Co musisz dla siebie zrobić mając dwadzieścia lat?

Co musisz dla siebie zrobić mając dwadzieścia lat?

Największe społeczne kłamstwa? „Wystarczy być dobrym człowiekiem”, „Nie możesz się zmienić”, „Masz jeszcze dużo czasu”.

Otóż nie wystarczy być dobrym człowiekiem i masz tylko złudzenie swojej wieczności. Zrozumiesz to kiedy pójdziesz kiedyś na urodziny swojej trzydziestoletniej koleżanki, która będzie płakać na balkonie, bo miała mieć jeszcze tyle czasu przed sobą, a zamiast niego ma tylko szafę pełną ubrań z nieodpiętymi metkami, których nie ma okazji na siebie włożyć.

Setki razy słyszałem, że liceum albo studia to najlepszy etap w życiu. Serio, jeśli czasy kiedy masz pryszcze, nie zarabiasz pieniędzy, wozisz słoiki w plecaku, a tempo życia wyznaczają kolokwia z wiedzy, której nie wykorzystasz, są lepsze od dorosłego życia, to obawiam się, że sorry – ale coś porządnie skopałeś. Zwykle tym czymś są lata studiów, pierwszych doświadczeń zawodowych, podróży i związków.

Lot skoczka narciarskiego zależy od tego jak wybije się z progu. Od kilku prostych rzeczy, które zrobisz mając dwadzieścia czy dwadzieścia kilka lat zależy to w jakim miejscu i z kim obok siebie, będziesz się budzić mając trzydzieści, czterdzieści czy pięćdziesiąt lat.

Dowiedz się kim jesteś, co sprawia ci przyjemność i czym chcesz się zajmować

Z moich obserwacji wynika, że poza nielicznymi osobami, które wiedzą czego chcą, są trzy typy ludzi:

1) Ci, którzy wiedzą co lubią, ale tego nie robią, bo jest tych rzeczy za dużo, żeby wybrać jedną.
2) Ci, którzy nie mają pojęcia kim są i czego chcą. Liczą na to, że kiedyś ich olśni.
3) Ci, którzy wiedzą czego chcą, ale robią to co wypada, dlatego nienawidzą medycyny, ale studiują ją, żeby mama była z nich dumna.
W każdym z tych trzech przypadków jest jedno rozwiązanie – wstań i próbuj tak wielu rzeczy jak tylko możesz, zamiast mówić: „Eee, nie umiem. Nie będę tam się pchać”.

Wiesz co jest smutniejsze od widoku trzydziestolatka, który nie wie czego chce? Widok trzydziestopięciolatka, który nie wie czego chce.

Wyspecjalizuj się

Ludzie na siłę dążą do tego, żeby znać się na wszystkim, a później wytykają się palcami i mówią: „Hahaha on myśli, że Kopernik wynalazł toster”. Osobiście uważam, że znacznie lepiej wyszliby na tym gdyby zamiast tej wiedzy, skupili się na rozwijaniu umiejętności, których inni nie posiadają. Nie zarabia się pieniędzy, bo umie się to samo co wszyscy. Na zmywaku zarabia się grosze, bo każdy umie zmywać. Prezes Comarchu zarabia miliony, bo nie każdy potrafi od zera stworzyć firmę zatrudniającą trzy i pół tysiąca ludzi.

Znajdź coś co kochasz i daj się temu zabić – jak mówił to wujek Bukowski. Hasła encyklopedyczne nigdy nie brzmią: „Jan Kowalski – znał się na wszystkim”. One brzmią: „Jan Kowalski – badacz struktury polimerów”.

Pójdź na randki z co najmniej 50 różnymi osobami

Dawniej znało się kilkaset osób ze swojej i sąsiednich wiosek. Łapało się kogoś kto był pod ręką szło za stodołę, a później jakby źle nie było, to trzeba było żyć razem, bo inaczej ksiądz pogroziłby z ambony. Dziś ten wzór już się nie sprawdza. Na związkowej giełdzie konkuruje każdy i najgorsze co można sobie zrobić to wycofać się z tej rywalizacji, siąść gdzieś z boku z myślą: „Jestem na to za dobry/a, poczekam na ideał”.

Są osoby, które tak robią, ale czekając niczego się nie uczysz. Nie stajesz się lepszy. Po prostu marnujesz swój potencjał. Później taki facet spotyka swój ideał i nie wie co zrobić. O czym rozmawiać? Jak ją traktować? Jak pocałować? Czy w łóżku nie dojdę po czterech sekundach? Czy jeśli to zrobię to ona wciąż będzie się ze mną spotykać?

W umiarkowanym stopniu wierzę w uczenie się na cudzych błędach. Słysząc o czyichś doświadczeniach nikt nie myśli: „O! Może mnie spotkać to samo więc się przed tym zabezpieczę!”. Ludzie myślą: „Ech, to mnie nie dotyczy!”. Dowód? Mimo wysokiego współczynnika rozwodów nie rośnie ilość małżeństw podpisujących intercyzę.

Możesz słuchać o setkach rozbitych związkach przez sprawdzanie komórki partnera, a później i tak sobie powiesz: „Sprawdzę tylko raz i nic się nie stanie”.

Swoje trzeba przeżyć. Żeby umieć. Żeby wiedzieć czego się chce. Żeby wiedzieć czego można oczekiwać. Kropka.

Poznaj osoby, które podziwiasz i które osiągnęły więcej niż twoi rodzice

Nie po to, żeby przybić piąteczkę, ale po to, żeby poszerzyć swoje horyzonty. Wszyscy jesteśmy ograniczeni przez swoje przekonania i osoby, które mamy dookoła. Pomyśl o najlepiej zarabiającej osobie w swoim otoczeniu. Założę się, że ty zarabiasz od niej sporo mniej. Założę się też, że wynika to z tego, że:
a) Nie znasz bogatszych osób niż ona
b) Ona zna dużo bogatsze osoby od siebie.

Poznając je, uświadamiasz sobie, że ograniczenia masz przede wszystkim w swojej głowie, zmieniasz perspektywę i przez samo przebywanie z nimi nabywasz umiejętności, których nigdy się samodzielnie nie nauczysz.

Prowadź własną działalność

Nieważne czy ma się cel, żeby mieć cieplutką posadkę w biurowcu czy chcesz spędzić pół życia na lotniskach latając podpisywać opasłe umowy, ale powinno zacząć się od czegoś swojego, a nie od biegania z CV. Masz czas, masz możliwości, więc testuj. Zawsze będziesz miał czas, żeby pójść na etat, a własna działalność uczy cię bycia lepszym człowiekiem. Im więcej zarabiasz tym lepszy jesteś. Robiąc to uczysz się odpowiedzialności, organizacji, zarządzania czasem, negocjacji, dotrzymywania zobowiązań. Tu nie da się powiedzieć rano: „Jeszcze pięć minut”. Nie można marudzić, żalić się i jęczeć: „Mam zły dzień”. Idziesz i robisz swoje, bo tym zajmują się profesjonaliści.

Zarabiaj pieniądze, bo to najlepsze co jesteś w stanie zrobić dla swojej przyszłości. Pieniądze są dobre. Jeśli ktoś mówi, że jest inaczej to nigdy ich nie miał. Pieniądze oznaczają, że znasz się na tym co robisz, że masz pozytywny wkład w życie innych osób, że jesteś godny zaufania. Nie każdy może się tym pochwalić.

Naucz się dobrze co najmniej jednego języka obcego

Później tego już nie zrobisz.

Zmień swoje nawyki

Naucz się wytrwałości, wstawania kiedy dzwoni budzik, a nie pięć minut później, ambicji, wiary w siebie, posiadania gdzieś opinii innych, charyzmy, pozytywnego nastawienia, proaktywności.

Wielkie projekty wykładają się na małych brakach w osobowości. Brakach, które właśnie wymieniłem. Nie ma też nic lepszego dla własnej samooceny od pokonania swoich wymówek.

Mieszkaj przez kilka miesięcy za granicą

Poznaj inną kulturę, zobacz jak myśli się w innych miejscach. Przyzwyczaj się do tego, że świat jest mały i wszędzie jest dużo możliwości i równie wiele osób, które chętnie zostaną twoimi przyjaciółmi.

Zadbaj o ciało

Po trzydziestce już tak łatwo nie zrobisz kaloryfera na brzuchu. Nie zrzucisz tak łatwo zbędnych kilogramów. Pewnie nawet nie zmienisz stylu ubierania się. Niemal na 100% nie zaczniesz regularnie uprawiać jakiegoś sportu i staniesz się w nim dobry.

Za to są duże szanse, że jeśli zaczniesz robić to teraz to po trzydziestce wciąż będziesz uprawiać sport, będziesz zdrowszy i będziesz dobrze wyglądał.

Rozwiń inteligencję finansową

Kiedy mój ojciec był w moim wieku, była jeszcze komuna i nie dość, że nikt nie wiedział jak zbić miliony to nawet nie miał takiej możliwości. Dzisiaj każdy może, nie każdemu chce się dowiedzieć jak i niemal nikomu nie chce ruszyć się tyłka. Nawet jeśli nie chcesz być drugim Kulczykiem to będąc między dwudziestką, a trzydziestką powinieneś umieć zarządzać budżetem, planować wydatki, bezpiecznie inwestować i oszczędzić co najmniej 40 tys. zł. Nie dlatego, że tak mówię, ale dlatego, że kiedyś nudzi się wynajmowanie małego pokoju, a jeśli nie umiesz odłożyć lub szybko zarobić takiej kwoty to nie stać cię na zaciąganie kredytu hipotecznego.

Znajdź wielu znajomych

Najgorsza rzecz jaką można zrobić to być mało popularną osobą, ale na domówce rozmawiać tylko ze swoimi przyjaciółmi i powtarzać im: „Tylko wy mnie rozumiecie” jakby to był komplement. Byłby nim gdyby miało się w telefonie pięćdziesiąt osób, które na pewno przyjechałyby do ciebie gdybyś leżał w szpitalu. To są jedyne osoby, które by to zrobiły.

Kontakty to najmniej doceniany element życia. Ludzie spędzają pięć lat ucząc się czegoś, z czego prawdopodobnie nie skorzystają, a potrafią przez cały rok nie poświęcić nawet dnia na naukę lepszej komunikacji i rozwijanie kompetencji miękkich.

Tymczasem:
- statystycznie grupowa decyzja jest prawie zawsze lepsza niż decyzja jednostki
- ilość znajomych przekłada się na ilość zarabianych pieniędzy
- to nie zamożność poprawia jakość życia. Za jakość życia odpowiada jakość posiadanych relacji z innymi
- większość ludzi wchodzi w związki małżeńskie z osobami z ich otoczenia
- jeśli nawet dzieli ciebie sześć uścisków dłoni od dowolnej osoby na świecie, to jeśli jesteś mało znany i lubiany to nikt twojego uścisku nie przekaże dalej
- to od umiejętności bycia z ludźmi, a nie od dyplomu wyższej uczelni zależy to jak będziesz czuł się w pracy, jakie będziesz miał relacje z własnymi dziećmi i czy jak zepsuje się tobie samochód to przyjedzie po ciebie tyle osób, że będziecie jechać sznurkiem jak orszak weselny.

Dodaj komentarz

66 komentarzy do "Co musisz dla siebie zrobić mając dwadzieścia lat?"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kamil
Gość

Mega zajebisty tekst! Akurat mnie jeszcze bardziej nakręciłeś na poprawianie swojego życia! Dzięki! :)

Phil
Gość

Jak zwykle trafnie!

Red
Gość

„Poznaj osoby, które podziwiasz i które osiągnęły więcej niż twoi rodzice”….Późno, ale wreszcie jestem na etapie poznawania. Właściwie gdyby nie inspiracja tej osoby, wciąż tkwił bym w niczym….a teraz co dzień zaskakuję sam siebie. Podpatruję go, ucząc się od najlepszych. Baaa, powiedziałem sobie, że pewnego dnia Go prześcignę. W takiej zdrowej rywalizacji. A potem powiem….DZIĘKUJĘ

Kasia
Gość

Voli nakrecasz mnie ponownie :) Zakochałam się :D

Robert
Gość

Przyczepię się tylko do jednego – Charles Bukowski nigdzie nie napisał: „Find what you love and let it kill you” – sam tego cytatu szukałem w jego książkach i ostatecznie natrafiłem na to:
http://blogs.houstonpress.com/artattack/2013/07/charles_bukowski_quote.php

:)

Nibi
Gość

Artykuł bardzo dobry i popieram zwłaszcza punkty o językach obcych, wyjazdach zagranicznych i randkowaniu, ale…

Nie zgodzę się z trzema typami osób:
„1) Ci, którzy wiedzą co lubią, ale tego nie robią, bo jest tych rzeczy za dużo, żeby wybrać jedną.
2) Ci, którzy nie mają pojęcia kim są i czego chcą. Liczą na to, że kiedyś ich olśni.
3) Ci, którzy wiedzą czego chcą, ale robią to co wypada, dlatego nienawidzą medycyny, ale studiują ją, żeby mama była z nich dumna.”

bo ja, ale też wiele moich znajomych doskonale wie co lubią (i w czym są dobre) i od początku realizują swoje marzenia w tym zakresie… czyli co, nie istniejemy?

I chyba niezbyt zgodzę się z własną działalnością. Jako osoba, która wybrała zawód naukowca, pracownika wyższej uczelni własna działalność gospodarcza nijak do rozwoju nie pasuje. W zamian mogę zaproponować udzielanie się w wolontariatach w czasie studiów, akcjach społecznych itp. Bo ogólnie chyba chodzi o nauczenie się gospodarności, wiary we własne siły, organizacji itd.

no i nie każdego marzeniem jest zostać milionerem ;)

A.B.
Gość

Przegapiłaś zdanie, że to 3 typy osób POZA tymi, którzy wiedzą, co chcą :)

Vłodarz
Gość

Świetny tekst. Kłamstwa społeczne – dobre. Zgadzam się ze złudzeniem wieczności. To bardzo złudne. Liceum to piękny naiwny czas dla mnie. Studia ? To zderzenie z rzeczywistością. Co do mnie faceta, mam taką teorię, że brak pracy, to nie tylko finansowa wegetacja, ale też gorsze uczucie bycia „nieudacznikiem”, bądź poczucie „niesprawiedliwości społecznej”, „bycia nie w pełni mężczyzną”. Ludzie wchodzą w związki, czasami nierozsądnie biorą kredyt, „na styk” ich zarobków, utrata pracy, brak kasy, no i za tym idące awantury. Syf w związku. Potem następnym krokiem jest sięgnięcie po odrobinę whiski i można polecieć. A zarabianie jest fajne. Pieniądze są spoko, szczególnie jak można nimi uszczęśliwić bliskich, no i siebie też ;). No to truizmy. Wiadomo, kto mam negatywne podejście do pieniędzy – ten kto siedzi na utrzymaniu rodziców. Ewentualnie jakieś innej instytucji bieżnikującej mu mózg. Co do studiów. Zgadzam się w 100 %. Apeluję żeby sto razy dobrze się zastanowić, gdzie ktoś chce iść i w jakim kierunku chce się specjalizować. Nie polecam pójście po papierek, bo każde studia wymagają mniejszego, lub większego wysiłku, każde zabierają energię i każde zabierają czas. Jeśli wybierzesz źle – nie trafisz w realia rynku – to będziesz mógł / mieć podobnie do mnie tuż po ukończeniu studiów. Czyli na studiach będziesz pracować w chu*owej pracy żyjąc mrzonkami, a po studiach będziesz dalej wykonywać odmóżdżające Cię prace. W praktyce jest tak. Zdaje się egzamin magisterski. Wychodzi się w garniturku z dyplomem. Szybka fotka. Ludzie się rozchodzą. Świat się nie zmienia, nikt nie rozwija czerwonego dywany … . Na drugą zmianę do roboty. Ale babcia jest dumna :) i to jedyny plus. Za granicą wyleczyłem się z kompleksów. I tak jak w Twoim przypadku były to Włochy. Też trzeba było się bić … ale to akurat rodak. Zadbaj o ciało 100 % prawda, 100 % ważne. Kobiety nie patrzą na wygląd … ha ha ha. Ja wiem, że widzieliście dziewczynę z brzydkim facetem i tak dalej. Ale kobiety patrzą na wygląd. Mówię to jako osoba wyglądająca tak sobie. Inteligencja finansowa. Nie wiem. Nie przerabiałem.

VOLANT I TU SIĘ ZASTANAWIAM. A propo tych wielu znajomych. Hmmm … im więcej mamy znajomych tym, te relacje są płytsze – tak mi się wydaje. Nie wiem, czy to Ty, ale chyba Ty zadałeś pytanie: „ilu z Twoich znajomych na FB odwiedziłoby Cię w szpitalu, podziel przez dwa / trzy (?) nie pamiętam”. Znajomi, znajomymi. A ludzie do życia ludźmi do życia. Jeśli chodzi o roboty etatowe, czy w firmach prywatnych, to bardzo często znajomości kończą się, gdy tracisz tą pracę, zresztą uważam, że nie za dobrze jest mieszać kontakty z kolegami z pracy, z kontaktami prywatnymi (chodź nie zawsze, ale trzeba być uważnym), a romanse w pracy to już zupełnie inny temat. I tu popraw mnie jeśli widzisz jakiś błąd. Ja ogólnie nie stawiałbym na tą popularność, która jest płytka, a im bardziej jesteś popularny tym więcej osób czeka na upadek – ot tak żeby „sprawiedliwie wszyscy źle mieli”. Ja bym raczej postawił tu na umiejętność kontaktowania się z różnymi ludźmi, wchodzenia w ich sposób patrzenia na świat tak, żeby nie robić sobie za darmochę wrogów. Aczkolwiek „empatia jest na baterię”.

Marcin
Gość

Dobiłeś mnie Volant, mam 24 lata, wiele umiem ale równocześnie przy tej liście dużo brakuje. Właśnie takie teksty działają na mnie najlepiej, niż głaskanie po głowie i „Odpocznij dużo osiągnąłeś”. Dzięki Volant!

Dejwid
Gość

Volant, a Ty mając ile lat spełniłeś kolejne punkty z tej listy?

Pozdr.
D.

Męska Energia
Gość

„Kiedy sądzisz, że dasz radę i kiedy sądzisz że nie dasz rady, to w obu przypadkach masz rację” . To smutne dla losów wielu ludzi jest to, że człowiek nie wierzy w to o czym po cichu marzy. Życie jest właśnie od tego aby próbować, nikogo tak naprawdę nie obchodzą Twoje błędy więc popełniaj ich tyle ile potrzebujesz by stać się wielkim. Wychodzenie ze swoich własnych ograniczeń to kluczowa sprawa. Każdego stać na wielkie rzeczy. Tylko nie każdego stać na wolne, nieskrępowane myśli o sukcesie…

Elijah
Gość

„bo mam tendencję do wpadania w ciągi, kiedy cały czas pracuję i nie robię nic więcej”….
…no właśnie, przeczytawszy ten artykuł pierwsza myśl jaka przyszła do głowy – pisał go nałogowy pracoholik… haha, nie musiałem długo czekać na potwierdzenie ;)

Chyba musiałbym napisać równie długi artykuł aby sprostować pewne błędne tezy w tym artykule, ale chyba ta najbardziej rażąca mnie to zamiana jednego kłamstwa społecznego „na wszystko masz wiele czasu” na „zapier*** już teraz, wkrótce będzie Ci brakować czasu na wszystko”. Jak dla mnie, to tylko stwierdzenie pracoholika, który nie odnalazł w życiu właściwego balansu pomiędzy pracą, rozrywką i innymi przyjemnościami. Czy jestem wyjątkiem, że miałem osobiste szczęście poznać ludzi, którzy doskonale się samorealizowali w wieku 50+? I myślisz że byli mniej szczęśliwi, bo robili to później? Najważniejsza rzecz odnośnie czasu, to robić właściwe rzeczy we właściwym momencie – ani wcześniej, ani później. Zaś ten właściwy moment to ta chwila, kiedy wewnętrznie, mentalnie i emocjonalnie, jesteśmy w pełni na to gotowi. Tutaj z kolei szacun za zdanie: „Wielkie projekty wykładają się na małych brakach w osobowości.” – bardzo trafne, choć trochę nie do końca rozwinięte, bo powinno brzmieć, pogrubione i wytłuszczone tak, aby smar spływał z monitora – „większość Twojego życia rozłoży się na niczym innym lecz małych brakach w osobowości.”

Z moich obserwacji – Twoja osobowość, charakter, wola, chęci, energia – to główny motor, który decyduje, czy w życiu odniesiesz sukces, spełnienie, szczęście, czy też nie….

Tom
Gość

Witam.
Bardzo dobry tekst, ale nasuwa mi się pytanie..

Co jeśli niedługo kończę 27 lat i sporo mi brakuje? Bo teraz to czuję że straciłem sporo czasu…

VQ
Gość

Tom, a co ma być? a co mają powiedzieć osoby, które mają powyżej 30 lat i tez nie osiągnęły jeszcze wszystkiego, o czym pisze? chyba nie o to Volantowi chodziło, by wpędzać kogoś w depresję, ale… mogę się mylić :) chyba jestem zwolenniczką tezy, że tak naprawdę na wszystko przychodzi czas, jeśli będziesz do czegoś dążył, to przestanie się liczyć, czy uda Ci się to zdobyć przed, czy po 30… a może to droga stanie się celem? i ciesz się, że czytasz ten tekst teraz, a nie za 5 lat ;) w sumie zgadzam się ze wszystkim, co Michał napisał, żałuję, że nie miałam więcej siły/motywacji/odwagi/sprzyjających okoliczności (?) kilka lat wcześniej, bo dopiero po trzydziestce mogę powiedzieć, że żyję tak, jak zawsze chciałam. ale jakoś bardzo nad tym nie ubolewam, być może racjonalizuję sobie pewne kwestie, bo niestety w DeLoreana nie wsiądę i nie przeniosę się jakieś 10 lat wstecz…
Volant – dzięki za inspirację.

Marcin
Gość

6 uścisków dłoni od dowolnej osoby na świecie? To chyba na jakiejś wsi, ja mam tylko 3 uściski! :D

Zeimer
Gość

Dawno nie widziałem tak wielkiej ilości bzdur w jednym miejscu.

„Z moich obserwacji wynika, że są trzy typy ludzi:” — Jesteś marnym obserwatorem, bo nie zauważyłeś ludzi, którzy wiedzą co lubią i robią to, a tacy na pewno istnieją.

„Hahaha on myśli, że Kopernik wynalazł toster” — Jeżeli ktoś myśli, że Kopernik wynalazł toster, to jest idiotą. Odradzanie ludziom posiadania wiedzy ogólnej to zła rada. Wiedzę ogólną warto posiadać nawet jeżeli jest ona bezużyteczna (nietrudno wyobrazić sobie Amerykanów, którzy np. nie wiedzą, gdzie jest Polska).

„Możesz słuchać o setkach rozbitych związkach przez sprawdzanie komórki partnera, a później i tak sobie powiesz: „Sprawdzę tylko raz i nic się nie stanie”.” — Ciekawe skąd wiesz, co zrobi w przyszłości zupełnie nieznana ci osoba… jasnowidz?

„Zawsze będziesz miał czas, żeby pójść na etat” — Równie dobrze można napisać, że zawsze będziesz miał czas, żeby rozpocząć swoją działalność gospodarczą.

„Im więcej zarabiasz tym lepszy jesteś” — Bzdura. Kontrprzykład: jeżeli ktoś zacznie zarabiać więcej, bo zacznie zajmować się złodziejstwem, to stanie się gorszy, a nie lepszy.

„Zarabiaj pieniądze, bo to najlepsze co jesteś w stanie zrobić dla swojej przyszłości” — I znowu bzdura. Najlepszą rzeczą dla czyjejś przyszłości nie może być coś, co można mu zabrać.

„Pieniądze oznaczają, że znasz się na tym co robisz” — Bzdura nr 3. Kontrprzykład: prezesi, którzy zarabiają krocie podczas gdy zarządzane przez nich przedsiębiorstwa podupadają.

„że masz pozytywny wkład w życie innych osób” — Bzdura nr 4. Można zarobić dużo pieniędzy wnosząc w życie innych ludzi wkład negatywny (vide atak Sorosa na funta w 1992).

„Później tego już nie zrobisz.” — Bzdura nr 5. Języka obcego możesz się nauczyć kiedy chcesz, jeżeli tylko masz czas i nie masz Alzeimera/innej demencji.

„każda grupowa decyzja jest lepsza niż decyzja jednostki” — Bzdura nr 6. Niektóre decyzje grupowe mogą być wynikiem gromadomyślenia, a wtedy są gorsze niż decyzje jednostki.

uhu
Gość

Z tego wynika, że jestem na najlepszej drodze do zajebistości. Powinienem popracować zwłaszcza nad wstawaniem bez używania drzemki.

Mateusz
Gość

Volant, a Ty jaką/jakie firmy prowadzisz?

Piotr
Gość

Volant fajnie jakbyś polecił kiedyś w artykule tu czy na 5levels jakieś książki, strony, blogi dotyczące tej „zaradności finansowej”. Pisałeś kiedyś o „Rework” ale fajnie byłoby poznać większą liczbę takich pozycji polecanych przez ciebie.
Wyżej w komentarzach pisaliście o liczbie znajomych i odniósł bym się do tego tak, że mi np. dużą przyjemność sprawia jak gdzieś jestem i osoba widząc mnie uśmiechnie się i przywita, nie muszę z nią mieć dużego kontaktu ale fajne jest uczucie jak ktoś pozytywnie reaguje na twój widok. Ludzi przekazujących dobrą energię nigdy za dużo, co też nie przeszkadza w posiadaniu mniejszej grupy bliższych znajomych, którzy przez takie sytuacje nawet bardziej cię doceniają :)

delirium
Gość

Wszystko pięknie… Tylko cały tekst jest zbyt ogólny, świat ludzi natomiast zróżnicowany. Nikt od tysięcy lat nie wykazał istoty życia. Najgorsze gdy przeczytają to 20 latkowi i uwierzą, że to jedyna właściwa droga. Autor próbuje udowodnić, że przekazuje prawdy objawione i jest nieomylny… Pojęcie, że stracilo sie czas jest bzdurą. Suma osiągnięć, suma szczęśliwych chwil i tak utraci kiedys znaczenie. Wiele osób nie osiąga nic z tej listy przez cale życie, nalezy ich uznać za mniej ważnych ? Brak własnych przekonań i podążanie za pseudo teoriami to problem obecnych czasów. Chce zyc samotnie w lesie, mam do tego prawo i to nie znaczy, ze mniej „osiągnę” w zyciu.
Dlaczego 50 randek tylko ? Znam teorie, ze należy miec tysiąc kobiet w zyciu… wszystko jest względne.

Wojtek
Gość

Tekst jest kierowany do dwudziestolatków, a działa jak płachta na byka na trzydziesto(paro)latków. Już nigdy w życiu nie będą mieli szans na zastosowanie tych fajnych rad w swoim bardzo młodym życiu. Jak ktoś już wcześniej wspomniał, czasu nie cofniemy. Możemy całymi godzinami dywagować co by było gdyby, ale niestety przeszłości nie zmienimy. Niestety albo stety. Jestem tym „jeszcze smutniejszym widokiem” z tekstu. Mam 36 lat i nadal nie wiem co chce robić w swoim życiu. Robiłem już dużo rzeczy i nadal próbuję innych. Nigdy nie zaświeciła mi się na dłużej lampka – to jest to. Wiele rzeczy z przeszłości zmieniłbym, nie mam co do tego wątpliwości. Niemniej jednak gdybym cofnął się w czasie, złapał siebie za chabety i syknął „stary musisz się ogarnąć, bo za dziesięć, piętnaście lat nadal będziesz się miotał” usłyszałbym pewnie – „stary wyluzuj, strasznie drętwy się zrobiłeś”. Młodość jest piękna i beztroska. Daje poczucie wieczności i rządzi się swoimi prawami. Dlatego myslę, że 99% dwudziestolatków nie zastosuje Twoich porad w swoim młodym życiu. Z pozostałego procenta większość porzuci je po paru tygodniach.
Nie dlatego, ze są beztroscy i myślą, że będą żyć wiecznie. Chociaż po części na pewno też.
Nie zrobią z tego samego powodu dla którego nie wzrasta ilość podpisanych intercyz, a rośnie ilość rozwodów. Ponieważ człowiek uczy się na własnych błędach. Dojrzały człowiek zaczyna rozumieć pewne rzeczy. Nie ujmując dwudziestolatkom dojrzałości. Mam na myśli fakt, że trzeba w życiu trochę przeżyć i zobaczyć żeby pewne rzeczy zrozumieć. Moim zdaniem te wszystkie porady zaczyna się realizować po trzydziestce. Zgadzam się że jest trudniej. O wiele trudniej. Pewne drzwi się już zamykają. Dlatego trzeba wyważać je łomem. Trzeba używać tysiąca sztuczek żeby się zmotywować. Czasem patrzą na ciebie jak na wariata. Nawet bliscy. Ale ty masz szukać, działać, nie poddawać się.
I można krzyczeć do tych młodych ludzi – ogarnijcie się, wszystko co teraz robicie będzie miało wpływ na całe wasze życie. I tak to w większości przypadków nie zadziała. Bo gdyby zadziałało młodość nie byłaby już tak piękna ;)

Maciek
Gość

Volant, ostatnie Twoje teksty są wyjątkowo epickie. Zdobywają masę lajków, komentarzy i szerów.

Coś się zmieniło w Twoim życiu, że tak piszesz? :)

Kasia
Gość

Ależ Ty mnie zawsze sponiewierasz

typowy_polak_nie_bierz_na_serio
Gość
typowy_polak_nie_bierz_na_serio

„Volant fajnie jakbyś polecił kiedyś w artykule tu czy na 5levels jakieś książki, strony, blogi dotyczące tej „zaradności finansowej”. ”

Gość ma z 30lat czy ileś tam i chwali się na blogu że pierwszy raz zarobił sześciocyfrową kwotę w rok. W PLN. Czyli marne 2000euro/m-c.

W sprawie finansów to polecam inne blogi.

No ale tak poza tym to podoba się mi ten tekst, a także cały ten blog. Dobra robota!

satyr
Gość

Niektóre z tych opcji są wykluczające. Na przykład gdy wyjedziemy za granicę (na kilka lat) trudno jest utrzymywać bardzo dobre kontakty ze znajomymi z Polski.

M
Gość

„Pójdź na randki z co najmniej 50 różnymi osobami” – a co w przypadku jeśli pierwsza spotkana dziewczyna jest idealna? Czy nadal muszę iść na pozostałe 49 randek z innymi osobami?

Red
Gość

Według mnie „TAK”. Bo idealna dziewczyna teraz, potem może stać się wiedźmą. Naprawdę dużo zależy nie od samej kobiety, ale od mężczyzny. A chcemy przecież osiągnąć stan, w którym bez cienia wątpliwości możemy powiedzieć, że staliśmy się „mężczyznami świadomymi”.

Ciekawi mnie jednak zdanie Volanta w tej kwestii.

Gburrek
Gość

Jest takie powiedzenie. Gdyby młodość wiedziała, gdyby starość mogła. No i właśnie, jak się ma 20 lat to się nie wie. I np. tak jak ja rezygnuje się z międzynarodowej wymiany studenckiej, żeby nie musieć rozstawać się na dłużej z ówczesnym chłopakiem. Bhawo ja! :D Dlatego wolę siebie jako trzydziestolatkę!

Paulina
Gość

Fajnie trafić na ten tekst, mając te 20 lat :) Dodałam do zakładki „ulubione teksty” i będę, co jakiś czas wracać. Do tego, jeszcze bardziej mnie zachęciłeś do kupna Twojej książki!!

m
Gość

true…

Mech
Gość

No, to spróbuję zrobić w moim życiu małą rewolucję.

lambdanis
Gość

Sorry, ale jeśli na studiach nie zarabiałeś pieniędzy, woziłeś słoiki w plecaku, a rytm życia wyznaczały kolokwia, to prawdopodobnie coś skopałeś. Konkretnie studia ;)

Ten_taki_tam
Gość

Zmieniasz ludziom życiorysy.

m
Gość

bardzo dobry tekst.wilu ludzi nabierze sie na te wypociny i bedzie myslalo ze to osiagnie.tak naprawde jestem w tym 1 % którym te wszystkie rzeczy sie udaly wiec szanasa jest mala ze komus jeszcze sie uda.marzyc warto.

Patryk
Gość

Jeden z najlepszych tekstów o rozwoju osobistym, jakie miałem okazję czytać…
Tak bardzo mi bliski, bo sam mam 21 lat i wprawdzie zmieniłem swoje życie… ale to jeszcze nie to…
Roz**bałeś mi mózg tym artykułem, nawet zacząłem się bać.. ale dziękuję Ci Stary! ;)

Qsul
Gość

Własna działalność gospodarcza….heh fajnie gdyby to było takie proste.

J
Gość

„Pieniądze oznaczają (…), że jesteś godny zaufania” – nie podoba mi się to zdanie, nie zgadzam się. Jest przecież mnóstwo krętaczy, którzy mają pieniądze, ale zdobyte nieuczciwie… Czy to czyni ich godnymi zaufania?

sara
Gość

Ja bym do tego dodała: zacznij jak najszybciej pracować, najlepiej zaraz po maturze żeby wiedzieć co jest a co na pewno nie dla Ciebie..co do wyboru studiów..jaki procent absolwentów szkoły średniej wie czego chce na tym etapie?5 może 10%? To szybkie zatrudnienie jest w stanie bardziej ukierunkować, dziś nie ma czasu na zdobywanie papierka z politologii czy filozofii przez 5 lat obijając się od jednej imprezy do drugiej, albo studia na bardzo wysokim poziomie ale lepiej te 5 lat przeznaczyć na dobrane do siebie kursy i pracę zarobkową lub ciekawe staże.

benia szu
Gość

Święte słowa! Po takich studiach jak już wsiąkniesz w daną branżę to mogiła. Ciężko się później wycofać.

trackback
Lot skoczka narciarskiego zależy od tego jak wybije się z progu | Uwierz w siebie

[…] Zajrzyj tu jeśli chcesz dowiedzieć się więcej :) […]

Bogdan
Gość

Skąd się wzięła magiczna kwota 40 tys. zł?

benia szu
Gość

Wyrusz w podróż! Poznaj siebie, znajdź przyjaciół na całym świecie, ucz się życia, zainspiruj się, znajdź w sobie pokłady kreatywności i motywację. Piszę z własnego doświadczenia! https://nadrugimbrzeguteczy.wordpress.com/

Anna
Gość

Artykuł nadaje się do wydrukowania i powieszenia na ścianie, muszę się jednak przyczepić do jednego błędu językowego, który lubi się u ciebie powtarzać, bo po co ma szpecić całkiem udane teksty :)
Mianowicie, chodzi mi o zaimki osobowe – stosujesz te akcentowane (ciebie, tobie) wymiennie z nieakcentowanymi (cię, ci), co jest niepoprawne, np. „a własna działalność uczy ciebie cię bycia lepszym człowiekiem.” Powinien być tu użyty zaimek nieakcentowany „cię”, bo tak napisane zdanie jest po prostu niepoprawne. Więcej na ten temat można znaleźć na stronie PWN (http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/ci-czy-b-tobie-b;5696.html).

Nescaa
Gość

Rewelacyjny tekst! Bardzo motywujący, chociaż większość kwestii poruszonych w tekście są kwestiami spornymi, bo wszystko zależy indywidualnie od jednostki. Nie każdy musi chcieć poznać 50 różnych kobiet/mężczyzn by się zdecydować z kim chce się spędzić życie. Tak samo z tą kwotą na 40 tysięcy, czasem jest świetny pomysł na biznes, ale przekracza zdecydowanie tą sumę. Nie mniej jednak gratuluje lekkiego pióra i zdolności zdalnego dodawania wiary i motywacji ludziom.

Volant
Gość

Dzięki :)

Smutny Michał

huj
Gość

Momentami skrajne pierdolenie, ale parę fragmentów na plus. Ludzie i wielu znajomych się nie przydaje, bo realnie wprowadzają tylko zamęt i ograniczają przez zażyłości emocjonalne. Samotność, to niezależność

dawid
Gość

Wszystko fajnie wymienione co zrobic ale nie powiedziane jak Volant :-)

Volant
Gość

Wiesz, było tam bardzo dużo nieaktualnych zdjęć, więc nie było sensu trzymać tamtego wpisu. Nie wiem czy jeszcze kiedyś pojawi się podobny tekst.

trackback
dlaczego robię to, co robię | raport z życia

[…] krok na dziś? Dopić herbatę, zachować tekst Michała z Volantification „Co musisz dla siebie zrobić, mając dwadzieścia lat?”, ogarnąć biurko, okruchy pod stolikiem i zainteresować się orzeczeniami na przyszły semestr. […]

Aila
Gość

Czy potrzebujesz 50 osób przyjeżdżających albo gotowych przyjechać do szpitala? Wymieniłabym 100 osób w takiej gotowości na jedną z którą mogę mieć prawdziwą, głęboką rozmowę, dzielenie wartości i kontakt duchowy. Ilość nie przekłada się na jakość. Czy jesteś w stanie faktycznie zaangażować się w przyjaźn z 50 osobami? Oczywiście, znajomi są OK, ale jak można stwierdzić, że osoba, która ma kilkoro najlepszych przyjaciół a nie całą masę znajomych to po prostu osobami niepopularna?
Z pewnym zainteresowaniem przeczytałam posty osoby, która żyje w świecie w którym liczbę znajomych przekłada się na finanse (w życiu bym o czymś takim nawet nie pomyślała).

Darka
Gość

Uwielbiam Twoje teksty, moja rutyną jest sprawdzanie, czy aby nie pojawił się nowy post na blogu? Uściski, pięknie piszesz, rób to dalej, dziękujemy!

wpDiscuz