Dlaczego nic nie zmienia się w Twoim życiu? 11 odpowiedzi

Dlaczego nic nie zmienia się w Twoim życiu? 11 odpowiedzi

Młodość zaczyna się z werwą i świadomością, że można wszystko, a po kilku latach spotyka się te same osoby z brzuszkiem, butelką piwa w ręce i smętnym spojrzeniem, które podliczają niezrobione rzeczy i mówią:
– Stary, pamiętasz jak mówiłem, że życie stoi przede mnie otworem? To ja już wiem co to był za otwór.

Ja tego nie wiem, ale zamiast tego wiem dlaczego ludzie stoją w miejscu. Wiesz dlaczego nic nie zmieniasz? Bo:

1. Nie chcesz nic zmienić.

Dawniej rodziło się w określonej grupie społecznej z zaplanowanym życiorysem i ekstremalnie niskimi możliwościami awansu społecznego co może nie było komfortową sytuacją, ale jednocześnie upraszczało całą egzystencję. Było to jak usprawiedliwienie o treści: „Jan Kowalski jest w porządku taki jaki jest i nie musi być ambitny”.

Dziś już tego komfortu nie ma i Jan Kowalski czuje, że musi być ambitny. Musi mieszkać w jak największym mieście, na jak najwyższym piętrze, w jak największym apartamencie, z jak największą plazmą w środku i z jak największą ilością studentek i korpostażystek, które przewinęły się przez jego największe łóżko jakie znalazł w Ikei.

Świat dzieli się na ludzi, którzy żyją jak chcą i są z tym szczęśliwi, na tych, który są nieszczęśliwi, nie żyją jak chcą i tego nie zmieniają oraz na ludzi, którzy żyją jak chcą, ale są nieszczęśliwi, bo wydaje im się, że powinni żyć inaczej. Osobiście uważam, że zadziwiająco duża jest trzecia grupa dająca napędzać się niezdrowym ambicjom i próbom dopasowania się do większości. Kiedyś spotkałem gościa, który twierdził, że jest beznadziejny, bo nigdy nie uprawiał seksu w klubowej toalecie jakby to była jakaś wyjątkowa atrakcja (z doświadczenia powiem, że są większe szanse na to, że wyrzucą cię z klubu niż, że będzie to fajne doświadczenie). Obecnie za to spotykam ludzi, którzy mówią: „Ja tylko jestem programistą i nigdy nie byłem na Dominikanie.” Immanuel Kant spędził całe życie w Królewcu i nie potrzebował podróży, żeby czuć się spełnionym. Może ty też nie potrzebujesz? Osobiście uważam, że większość ludzi lubi żyć właśnie tak jak żyje i bez potrzeby daje sobie wciskać, że musi chcieć więcej.

2. Przeraża cię możliwość porażki.

Jesteśmy wychowywani w kulcie bezbłędności i pogardzie do mylenia się i porażek. Nie ma metody, która pomoże ten strach wyeliminować, ale za to można pozwolić sobie na porażkę i eksperymentować w sposób, który nie zniszczy ciebie fizycznie lub finansowo. Dlatego jeśli boisz się porażki to:
1) Podejmij działanie tak, żeby jedynym dobrem, które stracisz był czas, który i tak byś poświęcił na scrollowanie strony ze śmiesznymi zdjęciami. Jeśli zakładasz firmę to najpierw oszczędź na nią pieniądze zamiast brać kredyt, wejdź w spółkę albo zacznij od małego wycinka planowanej działalności.
2) Uświadom sobie, że wszystkie doświadczenia (w tym porażki) zawsze działają na twoją korzyść. Z raportu Startup Genome wynika, że z 2600 firm, te które doświadczyły w swojej działalności porażek obecnie generują średnio 2,5 razy większe zyski.
3) Zaakceptuj, że człowiek nie zmienia „się”. Zmieniamy się ze względu na doświadczenia, których wcześniej nie mieliśmy. Powtarzanie znanych schematów nic nie daje. Możesz przeżyć pięć razy ten sam rok albo przeżyć pięć lat. Co wolisz?

3. Odczuwasz strach przed sukcesem.

Ten punkt wykrzywia swoją gębę i skłania do pytania: „Dlaczego miałbym bać się jeździć Bentleyem, zatrudniać trzy tysiące osób i wypoczywać na Malediwach zamiast w Milanówku?”.

Dlatego, że nie wiesz jak zmieni się twoje życie. Dlatego, że nie masz umiejętności, żeby sobie z nimi poradzić. Dlatego, że nie potrafisz przewidzieć wszystkich możliwych konsekwencji takiego stanu rzeczy. Dlatego, że nawet jak ci się spodoba, będziesz się bał, że upadniesz, a to będzie bardziej bolesne niż bycie cały czas na tym samym poziomie.

4. Nie dbasz o higienę psychiki.

Każda higiena polega na usuwaniu czynników negatywnych i zwiększania ilości pozytywnych. Dbając o psychikę dbasz o poczucie własnej mocy sprawczej i przygotowujesz siebie na nowe wyzwania. Dlatego mów sobie, że umiesz, możesz i dasz radę bez kopania i znęcania się nad sobą jakbyś był dresem w bocznej uliczce. Nie rozpamiętuj tego co ci nie wyszło, ale zapisuj rzeczy, których dzięki temu się nauczyłeś. Nie tłumacz się, że jesteś w tym miejscu, a nie innym, bo mama cię nie kochała. Nawet jeśli tak było to tego nie zmienisz. A przede wszystkim nie mów, że TWOJE problemy są inne, większe i straszniejsze niż kogokolwiek innego, bo to nieprawda. Każdy w trakcie swojego życia mierzy się z tymi samymi demonami. Każdy walczy ze swoim strachem, niepewnością, poczuciem, że nie jest wystarczająco przystojny, dobry i mądry, z porażkami, odrzuceniem i śmiercią. Są niewielkie szanse na to, że jesteś na tyle wyjątkowy, żeby myśleć, że twoje problemy są większe lub bardziej istotne.

5. Nie masz zaplecza potrzebnego do odniesienia sukcesu.

Człowiek-Polak powie, że ktoś jest bogaty, bo miał szczęście, a ja jestem w stanie się z nim zgodzić. W moim życiu można zobaczyć tyle samo szczęścia co pracy. Może nawet więcej. Jednak wciąż pozostaje kwestia sprecyzowania warunków, w jakich szczęście może się w twoim przypadku pojawić. Z doświadczenia wiem, że na posiadanie „farta” wpływa: znajomość odpowiednich osób, dobrze rozwinięte kompetencje w jakimś obszarze i odpowiednio ukształtowany charakter.

Nie liczy się to, że jesteś w czymś wybitny jeśli nikt o tym nie wie. Nieważne, że ktoś o tym wie, jeśli zniechęcasz do siebie wszystkich dookoła. Nie ma znaczenia, że dostaniesz propozycję marzeń jeśli nie potrafisz wykonywać zobowiązań. Żadna z tych rzeczy nie jest kwestią szczęścia tylko twojej pracy. Sukcesu nie da się dokładnie zaplanować, ale da się stworzyć podstawy, dzięki którym będzie mógł się pojawić.

6. Wierzysz w to, że wszystko się ułoży.

To najczęściej dotyczy osób, którym „kiedyś szło”. Przedsiębiorców, którzy wybili się jakiś czas temu, później wyrosła im konkurencja, a oni wciąż myślą: „Teraz jest gorzej, ale będę robił to co zawsze i będzie dobrze”. Kobiet, które siedzą przy barze rozkapryszone jak zawsze, ale nikt już do nich nie podchodzi. Wszystkich, którzy przegapili kierunek zmian. Wyobraź sobie, że jesteś jaskiniowcem i w miejscu gdzie kiedyś pasły się mamuty już nie ma żadnych zwierząt. Możesz poczekać na nie kilka miesięcy, ale jak się nie pojawią musisz się dostosować. To robią ludzie i to ich najcenniejsza umiejętność.

7. Wierzysz w to, że masz jeszcze dużo czasu.

Kiedy byłem w liceum mówiłem sobie, że jestem fajny, mądry i mam dużo czasu. Rok później mówiłem sobie to samo. Dwa lata później też, bo wciąż nic się nie zmieniało. Typową cechą osób, które sobie nie radzą tak w aspekcie finansów jak i relacji międzyludzkich jest brak szanowania czasu. Oni zawsze mają go wystarczająco dużo, żeby poświęcić trzy godziny jadąc na drugi koniec miasta i oszczędzić 15 złotych. Oni zawsze mają czas, żeby spotkać miłość swojego życia i na razie mogą być z kimś kto pełni funkcję supportu występującego przed gwiazdą wieczoru. W ich życiu są tylko dwie pory: „Mam jeszcze czas” i „Już jest na to za późno”. Nadejście tej drugiej zawsze jest zaskoczeniem.

8. Chcesz zmienić tylko mały fragment swojego życia.

Niestety człowiek jest istotą holistyczną co oznacza, że zmiana jednego elementu pociąga za sobą zmianę wszystkich innych obszarów. Jesteśmy sobą ze względu na wszystko czego doświadczyliśmy i ze względu na wszystko co nas otacza. Przyzwyczajenia, znajomi, praca, gust i widełki możliwości jakie mamy w głowie działają jak kotwice, którymi jesteśmy uczepieni swojej rzeczywistości. Wyrwanie tylko jednej z nich nic nie zmieni, bo będą ciebie przytrzymywać wszystkie pozostałe.

9. Oczekujesz, że zmienią ciebie okoliczności zewnętrzne.

Typowe dla osób, które idą na szkolenie z myślą: „Płacę 100/1000/10 000 zł i będę nowym człowiekiem”. Ewentualnie kupują książkę i później mówią: „Dziesięć razy ją czytałem i co?! I nic się nie zmieniło!”. Nawet Harry Potter jak dostawał zaklęcie to musiał pomachać różdżką i poćwiczyć, żeby działało jak należy.

10. Nie wyciągasz wniosków.

Warunkiem eksperymentowania jest wyciąganie wniosków na zasadzie: „Sparzyłem się przenosząc garnek z wrzątkiem to teraz użyję rękawicy kuchennej.” Życiem rządzą powtarzalne mechanizmy. Jeśli słyszysz kultowe: „Zostańmy przyjaciółmi” jeden raz, to możesz myśleć, że to przypadek. Jeśli słyszysz to pięć razy pod rząd to zmień swoje zachowanie zamiast zacierać ręce licząc na to, że za szóstym razem będzie inaczej. Nie będzie.

Każdą umiejętność trenuje się jak mięśnie. Podstawowym „mięśniem” w życiu jest wytrwałość, ufanie sobie, trzymanie się swoich decyzji. Na początku bycie zmotywowanym utrzymasz przez kilka godzin. Później kilka dni i miesięcy. Jak uczyłeś się jeździć na rowerze to też się przewracałeś, ale wsiadałeś i znów jechałeś aż w końcu umiałeś to robić.

11. Nie chcesz zapłacić za zmianę.

Z każdym wyborem wiążą się plusy i minusy. Każdy wybór też kosztuje. Wybierając spokojne życie teraz, płacisz niezrealizowanymi marzeniami. Realizując marzenia płacisz za nie czasowym stresem i samotnością.

To nieprawda, że nie możesz mieć wszystkiego. Możesz, ale to kosztuje i często kosztuje więcej niż jesteś w stanie zapłacić. Obecnie masz rzeczywistość jaką sobie kupiłeś. Chcesz innej? To dopłać.

Ostatnio napisał do mnie gość, który chciałby zarabiać jedno zero więcej, ale żeby jednocześnie nie pracując więcej i nie dokładając sobie do życia stresu. Niestety takiej możliwości nie ma, bo jak chcesz zarabiać więcej to mocno upraszczając musisz pracować więcej (nawet kupując mieszkania pod wynajem i pracując na etacie w praktyce pracuje się więcej) albo pracować w mniej sprzyjającym środowisku (np. zakładając firmę i biorąc odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale też za pracowników i klientów). Później każdą działalność można zautomatyzować, ale wcześniej trzeba mieć co automatyzować.

Za wszystko co jest dla ciebie ważne zapłacisz, ale nie kartą Mastercard ani nie pieniędzmi. Zapłacisz za nie stresem, emocjami, ryzykiem porażki, tym, że twoja rodzina przez jakiś czas będzie widywała tylko twoje plecy, a obcy ludzie będą mówić, że się nakradłeś i powinieneś oddać 70% tego co zarabiasz.

Jeśli nie chcesz ponieść tych kosztów to nie kłam, że chcesz zmienić swoją rzeczywistość, ale nie umiesz. Da się tylko dla ciebie nie znaczy ona wystarczająco dużo. Produkty Apple też nie są drogie tylko ty nie chcesz tyle za nie zapłacić. To twój wybór, więc wybierz czy satysfakcja z osiągnięcia celu znaczy dla ciebie więcej niż wszystkie emocjonalne, fizyczne i czasowe koszty jakie musisz ponieść.

Jeśli tak to zapłać. Jeśli nie to przestań marudzić, że nie możesz żyć jak gwiazda rocka, bo sam to wybrałeś.

  • Alicja

    Świetny tekst! Jeden z najlepszych, jakie tutaj dotąd przeczytałam. Podczas czytania cały czas chodziło mi po głowie ile musiałam i muszę tracić aby zyskać coś innego. Dotąd wyrzeczenia były związane ze studiowaniem medycyny, co ograniczało czas na poznanie partnera, podtrzymywanie znajomości, pogłębianie innych zainteresowań. Teraz dodatkowo bycie w związku wiąże się z jeszcze większym okrajaniem czasu dla przyjaciół. Zawsze trzeba będzie wybierać swoje priorytety. Tak ciężko z czegoś rezygnować ale nie mamy innej możliwości. Jedna zmiana pociąga za sobą drugą ;)

    • maty

      Już przestańcie krępować rąk Volantowi tekstami typu, „jeden z lepszych!”, „najlepszy!”.
      Każdy tekst jest Volanta jest bardzo dobry. Jeśli masz braki w jakimś temacie lub dziedzinie, to jasne jest, że jak dostaniesz dawkę wiedzy, która wypełni gwałtownie ta „puste” to wydaje się to genialne.

      • K

        nareszcie ktoś, kto to zauważył! :)
        pozdrawiam

      • luna

        jemu chyba nic rąk nie skrępuje, nie martwiłabym się o to ;)

  • Gojira

    Jeden z lepszych tekstów jakie wystukałeś na klawiaturze :) Taka prawda, że w życiu ma się albo wyniki albo wymówki. Ja co prawda jeszcze nie zarabiam tyle ile bym chciał ale ostatnio zrozumiałem, że za ten stan rzeczy mogę mieć pretensje tylko do siebie bo mi się nie chciało uczyć w szkole, nie wierzyłem, że poradzę sobie na studiach itd. Szkoda, że nie potrafiłem w porę zrozumieć w kółko powtarzanych słów rodziców „uczysz się dla siebie a nie dla mnie”. Na całe szczęście oderwałem się mentalnie od większości społeczeństwa, która tylko narzeka i obwinia wszystkich dookoła bo dobrobyt na nich nie spływa. Nawet przestałem zazdrościć ludziom, że mają lepiej bo w końcu zrozumiałem dlaczego tak mają a ja tak jeszcze nie mam. Cebulaki z pogardą patrzą na kogoś komu wyszło w życiu co jest może i smutne ale kiedyś i na mnie ktoś za to krzywo popatrzy ;]

  • Marcin

    Na jaki numer mam wysłać sms-a by zagłosować na ten tekst?

  • Michał

    Bardzo dobry tekst. Czytam Twojego Bloga od jakiegoś czasu i stwierdzam, że coraz lepiej i ciekawiej piszesz. Jak tak się zastanawiam do do mnie najbardziej pasuje pkt 3 i 6. Co zaskakujące ludzie boją się odnieść sukces, choć go pragną. Trzeba przekroczyć niewidzialną granicę w swojej głowie. Wszystko jest w naszych głowach.
    Ostatnio zastanawiałem się również czemu ludzie tak chętnie lgną do piramid finansowych, a na przykład ni chcą słyszeć o normalnym biznesie typu MLM. To wyjaśnia pkt 11.

    • Charlie

      szczerze mówiąc MLM to po prostu wkurwianie ludzi i szukanie jeleni. tak, nie odniosłem sukcesu w MLM, ale robiłem trzy podejścia, które zabrały mi paru znajomych, a był to tylko jeden kontakt i szczerze mówiąc jak ktoś mi jeszcze zaproponuje FM, S7 i inne śmieci tego typu to dostanie strzała.

      Tekst jest wyborny, u mnie zdecydowanie 7,8,10 gratuluję Volant.
      P.S. Twoje książki też są zajebioza :D

      • Michał

        OK. Pomyśl jednak jak to jest jak byś bez sumienia, lub czasem z braku wiedzy zapraszał ludzi do typowej piramidy finansowej. Inwestują sporo kasy, a piramida po jakimś czasie pada. Wtedy na pewno stracisz znajomych. I to mnie właśnie zastanawia, że ludzie nadal tak lgną do tych cudownych programów gdzie nic nie trzeba robić, a zyski mają być niesamowite. Nie chcą zapłacić za swój sukces pracą, tylko lecą na piękne obietnice bez pokrycia.

  • Magdalena

    Jestem pod wrażeniem.

  • rafal

    Najbardziej ciekawi mnie punkt 7. odnośnie czasu. Jestem studentem inzynierki dziennie i rzeczywiście wierzę w to, że mam czas, bo teraz ciężko byłoby mi pogodzić studia z pracą. Marzeniem moim jest też nie pracowanie w przyszłości na kogoś, ale aktualnie nie mając doświadczenia ciężko jest zrealizować to marzenie. W co Twoim zdaniem powinienem wierzyć? Nie w posiadanie czasu? W takim razie w co? I co Ty teraz zrobilbyś, gdybyś studiował ciekawy kierunek na PW, ale jednocześnie ciągle myślał, jak zarobić pieniądze, nie wykorzystując do tego deski do składania ubrań
    ubrań.ubrań? :-)

    • think_outside_the_Box

      Ja studiuje dziennie i nie przeszkadza mi to zarabiać pięciocyfrowych kwot na pokerze online miesięcznie….są jeszcze inne sposoby zarabiania w Internecie.

      • michael

        Serio wyciskasz pięciocyfrowe kwoty na pokerze? Ile do tego dochodziłeś? :)

      • pokerzysta

        Widzisz trzeba nie ulegać stereotypom. Gram od 6 lat jednak uważam że każdy kto nie jest totalnym idiotą może po kilku miesiącach nauki pokera podziękować za pracę w McDonalds – 400 usd miesięcznie, lol. Toż to puszczając bańki mydlane w Kołobrzegu można zarobić dziesięć razy więcej (spróbuj, jeśli nie wierzysz).

      • Pawel

        Znasz jeszcze jakieś ciekawe sposoby zarobku?

      • michael

        Może spróbuję z tym pokerem, zacząłem trochę o tym czytać po Twoim komentarzu. :)

  • Rafau

    Kandydat na wpis roku jak nic :D

  • e

    ja doszłam w pewnym momencie do ściany – w którą codziennie rano waliłam łbem przed pójściem do pracy. Co więc zrobiłam? Rzuciłam pracę. Do tego rzuciłam faceta. I przeprowadziłam się. Jedna zmiana pociąga kolejne zmiany, tak jak piszesz – najtrudniejsza jest ta pierwsza.

    Jak komuś opowiadam, jak odeszłam z drugiej pracy – stukają się w czoło. Bo jak to, w tych czasach rzucać pracę… Ale wizja walenia głową w ścianę była dla mnie zbyt przerażająca po raz kolejny. Stwierdziłam, że jestem mam na tyle umiejętności, że znajdę taką posadę w innej firmie.

    I nie wiem, czy to życie jakoś nie lubi próżni? Czy może w naturze musi być równowaga? Kolejna, moja obecna praca sama mnie znalazła. Jest tak jak chciałam – finansowo i ‚obowiązkowo’.

    Podsumowując – „nie bój się zmiany na lepsze” :)

    • benia szu

      Miałam to samo. Z tą różnicą, że rzuciłam pracę, żeby podróżować. Wszyscy pukali się w czoło. Ale cóż, zjechałam kawałek świata, nauczyłam się i zaczęłam robić rzeczy, na które nigdy bym się nie zdobyła zostając tam, gdzie byłam. Np. zaczęłam pisać bloga, zrobiłam kurs nauczyciela jogi, poznałam siebie i pogodziłam się ze sobą.
      Zmiana sporo mnie kosztowała – kasy, znajomych, wątpliwości i niezrozumienia, ale warto było. Nie bójcie się iść pod prąd!
      Przy okazji zapraszam też do siebie https://nadrugimbrzeguteczy.wordpress.com/
      I chylę czoła przed autorem, bo dobrze się czyta i sensu nie brak. Pozdrawiam!

  • Domi

    Bardzo trafne spostrzeżenia. :) Punkt drugi mi się podoba najbardziej, może dlatego, że ten rok upływa mi zamierzenie pod hasłem : „Rok porażek”. Co by jak najwięcej razy się „przewrócić”, by nauczyć się lądować, jak kot, na czterech łapach. ;)

    Przybijam piątkę za ten tekst ;)

    • Piotrdivine

      zawsze mozesz wszystko zmienić.
      Zacznij żyć jak młody!
      czyli – miej wyjeb…e a będzie ci dane.

      Przeszłośc juz nie istnieje – po co o niej mówić?

  • Piotrdivine

    Życie jest zmianą.

    • Mówisz streotypy. Wszystko jest zmianą – nawet nasza percepcja Świata.

  • Ania

    Kolejny świetny tekst, więcej takich poproszę :)

  • Michal

    Dobrze. Czasem potrzebuje takiego kopa w dupę czy też opie*dolu, bo lenistwo lub brak odwagi usprawiedliwiam sobie jakąś wymyślną filozofią/wymówką/czymkolwiek. A Ty potrafisz takiego kopa zasadzić. Czas wrócić do pracy nad polepszaniem życia!

  • re

    Tekst można streścić jednym zdaniem : „Nic nie zmienia się w twoim życiu bo nic nie robisz „

  • kamaah

    Tekst o lenistwie, którego jest w nas niestety coraz więcej :(

  • Chilli

    Cześć Volant :)

    Cały Twój tekst można podsumować jednym powiedzeniem.

    „Lepsze jest wrogiem dobrego”.

    Dochodzi do tego jeszcze cecha typowo polska… narzekanie. Polacy wolą stać po uszy w gównie i narzekać, że w nim są zamiast spróbować z niego wyjść a jak ktoś jeszcze nie stoi w gównie w równym rzędzie jak wszyscy to na pewno złodziej, żyd, komunista, pedał a najlepiej wszystko na raz.

    • benia szu

      „a jak ktoś jeszcze nie stoi w gównie w równym rzędzie jak wszyscy to na pewno złodziej, żyd, komunista, pedał a najlepiej wszystko na raz.” Święte słowa :)

  • Riddler

    „Podejmij działanie tak, żeby jedynym dobrem, które stracisz był czas, który i tak byś poświęcił na scrollowaniu strony ze śmiesznymi zdjęciami. Jeśli zakładasz firmę to najpierw oszczędź na nią pieniądze zamiast brać kredyt, wejdź w spółkę albo zacznij od małego wycinka planowanej działalności.” V. ciekawi mnie co ogólnie sądzisz o zaczynaniu swojej pierwszej działalności od kredytu? Przejaw głupoty?

    • Volant

      Ciężko to jednoznacznie ocenić, bo są różne rodzaje biznesu. Niektóre wymagają dużych inwestycji, a inne nie. Ja jestem za tym, żeby jednak uciekać od kredytów jak najdalej, bo:
      - już na starcie zaburzają płynność finansową
      - zakładając pierwszą firmę ciężko jest przewidzieć wszystkie koszty i realną sprzedaż
      - umiejętność oszczędzania, a szerzej również planowania i dbania o płynność finansową jest w pewnym sensie wstępnym warunkiem prowadzenia jakiejkolwiek własnej działalności. Dotyczy to również np. kredytu hipotecznego – jeśli nie umie się oszczędzić kwoty wkładu własnego to może w rzeczywistości nie jest się w stanie spłacać kredytu?

      Generalnie więc najpierw zakładałbym firmy nie wymagające nakładów i takie, które nie generują dużo kosztów, żeby tylko poznać mechanikę prowadzenia biznesu, testowałbym potencjalną sprzedaż „na sucho” (wszystkie rodzaje biznesu internetowego, które pozwalają ocenić przyszłość pomysłu) i nie mając pewności, że pomysł wypali inwestowałbym przede wszystkim środki własne. Kredyt to generalnie świetna sprawa i tanie pieniądze pod warunkiem, że dzięki kredytowi będziesz zarabiał więcej niż bez niego, ale nie mając takiej pewności (lub wysokiego prawdopodobieństwa) to te pieniądze mogą okazać się bardzo kosztowne.

  • Kasia a nie Stasia

    Ludzie patrzący z boku widząc czyjś sukces, zwalają to albo na talent albo na szczęście. Nie widzą albo nie chcą widzieć ile ktoś poświęcił czasu, energii, kontaktów z bliskimi i ciężkiej pracy…No i zastanawia mnie jedno. Dlaczego szeroko pojęty „sukces” idzie w parze z samotnością? Czyżby tak ciężko było o kogoś, kto potrafi z nami go dzielić?

    • Volant

      Sam sukces nie idzie w parze z samotnością. Droga do niego już najczęściej tak, bo jest powiązana z wyrzeczeniami i chodzeniem pod prąd.

  • Jessabell

    Tak, tekst jest dobry, jednak u niektórych osób może zostawić pewien rodzaj pustki. Ktoś po przeczytaniu może odnieść wrażenie, „ok już wiem dlaczego nic nie zmienia się, ale co mogę zrobić, żeby coś zmienić?”. (w komentarzu Rafała dało się odczuć coś takiego). Uważam, że jako kontynuację tego wpisu powinien pan napisać coś o motywacji, jak zmienić swoje życie, od czego trzeba zacząć. Inaczej tekst może okazać się dla pewnych ludzi trochę przygnębiający, a chyba chodzi panu o inspirowanie, nie o przygnębianie???
    Także czekam na wpis pt. „kopniak motywacyjny a’la Volant”.
    Abstrahując od powyższego uważam, że jednak najlepszym wyjściem jest wybrać opcję żyć jak się chce i być szczęśliwym. Zaakceptować swoje życie, cieszyć się tym co się ma bo każdy coś ma, tylko trzeba potrafić to docenić. Osobiście zamiast „gonić króliczka” wolę usiąść z króliczkiem na łące, bawić się z nim i czerpać z tego radość. Pozdrawiam :-)

  • Michał

    „Obecnie masz rzeczywistość jaką sobie kupiłeś. Chcesz innej? To dopłać.” – genialne, podsumowuje zawartość kilkunastu książek w tematyce motywacji i wprowadzania zmian.

  • Batoniczny

    „Realizując marzenia płacisz za nie czasowym stresem i samotnością.” – so fucking true!

  • Greg

    Podobno Kant umarł jako prawiczek.

    Ys dat tru?

    Jeżeli tak, to biorę kluczyki od samochodu i przejadę się… gdzieś daleko ;) Może do Madrytu…

  • Dominik

    Cześć Volant,

    szacun – cieszę się, że moje zmiany idą w dobrym kierunku.

    Zdarzyła się literówka w tekście.

    Punkt 11. Wers 1. życieM

    Pozdro!

    • Volant

      Dzięki :) Poprawione.

  • RC

    Myślimy podobnie!

    Pozdro

  • Łukasz

    Sukces kosztuje, chcesz lepszą rzeczywistość – dopłać. Możesz mieć wszystko, ale czasem musisz za to zapłacić więcej niż jesteś w stanie – bardzo się z tym zgadzam. Polecam każdemu film Whiplash, który doskonale ilustruje punkt 11.

    Od siebie dziękuję za punkt siódmy!

  • Jimbo

    Mi tu zabrakło jednego ważnego punktu – brak konkretnego planu/wizji. Większość osób, które chcą coś zmienić w swoim życiu stoi w miejscu, bo nie wiedzą czego chcą lub nie wiedzą jak do tego dojść.

    • Volant

      O tak!

  • BEATA REDZIMSKA

    Zmotywowales mnie do przemyslen i wziecia 4 liter w troki. Dziekuje. Beata

  • Ania

    Szkoda tylko, że motywacja jest taka płonna. Człowiek rzuca się w wir codziennych obowiązków i nagle brakuje czasu na realizowanie swojego wielkiego planu. A to z kolei rodzi frustrację.

  • Eli Milamalim

    Ludzie są najzwyczajniej w świecie zbyt leniwi, by zmienić coś w swoim życiu… Najprościej jest walnąć się na kanapę i narzekać, obiboki jedne!!! :-)

  • Yougurth

    Bardzo fajny kopniak. Chyba niektóre punkty już za mną
    Brakuje jeszcze „time out, let’s start”

  • Karolina

    Dzięki. Akurat tego potrzebowałam.

  • Olga

    Zdecydowanie najlepszy tekst.

  • lola

    wohoo wypas!

  • filolozka

    z rzędu, pod rząd to rusycyzm :D

  • Kryśka

    Wszystko, co zostało napisane powyżej to najszczersza prawda, która miażdży człowieka niczym traktor. Nasunęła mi się na myśl wypowiedź głównego bohatera nieemitowanego już serialu ,,Lekarze”: ,,Główny problem ludzkości to brak higieny. Psychicznej.”

    Pozdrawiam.

  • Pawel

    A co zrobić gdy człowiek tkwi w depresji, w wyuczonych w dzieciństwie, wciąż powracających schematach i nie potrafi nawet zmienić długotrwałego, prermanentnego stanu emocjonalnego, w którym zanurzył się „na dobre”. Tym samym czyni go to ślepym, kalekim, pozbawia możliwości logicznego i kreatywnego myślenia, otwartości, budowania relacji. Człowiek ten chciałby się zmienić, właściwie zmienić wszystko w swoim życiu, wie, że ma ambicje, ale nie widzi sposobności ich wykorzystania, nie wie jak zacząć, widzi ograniczone możliwości, a jego dotychczasowe próby i starania i tak sprowadziły go w miejsca podobne do tych, które towarzyszyły mu przez całe życie, a nie są w najmniejszym stopniu pożądane.

  • jovitart

    Bardzo fajny artykuł.

  • W sumie to ok, ale w sumie to słabe.

  • Anonimowy Leszcz

    Skąd tyle o mnie wiesz?? Czytam to jak list do mnie :-)