Było tak dobrze, a on przestał się odzywać? Powiem Ci dlaczego…

Było tak dobrze, a on przestał się odzywać? Powiem Ci dlaczego…

Pomimo ciemności, gęstego tytoniowego dymu i tłustego beatu dostrzegacie się gdzieś w tłumie. Jeszcze tego nie wiesz, ale będziesz zerkać w ten punkt dopóki on nie podejdzie i nie porozmawiacie. Dopóki nie dowiesz się, że ma na imię Mateusz i dopóki nie podasz mu ręki mówiąc z uśmiechem:
– Kasia.
Seksualne napięcie da się rozcinać jak naciągniętą folię. Żegnacie się wymianą kontaktów, buziakiem w policzek i przekonaniem, że wkrótce znów się zobaczycie.

Zaliczacie pierwszy telefon, pierwszą wymianę SMS-ów i pierwszą randkę, na którą szykowałaś się jak na wojnę, ale twoją bronią nie był AK-47 tylko bielizna z Intimissimi i staranny makijaż. Jeszcze nie poszliście ze sobą do łóżka, ale w twoim brzuchu poczwarki miłości zamieniły się już w wesoło hasające motylki.

Wtedy, bez żadnego ostrzeżenia, on zaczął odpisywać jednym słowem, przekładać spotkania albo nie odpowiadać w ogóle. W takiej sytuacji nasuwa się jedno, wzmocnione wulgaryzmami, pytanie: „O co tu chodzi?”.

I to jest banał, ale taki, o którym słyszałem dziesiątki razy. Schemat jest zawsze ten sam. Na początku jest tak pięknie, że gdyby to był film Bollywood to całe miasto zaczęłoby tańczyć, a chwilę później wszystko się kończy bez żadnego ostrzeżenia i po raz kolejny okazuje się, że świat nie jest zrobiony z różowej waty cukrowej i lemoniady.

Byłem po obu stronach takich relacji. Czasem spotykałem się z dziewczyną i wydawało się, że jak Mario wdarłem się do ostatniego zamku, pokonałem smoka i pozostało tylko wziąć księżniczkę za rękę. Jednak w tym przypadku księżniczka zachowywała się jakby wyruszyła zdobyć biegun południowy i to bez telefonu satelitarnego w torbie. Jeszcze częściej było tak, że to ja wyruszałem zdobywać biegun południowy, a numery telefonów i smsy, na które nigdy nie odpowiedziałem przykrywała warstewka kolejnych, bardziej istotnych wiadomości.

Są trzy opcje, dla których tak się dzieje.

#1 Nieświadomie weszłaś na minę

Dobieranie się w pary odbywa się w granicy widełek możliwości. Dzięki temu są w naszym życiu osoby, na widok których mówimy: „Tak!”, „Nie!” i „Tak, jeśli…”. Mocne „Tak” praktycznie nigdy nie zamienia się na „Nie” i ciężko wyobrazić mi sobie jakim trzeba było być bałwanem, żeby tak się stało. Podobnie mocne „Nie”, nie posiada szans na zamienienie się w „Tak”. Natomiast osoby z grupy „Tak, jeśli…” mają szanse na usłyszenie „Tak” i „Nie”, tylko że w praktyce to jest loteria – dla jednego faceta idealna będzie dziewczyna otwarta seksualnie, a dla drugiego taka, za którą trzeba chodzić dwa miesiące. Jedni mężczyźni wolą wyniosłe damy, a inni swobodne dziewczyny w airmaxach. Dla niektórych tatuaże będą sexy, a dla innych wyrazem życiowej głupoty. Ba! Ten sam facet będzie chciał suki na obcasach i jeszcze tego samego dnia będzie wzdychał, że nie ma już prawdziwych, czułych i mądrych kobiet. Fuck logic.

Wnioski są takie, że wydawało ci się, że wszystko poszło pięknie, a tymczasem zrobiłaś coś, co przechyliło szalę z „Tak, jeśli…” na „Nie”. Takie są reguły gry, a w grach czasem przegrywa się nawet wtedy, kiedy da się z siebie wszystko.

#2 Ktoś złożył lepszą ofertę

W pewnym wieku nikt nie funkcjonuje w emocjonalnej próżni, a na pewno nie funkcjonują w niej atrakcyjne kobiety i ogarnięci mężczyźni. Jeśli widzisz kogoś i myślisz: „Ale fajny facet!” to możesz mieć pewność, że ma eks, która chce do niego wrócić, koleżankę, która się w nim podkochuje, dziewczynę w której on się podkochuje i sporo opcji na zdejmowanie bielizny po każdej imprezie w sobotę.

Jeśli po randce on przestaje się odzywać, to nie zawsze oznacza, że popełniłaś jakiś błąd (chociaż może tak być zgodnie z #1). Równie dobrze może oznaczać to, że inna dziewczyna była lepsza, a on wybrał ją tak samo, jak każdy wziąłby 21 000 zł zamiast 20 000 zł. Nie ma się na to wpływu. Nie da się tego kontrolować. Można być tylko najlepszą wersją siebie, ale to czy to wystarczy akurat tego dnia to zupełnie inne pytanie.

#3 Nie było między wami nic wyjątkowego

Wychowani na komediach romantycznych i bajkach Disneya lubimy myśleć, że przypadkowe spotkanie to coś więcej, niż przypadkowe spotkanie, a pocałunek to więcej, niż dotknięcie się nawzajem ustami. Znam wiele par, które cały swój związek opierają na zdaniu: „To niemożliwe, że się poznaliśmy; to nie mógł być przypadek”, dzięki czemu tkwią w beznadziejnej relacji i każdego dnia wmawiają sobie, że doświadczają czegoś wyjątkowego. „Przecież z innym tak nie będzie”, a że przy okazji on bzyka jej przyjaciółkę, a ona w towarzystwie nim pomiata, to już jest mało istotne.

Tylko, że ludzie zakochują się bez przerwy.

Jeśli zastanawiasz się jak to było możliwe, że poznaliście się w tłumie ludzi na koncercie, na którym było 10 000 osób, to powiem ci jak to było możliwe – bo było tam od cholery ludzi! To nie miłość – to statystyka. W praktyce byłoby dziwne, gdyby w takim tłumie nie spotkało się nikogo kto nam odpowiada. To tak jakby dostać możliwość 10 000 rzutów podczas gry w kręgle i zdziwić się, że chociaż raz zaliczyło się spare’a. Czy to naprawdę aż takie niesamowite? Serio?

Posiadanie wspólnych pasji nie jest wyjątkowe. Całowanie się nie jest wyjątkowe. Seks nie jest wyjątkowy, a słowa: „Tęsknię” i „Kocham Cię” też takie nie są. To jest tani towar i w praktyce oznacza to, że między wami do niczego wielkiego nie doszło, nawet jeśli myślisz inaczej.

Wiesz co jest wyjątkowe? Fakty. Wspólne decyzje, plany i codzienne życie. Rzeczy, które nawzajem dla siebie robicie. To, że do ciebie zadzwonił tak, jak obiecał, wysłał ci pocztówkę z wyjazdu, na który nie mogłaś pojechać razem z nim albo przez dwie godziny usiłował ugotować twoje ulubione danie, które i tak przypalił.

Cała reszta to tylko jazdy próbne przed sfinalizowaniem transakcji i jeśli nie chce się skończyć jako smutna, sfrustrowana osoba, to nie warto przywiązywać do nich zbyt dużej wagi.

A co do pytania krążącego gdzieś z tyłu głowy: „Czy mężczyźni nie mogliby jasno powiedzieć, że to koniec, zamiast urywać kontakt?”, to trzeba stwierdzić, że to takie same pobożne życzenia jak te o rekruterach dzwoniących, żeby poinformować o negatywnym wyniku rozmowy kwalifikacyjnej albo o kobietach, które zrywając z partnerem nie dodają „…ale zostańmy przyjaciółmi”. Można tylko o tym pomarzyć, bo łatwiej, prościej i mniej boleśnie jest usunąć numer, niż tłumaczyć dlaczego się to robi, a jako gatunek zawsze wybieramy to, co łatwiejsze.

Zwykle też przez to lądujemy w dupie.

  • Zgadzam się z tym tak bardzo jak ze stwierdzeniem, że szpinak i czekolada to dwie najlepsze rzeczy na świecie. Jeśli w związku istnieje tylko „kocham Cię” i „tęsknię”, to jeszcze nie oznacza, że jest to miłość największa na świecie. Dobrze to sobie uświadomić.
    A jeśli nie zadzwonić dwa dni później jak obiecał… Cóż, trudno, trzeba żyć dalej, a nie biec pod jego drzwi (jeśli w ogóle wiemy gdzie ich szukać) z płaczem i groźbami o samobójstwie…

    • Ktoś powiedział „Czekolada”? :D

      • Zdecydowanie najlepszy wabik :D

      • Robert

        Zaraz po cyckach ;)

  • Czarn@

    trochę to usprawiedliwianie niedojrzałości niektórych osób, które nie potrafią wziąć odpowiedzialności za to robią/mówią

  • n

    Najważniejsze to nie przywiązywać się do ludzi tym bardziej tych, których dobrze jeszcze nie znamy. Skoro nie chciał zadzwonić, widocznie tak miało być. Nic na siłę.

  • j

    Jakże pięknie wytłumaczona rzeczywistość :)

  • Better

    Czasem ludzie są poprostu dla siebie mili czy uroczy, a to często nic nie znaczy. Rzadko kiedy relacje międzypłciowe sa neutralne. I to nie jest raczej niedojrzałosć, no chyba że założymy, że prawie wszyscy jesteśmy niedojrzali.

  • Karolina G.

    Też byłam po obydwu stronach tej barykady. I to jest jedno z doświadczeń, które każda kobieta powinna przerobić w swoim życiu żeby wiedzieć, czym się nie przejmować, łez nie wylewać, nie uprzykrzać życia najlepszej przyjaciółce i dlaczego nie objadać się tym, co na bank nie pójdzie w cycki. Ani za pierwszym, ani za drugim razem może się nie udać. To jedna z sytuacji, kiedy trening czyni mistrza. Mnie pomogła myśl, że to kolejny lewel wtajemniczenia w kwestii związków damsko-męskich. Nie da się inaczej, trzeba być cynikiem, dla własnego dobra.

  • KaZet

    smutne ale prawdziwe. Analizowanie niczego nie zmieni. Tak naprawde mamy wplyw na podryw, mozemy ukladac miliony strategii ale na to czy dana osoba nas polubi czy zakocha sie juz niewielki. Nadal jak napisal Volant mozemy byc najlepsza wersja siebie, kowalami swojego losu…no ale wlasnie swojego. Nie angazujmy sie w relacje z wyobrazeniem danej osoby, wyobrazeniem przyszlosci.
    Slowa „tesknie” „kocham Cie” „skarbie” pojawiaja sie w zwiazku ktory za chwile upada i nastepnego dnia naleza do kogo innego. Pewno tak nie powinno byc, pewno kazdego powinno byc stac na to zeby powiedziec „nie kocham Cie, chce isc swoja droga”. To trudne i tego wymagam zeby z kims sie przywitac i nie przechodzic na druga strone ulicy ale nie zawsze to wychodzi, nie zawsze szacunek do drugiej osoby przewaza nad naszym komfortem rozwiazania relacji w sposob dla nas nieinwazyjny.
    Troche za duzo magii oczekujemy. Czasem troszke pozno sobie to uswiadamiamy.

  • gr4tyz

    Jesteś moim ulubionym blogerem, piszącym mądre rzeczy, bez koloryzowania, szpanowania, i przynajmniej w moim przypadku, trafiającymi w sedno, gratuluje i oby jak najwiecej tak dobrego pisania:)

    • Dzięki! :)

      • qba

        A co robić w sytuacji gdy ona zaczyna wydzwaniać kilkanaście razy dziennie i chce się do mnie przeprowadzić? :>

      • Zakładam, że tobie to nie odpowiada, więc najlepiej zacząć od szczerego powiedzenia, że nic między wami nie jest i nie będzie.

  • Valthard van der Sand

    Skoro bylo dobrze, tzn ze warto jednak bylo to zrobic. I warto zrobic kolejnym razem. I kolejnym…

    Z innej beczki, w dzisiejszych czasach na porzedku dziennym jest „robienie sobie z geby cholewy”. Ludzi mowia i obiecuja co tylko im przyjdzie do glowy albo po prostu wypada powiedziec. I kilka dni pozniej zupelnie do tego nie przykladaja wagi. Czesc robi to z czystego wyrachowania a czesc z grzecznosci. Gdzie zaginela szczerosc i bycie soba, a nie kolejnym klonem wyprodukowanym przez geniuszy marketingu, mody i psychologii spolecznej jak trybyki dla konsumpcyjnego spoleczenstwa?

    • Małgorzata Sambor-Cao

      Dokładnie! Tak jakby słowa były niczym. To jedna z najsmutniejszych rzeczy jakich się nauczyłam. Ale no cóż jedyne co można zrobić to samemu cenić własne obietnice i deklaracje.

    • Better

      A myślisz, że kiedyś ludzie byli bardziej prawdziwi?
      Nie sądzę, środki wyrazu były inne. Moze poprostu jak ktoś ma ze sobą problem to mysli, ze lepiej się pokreować. Czasem to bywa skuteczne.

      • Valthard van der Sand

        Kiedys status bardziej opieral sie na pozycji honorowej niz like’ach. Chocby taki kodeks bushido albo jego europejskie odpowiedniki. Nie bylo politycznej poprawnosci i dostepu do tylu ludzi w latwy sposob, wiec z koniecznosci trzeba bylo bardziej dbac o relacje i nie mozna bylo kazdego wydymac dla zysku.

      • Better

        To ja się upieram, że teraz też trzeba dbać o relacje. Mimo wszystko wiele inicjatyw opiera się na kapitale społecznym i zaufaniu. Jak mnie ktos oszuka to nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Nie wliczam w to sytuacji gdy ktoś mi mówi ze mnie kocha a potem o tym nie pamięta, bo to troche co innego. Zresztą skąd mogę wiedzieć czy w danym momencie tak nie było.

    • Dot

      „Ludzie mowia i obiecuja co tylko im przyjdzie do glowy albo po prostu wypada powiedziec. I kilka dni pozniej zupelnie do tego nie przykladaja wagi.” Dokładnie tak! Jak wie, że nie dotrzyma słowa to niech nie mówi, że na pewno coś zrobi. Ludzie rzucają słowa na wiatr, a po jakimś czasie dziwią się, że ktoś ma o pretensje, że nie dotrzymują obietnic.

  • „Wiesz co jest wyjątkowe? Fakty. Wspólne decyzje, plany i codzienne życie. Rzeczy, które nawzajem dla siebie robicie. To, że do ciebie zadzwonił tak, jak obiecał, wysłał ci pocztówkę z wyjazdu, na który nie mogłaś pojechać razem z nim albo przez dwie godziny usiłował ugotować twoje ulubione danie, które i tak przypalił.” – tak bardzo prawdziwe :-)

  • Kattessimo

    Niedojrzałością jest urywanie kontaktu zamiast szczerej rozmowy kończącej wszystko :)

    • Facet

      Oczekiwanie w takiej sytuacji na rozmowę kończącą wszystko to naiwność.

      • ruda_grażyna

        Ale w zasadzie to dlaczego? Przecież wystarczyłoby w takiej sytuacji powiedzieć szczerze – sorry, nic z tego nie będzie. I wtedy sytuacja jest jasna i klarowna i nie trzeba się zastanawiać potem nad tym jak się zachować, kiedy gdzieś przypadkiem się na siebie wpadnie. Nikt nikomu serca nie złamie, jeśli to była tylko krótka znajomość na zasadzie spotykania się, tzw. pierwsze rozeznanie. Coś komuś nie podeszło, spoko, zdarza się. Postawienie sprawy jasno pozostawia zdecydowanie mniejszy niesmak, niż urwanie kontaktu bez słowa, bo to dla mnie wyraz braku szacunku do drugiego człowieka.

      • GRNDpa

        No dobra. A jak wygląda kwestia sytuacji kiedy się odzywasz, a ta druga osoba cały czas „nie ma czasu”, ale zarzeka się, że będzie go miała i wszystko jest w normie? Czy sms typu „sorry, ale mam już dość” jest ok? Nie działa, to nie działa. Jeśli komukolwiek zależy to nie odpuszcza, a jeśli nie zależy – to czy warto się taką osobą przejmować? Na szacunek zazwyczaj trzeba sobie zapracować ;P

      • Dot

        Czasem mimo że zależy, trzeba odpuścić, bo widać, że drugiej stronie nie zależy. A wtedy to już robienie czegokolwiek nie ma sensu.

  • wisznu

    ale to prawda z tym zdaniem:
    „To niemożliwe, że się poznaliśmy; to nie mógł być przypadek”
    Ona w rozmowie z przyjaciółkami dodaje, że „byliśmy sobie przeznaczeni”.
    A ja analogicznie „jesteśmy na siebie skazani”
    ;)

    • Dot

      :D

  • Kasia

    Zupełnie się nie zgadzam z treścią tego artykułu… jakby pisał to socjopata lub przynajmniej osoba, która z biegiem lat zwątpiła zupełnie w coś takiego jak uczucie i myśli, że wybór partnera to jakaś chłodna kalkulacja. Dodatkowo, artykuł jest pisany jakby był wyrocznią, autor jest arogancko pewny tego co mówi i podane przez siebie subiektywne widzenie świata ogłasza jako jedynie słuszne. Nie podoba mi się.

    • Facet

      Prawda ma to do siebie że mało komu się podoba

  • ona

    Poniekąd się zgadzam z artykułem..
    tylko poco proponował mi wspólne mieszkanie, dzwonił byśmy wygospodarowali wspólny czas, przytulał, całował, kwiaty, w południe jadąc w jedno miejsce mówił do zobaczenia za kilka godzin.. a wieczorem zero odzewu, nie pisał , nie dzwonił, nie odbierał , nie odpisywał , nawet na słowa , że się martwię.. po kilku dniach „przyjade jutro porozmawiać” (informacja- więc nie odpisałam tylko czekałam) , nie przyjechał do dnia dzisiejszego ..
    Więc???

    • Łukasz

      Zadzwoń do wróżbity Macieja.

    • Dot

      Oj, faceci mają mistrza w obiecywaniu, rzucaniu słów na wiatr i niespełnianiu danych przez siebie obietnic. Potrafią wiele powiedzieć byle tylko coś zyskać. Trudno z Wami żyć, panowie. ;)

  • Agata

    Świetny tekst! Dziękuję! Uśmiałam się do łez! :)

  • M.

    Rozumiem, że jeśli kobieta na 2/3 spotkaniu pozwoli sobie na „nieco więcej” niż wg owego mężczyzny, z którym do czegoś doszło, powinna, to jest skazana na pkt.1 ? W moim przypadku chyba właśnie tak się stało, ale przecież jeśli kobieta pozwoli sobie na coś z jednym mężczyzną, bo – ją pociąga, czuje chemię, dobrze im razem, to wcale nie oznacza, że takie relacje miała także z innymi.

  • shooter

    Trzeba być miękką fają, żeby nie powiedzieć dziewczynie czy mężczyźnie – „przykro mi, ale nie czuję tego”. To wystarczy i świadczy jednocześnie o tym czy ma się klasę, czy też nie. Pozdrawiam.

    • Łukasz

      Zgadzam się z Tobą. Ja bym tylko dodał od siebie, że zachowanie człowieka w takiej sytuacji pokazuje z kim ma się do czynienia czy mężczyzną/ kobietą czy jedynie z wystraszonym i niedojrzałym chłopczykiem/ dziewczynką.
      Owszem nie jest łatwo ugryzc taką sytuację (zwłaszcza jeśli zdążyłeś/łaś tę osobę polubić), trzeba sobie jednak zadać pytanie jak ty chciałabyś/chciałbyś być potraktowany. Każdy potrafi iść na łatwiznę… bo to jest prostsze.
      Tylko, że to co jest proste- nie wymaga wysiłku i jest tym samym dostępne dla wszystkich. To co jest trudne… jest wyzwaniem. Wymaga od nas pracy nad sobą, swoimi słabościami, rzekłbym, że trzeba się wówczas nieco nad sobą zastanowić i podjąć decyzję czy ruszymy nasze leniwe dupsko czy zostajemy w swojej strefie komfortu…
      Ja tam wolę to pierwsze. ;)

    • Dot

      Masz 100% racji!

  • WWW

    A co jeśli po pierwszej randce facet zabiegał jeszcze bardziej. Niestety przez smsy kobieta weszła na niewygodny temat i pisała niezrozumiałe dla niego wiadomości z czego wyszły nieporozumienia. Coraz mniej się odzywał. Następnym razem wyznał jej miłość i po 2 dniach znów ciche dni. Po próbach zrozumienia i porozumienia tydzień ciszy, by znów (z jego inicjatywy) zacząć odzywać się od niechcenia i ponownie zamilknąć… Kto zrozumie mężczyzn

    • Dot

      Ciche dni są „najlepsze”…

  • Ona_ Maryna

    Chyba podstawowym problemem w tych czasach jest zycie wirtualnie… Ludzie sa świetni przez internet, potrafia godzinami sie zachwalac lub zachwalac dana osobe utożsamiając ją z bostwem, opisujac siebie w samych superlatywach z którymi nie mają najczęściej nic wspólnego. Przychodzi do spotkania i….. Klapa, nagle okazuje sie ze osoba tak wychwalana jest ” zbyt realna”, nagle zaczyna nam nie pasować fakt, że jak mówi to kreci lekko głową, że paznokiec w lewej dłoni jest nieco zbyt krótki, a ucho prawe nierowne w stosunku do lewego… To co nastepuje później to cisza jak makiem zasiał, bo przecież jest zbyt realna, a te „wady” ktore odkryliśmy na spotkaniu są nie do zaakceptowania… Pozniej standardowo idzie kolejna kandydatka i idzie wybór kolejnej następnej „idealnej” osoby.
    Może najpierw przyzwoicie byłoby nauczyc sie zyc w rzeczywistości prosze Państwa?!

    • Dot

      Pięknie to napisałaś. Zgadzam się z każdym słowem :)

  • Dot

    „Wiesz co jest wyjątkowe? Fakty. Wspólne decyzje, plany i codzienne życie. Rzeczy, które nawzajem dla siebie robicie. To, że do ciebie zadzwonił tak, jak obiecał, wysłał ci pocztówkę z wyjazdu, na który nie mogłaś pojechać razem z nim albo przez dwie godziny usiłował ugotować twoje ulubione danie, które i tak przypalił.” Zgadzam się w 100% :)

    Bardzo dobry wpis! Zawsze miło poznać powody takiego, a nie innego zachowania faceta z ust innego faceta – zazwyczaj wtedy mam nadzieję, że to prawda.

  • Ula

    To bardzo przykre, jak ludzie zupełnie nie biorą odpowiedzialności za swoje słowa. Przecież nie mówimy tu o sytuacji, kiedy zaraz na początku znajomości po prostu okazuje się, że do siebie nie pasujemy. Nikt nikomu nic nie obiecywał, nie proponował, nie wzdychał, to oczywiste, że nie można tu czynić większych zarzutów osobie, która wycofuje się nawet bez słowa z takiej znajomości. Mówimy o sytuacji, kiedy nagle, w sposób całkowicie niezrozumiały dla drugiej strony, mężczyzna przestaje się odzywać, chociaż wcześniej był pełen entuzjazmu, obiecał coś, zdobył zaufanie, wydawało się, że jest obopólna chemia. Taki sposób zakończenia relacji zupełnie nie wchodzi moim zdaniem w grę w przypadku ludzi dojrzałych, z klasą, z zasady szanujących drugiego człowieka, mających choć odrobinę empatii. Przecież ta druga osoba czeka, zastanawia się. Nie wie zupełnie co się stało. Często robi z siebie „głupka” bo naprawdę nie pojmuje o co może chodzić. Myślę, że ludzie powinni brać sobie bardziej do serca powiedzenie „nie czyń drugiemu co tobie niemile”- bo chyba mile to nie jest dla nikogo.

  • Equalize Entropy

    bez sensu

    • benetho

      Tak, bez sensu. Tacy są mężczyźni…
      Masz partnera?
      Pozdrawiam.

      • Equalize Entropy

        mam. Ale z moich doświadczeń wynika, że faceci nie są takimi idiotami, jak ich opisał(a) Lenta

      • benetho

        Choć nie raz na to wygląda, to jednak faceci nie są idiotami – są po prostu sobą. Ich zachowania dyktowane są ilością odwagi jaką mają. Lub inaczej brakiem odwagi.
        Jak to widzisz? Spotkałaś się z wyraźnym brakiem odwagi do np. przyznania się do słabości, czy popełnienia błedu?
        Pozdrowienia.

      • Equalize Entropy

        no przecież mówię, że faceci NIE SĄ idiotami. I dlatego nie zgadzam się z takim przedstawieniem ich przez Lentę.
        Tak, spotkałam się z wyraźnym brakiem odwagi. W zasadzie to większość (o ile nie wszyscy) faceci wokół mnie nie mają odwagi. I się do tego przyzwyczaiłam. Ale nadal nie uważam tego za powód postrzegania faceta jako idioty. No po prostu są tchórzami. Ale nie zachowują się tak, że tylko samica się liczy. Wokół mnie są raczej faceci, dla których kobieta się raczej nie liczy. I ani nie chcą jej mieć, ani nie chcą jej zdobyć, ani nie chcą jej nawet zaliczyć. Tylko praca, sport, jedzenie na czas, xbox, słuchanie muzyki… Świat, w którym kobieta nie jest istotna ani potrzebna, bo on już wszystko ma.

      • benetho

        Piszesz „Świat, w którym kobieta nie jest istotna ani potrzebna, bo on już wszystko ma”. To jakieś przerażające. Boję się wyobrazić, co z takich mężczyzn może wyrosnąć…
        Kobieta to pierwotna energia. Bez niej nie ma szans na spełnione życie. Mężczyzna bez kobiety to kaleka istota. Dla mężczyzny z jedną kobietą jest jeszcze nadzieja – nie liczyłbym jednak na wielkie „wow”.
        Lubisz Oscara Wilde? Napisał: jeżeli szczerze kochasz swojego mężczyznę, to podaruj mu najpiękniejszy prezent jak możesz mu dać: nie żeń się z nim.
        Czy tak jest czy nie, można się przekonać dopiero po 5, 10 czy 15 latach w związku. Zawsze można liczyć na to, że „akurat mój związek jest wyjątkowy”.
        Ile jesteście razem?
        Trzymam kciuki. Bardzo.
        Pozdrawiam.

        PS. Lenta to mój poprzedni nick. Zakładając bloga (o relacjach i życiu) musiałem założyć wszystko od nowa:). Dodam: mężczyzna, wiek średni, wyjątkowy długoletni związek:)

      • Equalize Entropy

        z moim facetem jestem prawie 4 lata. Przez to, że jestem katoliczką, nie ma opcji, żeby dłużej wytrzymywać w walce o czystość i nie wyjść za niego za mąż. Więc ślub będzie w tym roku w grudniu.

        Nasz związek jest wyjątkowy przez to, że mamy totalną świadomość jego beznadziei i kruchości, ale chcemy o niego walczyć. I jest wyjątkowy, bo pomimo różnych religii razem się modlimy jak najczęściej się da… A to daje wielką siłę :)

        Chciałabym poznać kiedyś mężczyznę, który na serio wierzy w to, że bez kobiety nie ma szans na spełnione życie, że bez kobiety mężczyzna jest kaleką.

      • benetho

        A co zrobisz ze swoim mężem, kiedy poznasz męźczyznę, który wie, że bez kobiet życie nie ma sensu?

      • Equalize Entropy

        Będę mu wierna

      • Equalize Entropy

        Widzisz, wyznaję etykę personalistyczną. Czyli jak coś robię, to ma mieć to na celu drugą osobę jako podmiot. A jak zaczynasz coś robić ze względu na własności tej osoby – a cecha, o której piszesz jest właśnie własnością – to jest to nieetyczne. Dlatego tak nie robię.

      • benetho

        Brawo za odwagę.
        Tak dobrze się znasz?
        Skąd pewność jak zachowasz się w sytuacji, w której jeszcze nigdy nie byłaś?

      • Equalize Entropy

        miałam podobną sytuację. Co prawda własnością nie było docenianie wartości kobiet, ale inną… I byłam wierna mojemu mężczyźnie. Mimo że konkurencja była lepsza.

      • benetho

        Już mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mi opowiesz o tej sytuacji i o tej … własności:)
        I gratuluję Ci wyjścia honorowo z tego testu.
        Czy uważasz, że Twoja kobiecość należy do Ciebie? Że tylko Ty jesteś za nią odpowiedzialana? Że jesteś tym samym odseparowana od jakiegoś głębszego źródła energii?

      • Equalize Entropy

        może po prostu przenieśmy się na maila/hangout? mam taki sam mail jak nick tutaj ale z kropką pomiędzy „imieniem” i „nazwiskiem” a potem małpa gmail kropka com

  • Małe rzeczy w życiu są często niedoceniane, a paradoksalnie są najważniejszymi chwilami naszego życia. Był kiedyś w sieci taki film, pewien mężczyzna umarł i po śmierci mógł zadawać pytania odnośnie swojego życia. Po jakimś czasie chciał, żeby „Bóg” pokazał mu najpiękniejszą chwilę jaką przeżył. Pokazał mu moment, w którym był w lesie przy strumyku z dziewczyną, którą kochał, chwila kompletnie bezcenna, on składał namiot, ona mu pomagała, oboje się uśmiechali, niby nic wielkiego. Po tym jak to zobaczył, powiedział „nie nie, chodziło mi o najpiękniejszą chwilę, tę naj naj naj, pokaż mi ją”. I znów zobaczył to samo.

    Trochę zboczyłem z tematu ale jest, tak jak napisałeś: „Wiesz co jest wyjątkowe? Fakty. Wspólne decyzje, plany i codzienne życie. Rzeczy, które nawzajem dla siebie robicie. To, że do ciebie zadzwonił tak, jak obiecał, wysłał ci pocztówkę z wyjazdu, na który nie mogłaś pojechać razem z nim albo przez dwie godziny usiłował ugotować twoje ulubione danie, które i tak przypalił.”

    http://david-durden.pl