Mężczyźni mówią o swoich partnerkach to, co o pracodawcach – że wymagania kobiet są zdecydowanie za wysokie.

Co faceci mówią o oczekiwaniach kobiet?

Bardzo często kobiety uchodzą za osoby, które jeszcze przed spotkaniem wyciągają listę, na której sprawdzają czy spełniasz ich wymagania. Nie tylko te ważne, ale też całkowicie absurdalne. Dzięki temu mogą zobaczyć, czy wpisujesz się w ich obraz perfekcyjnego partnera, który mają w swojej głowie. Wiesz, skrzyżowanie Ryana Goslinga, Jamesa Bonda i czytającego w myślach wróżbity.

I to jest czasem prawda.

Istnieje też opinia, że wymagania kobiet nie idą w parze z tym, co same z siebie dają. Ty masz mieć samochód i mieszkanie, bo inaczej będziesz życiową niedorajdą, ale ona może jeździć komunikacją miejską i mieszkać z rodzicami, bo to znaczy, że dba o ekologię i jest kochającą córką. Ty musisz słuchać o tym, że faceci już nie potrafią zająć się domem, tak jak ich dziadkowie, ale ona może nie umieć gotować jak jej babcia. Ty masz się o nią starać i ją zdobywać, a ona co najwyżej może dać się zdobyć. Albo nie. To zależy od nastroju.

I to też jest czasem prawda.

Zdarza się, że są kobiety totalnie oderwane od rzeczywistości, ale to margines. Jeśli wyjdziesz na miasto, to zobaczysz wiele świetnych dziewczyn. Zadbane i pewne siebie wyglądają jak z reklamy szamponu do włosów. Ubrane w obcisłe dżinsy i gustowny top patrzą jakby miasto należało do nich. Wyglądają tak dobrze, że jeśli jesteś przeciętnym facetem, to pocieszasz się mówiąc, że pewnie nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Jeśli masz nieco więcej pewności siebie, to wiesz, że pewnie niejednym by cię zaskoczyły. W końcu statystyka jest nieubłagana. To kobiety są lepiej wykształcone, więcej czytają i są bliżej kultury.

Natomiast jeśli spojrzysz na faceta, z którym idą, to często zaczniesz się zastanawiać z jakiej bajki się urwał. Wiesz, że pewnie ma jakieś zalety, ale wygląda jak z zupełnie innej ligi. Jakby od czasów liceum już się nie rozwijał, tylko starzał. Jednak dla niej okazał się wystarczający. Podobnie jak wystarczający (przynajmniej na jakiś czas) okazują się aspołeczni socjopaci, maminsynki i goście, przy których chcący oszukać cię cygan jest symbolem uczciwości.

Patrzysz na to i zastanawiasz się, czy to właśnie są te wyśrubowane oczekiwania?

.

Czego tak naprawdę oczekują kobiety?

Wiem, że to niepopularne stwierdzenie z ust faceta, ale mam wrażenie, że jest od groma mężczyzn, którzy wymagania kobiet traktują jak wygodną wymówkę. Zamiast wziąć się za siebie, siadają przy kraftowym piwie z kumplami i narzekają na laski. Pod koniec czwartego piwa stwierdzają, że tych oczekiwań nie da się spełnić. W tym ponurym stwierdzeniu jest plusik – skoro nie da się ich spełnić, to nawet nie warto się starać. Można poprzestać na tym, co się ma. Problem w tym, że przy okazji takie osoby mijają się z rzeczywistością równie mocno, co kierowca BMW z zasadami ruchu drogowego.

Normalne kobiety nie spodziewają się, że będziesz zarabiać 10 000 zł netto i mieć kaloryfer na brzuchu, chociaż wiadomo, że jedno i drugie jest spoko. Nie oczekują, że zapomnisz, że od lat kibicujesz FC Barcelonie i że dla niej przestaniesz to robić. Nie musisz poświęcać im całej swojej uwagi, bo każdy kto ma więcej niż pięć lat, ma też własne życie. Nie potrzebują zdjęć twojego penisa, a nawet jeśli ma on dwadzieścia centymetrów długości, to wolą żeby była do niego dołączona jakaś porywająca osobowość. Nie będą żądać, żebyś zmienił cały świat, zdobył nagrodę Nobla albo wprowadził swoją spółkę na giełdę.

Wiesz czego tak naprawdę chcą? Kilku podstawowych rzeczy:

Żebyś nie był zagubionym nastolatkiem ani ciepłą kluchą, tylko wiedział czego chcesz i do tego dążył zamiast tylko czekać, aż coś samo wydarzy się w twoim życiu.

 

Żebyś miał taką jedną rzecz, o której będziesz mówił z taką pasją, że jej oczy będą błyszczeć.

 

Chcą żebyś uważał zaangażowanie za coś naturalnego, a nie za wyczyn, który zasługuje na uhonorowanie orderem.

 

Zawsze będą potrzebować twojego zdecydowania, bo tylko wtedy nie będą czuć, że marnują swój czas.

 

Twoja stabilność emocjonalna będzie zawsze seksowna, bo w życiu jest jak w Bollywood – czasem słońce, czasem deszcz. I kiedy akurat pada na ciebie deszcz, to chcesz być z kimś na tyle ogarniętym, że ciebie przytuli potrzyma nad tobą parasol (to dotyczy obu płci).

 

Chcą twojej obecności. Nie takiej non stop, ale wystarczającej, żeby czuć, że chcesz z nią przygotować śniadanie, pojechać do Ikei, zwiedzić ruiny zamku albo przeczytać tą samą książkę i o niej podyskutować. A jeśli tego nie chcesz, to po co w ogóle ze sobą być.

 

Warto też, żebyś rozumiał, że napięcie seksualne to nie włącznik światła. Nie wystarczy wcisnąć przycisku, żeby ktoś miał ochotę na seks. To zawsze kwestia gestów, które zbiera się przez cały dzień, bo tak też wygląda codzienność. Bukiet róż i czekoladki to wyjątek. Codzienność to uśmiechy, rozmowy i przytulanie się do jej pleców.

Wymagania kobiet nie są przesadzone, bo w większości chcą tylko normalności.

Natomiast smutne jest to, że tak wielu, przecież obiektywnie niegłupich gości, nie ma tego w menu. Boją się sięgać po swoje. Boją się, że okażą się niewystarczający. Boją się zaangażowania. Na koniec boją się, że przez emocje będą wydawać się słabi. W efekcie dryfują przez życie jak rozbitkowie na tratwie, licząc na to, że jakaś kobieta o idealnym rozmiarze piersi ich uratuje i się nimi zajmie. Niestety życie to nie symulacja opiekuńczej fundacji. Tutaj każdy musi zająć się sobą sam.

Jednym z najbardziej powszechnych praw jest to, że żeby dostać, najpierw trzeba dać, więc zanim powiesz: „Wszystkie kobiety oczekują cudów”, popracuj nad sobą, żeby stać się fajniejszym facetem. Kiedy to zrobisz, zauważysz, że kobiety nie tylko wymagają. Oprócz tego starają się, odkrywają swoje czułe miejsca, dzwonią i tęsknią. Przerobią dla ciebie całą Kamasutrę i będą masować ci skronie po ciężkim dniu. Dadzą ci czułość, zaangażowanie, wsparcie, wyrozumiałość, uwagę, oraz coś jeszcze.

To, co tak bardzo chciały komuś dać, ale do tej pory nie miały komu. 

Psst! Psst! Dołącz też do obserwujących bloga na facebooku lub instagramie.