Po czym poznać, że spotykasz się z odpowiednim facetem?

Po czym poznać, że spotykasz się z odpowiednim facetem?

Kobiety chcą w życiu określonych rzeczy.

Chcą zakładania rano męskich, białych koszul. Chcą rzucić wszystko, wyjechać nad morze i zbierać muszle idąc wzdłuż wybrzeża. Chcą pić Coronę na tle wbitych w ziemię starych pali i opartych o nie desek surfingowych. Uprawiać seks, po którym powiedzą, że byliście tak napaleni, że nawet nie doszliście do łóżka, zamiast grzecznie kochać się po pościeleniu łóżka i myciu zębów przez obowiązkowe pięć minut. Chcą żeby ktoś ją przerzucił przez ramię i zaniósł na najstraszniejszą atrakcję w lunaparku i krzyczał na niej razem z nią, a później kupił watę cukrową, której nie będziecie mieli siły zjeść. Chcą dostać sukienkę i pójść na kolację na miasto nie mając na sobie bielizny. Chcą stać z kimś na balkonie na szóstym piętrze, patrzeć na zapalone w wieżowcach światła i rozmawiać o przyszłości. Chcą wyjechać razem na festiwal i śpiewać podczas koncertów.

Chcą kolekcjonować chwile, które nie wyblakną po latach, bo jedynym sensem życia jest jego przeżywanie. Można to robić samemu, ale przeżywa się je jednak o niebo lepiej z kimś, więc chcą być z facetem, z którym to będzie możliwe.

Chcą tego tak bardzo, że całą młodość uganiają się za mężczyznami, którzy oferują emocje albo szukają na siłę stabilizacji u boku facetów, którzy na nie nie zasługują. W obu przypadkach ignorują czerwone flary ostrzegawcze, które oni wypuszczają. Patrzą wtedy w niebo i mówią:
- O! Fajerwerki.

Coś ci powiem, kiedy poznasz odpowiedniego faceta, nie będziesz musiała sobie wmawiać, że widzisz fajerwerki. Zamiast tego będziesz widzieć kilka konkretnych postaw:

Będzie go cieszyło, że się rozwijasz

Każdy słyszał, że im większy samochód faceta, tym mniejsza zawartość jego bokserek. To całkowita bzdura. Jest tylko jeden obiektywny test faceta – twoje osiągnięcia. Nie jego sukcesy, ale twoje.

Wiesz dlaczego? Bo można zrzynać wypchanego testosteronem Rambo, ale mężczyźni mają w sobie głęboko zakodowaną chęć dominacji. To oni chcą być lepiej zarabiającą, bardziej zaradną i przedsiębiorczą połową związku. Jeśli będą mieć wyrwy w swojej samoocenie to zawsze to wypłynie na powierzchnię. Zapytają wtedy po co ci te studia, kursy i zakładanie firmy? Zamiast wspierać powiedzą, że pewnie i tak nic z tego nie będzie, bo siedzenie w przytulnym dołeczku z pensją 2 500 zł netto nie służy patrzeniu na horyzont. Będą pytać czy nie wystarczy ci to co masz i nie wezmą pod uwagę, że może wystarcza to tobie teraz, ale nie będzie wystarczało jutro.

Presję podczas wyścigu czują osoby, które mają poczucie, że nie dobiegną do mety.

Ogarnięci mężczyźni nie są tak prymitywnie zazdrośni. Kibicują planom i celom kobiet, bo chcą być w związku z kimś na swoim poziomie i chcą być z tego kogoś dumnym. Dopiero wtedy czują się dobrze. Mają swoją pulę osiągnięć, więc mogą sobie pozwolić na to, żeby cieszyć się z twoich. I nie będą się czuć źle dlatego, że zarobisz więcej, bo dokładnie wiedzą dlaczego są wartościowi i że stan konta nie jest jedyną rzeczą, z której mogą czerpać samoocenę.

Nie będzie się bał, że ciebie straci

Jest taki schemat powtarzający się w klubach, na domówkach, na przyjęciach i zlotach. Facet przychodzi ze swoją dziewczyną i obejmuje ją tak mocno, żeby przypadkiem nie zostawić jej samej. Ewentualnie ona znika gdzieś w tłumie, a on nerwowo ściska w ręce drinka i co czterdzieści sekund sprawdza gdzie ona jest, z kim i co robi.

Widzisz to i już wiesz, że on nie martwi się o nią. Martwi się o siebie. W jego oczach widać ukrywany strach o to, co się z nim stanie jak poznasz kogoś lepszego, chociaż powinien mieć w nich magnes, który będzie ciebie przyciągał.

On powinien mieć w sobie pewność, że jest, był i będzie dla ciebie najlepszym, najbardziej podniecającym wyborem, a nie kimś do kogo uśmiechnęło się szczęście. Ty powinnaś szybciej oddychać, kiedy stanie za twoimi plecami.

Nie da ci odczuć, że masz konkurencję

Wszyscy mężczyźni są poligamiczni. Kobiety zresztą też, ale lepiej się kryją. Monogamia nie jest domyślnym ustawieniem, tylko jest wyborem.

Teraz pytanie za 100 punktów – skoro wszyscy faceci są poligamiczni, to czym się od siebie różnią?

Odpowiedź brzmi – posiadaniem wyboru lub jego brakiem. A musisz wiedzieć, że ludzie mają konkretne życiowe strategie. Większość z nich siada na plaży i bierze to, co morze wyrzuci na brzeg, nie prowadzi selekcji i cieszy się z tego, że w ogóle coś ma. Nieliczni zaczynają nad sobą pracować, biorą wędkę w rękę i uczą się jak dostać to, czego chcą zamiast tylko czekać, a kiedy już coś zabierają ze sobą, to dlatego, że im odpowiada, a nie dlatego, że nie wpadło im w ręce coś innego.

Dokładnie tak samo robią mężczyźni. Większość z nich tylko czeka. Zamiast zdobywać kobiety, czeka na sprzyjające okoliczności, a później jest z kimś nie dlatego, że tego chce, ale dlatego, że nie ma opcji na bycie Hugh Hefnerem. Każda nowa cipka objawia im się, jak cud i obiecuje szczęście. Mogą być z tobą, ale będą patrzeć na Miss Studentek z pełną świadomością, że gdyby tylko mieli szanse z nią być to od razu by to wykorzystali. Bo nigdy nie mieli do tego okazji, a bardzo by chcieli coś sobie udowodnić.

I jeśli jeszcze tego nie wiesz, to chcesz być z facetem, który już tak nie reaguje. Chcesz być z tym, który był ze wszystkimi dziewczynami, z którymi chciał być, ale to mu się nie podobało. Chcesz być wybrana, a nie przygarnięta.

Będzie cię cenił za charakter

Nie za ładną buzię, bo wie, że ładnych buzi jest dużo i żadna z ich posiadaczek na to nie zapracowała. Po prostu wygrała w genetycznej loterii. Nie oznacza to oczywiście, że zanim ciebie nie pozna nie będzie z nimi sypiał, bo będzie. Tylko jest różnica między sypianiem z kimś, a szacunkiem. Ludzi szanuje się za to, co zrobili, a nie za to, że są, więc „nie kupisz” go seksem, kupisz go osobowością.

Będzie dumny z siebie

Są ludzie, którzy nie potrafią powiedzieć o swoim życiu nic dobrego. Z jednej strony będą narzekać na swoich przyjaciół za ich plecami. Powiedzą, że pracują w reklamie, ale to żenada, bo chcieliby mieć vloga i nagrywać go na Bora Bora. Kupią sobie samochód i powiedzą, że jest spoko, ale gdyby był trzy lata młodszy to byłby lepszy. Z drugiej strony będą się usprawiedliwiać i tłumaczyć, że to nie ich wina. Nie powiedzą więc: „Przepraszam, że się spóźniłem. Nie przewidziałem korków” tylko: „Spóźniłem się, bo komunikacja miejska jest tutaj do dupy”.

To wszystko rozbija się o subiektywne poczucie wpływu. Osoby, które czują, że dużo od nich zależy przypisują zasługi sobie, a w przypadku porażek pytają siebie, co mogli zrobić lepiej. Osoby pozbawione tego poczucia, zasługi przypisują szczęściu, a porażki fatalnemu zrządzeniu losu. Nie chcesz w swoim otoczeniu nikogo, kto tak robi.

Nie będzie zainteresowany twoimi problemami

To jest bardzo ważne, bo życie jest przewrotne, a doba ma 24 godziny. Może więc ci się wydawać, że takich facetów nie ma. Możesz pisać komentarze pod losowymi tekstami w Internecie, że jest kryzys męskości, a jednocześnie ignorować fakt, że skoro Angelina Jolie uznawana za najpiękniejszą kobietę na świecie i z wielomilionowymi zarobkami mogła znaleźć kogoś na swoim poziomie, to tym bardziej istnieją faceci dla kobiet, które zarabiają średnią krajową i mieszkają w wielkiej płycie, często jeszcze z meblościanką pamiętającą PRL.

To tylko może oznaczać dwie rzeczy – albo ich skreślasz, albo to oni skreślają ciebie. W pierwszym przypadku często działa zasada pod tytułem „kwaśne winogrona”. Działa to tak – patrzysz na winogrona. Są piękne, ale czujesz, że nie możesz ich mieć. Wtedy się odwracasz do znajomych i mówisz: „Eee, pewnie i tak są kwaśne”. W przypadku mężczyzn mówisz: „Eee, pewnie i tak jest snobem”, a ty przecież wolisz skromnych Sebastianów i Mirków, prawda? (Nie, nie wolisz. Po prostu nie dajesz im szansy.)

W drugim przypadku to oni stwierdzają, że wolą poświęcić czas na kobietę, która więcej oczekuje od siebie, niż od spotykanych mężczyzn. Bo mają swoje standardy i zbyt mało czasu na dawanie szans osobom, które ich nie spełniają. Szczególnie biorąc pod uwagę, że księżniczek jest dużo. Wszystkie ze swoich wież spuszczają blond warkocze. Tylko że do większości z nich nie warto się wspinać.

  • Jestem pod mega wrażeniem. Naprawdę świetny tekst. Wszystko idealnie opisane i wyłapane. Brawo!!!

  • Szka

    O Drogi Panie, to żeś Pan trafił w samo sedno! Przez lata „dane mi było” tkwić w związku, w którym musiałam wyobrażać sobie fajerwerki. Potem doszłam już do takiej wprawy, że nawet je widziałam – choć nie istniały. Wyjechałam w jedną z wielu podróży. Poznałam faceta, przypadkowo – relacja krótka – kompletnie nie oparta na łózku – i on mi pokazał prawdziwy pokaz sztucznych ogni. Samymi emocjami dnia codziennego, namalował w moim życiu tak kolorowe wspomnienia, które nie wyblakną do końca życia! Przyjechałam do domu i wciągu dwóch dni poukładałam swoje życia jak należy, żeby już niczego sobie nie wyobrażać i niczego sobie nie wmawiać. Póki co nie mam u boku żadnego „fireworkmakera”, ale gdzieś pewnie stąpa po ziemi i pewnie na siebie wpadniemy! :)

    Dziękuję za tekst, bo cudny i trafia w 10!

  • Zębów nie myje się 5 minut. Za to szczoteczkę warto wymieniać co 3 miesiące. To bardzo ważne.

    • Możliwe. Moja szczoteczka elektryczna mówi, że 2 minuty.

    • Tony Halik

      Mój dentysta powiedział, że to propaganda producentów. Szczoteczkę należy wymieniać wtedy, gdy włosie zaczyna się strzępić albo zaginać. U mnie to czasem trwa i rok. A bakterii i tak jest więcej w ustach niż na szczoteczce.

      • Siri

        Też mi się tak wydaje. Swojej używam już pół roku i nie zamierzam wymieniać skoro wszystko z nią w porządku, plus co jakiś czas odparzam ją we wrzątku. Tyle wystarczy.

      • Anna

        Chyba mam w sobie zbyt wiele agresjii i zbyt intensywnie myję zęby, bo moje szczoteczki po dwóch miesiącach są elegancko wygięte i chętne do emerytury… Pół roku nigdy chyba nie miałam jednej i tej samej.

  • doskonały tekst, piękna definicja mojego faceta, podlinkuję mu! :*

  • Mega Volant, mega! Jak patrzę po ludziach to jedną z najgorszych rzeczy jakie można sobie zrobić to kokon miłości. Więcej luzu, to tylko związek ;-)

  • szczerychichot

    Pięć podpunktów fajnie napisanych, z ciekawym przesłaniem. Szóstego („nie będzie zainteresowany twoimi problemami”) nie zrozumiałam ;/

    • Nie jestem Volantem ale ja to rozumiem tak. Jej problemy są jej problemami, nie moimi. Nie sprawiam ze świat ma stanąć na głowie żeby rozwiązać jej problemy. Ja mam swoje ty masz swoje, dajemy sobie wsparcie ale ja załatwiam te moje Ty załatwiaj te swoje. Nie wylewajmy na siebie goryczy i złych emocji.

      To moja strategia

      • Malwina Gliwa

        Dajemy sobie wsparcie = pomagamy sobie, czyż nie? Związek, w którym nie możesz prosić o pomoc, bo Twojego partnera „nie interesują Twoje problemy” to lipa, na dodatek wyschnięta, poskręcana i schorowana lipa. To tak jakbyś miał zawsze być silny i nigdy słaby. „Wylewanie goryczy i złych emocji” to nie to samo o co mówienie o swoich problemach i wspólne próby pokonywania ich.
        Wydaje mi się, że Volant miał na myśli raczej stricte „problemy” kobiet z doborem mężczyzny. Kobiety bywają niepewne siebie, wiarołomne, niezdecydowane – i to właśnie podczas rozpoczynania znajomości nie powinno faceta interesować. „Nie dajesz mi szansy? Ok, zasługuję na kogoś, kto zasługuje na mnie i ma tego pełną świadomość”. Mogę się mylić, ale ja tak to interpretuję ;).

      • Dodałaś to co brakowało w moim poście

      • Malwina Gliwa

        Chodzi Ci o pierwszą czy drugą część komentarza?

      • Nie rozmieniajmy się na drobne

    • Nata

      To chyba bardziej chodzi o to, że będzie chciał Cię pomimo Twoich problemów – nie będą go interesowały, więc nie będzie trzeba sobie myśleć coś w stylu: „ja na niego nie zasługuję”, bo każdy ma jakieś problemy i trzeba dawać szansę ludziom :)

    • Kasia

      Nie tylko Ty:) Volant, moze wyjasnij o co kaman a nie trzeba sie domyslac?

  • Nie będzie zainteresowany moimi problemami, czy będzie zainteresowany mną mimo moich problemów? :) Nie umiem znaleźć rozwinięcia tej cechy, a coś mi w środku krzyczy- „Ale jak to nie będzie zainteresowany?”

  • Małgorzata Sambor-Cao

    Lubię się czepiać takich podsumowań i z pobłażaniem patrzę na mnie pochwały typu: „Koleś dobry tekst!” Tak pisze ktoś co nie ma nic do dodania :P
    Tylko ja tu też nie bardzo mam co dodać :D Każda babka powinna przeczytać! Linkuję.

  • Gdybym zapytany o to czy ja jestem odpowiednim mężczyzną, odpowiedzialbym: mimo iż moje byłe, były atrakcyjne i zajebiste, a wielu mężczyzn daloby by się pokroić aby spędzić z nimi noc… to test tego czy jestem odpowiedni jest dopiero z kolejną kobieta…

  • Anitka

    Volant kocham cie za ten tekst, mimo ze preferuje „Pieniadze i kariere” gdzie super motywujesz.

  • Drugą, jeśli nie integralną częścią winno być – gdzie takiego szukać. Żeby nie było jak w bajce pisanej wspak – książę kończy z rudą czarownicą, a księżniczka wychodzi za ropuchę.

    • Drugą częścią powinien być tekst z opisem jaką trzeba być kobietą.

      • Ja wyczytałam to między wierszami – nie wymagasz od siebie, nie wymagaj od niego. Myślę, że to sprawiedliwy układ.

      • Ok. Zgadzam się :)

      • Ja jednak bardzo chętnie przeczytałabym tekst: „Po czym poznać, że spotykasz się z odpowiednią kobietą”. W pewnym sensie nauki nigdy dość!; + Dziękuję za psychologiczną perełkę: „Osoby, które czują, że dużo od nich zależy (…) zrządzeniu losu.”

      • Dobry pomysł z napisaniem takiego tekstu dla kobiet. Dzięki!

      • Valthard van der Sand

        Lepiej brzmi wymagaj od siebie co najmniej tyle co od niego.

      • … acz odwracając frazę ogonkiem do przodu – „wymagaj od niego conajmniej tyle, co od siebie”, to wiele kobiet które znam musiałoby się w końcu zadowolić kotem.

      • Valthard van der Sand

        To jest typowe podejscie dzisiejszych kobiet. Brac wiecej niz dac.
        Zeby wymagac trzeba najpierw zadbac o siebie. I dotyczy to obu plci.
        Nie ma sie co dziwic, ze masa kobiet w takim przypadku konczy z kotem

      • Ale jak to mawiają, z pustego i Salomon nie naleje.

      • Laura

        Ale ja nie rozumiem dlaczego biednemu kociakowi się obrywa za nieporadność życiową jakiejś kobiety. :D Poza tym nie każda kobieta, która jest sama koniecznie jest samotna i dlatego ma w opiece kota/psa czy inne piękne zwierzę. :)

      • Janna

        Zaraz tam „biednemu”. W znakomitej większości to są typy, które, gdyby były ludźmi opisywalibyśmy jako zabójczą mieszaninę wyglądu i uroku osobistego z psychopatyczno-egotycznym charakterem(nocami psychopatyczno-morderczym).
        Koty u takich „nieporadnych życiowo” mają zazwyczaj o niebo lepiej niż miałby dowolny facet z gatunku homo sapiens :)

      • Laura

        Zgadzam się, mój komentarz był z dużą dozą humoru. Nie mam na celu obrażać ani kobiety ani koty.

      • Chillout

        Volant chciałem Ci w tym miejscu podziękować, że mentalnie mnie
        wspierałeś w drodze do poukładania swojego życia dzięki blogowi. Miałem
        życie w rozsypce, nie miałem szans na prawdziwy związek, normalną
        pracę(miałem problem ze znalezieniem jej od dwóch lat). Obecnie jestem 2
        tygodnie przed ślubem, w drodze dziecko i pracuje w prężnej firmie.
        Dziękuję za wsparcie.

      • Najlepiej mi dziękować swoimi osiągnięciami, więc już to zrobiłeś. Cieszę się i życzę powodzenia we wszystkim!

  • Nadya

    Tekst dobry, bardzo dobry. Tylko w połowie tekstu odniosłam wrażenie, że piszesz o jakiś nie wyobrażalnie nie możliwych osobach. Albo ja nie znam taki i nie mogę na nich trafić albo takich nie ma. Pewnie usłyszę, że są i że źle szukam albo coś w tym stylu. Zaczynam odnosić wrażenie, że to co jest pięknie napisane tutaj nie ma kompletnie odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nie neguje ani nie krytykuje tego tekstu bo jest bardzo dobry i życzę sobie kogoś takiego na resztę życia. Tylko gdzie, jak znaleźć takie cudo:) oczywiście oprócz Ciebie Panie V!

    • Malwina Gliwa

      Otwórz szeroko oczy, uszy, głowę. Myśl i czuj. Znajdziesz.
      Ja znalazłam ;)

    • Karolina G.

      A może prawda jest brutalniejsza niż Ci się wydaje – może to Ty jeszcze nie popracowałaś wystarczająco nad sobą żeby zobaczyć i docenić kogoś takiego.

    • Syntia

      Oj uwierz, że są takie osoby ;) Ja od 4 lat mam kogoś takiego przy swoim boku ;)

    • Rosemadder

      Też przez długi czas nie mogłam nikogo znaleźć, ponieważ to jest tak, jak napisał Volant w tym tekście, jedni siedzą sobie bezczynnie na plaży i zabierają do domu to, co morze im wyrzuci na brzeg, a inni biorą wędkę i próbują coś złowić. I tak właśnie postąpiłam, przez wiele lat przychodziłam wystrojona do klubu, stawałam sobie w takim miejscu, żeby być widoczną dla jak największej liczby osób i czekałam, aż podejdzie do mnie książę z bajki, ewentualnie pan Darcy z „Dumy i uprzedzenia”. Po jakimś czasie zrozumiałam, że w ten sposób nie ułożę sobie życia z kimś, kto do mnie pasuje i zaczęłam szukać w inny sposób, czynnie, na portalach randkowych. Zajęło mi to trochę czasu, ale znalazłam miłość! Także moja rada jest taka, spróbuj na portalach randkowych.

    • Ola Em

      Panuje banalne przekonanie, że jeśli przestaniemy „szukać”, to sam się znajdzie. Nie wiem, czy jest prawdziwe. Dobrym wyjściem jest na pewno skupienie się na sobie, swojej karierze, pasjach i bliskich wokół, pozostawając czujną i otwartą na innych. Może jak się zapomni, że się szuka, to wtedy trafia się ten ktoś najwłaściwszy, kto będzie dla nas partnerem, a nie lekiem na samotność.

      • Nadya

        Oczywiście nie popadajmy w paranoję. Nie skupiam się tylko na tym aby kogoś znaleźć za wszelką cenę.Uważam się za spełnioną i szczęśliwą kobietę, mam pracę która jest moją pasją i daje mi ogromną satysfakcję, w miarę normalnych bliskich:)
        Uważam, że fajnie jest w parze i fajnie jest mieć kogoś, normalnego:) no właśnie, gdzie te chłopy gdzie!? Orły, sokoły, herosy:):)

  • Bast.

    ..

  • Paulina Hofman

    „Chcesz być wybrana, a nie przygarnięta” – Michał, wow.

    Cały ten wpis jest szalenie ważny, szalenie.

    Wiesz, znasz moją historię, z każdym kolejnym punktem Twojego wpisu przypominałam sobie, dlaczego jest teraz tak a nie inaczej. Dlaczego nie wystarczało mi tylko siedzenie w domu, dlaczego chciałam więcej i dlaczego mój 6letni związek się rozsypał.

    Ja chcę kogoś, kto dotrzyma mi kroku wiesz, a nie miałam tak. Ja pędziłam do przodu, chciałam dużo więcej od siebie i życia, a On siedział w fotelu. Nie śpieszyło mu się do mnie, chciał tak po prostu egzystować.

    To nie był odpowiedni facet dla mnie. Ja to wiem, On chyba już też.

  • Karolina G.

    Wstęp utwierdził mnie w przekonaniu, że jestem dinozaurem, albo jakimś gatunkiem endemicznym, bo kompletnie żadnej z tych rzeczy przez Ciebie wymienionych nie pragnę. A przy tym mam wrażenie, że ogólne pojęcie o kobiecie – ogólne w sensie negatywnym, naiwnej, głupiutkiej istotki, której się wydaje, że jest niewiadomokim – jest u Ciebie kształtowane przez jakieś szmirowate romansidła. Chyba, że był to zabieg celowy.
    Inna sprawa, że kobieta z głową na karku, umiejąca dodać dwa do dwóch, szybko sama pozna, że to jest ten właściwy facet i vice versa. Nie potrzebna jest przy tym jakaś specjalnie długotrwała i skomplikowana analiza. Tego niestety, swoistego nosa do rozpoznawania ludzi, Twoje wpisy nie nauczą nikogo. Bo nie zmusisz każdego czytającego do nauki na własnych błędach i konsekwencji w życiu. Piersiami nieba nie podniesiesz – cytując mojego Dziadka. Choć doceniam Twój trud.
    O tym, że jestem z właściwym chłopem wiedziałam. Miło było utwierdzić się w przekonaniu i pod nosem mruknąć – tak, to o nas.

  • Agnieszka Korzeniewska

    w nowym swietle ujrzalam swego faceta, ze zdumieniem odkrylam: o rany, ty przeciez piszesz o Nim! czasami ktos nam musi odswiezyc stare prawdy o naszym zwiazku, dzieki!

  • Chillout

    Dobry tekst.

  • Najlepszy Twój tekst jaki czytałam…

  • jeco

    Kobiety chcą, tak jak piszesz, przeżywać życie. (przynajmniej te niektóre) Nie wegetować. Myślę, że mężczyźni mają podobnie (oczywiście też ci niektórzy). Te wszystkie rzeczy, które wymieniasz są tak normalne, że aż dziw bierze, że w dzisiejszym świecie są w większości wypadków nienormalne. Bo czy w życiu nie chodzi o to, aby żyć pełnią życia i z kimś kogo się naprawdę kocha,szanuje, ceni, z kim się przyjaźni itd.? Nie rozumiem dlaczego tak wiele osób żyje w „zawieszeniu“ czekając, aż kiedyś tam (w przyszłości) zaczną żyć. Najgorsze jest to, że często w związku spotykają się ten lub ta od życia i ten lub ta od egzystowania. Jeden próbuje żyć i ciągnąć do tego życia drugą osobę. Próbuje i próbuje, aż mu się przestaje chcieć. I schodzi na poziom tego co
    egzystuje. I nie jest szczęśliwy, ale dla dobra związku ktoś się przecież musi poświęcić, czyż nie? Do tego w międzyczasie pojawiają się dzieci więc jest wymówka. Jestem z nią/nim ze względu na dzieci. Jak tylko podrosną to zacznę żyć. Jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, że na świecie można zachorować na jedną z nieuleczalnych chorób i umrzeć, zginąć w wypadku samochodowym tudzież samolotowym, ba, można iść do pracy i spadnie na ciebie samobójca komplikując bardzo twoją sytuację życiową. Może też po prostu
    zapożyczając z „Angelusa“ „dupnąć piorun Saturna i będzie koniec“. Po prostu.
    Masz rację, że kobiety często próbując, moim zdaniem, ciekawie przeżyć swoje życie i z tą właściwą osobą, zdarza się, że trafiają na nieodpowiednich facetów. Wiesz co jest jednak w tym fajne? Próbują. Próbują spotkać kogoś z kim mogą przeżywać życie, wszystko co jest w nim fajne i niefajne.
    Masz też rację, że tak, jak napisałeś, powinien zachowywać się odpowiedni facet.
    Smutne jest to, że ostatnio jakoś tak rzadko ich się spotyka (albo tylko ja). Ja mam takie doświadczenie, że spotykam facetów, którzy niby są początkowo tacy jak napisałeś. Cieszą się, że ci się w życiu udaje, że się rozwijasz. Są odpowiedzialni za swoje życie, nie stosują gierek, mają swoje zasady i cenią ludzi z zasadami itd., itd. Do czasu. Jak tylko się zaangażujesz, a wiadomo, że to się wyczuwa od razu, to się zaczyna. Mimo XXI w. zadziwiająco często faceci nie potrafią się pogodzić z tym, że ich dziewczyna zarabia więcej od nich, ma lepsze stanowisko albo ich zdaniem ma „ważniejszą“ pracą (to tylko jedno z tego co wymieniłeś, a cała reszta też jest). A przecież nie to jest najważniejsze w życiu.
    Pracuję w męskiej branży więc siłą rzeczy pracuję i współpracuję głównie z mężczyznami. Wiem, że to inny wątek więc tylko tak napomknę. Mężczyźni ciągle jeszcze średnio sobie radzą z tym, że kobieta ma wyższe stanowisko, decyduje o czymś itd. A skoro tak źle sobie radzą z tym w pracy, to jak mają sobie radzić z taką sytuacją w życiu osobistym.
    Czytam komentarze pod Twoim wpisem i cieszę się, że opisani przez Ciebie faceci gdzieś tam jednak istnieją. To pocieszająca informacja:)

    • Valthard van der Sand

      Bardzo bym chcial, zeby kobieta zarabiala wiecej niz ja – to by bylo bardzo mile :) ale niestety takich kobiet jest bardzo malo i nie zawsze maja inne zalety poza ta jedna.
      Myslisz stereotypami albo pracujesz w dziwnym srodowisku :)

      • jeco

        Niestety nie myślę stereotypami, chociaż byłoby łatwiej, bo wtedy mogłabym zmienić tylko i wyłącznie moje myślenie:)
        Myślę, że zarobki to akurat najmniejsza z moich zalet:) A raczej żadna zaleta:) I znam kilka kobiet, które mają wiele zalet i dużo zarabiają:)
        Przemysł ciężki – tak, bywa to dziwne środowisko:)

    • Tony Halik

      Tu nie chodzi o to, że kobieta (lub mężczyzna) zarabiają więcej i/lub podejmują jakieś decyzje w pracy. Tu chodzi o to co się z tym wiąże. Mężczyźni tradycyjnie, od wieków przyzwyczaili się do tego i nie traktują tego (przynajmniej ci rozumni) jako powodu do okazywania swojej wyższości i/lub lekceważenia/pomiatania kobietą. A w drugą stronę – jakoś słabo to działa. I albo tego nie wiesz, albo po prostu udajesz. Jest jeszcze jedna możliwość; to ja mam takie zezowate szczęście i same takie spotykam :P

      • jeco

        Nie wiem, bo bazuję na moim doświadczeniu i wypowiadam się w swoim imieniu :)
        Masz rację jednak, że takie sytuacje, o których piszesz mają pewnie miejsce.
        Nie zgadzam się jednak z Twoją opinią, że „Mężczyźni tradycyjnie, od wieków przyzwyczaili się do tego i nie traktują tego (przynajmniej ci rozumni) jako powodu do okazywania swojej wyższości i/lub lekceważenia/pomiatania kobietą” (tak wiem, że dodałeś ci rozumni, problem jest jednak taki, że jakoś mało, w moim odczuciu, tych rozumnych). Znam na przykład pana prezesa dużej firmy, który miał żonę nauczycielkę. Jak żona była niegrzeczna tj. nie robiła
        tego czego on żądał, to brał jej karty płatnicze i ostentacyjnie przecinał, mówiąc, zobaczymy jak ci się teraz będzie żyło głupia pizdo. Póżniej żona musiała go prosić o pieniądze na różne rzeczy, a on miał satysfakcję szczegółowo ją wypytując, a na co, a ile to kosztuje itd.
        Znam też innego ważnego pana, który lubił podkreślać w towarzystwie, że to wszystko
        (dom, samochody, wakacje itd.) jest jego i tylko jego. I on oczekuje, aby jego żona robiła to co on chce, a jak jej się coś nie podoba to niech wypierdala.
        Znam też takich panów co to zdradzają żony. Jak czasem pytam dlaczego się nie rozwiodą,
        to mówią „dzieci są dla mnie wszystkim. Robię to dla nich“. Jak kontynuuję i dalej dopytuję „aha czyli twoja żona też moze mieć jakiegoś przyjaciela skoro ty masz stałą przyjaciółkę albo przyjaciółki“ to słyszę „chyba żartujesz, od razu bym się z nią rozwiódł. Dzięki mnie żyje sobie na wysokim poziomie. Jak tylko bym się dowiedział, że mnie zdradza, to zabrałbym jej wszystko“. Tak, tak, zawsze chodzi o dobro dzieci:).
        Więc, nie, nie sądzę, aby mężczyźni nie wykorzystywali swoich wyższych zarobków, ważnego
        stanowiska do okazywania swojej wyższości względem partnerek. Pewnie tak jest,
        że zarówno niektóre kobiety, jak i niektórzy mężczyźni nie dorośli do pewnych rzeczy.
        A jeżeli chodzi o wyższe zarobki, „ważniejszą“ pozycję w życiu zawodowym, to nie stanowi to
        problemu jeżeli relację tworzy dwójka dorosłych i świadomych ludzi. Ja wiem, że bywa tak, że dzisiaj mogę zarabiać dużo, a potencjalny partner mniej. Za chwilę sytuacja może się odwrócić. Bo życie bywa przewrotne. Dlatego nie to jest w życiu najważniejsze. Myślę, że jeżeli dwoje ludzi tworzy związek oparty na szacunku, zaufaniu, ma podobne spojrzenie na świat, wartości i zasady, pasję, wspierają się nawzajem w swojej codzienności, to żadna z tych osób nie
        wpadnie na to, aby próbować udowodnić kto jest ważniejszy w tym związku tylko
        dlatego, że więcej zarabia lub ma wyższe stanowisko.

  • Zaczytana Susan

    Cholera, wyszłam nie za tego faceta co trzeba :P Żartuję, mój mąż spełnia większość z punktów, a wiadomo, ze nie ma ideałów ;)

  • Valthard van der Sand

    Slusznie napisane. Zwlaszcza bardzo zgadzam sie z tym „[...] wolą poświęcić czas na kobietę, która więcej oczekuje od siebie, niż od spotykanych mężczyzn”
    Obawiam sie jednak, ze kobiet, po ktorych warkocz ktos zechce siegnac jest o wiele mniej niz mezczyzn spelniajacych powyzsze wymagania.
    Plus nie wiem co jest zlego w ladnej buzi….

  • Chillout

    I wysyp postów:
    „Ja na takiego trafiłam”
    „Ten wpis jest o mnie”

    Kobietki, nie dawno jadłem :P

    • Valthard van der Sand

      Kobiety tak maja – na forach jest zatrzesienie postow o tym jak jest im fajnie i zwlazcza jakiego to maja fajnego misiaczka. Nie wiem, czy to wynika z checi dokopania innym kobietom (podobnoz kobiety lubia sie porownywac) czy po prostu z checi krzykniecia calemu swiatu jak to one maja dobrze.

      • jeco

        Jak mają dobrze to niech krzyczą:)
        Lepiej się cieszyć niż marudzić, zwłaszcza jak nie ma na co:)

      • Chillout

        Wydaje mi się, że szukają potwierdzenia nie dość, że u siebie to jeszcze u innych tego, że dokonały świetnego wyboru. Tylko pytanie czy bardziej nie zależy im na przekonaniu siebie.

      • KaZet

        ciekawe ze zawsze akurat ktos jest w takim zwiazku a potem jak sie rostaje to ten ktos nagle nie byl takim „idealem” ale huncwotem i w sumie to okazalo sie ze zadnego z tych punktow nie spelnial:)
        Mam kolezanki ktore o swoich mowia ze sa tacy i tacy och i ach, a przeciez ja wiem jacy oni sa i ze czesc rzeczy to bujda na resorach. Chyba to wlasnie szukanie potwierdzenia, ze inni tez widza tak jak one.

      • Valthard van der Sand

        Jak ktos obcy w internecie moze potwierdzic, czy widzi tak samo? :)

        Przypomnial mi sie dowcip:
        Przychoidzi facet do lekarza, wyciaga penisa i pokazuje lekarzowi. Lekarz sie pyta:
        - Za maly?
        - Nie – odpowiada facet
        - To moze za duzy?
        - Nie.
        - To nie rozumiem w czym problem.
        - Fajny, nie?

        Mam wrazenie, ze to podobny mechanizm….

  • Arius

    Jakbym był złośliwy to bym zapytał co jest złego w zarabianiu 2500 netto, zwłaszcza jeśli oboje tyle zarabiają. Oczywiście zgadzam się że jeśli jedna ze stron ma szansę pójść wyżej, to druga powinna ją w tym wspierać a nie być kulą u nogi. Chociaż obawy przed utratą stabilizacji finansowej są oczywiście zrozumiałe, to nie można popadać w paranoję.

    • Oczywiście nie ma nic złego. Ten przykład dotyczył sytuacji, kiedy kobieta zarabia dużo więcej i ma dużo większe ambicje, niż jej facet. I to nie jest tak, że on nie ma prawa zarabiać mniej jeśli mu to w zupełności wystarcza, o ile nie ciągnie kogoś w dół.

      To działa w obie strony.

  • Kinga Szyc

    Moim zdaniem jest jeszcze jedna, ogromnie ważna kwestia.
    Może jest to poruszone w którejś książce, nie wiem, nie czytałam (jeszcze:)), ale dopiero trafiłam na Twoją osobę i poznaję teksty.
    Tak, czy inaczej – kwestia znajomych. Mój facet otacza się genialnymi ludźmi, uwielbiam z nimi przebywać i nie mogłabym mu mieć za złe, kiedy usłyszę „idę z X na piwo”, ponieważ po prostu cieszę się z tego, że tacy ludzie są wokół niego, ufam im tak, jak jemu. Nawet, jeśli wymyślą coś głupiego ;)
    Ci, z którymi spotykałam się wcześniej za znajomych mieli zakompleksionych chłopców, dziewczęta pokroju „ain’t no sunshine mi nie wyszło”, ogólnie osoby bez aspiracji, chęci zmieniania świata wokół i siebie samych, gdzie wspólne spotkania były mordęgą.
    Teraz? No cóż, człowiek który nie musi podbijać samooceny porównując siebie do osób specjalnie do tego wyselekcjonowanych… ;)

  • Mirosław Maciąg

    „W przypadku mężczyzn mówisz: „Eee, pewnie i tak jest snobem”, a ty
    przecież wolisz skromnych Sebastianów i Mirków, prawda? (Nie, nie
    wolisz. Po prostu nie dajesz im szansy.)”
    Pozdrawiam aurorkę artykułu
    Mirek

  • Yuki

    Jedyny blog, którego czytam…rzadko wciągają mnie takie rzeczy, dlatego zastanawiam się co mnie tutaj ciągle przyciąga. I już chyba wiem. Ta prostota. Pokazywanie i przypominanie o sprawach tak oczywistych, że niestety często o nich zapominamy.
    Dobry tekst.

  • Kamil Molenda

    Jestem mile zaskoczony, tak jak początkowo Twoje teksty skutkowały długimi refleksjami i szybkimi zmianami, później zaczęły mnie drażnić, ale ten ponownie zwalił z nóg. To jakby odkryć Twojego bloga na nowo. Dzięki ;)

  • Idealnie opisana relacja, która nie jest toksyczna! Marzenie każdego i to nie tylko kobiety. Na takich zasadach powinna opierać się zdrowa relacja. Teraz warto się zastanowić czy ta w której jesteśmy właśnie taka jest

  • robbin

    Bardzo
    mądre stwierdzenia, ale… tak naprawdę nie można jakoś racjonalnie określić,
    czy jesteś z odpowiednim facetem. To wychodzi jakby z nas, podświadomie, to
    chemia i uczucia pokazują czy ten facet to jest TEN facet czy jednak nie. Ja
    miałam w swoim życiu 6 facetów, do każdego czułam coś, wydawało mi się, że to
    może być właśnie TEN, jednak zawsze czegoś brakowało.

    I mimo, że przynajmniej
    na początku, te wszystkie punkty z tekstu mniej więcej spełniał, to jednak
    zawsze pojawiało się coś, co jednak zaburzało idealny związek. Mam nadzieję,
    że teraz bedzie inaczej, od 3 miesięcy jesteśmy ze sobą i ponownie jestem
    pełna nadziei. Wprawdzie teraz jest trochę inna sytuacja, już jesteśmy
    dojrzali emocjonalnie oboje, poznaliśmy się na mydwoje, czyli portalu matrymonialnym,
    czyli oboje szukaliśmy jakiegoś poważniejszego związku. Ale wygląda na to, że
    dobrze do siebie pasujemy, właśnie ta chemia, o której pisałam na początku,
    bardzo szybko, właściwie od razu, pojawiła się. A to jest moim zdaniem dobry
    sygnał. Ale z pewnością będę też zwracała uwagę na punkty tutaj
    opisane:)

  • AN NA

    Nie podpisałabym się pod żadną z wymienionych przez Ciebie
    sytuacji, o których kobiety rzekomo
    marzą. Każda z nas jest inna, każda ma inny charakter i o czym innym marzy,
    czasami wystarczy po prostu zapytać. Czasami też znamy daną osobę na tyle , że
    wiemy co sprawi jej radość.

    Moim zdaniem odpowiedni facet to taki który nas szanuje,
    docenia, do którego mamy zaufanie, który nas wspiera i pomaga w trudnych
    sytuacjach zresztą długo można byłoby wymieniać ( oczywiście to działa w 2 strony).
    Ponadto to facet, którego mózg dostrzega w kobiecie „coś” więcej niż ładną
    buzię i figurę.

    pozdrawiam Ania

  • siewca zamętu

    widać, że tekst pisany z punktu widzenia kobiety, niby wszystko ok ale coś wewnętrznie zabrania się zgodzić z tym co tu jest napisane, pewnie chodzi o to, że to tylko cechy gwarantujące szczęście dla pewnej liczby kobiet, z pewnością nie są to wszystkie cechy i z pewnością część z tych cech może być wadą a nie zaletą np „nie będzie bał się, że Cię straci”, „będzie dumny z siebie” „nie będzie zainteresowany Twoimi problemami”

  • AN NA

    Chciałbym zapytać autora tekstu jaki związek ma postawa nr 6 czyli ” nie będzie zainteresowany twoimi problemami” z tekstem zamieszczonym poniżej a mianowicie przykładami kiedy to jedna bądź druga osoba kogoś skreśla już na początku. Nie wiem czy to już nie ta godzina i dopada mnie zmęczenie ale szczerze to nie wiem co autor miał na myśli podając taki tytuł.
    A wracając jeszcze do samego tekstu pkt 6 to uważam, że skreślamy już na początku niektóre osoby bo uważamy, że albo to my nie mamy szans albo dana osoba nie ma u nas szans tak to wygląda. Osobiście miałam jakiś czas temu taką sytuację, gdzie facet podszedł do mnie dopiero pod koniec imprezy i zagadał. Kiedy po jakimś czasie zapytałam go dlaczego tak późno do mnie podszedł powiedział mi, że bał się że będzie lipa i nie będę chciała z nim rozmawiać czy tańczyć. Na koniec imprezy odważył się bo w sumie w razie czego to zawsze może wyjść z imprezy. Panowie więcej wiary w siebie, naprawdę nie jesteśmy takie niedostępne na jakie czasami wyglądamy :)

    • Chillout

      Chłopak ma mało doświadczenia z kobietami i tyle.
      Zobacz podszedł. To mało?
      Nawet powiedział Ci to: Bałem się, ale kurwa zrobiłem to.
      Niekiedy trzeba to też docenić.

  • SS

    Super tekst.Naprawde. Już myślałam, że ze mną jest cos nie tak, a tu po prostu byli to nieodpowiedni faceci.
    Volant dziekuje za ten tekst, Mega.

  • kasiek1985

    Super artykuły, dające do myślenia….

  • Gaja

    Masz niesamowicie sympatyczny wyraz twarzy. Aż nie pasuje do tych bezkompromisowych poglądów.

    • Bo jestem bardzo miły :)

  • Michał Rogalski

    jedynym sensem życia jest jego przeżywanie – alez to trafne. Od dziecka mam psychologiczne, egzystencjalne, rozwazania i zorientowalem sie, ze nie tylko ja zachowuje sie jak filozof. Czesto piszesz blogi ktore nie wniosly w moje zycie zadnych newsow. Jedynie uswiadamia mnie to w przekonaniu, ze moje zycie idzie w dobrym kierunku, skoro gosc pisze o tym co jest mi oczywiste, uczy tego innych. Malo tego, zarabia na tym. Czytam bo podoba mi sie podobny punkt myslenia, wiele tekstow wynika z przebytego podobnego doswiadczenia i wogole wole spedzic czas czytajac cos konkretnego niz ogladac poranne dyskusje politykow. Z WIELKA OCHOTA -podkreslam specjalnie- chcialbym przeczytac bloga ktory bylby Twoim rozwazaniem na temat swiata, przyszlosci, rozwoju ludzkiego, motoryzacyjnego , do czego to wszystko zmierza. Jesli tyle tysiecy lat nie robiono tego co nagle zrobili w 20 lat, to co bedzie za kolejne 20. O pieknym swiecie ktory juz znasz lub do ktorego dazysz, a takze o zlych stronach. O internecie ktory znamy, a tym ktory jest prawdziwy. Czy jest jakis koniec albo kiedy swiat postawi kropke. ;)

  • Michał Rogalski

    jedynym sensem życia jest jego przeżywanie – alez to trafne. Od dziecka mam psychologiczne, egzystencjalne, rozwazania i zorientowalem sie, ze nie tylko ja zachowuje sie jak filozof. Czesto piszesz blogi ktore nie wniosly w moje zycie zadnych newsow. Jedynie uswiadamia mnie to w przekonaniu, ze moje zycie idzie w dobrym kierunku, skoro gosc pisze o tym co jest mi oczywiste, uczy tego innych. Malo tego, zarabia na tym. Czytam bo podoba mi sie podobny punkt myslenia, wiele tekstow wynika z przebytego podobnego doswiadczenia i wogole wole spedzic czas czytajac cos konkretnego niz ogladac poranne dyskusje politykow. Z WIELKA OCHOTA -podkreslam specjalnie- chcialbym przeczytac bloga ktory bylby Twoim rozwazaniem na temat swiata, przyszlosci, rozwoju ludzkiego, motoryzacyjnego , do czego to wszystko zmierza. Jesli tyle tysiecy lat nie robiono tego co nagle zrobili w 20 lat, to co bedzie za kolejne 20. O pieknym swiecie ktory juz znasz lub do ktorego dazysz, a takze o zlych stronach. O internecie ktory znamy, a tym ktory jest prawdziwy. Czy jest jakis koniec albo kiedy swiat postawi kropke. ;)

  • Hej hej, chwila momencik, dlaczego uważasz, że zarabiająca miliony wykastrowana Angelina Jolie zasługuje na faceta na wyższym poziomie niż przeciętna czytelniczka twojego bloga?
    Bo jest najseksowniejsza wg. jakichśtam rankingów? A czy nie istotniejsze być najseksowniejszą kobietą w oczach tego jednego faceta, którego o zdanie w powyższych rankingach zapewne nie zapytano?
    Bo więcej zarabia? Czy to naprawdę najistotniejsze, a nie to jaką jest się osobą?
    Moim zdaniem każda Kobieta może być Boginią.

  • natacao

    Może i tak, ale początek jednak zbyt naciągany. Może jeśli mowa o młodych dziewczynach, które mają wyłącznie romantyczną wizję ewentualnego związku tak to wygląda. Dojrzałe kobiety jednak inaczej wyobrażają sobie związek z odpowiednim facetem i nie od zbierania wspólnie muszli uzależniają jego powodzenie. No chyba, że to metafora zbierania wspólnie doświadczeń ;) To, co opisane nazwałabym szaleństwem, które idealnie gdyby czasami też miało szansę pojawić się pomiędzy atrakcyjnością wykrzesaną z powszedniości dnia.

  • Dot

    Zapisałam sobie ten tekst w ulubionych parę miesięcy temu. Dzisiaj do niego wróciłam i… jest naprawdę wspaniały. Będę czytać i czytać w przypadku każdego nowego faceta aż w końcu wszystko będzie się zgadzać i będę wiedziała, że na 100% to ten właściwy. Dzięki za ten wpis! :)

    • Cieszę się :) Też jestem z niego bardzo zadowolony.

  • Mira

    Kobiety chcą właśnie takich określonych rzeczy? To mnie najbardziej zadziwiło :)

  • W samo sedno!

  • Laura

    Czasem przeraża mnie to jak potrafisz obserwować. Tekst nie jest idealny, ale nie musi, bo o najważniejszym mówi. Jedyne na co bym zwróciła uwagę to tytuł ostatniego akapitu – niezbyt sprecyzowany do tego o czym jest lub też przeze mnie źle zinterpretowany. Odebrałam to jako: „radź sobie sama” tj. „Nie mój interes, że masz problem, nie pytaj mnie o rady.” – może bardziej chodziło o to, że docenia samodzielność i nie bierze na siebie roli wiecznego obrońcy i zamiatacza brudów (to się zgodzę).
    I pozdrawiam, oczywiście! :)

  • Agata

    Po czym poznać, że spotykasz się z odpowiednią kobietą ?

  • okiemwariata.com

    W kwestii „czego oczekują kobiety” chyba nie wpisuję się w schemat, bo właściwie nie pasuje nic oprócz białych, męskich koszul – uwielbiam nie tylko rano. Co do opisu zachowania mężczyzny – zgadzam się, choć spora część tego tekstu pasuje również do kobiet. Problemem w związku jest niskie poczucie własnej wartości którejkolwiek ze stron. Płeć nie ma tu znaczenia. Zazdrość, niepewność, potrzeba udowodnienia sobie i tej drugiej stronie, że jesteśmy wartościowymi ludźmi, a co gorsza „konieczność” dorównania partnerowi i obawa, że nie jesteśmy warci bycia z tą osobą… – to równia pochyła, prosta i skuteczna metoda na zburzenie każdej relacji. Świetny tekst – pozdrawiam ciepło i czekam na więcej :)

  • Skoro masz już trzeciego męża to być może się nie znam, ale chyba średnio ci szło rozpoznawanie, który jest właściwy :)

  • lol

  • Equalize Entropy

    Eh, jak dla mnie zbyt płytkie to podejście. W sensie opisałeś pakiet startowy. Ale są głębsze rzeczy. Np. ja mam jasne narzędzie do stwierdzania, czy to odpowiedni facet czy nie – jakie są tego owoce. Jeżeli już na początku on mnie kieruje w stronę np. niezdrowego żarcia, autodestrukcyjnych tematów, widzę, że zaczynam iść nie-w-moim-celu, to jest to niewłaściwy facet. Ale w sumie niewłaściwy jest też taki, który nie robi nic, żeby te dobre owoce związku się pojawiły. Trochę jest to powiązane z Twoim punktem o sukcesach. Ale sukces to tylko jedna z części tego, co ja rozumiem pod pojęciem „dobrych owoców”.
    Żeby stwierdzić, czy w ogóle mam się po co zabierać za analizę „dobrych owoców”, muszę widzieć, że z facetem da radę coś zbudować. Czyli czy są fundamenty np. ideologiczne, etyczne, charakterologiczne… I dopiero wtedy te dobre owoce. Bo trochę szkoda na analizy kiedy facet w ogóle się nie nadaje do budowania z nim czegokolwiek.

  • etypo

    bystre oko:D gratuluję:D

  • Paulina Głogowska

    Czytam Twojego bloga od dłuższego czasu, bardzo lubię teksty i często porównuję Twoje zdanie do własnych ocen i obserwacji. Wszystko było pięknie, dopóki wydawało mi się, że raczej nic z tych „beznadziejnych przypadków” mnie nie dotyczy..

    Wiem, że pewnie dostajesz takich wiadomości setki, ale gdybyś tylko miał chwilę wyrazić swoją subiektywną opinię na poniższe to byłabym wdzięczna – może jakiś kop się w końcu przyda.

    Otóż pół roku temu poznałam świetnego chłopaka – inteligentny, ogarnięty, z poczuciem humoru i dodatkowo podobnymi zainteresowaniami. Żaden cwaniak, żaden przemądrzały typ, ot zwykły fajny facet, który wydawał mi się wręcz stworzony dla mnie. Spotykamy się do dziś, z tą różnicą, że przez pierwsze 3 miesiące było super, nie miałam się do czego przyczepić i on chyba raczej też nie – nie jestem typem kobiety bluszcza, wrednej jędzy ani zołzy, każdy problem potrafiliśmy obgadać i dojść do sensownego kompromisu. Problem zaczął się – nawet nie wiem kiedy, ale skutek jest taki, że chłopak trochę się ode mnie odwrócił. Przestał pisać, czasami nie odpisywał na wiadomości przez kilka godzin, tłumacząc, że „spał” lub „był zajęty”.. Wszystko rozumiem, ale ile razy z rzędu uwierzysz w tą samą wymówkę. W wielkim skrócie skończyło się na dość poważnej rozmowie, raczej kilku, na której powiedział mi, że nie czuje do mnie tego co myślał, że czuje. Po jakimś miesiącu powiedział mi, że mnie kocha, że nigdy nie spotkał takiej dziewczyny, a nagle „wstał pewnego ranka i nie wiedział czemu, ale coś się zmieniło”. Ilekroć wspominałam o tym, byśmy się rozstali to zawsze mówił, że nie, żebym dała mu czas, bo mu na mnie zależy, ale nie czuje do mnie tyle co ja do niego. W końcu uległam, doceniłam, że jest ze mną szczery i bardzo bym chciała zobaczyć co będzie dalej, ale co rusz gryzie mnie sumienie czy dobrze robię. Nie zmuszę nikogo do miłości i mimo, że byłoby mi z tym bardzo ciężko to gotowa jestem zakończyć to bez żadnych pretensji, bo jednak uczucia rządzą się swoimi prawami, ale on też nie wykazuje jednostronnej postawy. Jest zdecydowany ze mną być, ale nie do końca robi wszystko w tym kierunku, by mnie przy sobie zatrzymać.

    Powiedz mi zatem Volant, z męskiego punktu widzenia -czy jestem bardzo głupia zgadzając się na taki układ? Będę wdzięczna nawet za największe hejty :)