4 powody dlaczego mężczyźni nie lubią zbyt miłych kobiet

4 powody dlaczego mężczyźni nie lubią zbyt miłych kobiet

W mitologii brakuje jednej opowieści – „Mitu o przesadnie miłych osobach, o których ktoś śni o trzeciej w nocy”.

Ostatnio rozmawiałem ze swoją przyjaciółką. Pomiędzy jednym a drugim łykiem cappuccino z syropem z białej czekolady powiedziała:
- Wiesz, z wiekiem coraz mniej lubię mdłe osoby. Takie, o których mówi się tylko, że są miłe.
- Ja też – przyznałem. – Gdyby dodać im trochę skurwysyństwa albo chociaż umiejętności mówienia: „Nie” zamiast tłumaczenia się dlaczego nie mogą tego zrobić to wszyscy by na tym zyskali.

Nigdy nie lubiłem przesadnie miłych kobiet. Podejrzewam, że dokładnie z tych samych powodów, dla których kobiety nie lubią miłych facetów. Gdyby zrobić statystyki to najczęściej porzucane kobiety to byłyby te, które robią najwięcej kanapek i nie rzucają fochów. Z kolei samotni faceci byliby przedstawiani z dużą kolą i opakowaniem popcornu na randce w kinie. Ewentualnie obok śmietnika, do którego wyrzucili czerwoną różę.

Za to regularnie lubiłem kobiety, które szły przez życie przy wtórze obcasów u swoich szpilek, włosami falującymi jak w reklamie Tafta i uśmiechające się jakby wiedziały kiedy dokładnie nastąpi koniec świata. Ok, może nie wiedziały czego chcą, ale po pierwsze – kto to wie? A po drugie, wiedziały coś znacznie ważniejszego – to czego NIE chcą, dzięki czemu umiały obrócić się na pięcie zamiast wierzyć w czyjąś zmianę, nie czekały na niezdecydowanych i nie robiły czegoś na co nie miały ochoty, żeby tylko się komuś przypodobać.

Grzeczne dziewczynki, które podają się komuś na tacy, nazywają je sukami. Dla mnie są prawdziwymi kobietami, a nie dziewczynkami, którymi trzeba się opiekować jak młodszą siostrą.

Odrzucanie osób, które zrobią dla nas wszystko na rzecz tych, które nie kiwną nawet palcem zakrawa o nieświadomy masochizm, ale tylko pozornie. Nie chodzi o to, że kobiety lubią skurwysynów z kompleksem boskości, a faceci kobiety, które przy każdej okazji wbiją im w stopę obcas. Chodzi o to dlaczego unika się osób, które są przesadnie miłe.

Powód nr 1: To kwestia ryzyka.

Spotykanie zbyt mocno zaangażowanej laski przyjemnie łechce ego. Mniej więcej przez piętnaście sekund. Następnie wypiera je myśl: „Biedactwo. Ja ją tylko skrzywdzę”. Następna w kolejności jest myśl: „W sumie to strach się z nią spotykać, bo znów będę dostawał rozhisteryzowane telefony po północy”. To takie osoby później mówią: „Dlaczego trafiam na dupków?” i: „Kolejna zdzira, która mnie nie doceniła”. Nikt nie chce być z osobą, którą może łatwo skrzywdzić, bo nikt nie lubi być oskarżany o zmarnowanie życia i zniszczenie marzeń. Żyjemy w czasach kiedy ucieka się od odpowiedzialności i woli się kupić psa niż mieć dzieci. Nawet spodnie kupuje się chętniej jeśli się wie, że można je bez problemu zwrócić jeśli zmieni się zdanie, a zwrócone spodnie po tobie nie zapłaczą. Ze związkami związane jest większe ryzyko i łatwiej je podjąć spotykając się z osobą, która po rozstaniu najwyżej otrzepie kurz i pójdzie dalej z podniesioną głową. Nawet jeśli jest to pozorne.

Powód nr 2: To kwestia wolności wyboru.

…który przesadnie miłe osoby odbierają. Całymi sobą mówią: „Bądź ze mną, bo w przeciwnym razie okażesz się niewdzięcznym kutasem”. Owszem, są słodziutkie, ale to tak jak z prezentami. Są super jeśli nie jest dołączone do nich oczekiwanie odwdzięczenia się w przyszłości. Tylko że zwykle przy „prezentach” znajduje się metka: „Umawiaj się ze mną, bądź ze mną i kochaj, a ja zrobię dla ciebie wszystko”.

Na kobiety nie działają komplementy, prezenty ani napiwki, bo to haczyk, na które zbyt wiele razy usiłowano je złapać. Każda kelnerka przeżyła sytuację kiedy jakiś typ dawał duży napiwek, a chwilę później oczekiwał: „Ale się ze mną umówisz, prawda?”. Każda dziewczyna pracują w sieciówce odzieżowej miała sytuację, kiedy jakiś gość specjalnie wydał kilka stów, żeby następnego dnia zaprosić ją na randkę, a kiedy się nie zgodzi, oddać wszystkie ubrania. Żałosne? Jasne, ale też prawdziwe.

Dla odmiany każdy facet spotkał laskę, która poszła z nim do łóżka mając nadzieję na dostanie pierścionka. Kobiety lubią seks i uprawiają go, bo chcą. Dziewczynki robią to, żeby komuś zaimponować, nie czuć się samotne, mieć możliwość dzielić się swoimi problemami jakby facet był jej psychiatrą albo dlatego, że tykanie jej biologicznego zegara zmienia się z „Nie ten – Nie ten” na: „Byle jaki – Byle był”. Wtedy razem z seksem dostaje się też rachunek do zapłacenia, a ludzie chętnie płacą, ale wtedy kiedy chcą to robić, a nie czują się do tego zmuszani.

Powód nr 3: To kwestia tego, że wiemy kogo wybieramy.

Wiesz dlaczego obecnie ludzie są tacy zagubieni? Zmieniają plany trzy razy w tygodniu, a studia częściej niż zimowe buty? Bo mają za duży wybór. Mogą wybrać wszystko i przez to nie wybierają nic. Ze wszystkich eksperymentów przeprowadzonych w handlu wynika, że klienci chętniej wchodzą do sklepów z szerokim asortymentem, ale znacznie częściej robią zakupy tam gdzie mają mały wybór. Ludzie nienawidzą wyboru. Ludzie kochają zasady. Chcą, żeby ktoś im powiedział: „Rób właśnie to i będzie pięknie!”. To dlatego mężczyźni zostają pantoflarzami, a kobiety najbardziej wolne czują się wtedy kiedy leżą w łóżku ze związanymi nadgarstkami. Miłe osoby tego nie zapewniają. Nie wiesz gdzie mają granice. Nie masz pojęcia czy robią coś dlatego, że sprawia im to przyjemność czy sprawia im przyjemność to, że tobie jest miło. W końcu budzisz się przy takiej osobie i wciąż nie wiesz kim ona jest, więc w jaki sposób możesz ją świadomie wybrać?

Powód nr 4: To kwestia seksowności.

Bo nie ma nic bardziej atrakcyjnego niż szacunek do siebie. Ok, on nie zastąpi urody, ale uroda też nie zastąpi braków w szacunku do siebie. Nikt nie chce być z osobą, której trzeba powtarzać, że jest wartościowa tylko dlatego, że nie zrobili tego kilkanaście lat wcześniej jej rodzice. Nikt nie chce być z osobą, co do której ma wątpliwości czy warto. Nikt nie wie czy warto jeśli nawet ona sama tego nie wie.

Jakby tego było mało, osoby pewne swojej wartości są niepewne czy nie zasługują na kogoś lepszego. Jesteś z nimi teraz, ale czy będziesz jutro to już inna historia. Owszem, ludzie chcą czuć się bezpiecznie, ale najwięcej emocji budzi w nich sytuacja, w której mogą kogoś stracić, a ich serce jest zawieszone w próżni, ściśnięte i doładowane heroiną. Każdy lubi gonić za kimś znajdującym się na granicy z nieosiągalnością. Widzi wtedy jak absurdalnie się zachowuje, ale i tak to robi, bo emocje szumią w głowie, a wzrok widzi tylko to co chce widzieć. I wychodzi się z takich sytuacji poturbowanym, ale to nie znaczy, że chce się ich mniej. Można wyrosnąć z gonitwy za takimi osobami, ale nigdy nie wyrasta się z tych emocji, bo najbardziej kocha się wtedy kiedy nie ma się kogoś na 100%. Złudzenie posiadania kogoś na 100% (bo nigdy nie ma to miejsca) to sygnał, że obejrzało się ostatnią scenę w kinie i można założyć kurtkę i wyjść zostawiając za sobą rozrzucony popcorn.

To wszystko nie oznacza to, że będąc chamem albo zołzą automatycznie zyskuje się na atrakcyjności. To tak nie działa. Wciąż można być uznanym za atrakcyjnego lub nie, ale kiedy robisz to na co masz ochotę zamiast przesadnie starać się dla kogoś, to wtedy ludzie wybierają ciebie, a nie to, że potrafisz przejechać pół miasta żeby zrobić komuś śniadanie.

Ma to o tyle sens, że dla każdego ideał jest inny. Każdy nada mu inne cechy: seksowność, zaradność, przebojowość albo to że woli koty niż psy, ale nikt jeszcze nie opisał swojego ideału słowami: „Żeby osoba, z którą będę, zawsze zachowywała się jak moja służąca”.

Dodaj komentarz

51 komentarzy do "4 powody dlaczego mężczyźni nie lubią zbyt miłych kobiet"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
AnjaEm
Gość

Bardzo dobry tekst. Trafiasz w punkt! Tylko pytanie, czy warto tak sobie utrudniać życie?? wiecznie w sinusoidalnej pogoni za „nieosiągalnym”..owszem dostając czasem orgazm emocjonalny , ale kosztem czasu i cennej energii, którą można spożytkować na inne wartościowe rzeczy w życiu.. W końcu nie samym związkiem człowiek żyje..czy spokój i śniadanie do łóżka nie są tak zwyczajnie przyjemne i może jednak warto w to zainwestować i tego w życiu poszukać?? Podobno dobry związek to długo tlący się, podtrzymywany żar, a nie buchający ogień, który szybko wygasa..Oczywiście to pytanie na które sama nie znam odpowiedzi, właściwie wciąż poszukuję..

agnes
Gość

najprawdopodobniej wygląda to w ten sposób, że ludzie prędzej czy później i tak dojrzewają do momentu, w którym zaczynają bardziej doceniać śniadanie podane przez miłą osobę, niż głuchy sygnał w telefonie zołzy czy chama…

Mika
Gość

Się zgadzam. Ja tam bym chciała mieć kochającego czułego faceta, dla którego moje szczęście i dobre samopoczucie są ważne, a nie kogoś, z kim nie wiem czy jutro mnie nie zostawi… I myślę, ze nie jestem odosobnionym przypadkiem. Sedno sprawy tkwi chyba w tym, czy potrafimy wyczuć czego naprawdę potrzebuje, i na czym zależy drugiej osobie, a nie ‚wciskać’ tego co nam się wydaje, ze ktoś potrzebuje. Bo wtedy trudno docenić wysiłek drugiej osoby.

Lejmi
Gość

Myślę, że wszystko jak zawsze opiera się na znalezieniu złotego środka. Jeśli facet raz na jakiś czas zrobi dla Ciebie coś miłego, na przykład przyniesie Ci śniadanie do łóźka, jeśli będzie potrafił się z Tobą nie zgodzić, bo będzie chodziło o coś co mu nie odpowiada, będzie potrafił zrobić coś czemu będziesz przeciwna, ale zrobi to, bo po prostu będzie tego chciał to uwierz mi. Będzie dla Ciebie znacznie bardziej atrakcyjny niż ten, który codziennie przyniesie Ci śniadanie do łóżka, zaprosi do restauracji, zrobi idealny masaż, będzie wierny i kochany jak pies.. Ten drugi szybko Ci się znudzi, bo jest Twoim służącym, a nie facetem. Tak rozumiem ten tekst i zgadzam się z nim i pokrywają się z nim moje jako faceta doświadczenia w 100%.

Muchomor
Gość

Zgadzam się z Tobą Volant. Jednakże, nie tylko faceci nie lubią miłych kobiet, wydaje mnie się, że kobiety też takich „dziewczynek” nie tolerują. Sama znam parę takich „dziewczynek” i rzygać się chce gdy słyszę setny raz, że coś jest „ładne”. Język polski jest piękny i bogaty, a słowo ładne nie jest jedynym określeniem na coś co po prostu się komuś podoba. Taka słodka idiotka, która chce się przypodobać wszystkim i mieć przyjaciół na całej kuli ziemskiej. To jest nierealne. Na dodatek nie można z nią poruszyć żadnych kontrowersyjnych tematów…Nie chce nikogo urazić i nie chce, żeby wyszło, że tak naprawdę nie ma swojego zdania na dany temat. Zastanawiam się jak taka osoba może być w stałym związku…chyba facet ma po prostu klapki na oczach i tyle… albo jest taki jak ona :)

Słowik
Gość

Podoba mi się to, że na podstawie tego wpisu nie można określić, czy autor jest w związku czy nie. Wpis jest obiektywny i zmiana stanu matrymonialnego autora nie wpłynęłaby na jego treść. To chyba świadczy o dojrzałości, pogratulować (i podziękować za znak, że moje dojrzewanie zmierza w dobrym kierunku).

BrunetteGirl
Gość

Mógłbyś wyjaśnić dlaczego uważasz, że „twoje dojrzewanie zmierza w dobrym kierunku” ? Nie czepiam się, jestem tylko ciekawa twojego punktu widzenia.

Elijah
Gość

Volant, to chyba najslabszy z Twoich tekstow, jaki czytalem (a czytalem sporo i bardzo je lubie). Przede wszystkim, zdefiniuj co oznacza dla Ciebie „mila osoba”. Z tego co widze, to miła = taka, która udaje, że jest miła, pozornie grzeczna i poukładana a pod spodem agresja, nierozwiązane problemy, niskie poczucie własnej wartości i inne. No, takich fałszywie miłych to rzeczywiście nikt nie lubi, bo znacznie lepiej (jak i bezpieczniej, nie oszukujmy się) jest być z kimś, kto jest autentyczny, prawdziwy, nie ściemnia ani nie udaje, nawet jeśli ma osobowość w strzępkach.

Tylko co, jeśli spotkamy kogoś autentycznie i naturalnie „miłego”? Wiem, niestety, z praktyki i doświadczenia, że w RP spotkanie takiej osoby graniczy niemalże z cudem, każdy niesie jakiś bagaż traumatycznych doświadczeń. Niemniej, takie osoby się zdarzają, w innych krajach i kulturach nawet często, tylko, że to już inny temat, a dla kogoś kto całe życie spotykał się z Polkami, to niemalże (i dosłownie) bajka.

rea
Gość

Nie wiem, czy „fałszywie miła” to dobre określenie, bo z mojego doświadczenia wynika, że takie zachowania nie są świadome. Takie osoby naprawdę chcą być dobre dla kogoś, tylko potem doświadczają silnego poczucia niesprawiedliwości.

Zofijka 85
Gość

Jestem rodowitą Polką i jestem autenczynie miła ;-)

Chilli
Gość

Nie wiem dlaczego… może to niespożytkowane pokłady skurwysyństwa we mnie są tego powodem jednak „przesadnie miłe” dziewczyny są po prostu wygodne i pewnym sensie praktyczne. Mówię tu subiektywnie z mojego męskiego, samczego punktu widzenia i patrzenia na świat.

Spotykasz taką dziewczynkę (bo to zwykle dziewczynki w ciele kobiet) i jesteś otaczany ciepłem i niezdecydowaniem. Kobiety tego typu są miałkie i plastyczne. Można nimi pokierować w dowolny sposób bez absolutnie jakiegokolwiek słowa sprzeciwu.

Nie odzywam się do Ciebie pół roku po czym dzwonię, że chciałbym spędzić z Tobą dzisiejszą noc? OK! Jest zachwycona.

Mówię, że nic do Ciebie nie czuję i może nas łączyć tylko seks? OK! Zgadzasz się na to mimo, że chciałabyś czegokolwiek więcej.

Takie kobiety są wygodne (dla mężczyzn) nie trzeba się o nie starać, nie trzeba zabiegać. Wystarczy raz na jakiś czas okazać trochę mniej chłodu, aby podtrzymać złudzenia które ona sobie stwarza i żyć dalej.

Zawsze byłem zdania, że ludzie w związkach dzielą się na trzy typy.
Ci którzy są z osobą która jest najlepszą opcją jaką mogą zdobyć.
Ci którzy są z osobą która nie jest najlepszą opcją, ale są z nią bo druga strona nikogo lepszego nie znajdzie.
Oraz Ci którzy sami są dla siebie najlepszą możliwą opcją.

Najzdrowszy jest 3 typ związku gdzie oboje nie są siebie „pewni” i toczy się między nimi ciągłe przeciąganie liny. To w tych związkach gdzie w każdej chwili jedna i druga strona może obrócić się o 180 stopni i odejść są tymi w których obie strony pracują nad sobą.

Drugi i trzeci typ związku to wiadomo… Ona lub on wie, że może mieć lepszego przy swoim boku, ale nie chce się wysilać dlatego wygodniej jest mieć przy sobie BETA BANKOMAT bo inaczej nie da się określić pozbawionego „jaj” faceta lub on musi mieć pewność, że jej nigdy nie przyjdzie do głowy rozglądanie się na boki, aby być „bogiem” w tym pożal się boże „związku”.

Osobiście lubię przebywać wśród kobiet przy których duszę się od Ciepła, ale na chwilę. Jak w saunie :) przyjemnie jest tylko przez chwilę.
Pociągają mnie jednak takie które są zwyczajnie ludzkie. Trochę zołzowate, ale szczere w swoich przekonaniach. Nie ulegające i nie narzucające swojego zdania. Takie które są ciepłe dla dzieci i potępiające chamstwo. Takie które potrafią przekazywać drogą werbalną to co mają w głowie a nie każą mi się domyślać. Takie które stawiają proste i czytelne „zasady gry” i nie zmieniają ich w jej trakcie.

:)
Gość

Wiesz dlaczego prawie nigdy nie gra się w Monopol do końca? Bo wszyscy zazwyczaj są za bardzo znudzeni grą, po trzech godzinach siedzenia nad plastikowymi domkami. Po to tylko żeby wrzucić je spowrotem do pudełka.

TomzioL99
Gość

Podoba mi się bardzo ten tekst, w sumie zgadzam się z nim tak w 95%. Przeczytałem go wczoraj wieczorem, otworzył mi oczy szerzej i rozświetlił mózg. Wiele razy spotkałem się ze stwierdzeniami, że ktoś jest „za bardzo miły” albo „za dobry”, oraz że to odstrasza i zniechęca… Czasem to ja odstraszałem, czasem odstraszano mnie. Po lekturze tekstu można uświadomić sobie pewne mechanizmy i wyciągnąć interesujące wnioski na przyszłość.

Sprawdza się doskonale znana i lubiana kwestia, czyli: miej wyj…ne, a będzie ci dane :) Jakie to życiowe! Wszak nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu :)

Maro
Gość

Mam pytanie nie związane z tym tekstem. Na blogu i w Piątym Poziomie jest tyle różnych technik, rad i tak dalej, że łapie się na tym, iż czytam jakiś tam losowy tekst i dopiero pod koniec orientuje się, że już go znam. Mam po prostu lekki mętlik w głowie od nadmiaru tego wszystkiego i nie do końca wiem, jak to wszystko wdrożyć w życie. Jakie jest Twoje podejście do tego, jest sens skompresować sobie jakieś najważniejsze, najciekawsze treści i powtarzać je przy każdej życiowej sytuacji, czy może lepiej stosować je w małych dawkach (w sensie ilości), ale systematycznie, aż wejdą w krwiobieg i brać się za kolejne?

Emilka
Gość

Generalnie tekst taki jakiś, wiesz, średni, ale i tak warto było go przeczytać. Ze względu na jeden fragment. „Wiesz dlaczego obecnie ludzie są tacy zagubieni? Zmieniają plany trzy razy w tygodniu, a studia częściej niż zimowe buty? Bo mają za duży wybór. Mogą wybrać wszystko i przez to nie wybierają nic.” Święta racja.

Czasy były kiedyś takie, że ludzie mieli do wyboru zawsze dwa, góra trzy warianty działań. Być bad assem i iść do kościoła w niedzielę, albo mieć wyjebane, zostać w domu i nie wychylać się. Iść na studia i zostać wykształciuchem, albo pomóc ojcu na gospodarce. Ale to były wybory, które trzeba było podjąć, więc można było w końcu to zrobić i iść do przodu.
Teraz wydaje mi się, że z powodu zbyt wielkiej mnogości opcji ludzie przez strach i niezdecydowanie wpadają w tryb retardacji. Bo uwielbiają, jak ktoś nimi kieruje, a dzisiejszy świat coraz częściej i wyraźniej zaznacza, że w cenie jest samodzielne myślenie.

Joanna
Gość

Pytanie zupeeełnie nie na temat, ale jestem ciekawa… Po jakich krajach poza Europą podróżowałeś do tej pory?

Elizka
Gość

Od niedawna podczytuję artykuły w sumie bardziej skanuję wzrokiem, nie doszukując się filozofii życia. Słowa jakie mi utkwiły w umyśle to „nie rób mu kotleta” haha padłam. Facet będzie facetem i na kotleta zawsze się połasi :), wcześniej nie przykładałam do tego uwagi, żyłam według własnych zasad w tym nowoczesnym świecie odrzucającym stereotypy(trochę strzelając sobie w kolano), podział na płeć zawsze jest i będzie i pewne role są nam przypisane. Zastanawiam się dlaczego Wy faceci tak Nas kobiety namawiacie do rezygnacji z prac domowych, gotowania obiadów czy robienia śniadań. Fakt przynoszenie i podsuwanie pod nos jest już skrajnym masochizmem, jednak osobiście uważam że tak jak ja nie chcę byście stali się metroseksualni, nie potrafili przybić gwoździa czy skręcić szafki, tak samo Wy nie powinniście kastrować Nas z jednego z elementów kobiecości, co może być lepszego niż kobieta przygotowująca śniadanie w samej bieliźnie :). Wpaja się Nam że powinnyśmy być twarde, zadbać o swoją przyszłość, twardo stąpać po ziemi, ja nie zgadzam się z bycie cyborgiem pod czyjeś wymagania, lubię czasem zawitać do kuchni sprawić przyjemność swojemu facetowi i chcę być za to czasem doceniona, tak samo chcę patrzeć na zaradnego mężczyznę, który nie czeka aż problem rozwiąże się sam, albo podkula ogonek i ucieka.

kamileon
Gość

„Zastanawiam się dlaczego Wy faceci tak Nas kobiety namawiacie do
rezygnacji z prac domowych, gotowania obiadów czy robienia śniadań”

Jak to czemu? Bo kobiece kolorowe pisemka oraz wojujące feministki wytworzyły taki tok społecznego myślenia. I sporo facetów sądzie,ze jak powie do kobiety „Uważam, że miejsce kobiet nie jest w kuchni tylko na stołku dyrektora wielkiej korporacji”, to zdobędą przychylność tych kobiet i coś w ten sposób „ugrają” dla siebie..

ChicaMala
Gość

Jak zwykle nie pozostawiasz mi wyboru i muszę się z Tobą zgodzić. Choć, jak już to ktoś zauważył, wszystko zależy od prywatnej definicji „zbyt miła/miły”, bo zapewne u różnych ludzi ta granica leży w różnych miejscach.
Nie mniej jednak najbardziej zgadzam się z tym, że najbardziej kocha się, gdy się kogoś nie ma na 100%. To działa, bo ludzie wbrew pozorom wcale nie lubią stabilizacji. Stabilizacja rozleniwia i sprawia, że człowiekowi nie chce się rozwijać, a nikt nie lubi być gorszą wersją siebie… Tzn. Nikt normalny ;-)

Nemo
Gość

Po przeczytaniu tego tekstu stwierdzam że jestem właśnie taką „za bardzo miłą” osobą. Już rozumiem dlaczego faceci traktują mnie jak zabawkę…

kk
Gość

a jak to się ma do tekstu „8 rzeczy które każda kobieta…”
a dokładniej ten fragment:
„On nie chce z tobą rywalizować
Bo od dzieciństwa robi to z każdym. W każdej chwili jest porównywany i porównuje się z innymi. Dla niego kobiety to urocze i ciepłe istoty. Tylko że wy takie nie jesteście. Poznając go chcecie sprawdzić na ile on jest twardy. Próbujecie rozbić go słowami. Negocjować, przekonywać, pytać zadziornie: „A skąd wiesz, że będzie następna randka?”, żeby tylko dać mu szansę pokazania, że ma to całkowicie gdzieś, nie przeprosi, nie zawstydzi się mówiąc o seksie, weźmie was za rękę i zaprowadzi do sypialni. Niestety mężczyźni chcą mieć spokój w związku i walczyć poza nim. Wy zawsze upewniacie się czy to ten właściwy dając mu chaos tam gdzie on szuka ukojenia.
Na tym wykłada się większość relacji. Na drobnych awanturach, fochach, wkurwianiu się i złośliwościach. Facet przeżyje to raz, dwa i pięć razy. Będzie łagodził sytuację. Będzie mówił: „To przecież drobiazg”, ale w końcu stwierdzi, że ma to w dupie i już mu nie zależy.”

Z jednej strony Autor tekstu chce kobietę twardo stąpającą po ziemi, w szpilkach, nie-miłą, bez fochów a z drugej strony właśnie uroczą, ciepłą która zapewni dom, ciepły obiad i nie będzie stwarzać powodów do kłótni. Wydaje mi się że te dwa teksty są po części prawdą i nieprawdą bo i tak wszystko sprowadza się do osoby którą faktycznie się pokocha, nie da się przecież kochać wszystkich kobiet i mężczyzn na świecie. A nikt nie jest taki sam, więc nie można uogólniać

katie
Gość

Ktoś przeczytał „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy” i się z tą książką zgadza… Dobrze słyszeć to z ust mężczyzny.

Luźny Marian
Gość

A ja lubię przesadnie miłe kobiety – zwłaszcza w moim łóżku :) Nic tak nie osładza mego serca, jak na przykład zdanie „Ależ oczywiście mój drogi, że będę chodzić nago po mieszkaniu” :)

Aśka
Gość

BRAWO ZA TEN ARTYKUŁ, TRAFIA W SEDNO!

dd
Gość

od razu widać , że artykuł pisany przez faceta , tendencyjny i mający usprawiedliwić wszystkie męskie zachowania , szukający możliwości zrzucenia winy na kobiety , usprawiedliwiający męską nieodpowiedzialność , typowo męski punkt widzenia, dostawać wszystko za darmo to każdy chce ale dać z siebie cokolwiek to już nie. A czy zjedzenie obiadu w restauracji i wyjście bez płacenia też uważalibyście za w porządku ?? Przecież wszystko powinno być za darmochę w waszym życiu i nic sie nie powinno od Was wymagać

dd
Gość

swoją drogą ciekawe jak bardzo chamska , wredną i złą trzeba byc dla faceta , żeby traktował ją jak człowieka

hytgftdfg
Gość

„Wciąż można być uznanym za atrakcyjnego lub nie, ale kiedy robisz to na co masz ochotę zamiast przesadnie starać się dla kogoś, to wtedy ludzie wybierają ciebie, a nie to, że potrafisz przejechać pół miasta żeby zrobić komuś śniadanie.” Kurwa że tego nie przeczytałam 3 lata temu!

anonim
Gość

Miałam kiedyś współlokatorkę… Dorosła kobieta, lat 36, studiowała na moim uniwerku. Z narodowości była Ukrainką ale to nieistotne. Mieszkanie z tą osobą było dla mnie czystym koszmarem i mieszaniną pogardy i poczucia winy, bo takie emocje towarzyszyły mi,kiedy obcowałam z tą osobą.
„Dorosła 7 latka”, tak ją sobie po cichu nazywałam. Z urody wyglądała jak dziecko, tak na 15 lat. Mogłaby być moją matką tak naprawdę ale na pierwszy rzut oka to ja mogłabym być jej. Żeby nie było, że zazdroszczę urody czy coś, to dodam,że to była tylko jedna z wielu „dziecinnych” cech tej osoby. Kobieta była zaradna nie powiem, dobrze wykształcona, znała język polski na bardzo dobrym poziomie ale była masakrycznie, wręcz OBRZYDLIWIE miła, dobroduszna, i altruistyczna. Nie wiem jak u was ale w moim domu, gdy byłam dzieckiem mama często opowiadała mi bajki o biednych ale za to o złotym sercu osobach, chcąc w ten sposób podkreślić wartość takich ludzi. Tego zresztą od zawsze uczy nas społeczeństwo. Pewnie dlatego miałam tak okropne poczucie winy za każdym razem, gdy uświadamiałam sobie dlaczego tej osoby tak nie znoszę. Przecież była miła, zawsze mi pomagała, niektóre prezentacje na studia wykonała za mnie, była osobą, która odda ci ostatni płaszcz w potrzebie. Normalnie złoty człowiek! A jednak okropne emocje we mnie wzbudzała. Nie sądzę,żeby ta osoba była sztuczna, jak dla mnie ta jej życzliwość była jak najbardziej naturalna ale nie przypadło mi to do gustu… Nie jestem osobą,która wykorzystuje innych, jeśli kogoś o coś poproszę to zazwyczaj daję coś w zamian. Jednak charakter tej osoby, jej służalczość sprawiały,że nieświadomie nawet wykorzystywałam ją w bardzo perfidny sposób, co oczywiście powodowało wyrzuty sumienia u mnie (to o czym piszesz, że człowiek czuje się jak przysłowiowy „kutas” ), inna sprawa,że ona też z grzeczności NOTORYCZNIE odmawiała „zapłaty” w jakiejkolwiek postaci (chociaż sama była biedna jak mysz kościelna co nasilało to poczucie winy). Nie wiem, możecie pisać,że jestem okropna, powierzchowna, małostkowa czy tam pusta ale mimo wielu oczywistych zalet tej osoby, jej wbrew pozorom największe atuty sprawiły,że nie mogłam jej znieść, nie miałam na to wpływu…

JackW
Gość

Bzdura i tyle. „Mężczyźni nie lubią zbyt miłych kobiet”, „mężczyźni wolą blondynki”… ciągle jakieś uogólnienia. Ja wolę brunetki i co w związku z tym? Przyjaciel preferuje odważne, pewne siebie, rozrywkowe dziewczyny, a ja od wielu lat jestem szczęśliwy ze spokojną i nieśmiałą. Ile osób tyle gustów. Przestańcie wreszcie nazywać „pizd…tość” określeniem „miła”/”miły”. Tak! Zarówno kobieta, jak i mężczyzna może być przesadnie ugrzecznioną (przepraszam za określenie) „piz.ą”, co może przeszkadzać, ale NIE MOŻNA być „zbyt miłym”! Bycie sobą, nie wyklucza bycia miłym. Bycie przebojowym nie wyklucza bycia miłym. Prawienie wymuszonych komplementów to wazeliniarstwo, a nie bycie miłym. Prawienie ich fałszywie w celu osiągnięcia jakiegoś celu to cwaniactwo nie bycie miłym. Nie jestem święty, nie zachowuje się jak czyjś lokaj czy inny służący, nie jestem nudziarzem siedzącym z kapciach przed telewizorkiem, ale jestem miły, zwłaszcza dla kogoś kogo kocham i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Jestem miły nie dlatego, iż boję że dana osoba mnie zostawi, nie dlatego że chcę się komukolwiek przypodobać, ale dlatego że tak czuję. Kobieta nie może być „zbyt miła”, chyba że nie jest miła tylko udaje, to już inny problem. Nikt nie wybierze cię za to, że „potrafisz przejechać pół miasta żeby zrobić komuś śniadanie” ale jeśli oprócz innych istotnych cech wyglądu i charakteru, oprócz robienia ważniejszych rzeczy i życia po swojemu będziesz gotowy także na coś takiego to nie ma w tym nic złego.

larysa
Gość

Absolutnie się zgadzam, chodzi o bycie sobą a nie o udawanie. Ja robię kanapki swojemu partnerowi, gotuję obiady i co gorsza podsuwam też czasem pod nos, bo lubię, bo chcę, bo taka jestem. I co to oznacza? Że on mnie rzuci zaraz bo jestem zbyt „miła”? Bycie zołzą nie leży w mojej naturze, co bynajmniej nie oznacza, że godzę się na wszystko. Bywam uległa, bo też taką mam naturę, nie cierpię konfliktów. I tu znowu źle? Bardzo lubię tego bloga, czytam artykuły w większości z podziwem dla trafności uwag autora, ale z tym artykułem nie zgadzam się (za to zgadzam się z komentatorem JackW).

Esti225
Gość

Ten tekst jest okropny :/ Te punkty mają się nijak do choćby mojego typu mężczyzny. Uwielbiam pogodnych, miłych facetów, takich „do razy przyłóż”, a nie takich, którzy będą rozkazywać, wkurzać się i mnie wiązać :( Najbardziej marzy mi się klasyczny romantyzm, czyli te niby banalne gesty i podarunki które, jak tu ujęto, wyrzuca się do kosza. To błąd. Wiele osób, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, szuka kogoś czułego. Ja osobiście ubóstwiam wolność. Tylko ja mam prawo wyznaczać sobie zasady, w tym też w związku. Po drugie „miły” nie oznacza od razy „zakompleksiony”, jak tu wskazano pod koniec. To właśnie te pyskate dziewczyny są często niepewne siebie. Gdyby ktoś mnie nie zechciał, to nie odbiorę tego, jako zlekceważenie mojej dobroci, ale zwykłą kwestię, że nie pasuję do jego gustu. Tyle. Do tego to rzekome ryzyko, że ktoś dobry może okazać się oszustem jest jawnym dowodem niesmacznej nieufności Polaków. Coś takiego może bardzo zranić, bo często czyjaś dobroć jest szczera. Do tego miał sytuację, że anonimowo pomogłam mojej sympatii. On nigdy się tego nie dowiedział, a podziękowaniem był dla mnie jego uśmiech. Do tego „miły” nie znaczy „ugodowy”. Jestem dla wszystkich bardzo miła, ale jak widać np. po tym wpisie, nie godzę się na wiele rzeczy. Nie ważne jedynie wiedzieć czego się nie chce, ale czego się CHCE, w przeciwieństwie do tego jak tu napisano. Volant, przyjrzyj się uważnie niemiłym kobietom, a zobaczysz jakie są uciążliwe.

Lloyd
Gość

Miło wiedzieć, że są jeszcze normalne kobiety myślące w ten sposób, a nie tylko ludzie, którzy nie wierzą już w nic i we wszystkim węższą podstęp. Spotkałem się nawet z sytuacją w której poznana przeze mnie dziewczyna miała obiekcje ze względu na to, że kupiłem jej kwiaty, bo przecież to właśnie jedna z rzeczy opisanych w artykule, bo przecież byłem „przesadnie miły” i „skoro robię coś takiego to muszę chcieć coś w zamian”. Paranoja. A ja zrobiłem to odruchowo, jakoś tak po prostu… bo dla mnie to normalne… Artykuł jest bezsensowny, to że ktoś jest miły nie oznacza tego, że nie jest zakompleksionym sługusem lub też zwykłym oszustem próbującym pozyskać czyjeś względy dla własnych korzyści.

Pol
Gość

Uwazam, ze tekst jest beznadziejny. Bycie wulgarnym jest niestety na topie…- ten tekst jest wybitnie wulgarny. Wedlug mnie to wzajemny szacunek jest podstawa zwiazku, niestety rzadko jest to dzisiaj doceniane…Ludziom zyje sie zbyt dobrze. Milosc, wiernosc i cieplo zaczyna sie doceniac dopiero, gdy jest sie w tarapatach. Jak patrze na moja szeroko rozumiana rodzine, to jestem wstanie wskazac tylko jeden zwiazek oparty na wzajemnym szacunku. Jest to zwiazek mojej babci I dziadka, ktorzy byli ofiarami wojny, ale przezyli…i stworzyli dom pelen ciepla…
Ich dzeci, pomimo wiekszego dobrobytu, nie byly w stanie dorownac mom dziadkom – klotnie, rozwody, etc. i brak wzajemnego szacunku.

Justyna
Gość

Artykuł jest „The Best ” .Posiada wszystko co powinien posiadać prawdziwy Facet , to znaczy spojrzenie męsko-damskie , pewność siebie ,dystans, pazur,poczucie humoru, wyobraźnię, ograniczenia, dobry seks, myśl, prawdziwość, autentyczność, szacunek,akceptację, dialog,damską kokieterie, mówi o wszystkim co ważne i najważniejsze słowo klucz trzeba Siebie Czuć w tym męsko -damskim Świecie. Gdyby ktoś nie zauważył – moj komentarz jest dopełnieniem całości . PS . Bo ja mogę być Obrzydliwe Piękna a Ty Obrzydliwie Młody . he he .

DobryChlopak
Gość

Nie zgadzam się z tym tekstem!!!! To chyba kolejna głupota internetowa która przekracza granicę. Wlasnie takie miłe i delikatne kobiety są najlepsze. Ja mogę im nawet mówić codzienne ze są wartościowe jeśli rodzice nie szanowali ich w dzieciństwie. Taki powinien być prawdziwy mężczyzna oraz Mąż ze pomoże jej na każdym kroku.

czekająca na szczęście
Gość

dobry chłopaku gdzie jesteś?

prz_
Gość

Uważam, że to bardzo niesprawiedliwy tekst. Ja nigdy nie rozumiałem, dlaczego tak wielu ludzi woli drani (czy to mężczyzn, czy kobiety), a potem tylko na tym cierpią. I obojętnie, czy chodzi o związek, czy o przyjaźń.

yxyx
Gość

Bo są głupi i niedojrzali Taka osoba, co jest w stanie pół miasta przejechać, żeby przywieźć ci śniadanie, przejedzie te same pół miasta, gdy będziesz w szpitalu. Zołzom nie będzie chciało się jechać. ale do takiego myślenia trzeba dojrzeć.

Aśka
Gość

Po przeczytaniu artykułu i komentarzy nasuwa się jedna myśl : żyjemy w ciężkich czasach, biorąc pod uwagę związki i podział ról. Z każdej strony jesteśmy zasypywani różnymi informacjami i poradami. Myślę ,że najlepiej nie dać się zwariować i zastanowić się czego gdzieś tam w głębi oczekujemy, pracować nad systemem własnej wartości… I wiele problemów zniknie.

Zofijka 85
Gość

E tam, ja lubie miłych ludzi. Bycie miłym wcale nie musi oznaczać,że ta osoba zgadza sie na wszystko wbrew sobie i jest bezjajeczna. Bycie milym oznacza,ze potrafi odmówić sie z klasą i na tyle ile pozwala sytuacja jest po prostu uprzejma. Miła osoba ma szacunek do siebie i potrafi tupnac nozka,lecz miło. Co do facetów to bardzo nie podoba mi sie bycie wredym samcem alfa, który nie bedzie gentelnem w obawie przed niedocenieniem – bo przeciez suki nie doceniaja fajnych miłych facetow. G..wno prawda, jak jego naprawdę chcą to doceniają. Z miłą osobą lepiej i owocnjej się wspolpracuje w życiu. Jest mniej niepotrzebnych sporów i wiecej kompromisów,jest obojgu lżej. No nie uwierzę że nikt nigdy nie chciał by ta zołza lub wredny samiec alfa byli nieco bardziej ulegli i mili. Grunt żeby żeby wiedzieć kiedy sobie odpuścić. Ale nie tracic przy tym szacunku do siebie

luki pt
Gość

Ja też cenie takie kobiety, chętnie pogadam z wami moje gg 7179332 :D

Coherent
Gość

Absolutnie się nie zgodzę z tym twierdzeniem „najczęściej porzucane kobiety to byłyby te, które robią najwięcej kanapek i nie rzucają fochów”. Jak kobieta coś przy mnie robi, to czuję wdzięczność i ją okazuję. Czasami ona robi dla mnie rzeczy, których mi samemu w życiu by się nie chciało. A foch? Jak go słyszę/widzę/czuję, to mnie trafia. Libido leci na łeb na szyję, po prostu nie chce mi się na nią patrzeć przez 24h albo lepiej. Chyba nie ma drugiej takiej rzeczy, której facet tak nienawidzi jak „foch po prostu”, ugh!

Anonim
Gość

Dziewczyno, odpuść go sobie. Marnujesz tylko swój czas i nerwy.

Piter
Gość

Volant mam do Ciebie pytanie: gdzie jest granica miedzy byciem miłym a ZBYT miłym według Ciebie?

Nikto
Gość

myślę, że to nie chodzi o to, czy ktoś jest miły, ale właśnie o to czy to jest szczere, czy tylko nacechowane na osiągnięcie celów, pełne fałszu…. każdy na początku związku się stara przedstawić w jak najlepszym świetle, potem gdy emocje opadną zostaje się z kimś, kto nie koniecznie jest taki super

z drugiej strony, może faktycznie osoby słabe, niepewne nie budzą zainteresowania u normalnych ludzi, każdy woli mieć za partnera, partnerkę kogoś kto potrafi się zmagać z życiem i to chyba jest przykre dla osób słabych i niepewnych, do których i ja się niestety zaliczam, ale takie życie, lepiej być uczciwym niż kłamać i wykorzystywać łatwowierną osobę

pozdrawiam

Dorota
Gość

Dużo jest takich osób co mając wszystko szukają zatracenia w nicości. Budują mury, bo ktoś nie dorównał ich hamstwu, lenistwu i ……………. Żyjąc po świńsku mamy szanse być sku………………..ami na tym świecie. Tylko po co być takim cwaniaczkiem. Szukającym służącej, półczłowieka bez własnego ego, marzeń, czy zdania. Takich ludzi powinno nie być. Gdyż miłość to siła ale jedności a nie udawania że ciągle się gra solo.

wpDiscuz