8 rzeczy o mężczyznach, które powinna wiedzieć każda kobieta

8 rzeczy o mężczyznach, które powinna wiedzieć każda kobieta

„Gapił się, gapił i nie podszedł. O co mu, do cholery, chodzi?”. To zdanie, które wygrywa w rankingu najczęstszych pytań zadawanych przez kobiety, całkowicie przypadkiem obnażając głębokie pokłady ich niewiedzy na temat mężczyzn.

Mężczyźni boją się kobiet

Wcale nie tych mądrych i zaradnych. Boją się tych, które mogą ich odrzucić. Słowo: „Nie” z ich ust to jak kopniak w krocze, który zaboli bez względu na to ile pieniędzy mają na koncie, ile wyciskają na klatę i ile razy powiedzą sobie: „To tylko jakaś bezwartościowa Królowa Nocnego Autobusu! Z bliska nawet nie była taka ładna”.

Ma to swoje źródło na etapie dojrzewania, bo w chwili kiedy dziewczynka już nie musi wypychać swojego biustonosza za pomocą zwiniętych skarpetek, zaczyna cieszyć się zainteresowaniem. Zainteresowaniem na starcie, który nie ma związku z jej stopniami, znajomością dzieł Tołstoja i umiejętnością zrobienia loda. Ma to związek tylko z tym jak wygląda, więc na czoło jej priorytetów wysuwa się kupienie nowego eyelinera. Ta sama chwila dla chłopca oznacza, że od teraz przez lata kobiece usta będą rozchylały się dla niego tylko po to, żeby powiedzieć: „Nie”. To zakorzenia strach przed podejściem, którego kobiety nie doceniają, bo go nie czują. Dlatego nigdy nie odrzuciłem dziewczyny, która miała dużą odwagę żeby do mnie podejść w sposób, który mógłby ją zaboleć. Mogłoby to sprawić, że już nigdy tego nie zrobi, ale to, że nie jest idealna dla mnie, nie znaczy, że dla kogoś innego taka nie będzie.

Mężczyźni mają kompleksy

Jeśli całą młodość facet staje przed kobietami i spotyka tylko zamknięte drzwi, to nie służy to wysokiej samoocenie. Nie dziwi też, że pompuje sobie poczucie własnej wartości właśnie kobietami. Z ich komplementów robi sobie okłady leczące duszę. To one stają się jego tarczą. Pancerzem, którego jakość wyznacza ilość numerów do chętnych lasek, które nosi zapisane w telefonie jak dziewięciocyfrowe skalpy mówiące nie tyle: „Jestem wielkim wojownikiem”, co bardzo podobnie: „Jestem wielkim kochankiem. Jak mnie nie chcesz to twoja strata”.

Poczekaj aż znudzi mu się bzykanie – lepszego faceta nie znajdziesz.

Kobiecy świat nigdy nie przestanie ich fascynować

Wasze kosmetyki, sukienki, to jak w przeciągu godziny potraficie zamienić się w całkowicie inną osobę, to jak martwicie się tym, że poszło wam oczko albo to jak seksownie wyglądacie nawet wtedy kiedy rozmaże się wam makijaż, za każdym razem przypomina uchylenie zasłony, za którą jest jakaś słodka tajemnica. Najsmutniejszą rzeczą w XXI wieku dla faceta nie jest to, że kobiety są wyzwolonymi karierowiczkami. Najsmutniejsze jest to, że po drodze gubią swoją kobiecość i delikatność. Pewnie tak dużo jest dzisiaj gejów, bo ciężko jest im się połapać w czym różni się zniewieściały facet od „silnej i niezależnej” kobiety. Seks po pewnym czasie staje się rutyną. Kobiecość rozczula zawsze.

Mężczyzna zawsze będzie marzył o trójkącie i kobiecie, która go dla niego zaaranżuje

To nie ma związku z satysfakcją ze związku. To symbol sukcesu lepszy niż znalezienie się na okładce Forbesa. Gdyby miał wybór między pomnikiem w centrum miasta i swoją ulicą, a trójkątem, to wciąż wybierze trójkąt.

Nie masz wpływu na to czy facet z tobą będzie czy nie

Bo facet to popierdolona istota i to bardziej niż kobieta. Co do zasady z kobietą jest tak, że jeśli spełnisz jej wszystkie potrzeby, a w okolicy nie będzie lepszego od ciebie faceta, to ona ciebie nie zostawi. Za to jeśli spełnisz wszystkie potrzeby faceta to wciąż to nic nie da, bo zrobi on co zechce. Nie ma znaczenia czy pójdziesz z nim do łóżka od razu czy po roku, nie ma znaczenia jak dobre kotlety robisz ani czy masz dwa kilogramy nadwagi czy nie. Możesz być całkowicie idealna, a on wciąż może ciebie opuścić. Dlaczego? Bo jest nieszczęśliwy. Bo potrzebuje samotności. Bo nie czuje się męski i doceniany. Bo tamta laska ma ładniejsze cycki. Bo nowa jeśli nie jest lepsza to przynajmniej jest nowa. Bo chce pojechać do amazońskiej dżungli i nie wie czy wróci. Bo związek to dla niego większa odpowiedzialność niż dla was (przynajmniej jego zdaniem. Moim też). Najczęściej jednak najlepsze powody podsuwają same kobiety – zbyt roszczeniowe, zbyt wiele oczekujące i zbyt mało dające z siebie.

Mężczyzna realizuje się zdobywając

Owszem, spotyka się takich, którzy siedzą w kapciach na kanapie i tylko oglądają seriale na zmianę z graniem w GTA, ale:
1) jeśli robili to samo w chwili kiedy ich poznałaś to mają nierozwiązane problemy w swoim życiu, ujemną samoocenę oraz mnóstwo pracy i seksu przed sobą zanim staną się „do rzeczy”. Ewentualnie nigdy tacy nie będą, wezmą ślub z pierwszą kobietą, która ich zechce, wychowają dzieci na pizdeczki i każdego dnia będą zastanawiać się czy nie strzelić sobie w łeb.
2) jeśli zaczęli tak się zachowywać dopiero w związku z tobą, to jest to twoja wina, bo złapałaś ich za jaja, a później wykręciłaś je każąc wybierać mu między realizowaniem się, a związkiem z tobą. Wybrał i płaci za to cenę. Moim zdaniem wybrał źle.

On nie chce z tobą rywalizować

Bo od dzieciństwa robi to z każdym. W każdej chwili jest porównywany i porównuje się z innymi. Dla niego kobiety to urocze i ciepłe istoty. Tylko że wy takie nie jesteście. Poznając go chcecie sprawdzić na ile on jest twardy. Próbujecie rozbić go słowami. Negocjować, przekonywać, pytać zadziornie: „A skąd wiesz, że będzie następna randka?”, żeby tylko dać mu szansę pokazania, że ma to całkowicie gdzieś, nie przeprosi, nie zawstydzi się mówiąc o seksie, weźmie was za rękę i zaprowadzi do sypialni. Niestety mężczyźni chcą mieć spokój w związku i walczyć poza nim. Wy zawsze upewniacie się czy to ten właściwy dając mu chaos tam gdzie on szuka ukojenia.

Na tym wykłada się większość relacji. Na drobnych awanturach, fochach, wkurwianiu się i złośliwościach. Facet przeżyje to raz, dwa i pięć razy. Będzie łagodził sytuację. Będzie mówił: „To przecież drobiazg”, ale w końcu stwierdzi, że ma to w dupie i już mu nie zależy.

Pociąga go ciało, ale zakochuje się w osobowości

Jedna z najważniejszych rzeczy, których nie wiedzą dziewczynki, którym nikt nie powiedział, że księżniczki nie istnieją, a gdyby istniały to one z pewnością by nimi nie były. Mężczyźni mają po dziurki w nosie kobiet, które nic sobą nie reprezentują poza w miarę pozbawionym cellulitu tyłkiem, bawią się we władczynie świata, a później wracają do swojej marnej pracy i kota czekającego w domu. Po kilku latach obcowania z depresyjnymi osobowościami i rozchwianymi emocjonalnie posiadaczkami biustu D, chcą spotkać te biusty na szczęśliwych kobietach, które mają po co wstawać z łóżka, bo to daje możliwość wzajemnego uskrzydlania się. To nie jest puste zdanie, że długoterminowo liczy się inteligencja. To fakt zgodny z powiedzeniem: „Znajdź kobietę, która ma mózg – ona też będzie miała cipkę”.

  • Max

    Ten tekst powinni wydrukować w milionie egzemplarzy i z samolotów zrzucać na miasta.

    „W każdej chwili jest porównywany i porównuje się z innymi. Dla niego kobiety to urocze i ciepłe istoty. Tylko że wy takie nie jesteście. (…) Oni chcą mieć spokój w związku i walczyć poza nim. Wy zawsze upewniacie się czy to ten właściwy dając mu chaos tam gdzie on szuka ukojenia.”

    „Mężczyźni mają po dziurki w nosie kobiet, które nic sobą nie reprezentują poza w miarę pozbawionym cellulitu tyłkiem, bawią się we władczynie świata, a później wracają do swojej marnej pracy i kota czekającego w domu. Po kilku latach obcowania z depresyjnymi osobowościami i rozchwianymi emocjonalnie posiadaczkami biustu D, chcą spotkać te biusty na szczęśliwych kobietach, które mają po co wstawać z łóżka, bo to daje możliwość wzajemnego uskrzydlania się.”

    Przyszyłbym sobie dodatkową parę rąk żeby móc jeszcze bardziej się pod tym podpisać.

  • Barbie

    „Bo facet to popierdolona istota i to bardziej niż kobieta.” – rozczuliłeś mnie tym tekstem :)

    • asdqwe

      Facet poporstu z natury musi byc ponad emocje, one spelnienia nie daja, rzeczywistosc daje.

      • Val

        Tekst rzeczywiście trafny. Szkoda, że większość facetów, którzy stanęli na mojej drodze niewiele miała wspólnego z tym, co autor tu opisał, bo życie z nimi byłoby o wiele prostsze. Wręcz przeciwnie- rozhisteryzowani, mali chłopcy, którzy zupełnie nie wiedzą, czego w życiu chcą. A emocjonalność? Ja poproszę takiego, który rzeczywiście nie będzie walił fochów, czepiał się o każdą pierdołę i dzielił włos na czworo; który będzie na tyle stabilny emocjonalnie, żeby otwarcie rozmawiać o swoich potrzebach i granicach a nie czekał na to, aż kobieta zajrzy go jego głowy i wyczyta wszystko z jego myśli.

      • AXE

        Słowo klucz. ‚faceci’.
        Widać nie miałaś faceta :x

      • Val

        Nie- najwyraźniej miałam samych facetów, a żadnego mężczyzny. Ale przynajmniej wiem już, czego na pewno w życiu już nie chcę :)

      • Glebogryzarka

        Val, a czy przypadkiem nie opisałaś siebie?

      • Lolol

        To miałaś wyjątkowego pecha bo na właśnie pieję z radości, że odnalazłem siebie w tym tekście a i z tego, że autor pisze z dużego doświadczenia i pisze jak jest. Tak tylko piszesz kobieto, finalnie to zawsze wychodzi tak jak w tekście z wami, abstrahując od waszych rozmaitych narracji.

      • marketclub

        Włącz telewizor lub radio. Znajdziesz tego partnera.
        Każdy facet który tu zajrzy prawdopodobnie dał lub da Ci tą samą odpowiedz.

        Kurna ja też bym tego chciał co TY

      • val masz chyba maksymalnie 17 lat i wychowalas sie na pieszczotliwych internetach. Sama niejestes lepsza a o faceci ktorych znasz sluchali w dziecinstwie bibera.

        nie znam ciebie ale chyba gadasz glupoty. i nie poznalas zadnego faceta tylko obwinialas ich o wlasne fochy.

  • B.

    Zawsze, gdy widzę końcówkę tekstu czuje się zawiedziona, a to dlatego, że to koniec a chciałoby się więcej i więcej.

    • Martyna

      Racja.

    • marketclub

      kurna – jako facet mogę tylko podsumować że Ty kobieto akurat tylko końcówkę masz w głowie

  • Boguś

    Panie Volant… Do kogo ten tekst jest skierowany? Tutaj akurat się zawiodłem, tego mogą nie wiedzieć co najwyżej dziewczyny >18lat.

    I tak z ciekawości, skąd czerpałeś „inspirację” do stworzenia poprzednich wpisów? Szczerze.

    • Volant

      1. Aha.
      2. Yyy… Z życia? Trochę z Hemingwaya, który zainspirował mnie do zadania sobie pytania kiedy chłopiec staje się mężczyzną („Wycelowałeś, ale czy strzelisz?”), ze starych wpisów („4 powody dlaczego mężczyźni nie lubią zbyt miłych kobiet”), z moich obaw („Czego chciałbym nauczyć swoje dzieci?”).

      • anon0a

        Ja mając 14 lat wiem tyle o mężczyznach i nawet więcej niż tu jest a miałam tylko jednego :D

  • Michał Janota

    Pod tym tekstem obok „PDF” i „Print” powinna być jeszcze opcja „Wyślij do wszystkich swoich byłych” :D

    • Keysee

      Hahaha

    • Malinowa

      hehe. też racja :D

    • Viola

      nooo…

  • Ida

    wiesz, ze Cie kocham, ale blagam- nie mieszaj w to depresji.

    • Volant

      Masz 100% racji, więc dodam, że nie chodziło mi o zdiagnozowaną depresję, ale tendencję do pesymizmu i narzekania. Lepiej? :)

      • Ida

        Zdecydowanie lepiej :) Marudne kobiety to zło :)

      • Ba Siula

        ja właśnie na takich trafiam bo mam SŁONECZNĄ osobowość i jestem CHARYZMATYCZNA…to chyba faktycznie muszę się stac suką z krwi i kości żeby trafić na FACETA

  • Tomek

    Doskonały

  • easy

    Poczekaj aż znudzi mu się bzykanie – lepszego faceta nie znajdziesz.

    good quote.

    • Ba Siula

      hmmmm bardzo dobry a ja w to wierzę, bo na dobra sprawe jak facet nie ma o czym pogadać …to kicha…w druga strone też tak samo działa…

  • Anna

    Boże, jak ja żałuję, że nie trafiłam na Twojego bloga, zanim rop****oliłam najlepszy związek w moim życiu.

    • Chilli

      Nie przejmuj się :) jeżeli chcesz jego szczęścia to daj mu być szczęśliwym z kimś kto to doceni.

    • naira

      Wina zawsze leży po obu stronach, więc nie obwiniaj się aż tak mocno.

  • JJ

    Jak dobrze, że nie mam takiego faceta, jaki tu jest przedstawiony, coraz gorzej ze współczesnymi mężczyznami chyba.

  • Verkinsen

    Świetny artykuł – podręcznik obsługi facetów w pigułce!

  • Ania

    Dlaczego nie ma Cię w rankingu Kominka? :D Tekst jak zwykle świetny, jasny i czytelny przekaz to lubię i choć wszystko to już wiedziałam ze względu na spore doświadczenie to z miłą chęcią przeczytałam do końca ;)

    • Volant

      Bo wam nie chciało się pisać maili do Jasona tłumaczących jaki jestem fajny, a mi nie zależy na uznaniu Kominka na tyle, żeby znalezienie się w jego rankingu było dla mnie szczególnie ważne. Co nie zmienia tego, że gdybym tam był to skakałbym pod sufit :)

      • A.

        A ja sie chyba cieszę, że akurat Ciebie nie ma w tych rankingach. Dla mnie reprezentujesz sobą zupełnie inny poziom, zupełnie inną klasę. Sądzę, że dlatego nikomu z czytelników nie przyszło do głowy Cię rekomendować. Tobie nie są potrzebne rekomendacje ani reklama. Po prostu.

      • Val

        Amen.

  • ChicaMala

    Genialne jak zawsze :-) Po każdym kolejnym Twoim tekście jeszcze bardziej uświadamiam sobie, że lata spędzone z moim bratem i na przyjaźniach z chłopakami bardzo się opłaciły. Piszesz rzeczy, które od dawna wiem i z powodzeniem wykorzystuje w swoim związku, który kwitnie chyba jak żaden inny, który znam :-)

    • Rahzel

      Takie kobiety są najlepsze. Nie ma niepotrzebnych barier przy rozmowach. Uwielbiam :)

    • Ba Siula

      Prawda, ja kolegom też to zwdzięczam :-) co prawda jeszcze nei dałam się złąpać w sidła ale ..niechcący kastrowałąm..BEZ ŚWIADOMLOŚCI….i oni pomagaja aby tak nei robić :-)

  • Viola

    dlatego ja zawsze mówię, że wolę „inspirujesz mnie” od „kocham cię”.
    można kochać mózgiem?

    • ana

      można kochać mózgiem. co więcej – nie można kochać inaczej. ;)

    • chilli

      Jeżeli „kochasz” kogoś za ładną dupę to nie jest miłość tylko pożądanie. Seks powinien być zwieńczeniem uczucia a nie jego początkiem.

      • Volant

        Seks powinien być zwieńczeniem uczucia a nie jego początkiem.

        Nie wiem kto ci to powiedział, ale kłamał.

      • chilli

        Idąc tym tropem można zakochać się w prostytutce… lub gwiazdce porno xD

      • Volant

        Serio stawiasz znak równości między normalną dziewczyną, której bardzo się spodobałeś i idzie z tobą do łóżka, a prostytutką?

      • Val

        A co jest zlego w zakochiwaniu sie w prostytuce albo gwiezdzie porno? :)
        Sasha Grey teraz prowadzi bardzo porzadne zycie a potrafi takie sztuczki na ktorych widok Mickiewiczowi by zabraklo rymow.
        Kolejne szufladkowanie ludzi ….
        Zawsze mnie irytowalo, kiedy ktos aspiruje do monopolu na racje

      • Eva

        Volant, idąc Twoim tokiem rozumowania, seks w klubowym kiblu to normalna sprawa, bo „przecież się sobie bardzo podobacie”. Chciałabyś być z kobietą, której co sobotę „bardzo podobał” się inny facet?

      • Ba Siula

        pewnie dopóki by o tym nie wiedział nei przeszkadzałoby mu to :-)

      • VQ

        chilli – nie wiem, czy podpięłaś/podpiąłeś się pod mego posta przez pomyłkę, czy nie, ale pisząc o inspirowaniu, a nie kochaniu, nie napisałam słowa o kochaniu kogoś za wygląd, więc chyba było to jednak przez pomyłkę (?) nie mniej jednak, co do Twego stwierdzenia o seksie, to nie zgadzam się z nim w zupełności – wg mnie samo pożądanie również może być doskonałym początkiem miłości.
        stereotypy pozostawmy owcom.

      • Ba Siula

        hmm słyszałam już taka opinie od faceta…nie wiem co powiedziec…chyba zależy od osoby

      • Ba Siula

        A ja się zgadzam

  • Accalia

    Nie przerażają mnie rzeczy, których nie wiem. Przeciwnie dają miły dreszczyk, że jeszcze dużo przede mną. Najgorszą możliwą perspektywą jest tworzyć własną wizję rzeczywistości i trzymają się jej jak alkoholik pustej butelki po wódce. Tą listę można by pewnie jeszcze poszerzyć ale ważniejsze jest żeby przekonać się o tej niewiedzy na własnej skórze i mieć na tyle odwagi żeby się z tego wzajemnego ocieractawa czegoś nauczyć .

  • Marcin

    Tekst jak zwykle wymiata, jednak mialbym obawy spotykajac sie z kobieta ktora uznala to wszystko i to wykonuje, nie dlatego ze nie byloby fajnie i ogolnie zycie by sie polepszylo, lecz z powodu doswiadczenia. Brak dogadywania, sprawdzania wartosci czesto pojawia sie kiedy relacja juz powinna byc dawno zakonczona jako zwiazek. Wielu facetow nie wiem moze to rodzaj wymowki, ale ja np potrafie podejsc powiedziec czesc i mimo ze czesto sie cos na szybko wymysli to czasem po prostu sie nie uda. Mialem tak kilka razy i coz stalem usmiechalem sie jak debil na rozdaniu nagrod darwina, nie umarlem no jasne po prostu mam obawe przed tym ze nie bede mogl zaprezentowac swojej osoby. Zamiast punktu pierwszego mi osobiscie by pasowal tekst miej jakas pasje, kobiety czyms zainteresowane sa inspiracja po „czesc”.
    Walczymy prawda, ale czy nie czesciej odczuwamy satysfakcje z tego, czasem zdarza mi sie usiasc przegladac profile starych znajomych i po prostu sie cieszyc ze lepiej sie poprowadzilo swoje zycie.

  • Rafal G

    Za ten tekst należy Ci się pomnik, własna nazwa ulicy, a nawet trójkąt.

    • Dorcia

      Zapowietrzyło mnie….genialne.

  • Chillout

    Bardzo dużo jest w tym prawdy.
    Jestem otwartym facetem w stosunku do kobiet i to im bardzo przeszkadza. Po pewnym czasie odechciewa się podchodzić do kobiet, bo schemat się powtarza. Przestały mnie interesować kontakty z kobietami, bo dochodzę do wniosku, że zawsze im będzie źle…
    Przykład:
    Idę z kumplami napić się wódki na dyskotekę, byłem tam ostatni raz z 3 lata temu. Widzę miło dla oka kobitkę w obcisłej sukience, biorę ją za rękę i chce ją parę razy obrócić w tańcu. Jak to się kończy? Wolała potańczyć ze ścianą niż ze mną. Jak większość dyskoteki. Wspomnę, że byłem schludnie ubrany i trzeźwy. Nawet na dyskotece oczekujecie księcia z bajki…

    • anhe

      Wiesz, ja to bym się po prostu speszyła. Nieznajomy facet łapie mnie za gałąź i próbuje obracać w rytm turbotango… Wyobraź to sobie i zrób rachunek sumienia ;)

    • Maniek

      Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że dziewczyny mają rację i to wielką, sam zauważyłem twoje nie zrozumiałe podejście do tej sprawy.Kiedyś popełniałem takie błędy. Zresztą prawie we wszystkim, na każdym „poziomie”, miałem coś do poprawy. Dopiero kiedy zacząłem obcować z kobietami dłużej niż „cześć daj mi swój nr, podobasz mi się” Zacząłem się zastanawiać dlaczego mnie olewały. Nawet teraz kiedy już minie kilka spotkań i stracą mną zainteresowanie lub z jakiś innych przyczyn nie chcą się ze mną spotkać stawiam się w ich sytuacji i myślę o sobie z innej perspektywy. Sam na to wpadłem :)
      Wciąż nie jestem super w relacjach z kobietami ale zdecydowanie już jest lepiej kiedy zacząłem się zastanawiać jak to wygląda od tej drugiej strony i czy sam bym chciał przeżyć coś podobnego. Później zrozumiałem że takie relacje to nie jest coś na miarę „rozbrajania bomby atomowej” i traktować je jako „coś’, czym mogę się pochwalić przed kumplami. W sumie, wtedy zacząłem się odblokowywać i coś naprawdę w końcu rozumieć. Świetny feedback dziewczyny :)
      Pozdrawiam.

      • Kotek

        Ja od dawna stawiam się w świetle facetów, czyli jak to wygląda z ich strony i wychodzi na to, że myślę już jak facet, kombinuję jak facet, jestem egoistką jak facet. Dlatego jestem singielką ale szczęśliwą =D

    • Adrianna Przywara

      A może była z kimś innym albo czekała na kogoś, a może ma zazdrosnego chłopaka, a może po prostu nie lubi tańczyć… a może buty ją obtarły .. ? :D.. z drugiej strony skąd miała wiedzieć co Ty od niej chcesz skoro ją napadłeś i wyrwałeś do tańca? :D skoro wziąłeś bez pytania za rękę to może za chwile zaczniesz bez pytania obmacywać itp. itd…. może wolała nie ryzykować :D my kobiety nie umiemy czytać w waszych myślach ;)

    • Ba Siula

      nie, poprostu jakby mnei obcy facet chwychil za rękę też bym mu podziękowała to tak jakby kobirta „kochała ” mężczyzn i chwytała Cię za kroczę aby „sprawdzić” czy masz co pokazać…głupio brzmi a to chwytanei za rękę obcej kobiety?

  • Chillout

    @anche
    Rozumiem, że czekała na kogoś znajomego przez całą dyskotekę, bo tylko ze znajomymi potrafi się normalnie bawić?
    Aż się zawstydziłem…

    • anhe

      @chillout
      jasne, że na dyskotekę idzie się powyrywać obce laski, ale to chyba nie oznacza wyrywania im kończyn i machania nimi jak pies poduszką w pysku :D Podaję swoją perspektywę jako laska – wolałabym z kimś najpierw, bo ja wiem, porozmawiać, poflirtować, puścić oczko, albo dwa – i to nie w rajstopie – dopiero potem wojując parkiet. Łapiąc za grabę i robiąc z panny ofiarę Maseraka, na automacie naruszasz jej prywatną sferę – a trast mi, nie po to się przychodzi na imprezy.

      Just sayin’. ;)

      • Chillout

        To nie mój problem, że nie potraficie wyluzować i bez starań ze strony faceta zatańczyć z nim na dyskotece. Zobacz nawet w takim miejscu macie określone wymagania w stosunku do faceta. Może raz należało by mu odpuścić i normalnie się zachowywać? Ale po co?

      • jajaja

        kto nie potrafi ten nie potrafi, proszę nie generalizować, dziękuję.

      • Amelia

        Przeczytaj swoje komentarze wyobrażając sobie, że pisze je kobieta o mężczyznach. Chciałbyś się z kimś takim umówić? Bo ja czytając Twój pełen pretensji ton i roszczeniową postawę w stosunku do kobiet już wiem, czemu żadna nie chce z Tobą zatańczyć. I pewnie nie tylko zatańczyć – Twoja postawa jest po prostu odpychająca. O swoje niepowodzenia obwiniasz kobiety (!), generalizujesz i z góry masz do nich wszystkich pretensje, więc nie dziw się, że nie są Tobą zainteresowane. Koleżanka powyżej starała Ci się podpowiedzieć, co być może robisz źle, a Ty automatycznie wykładasz jej swoje pretensje do całej płci pięknej i przypisujesz nienormalne (bo nie podobające się Tobie) zachowanie. Serio, przyjrzyj się swoim wypowiedziom i spójrz na siebie trochę krytyczniej, bo to nie jest wina wszystkich kobiet dookoła, że nie chcą mieć z Tobą do czynienia.

      • kinga

        Amelia zgadzam się w 100%!
        Skoro autor pisze powyżej, jak ważne jest dla faceta zdobywanie, to dlaczego nie dostrzega tego, że kobiety również zdobywane być uwielbiają i nie wszystkei „kastrują” partnerów przy bliższym poznaniu, jednak nie wystarczy być „schludnie ubranym i treźwym”, żeby jakakolwiek laska chciała kontaktu fizycznego w tańcu z obcym facetem zanim nie połączy ich jakieś wspólne zainteresowanie sobą. Choćby wzajemne przyciąganie się wzrokiem. Chyba bardziej chodzi o to, żeby obie strny chciały się wzajemnie zdobywać i poznawać krok, po kroku, a nie zaczynając od tanecznej obłapywanki. W takiej sytuacji również wybrałabym taniec ze ścianą.

      • Volant

        Ja też się zgadzam w 100%.

  • werr

    Zauważyc tu mozna odrobinę teorii freuda. Zprecyzowany tekst .
    Volant cieszę sie z obiektywizmu ,ktorego brak w bardzo wielu tekstach na calym swiecie.
    Ale zeby od razu pisac, ze kobiety potrafia sie zmienic w calkiem inna osobe i to jest fascynujace? Wolalabym isc do teatru lub cyrku zeby fascynowac sie takimi zmianami;)

  • Shantih

    bardzo dobry tekst, ale można go całkowicie odmienić, zamieniając „8 rzeczy o kobietach, które powinien znać każdy mężczyzna” i też to będzie miało ręce i nogi zgadzam się, cytując ” Bo facet to popierdolona istota i to bardziej niż kobieta” , ale jesteśmy bardziej do siebie podobni niż nam się wydaje. Też boimy się odrzucenia, wpychamy skarpety do stanika – a wy do majtek, też mamy kompleksy, bo świat mediów wykreował obraz kobiet na super seksowne laseczki z gładką cerą, zachowujące się w łóżku jak gwiazdy porno. Was fascynuje świat kobiet, a nas męski – świat rozmów na temat, wódeczki i wyjaśnienia relacji poprzez danie w mnordę, a potem uciśnięcie ręki. Trójkąt – czemu nie, tylko jaki mężczyzna zaprosi do swojej sypialni jeszcze jednego chłopa? Więc skąd zdziwienie, ze kobiety nie chcą się dzielić swoim partnerem? Też nie macie wpływu na to, czy będziemy z wami czy nie, choćbyście byli uosobieniem ideału (czułego brutala albo najlepiej ninja – clowna), bo też mamy marzenia, potrzebujemy samotności i często chcęmy rzucić wszystko i wyjechać bez powrotu (to nie jest sprawa płci, tylko światopoglądu naszego pokolenia). Jak tracimy blask w oczach będąc w związku – to też moze być waszą winą. Jednak bardziej skłonna jestem nie obciążać winą nikogo poza sobą, że się stało pierdołą – po to chyba jest się dorosłym i świadomym, by nie robić z partnera pępka ziemi, a potem we wszystkim go obwiniać. „Widziały oczy, co kupowały”. Brakuje wam kobiecości w kobietach – a nam męskości w mężczyznach. Twierdzicie, ze pizdeuszy jest więcej z winy „wyzwolenia kobiet”, a my twierdzimy, ze wam po prostu nie chcę sie starać, boicie się być odważni, zaradni i brać na klatę rozwiązanie problemów i utrzymanie rodziny, dlatego musimy jakoś zadbać o siebie i przez to stajemy się „twarde”, same zarabiamy, wychowujemy i radzimy – przestajecie być nam do czegokolwiek potrzebni. Można znowu się obwiniać nawzajem i gdybać, co było pierwsze jajko czy kura, ale czy to ma sens?Kochamy również waszą osobowość, a nie ciało, jesli już się decydujemy kogoś kochać. Więc tak na prawdę, moze receptą na udane związki jest traktowanie drugiej osoby poprzez pryzmat własnych dylematów i potrzeb, skoro są takie same? Tak na prawdę jest nam łatwo zrozumieć siebie nawzajem, tylko nie chcę się nam słuchać i rozumieć.

    • Gucci

      Bardzo dobre sugestie zmiany tematu. To prawda jesteśmy bardzo do siebie podobni, ale niekoniecznie mężczyźni słuchają co do powiedzenia maja kobiety i adekwatnie do tego kobiety nie czytają w myślach mężczyzn, gdyż oni mało mówią o swoich potrzebach, wolą szukać dalej , nie dając szansy tej starej jeszcze niezardzewiałej …

    • gosia

      lepiej bym tego nie ujęła..

    • harrold

      Pizdeusz – szkoda że nie można tak w urzędzie dawać na imię :) powinno być zalegalizowane.
      PS. Genialny blog. Nie mogę pojąć czemu dopiero dzisiaj na niego trafiłem. Chyba najlepszy jakie czytałem do tej pory. Rewelacja – będę sławił jego imię po kres sieci

    • K

      Dzieki za Twoja wypowiedz!

    • naira

      Podpisuję się wszelkimi możliwymi kończynami. To (nie?)stety nie jest kwestia płci. I jest piękną generalizacją. Dużo się zgadza, ale dotyczy całej naszej narcystycznej generacji. Takie pokolenie, taka tendencja. Zanim oceni się całą przeciwną płeć, warto najpierw spojrzeć na siebie. Bo narcyzów najbardziej pociągają inne narcyzy (zwierciadło).

    • A.

      Podpisuję się pod Twoim komentarzem obiema „ręcami i nogami’ ;)) Pozdrawiam serdecznie

  • Sylwia

    Volant,

    czy mógłbyś napisać o nieśmiałości u mężczyzn? Coś co ich zmotywuje i sprawi, że będą czuli się bardziej pewni siebie, nie chodzi tu tylko o relacje damsko-męskie.
    Mój przyjaciel potrzebuje mega kopa, a ja niestety nie jestem w stanie mu pomóc mimo bardzo szczerych chęci.
    Dla mnie nieśmiały facet, to pizda – o swoje trzeba walczyć a nie zasłaniać się nieśmiałością!

    • Volant

      Tylko nieśmiałość ma swoje źródło w dużej ilości nierozwiązanych problemów. Nie da się jej rozwiązać za pomocą magicznej różdżki i chociaż będzie to brzmiało jak reklama to najłatwiej ją usunąć jak przeczyta się: „Piąty poziom” i zacznie się go stosować w jak największej części.

  • Weronika

    „Kobiecość rozczula zawsze”. Rozczuliłam się tym zdaniem :) tak słodkie, aż niewiarygodne, że napisane przez mężczyznę :)

  • judoka

    Dobre rady, tyle że Szanowne Panie ich zupełnie nie stosują… i w sumie mają to na co zasługują.

  • Paweł

    „Owszem, spotyka się takich, którzy siedzą w kapciach na kanapie i tylko oglądają seriale na zmianę z graniem w GTA”- o ja przepraszam, ja bez
    „Bo facet to popierdolona istota i to bardziej niż kobieta”, ale prostsza w obsłudze
    „Znajdź kobietę, która ma mózg – ona też będzie miała cipkę”, –>największy organ seksualny człowieka… wybór należy do Ciebie (?)
    :) ;)
    :D

  • Triss

    Tylko odważni mężczyźni, tacy, którzy coś w życiu osiągnęli abo mają na to perspektywy w niedalekiej przyszłości doceniają, a przede wszystkim nie boją się inteligentnych kobiet. Mężczyźni ze swej natury pragną być lepszymi pod każdym względem od kobiet po to by pokazać swoją męskość, dominację. Inteligentna kobieta ich onieśmiela, często wprawia w zakłopotanie i powoduje kompleksy.

    Parafrazując: „„Znajdź mężczyznę, który ma mózg – on też będzie miał …” :]

    • Volant

      To prawda, ale i tak ludzie dobierają się ze względu na podobieństwa, więc inteligentne kobiety wiążą się z inteligentnymi mężczyznami. Nie widzę więc powodu, dla którego mądra kobieta ma płakać z powodu takiej drobnostki jak ta, że jakiś strachliwy oferma boi się do niej odezwać. Ja jakoś nie płaczę, że boją się mnie kobiety mówiące „włanczać”, nadużywające skrótu „YOLO” albo te, które mają 50 kilo nadwagi, bo i tak bym nie chciał z nimi być. Jeśli tak, to co za różnica czy się boją czy są odważne?

    • Val

      To wynika jeszcze z wygody i lenistwa. Dlaczego sporo facetow rozglada sie za super dupami zeni sie wychodzi z przecietnymi? Bo tak jest wygodniej.
      Szansa na to, ze sznurek adoratorow bedzie non-stop irytowal u przecietnej panny jest sporo mniejsza, starac sie trzeba mniej, bo przecietna panna wymagac za duzo nie bedzie, to po co sie napinac? Zeby raz na jakis czas kumple zazdroscili?
      Wiekszosc ludzi nie lubi wyzwan.

      Ale jak to sie mowi: No risk, no fun.
      Zeby grac w najlepszej lidze, trzeba soba cos reprezentowac.

      • wisznu

        nie tylko. Otóż wiedzą, że inwestycja w kobietę, której głownym atutem jest wygląd, to nie jest dobra inwestycja długoterminowa :)
        A dziewczyna, która wygląda przeciętnie – siłą rzeczy musi posiadać trochę rozumu, żeby coś osiągnąć ;)
        zgodnie z tym tekstem:
        http://joemonster.org/art/20133/Jak_poslubic_bogacza_

      • naira

        Niestety coś w tym jest. I to jest smutne, bo za tym idzie wewnętrzne przekonanie, że jak kobieta jest piękna, to pewnie nie musi się starać, żeby coś osiągnąć, czyli może być głupia. A to krzywdzące dla tych kobiet, które potrafią o siebie zadbać i nie wyglądają przeciętnie. Zaręczam, że piękne kobiety też bywają ambitne. I często właśnie po to, żeby pokazać, że piękno nie oznacza pustki intelektualnej i emocjonalnej. A często dla siebie samej. Troska o swoje ciało i o swój umysł zawsze powinien iść w parze. Wydaje mi się, że wiele inteligentnych kobiet myśli w ten sposób.

      • naira

        Aż sama dałam się wciągnąć w polaryzację mężczyźni-kobiety… Edit: Wielu inteligentnych LUDZI tak myśli.

      • Val

        Madrych wsrod pieknych kobiet jest procentowo tyle samo ile madrych wsrod brzydkich.
        Natomiast naklada sie na to jeszcze filtr lenistwa. Piekna kobieta nie musi prawie nic robic, zeby miec dobrze w zyciu. Przecietna albo brzydka musi sie nameczyc. A ze leniwych jest w obu grupach sporo – to okazuje sie ze pieknych i inteligentych jest jak na lekarstwo.
        Zreszta dziala to i wsrod facetow z tym ze zamiast urody – istotniejszym filtrem niz wyglad jest ilosc pieniedzy posiadanych przez rodzicow.

        I co do tego, ze nie nalezy rozpatrywac tego w polaryzuja kobieta- mezczyzna zgadzam sie w 100%

  • Katarzyna

    Brawo. Wygrywasz konkurs na nagłupszy tekst w Internecie jaki czytałam w tym roku :3

  • paty

    Tekst trochę intrygujący, można popaść nawet w refleksje ale również posiada nutkę rozczarowania. Nie zgodzę się ze wszystkim co zostało opisane ponieważ wszyscy musieli by posiadać te same cechy charakteru co wynika z jednoznacznym zachowaniem się w danej sytuacji a jak wiadomo jest to niemożliwe. Jesteśmy ukierunkowani w pewien sposób przez otoczenie co zbliża nas i oddala mentalnie i fizycznie do drugiego człowieka. Reasumując tekst jest dobry dla singieli/ek poszukujący szczęścia w życiu lub dla panów którzy myślą że wiedzą co chcą od życia a tak naprawdę oszukują samych siebie bo przecież pójście na łatwiznę zawsze jest prostsze. Byle by kobieta w to uwierzyła.

  • Marcy

    Zawsze dawałam facetom dużo swobody, licząc na to, że a) w zamian dostanę to samo i b) że doceni to, że nim nie manipuluje, nie testuje, nie robię problemów tam gdzie ich nie ma, itp. Bo… „Na tym wykłada się większość relacji. Na drobnych awanturach, fochach, wkurwianiu się i złośliwościach.” Niestety to nie działa. Żaden facet tego nie potrafił docenić, tzn a i owszem, bardzo im to pasowało, ale żaden nie umiał powstrzymać się przed nadużywaniem i wykorzystywaniem takiej relacji. Także zamiast związku opartego na zaufaniu i wolności, miałam u boku rozpasaną bestię, która bez kontroli zrzędzącej baby traci grunt pod nogami i nie wie co jest OK, a co nie. Pytanie co robić? Stać się taką babą? Bo może jednak Wam trzeba mówić co macie robić i jak, bo przecież mamy całe życie Wam to mówiły? A może po prostu ja mam pecha i mało rozgarniętych facetów spotykam… ;)

    • Alvaro

      Nie martw się, i tak Cię pewnie nie kochał, więc za wiele nie straciłaś. Ewentualnie miał jakieś problemy z samym sobą, więc na jedno wychodzi. Jeszcze jedna opcja, że to co Ty widziałaś jako dawanie swobody, on odbierał jako brak zainteresowania.

      Niemniej ja, jako osoba w całkiem udanym związku, bardzo sobie cenię swobodę(którą nie zawsze niestety mam) i mimo że kocham swoją partnerkę, irytuje mnie obrażanie się jak to nie poświęcam jej uwagi, podczas gdy robię coś dla mnie ważnego i chcę mieć chwilę spokoju i to delikatnie zaznaczam.

      Aczkolwiek oczywiście trzeba znać umiar, między dawaniem swobody a brakiem zainteresowania zdaje się być dość cienka linia. No i nie każdy mężczyzna(jak i kobieta) jest taki sam, także to co by mi pasowało, mogło nie pasować Twojemu byłemu.

      Wracając jednak do pierwszego zdania, po prostu wydaje mi się, że jak by Cię kochał, a nie byliście akurat na etapie jakiejś poważnej kłótni, to prawdopodobnie by Cię nie zdradził(co wnioskując z Twojej wypowiedzi, zrobił).

      Powodzenia!

  • Asia

    Czym dla Ciebie, drogi Autorze, jest marna praca?

    • Volant

      Taka, w której zarabia się mniej niż średnią krajową netto. Jedyny wyjątek dotyczy takiej pracy, która nie daje kokosów, ale pozwala się realizować i uszczęśliwia na tyle, że to samo robiłoby się też za darmo.

  • Krzysiek Humeniuk

    O to chodziło! Poranek uratowany :)
    Świetny tekst!

    • Volant

      Dzięki Krzysiek :)

  • Klaudia

    Fajny tekst, dobrze się go czyta. Niby takie oczywistości ale trzeba czasem takie oczywistości usłyszeć głośno :))
    Ale… mam uwagę/ pytanie do ostatniego punktu… Otóż z góry zakładasz, ze kobieta w depresji to kobieta bez mózgu, która nie ma nic do powiedzenia. Osobiście uważam, że nie ma to związku. Kobieta może mieć depresje i mieć coś do powiedzenia :) A z drugiej strony kobieta z wielkimi piersiami i zerową inteligencją nie musi być rozchwiana emocjonalnie :) Pozdrawiam! K

  • Damian Krawczyk

    Świetny tekst. Trudno jest się to z czymkolwiek nie zgodzić ;)

  • kinia

    Fakt,tekst daje do myslenia przynajmniej jesli chodzi o mnie,dobrze czasami zrozumiec jak to wszystko odbiera druga strona. Nie rozumie tylko czemu, az w takim swietle stawiacie nas- KOBIETY. Owszem jestesmy dziwne,zmienne,ale chyba mamy jakies zalety? Po tym artykule mam wrazenie ,ze siebie przedstawiacie za biednych a nas za tyranki. Moze i takie sa,ale ja bede bronic tych,ktore nie raz dla faceta zrobily naprawde duzo,myslac ze warto,ze akurat ten nie zawiedzie i to ON tego nie docenial,mial to dupie,brał nic od siebie nie dajac. Jak to sie ma w takim razie do tego ze niby to my zbyt malo dajemy z siebie? Mamy duze oczekiwania? Tak,bo jak sie trafi na jednego takiego balwana,ktory udawal kogos kim nie jest,to pozniej trudno w pelni zaufac i ma sie wieksze oczekiwania.Nie jestem desperatka ani zadna feministka,wiem ze zawsze obie strony maja swoje racje.

    • Volant

      Masz rację, kobiety mają ogromnie dużo zalet. Nie napisałem tego, ale tylko ze względu na temat tekstu.

  • Kokoszanel

    Ten komentarz jest do innego artykułu JBC.

  • Gocha

    Jak ja uwielbiam teksty, próbujące generalizować obraz danego typu człowieka. Płeć. Straszna wielka płeć. Hiper-różnica. Giga-przepaść. Przecież są dwa bieguny – kobiecość i męskość. Jedno należy do kobiet, drugie do mężczyzn. I nic poza tym, na tym koniec, nie wolno nam być nigdzie dalej. Pozwólcie, że coś wam powiem internetowi przyjaciele. To jak nas kultura warunkuje, to tylko ziarenko piasku przy ogromie rzeczy, którymi jesteśmy. I dlatego porównywanie ludzi, zestawianie ich ze sobą pod kątem konkretnych cech (wliczając w to obecność penisa lub jego brak), jest nonsensem. Nie, nie każdy mężczyzna pragnie trójkąta. Znam nawet kilku takich, którym to zupełnie nie imponuje i wolą, żeby pewne fantazje, pozostały fantazjami. Nie, nie każdy facet jest napędzany całe życie przez owo „skomplikowanie”, które w tym przypadku oznacza zwyczajne kompleksy i potrzebę pozbycia się ich za pomocą różnych narzędzi. Nie mówię tego, żeby się pokłócić, żaden w tym mój interes – mówię, bo znam całkiem sporo mężczyzn. Z kilkoma się spotykałam, z innymi się przyjaźnię. Lubię ludzi, lubię z nimi rozmawiać, lubię słuchać jak się otwierają. Sprawa nie jest taka prosta – napiszemy tekst o zbiorze cech właściwych danej płci i to będzie super kompendium wiedzy. Wiecie co wystarczy do dobrej relacji? Wystarczy się wzajemnie uważnie słuchać i mówić dokładnie o co nam chodzi. A jak nie wiemy o co chodzi, co UWAGA, zdarza się i mężczyznom i kobietom (SZOK), to próbujemy do tego razem dojść. Autorze, piszesz o sobie, może o grupie znanych Ci kolegów, ale ja sama znam co najmniej czterech, którzy by nazwali ten tekst stekiem bzdur, bo ich problemy, odbiegają miliony lat świetlnych od tego, co tu jest napisane. Więc nie, nie zgadzam się. Kategoryzując się na dwa bieguny, pozbawiamy samych siebie czujności wobec drugiego człowieka. Człowieka, który może nie być „typowym facetem” (cokolwiek to u licha znaczy), lub „typową laską” (ponownie ???) i być przy tym piękną i bogatą wewnętrznie osobą. Pozbawiamy, bo mówimy – tak właśnie działa facet/dziewczyna, podczas gdy przyczyny rozdrażnienia, żalu, smutku, gniewu i wszelkich negatywnych emocji mogą leżeć zupełnie gdzie indziej. Przykład: jak panowie czasem rozmawiają, że któraś żona strzeliła focha i jest od razu „pewnie ma okres” albo „baby tak mają, przejdzie jej” i to wszystko. Żeby nie było, że jestem jednostronna – co robią dziewczyny? NIC. Czekają. On ma kupić kwiaty, wino, on się ma domyślić i wszystko sam zauważyć. I słyszy się potem „faceci są okropni, w ogóle się nie domyślają”. A może raz zamiast generalizować, spójrz na tą drugą osobę nie jak na osobnika płci przeciwnej, co przecież tak bardzo was różni (no dramat po prostu), tylko jak na kogoś, kto tak jak Ty, ma zalety, wady, wspomnienia – te złe i te dobre, gorsze i lepsze dni, różne hormony, które różnie działają… i POROZMAWIAJ. To naprawdę wystarczy. I starczy już wielkich artykułów o problemach bab, facetów, ludzi grubych, chudych czy gejów. Piszmy o ludziach i szukajmy jak możemy sobie pomóc poza wszelkimi różnicami. Bo ja coraz częściej czuję, że więcej nas jednak łączy niż dzieli. Pozdrawiam ciepło!

    • szaro-bura

      A właśnie pod tym komentarzem się podpisuję. Dobry komentarz. Słuszne uwagi. I choć tekst nie jest najgorszy to najwyższych lotów też nie jest. Jeśli pan V chcę pisać o facetach dla kobiet powinien przemyśleć sprawę i napisać tak jak kobieta tego wymaga :) Jeśli zaś pisze o facetach dla facetów to spoko. Nie powinno mnie tu być ^^

    • Aqu

      Świetnie podsumowane, lepiej bym tego nie ujęła:) Z drugiej strony takie generalizacje, uśrednienia i stereotypy są ludziom potrzebne do funkcjonowania, upraszczają świat i pozwalają nie zwariować w kalejdoskopie postaci. Jednak kiedy już postanowimy się którejś z tych postaci przyjrzeć bliżej, związać się z nią, warto spojrzeć uważnie i zauważyć, że ta średnia nie istnieje – to, co się odnosi do ogółu nie przenosi się na jednostki, pies i jego pan nie mają po trzy nogi;)

  • mazzika

    Niestety jako kobieta muszę się zgodzić z większością tekstu. Zrozumiałam to 3 lata po ślubie. Miałam pretensje, że mąż mnie nie przytula, że nigdy nie dostałam nic bez okazji… Fochy i milczenie o byle co zabijały nasz związek. A któregoś dnia dotarło do mnie, że ja też tego nie robię ( po za prezentami). Biorąc pod uwagę fakt , że mąż jest inżynierem – co chyba z automatu skreśla romantyzm;-), zaczęłam zachowywać się tak, jak oczekiwałam tego od niego..
    Po 3 dniach znowu się przytulaliśmy, wygłupialiśmy i po prostu jest jak kiedyś :-) więc jeśli pani chce być traktowana jak księżniczka, powinna swego pana traktować jak księcia. A i jeszcze apropo tego, że facet chce być we wszystkim lepszy. Bo mimo tego całego postępu faceci nadal chcą być opiekunami, zapewniać bezpieczeństwo i czuć, że tak jest. To daje im poczucie ważności i że są potrzebni!!!!

  • Bzdura

    Faceci szukają ciepłej, kochającej i doceniającej kobiety? Totalna ściema. Taka sama jak ta, że dla kobiet wygląd nie jest ważny. I to męskie kłamstwo i to kobiece, ma pokazać jacy to nie jesteśmy płytcy.

    • Alvaro

      Ok, to czego wg Ciebie szukają? I mówię tu o dłuższym związku, a nie jednonocnej znajomości?

  • Lelka

    Może jestem tępa i nie umiem wyciągać wniosków, ale potrzebuję bezpośredniej odpowiedzi, bo gość mnie rozwala:D

    Poznany w klubie, przetańczona noc, całowanie, miło i przyjemnie, „znajdę Cię na fb” (mnóstwo wspólnych znajomych, studia itp, cud że się nie znaliśmy)
    Ja znalazłam i się odezwałam po kilku dniach (piękne stosowanie się do wskazówek, Volant możesz być dumny!;)) bo milczał, napisał, że chętnie się ze mną spotka jak wrócimy (akurat szły święta i wszyscy wybyli)

    Nie odzywa się teraz, więc sprawa byłaby oczywista, że ja wykonałam pierwszy krok, więc teraz wiem, że to była tylko grzeczność z jego strony…
    gdyby nie to, że 2 razy się spotkaliśmy przypadkiem, tylko „cześć”, bo w oficjalnych dość warunkach albo w pędzie, ale wlasnie to gapi się i gapi otwarcie i uśmiech i jakby chciał podejść i… Aż koleżanka ze 2 razy mi mówi, że facet się ślini jakiś i czy się znamy

    Przecież jak jest taki nieśmiały to może napisać na fb, nie?
    Mogę oficjalnie o nim zapomnieć i dać sobie rozgrzeszenie za próbę wykorzystania szansy?;)

    • Krisu

      Jako facet mogę Ci powiedzieć, że on jest pewnie z tych trochę pizdowatych ( ja też taki byłem ;p ) którego trzeba ośmielić i naprowadzić jak być prawdziwym mężczyzną.

      I jeśli Tobie się on podoba to bym Ci radził, żebyś wykonała jeszcze z 1/2 kroki żeby się z nim spotkać ( czyli odwalić robotę, którą on powinien zrobić ale się boi czegoś, nie umie na trzeźwo zagadać albo taka niemowa jak ja )

      Ale taki gośc będzie Ci potem praktycznie na 100% wierny.

  • kap

    punkt 4 to bzdura, ja chcę trójkąt, mój facet nie- twierdzi, że nie chce żadnej innej i nie przekonują go argumenty, że to byłaby tylko zabawa…

  • Sway

    Czy tylko mi zrobiło się smutno jak to przeczytałam? Jak dla mnie można to podsumować tylko jednym punktem: Facet to kompletny egocentryk. Oczekuje od kobiety tego, tamtego i najlepiej żeby ta kobieta sama do niego przyszła i nigdy nie odeszła. Co najwyżej on będzie mógł ją rzucić jak sobie coś wymyśli. Kobieta jest tylko dodatkiem i ozdobą w życiu mężczyzny, a jej zadaniem jest organizowanie trójkątów. Otóż nie, mój drogi. Nie obchodzą mnie Twoje kompleksy i wizja idealnej partnerki (ups! przepraszam, nie partnerki, TWOJEJ dupeczki, bo o partnerstwie nie masz pojęcia). Związek to nieustająca walka o drugą osobę, czasem mogłoby się wydawać, że nawet z nią samą, sztuka znajdowania kompromisów i umiejętność akceptowania drugiej osoby, a nie ugotowany ciepły obiadek i słodka lalka, która będzie tylko koić Twoje skołatane nerwy.

    • naira

      Podpisuję się po raz kolejny. Choć przyznam, że nie w 100%. Dlaczego? Ponieważ tutaj znowu sprawa rozbija się o polaryzację i generalizację. Są kobiety, które są skłonne poświęcić się dla mężczyzny i dawać mu ukojenie w każdej sytuacji. Tak, są takie. Nieważne, że to nieuczciwe, nieważne, że tu nie ma partnerstwa, ale takie są. Są to kobiety zazwyczaj z zaniżonym poczuciem własnej wartości, które w ten sposób (matczyny) czują się ważne i potrzebne. I dla takich tego typu układ jest super, świetny i idealny. I dobrze. Tak samo, jak i są mężczyźni (jak widać), którzy takich kobiet szukają. Którzy być może potrzebują drugiej matki, bo nie dostali od swojej pierwszej wszystkiego tego, co chcieliby dostać. Egocentrycy, którzy nie widzą, że walka, to nie tylko męska rzecz, ale że w tej chwili zawodowo walczą wszyscy. I mężczyźni, i kobiety. A czasem kobiety muszą bardziej, żeby otrzymać tyle samo pieniędzy i szacunku, co mężczyźni na podobnym stanowisku. Czasem. Nie zawsze. Bo tego nie da się generalizować. Ważne jest jedno – żeby tworząc związek mieć podobne oczekiwania. Więc niech chłopcy szukają matek, mężczyźni – partnerek itd. Wtedy wszyscy będą szczęśliwi. Ale niech nie oczekują, że cały świat dostosuje się do ich wizji relacji, bo każdy ma inną i to jest w życiu piękne – różnorodność. I, błagam, skończcie z tą durną generalizacją, która próbuje w bardzo prymitywny sposób upraszczać świat. Tu nie ma wspólnego mianownika. Człowiek jest istotą zbyt skomplikowaną, żeby taki znaleźć. I całe szczęście.
      PS. Żeby nie było, pisząc o chłopcach szukających matek, nie mam na myśli tylko jednej strony. Są też dziewczęta szukające ojców. I tu znowu polaryzacja nie ma sensu, bo wszystko zależy od doświadczeń, a nie płci.

      • GrzesiekR

        Popieram całą wypowiedź, szczególnie krytykę dotyczącą generalizacji i polaryzacji. To bardzo negatywne zjawiska, które są niestety w powszechnym użyciu. Ludzi jest 7 miliardów, a płcie tylko dwie, generalizowanie tutaj to nie jest dobry pomysł. Polaryzacja również do niczego dobrego nie prowadzi. Ale to łatwe i przyjemne, więc się tak robi.
        Niemniej, tekst bardzo dobry, autor często trafia bardzo celnie w setno.

    • Vykos

      Jesli zwiazek ma polegac na ciaglej walce i kompromisach to po cholere komu taki zwiazek? Ludzie powinni byc razem, bo czuja sie razem dobrze. Jesli komus jest ze soba zle, bez przerwy musza isc na zgnile kompromisy – po co byc razem? Na swiecie jest 7 miliardow ludzi, a zycie tylko jedno. Meczyc sie z kims w imie czego?

      • naira

        Nie ma związków bez kłótni i konfliktów. Nie ma. Nie ma ludzi o identycznych poglądach i gustach. Sztuką jest umiejętność rozwiązywania tych konfliktów i dochodzenia do wspólnych wniosków i do porozumienia. Wydaje mi się, że o to chodziło Sway, gdy pisała o walce. Czy się mylę? Czy znasz chociaż jeden związek, trwający więcej, niż 5-10 lat, w którym partnerzy są zawsze zgodni i nigdy nie muszą się do siebie dopasowywać? Nie musisz odpowiadać. Odpowiedz sam sobie. Oprócz konfliktów partnerzy też zawsze muszą się starać dla drugiej osoby, a nie po prostu być. Jeśli w związku tego nie ma, to partnerzy kończą, jako dwójka „zdziadziałych” (ostatnio spodobało mi się to słowo xD) jednostek, które żyją obok siebie i już dawno rutyna ich zjadła. Takie relacje albo się kończą, albo partnerzy zaczynają się zdradzać, żeby poczuć znowu „to coś”, tę iskrę, którą, gdyby chcieli poczuć ze sobą, można osiągnąć po takim czasie tylko wzajemnym staraniem.

      • Vykos

        Zacytuje: „Związek to nieustająca walka o drugą osobę, czasem mogłoby się wydawać, że nawet z nią samą, sztuka znajdowania kompromisów i umiejętność akceptowania drugiej osoby, a nie ugotowany ciepły obiadek i słodka lalka, która będzie tylko koić Twoje skołatane nerwy.”

        Akurat obiadek mnie malo interesuje osobiscie, ale slowo nieustajaca oznacza ze caly czas cos jest nie tak. Po co wtedy byc razem? Rozumiem, ze zawsze sa jakies tarcia, ale jesli idea bycia razem maja byc przepychanki non-stop to dla mnie bez sensu. Akceptowanie drugiej osoby owszem, ale bez przesady, jesli ktos z interesujacej osoby zamienia sie w kanapowego wieloryba to cos jest nie tak.

    • Alvaro

      Cóż, artykuł generalizuje i nie jest idealny, ale ten komentarz wygląda mi na wylew frustracji opartej na nieudanym życiu uczuciowym. Co więcej, wydaje się, że ma to źródło w jakichś złych wzorcach… Który dobry związek polega na nieustannej walce? Co to za związek? Czy nie lepiej byłoby go zakończyć w takim wypadku?

      I skąd wiesz, że „Związek to nieustająca walka o drugą osobę”? Czy to przypadkiem nie jest zbyt wielka generalizacja, tym razem z Twojej strony? To, że Ty musiałaś walczyć całe życie o swojego partnera nie znaczy, że wszyscy czy nawet większość to przeżywała.

      Pozdrawiam

  • Aniś

    Lepiej późno niż wcale, dzięki V. <3

  • księżniczka w wysokiej wieży

    1. gdy podszedł do mnie typek z zapytaniem czy umówimy się na kawę odpowiedziałam że nie, bo już mam chłopaka, ale że to bardzo miłe z jego strony i żeby próbował dalej, życzyłam mu też powodzenia. to krzywdzące stwierdzić że kobiety są okrutne. może księżniczko-suki owszem, ale nie generalizujmy.
    2. kobiety też mają. wielkie mi odkrycie. to ludzkie, nie przypisane do płci.
    3. wina leży po obu stronach. to błędne koło- kobieta bez oparcia w mężczyźnie sama staje się dla siebie oparciem i delikatność jest wtedy szkodliwa, natomiast mężczyzna w zderzeniu z taką kobietą nie potrafi być względem niej męski.
    4. co wspaniałego jest w trójkącie? chyba za dużo porno…
    5. to też takie bezpłciowe. równie dobrze można podciągnąć to pod kobiety. tym bardziej że hej! idealna? ale tamta ma lepsze cycki. no to ideał czy nie? no i postawa roszczeniowa której mężczyźni nie wykazują. czy ja mam problem z logicznym myśleniem czy autor?
    6. również moim zdaniem wybrał źle.
    7. nie chodzi o rywalizację, to zwykłe testowanie. kobieta odpowiedzialna i świadoma nie weźmie sobie faceta bez „crushtestu”. chyba lepiej sprawdzić przed ślubem czy nie jest agresywny, nie ma skłonności do ucieczki w alkohol i inne. czy może lepiej po ślubie to odkryć gdy jest już za późno i pojawią się dzieci? i kobieta nie robi tego z premedytacją. kieruje się po prostu intuicją dzięki której powinna odsiać kiepskich mężów i ojców. jeśli mężczyzna oblewa test to trudno, nie zaniżajmy sobie standardów i nie bierzmy tego co się po prostu rusza.
    8. i znów generalizowanie. czy każda kobieta jest pustą księżniczką? to chyba zależy od tego gdzie się ją znalazło. obawiam się że np w czytelni czy na kółku szachowym ciężko o pannę bez mózgu, ale w clubie jest ich na pęczki.
    i nie chodzi o to że kobieta ma być zimną suką podchodzącą selektywnie do facetów jak do rasy rozpłodowej. bądźmy dla siebie ludźmi, wiadomo. ale raz jeszcze napiszę- nie zaniżajmy własnych standardów i nie gódźmy się na byle co.
    w ogóle moje skojarzenie do tego tekstu —> https://www.youtube.com/watch?v=h-xlbJdu5XU

  • Karolajna

    Niby wnioski do których idzie samemu dojść, a jednak..Zawsze takie artykuły od nowa zastanawiają. Niby my kobiety często wiemy o tym wszystkim, a bezmyślnie działamy odwrotnie.
    Krótko, zwięźle i po Volantowsku.
    Gut. ;)

  • ada

    ad. 5 podsumowując, nie ma sensu się starać i inwestować w związek, bo zawsze może mu odwalić bez powodu. PIĘKNE, generalnie w tej jednej prawdzie o mężczyznach (i kobietach) mieści się natura relacji damsko-męskich: miej na to wy******, bo zawsze możesz usłyszeć aufwiedersehen, co prawda niekiedy może się udać…dopóki się nie zepsuje…Volant tą uniwersalną i defetystyczną prawdą możesz podsumować całą blogową twórczość. GRATULACJE!

  • arogancki

    chyba zartujecie ze sie tak w wiekszosci pod tym podpisujecie.. jezeli facet ..to rodzaj meski co dynda mu cos pomiedzy nogami… to po odpowiedzi „nie” nie spadnie jego ego..no chyba ze to przepraszam pizda a nie facet.. do kolezanki ktorejs wyzej.. facet podchodzi i sie pyta czy sie umowimy na kawe… no to zakladam ze nie jest nudziarzem skoro to jego tekst do zagadania:) ironia jakby ktos nie zrozumial:) kolejna rzecz 3kat a pomnik.. autorze drogi nie ma kolesia co ma pomnik a nie mial wczesniej takiej liczby kobiet:) bralbym zdecydowanie pomnik! jeden z komentarzy..” to nie oplaca sie inwestowac” pamietaj kolezanko iz moze to pisal chlopak podnoszacy swojego ego:) ( nie obrazam autora ale takie z deka mam odczucie) kazdy chlopak wart jest 1zl i viceversa;) ostatecznie podsumowujac jezeli to byloby opowiedziane pomiedzy dziewczynami podczas domowki .. spotkania etc.. to moze i mialo by to sens.. „jako ze ja ten chlopak co odrzucaja mnie wszystkie dziewczyny zawsze mowia nie.. to dzis Ty sluchasz co mowie… mowie to pol zartem a w kazdym zarcie przeciez jest cos prawdy .. to Ty dziewczyno mnie nie odrzucisz dasz mi szanse” ok to by bylo dobrze zaplanowany atak.. takto:) w skali prawdy 4/10 aczkolwiek dla 19stek.. moze to cos da… odezwal sie 26latek:)

  • emma

    tekst świetny! <3

  • Gburrek

    „Mężczyźni chcą mieć spokój w związku i walczyć poza nim. Wy zawsze upewniacie się czy to ten właściwy dając mu chaos tam gdzie on szuka ukojenia. ”
    Wow, trafiłeś mnie tym zdaniem. To jest też, przynajmniej u mnie, powiązane z jakimś pseudo ambicjonalnym szukaniem lepszego na zasadzie – jest dobrze? nie będę się tym zbytnio cieszyć bo np. w filmie, który właśnie obejrzałam bohaterowie pokazali, że mogłoby być jeszcze bardziej romantycznie i namiętnie. I zaczyna się szukanie dziury w całym.

    *

    Pośród mnóstwa podobnych do siebie blogów cwaniaków na jakie ostatnio trafiam ten jest i pozostaje od jakiegoś czasu w mojej czytelniczej czołówce i zawsze chętnie tu zaglądam. Tak trzymaj!

  • Tomek

    Duży plus za wspomnienie o trójkątach. Owszem, lubię trójkąty i mam dziewczynę, która też je lubi. To wspaniała sprawa i jest nie tyle określeniem statusu co poziomu otwartości intelektualnej oraz (co ważne) umiejętności społecznych. Powiedzmy sobie szczerze: w świecie facetów, którzy mają problem ze skłonieniem jednej dziewczyny, by poszła z nimi do łóżka, skłonienie dwóch, żeby zrobiły to w trójkącie to Mount Everest. Bawią mnie ludzie ciągle postrzegający takie rzeczy jako coś stojącego w sprzeczności ze związkiem (gdy po cichu o tym marzą). Nie ma wiele bardziej integrujących parę doświadczeń niż wspólne wyrwanie laski i zaciągnięcie jej do łóżka. Jeżeli masz partnera, z którym możesz mieć takie przygody to wiesz, że to nie zdarza się często i trafiłeś na kogoś naprawdę wyjątkowego.

  • Kejt

    Nie wiem co jest bardziej wciągające – tekst czy komentarze. Tyle życia w jednym miejscu!

    PS „Nie masz wpływu na to czy facet z tobą będzie czy nie”
    On też nie ;) Według mnie jakoś nietrafnie to zestawiłeś. Nawet jeśli facet jest idealny to zawsze będzie miał „podstawowy pakiet wad” przez co też odczuwamy to samo co Wy:
    „Bo jest nieszczęśliwy. Bo potrzebuje samotności. Bo nie czuje się męski (->kobieca) i doceniany. Bo tamta laska ma ładniejsze cycki (-> tamten facet ma ładniejszy uśmiech). Bo nowa jeśli nie jest lepsza to przynajmniej jest nowa. Bo chce pojechać do amazońskiej dżungli i nie wie czy wróci. ”

    Przetestowane, sprawdzone, podważam!

  • Kobieta

    Widzę, że wszyscy się zachwycają tym tekstem, więc mam taką odmienną od wszystkich refleksję ( i ładnie proszę autora, żeby mi odpisał):

    Jest napisane, że kobieta może się starać, robić najlepsze kotlety na świecie i być idealna (wg. opisu, który zamieściłeś), ale ma się nie zdziwić, że facet ją zostawi, bo inna miała fajniejsze cycki i jest nowa.

    Więc moje pytanie brzmi, po co ona ma się starać?

    I może jest to wina mężczyzn, że kobiety przestały być urocze i ciepłe, bo wpadły na to, że bez względu na to jak bardzo będą się starać, to i tak mogą zostać na lodzie.

    Z niecierpliwością czekam na odpowiedź.

    • Volant

      Problem nie jest w tym, że przez mężczyzn kobiety przestają być „ciepłe i urocze”, ale w tym, że zadziwiająco często tylko takie udają. Moim zdaniem problem leży tutaj:

      Najczęściej jednak najlepsze powody podsuwają same kobiety – zbyt roszczeniowe, zbyt wiele oczekujące i zbyt mało dające z siebie.

      Z męskiego punktu widzenia (bo ty możesz to z drugiej strony widzieć inaczej) jest ogromna rzesza kobiet, które myślą, że czarna bielizna i gotowanie obiadów to wystarczający budulec silnego związku, który przysłoni braki jakie mają w charakterze. Taka kobieta przerzuca swoje problemy osobiste na partnera, nie potrafi kontrolować swoich emocji i się komunikować, a zamiast tego myśli, że „kotletami” to przysłoni, bo przecież „robi to tylko dla niego”. Nikt nie jest z kimś tylko dlatego, że robi wyśmienitą zupę ogórkową, a jeśli gdzieś istnieje facet, który to powie to będzie to najsmutniejsza rzecz jaką usłyszałem w życiu. Ludzie są ze sobą ze względu na całokształt i o ile krótkoterminowo można coś ugrać seksownym ciałem i równie seksowną bielizną to długoterminowo liczy się osobowość: bycie szczęśliwą, poukładaną osobą, samoświadomość czy umiejętność dogadania się.

      A co do trwałości związku to było to w dużej mierze oczko puszczone do was, bo kobiety strasznie często nie dopuszczają do siebie, że związek posypie się bez ich winy. Zamiast tego myślą, że wszystko zależy od nich przez co później bawią się w kontrolowanie, stresowanie i martwienie czym odbierają jemu powód, żeby z nią być, bo po co ma chcieć być z osobą, która daje mu kotlety zamiast szczerej satysfakcji ze związku? Zaakceptowanie, że nie ma się wpływu na pełne 100% sukcesu związku tak naprawdę poprawia jego jakość.

      Na koniec powiem, że to prawda, że facet zawsze będzie mógł was zostawić, ale to przede wszystkim dotyczy tych, którzy nie zrealizowali się przed rozpoczęciem związku (czyt. mają jeszcze w głowie przekonanie, że kolejna cipka zmieni ich życie) ani nie realizują się w nim (czyt. nie czują się męscy, atrakcyjni, nie walczą, nic nie osiągają i czują się jak więźniowie przykuci do ściany). To jest możliwe do wyeliminowania. Reszta jest kwestią dogadania się.

      Odpowiedziałem?

      • Kobieta

        Dziękuję za odpowiedź.

        Strasznie się przyczepiłeś do tych przysłowiowych „kotletów”. Chodziło mi o kobietę idealną wg. powyższego tekstu ( co pominąłeś w swojej odpowiedzi dopisując tylko kolejne wyroby kulinarne), bo jak sam napisałeś – nawet jeżeli będzie idealna – będzie spełniała wszystkie wymagania: będzie ułożona emocjonalnie, seksowna, dobra, miła i uprzejma , to i tak może się to skończyć różnie.

        Więc nasuwa mi się kolejne pytanie po co taki punkt w powyższym tekście.

        Jestem w wieloletnim związku i nie ma tak, że kobieta powinna albo mężczyzna powinien. Oboje „powinni” , jak obie strony chcą i się starają, to jest szansa na udany związek.

        A jeżeli mężczyzna zdobywca – potrafi się tylko nad sobą użalać, bo usłyszał nie od pustej laski w klubie, którą chciał przelecieć to nie wiem o co, to całe halo.

        Mężczyźni w dzisiejszych czasach ciągle się nad sobą użalają (z różnych powodów) i chyba najwyższy w czas wziąć się w garść i nie zwalać wszystkiego na kobiety.

      • Volant

        Strasznie się przyczepiłeś do tych przysłowiowych „kotletów”. Chodziło mi o kobietę idealną wg. powyższego tekstu ( co pominąłeś w swojej odpowiedzi dopisując tylko kolejne wyroby kulinarne), bo jak sam napisałeś – nawet jeżeli będzie idealna – będzie spełniała wszystkie wymagania: będzie ułożona emocjonalnie, seksowna, dobra, miła i uprzejma , to i tak może się to skończyć różnie.

        Bo cztery razy przeczytałem ten fragment i nigdzie tam nie opisałem warunków idealności w tym tych, które ty wymieniłaś :)

        Zgadzam się z tym, że mężczyźni dużo się nad sobą użalają, ale też kobiety są bardzo mocno roszczeniowe. Czasem słusznie, czasem nie tak jak to w życiu. Dlatego uważam, że najlepsze jest to podejście, które sama opisałaś – oboje powinni. Oni wziąć się w garść, one zweryfikować swoje przekonania i oczekiwania.

  • Ewa

    Bardzo ciekawy tekst, przyznaje. Bardzo mi się podoba językowo.

    Ale nie zgodzę się ze wszystkim. Albo nawet z większością.
    Dodam, że jestem od prawie trzech lat w udanej relacji. Mieszkamy ze sobą, on chce mi się oświadczyć, ja nie chcę. On ma lat 30, ja 24.

    To nieprawda, że NIE MAMY WPŁYWU na to, czy druga osoba odejdzie czy nie. To dotyczy także kobiet. Też miewamy fanaberie, problemy, też chcemy być same, też chcemy odbyć samotną podróż. Ale jednak, związek tworzą dwie świadome osoby, które mogą się porozumieć i jeśli są ze sobą szczere, to takie rzeczy stają się jasne. Że jesteśmy razem. Albo że on/ona odejdzie z konkretnego powodu. To o czym piszesz dla mnie pasuje tylko do „chodzenia z kimś”. Nie dojrzalszej relacji. Nie związku, w którym żyjemy razem – tylko się spotykamy ot tak, bo to przyjemne.

    Kobieta ma być kochana, ciepła i spokojna? To chyba tylko dla mężczyzn, dla których związek miłosny jest sprawo czwartorzędną w życiu. Po pracy, hobby i znajomych. Nie ma nic gorszego niż zanudzić faceta na śmierć i jeszcze do tego nie być osobą asertywną tylko układną ponad wszelką miarę. Niech się kochany realizuje po swojemu – ja ugotuję obiad. Ok, rozumiem, może części panów to odpowiada. Potem mają dużo czasu na znacznie ciekawsze kochanki. Ale to nie dla mnie i nie dla wszystkich facetów.

    Trójkąt. Też tak uważałam. Rozmawiałam o tym z moim facetem bardzo dogłębnie. Byliśmy pod mocnym wpływem, tzw. fala szczerości. Powiedział, że go to nie bawi. Pytałam też czy byłby zazdrosny, że ja kocham się z inną kobietą. Powiedział, że tak.
    Nieładnie jest oceniać, ale wydaje mi się, że taka potrzeba trójkąta bierze się z niepewności własnej męskości. Podobnie jak potrzeba wielu partnerek seksualnych.

    Szkoda, że mężczyźni się boją i mają duże kompleksy. Z takimi są zazwyczaj problemy. Mój też ma – nie jako mężczyzna, ale jako człowiek po prostu. Lecz nie było dla niego problemem poderwanie mnie i zdobycie w takim stopniu, że z nim mieszkam od dwóch lat i pewnie nasza relacja pójdzie w stronę, którą on chce. Umiemy się dogadać.

    Mężczyzna to popierdolona istota? To w takim razie nie wróżę mu sukcesu w życiu prywatny. Mam dość hardy charakterek i dużą potrzebę niezależności, ale uważam, że w związku to mężczyzna powinien wiedzieć, w którą to idzie stronę. Z mojego doświadczenia tak wynika. Kobieta na to, co chce facet się zgadza bądź nie.

    I jeszcze jedno, z artykułu widzę duży dystans kobieta-mężczyzna. A czy kiedy się razem żyje, to nie jest się przypadkiem dla siebie najbliższą osobą? Także przyjacielem? Wiadomo, nie wiemy o sobie 100% wszystkiego, ale jednak więcej niż osoby trzecie. Z tą osobą mieszkam, jej się zwierzam, mnie widziała na szczycie, i w zupełnej rozsypce, tylko ona zna moje wszystkie lęki, problemy rodzinne, co mnie najbardziej cieszy, z czego najbardziej jestem dumna, co w sobie lubię, i jak się zmieniam, kiedy zbliża mi się okres.

    Test świetny. Bardzo fajnie się czyta. Angażujący. Ale przypomina mi właśnie Kominka. Jakby autor tekstu nigdy nie był w pełnym związku, gdzie się ze sobą autentycznie jest tu i teraz, gdzie się żyje – a nie tylko ze sobą się chodzi.

  • zaxx

    Trochę „rozwaliły” mnie komentarze pod artykułem.
    Wg mnie – to mega zabawny, na luzie i z dystansem artykuł „jak śmiesznie świat postrzegają faceci” a nie poradnik „będzie trójkącik – facet nie odejdzie”.
    Dziewczyny – to nie jest tekst „100 % dieta 1000 kalorii – pewien sukces”.
    Zobaczcie – w komentarzach pokazujecie te cechy na które zwracał uwagę Volant :)

  • Karolina

    świetny tekst, i z pewnością to wszystko prawda, bo kto inny bardziej zna się na facetach niż sam facet :) Jednak mam wrażenie, że większość z nich ukrywa wrażliwość i wszelkie emocje pod maską pewniaka, chociaż z drugiej strony to chyba nie zależy od płci tylko od charakteru, a więc wszystko znów sprowadza się do tego, że niezbyt dobrze trafiałam w życiu ;)

  • Mario

    Zgadzam się, że
    mężczyźni mają kompleksy. Ja prawie rozstałam się z moim chłopakiem, ponieważ
    nie był w stanie zaakceptować, że jest ode mnie niższy i nie pozwolił mi nosić
    butów na wysokich obcasach. Sytuacja zmieniła się kiedy odkryliśmy buty
    podwyższające dla mężczyzn: http://www.mario-bertulli.pl/content/52-meskie-buty-podwyzszajace

    Na początku miał pewne opory, ale
    kiedy ośmielił się je włożyć po raz pierwszy, nie potrafił już chodzić w
    żadnych innych butach.

  • Darecki

    kobieta z mózgiem też jest kobietą :(

  • Ania

    Przy którymś tekście chyba dostanę orgazmu z zachwytu!

  • Punkt: on nie chce z tobą rywalizować jak dla mnie jest z tych wszystkich najważniejszy, a odnośna do tego, że on potrzebuje spokoju a nie wiecznie trwającej walki jest bardzo trafna. Wiem, bo mój związek nauczył mnie tego, że traktowanie siebie równo jest priorytetem. Jeśli ja po pracy marzę o ukojeniu, to on tym bardziej i nie jest to czas na poważne rozmowy. Oczywiście to jeden przykład z tysiąca, ale bycie wrogiem w związku nie wróży nic dobrego.
    A co do punktu o tym, że mężczyzna realizuje się zdobywając to przyszło mi na myśl moje dawne i głupie podejście do tematu, w którym twierdziłam, że mężczyzna musi wybierać między swoją pracą/pasją a swoją kobietą, jeśli np na to pierwsze poświęca tyle czasu, że trudno mu nawet wyrwać się na wypad do łazienki, więc co dopiero mówić o seksie ze swoją partnerką. Jednak to wcale nie tak. Kobieta powinna być inspiracją dla mężczyzny i na odwrót. To przez nią on czuje, że może wszystko, więc może i pracować 24h/dobę, dla niej. Oczywiście trzeba tu znaleźć złoty środek bo nie może być tak, że przez to w ogóle się nie widują, ale jeśli ona robi problem z tego, że zamiast łazić wszędzie za nią on chce pobyć także gdzie indziej to bez przesady.
    Tak, WY faceci jesteście bardzo tajemniczymi i dziwnie skonstruowanymi istotami, ale to przez to jesteście tak pociągający. Ten świat byłby cholernie nudny gdybyśmy byli tacy sami a jeszcze gorzej gdybyśmy byli idealni. Także pozostańcie tacy popaprani do końca świata i jeszcze dłużej! :D

  • „Możesz być całkowicie idealna, a on wciąż może ciebie opuścić.” … vs „Bo tamta laska ma ładniejsze cycki.” ; „zbyt roszczeniowe, zbyt wiele oczekujące i zbyt mało dające z siebie.” …hm…czyli nie zależnie od tego czy idealna, czy nie… – i tak nie wyjdzie nic z tego;

  • Roman Piekarski

    Tekst rozjebal system.

  • kksszz

    „Gapił się, gapił i nie podszedł. O co mu, do cholery, chodzi?” i co ma zrobić wtedy dziewczyna (zakładając, że facet jej się spodobał)? podejść i przejąć inicjatywę? czy co?

  • kksszz

    „Gapił się, gapił i nie podszedł. O co mu, do cholery, chodzi?”. I co ma zrobić dziewczyna (zakładając, że facet wpadł jej w oko) przejąć inicjatywę? Czy co…?

    • Podobno od przejęcia inicjatywy się nie umiera :)

      • kksszz

        Podobno to trochę mało ;) btw dziewczyna może i nie umrze, ale co z jego ego? i jak się to ma do tezy „mężczyzna realizuje się zdobywając”?!

      • Przejęcie inicjatywy nie oznacza z kolei „zrób za niego wszystko”. Ego to akurat najmniejszy problem, bo co z ego odrzuconego faceta?

      • kksszz

        Momencik: czyli, że jest tak:

        on: „Gapił się, gapił i nie podszedł.”

        ona: „O co mu, do cholery, chodzi” (w sumie wpadł jej w oko);

        „od przejęcia inicjatywy się nie umiera”

        ale uwaga Przejęcie inicjatywy nie oznacza z kolei „zrób za niego wszystko”

        czyli ona ma przejąć inicjatywę, ale tak, żeby nie zrobić za niego wszystkiego, czyli jak? (czy ona ma sprawić, że jemu się wydaje, że to jego inicjatywa? – trochę to naciągane, przecież jest oczywiste kto do kogo podszedł, albo kto do kogo zagadał, czy jednak nie?; nie wiem gdzie tu ego odrzuconego – bo czy można mówić o ego odrzuconego faceta, gdy on „Gapił się, gapił i nie podszedł.” (skomplikuje stan faktyczny: on i ona spotykają się co tydzień, powiedzmy służbowo, ale charakter tych spotkań jest taki, że nie wymaga od nich kontaktu werbalnego; gdyby on chciał to by podszedł i zagadał, gdyby ona mogła nie urażając jego ego przejąć inicjatywę to by przejęła, z czego wynik jest PATowy… no może poza jego gapieniem się, ale jak długo ona może czuć się jak obiekt muzealny?

  • Guest

    JEZU, TO O MNIE.

  • Tu jest właśnie dysonans, mężczyźni szukają w związku ukojenia i spokoju, a kobiety wachlarza emocji.
    Ba, powiem nawet, że kłótnie i fochy często sprawiają, że kobieta się lepiej czuje. Oczywiście nie robi tego specjalnie, ale tak jest.

  • „mężczyźni chcą mieć spokój w związku i walczyć poza nim” święte słowa. Poza tym ile razy można przerabiać te same tematy w kółko? Prawda jest taka, że większość niepowodzeń związkowych wynika właśnie z tego powodu, ale niestety, kobieta potrzebuje aby cały wachlarz jej emocji był poruszany. Pewnie stąd wynika naturalna potrzeba do kłótni, skoro mężczyzna domyślnie pragnie spokoju to kobieta musi ten chaos jakoś sprowokować…

  • Ba Siula

    rewelacyjny artykuł!!! zawsze tak myślałam i nigdy problemów facetom nie sprawiałam i fochów nie robiłam a mimo tego na PIZDY chłopów trafiam…

  • marjan44
  • „On nie chce z tobą rywalizować”

    Chyba mam mężczyznę z innego sortu, bo nie jest „w stanie” przegrać ze mną nawet w gry na Pegazusa : D

    Niedawno skończyłam czytać „Piąty poziom” i mimo iż znalazłam w niej parę rzeczy dla siebie, zdaję sobie sprawę, że ukierunkowana jest przede wszystkim na facetów. Przydałaby się książka pisana podobnym stylem, oscylująca wokół tego typu zagadnień, ale dedykowana kobietom. Właśnie o tych właściwych pytaniach.
    Na pewno taka jest, tylko ciężko ją będzie znaleźć w gąszczu „górnolotnej literatury dla kobiet”.

  • qwerty

    „Bo związek to dla niego większa odpowiedzialność niż dla was (przynajmniej jego zdaniem. Moim też)”

    No chyba, kur*a, nie. Wsadzić penis i zrobić dzieciaka każdy umie, a potem co? Wasza odpowiedzialność sprowadza się do podniesienia deski w kiblu i zarabianiu hajsu, żeby utrzymać rodzinę, z czym i tak macie trudności, a jak się nie podoba, to zawijka, bo to zła kobieta była. A co ona ma powiedzieć? Co z rozgoryczeniem, rozstępami na brzuchu i dzieciakiem na garbie? Że warto było? Facet MOŻE być odpowiedzialny w związku, ale nie musi. Wartościowanie na większe/mniejsze zastosujcie panowie sobie do swoich przyrodzeń.

  • Jolly

    Moim zdaniem jest bardzo duzy kryzys zwiazkow i milosci. Wszystko sie dzis splycilo i sprowadza do pieniedz i kopulacji. Wiernosc tez nie jes w cenie a wrecz nia sie gardzi. O mezczyznach wiem prawie wszystko. Tych plrzyzwoitych jest jak na lekarstwo. Mam duzo kolegow i znajomych, moze jeden nie zdradza swojej zony czy partnerki. Taka jest meska natura. Madre sa te dziewczyny ktore pistawily na kariere i niezaleznosc, ktore da nazywane sukmi, zolzami. Te ktore cala uwage skupily na mezczyznie i dzieciach a zapomnialy o sobie zaplaca za to zbyt wysoka cene. W pdzypadku rozwodu traca bardzo duzo emocjonalnie. Niestety Polki nie maja loczucia swojej wartosci i trwaja przy byle kim, byle byl, smutne to. A juz najgorszs rzecz traktowacc faceta jak boga i krola. Niepowodzenie i porzucenie gwarantowane. Wogole kobiety maja przrsrane w zyciu. Rosnie tendencja zwiazkow Polek i cudzoziemcow. Oni maj zdrowsz wzorce rodzinne bez wlisanej j biedy i alkoholizmu czy przemocy. Sa doskonali dla zakompleksionych rodaczek.

  • Nie przesadzajmy z tym, że pojeby. Nie bardziej i nie w większej ilości, niż kobiety.

  • Ostatni powód podoba mi się chyba najbardziej- zgadzam się z tym w 100% i szkoda, że większość nastolatek o tym zwyczajnie nie wie, albo nie chce wiedzieć!

  • ech ty

    mężczyźni nie lubią rozmawiać o uczuciach emocjach i potrzebach wręcz się brzydzą nie wiem dlaczego ma mężczyzna robić to co lubi kobieta a może porozmawiamy o zasadach normach etyce czy czymś społecznym a nie tylko o dupie Marynie ,dla mężczyzny nie są ważne jego potrzeby ,uczucia czy emocje a na pewno o nich gadanie ciągłe i ustawiczne są odczytywane jako dowód czystego egoizmu , łajdactwa i chęci wykorzystania drugiej osoby dotarło do kobiet czy nie co cie cieszy nie koniecznie cieszy innych , kobiety robią różne rzeczy a następnie to wypominają mężczyźnie i traktują jak wyrzut , a tak naprawdę mężczyzna ani o to nie prosił ani nie potrzebuje natomiast potrzebuje wolności ale nie takiej by zdradzać czy chlać alkohol na umór ale takiej która uczyni z niego mężczyznę dobrego silnego odpowiedzialnego twoje uczucia mogą go zniszczyć i zniszczyć wasz związek , wolność nie oznacza ze ktoś chce uciec od ciebie to dowód zaufania i miłości bo kto kocha ten nie chce wykorzystywać manipulować , mężczyzna musi mieć zasady jeśli ma być wierny , ma kochać i czuć powinność ,kobieto jesteś dorosła nikt się nie zesrał jeszcze bo nie zrealizował jakiejś potrzeby czy zachcianki emocjonalnej i wcale to co napisałem nie jest chłodne jest to kwintesencja męskiej miłości zgodnej z formułom wolność i zasady a nie to co kobiety nazywają miłością mnie potrzeba, mi, mnie, ja, ja, jaja a nie miłość i związek

  • Teresa Kmiecik

    „To nie jest puste zdanie, że długoterminowo liczy się inteligencja.” – Haa, haa … u kobiety IQ często idzie w parze z EQ i jest ryzyko, że z czasem się połapie, że to nie miłość tylko zaawansowana strategia podrywania. Następny poziom umiejętności w manipulowaniu kobiet dla zaspokojenia swojego męskiego egoizmu. Po etapie podrywania „głupich lasek” rozbuchane męskie ego chce sprawdzić swe „umiejętności” na inteligetnej, ale czy udźwignie prawdę, że ona inteligentniejsza od niego? Magiczne słowo „Nie” od zranionej, inteligentnej kobiety, która kochała szczerze może być groźne.

  • Zajebisty artykuł:)

  • Weronika

    Volant.., a co byś powiedział na faceta, który funduje huśtawkę nastrojów i psychiczny wycisk w zamian za wsparcie i brak krytyki? Nawet kiedyś prawie stałam sie jego niewolnicą pod każdym względem i to dobrowolnie, jego błędy obracałam w żart i wogóle zaczęłam się do niego dostosowywać w łóżku i wszędzie. Powiem tak, wcale nie oczekuje jego wielkiej naiwnej milosci, kwiatów i czegokolwiek, bo twardo stapąm po ziemi, a po drugie to nie obowiązek faceta. Poprostu chce zrozumiec, dlaczego taki jest? Bo poprostu jest? Co jakis czas zmieniałam taktykę, bo może obierałm nie ten „kierunek”, ale nie działało nic. A po czasie jaki z Nim jestem stwierdzam, że to zupelnie obcy mi czlowiek „sprzedający” mi coś nowego każdego dnia. Podkreślę, że jestem dwudziestolatka dość atrakcyjną (przynajmniej jego koledzy tak twierdzą), a on jest starszy o 20 lat i to nie rozwodnik. Kiedyś wydawało mi się, że mężczyzna powiniem sie chodż trochę cieszyć z takiego zwiazku. Chyba że Wy panowie jednak najbardziej potrzebujecie w życiu równolatek.. Pozdrawiam

  • Tak.

  • mamaja

    No super, tylko to oznacza, ze kobieta ma byc do dyspozycji, dla waszego świętego spokoju i wygody. No super po prostu genialnie. A skoro kobieta chce być partnerem, to niestety dla faceta za duży stres i on się wycofuje, bo on chce, żeby było miło:-))). Za takie miło są określone stawki w określonych miejscach, bez zobowiązań, bez konsekwencji, miło:-).

  • nati

    Dopiero dziś trafiłam na tę stronę i przeczytałam ten tekst i sama nie wiem co sobie o tym myśleć. Z jednej strony jest tu dużo prawdy o tym, że my kobiety potrafimy zniszczyć zwiazek swoim zachowaniem, ale z tego co tu napisałeś wychodzi, że właściwie nie ma różnicy w tym jakie będziemy dla was, bo zwyczajnie się wam znudzimy, jeśli nie to, to „Bo nowa jeśli nie jest lepsza to przynajmniej jest nowa”, super. Tylko co z facetem, który poznając kobietę mówi podkreślam jeszcze raz „mówi”, że szuka kobiety do związku, spędza z Tobą cały wolny czas, robi wiele by kobieta poczuła się , że jest tą wyjątkową i jedyną, mówi nie pytany, że kocha, że planuje przyszłość, kupno mieszkania, przeprowdzkę, pozwala na to by ta kobieta zrujnowała dla niego swoje życie(mężatka) bo ją kocha, by po dwóch latach powiedzieć,że on nie chce stałego związku, że nie nadaje się do tego, że lubi samotne wieczory z drinkiem w dłoni, bo tak na prawdę nie kochał (bo miłość ma wiele odcieni), ale lepiej być z kimś z kim jest mu dobrze niż ryzykować bycie samemu , mimo że tego chce. To jakaś paranoja. Facet proponuje przerwę by sprawdzić jak mu będzie beze mnie, bo on wciąż nie wie czego chce, taka smutna asekuracja, pozwól mi pobyć samemu( nie mieszkamy razem, widujemy sie w weekendy) bym sprawdził czy będzie mi też bez ciebie dobrze, ale bądź w pobliżu gdy stwierdzę, że jednak mi to nie pasuje i chce być z tobą. Rozbiłam rodzinę tylko dlatego, że mi na to pozwolił mówiąc to wszystko , dając złudną wizję szczęśliwego związku, osób pasujących do siebie i marzących o byciu razem w związkach innych niż do tej pory. Kurde czy to jest normalne? Powiedział…. wróćmy do swoich poprzednich żyć…i zobaczymy co będzie, ale nie odchodź pisz smsy na fb, ale nie jako jego kobieta tylko kto? Podpowiedz mi, kim mam być wtedy dla niego i po co mam być? Piszę dużo i inaczej jak większość tutaj z tego co widzę, ale może Ty jako mężczyzna wypowiadający się imieniu męskiej społeczności odpowie mi na to wszystko? Powiedz mi o co mu chodzi, co siedzi w jego głowie? Skoro cały czas mówi, że kocha, że jest mu ze mną cudownie, że jestem mądrą kobieta i że w ogóle jest nam super i ze chce tego zwiazku więc co jest nie tak? Dlaczego po kolejnym świetnym weekendzie on nagle stwierdza ze to jednak nie jest to, że mam luki w wiedzy( bo nie jestem informatykiem ani posiadaczką analitycznego, ścisłego umysłu jak on, bo potrafię wysłać przez pomyłkę sma do niego), że jednak nie pasujemy do siebie i że on chyba szuka kogoś innego, by następnego ranka zadzwonić i powiedzieć, przepraszam kochanie, jesteś cudowna, wyjątkowa i chce być z Tobą, ale mam ataki paniki, o co chodzi, wytłumacz mi? Pojechałam by szczerze z nim porozmawiać, by mi powiedział w oczy to co napisał tzn. że jestem za głupia dla niego, że nie pasujemy do siebie, by zakończył ten związek i słysze o przerwie, bo chce sparwdzic jak będzie, powinnam się na to zgodzic? Mam być krzesłem odstawionym w kąt bo akurat nie pasuję do wystroju mieszkania i czekać aż to się zmieni? Nie rozumiem go, ponoć to my jesteśmy skomplikowane. Piszesz o tym że jeśli kobieta nie znajdzie nikogo lepszego to trzyma się tego jedynego choć nie jest z nim do końca szczęśliwa, a facet wręcz odwrotnie, więc chyba nie do końca masz rację, bo ten mężczyzna chyba właśnie to robi, mówiąc ze lepiej być z kimś z kim mu jest „dobrze” niżeli szukać kogoś z kim byłby szczęśliwszy bo może takiej osoby nie znaleźć. Jest takim szympansem trzymającym się jednej bezpiecznej gałęzi i trzymającym się jej póki nie znajdzie się innej. W tej szczerej rozmowie zapytałam go czy chce bym wróciła do męża, bo skoro już nie chce tworzyć stałego związku tylko mieć kochankę, to właściwie nie widzę tutaj potrzeby bycia wiernym i że skoro proponuje byśmy wrócili do życia z czasów kiedy się jeszcze nie znaliśmy( do odwołania) to właśnie tak by to miało wyglądać u mnie. I wiesz co usłyszałam…? że jeśli to zrobię to już nie będziemy mogli się spotykać i nie ma mowy o tym że kiedyś będziemy razem, masakra, nie rozumiem , nie jestem w stanie tego ogarnąć, może faktycznie jestem zbyt głupia na to. Jest jeszcze coś, poznałam jego mamę, bo on chciał, jego córkę bo też tego chciał, wiec wyglądało to na coś poważnego, dlaczego tak miesza mi w głowie, powiedz to ze mną jest coś nie tak>? Piszesz ze kłótnie, fochy niszczą związek, ale to on częściej prowokuje sprzeczki, on się focha ja naprawdę staram się by miał to czego potrzebuje, a zapomniałam ze napisałeś, że i tak to dla faceta nie ma większego znaczenia bo wy tacy jesteście. Kończąc powiem jeszcze jaki był finał tej rozmowy. Ustaliliśmy właściwie on ustalił że jest tylko jedna możliwość i jeśli się na nią nie zgodzę to zakończymy ten związek tu i teraz. Chodziło oczywiście o te przerwę na której mu zależało, więc wstałam i zapytałam czy mam spakować te kilka rzeczy, które u niego mam teraz, czy kiedyś tam je sobie odbiorę i wiesz co… zdziwił się ze tego chce, bo był całkowicie przekonany o tym, ze nie zaryzykuje rozstania i przystanę na jego propozycję, jednak ja mam jeszcze odrobinę godności i nie pozwolę by ktoś mnie szantażował. Powiedziałam… nie, skoro jestem za głupia i po dwóch latach nie wie czy mnie jednak kocha, rozbija moje małżeństwo, walczy o mnie gdy ja się wycofuję, nie pozwala wrócić do męża, a jednocześnie nie wie czy chce ze mną być, a do tego zaczyna stawiać mi jeszcze warunki bo nie wie czego chce to ja muszę powiedzieć pass. I wiesz co nim wyszłam powiedział, ze wszystko jest ok, ze chce być ze mną i żebym zapomniała o tym co usłyszałam, bo tak na prawde on tak nie myśli, ale nie da się cofnąć tego co już się raz powiedziało( ale to nie było pierwszy raz) i wie że sprawił mi przykrość, choć nie chciał i nie wie sam dlaczego on to robi. Nim dojechałam do domu dostałam sms „Dziękuję, ze przyjechałaś, ta rozmowa była mi potrzebna. Kocham Cię ” Powiedz, wg Ciebie na prawdę to my kobiety mieszamy i komplikujemy wasze życie? Jestem ciekawa Twoich obiektywnych wniosków i opinii, choć wątpię że ją uzyskam. W każdym razie dziękuję.

  • Gosc

    Goscowa, Po tym artykule calkiem przeszla mi ochota na jakikolwiek zwiazek z facetem.

  • ala

    Ależ to płytkie

  • jama

    Znalazłem kobietę która ma mózg, tylko cipka niedorozwinięta bo cała energia poszła w mózg … z perspektywy czasu wolę jednak odwrotną sytuacje

  • ruda_grażyna

    „Odgrzewam” Twoje stare teksty i każdy jeden trafia boleśnie w samo sedno.

    „(…) jeśli spełnisz wszystkie potrzeby faceta to wciąż to nic nie da,
    bo zrobi on co zechce. Nie ma znaczenia czy pójdziesz z nim do łóżka od
    razu czy po roku, nie ma znaczenia jak dobre kotlety robisz ani czy masz
    dwa kilogramy nadwagi czy nie. Możesz być całkowicie idealna, a on
    wciąż może ciebie opuścić. Dlaczego? Bo jest nieszczęśliwy. Bo
    potrzebuje samotności. Bo nie czuje się męski i doceniany. Bo tamta
    laska ma ładniejsze cycki. Bo nowa jeśli nie jest lepsza to przynajmniej
    jest nowa. Bo chce pojechać do amazońskiej dżungli i nie wie czy wróci.
    Bo związek to dla niego większa odpowiedzialność niż dla was
    (przynajmniej jego zdaniem. Moim też). Najczęściej jednak najlepsze
    powody podsuwają same kobiety – zbyt roszczeniowe, zbyt wiele oczekujące
    i zbyt mało dające z siebie.”

    Pewnie nigdy nie zrozumiem facetów, ale to daje wiele do myślenia. I zbliża do mnie do magicznego momentu, kiedy przestanę szukać winy za rozstanie w sobie. Milion pytań pt. „co ze mną jest nie tak, że odszedł?”, „w czym ona jest lepsza ode mnie?!”, itd… Tyle pytań i żadnej sensownej odpowiedzi do tej pory. Dzięki za powolne otwieranie oczu :)

  • Małgorzata Król

    Nie potrafi kochać te , kto nie potrafi myśleć , czyli używać mózgu i zarządzać swoją cipką .
    A mózg i cipkę posiada każda .
    To akurat odkrywcze nie jest.:))

  • NoName55

    Generanie się zgadzam ale w życiu niechciałbym trójkąta.

  • monek

    Jestem facetem żyjącym od 12 lat samotnie. Gdy czytam te Wasze wpisy to mi się śmiać chce. Bo są są to wpisy zfustrowanych, zagonionych kobiet, które gonią za sukcesem (chyba same nie wiedzą jakim), zaniedbują dzieci, aby im zająć czas biorą je do supermarketu, ale wieczorami leżąc w łóżku myślą – kurde a facet? Ja chciałbym dziewczyny, która będzie wesoła, uśmiechnięta, życzliwa i wyrozumiała. Z taką laską to każdy facet przeniesie góry. I musi taka dziewczyna dochowywać wierności – facet musi być o tym pewien. Moja była dawała wszystkim dookoła i stąd rozwód. Nawet facetom, których uważałem za kumpli.

  • Karramba

    Moim zdaniem strasznie generalizujesz. Wszystkich do jednego wora. A w prawdziwym świecie na szczęście każdy jest odrębną jednostką ;) i ten tekst, który odrzucił mnie już konkretnie: „Wy zawsze…”. Nie dość, że wytykanie czegoś poprzez atak (” wy”) to jeszcze „zawsze”. No litości :D
    Poza tym ilu znam (niestety) „facetów”, których żony wypruwaja sobie żyły żeby dom utrzymać, posprzątać, dzieci wychować, zero czasu dla siebie, a oni siedzą jak ta trusia grzebiac w gaciach i od czasu do czasu fochem tylko rzucą, że muszą z psem wyjść na minutę, czy zaprowadzić dziecko do żłobka żeby mama wstawać nie musiała o 5 tylko pospała sobie do 6… Nie ujednolicajmy społeczeństwa, bo zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn znajdziemy megawybrakowane egzemplarze.

  • Olga

    Chryste Panie! Pokłony! To cud! Cud na Wisłą! I nad Odrą! I Szprewą! I nad Wełtawą! Że wreszcie się porządny, szczery, ładnie napisany męski blog znalazł. Dosyć to stary wpis, więc na bieżąco nie jestem, ale przeczytam. Od dechy do dechy. A od siebie dodam, że to wszystko prawda, potwierdzam, choć mężczyzną nie jestem. Ale 30 mi zaraz stuknie i 10 lat zawalałam relacje te mniej i bardziej poważne, bo nigdy nie rozumiałam, że prawdziwą uważność i otwartość wobec faceta przysłaniała mi ta jedyna doskonała WIZJA, która zaciemniała mózg już w pierwszym ułamku sekundy, gdy u faceta pojawiał się błysk w oku. Myślałam, że wiem lepiej, co dla niego dobre. A gówno, nic nie wiedziałam. Pycha i głupota. Ale sporo kobiet musi mocno dostać po dupie, żeby zacząć chwytać, o co w tym biega. I nie naginać wszystkich dookoła pod siebie.

  • kiniaaa

    Trafny tekst :D tylko łatwo powiedzieć, kiedy twój facet przestaje mieć ochotę na seks a ty szukasz 100 powodów dlaczego cię nie chce. Sama nie wiedziałam co się dzieje ale po długm czasie przełamałam się i zadziałał niezawodny sposób- rozmowa. Od dłuższego czasu wstydził się mi powiedzieć, a wystarczyło ze mną pogadać i razem wybraliśmy tabletki, które zaraz mu pomogły. Czasmi trzeba okazać trochę cierpliwości i wyrozumiałości wobec faceta bo oni są tacy zagubieni zwłaszcza jeśli chodzi o TE sprawy. Jak coś to spróbujcie z maxonem active bo dobry seks to zawsze dobry pomysł :)

  • Stokrotka

    O tym, że facet się ze mną umówił – łaskawie zapomniał, a potem zwalił to, że się nie starał przekonać mnie, że jednak mu zależy na to, że jestem za młoda, by dojrzale podchodzić do związków i że kazałam mu się pieprzyć, bo o całodniowej randce z dziewczyną się nie zapomina. Dupa, nie mężczyzna, ale znalazł usprawiedliwienie. Przecież tak mu zależało, że jak spytałam, „Co z jutrem?”, udawał, że nie dostał pytania. Głupia byłam, że próbowałam się potem upewnić, czy przypadkiem serio nie miał dużo na głowie i mu wypadło i że mi na kimś takim nadal zależało. Niestety taka jestem, że próbuję rozmawiać. Ale tego podobno też nie umiem. Większość tematów sama musiałam zaczynać, choćby krótkich, a jak nie, było „Czemu nic nie mówisz?”. Może niech ktoś wytłumaczy płci męskiej, że to, że się kogoś zraniło nie oznacza, że zwykłe „sorki” albo „przepraszam” wystarczy, jeśli się gra dojrzałego? Ale kobieta i tak się przecież czepia, bo to była taaaaaaaaaaka drobnostka. I że „Nadal cię lubię, jak chcesz, możemy zostać kumplami” jest żałosne. Co to za tekst, gdy się spało z dziewczyną? A propo, Łukasz Ł. z Nakła nad Notecią, pozdrawiam. Jak mnie znienawidzisz, trudno. Chociaż nie, musiałoby Ci na mnie wpierw zależeć. Zaraz się pewnie posypią komentarze o mojej frustracji. W sumie racja, był jedyną osobą prócz specjalistów, którym wyznałam, że chłopak „przyjaciółki” mnie zgwałcił i że całe gro osób się ode mnie odwróciło, bo gwałciciel powiedział, że byłam w nim wielce zakochana i „co on miał zrobić, w ogóle to on mnie tak kocha”. Moja wina, nadal ufam nie tym, co trzeba. A przynajmniej Łukaszowi zaufałam i olał, bo mu wygodniej z kobietą raz na jakiś czas do seksu albo gdy mu się nudzi, niż się zaangażować. Pierwsze problemy i się umywa ręce, no ale tworzyć związki też trzeba chcieć, a jak nie, to niech pozostanie przy porno, mniej osób zrani. Spokój w związku, a może jeszcze założyć pieluszkę, gdy się posiusia? Też nie znoszę kłótni, ale no bez przesady, wszyscy mają uczucia, nie tylko mężczyźni. Żeby nie było, spytałam go, co go zabolało w mojej reakcji i wytłumaczyłam, że jak o mnie zapomniał (pardon, przecież nie o mnie, tylko o spotkaniu ze mną), to zwaliła się na mnie przeszłość, bo zachował się tak, jak osoby, które stanęły murem za moim gwałcicielem – nic się nie stało, to ja miałam problem, w końcu dla niego są ważniejsze słowa niż czyny. Dlatego nazwał przy mnie swojego kuzyna debilem, a potem przyznał mu rację, bo, jak sądzę, przecież on niczego nie mówi w emocjach, czyż nie? No ale jak nie ja, to zawsze trafi się mu inna, która poleci na jego kasę, nie na charakter, więc nie będzie od niego wymagała.

  • „Wy zawsze upewniacie się czy to ten właściwy dając mu chaos tam gdzie on szuka ukojenia.” – bardzo podoba mi się to spostrzeżenie, muszę je zapamiętać. :) Świetny tekst!

  • Szymon

    Idealnie napisane :)

  • Rafał Baltazar Adam Strzelec

    Bla Bla Bla … jedna uwaga : Ludzie są różni i nie ma ani regułki do kobiet ani do mężczyzn.
    Sam osobiście przyznam się w niektórych punktach wypadam świetnie a nawet lepiej niż większość mężczyzn a z kolei innymi słabo, naprawdę kiepsko.
    Niema Regułki co do Faceta, wiem że jedyne regułki to chromosom Y, wiadomo która część ciała i odpowiednie stężenie Hormonów, reszta to tylko kwestia indywidualna :)

  • Equalize Entropy

    Jaaaasne…. odkąd zaczęłam dorastać, nie cieszyłam się zainteresowaniem. To ja słyszałam „nie”. Bo wtedy chłopacy byli zbyt mali, żeby się mną zainteresować. Ze starszymi nie miałam kontaktu. A przez odrzucenie zaczęłam się obżerać i potem już też słyszałam „nie”. Proponuję więc nie generalizować…

  • „To nie ma związku z satysfakcją ze związku. To symbol sukcesu lepszy niż znalezienie się na okładce Forbesa. Gdyby miał wybór między pomnikiem w centrum miasta i swoją ulicą, a trójkątem, to wciąż wybierze trójkąt.” – a ja sądzę, że niekoniecznie ;) Weźmy takiego wrażliwca… Myślę, że nie jest dobrze uogólniać. Ja np. prawdopodobnie mam tzw. płeć psychologiczną/osobowość androgyniczną, czyli łączącą w równym stopniu cechy męskie oraz żeńskie, no i mimo to jakoś wcale nie w głowie mi ten trójkąt. ;)

  • Pingback: Jak stałam się mężczyzną? - melodymyair()