem też jak można się nudzić? W obecnych czasach nawet siedząc w domu, mając dostęp do internetu można się uczyć wszystkiego, języków, gotowania, co kto lubi. Poza tym w pewnym już wieku, przychodząc z pracy ludzie mają po prostu ochotę odpocząć, posiedzieć zwyczajnie w domu, bez udziwnień i nie widzę w tym nic złego.

iza
Gość

dziwny stosunek facetow do kobiet, krotko: facet: praca pasja koniec
kobieta: praca, dbanie o wyglad, dzieci, obiadki kanapki pranie sprzatanie aa i pasja jeszcze bo co robic w wolnym czasie

jackw
Gość

Wydaje mi się, że ten artykuł bardziej traktuje o poznaniu kobiet a nie o zakładaniu rodziny.

Odpowiadając na Twoje argumenty dlaczego uważasz, że wychowanie dziecka to tylko „robota” kobiety? Tata nie może też tego robić?
Obiad, kanapki? A facet ma inne obowiązki w domu.

kobieta z zainteresowaniami
Gość

Volant, mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego wpisu. Z jednej strony uważam, że masz rację. Kobieta musi mieć zainteresowania i powinna prezentować pewien poziom. Martwi mnie jednak fakt, że to jednak nudne dziewczyny, głupiutkie, których jedynym celem w życiu jest znalezienie atrakcyjnego męża i „składanie mu skarpetek i przygotowywanie kanapek”, one właśnie ten cel osiągają. Pytanie dlaczego?
Mam 24 lata, studiuję prestiżowy kierunek na prestiżowej uczelni. Obracam się w kręgu ludzi z pasjami, celami, marzeniami, a większość moich naprawdę pięknych koleżanek z seksownym ciałem, dalej szuka chłopaka. Odnoszę więc wrażenie, że większość mężczyzn tylko głosi na lewo i prawo frazesy o tym, jaka kobieta powinna być silna, mądra i piękna, po czym wybiera na towarzyszkę życia tą nudną i głupiutką. Wy, mężczyźni jesteście genetycznie zaprogramowani tak, aby dominować i boicie się kobiet które mogą się okazać mądrzejsze albo, o zgrozo, tych które lepiej zarabiają. Myślę więc, że im kobieta głupsza, tym jej będzie lepiej w życiu. To jest bardzo przykre.

Łukasz
Gość

Tu nie ma prestiżowych uczelni z prestiżowymi kierunkami, jeśli mówisz o Polsce.

kobieta z zainteresowaniami
Gość

Łukasz, jeśli tylko tyle zrozumiałeś z mojej wypowiedzi, to gratuluję.

Brygida
Gość

Szanowny atrakcyjny zdobywco, a co sądzisz o kobietach bystrych , z pasją , dowcipnych , zaradnych, roztaczających pozytywną aurę, optymistycznych , interesujących, lekko tajemniczych, zadbanych itd. itp. z jednym tylko mankamentem- nie obdarzonych urodą i pięknym ciałem…pytam z ciekawości -powyższy opis niekoniecznie mnie dotyczy

MALLICJA
Gość

A ja wreszcie zrozumiałam co mój facet próbuje mi powiedzieć i jak taka sytuacja wygląda z jego punktu widzenia!!!
Czytając ten tekst byłam coraz bardziej przerażona jak bardzo opisuje moją sytuacje. Przeczytałam jeszcze kilka innych Volantowskich myśli i doszłam do wniosku „CO JA ROBIĘ ZE SWOIM ŻYCIEM” -po cholerę mi praca na etacie i studia dzienne na raz, po co mi ta kasa skoro nie mam się kiedy wyspać o imprezie nie mówiąc, a co jeść i gdzie spać mam. Bez sensu chce być dorosła, dojrzała i odpowiedzialna na siłę, poco „ustatkować życie” skoro go jeszcze nie zaczęłam tak naprawę.
TWOJA STRONA JEST JA POZYTYWNE WALNIĘCIE W ŁEP OD KUMPLA POD TYTUŁEM „OGARNIJ SIĘ CO TY OD***DALASZ”
DZIĘKUJE!!!

magdalena
Gość

co do dzieci – dzieci sa OBOJGA rodzicow a nie tylko matki i jak juz przyjda na swiat to masz taki sam oboiazek sie nimi zajac i powinno byc ono nadrzednym celem nie tylko matki a takze ojca,

Emilia
Gość

Jakie to prawdziwe !

e10
Gość

Tendencyjne pierdolenie. Każdy powinien mieć pasję, bez względu na płeć. I wyrywanie lasek w klubach i chodzenie z kumplami na piwo nie jest pasją.

Jessabell
Gość

Pasja jest ważna, ale najważniejsza jest radość z życia. Kolejna sprawa to odpowiedź na pytanie, czym jest pasja? Podejrzewam, że znalazłoby się wiele definicji. Moim zdaniem, wyżej krytykowane dbanie o mężczyznę, dom i dziecko też może być pasją. Jeżeli kobieta realizuje się w tym, sprawia jej to przyjemność, którą każdego dnia okazuje, jest uśmiechnięta, zadowolona, wypełnia dom miłością (dodatkowo pociąga fizycznie swojego partnera i dba o siebie) to moim zdaniem wcale nie musi interesować się malarstwem czy uprawiać wspinaczkę górską, by partner kochał ją i chciał z nią być. Każdy człowiek pragnie być szczęśliwy, jeżeli ona jest szczęśliwa, daje szczęście jemu i odwrotnie – to jest kwintesencja udanego związku. Ciekawa jestem co pan Volant myśli o wpływie genów MHC na dopasowanie się i wzajemne przyciąganie? Skoro osoby z „górnej pułki” szukają partnerów tylko i wyłącznie na swoim poziomie, to dlaczego tak często dochodziło i dochodzi do mezaliansu ? Od wczoraj zaczytuje się blogiem, inspirujące, kontrowersyjne wpisy, jednak życzę więcej obiektywizmu i ogólnie pojętej akceptacji oraz mniej generalizowania. Zastanawia mnie jedna kwestia, jest to osobiste, więc nie oczekuje odpowiedzi, czy jest pan w związku? Pozdrawiam

Jessabell
Gość

oczywiście półki nie pułki ;))

Jessabell
Gość

Pytam nie dlatego, żeby się umówić ;) tylko zastanawia mnie czy wpisy inspirowane są doświadczeniem życiowym czy wiedzą książkowo – internetową.

AniaG
Gość

Znalazłam Twój blog dzięki konkursowi ,,Blog Roku 2014” I świetnie, bo widzę, że duzo mnie ominęło.
Świetnie piszesz a ten tekst zabija po prostu.
Szczera prawda i sama nie wyobrażam sobie nie mieć hobby albo mieć faceta bez hobby.
Czekam na więcej i pozdrawiam ciepło
AniaG

———
http://london-lavender.com

Joa
Gość

Twój pierwszy tekst zaintrygował mnie na tyle, by zerknąć na coś jeszcze – i – trzymasz ten sam poziom! Brutalne? I co z tego, skoro to prawda? Kobietom się wydaje, że dobry tyłek to wszystko. Nie. Dobry tyłek to dobry start. Jestem świadoma mocy fizyczności i wykorzystuję ją ile wlezie. Ale potem są tygodnie, miesiące i … – wszystkie aspekty, które ująłeś we wpisie. Sama ubolewam raczej nad faktem, że człowiek musi spać, bo w tym czasie mogłabym tyle fascynujących mnie rzeczy robić, a gdzie indziej kobietki siedzą i patrzą jak schnie lakier na paznokciach. Serio. Wszystkie kobiety powinny przeczytać ten tekst. Szacun dla Marty z komentarzy, która nie naskoczyła na Ciebie jak to zwykle babki robią, tylko wyciągnęła z tekstu coś dla siebie. (A Biblię czytałam – żeby móc ją swobodnie krytykować ;)

jagna
Gość

Nie wydaje mi się, żeby każdy musiał mieć pasję. Człowiek z pasją może stworzyć szczęśliwy związek z partnerem jej nie posiadającym. Wystarczy odrobina inteligencji [emocjonalnej?].

Pasja, to duże słowo. Zastąpiłabym je zainteresowaniem. Dopóki życie twojej partnerki nie kręci się wokół chęci posiadania cię w zasięgu wzroku w każdej sekundzie życia i póki jest w stanie nie tylko pogodzić się z faktem, że twoje życie nie kręci się tylko wokół niej, ale czasami wręcz wystawić cię za drzwi i popchnąć do zrobienia czegoś bez niej [choćby po to, żeby sobie mogła pomalować w spokoju te swoje paznokcie], jest nadzieja na stworzenie „różnopółkowego” związku. Partner nie musi mieć pasji. Musi rozumieć, że ty ją masz.

usia
Gość

…..A co wtedy, kiedy jest dokładnie odwrotna sytuacja???? Kiedy kobieta pracuje, zajmuje się dziećmi i domem i w tzw. „międzyczasie”, którego jest bardzo mało….lubi jechać na koncert, lub na weekend , zobaczyć nowe miejsce…..a mąż leży na kanapie , bo odwalił swoją pańszczyznę – tzn.zarabia na dom i nic mu się więcej nie chce?
Oczywiście nie powinnam narzekać, zaraz mi ktoś powie, bo mam na wszystko i niczego mi nie brakuje….otóż właśnie brakuje, brakuje wspólnie spędzonego czasu, oderwania od rutyny, lub po prostu trochę szaleństwa…..

Lorka
Gość

Świetny wpis. Moim zdaniem dotyczy to także facetów bez pasji/celów w życiu..( i granie w gry komputerowe nie zaliczam do pasji).. CZŁOWIEK naprawdę zyskuje na atrakcyjności, jeśli prócz pracy, domu dzieci, partnera ma jeszcze swój prywatny świat. Podejmujemy się w życiu wielu ról, pracownika, ojca, matki, partnera,żony, męża, kochanka.. i musi się w tym wszystkim znaleźć jeszcze miejsce na siebie samego.. Jeśli tego nie ma , to wisimy najpierw na chłopaku, potem( jeśli to wytrzyma) na mężu, aby w końcu osaczyć dzieci.. potem wpieprzamy się w ich dorosłe życie… i cały czas mamy pretensje do świata,że jesteśmy niedoceniani , Że kazdy ma swoje sprawy , a my… pustostan..

m.
Gość

stary, czyta się Cię tak dobrze!

Katja
Gość

To działa niestety w dwie strony… osobiście nie wyobrażam sobie życia bez swojej/swoich pasji, i nie wyobrażam sobie aby ktoś mnie w nich ograniczał (zamiast wspierać albo choć rozumieć), stety/niestety są na tyle absorbujące i na tyle dla mnie ważne, że jakoś nie znalazł się odważny, który stanie u boku ze swoimi i będzie patrzył na swoje cele, wspierając moje, a ja na swoje wspierając i podziwiające jego … cóż, najwyraźniej cycki/nogi/dupa/kolor paznokci jednak nie takie …

trackback
Miesiąc zblogowany (2): luty odkrywca - Świat zblogowAny

[…] wiem natomiast, czy na tekst o tym, dlaczego kobieta musi mieć pasję, trafiłam dopiero przy okazji Bloga Roku 2014, czy wcześniej, bo do Volanta zaglądam już od […]

wpDiscuz