Czas zmienia perspektywę. W zależności od tego, jak długo coś ma trwać, zwraca się uwagę na zupełnie inne cechy.

Jeśli masz zamieszkać za granicą, to na tygodniowe wakacje w Hiszpanii pewnie wybierzesz hałaśliwy, międzynarodowy kurort, ale jeśli miałbyś żyć tam przez kolejne trzydzieści lat, to raczej wolałbyś nie słyszeć pod swoim oknem pijanych Niemców przez 365 dni w roku.

To samo dotyczy dobierania się w pary, więc weekendowe miłości i osoby, dla których przewiduje się honorowe miejsce w swojej przyszłości, dzieli przepaść oczekiwań.

Tylko że funkcjonując wśród tinderowych matchy, szybkich randek i jeszcze szybszych rozstań rzadko o tym pamiętamy. A już szczególnie rzadko pamiętają o tym kobiety, które regularnie stawiają znak równości między zainteresowaniem/spotykaniem się, a zdaniem: „Będziemy żyć długo i szczęśliwie”.

Problem w tym, że mężczyźni spotykają trzy typy kobiet.

#1. Kobiety, z którymi się prześpią, a później usuną ich numer.

Niemal wszystkie Zosie i Krystyny wychowanie na hollywoodzkich gniotach myślą, że w związkach chodzi o seks. To nim próbują naprawiać relacje rozpieprzone jak Hiroshima. To za jego pomocą tłumaczą sobie dlaczego ten przystojniak z ósmego piętra spotyka się z blond tipsiarą, a nie z brunetką w okularach. To za seksownością kobiety się uganiają wydając połowę pensji na ubrania, a drugą połowę na kosmetyki, bo przecież jeśli on będzie ich pożądał to już ma się jakiś punkt zaczepienia. Na koniec to od niego uzależniają powodzenie swoich randek i tworzą teorie na temat relacji. Na przykład takie, że przestał się odzywać, bo dałaś się pocałować o cztery minuty i piętnaście sekund za szybko albo, że jeśli okażesz komuś zainteresowanie, to ten ktoś nie będzie cię szanował.

Najbardziej niewygodna prawda jest taka, że to czy się facetowi podobasz, nie oznacza automatycznie, że będzie widział w tobie partnerkę. Przeciwnie – sama atrakcyjność znaczy bardzo niewiele, bo mężczyźni wiedząc, że nie spotkałaby ich odmowa ani długoterminowe konsekwencje seksu, to przespaliby się prawie z każdą kobietą. Wiesz dlaczego? Bo w perspektywie jednej nocy, mężczyznom wystarczy to, że kobieta jest dostępna i ma na sobie seksowną sukienkę. Jednak mając przed sobą perspektywę spędzenia z kimś lat, mężczyźni zdecydowanie preferują kobiety, które oprócz tego mają też seksowne mózgi.

#2. Kobiety, z którymi będą się spotykać.

O ile kobiety opisane w punkcie wyżej spełniają niezbędne minimum atrakcyjności, to te mają jeszcze dodatkowe zalety.

To ze względu na te zalety mężczyźni przedstawią je znajomym i swojej mamie. Pojadą z nimi na wakacje, a na walentynki kupią czerwone, kiczowate serduszko, bo na nie je stać, a na kreatywność już nie. Będą z nimi planować przyszłość (chociaż prędzej potakiwać i mówić: „Jak chcesz, kochanie”). Będą pamiętać o ich urodzinach i dniu kobiet, tłumaczyć się z samotnych, zakrapianych imprez, a nawet błagać o to, żebyście spróbowali raz jeszcze. Nie zrobią jednego – nie będą aktywnie dążyć do tego, żebyś ich kochała.

To związki typu: „Kocham ją, ale…”. Znajdują się w mrocznej strefie pomiędzy „Fuck Yes” i „No”. W skali do 10 dostają mocne 5 – są wystarczająco dobre, żeby nie chcieć ich psuć, ale zdecydowanie za słabe, żeby się nimi cieszyć.

Dzieje się tak z różnych powodów.

  •  jesteś świetną kumpelą, ale on nie potrafi traktować cię poważnie
  •  zachowujesz się jak jego nadopiekuńcza matka, która gdera mu nad uchem eliminując z relacji jakiekolwiek pożądanie
  •  wymagasz opieki jak młodsza siostrzyczka
  •  masz dobry charakter, ale twoje życie zawodowe i osobiste jest w takiej rozsypce, że kiedy on myśli, że byłoby ono częścią jego rzeczywistości to odczuwa dyskomfort
  •  masz niskie poczucie własnej wartości przez co mieszkanie z tobą przypomina życie z agentem śledczym.

Na krótką metę to nie jest problem, ale myślisz, że on chce przeżyć kolejne 30 lat uwiązany jak na smyczy, kursując tylko z pracy do domu i między kanapą, a lodówką? Myślisz, że chce przez 30 lat słuchać o tym, że masz za duże boczki albo za mało gęste włosy? Myślisz, że chce kłócić się trzy razy w tygodniu o drobiazgi, które w skali istotności o 1 do 100 rzadko przekraczają cyfrę 5?

Większość kobiet myśli, że to ich nie dotyczy. Statystyka mówi raczej, że mamy zwykle lepsze mniemanie o sobie, niż to, na które zasługujemy.

#3. Kobiety, z którymi się wiążą.

Mężczyźni szybko uczą się jednej rzeczy – tego, że związki są jak dziennikarskie clickbaity w stylu: „Dietetycy jej nienawidzą! Odkryła jak żreć czekoladę i chudnąć!”. Obiecują one wartość, ale kiedy już się w nie kliknie, to czuje się tak, jakby wdepnęło się w psią kupę.

Liczą na to, że związek to lojalność, seks, remontowanie mieszkania w czapkach zrobionych z Gazety Wyborczej i wspólne zmierzanie ku jasnej przyszłości. Zadziwiająco często dostają też konieczność mierzenia się z czyimiś kompleksami i problemami, czują się jakby odebrano im przyszłość albo jakby byli stale kontrolowani.

To jest ten moment kiedy facet dochodzi do wniosku, że miłość to podstępna suka i przestaje myśleć o kobietach w kategoriach rozmiarów piersi, a zaczyna zastanawiać się jaką jesteś osobą.

Czy jest beztroska i szczęśliwa?

Bo jak wyjdziesz na ulicy widzisz tyle gówna, że chcesz mieć przy sobie osobę, która uśmiecha się, jest entuzjastycznie nastawiona i częściej mówi: „Tak”, niż: „To na pewno się nie uda”.

Czy założy mi obrożę?

Wszyscy ogarnięci mężczyźni lubią swoje życie. Mają swoje rytuały, cele i potrzeby, które chcą zrealizować, a nie poczuć się jakby została na nie przybita czerwona pieczątka z napisem: „Anulowane. Teraz jesteś w związku”.

Kobietom wydaje się, że jak mężczyzna ma wolność, to będzie zachowywał się jak pies zerwany ze smyczy. Dlatego zakładają im obroże i ściskają smycze w swoich drobnych dłoniach o migdałowych paznokciach. Praktyka pokazuje, że mają rację – mężczyźni, którym pozostawia się swobodę często jej nadużywają przy okazji robiąc ze swoich dziewczyn naiwne idiotki. Problem w tym, że ci z obrożami, zrywają się ze smyczy zawsze. Ludzie potrzebują mieć możliwość podjęcia decyzji czy chcą z tobą być. Musisz ufać, że podejmą dobrą decyzję, tak jak oni muszą wierzyć w to, że ty też ją podejmiesz.

Czy jest dojrzała?

I nie mam tu na myśli, że ma pracę, kredyt hipoteczny i storczyka na parapecie. Dojrzałość to coś więcej, niż odebranie dowodu osobistego, bo niedojrzałym można być też w wieku 46 lat.

Nie jest łatwo zdefiniować dojrzałość, ale objawia się ona na przykład umiejętnością spojrzenia na sytuację czyimiś oczami, na świadomości własnych potrzeb, na otwartym wyrażaniu własnej seksualności. Dbają o swoje życie (zdrowie, karierę, nawyki, kształtowanie swojego charakteru), bo wiedzą, że pośrednio będzie wpływać ono na życie jej partnera i jej dzieci.

Czy ma silne poczucie własnej wartości?

Niewiele kobiet ma świadomość jak ważne jest, żeby powiedzieć facetowi „Nie” (a tylko wtedy mogą dostać szacunek). Jeszcze mniej wie, w jaki sposób powiedzenie „Nie” powinno wyglądać. A powinno wyglądać na przykład tak:

0b9c84bdf718c619be60057f557f4391

Jesteś w stanie tak odpisać czy pobiegniesz po taki strój, zrobisz kolację i deser, a w łóżku będziesz zastanawiać się czy jemu było dobrze, zamiast myśleć czy kiedykolwiek znajdzie on twój punkt G?

Czy potrafi rozmawiać?

Czy mówi o tym, co dla niej ważne? Czy nie wyolbrzymia drobiazgów? Czy wie, że kłótnia kończy się tak ofensywnie jak się zaczęła? Czy nie oczekuje, że facet będzie się czegoś domyślał? Czy nie przenosi swoich frustracji np. z pracy na rozmowy z partnerem? Czy uwzględnia jego punkt widzenia?

Czy docenia mnie i potrafi okazywać miłość?

Większość osób czuje się niedocenianych przez partnera. Wynika to ze „złudzenia wkładu”. Zjawisko to zostało przebadane przez Fiore Sicoly i Michaela Rossa. W serii doświadczeń prosili oni małżonków o ocenienie tego, ile wnoszą do związku. W obiektywnych parach suma wkładów powinna wynosić 100%, ale w rzeczywistości regularnie wynosiła znacznie więcej. Oznacza to dwie rzeczy: każdy bardziej docenia to, co sam robi i jednocześnie bagatelizuje działania partnera. I to właśnie dlatego lepiej doceniać kogoś na wyrost, niż wysuwać cały czas nowe oczekiwania. Oczekiwania prowadzą do żalu. Docenianie prowadzi do wdzięczności, szczęścia i większego poczucia więzi.

I takie kobiety mogą nie mieć perfekcyjnej figury, idealnej bieli zębów oraz doktoratu z grania w fifę, bo mają coś znacznie cenniejszego – naturalność, ciepło, siłę i harmonię.

(A jeśli dodatkowo będą mieć perfekcyjną figurę, idealne zęby i lubić grać w fifę to super. Problem tylko w tym, że wtedy będzie trzeba uwierzyć też w istnienie yeti i jednorożców).

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWO

"Projekt Przyszłość" to ponad 400 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.