Z jakimi kobietami wiążą się mężczyźni?

Z jakimi kobietami wiążą się mężczyźni?

Czas zmienia perspektywę. W zależności od tego, jak długo coś ma trwać, zwraca się uwagę na zupełnie inne cechy.

Jeśli masz zamieszkać za granicą, to na tygodniowe wakacje w Hiszpanii pewnie wybierzesz hałaśliwy, międzynarodowy kurort, ale jeśli miałbyś żyć tam przez kolejne trzydzieści lat, to raczej wolałbyś nie słyszeć pod swoim oknem pijanych Niemców przez 365 dni w roku.

To samo dotyczy dobierania się w pary, więc weekendowe miłości i osoby, dla których przewiduje się honorowe miejsce w swojej przyszłości, dzieli przepaść oczekiwań.

Tylko że funkcjonując wśród tinderowych matchy, szybkich randek i jeszcze szybszych rozstań rzadko o tym pamiętamy. A już szczególnie rzadko pamiętają o tym kobiety, które regularnie stawiają znak równości między zainteresowaniem/spotykaniem się, a zdaniem: „Będziemy żyć długo i szczęśliwie”.

Problem w tym, że mężczyźni spotykają trzy typy kobiet.

#1. Kobiety, z którymi się prześpią, a później usuną ich numer.

Niemal wszystkie Zosie i Krystyny wychowanie na hollywoodzkich gniotach myślą, że w związkach chodzi o seks. To nim próbują naprawiać relacje rozpieprzone jak Hiroshima. To za jego pomocą tłumaczą sobie dlaczego ten przystojniak z ósmego piętra spotyka się z blond tipsiarą, a nie z brunetką w okularach. To za seksownością kobiety się uganiają wydając połowę pensji na ubrania, a drugą połowę na kosmetyki, bo przecież jeśli on będzie ich pożądał to już ma się jakiś punkt zaczepienia. Na koniec to od niego uzależniają powodzenie swoich randek i tworzą teorie na temat relacji. Na przykład takie, że przestał się odzywać, bo dałaś się pocałować o cztery minuty i piętnaście sekund za szybko albo, że jeśli okażesz komuś zainteresowanie, to ten ktoś nie będzie cię szanował.

Najbardziej niewygodna prawda jest taka, że to czy się facetowi podobasz, nie oznacza automatycznie, że będzie widział w tobie partnerkę. Przeciwnie – sama atrakcyjność znaczy bardzo niewiele, bo mężczyźni wiedząc, że nie spotkałaby ich odmowa ani długoterminowe konsekwencje seksu, to przespaliby się prawie z każdą kobietą. Wiesz dlaczego? Bo w perspektywie jednej nocy, mężczyznom wystarczy to, że kobieta jest dostępna i ma na sobie seksowną sukienkę. Jednak mając przed sobą perspektywę spędzenia z kimś lat, mężczyźni zdecydowanie preferują kobiety, które oprócz tego mają też seksowne mózgi.

#2. Kobiety, z którymi będą się spotykać.

O ile kobiety opisane w punkcie wyżej spełniają niezbędne minimum atrakcyjności, to te mają jeszcze dodatkowe zalety.

To ze względu na te zalety mężczyźni przedstawią je znajomym i swojej mamie. Pojadą z nimi na wakacje, a na walentynki kupią czerwone, kiczowate serduszko, bo na nie je stać, a na kreatywność już nie. Będą z nimi planować przyszłość (chociaż prędzej potakiwać i mówić: „Jak chcesz, kochanie”). Będą pamiętać o ich urodzinach i dniu kobiet, tłumaczyć się z samotnych, zakrapianych imprez, a nawet błagać o to, żebyście spróbowali raz jeszcze. Nie zrobią jednego – nie będą aktywnie dążyć do tego, żebyś ich kochała.

To związki typu: „Kocham ją, ale…”. Znajdują się w mrocznej strefie pomiędzy „Fuck Yes” i „No”. W skali do 10 dostają mocne 5 – są wystarczająco dobre, żeby nie chcieć ich psuć, ale zdecydowanie za słabe, żeby się nimi cieszyć.

Dzieje się tak z różnych powodów.

  •  jesteś świetną kumpelą, ale on nie potrafi traktować cię poważnie
  •  zachowujesz się jak jego nadopiekuńcza matka, która gdera mu nad uchem eliminując z relacji jakiekolwiek pożądanie
  •  wymagasz opieki jak młodsza siostrzyczka
  •  masz dobry charakter, ale twoje życie zawodowe i osobiste jest w takiej rozsypce, że kiedy on myśli, że byłoby ono częścią jego rzeczywistości to odczuwa dyskomfort
  •  masz niskie poczucie własnej wartości przez co mieszkanie z tobą przypomina życie z agentem śledczym.

Na krótką metę to nie jest problem, ale myślisz, że on chce przeżyć kolejne 30 lat uwiązany jak na smyczy, kursując tylko z pracy do domu i między kanapą, a lodówką? Myślisz, że chce przez 30 lat słuchać o tym, że masz za duże boczki albo za mało gęste włosy? Myślisz, że chce kłócić się trzy razy w tygodniu o drobiazgi, które w skali istotności o 1 do 100 rzadko przekraczają cyfrę 5?

Większość kobiet myśli, że to ich nie dotyczy. Statystyka mówi raczej, że mamy zwykle lepsze mniemanie o sobie, niż to, na które zasługujemy.

#3. Kobiety, z którymi się wiążą.

Mężczyźni szybko uczą się jednej rzeczy – tego, że związki są jak dziennikarskie clickbaity w stylu: „Dietetycy jej nienawidzą! Odkryła jak żreć czekoladę i chudnąć!”. Obiecują one wartość, ale kiedy już się w nie kliknie, to czuje się tak, jakby wdepnęło się w psią kupę.

Liczą na to, że związek to lojalność, seks, remontowanie mieszkania w czapkach zrobionych z Gazety Wyborczej i wspólne zmierzanie ku jasnej przyszłości. Zadziwiająco często dostają też konieczność mierzenia się z czyimiś kompleksami i problemami, czują się jakby odebrano im przyszłość albo jakby byli stale kontrolowani.

To jest ten moment kiedy facet dochodzi do wniosku, że miłość to podstępna suka i przestaje myśleć o kobietach w kategoriach rozmiarów piersi, a zaczyna zastanawiać się jaką jesteś osobą.

Czy jest beztroska i szczęśliwa?

Bo jak wyjdziesz na ulicy widzisz tyle gówna, że chcesz mieć przy sobie osobę, która uśmiecha się, jest entuzjastycznie nastawiona i częściej mówi: „Tak”, niż: „To na pewno się nie uda”.

Czy założy mi obrożę?

Wszyscy ogarnięci mężczyźni lubią swoje życie. Mają swoje rytuały, cele i potrzeby, które chcą zrealizować, a nie poczuć się jakby została na nie przybita czerwona pieczątka z napisem: „Anulowane. Teraz jesteś w związku”.

Kobietom wydaje się, że jak mężczyzna ma wolność, to będzie zachowywał się jak pies zerwany ze smyczy. Dlatego zakładają im obroże i ściskają smycze w swoich drobnych dłoniach o migdałowych paznokciach. Praktyka pokazuje, że mają rację – mężczyźni, którym pozostawia się swobodę często jej nadużywają przy okazji robiąc ze swoich dziewczyn naiwne idiotki. Problem w tym, że ci z obrożami, zrywają się ze smyczy zawsze. Ludzie potrzebują mieć możliwość podjęcia decyzji czy chcą z tobą być. Musisz ufać, że podejmą dobrą decyzję, tak jak oni muszą wierzyć w to, że ty też ją podejmiesz.

Czy jest dojrzała?

I nie mam tu na myśli, że ma pracę, kredyt hipoteczny i storczyka na parapecie. Dojrzałość to coś więcej, niż odebranie dowodu osobistego, bo niedojrzałym można być też w wieku 46 lat.

Nie jest łatwo zdefiniować dojrzałość, ale objawia się ona na przykład umiejętnością spojrzenia na sytuację czyimiś oczami, na świadomości własnych potrzeb, na otwartym wyrażaniu własnej seksualności. Dbają o swoje życie (zdrowie, karierę, nawyki, kształtowanie swojego charakteru), bo wiedzą, że pośrednio będzie wpływać ono na życie jej partnera i jej dzieci.

Czy ma silne poczucie własnej wartości?

Niewiele kobiet ma świadomość jak ważne jest, żeby powiedzieć facetowi „Nie” (a tylko wtedy mogą dostać szacunek). Jeszcze mniej wie, w jaki sposób powiedzenie „Nie” powinno wyglądać. A powinno wyglądać na przykład tak:

0b9c84bdf718c619be60057f557f4391

Jesteś w stanie tak odpisać czy pobiegniesz po taki strój, zrobisz kolację i deser, a w łóżku będziesz zastanawiać się czy jemu było dobrze, zamiast myśleć czy kiedykolwiek znajdzie on twój punkt G?

Czy potrafi rozmawiać?

Czy mówi o tym, co dla niej ważne? Czy nie wyolbrzymia drobiazgów? Czy wie, że kłótnia kończy się tak ofensywnie jak się zaczęła? Czy nie oczekuje, że facet będzie się czegoś domyślał? Czy nie przenosi swoich frustracji np. z pracy na rozmowy z partnerem? Czy uwzględnia jego punkt widzenia?

Czy docenia mnie i potrafi okazywać miłość?

Większość osób czuje się niedocenianych przez partnera. Wynika to ze „złudzenia wkładu”. Zjawisko to zostało przebadane przez Fiore Sicoly i Michaela Rossa. W serii doświadczeń prosili oni małżonków o ocenienie tego, ile wnoszą do związku. W obiektywnych parach suma wkładów powinna wynosić 100%, ale w rzeczywistości regularnie wynosiła znacznie więcej. Oznacza to dwie rzeczy: każdy bardziej docenia to, co sam robi i jednocześnie bagatelizuje działania partnera. I to właśnie dlatego lepiej doceniać kogoś na wyrost, niż wysuwać cały czas nowe oczekiwania. Oczekiwania prowadzą do żalu. Docenianie prowadzi do wdzięczności, szczęścia i większego poczucia więzi.

I takie kobiety mogą nie mieć perfekcyjnej figury, idealnej bieli zębów oraz doktoratu z grania w fifę, bo mają coś znacznie cenniejszego – naturalność, ciepło, siłę i harmonię.

(A jeśli dodatkowo będą mieć perfekcyjną figurę, idealne zęby i lubić grać w fifę to super. Problem tylko w tym, że wtedy będzie trzeba uwierzyć też w istnienie yeti i jednorożców).

Dodaj komentarz

53 komentarzy do "Z jakimi kobietami wiążą się mężczyźni?"

Powiadom o
avatar
100000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Ewa
Gość

przeczytałam i hmmm nie wiem co myśleć :) wydawało mi się, że wystarczająco często mówię NIE ale może jednak wciąż za rzadko…

mctiggle .
Gość

akurat jeśli chodzi o kwestię mówienia „nie” to wpis jest pomieszaniem z poplątaniem.
mówisz „nie” wtedy kiedy czujesz „nie”, a nie po to by zdobyć czyjś szacunek.

tyle że jeśli mówisz „nie”, to to powinno być „nie”. nie: „przekonaj mnie mocniej”

Volant
Gość

W tekście źle się wyraziłem. Chodziło mi o otwarte wyrażanie swoich standardów i oczekiwań. To jest wartość sama w sobie, ale nic nie poradzę na to, że przy okazji zapewnia szacunek.

mctiggle .
Gość

ok, rozumiem, spoko.
całą resztę szanuję i się z nią zgadzam

Maverinda
Gość

Każdy facet myśli, że jest taki zajebisty i wyrwie również każdą laskę. Niestety odmowa- po prostu słowo NIE!- jest odbierane jako policzek i cała jego frustracja spływa wraz z żelem i najbardziej śmierdzącymi perfumami na ów kobietę…bo jak to? przecież mnie się nie odmawia! to ja jestem NAJ, nie ona! Ona nie może odmówić! To nie ona ma wybierac tylko JA Jajajajajajajajajajajajaja ( nie wiem czy więcej w tym języka niemieckiego, czy sposobu rozmnażania ptactwa wszelakiego)

Niestety drodzy panowie nie uczcie się słuchać słowa NIE, a nauczcie się ROZUMIEĆ słowo NIE!- taaaak wiem skomplikowane.

BTW obroża to nie to samo co smycz. „Biorąc w opiekę zwierzę” (skoro mówimy już o mężczyznach w kontekście psów) wręcz wymagana jest adresówka oraz aktualne szczepienia- wybór należy do was :P

Inna już rzecz, że sami jesteście sobie winni temu, że kobiety sa tak silne ;)

io
Gość

Maverinda, ręczę Ci, że nie każdy. Są tak samo delikatni i pogubieni jak my. Wystarczy czasem zadać odpowiednie pytania w odpowiednim czasie i spod zbroi zobaczysz bezbronny różowy łokieć ;)

Maverinda
Gość

Po co pytać, jeśli po odpowiedzi -Jeśli odpowiadasz mu NIE!- się gubi, bo nie spodziewa się, że któraś śmie odmówić :D

Mężczyźni dziczeją

io
Gość

To można mu pomóc się odnaleźć :) Jak nie dla siebie samej, to dla tej po nas ;) Nie mówię o tłumaczeniu się czy wychowywaniu, ale wyjaśnianiu. W naszych czasach pełnych egotyków wyjaśnianie jest passe, ale pieprzyć to.

Mam słabość do mądrych i łagodnych sytuacji konfrontacyjnych …
;)

Maverinda
Gość

Kwestia reformowalności. Z jednej strony wymagaja ingerencji, z drugiej sami próbują postawić na swoim i basta.

Mnie nie rajcują utarczki i naprawianie kogoś. Niestety to była w większej mierze rola matki, ewentualnie psychologia- jednak wciąż wizyta u specjalisty jest w Polsce wstydliwa. Ważne są rozmowy i ułożenie jakoś tych puzzli „moje/twoje oczekiwania”, ale jak wiemy z dwóch pudełek ciężko ułożyć jeden obraz. Tu sie zgodzę, łatwiej pieprzyć to wszystko.Konfrontacje z reguły nie są łagodne. Ciężko ludziom bić się na trafne argumenty, nie czyniąc jakiejś tam krzywdy drugiej osobie.

„dla tej po nas” ….a ta co była przed nami to na wakacjach była?

io
Gość

Ta co była przed – to nie leży w mojej gestii. I nie leży w mojej gestii czy ta, co będzie po mnie warta jest dbania o nią. Za to w mojej gestii leży to, co w konfrontacji z drugim człowiekiem mu po sobie zostawię.
A czynienie krzywd – to, co w danej chwili może wydawać się krzywdą kiedyś może stać się błogosławieństwem. Ot, np. taka bolesna wizyta u dentysty…;)

David Durden
Gość

Dawno się tak nie uśmiałem. Ile masz lat? Bo powyższy komentarz z pewnością nie świadczy o twojej dojrzałości, a jedynie o mentalności jakiejś licealistki, która to chełpi się tym, że komuś odmówiła i może łechtać swoje ego. Coś w stylu: „ja jestem za piękna dla ciebie, odmawiam ci, hahaha, teraz patrzę i się śmieję, jestem taka super, odmówiłam ci, hahah powiedziałam ci nie!”. Broń Panie Boże od takich kobiet.

Twoje poczucie własnej wartości musi być mocno poturbowane przez życie, ale przecież są specjaliści w naszym kraju. Kobiety są silne? Nie zauważyłem, chyba, że masz na myśli walkę o prawa, a nie obowiązki? Przez takie panie jak powyżej mężczyźni idą swoją własną drogą, coś na rodzaj manosfery. A potem płacz, że myślą o jednym, że traktują instrumentalnie i się nie chcą wiązać i w ogóle prawdziwych facetów już nie ma. Otóż są, tylko oni szukają prawdziwych kobiet, a nie pseudo wyzwolonych feministek czy Bóg tam wie co jeszcze. Przytoczę ci krótką definicję Manosfery, bo możesz nie wiedzieć o czym mówię:

„Manosfera, złożona z MRA (men’s right activists), PUA (pick-up artists) i MGTOW (men going their own way), zakorzeniona w tradycyjnej męskości i męskich wzorcach. Tyle, że jest jedna różnica – to już nie jest męskość która ma na celu priorytet kobiet i dzieci. To jest ruch, który jest tworzony przez mężczyzn po to aby to oni mogli wieść szczęśliwe i spełnione życie. Kobiety rozpieprzyły rodzinę i role płciowe jak tylko technologia im pozwoliła na niezależność i mężczyźni nie będą tego naprawiać.”

Tyle z tej „siły”, taplajcie się w swoim sosie, nikt wam nie broni. ALE. Wiedz, że przez takie „kobiety” jak ty, działasz na niekorzyść większości NORMALNYCH kobiet, którym nie uderzyła do głowy sodówka od internetów, adoracji samców Beta itp. Które nie muszą tu wchodzić i się chełpić jak to one odmawiają i mówią NIE- czytaj – zlewają facetów, żeby poczuć się silne i dowartościowane.

Też słyszę NIE, też mówię NIE – nie widzę w tym nic złego, to normalne, takie jest życie. Ale nigdy nie karmiłbym swojego ego tym, że powiedziałem jakieś kobiecie NIE, nie potrzebuję tego.

Swoją drogą, uczepiłaś się tego NIE, a resztę tekstu olałaś, co tylko potwierdza jak cię to boli. Czyżbyś kiedyś została boleśnie odrzucona przez przystojniaka, który powiedział ci NIE? Ups.

Zwykle jest tak, że gdy ktoś za wszelką cenę chce pokazać swoją siłę i jaki to jest mocny – jest tak naprawdę słaby i zagubiony.

Pozdrawiam.

Kasia
Gość

W punkt! Podziwiam, że w ogóle chciało ci się odpisywać na komentarz skrzywdzonej kobiety, na tak niskim poziomie :)

io
Gość

Wchodzenie w konfrontację ze skrzywdzonymi ludźmi o niskim poziomie można nazwać socjalizacją. Lub nawet resocjalizacją. I ludzkie to w dobrym tego słowa znaczeniu, i konstruktywne i lepsze, niż takie na przykład izolowanie. Ja jestem za. Pozdrawiam ! Także Katarzyna :)

Maverinda
Gość

Hahahaha Najwyraźniej Ciebie poturbowało życie :D

Moje zdanie jest moim zdaniem i w tej materii go nie zmienię. A Ty właśnie okazałeś się jednym z pseudopsychopatycznychpsychologów, próbujących diagnozować osoby, których nawet nie znasz. :D Obys miał życie szczęsliwe jak ja :D

io
Gość

Pogubilam się :( David Duren, to do mnie? Bo jeśli tak, to albo Ty odczytaleś gdzieś obok mojej intencji, albo ja źle rzecz ubralam w słowa :(

Pl@sti
Gość

Swieta prawda…

chockate
Gość

Ty mój mały psychologu… :D
Uwielbiam Twoje teksty.
Szanujmy siebie i innych, wtedy inni również będą nas szanować :)

Propaganda nihilizmu
Gość

Generalizowanie, uproszczenia i racjonalizowanie ludzkich zachowań, które często racjonalności się wymykają. Zakładasz, zapewne na potrzeby perswazyjności tekstu, że wszyscy mężczyźni działają idealnie według powyższego schematu, jak jeden mąż pragną być w związku i oczywiście sami są chodzącymi ideałami i nie popełniają licznych błędów przypisywanych tu kobietom typu 1 i 2. Tymczasem życie nie jest tak żałośnie schematyczne. Mężczyźni nie są robotami skrojonymi pod koncepcję Volanta. Bywa, że wchodzą w związki z kobietami pierwszego i drugiego typu (już sam podział na owe typy to spore uproszczenie) albo zaliczą one night stand z typem trzecim zamiast z miejsca jej się oświadczyć. Z różnych powodów: uczucie, określony gust, oczekiwania w danym momencie życia czy zwyczajny, niewytłumaczalny kaprys. Nie oczekujmy więc, że spełnienie wszystkich warunków kobiety numer 3 zagwarantuje nam trwały związek z naszym wybrankiem, bo może to się skończyć rozczarowaniem i kompleksami spod znaku „ciągle nie dość dobra”.

Hiro Takashi
Gość

Tu się całkowicie zgadzam. Psycholodzy od dawien dawna starają się ze schematyzować ludzi. Kłopot polega na tym, że w ten czas tworzą się stereotypy poparte heurystyką reprezentatywności. Później jest zdziwko, kiedy ktoś temu schematowi nie odpowiada. Nie tak łatwo jest scharakteryzować człowieka. Jedni faceci będą szukali dominy, której podporządkują całe swoje życie, inni wolnomyślicielki, która będzie potrafiła mówić co myśli bez masek, następny zaś konserwatywnej kury domowej (paradoksalnie tak samo jest w przypadku pań ;)) Tak jak ludzie są różni, tak i związki są różne. To nie arytmetyka gdzie dwa plus dwa zawsze będzie równało się cztery. Nie ma recepty na szczęście i udany związek. Są w nim i kłótnie, „ciche dni”, ale także pełne miłości wzniesienia. Wszystko jest tylko kwestią tego, czy oboje z partnerów będą potrafili przetrwać to razem. Bo usłyszenie od partnerki „ty ośle”, nie musi oznaczać odrazu spier…alaj i vice versa.

entropysphere
Gość

Wklejony sposób na powiedzenie „nie” jest tragiczny. Po takim tekscie opada wszystko, a panna wychodzi na dramatyczną desperatkę.

Anna
Gość

Nie. Panna wychodzi na kobietę, która ma swoje zasady i potrafi je przedstawić w sposób zrozumiały dla kawalera.

entropysphere
Gość

Zasady? W sumie seks po ślubie też jest całkiem niezłą zasadą.

Tianzi
Gość

Możemy już przestać nazywać kobiety, które wyraźnie mówią, czego chcą, desperatkami? Dziękuję.

Propaganda nihilizmu
Gość

Desperacją nie jest w tym wypadku mówienie o swoich oczekiwaniach tylko handlowanie sobą za pierścionek. Nie wiadomo właściwie, co dziewczyna sądzi o gotowaniu w seksownej bieliźnie, wiadomo, że traktuje tę ideę jako kartę przetargową: albo pomysł jej się nie podoba, ale zrobi to dla faceta w nagrodę za oświadczyny, albo podoba się, ale wyrachowanie zaczeka z tym, by wyżebrać pierścionek. Rzeczywiście arcyszczera postawa budząca respekt.

Volant
Gość

Moim zdaniem wiadomo, co ona sądzi o gotowaniu w seksownej bieliźnie: „Generalnie to spoko, ale nie będę w niej paradować przed każdym facetem”.

I tak ja to zrozumiałem, ale to jest jedna z interpretacji. Nie wiadomo czy jest to początek znajomości i przypadkowy gość czy np. poważny związek tylko bez pierścionka. W tym drugim przypadku zgadzam się, że to jest żebranie. W tym pierwszym są to standardy.

Przyznaję też, że nie wpadłem na to, że może to być dialog prowadzony w stałym związku.

Duri
Gość

Sama nazwała się jego „dziewczyną”, raczej stały związek a dla mnie dialog sugeruje, że nawet mieszkają razem. Widzę tego screena już któryś raz i za każdym razem budzi mój niesmak. Również ta wypowiedź faceta. Jak można tak schrzanić sex smsa dodając „;P” na końcu zdania?

Volant
Gość

Jeśli jest to regularny związek to 100% zgody :)

Tianzi
Gość

On czegoś chce, ona czegoś chce (skala różna, ale wciąż). Chyba jednak wolę tę postawę niż spełnianie wszystkich zachcianek faceta w nadziei, że pierścionek dostanie w nagrodę :)

Propaganda nihilizmu
Gość

Chyba się nie rozumiemy. Nie popieram spełniania zachcianek faceta w nadziei na coś, wręcz przeciwnie: popieram spełnianie wyłącznie tych zachcianek, które podobają się również kobiecie i na które rzeczywiście ma ochotę.

Volant
Gość

Rozumiem Twój punkt widzenia i się z nim zgadzam. Tylko że ja porównałbym to do chodzenia do pracy, która jest twoją pasją, wszystkie obowiązki wypełniasz z przyjemnością, bo kochasz to robić i chcesz to robić. Nie zmienia to jednak tego, że fajnie byłoby za to dostawać jakieś wynagrodzenie.

To samo dotyczy związku – można w nim dać z siebie wszystko, ale warto też dostawać za to jakieś wynagrodzenie – zaangażowanie, lojalność itd.

entropysphere
Gość

Zwiazek to nie dawanie z siebie wszystkiego w oczekiwaniu zwrotu, tylko chcec robienia czegos i zycia razem.
Zwiazek powinien byc przyjemnoscia a nie handlem, bo wtedy staje sie tym 5/10 z punktu 2

Tianzi
Gość

Zgadzam się z częścią o spełnianiu tych zachcianek, na które się ma ochotę, natomiast zaryzykuję stwierdzenie, że nasza ochota jest też w jakimś stopniu proporcjonalna do tego, na ile druga strona spełnia nasze zachcianki/oczekiwania ;)

Joanna
Gość

A ja gotuję czasem tak ubrana. Może powinnam przestać ;-)

Karolina
Gość

W pisaniu tego typu tekstów jesteś bez wątpienia najlepszy !

entropysphere
Gość

Żeby przejść do etapu 3 trzeba najpierw załapać się na 1 i 2. Volant w artykułach podkreśla co trzeba zrobić, żeby zostać w związku, ale kompletnie ignoruje atrakcyjność, który jest potrzebna, żeby związek w ogóle powstał.

Volant
Gość

Odpowiedź jest w tym fragmencie: „Praktyka pokazuje, że mają rację – mężczyźni, którym pozostawia się swobodę często jej nadużywają przy okazji robiąc ze swoich dziewczyn naiwne idiotki. Problem w tym, że ci z obrożami, zrywają się ze smyczy zawsze. Ludzie potrzebują mieć możliwość podjęcia decyzji czy chcą z tobą być. Musisz ufać, że podejmą dobrą decyzję, tak jak oni muszą wierzyć w to, że ty też ją podejmiesz.”

Pisząc prościej – nigdy nie masz 100% wpływu na to, czy ktoś z tobą będzie, ale dbając o odpowiednią postawę przynajmniej masz na to szanse. Wniosek? Trzeba robić swoje i zaakceptować to, że czasem nic z tego może nie wyjść.

A jeśli chodzi o to, że można mieć taki charakter, a nie mieć partnera to jest to zupełnie inny temat. W końcu ciężko się spodziewać, że mając odpowiedni charakter, ale np. siedząc tylko w domu, spotka się kogokolwiek. Przyczyn wtedy trzeba szukać w tym, jak w ogóle ma się zorganizowane życie socjalne.

Rosemadder
Gość

Wszystko, co napisałeś, odnosi się także do punktu widzenia kobiety, my także spotykamy takich facetów, których numer telefonu kasujemy po wspólnej nocy, takich z którymi potrafimy być latami i nic z tego nie wynika i takich, z którymi się wiążemy oraz zakładamy rodzinę.

Lakay
Gość

Gdzie końcówka tekstu wskazuje, że kobiety muszą byc idealne? Dużo tu w opisie brakuje do ideału. Jeżeli kobiety czytając ten tekst uważają, że to opis idealnej osoby, to muszę je trochę zmartwić, bo to tylko mały fragment.

entropysphere
Gość

„I takie kobiety mogą nie mieć perfekcyjnej figury, idealnej bieli zębów oraz doktoratu z grania w fifę, bo mają coś znacznie cenniejszego – naturalność, ciepło, siłę i harmonię. (A jeśli dodatkowo będą mieć perfekcyjną figurę, idealne zęby i lubić grać w fifę to super. Problem tylko w tym, że wtedy będzie trzeba uwierzyć też w istnienie yeti i jednorożców).”

Tu jest jak byk napisane, że kobiety idealne nie muszą być. Czytanie ze zrozumieniem to ciężki kawałek chleba :)

Pestka
Gość

Czytajmy też ze zrozumieniem komentarze :) Pisałam, że gdyby kobiety dopasowały się do wymienionych cech, to właśnie takie by były. Czyli, gdyby były szczęśliwe, dojrzałe, z wysokim poczuciem własnej wartości, nie ograniczały facetów, doceniały wszystko co robią, potrafiły okazywać miłość i rozmawiać na każdy temat. Jasne, to jest uogólnienie i mój komentarz też jest uogólnieniem – wyjaśniłam potem, że nie da rady w stu procentach być bliskim ideału, bo na nasze zachowanie wpływa nie tylko charakter, ale tysiące innych czynników zewnętrznych. I zrozumienie dla tego, jak one nas kształtują jest – w moim odczuciu – najważniejszym aspektem dobranego związku. Ot, i wszystko :)

Dawidowski
Gość

> Wynika to ze „złudzenia wkładu”. Zjawisko to zostało przebadane przez
Fiore Sicoly i Michaela Rossa. W serii doświadczeń prosili oni małżonków
o ocenienie tego, ile wnoszą do związku.
Mógłbyś proszę przytoczyć stronkę/literaturę, gdzie znajdę te badania? Bardzo ciekaw jestem, a google nic w tym temacie nie wypluwa.

Monika
Gość

Fifa idzie mi słabo, ale need for speed lubię! Reszta z pkt 3ciego się zgadza;) Czas uwierzyć w jednorożce. Mały narcyzek ze mnie:) jedno Ci powiem – bycie laską która buduje swoją karierę, lubiąca spontan, doceniająca zajebistość czasów w których żyjemy, a jednocześnie serdeczna i atrakcyjna.. prowadzi do zbyt dużego wyboru spośród idiotów którzy odważyli się zagadać, bo ci fajni myślą że nie mają szans. Zdecydowanie nie jestem samotna, ale sama już tak;) i w ogóle mi to nie przeszkadza. Piszę to tylko żeby zwrócić Twoją uwagę na to, że z takimi kobietami mężczyźni może i chcą się wiązać, ale ja bym raczej powiedziała, że boją – wjeżdża zazdrość i „ona za chwilę odejdzie”. I wszystko szlak trafia, znowu. Temat rzeka;p
Udanego weekendu! ;)

Volant
Gość

Wiem, że tak jest i że to nie jest łatwe. Tylko że wy kobiety chciałybyście żeby pierwszy losowy Mietek zaraz był księciem na białym koniu, a tak się nie da. To raczej jak z samorodkami złota – musisz przesiać mnóstwo piachu, żeby na jakiś z nich się natknąć.

Subiektywny
Gość

Książę na białym koniu …
Jedna z zalet upowszechnienia internetu i możliwości anonimowego wypowiadania się w nim.
Nagle okazało się, że każda przeciętna jak marketowa bułka z mrożonego ciasta dziewczyna marzy o owym księciu to raz, a dwa – jest święcie i dogłębnie przekonana że jest jego godna i warta. A wszystko poniżej owego ‚statusu księcia’ to rażąca niesprawiedliwość i haniebne podeptanie jej godności osobistej.

Ot ukrywana w poprzednich czasach hipergamiczność w pełnej krasie :)

Subiektywny
Gość

Na szacunek należy sobie ZASŁUŻYĆ i ZAPRACOWAĆ, inaczej jest nic nie znaczącym pustym frazesem.

Bast.
Gość

Dokładnie tak jak on nie ma ochoty zastanawiać się nad twoimi oczekiwaniami, pragnieniami i marzeniami tak jakbyś była pępkiem świata wszak on tez jest ważny. Mam nadzieję, że większość mężczyzn tak uważa.
Tylko jeżeli oboje macie takie podejście to czego oczekujesz?

No chyba, że jesteś emocjonalnym wampirem…

Japanczi
Gość

I pięknie napisany komentarz wyżej. ;)

Exitusactaprobat
Gość

Prawda. Przypomina mi się koleżanka ktora zabiegala ciągle o kolegę. Mówiłam zostaw go. Znudzilas się mu i za bardzo zabiegasz. Uslyszalam: ty nic nie wiesz o naszym związku. Za miesiąc ja wymienił na „charakterniejszy model”;)

ObcaSobie
Gość

„mężczyźni wiedząc, że nie spotkałaby ich odmowa ani długoterminowe konsekwencje seksu, to przespaliby się prawie z każdą kobietą.” CO? Z tego wynika, ze faceci to darmowe meskie dziwki bez honoru, wartosci czy szacunku do siebie?

Volant
Gość

Lol. Ramzes II tak bardzo nie miał szacunku do siebie :( https://pl.wikipedia.org/wiki/Otoczenie_Ramzesa_II

AlexAmusement
Gość

Logiczne argumenty. I mądre porady. Choć wciąż nie mogę się nadziwić, skąd bierzesz AŻ TAK GŁUPICH LUDZI (np. niektóre opisywane przez Ciebie kobiety) których tu opisujesz. Jak dla mnie to wydanie olbrzymich pieniędzy na kosmetyki to szaleństwo, ale ja się pewnie nie znam ;)

Większość Twoich spostrzeżeń potwierdza się z obserwowaną przeze mnie rzeczywistością, mimo że moja rzeczywistość jest trochę pracoholiczna, trochę zamknięta w robocie i trochę monotonna. Ale nie ukrywam, raz na tydzień chodzę na imprezy do kolegi i spotykam sporo ludzi (średnia wieku 25 – 45, ja przy nich jestem jeszcze młodziak) – rzeczywiście, wchodzą oni w związki takiego typu lub przynajmniej prezentują postawy zbliżone do tu opisywanych. Z jedną „małą różnicą” – to, co dzieje się w życiu, nie jest aż tak jaskrawymi przykładami głupoty, niedojrzałości, egoizmu, niezdecydowania, hipokryzji jak opisywane (i słusznie krytykowane przez Ciebie) postawy ludzi – każdej płci. Facetów, kobiet (domyślam się że pewnie zwykle hetero jak większość populacji, ale uwierz ludzie każdej orientacji kopiują te same szkodliwe schematy, mają te same wady itp. – znam wiele ludzi to wiem).

Teraz powiem, dlaczego dodatkowo „potwierdzam” Twoje obserwacje – mam doświadczenia z „drugiej strony barykady”. Wprawdzie byłem wychowywany przez bardzo porządnych i lajtowych rodziców (bądź kim chcesz, jesteśmy tolerancyjni, itp.) biologicznie byłem kobietą, i tak zresztą miałem w papierach. Jako nastolatek randkowałem jako kobieta, podobnie na początku studiów, kiedy jeszcze łudziłem się, że faktycznie jestem kobietą i że może „ktoś mnie wyleczy z tego, że czuję się mężczyzną. Co prawda nie wydawałem połowy oszczędności na kosmetyki, ale znałem całą „etykietę” relacji damsko – męskich, obowiązujące stereotypy i savoir – vivre. Zawsze starałem się być sobą,nie przesadzać z makijażem, ale jednocześnie być przynajmniej na tyle atrakcyjna, żeby faceci mnie chcieli. I co? Owszem, miałam powodzenie. Gdy chciałam wyrwać faceta na jedną noc, udawało się. Gdy chciałam dłuższego związku, też się – czasem – udawało. Choć moje niektóre związki kończyły się absurdalnie („wybieraj – deskorolka albo ja!!” – wykrzyczał mi podczas awantury w miejscu publicznym). Dodam więc do Twoich spostrzeżeń jeszcze coś od siebie:

dla kobiet typu #1: róbcie seks tylko z tymi facetami, z którymi bedziecie miećz tego PRAWDZIWĄ frajdę. Nauczcie się co daje Wam frajdę. Nie dajcie się upokarzać. Róbcie to wtedy kiedy macie ochotę i z tym, z kim są duże szanse na: przyjemność, bycie dobrze traktowaną, brak rozczarowania czy przemocy lub kto nie buduje złudzeń i nie kłamie.

do kobiet typu #2: nie spotykajcie się z kimś „randomowym” tylko po to, że ktoś Was chciał, żeby kogoś mieć. MUSI BYĆ CHEMIA. jak jej nie ma to jest tylko status związku, a nie związek. Tak wiem, każdy potrzebuje się przytulić i mieć regularny seks, ale zasługujecie na coś więcej. Spotykajcie się z kimś, kogo przede wszystkim lubicie. Kto jest nie tylko świetnym kochankiem, ale prawdziwym przyjacielem. Bliską osobą. Szanujcie tą osobę. Ale nie wybierajcie jej pochopnie. Lepiej zerwać, niż męczyć się z totalnym kartoflem tylko po to, żeby móc zaszpanować przed rodziną kartkami na walentynki…

do kobiet typu #3: gdy czas na powazne plany, nie dajcie sobie wyprać mózgu. Jeśli facet ochrzania Was za nie chodzenie w szpilkach (lub odwrotnie), jeśli wypomina Wam wieczorne wypady na deskorolkę jako niedojrzałość, jeżeli cały czas czepia się o pierdoły i wszystko mu nie pasuje – to znaczy, że tak naprawdę Was nie lubi. A jak można kochać kogoś kogo się nie lubi? Jaką przyszłość ma taki związek? Na tym etapie ważne jest braterstwo dusz, porozumienie, umiejętność kompromisów, dawania i brania. Ale BĄDŹCIE SOBĄ . I odróznijcie prawdziwą dojrzałość (np. nie zadłużanie się, unikanie używek, nie zdradzanie, stabilną pracę, dbanie o zdrowie, samoświadomość) od wymuszonej „pseudo – dojrzałości” na pokaz (np. dojrzały ubiór, rezygnacjaze swojej pasji np. deskorolki czy BMX, debet na karcie kredytowej i życie „zastaw się a postaw się”).

Wiem co mówię. Przez wiele lat częściowo „byłem po waszej stronie”. Na wygląd byłem kobietą i tak byłem traktowany. Wiem że to chamskie, że nie dodałem uwag „do mężczyzn”, ale po prostu zauważyłem, że kobietom bardziej przyda się nabranie pewnego dystansu i uczenie się na cudzych błędach – bo dla mężczyzn jest dostępnych tu więcej konstruktywnych porad :)

Szacun za dobry artykuł

AlexAmusement
Gość

Aha. I punkt G lepiej najpierw znaleźć samemu, zamiast liczyć na kogoś w tym zakresie ;) Nie mówię że się nie da że ktoś akurat umie, ale warto nad tym samej popracować. Facet doceni. Wiem z doświadczenia.

wpDiscuz