Jedna rzecz, której nie chcą wszystkie kobiety

Jedna rzecz, której nie chcą wszystkie kobiety

Pójdź do dziewczyny ze zbyt dużą ilością makijażu, równie dużą ilością odbytych wizyt na solarium i stanowczo zbyt małą ilością przeczytanych książek na koncie i zapytaj czego oczekuje od faceta. Jeśli stereotyp się potwierdzi (a czemu miałby się nie potwierdzić?) to będzie chciała spotkać silnego Miśka żyjącego w stylu hasztag yolo, który lubi sobie wyobrażać, że on i Vin Diesel w „Szybkich i wściekłych” to jedna i ta sama osoba. Z jednym wyjątkiem – on jest bardziej męski.

Pójdź do korposuki, zadaj to samo pytanie i posłuchaj jak mówi o wykształceniu, znajomości dobrych lokali, umiejętności zrobienia carbonary i pięciocyfrowych zarobkach. Nie dlatego, że pieniądze są najważniejsze, ale wakacje na południu Francji same się nie opłacą.

Pójdź do feministki i posłuchaj przez pół godziny o tym, że to kobiety rządzą światem, a patriarchat jest na wskroś zły. Następnie posłuchaj o tym, że facet ma być męski, ale może od czasu do czasu płakać jeśli tylko szanuje równouprawnienie, ładnie prezentuje się w fartuszku i umie pozować z odkurzaczem.

Pójdź do dowolnej innej kobiety z tym samym pytaniem i dowiedz się, że szukają mężczyzn wysokich, niskich, czułych i nieczułych, zaradnych, inteligentnych, bezproblemowych kretynów z kaloryferami na brzuchach…

Wszystkie powiedzą ci coś innego, ale łączy je jedna rzecz – one wszystkie nie chcą być wolne.

Oczywiście tego ci nie powiedzą.

Przeciwnie – przez połowę swojego życia będą próbowały przekonać wszystkich spotykanych mężczyzn, że jedyne o co im chodzi to samodzielność. Samowystarczalność. Samorealizację. Będą mówiły, że niezależność jest świetna. Kariera jest wspaniała. Wracanie o piątej nad ranem z butami w ręce wspaniale zapisuje się we wspomnieniach równie dobrze co licealne podróże pociągami i palenie papierosów na korytarzu w rytm stukania kół drugiej klasy TLK.

A później się rozkleją.

Wystarczy, że uda im się ciebie przekonać, że są nieczułe, wyrachowane, świadome swoich potrzeb i ich życie jest pełne również bez ciebie i okaże się, że to była tylko maska. Że owszem, lubią się pieprzyć, a nie tylko kochać, że mają swoje potrzeby i rozumieją twoje, ale jest im smutno ze świadomością, że chcesz spotykać się z kimś innym, że są ambitne i że wszystko fajnie robi się samej, tylko że i tak lepiej robić to z kimś. Wtedy się okazuje, że nic nie zastąpi SMSa: „Dotarłaś bezpiecznie do domu”, ani wiadomości: „Tęsknię”. Uwagi, uczucia, troski. Wspólnego jedzenia deserów. Robienia dla kogoś kanapek na drogę. Bez tego jest to jak śmianie się z żartów w polskim kabarecie, chociaż nikogo oprócz nas nie ma w mieszkaniu. Więcej w tym rozpaczy, niż radości.

I jeśli kobiety czegoś nie chcą, to bez względu na to czy są maturzystkami wracającymi z Openera czy czterdziestkami po rozwodzie, nie chcą być same. Chcą być częścią czyjegoś życia. Może nie twojego, może nie dokładnie w tej chwili i nie na tych warunkach, ale wciąż chcą być dla kogoś ważne i dla tego poczucia zrobią bardzo dużo – rzucą marzenia, zrobią z siebie idiotki, spakują walizkę i przeniosą się na drugi koniec świata. Nie dlatego, że taka jest rola kobiet, bo dotyczy to też mężczyzn. Nie dlatego, że takie zdania chciałoby się wrzucić do kategorii generalizacji. Raczej dlatego, że jako ludzi łączy nas to, że każdy uważa, że jest niewystarczająco dobry (jak pisała Małgorzata Halber w „Najgorszym człowieku na świecie”) i że każdy chce być częścią czegoś większego niż cztery kąty, nowa sokowirówka i trzy karty kredytowe (jak piszę ja).

Jeśli tylko teraz nie kochamy, to wszyscy chcemy się zakochać. Już teraz, bo jutro nie istnieje. Jutro obiecuje wiele, ale występuje tylko w bajkach. Dlatego możemy sobie mówić, że mamy czas. Że mamy przed sobą piękną przyszłość. Że zakochamy się jeszcze nie raz, ale i tak w to nie wierzymy.

Dla nas każda miłość jest ostatnia i jeśli tylko mamy okazję to ją łapiemy w poczuciu, że następnej już może nie być.

A wszystkie kobiety, które mówią, że to nieprawda – kłamią. Możliwe nawet, że robią to z nadzieją, że im nie uwierzysz.

  • „Raczej dlatego, że jako ludzi łączy nas to, że każdy uważa, że jest niewystarczająco dobry (jak pisała Małgorzata Halber w „Najgorszym człowieku na świecie”) i że każdy chce być częścią czegoś większego niż cztery kąty, nowa sokowirówka i trzy karty kredytowe (jak piszę ja).” – w zasadzie to o to tu chodzi. Nie o to, jakie są kobiety czy jacy są mężczyźni, ale o to, że człowiek nie jest do samotności stworzony.

    Zdarzają się jednostki, które się z tego schematu wyłamują, jasne. Jedna na ileś tam set tysięcy. Które przechodzą przez zycie solo i czują się doskonale szczęśliwe. Ale to nie jestem ani ja, ani Ty, ani Kaśka z drugiego piętra, ani Piotrek manager. Mam wrażenie, że ludzie, których to może dotyczyć, to przede wszystkim Ci, którzy uciekają od cywilizacji i żyją z wilkami w małej chatce w lesie, bez prądu, nosząc wodę ze strumienia. Albo geniusze, który funkcjonują na takim poziomie myslenia o świecie, że seks i kontakt z drugim człowiekiem nie leżą w sferze ich zainteresowań. Jednego takiego znam. Nie wiem, czy był szczęśliwy, ale wiem, że nie do końca funcjonowaliśmy na jednym poziomie, zarówno intelektualnym jak i emocjonalnym. Czy Szymborska była szczęśliwa, spędziwszy życie z kotami? Od 1969 była związana z Kornelem Filipowiczem, ale chyba nawet nie mieszkali razem. Wierzę, że jest możliwe, przełożyć filozofię lub sztukę, życie spędzone na kontemplacji albo ekspresję tworzenia ponad miłość, związek, przywiązanie. Wierzę, że powyżej pewnego progu inteligencji, niedostępnego przeciętnej jednostce i graniczącego z chorobą psychiczną, potrzeba bliskości drugiego człowieka zanika, a miłość staje się rzeczą potwornie banalną i przyziemną.

    Ale poza tymi rzadkimi przypadkami – tak, potrzebujemy drugiej osoby. Fizycznie i emocjonalnie. Tak zaprogramowała nas natura i nie ma co przed tym uciekać. Aczkolwiek wiem i konsekwentnie się tego trzymam, że bycie w kiepskim, średnim lub niezłym związku jest milion razy gorsze niż bycie solo, samodzielność i samowystarczalność. Bo bycie samemu jest naprawdę super i wolność też jest wspaniała. Jedyne, co jest to od tego lepsze, to świetny, harmonijny związek oparty na głębokiej więzi. Z rewelacyjnym seksem w pakiecie.

    • Valthard van der Sand

      Najlepiej kilku osob, bycie z jedna osoba to ograniczenie kulturowe badz finansowe.
      Niestety malo kto moze sobie na to pozwaolic….

    • Ali

      Jedna rzecz, któej Volant chyba nigdzie nie pisze i powiedzenie japońskich kobiet:

      „Do 30-ki, wybiera kobieta, po 30-ce, to kobietę wybierają”.

      Poczekasz, skończysz 35 lat, okaże się, że szef wolał będzie dać podwyżkę zatrudnionej rok temu „małoletniej siksie z fajnym tyłkiem”, poznany facet, chętnie Cię bzyknie (bo czemu nie), ale do „związku” będzie wolał młodszą itd.
      Szybko zmniejszą się wymagania, a i „wolność” przestanie być ważna.
      Tyle tylko, że będzie już pozamiatane i zostanie Ci zakup stereotypowego „kota”.

    • M.

      Alleluja.

  • Better

    Dążenie do samorealizacji, samowystarczalności i samodzielności nie wyklucza się z chęcią do bycia z kimś.
    A faceci nie chcą się zakochać?

    • Valthard van der Sand

      Jedno drugiemu nie przeszkadza. Problemem jest kiedy celem samym w sobie jest zakochanie sie – wtedy nagle sie okazuje, ze poza owinieciem sie wokolo drugiej osoby jak bluszcz nic nie pozostaje

      • Better

        Ale to chyba mało od nas zależy, na siłe się nie da, ja nie umiem:). Takim bluszczem też sie długo nie da być bo to męczy. Jakby na to nie patrzeć, to jednak zwiazek to dwie osobne osoby, które powinny byc ze sobą bo chcą, a nie są od siebie uzależnione.

      • Valthard van der Sand

        Kazdy ma swoje preferencje. Sa osoby, ktoe po zostaniu para staja sie „dwuglowym smokiem”, tzn robia wszystko i zawsze razem. ZAWSZE. Owijaja sie wokol siebie i wszystkie inne cele schodza na dalszy plan.
        Z drugiej strony sa osoby, ktore cenia sobie niezalenosc i sa z kims, bo chca, bo wspieraja i stymuluja sie nawzajem i moga na siebie liczyc. Ale kazde z nich ma swoje prywatne cele, potrzeby, etc.
        Obie opcje sa ok, poblematyczna staje sie tylko sytuacja, gdy typ pierwszy wiaze sie z typem drugim. Stereotypowo, najczesciej kobiety reprezentuja typ pierwszy a mezczyzni dugi.

      • Better

        Bo Wy od dziecka lepiej jestescie socjalizowani.
        Nie znam dwuglowego smoka, ktory w takiej postaci wytrwalby dluzej niz 3-4 miesiace. To sie moze u blizniakow udaje i to tez tylko na poczatku.

      • Karolina G.

        Znam takich ludzi, a i owszem, przeżyli ze sobą blisko 40 lat. Weź poprawkę na to, że są osoby – zarówno mężczyźni, jak i kobiety – które spełniają się w takich związkach. Taki związek jest tym, czego szukali i nie wyobrażają sobie, że może być inaczej.

      • Better

        Karolino, pewnie masz rację, nie wiem. Nigdy nie wiemy co się dzieje u ludzi w domu. Cżesto to jest duża zależność jednej strony od drugiej i super jak ludziom z tym dobrze. Zresztą ludzie ok 60 mają nieco inne oczekiwania wobec zwiazków niż młodsi. Wszystkie fajne zwiazki które znam opierają sie na tym, że każda ze stron realizuje siebie i żadna strona nie jest w tym rozwoju ograniczana. Dzieki temu są dla siebie nadal interesujacy.

  • john

    Tak samo tyczy sie to facetow, sex z koleżankami jest fajny ale jeszcze piekniejszy z kimś komu sie robi te kanapki.

  • Tak, ale nie miałem ostatnio do niego weny. Może w weekend wrzucę kolejną część, ale nie obiecuję.

  • Łukasz

    Myślę, że nie zdajesz sobie sprawy, co to jest wolność osobista, bo to nie ma nic wspólnego z kontrolowaniem w związku przez partnera.

  • Wzruszyłem się… żart, nie wzruszyłem, tylko popadłem w zadumę. Kłóciłbym się z tym, że my faceci mamy tak samo jak panie – musimy być kochani. My musimy czuć się potrzebni. Jesteśmy jak psy, źle znosimy gdy nie mamy dla kogo merdać ogonami i aportować. Ale nie musimy tego robić konkretnie dla kogoś tylko dla czegoś – jakiegoś wyższego celu. Odnośnie pań… to cóż… kłaniają problemy w wyrażaniu swoich uczuć, myśli i… często nierealne oczekiwania http://bit.ly/1en8cpi . 3maj się mocno i fajnie byłoby móc czytać Twoje wpisy częściej :)

    • Better

      Ty tak serio z tym, że musicie się czuć potrzebni? A nie można poprostu być ze sobą, bo tak się chce, bo ci z kimś dobrze?
      Czy coś źle rozumiem?

      • Nie znasz facetów? Facet nie będzie z kobietą dlatego bo jest mu dobrze. Jeżeli tak się stanie, to najprawdopodobniej dlatego, bo ona mu nie przeszkadza i jest… ugotuje, posprząta, pomarudzi i zapewni seks. Dlatego tylu mężczyzn zostawia kobiety – nie mają przy nich celu. A cel może dać siksa – kochanka, bo będzie umiała wzbudzić w mężczyźnie „zwirza”, który wypełniając jej cele sprawi, że ona będzie przy nim.

        Ale z nami tak jest, że ten cel niekoniecznie musimy widzieć przy kobiecie. Celem może być potrzeba zdobycia prestiżu, uznania, wypełnienia jakiejś głębszej misji życiowej. Dlatego rozumiem mężczyzn, którzy są szczęśliwy bez kobiety – po prostu mają inne priorytety.

      • Better

        No chyba nie rozumiem:(. Z tego co piszesz można wywnioskować, ze średnio Wam wychodzą dłuzsze zwiazki, no chyba, że kobiety Wam gotują itp.
        A co jeśli tego nie robią? Poza taką siksą a taką która zapewnia wygodę jest chyba coś pośrodku? No chyba z kobietami też rozmawiacie, nie?:)

      • @Better Cele dla mężczyzn są różne i zmieniają się z biegiem czasu. Są krótkofalowe i długofalowe. Te pierwsze to zrobienie romantycznej kolacji, prezentu ukochanej, zaplanowanie cudownego weekendu itp. Te drugie to wybudowanie domu, walczenie ze swoimi słabościami, poczucie, że kobieta jest przy nas szczęśliwa… Wiesz, w związku mężczyzna ma zapewnić kobiecie bezpieczeństwo oraz dbać o nią. Kobieta też ma pole do popisu – bo ma też współkształtować cele mężczyzny, tj wskazywać oraz czasami pomagać osiągać.

      • Nemesis Nave

        >Dlatego tylu mężczyzn zostawia kobiety – nie mają przy nich celu. A cel może dać siksa – kochanka, bo będzie umiała wzbudzić w mężczyźnie „zwirza”, który wypełniając jej cele sprawi, że ona będzie przy nim.

        Też nie do końca rozumiem. Jakie cele? Wypełnienie celów towarzyszki, czy swoich?

      • Jest poniżej :) Facet musi się wykazywać :)

      • Karolina G.

        Wiesz, mam wrażenie, że poziom Twojego cynizmu połączonego z prostolinijnymi prawdami życiowymi jest dla niektórych zbyt abstrakcyjny :). Oczywiście zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o role mężczyzny i kobiety w związku. Kobiety niestety popełniają jeden z podstawowych błędów myśląc, że facet jest z nimi w związku tylko dlatego, że jest kochany. Cyniczne, ale prawdziwe i na swój sposób krzepiące dla nas – kobiet. Jeśli nie wierzycie, porozmawiajcie o tym ze swoimi chłopami.

    • Valthard van der Sand

      Jesli musisz merdac ogonem i aportowac to wspolczuje.
      Czlowiek (niezaleznie od plci) powinien zyc tak, jak chce zyc, z kims albo sam, ale nie po to, zeby spedzac czyjes zachcianki.
      No chyba, ze ma misje bycia czims podwladnym

      • Ok, widocznie rozumienie prostych metafor jest ponad twoje siły. Teraz to ja współczuję i tłumaczę specjalnie dla ciebie: chodzi o satysfakcję z robienia czegoś dla kogoś. Doczytaj poniższe komentarze a dowiesz się o co kaman. Jeżeli utożsamiasz to tylko ze spełnianiem zachcianek drugiej osoby to nieźle musiałeś dostać w kość. Przykro mi.

      • marcin

        Zgadzam się, facet który nie ma pola do wykazania się powoli zaczyna szukać stymulantów. Jednym z nich może być po prostu zdobycie przechodzącej laski, a równie ważnym może być naprawienie cieknącego kranu. Jednak są różni mężczyźni i różnie będą poszukiwać miejsc do wykazania się, niekoniecznie musi to oznaczać że chce się wykazywać w związku.

      • Valthard van der Sand

        Nie czuje sie jak pies. Rowniez nie czuje potrzeby realizacji przez obienie czegos dla kogos. Robie to co chce, lubie zrobic co milego dla dziewczyny, ale nie bede uzaleznial mojej szczesliwosci od tego.
        Wiec calkowicie nie zgadzam sie z ta interpretacja – nawet metaforyczna. Czerpanie zadowolenia z opinii i szczescia innych swiadczy o braku wartosci wewnetrznej, stawiania sobie celow i pokonywania problemow dla samego siebie.
        Jesli ktos tak lubi – prosze bardzo – jego sprawa, ale nie generalizuj.

      • Bardzo spłycasz tę kwestię. Ale cóż, jeżeli wolisz być takim kozakiem to se bądź, ja mam lepsze rzeczy do robienia niż tłumaczenie ci wieloaspektowości tego co napisałem. Poczytaj ze zrozumieniem. Dobrze, że się nie czujesz jak pies, nawet nie pomyślałem, że możesz pomyśleć o tym, ale cóż…

      • Kam

        Hej. Chyba nie do końca o to chodzi. Wredny miał na myśli (jak sądzę) wyzwania same w sobie. Jeżeli one są poza związkiem to tez nie oznacza, że jest źle. Kobieta po prostu jest. Fakt, że przez całe życie nie da się spełniać czyichś zachcianek jako realizacji swoich sukcesów. Jednak kobieta nie do końca przewidywalna, nie „ciężka” w życiu, która potrafi odkrywać z zaskoczeniem samą siebie a jej strefa komfortu zmienia swoje granice, będzie wyzwaniem. Najważniejsze, żeby to wszystko nie sflaczało. Bo jeżeli na początku facet się stara, walczy, jest super męski i ona się z tego niesamowicie cieszy, kwitnie, a po jakimś czasie on wciąż taki jest, ale jej nudzą się takie akcje, to wyzwanie umiera. Niestety kobiety często niepotrzebnie komplikują, zamiast usiąść i powiedzieć: Słuchaj Stary, teraz widzę to tak i tak. Partner zrozumie. I odczyta jako nowe wyzwanie. Dla walczących kobiet napiszę od razu, że tak, mężczyźni czasem też nieźle komplikują, załatwiają tematy niejasno, ale to częściej jest ucieczka niż zamieszanie emocjonalne. Tak to widzę.

  • Aśka

    Jako kobieta stwierdzę, że cały tekst jest bardzo trafny. Oczywistości
    zawsze dobrze się czyta, szczególnie, gdy ktoś celnie je wypunktuje.
    Często żyję w takim właśnie zaprzeczeniu. Szczerze, trochę mi wstyd, że
    mężczyźni zdają sobie sprawę z tej kobiecej, nazwę to, gry. W końcu
    wiele wysiłku poświęcam na przekonywanie Was, a przede wszystkim siebie,
    że jestem szczęśliwa bez faceta. A mężczyźni? Myślę, że chętnie wierzą w
    tę naszą gadkę o samodzielności, samowystarczalności i potrzebie
    samorealizacji. Zwalnia ich to niejako z odpowiedzialności za uczucia
    kobiet, z którymi się spotykają. Tak jak my naiwnie wierzymy, że trafimy
    na mężczyznę, który zdejmie z nas tę maskę zimnej suki, tak mężczyźni
    boją się, że ona opadnie, bo pod spodem kryje się wrażliwa dziewczynka,
    która się do ciebie przywiązuje i o którą trzeba dbać.
    To takie moje wieczorne refleksje. Pozdrawiam i wyczekuję kolejnego artykułu.

    • Nie zwalnia nas z poczucia odpowiedzialności. Ale musimy wiedzieć, że ciąży nad nami taki taka odpowiedzialność. Dlatego robienie tzw. „bitchshield” nigdy nie wychodzi Wam na dobre. Ważne by zawsze jasno komunikować swoje potrzeby i cele. A uwierz mi, mamy lepsze rzeczy do robienia niż mocowanie się ze zdejmowaniem masek z Waszych twarzy.

    • Chillout

      Głębokie refleksje…
      Facetów nie interesują kobiety, które nie wiedzą same jakie są, co chcą od życia i z kim go chcą go przeżyć. Nie będzie mu się chciało robić z siebie idioty, żeby tylko kobietka odkryła własne ja. Po prostu odejdzie. Z tym idziesz do psychoterapeuty. Łatwo jest zrzucić odpowiedzialność za swoje życie na kogoś innego. Za dużo przebywacie w świecie fantazji, gdzie po polach z tęczą z niezliczoną ilością kolorów zapierdalają jednorożce…

      • Valthard van der Sand

        Atrakcyjne kobiety z poczatku prawie zawsze graja zimna suke. Jakby Cie co 5 minut ktos zaczepial na ulicy, w knajpie, w pracy i gdziekolwiek indziej, to tez bys mial tego dosyc i staral sie zniechecac wszystkich, poza wyjatkowo atrakcyjnymi goscmi.

      • Chillout

        Po pierwsze:
        To nie jest teatr, nikt nikogo nie musi grać.

        Po drugie:
        Nie tłumacz się za kobiety.

        Po trzecie:
        Nie znam jej i nie mam obowiązku wiedzieć o tym, że w ciągu ostatniego tygodnia olała 50 facetów. To jest jej problem. Dla mnie będzie nadal suką, która nie potrafi zachować się kulturalnie wśród ludzi.

      • Valthard van der Sand

        Ad. 1 Kazdy ma prawo grac kogo chce i nikt nie moze tego zabraniac
        Ad. 3 Oczywiscie , ze nie masz. I nawet nie musisz tego akceptowac. Ale to, ze tego nie lubisz nie zmieni faktu, ze takie zachowanie wystepuje, i ze jest skuteczne z ich punktu widzenia.
        Po czwarte, kazdy ma prawo wybrac taka role i postawe jaka chce i poniesc tego konsekwencje

      • Chillout

        Nie lubię przedstawień.
        Reszta może sobie robić co chce i grać kogo chce jeżeli to ich kręci.
        Powodzenia ;)

  • Justyna Hołubowicz

    Dziękuję za mądry tekst. Według badań psychologicznych wspomnianych m.in. przez Daniela Golemana (od ‚Inteligencji Emocjonalnej’) – tym co odróżnia odnoszących sukcesy od reszty jest kontrola impulsów emocjonalnych polegająca na odkładaniu nagrody w czasie.
    Dokładnie tak samo jest wg moich obserwacji ze związkami. Każdy – nie tylko kobiety – nie chce być sam. Umiejętność opanowania tego impulsu do bycia z kimkolwiek daje tzw. ‚inner game’ i pewność siebie, które przyciągają partnerów/partnerki.

  • K

    nie boję się samotności.boję się biedy, głodu, śmierci i choroby.

  • Nemesis Nave

    Generalnie, jakby nie patrzeć – chęć kochania/bycia kochanym to taka elementarna ludzka potrzeba.

  • Jak tylko przeczytałem w tym tekście że „każdy chce być częścią czegoś większego niż cztery kąty, nowa sokowirówka i trzy karty kredytowe”, to skojarzyło mi się to z takim fajnym cytatem o tym, że „czasami lubię stać w korku, żeby poczuć, że jestem częścią czegoś większego”. Wpisałem go w wyszukiwarkę żeby sprawdzić jak brzmi dokładnie i co wyskoczyło mi na pierwszym miejscu? Tekst „Pochód dziwaków. Powieści Chucka Palahniuka” z Volantification :D

    #volantocepcja

    (a cytat brzmi: „Czasem słucham radia z informacjami o korkach i jadę tam, by stanąć i czuć, że jestem częścią czegoś większego.”)

  • Volant, i powiedz mi że faceci nie pragną tego tego samego?

  • Faceci pragną dokładnie tego samego. Mimo że, jeszcze rzadziej się do tego przyznają Emotikon wink Jeszcze nie powstał film, w którym to facet grałby główną rolę w komedii romantycznej, pewnie dlatego że słabo by się sprzedał w kasach kinowych. Facet teoretycznie ma być męski i mało mówić o swoich uczuciach, ale KAŻDY mężczyzna potrzebuje tych ciepłych słów, że jest najlepszy, najwspanialszy i że chwile z nim są wyjątkowe… Kobiety za to mówią o tym głośno, są bardziej emocjonalne, więc lepiej sprzeda się płacząca kobieta niż facet z piwem na podwórku mówiący, że też chciałby się przytulić i mieć do kogo wracać po całym dniu do domu… Ale nie powie, bo wszyscy wokół każą mu być męskim, silnymi i dominującym samcem alfa. A jak przyzna publicznie swojej kobiecie rację, to jeszcze „pantoflarz”.

    • Karolina G.

      Serio potrzebuje? A może bardziej ucieszy się ze zrobionych kanapek do pracy, albo nieopierniczeniu go za rozrzucone skarpetki. To my, kobiety, ględząc w kółko o uczuciach „budujemy ognisko”. Dla faceta to coś a’la biały szum. Fajnie jak jest w tle, nie przeszkadza, dopóki nie przekroczy pewnej bariery.

      • Jasne że tak :) Myślę że połączenie słów z czynami jest idealnym rozwiązaniem, wszystko w idealnych proporcjach.

      • Karolina G.

        Wiesz, kobietom – uśredniając – kiepsko wychodzi godzenie czynów ze słowami. Myślą jedno, robią drugie, a oczekują jeszcze trzeciego, mając za złe czwarte. Żeby to wszystko pogodzić, trzeba nabrać wprawy i mieć do samej siebie dystans.

  • Jakie to okrutnie prawdziwe…

  • Valthard van der Sand

    Kobiety lubia czuc sie wazne, kobiety rowniez lubia sie czuc lepsze niz ich kolezanki. To i facet powinien byc lepszy niz ten kolezanek, przystojniejszy, bogatszy, bardziej macho, bardziej znany i miec status wyzszy niz inni. I koniecznie byc lepszym kochankiem :)
    Osiganie ambitnych celow jest meczace, o wiele latwiej miec faceta, ktory bedzie to robil za nie, a ich glownym celem bedzie utrzymanie go przy sobie. Troche to smutne, i rowniez zadna kobieta sie do tego nie przyzna…..

    • ola

      co za brednie…

      • Valthard van der Sand

        sa takie kobiety – niestety
        posluchaj czasem swoich kolezanek na babskim wieczorze, tak kompletnie bez uprzedzen
        i przypomniej sobie rowniez opowiesci kolezanek na temat, co ktory z ich facetow zrobil dla nich np na walentynki

  • Jak dla mnie nie ma nic złego w byciu w związku, a niestety bardzo często spotykam się z taką opinią – że przywiązanie, że ograniczenia, że koniec zabawy… Co za bzdura. Jeśli ma się faceta, który na każdym kroku kontroluje kobietę (albo odwrotnie, oczywiście), to wiadomo, że taki związek jest śmiechu warty. Grunt to znaleźć kogoś dla siebie i kogoś, przy kim można poczuć się naprawdę wspaniale – nawet jeśli kilka dni wcześniej doszło do wielkiej awantury.

  • talkischeap

    Czytam Cię od pół roku, ale tym razem przesadziłeś..
    zwyczajnie się poryczałam

  • ka

    chyba od ponad roku nie było na tym blogu tekstu, z którego nie wynotowałam choć jednego, bardzo trafnego cytatu. ilość sytuacji i moich wpisów, w których cię cytuje zaczyna się robić powoli chora! ;-)

  • Kasia

    Nie miałam pojęcia że facet może to tak prawdziwie ująć. Prawda niezaprzeczalna, przynajmniej z mojej strony.

  • Teresa Kmiecik

    Elokwentnie napisane banały. Mężczyzna ma potrzebę dominacji, władzy, kobieta potrzebę przynależności (tak to chyba jest napisane na wiki). Kobieta ma zdolność „przerobienia się na facetkę”, ale wbrew swej wewnętrznej tożsamości, która tęskni za kobiecością. Natura wyposażyła ją w taką zdolność, aby wdowa była w stanie zatroszczyć się sama o potomstwo. Od strony biologicznej to chyba notoryczny stres (i związane z nim hormony) są odpowiedzialne za taką przemianę.Kobieta jest kobieca bo tęskni za macierzyństwem i z tego powodu szuka mężczyzny na ojca dla swoich dzieci i stałego związku. Kobieta potrzebuje (cytatując): „Uwagi, uczucia, troski;Chcą być częścią czyjegoś życia; chcą być dla kogoś ważne i dla tego poczucia zrobią bardzo dużo”.
    Smutne jest to, że dla takich egoistycznych samców kobieta nigdy nie będzie ważna, ale co najwyżej użyteczna (do czasu zużycia się jej użyteczności), więc szkoda, że dla fikcji (poczucia): „– rzucą marzenia, zrobią z siebie idiotki, spakują walizkę i przeniosą się na drugi koniec świata.”. Najsmutniejsze jest jednak to, że jeśli poświęcą to wszystko dla takiego s….upermana to w wieku dojrzałym zobaczą jak wpływa to na rozwój emocjonalny i erotyczny ich córki.

  • To prawda. Zawsze chciałem być bezproblemowym kretynem, ale niestety – zabrakło szczęścia :(