O kobietach, mężczyznach, seksie, związkach i emocjach napisałem tysiące zdań. Niektóre z nich były wystarczająco gładkie, żeby je cytować w odmętach internetu. Pomimo tego, zdarzają się chwile, kiedy myślę, że nie napisałem jeszcze czegoś absolutnie podstawowego.

Nie napisałem nigdy o tym, że każdy jest przede wszystkim człowiekiem.

Taka myśl pojawiała się we mnie wielokrotnie.

Na przykład wtedy, kiedy dostałem wiadomość. W jej treści dziewczyna – sądząc po zdjęciu profilowym całkiem atrakcyjna – pisze, że spotykała się z facetem. Jego zaletami była niezła klata i niezłe zarobki. Wada polegała na tym, że zapytał się jej czy urodziłaby dla niego dziecko, na które on chętnie będzie płacić, ale nie zamierza go wychowywać. Serio. Nie wiem jakie są szanse na taki przypadek, ale jej się przydarzył naprawdę. Kończąc wiadomość zapytała: „Czy wszyscy faceci tacy są?”

Inny przypadek to ten, kiedy kobieta pytała dlaczego mężczyźni są emocjonalnymi kalekami bez chęci zaangażowania. Akurat spotykała się z gościem, który powtarzał, że jest mu z nią cudownie, ale za słowami nie szły żadne czyny. Nie to że nie dał jej pierścionka (to jestem w stanie zrozumieć), ale nie chciał mieć z nią nawet wspólnego miksera, bo „co by się stało gdyby się rozstali?”. Zaangażowanie było dla niego jeżem, o którym mógł mówić, ale zamierzał dać się pokłuć.

Myliłby się jednak ten, który uznałby, że takie stwierdzenia są typowe dla kobiet. Mężczyźni mówią tak równie często. Znam na przykład gościa, który pojechał na kilka miesięcy do pracy za granicę, a w tym czasie jego dziewczyna sprawdzała, czy przypadkiem „nie zaskoczy” coś z gościem, którego poznała w klubie. On to odkrył, kiedy zrobił jej niespodziankę swoim spontanicznym przylotem. Z miejsca stwierdził, że wszystkie kobiety to suki.

Jeszcze inni faceci spotkają się z kilkoma laskami, poczytają komentarze kobiet, które mają wyłącznie oczekiwania, a później tworzą swoją definicję słowa „kobieta”. Jej elementami jest urojenie, że są księżniczkami, które mogą gardzić wszystkimi. W ich oczach tylko matka i siostra wyłamują się z tej definicji.

Można wymieniać i wymieniać.

Przykre jest to, że im dłużej ludzie powtarzają sobie „że wszyscy mężczyźni to, a wszystkie kobiety tamto”, tym te przekonania wydają się mieć mocniejsze podstawy. Przecież to, że spotkaliście takich ludzi coś znaczy, prawda? Otóż, gówno prawda.

Przed świętami krążył obrazek o tym, jak poznać czy ta zabawka jest dla chłopca? Napis głosił „Czy do obsługi jest potrzebny penis? Jeśli nie, to może się nią bawić i chłopiec i dziewczynka”. To samo dotyczy różnych toksycznych zachowań, z którymi można się spotykać w związkach.

  • Czy żeby sypiać z kim popadnie trzeba mieć penisa?
  • Czy żeby być nieuczciwym trzeba mieć piersi?
  • Czy ładowanie się w toksyczne relacje zależy od posiadanych organów rozrodczych?
  • Czy brak empatii jest połączony łańcuchem z jakąś płcią?
  • Czy niezaradność i posiadanie wymagań z księżyca zależy od tego jak często używa się szminki?
  • Czy żeby wykorzystywać kogoś materialnie albo nie mieć odwagi, trzeba posiadać jądra?

Nie sądzę. Powiesz, że mężczyznom zależy tylko na seksie, a ja ci powiem, że mam wujka, który wyłącznie sam dbał o dzieci, bo jego żona wolała kochanków i nie jest to odosobniony przypadek. Powiesz, że kobiety częściej wolą jakichś bęcwałów, którzy traktują ich źle, a ja bez trudu pokażę ci mężczyzn, którzy latają za kobietą, która nimi pomiata.

To nie są cechy związane z jedną płcią. To cechy i zachowania jakie posiadają niektórzy ludzie. Nawet jeśli wybrane postawy występują częściej u mężczyzn niż u kobiet, to o niczym to nie świadczy. Wiesz dlaczego? Bo idąc na randkę nie poznajesz wszystkich kobiet. Nie patrzysz w oczy trzech i pół miliarda mężczyzn. Nie rozbierasz się w tysiącach sypialni. Poznajesz tylko osobę, która siedzi naprzeciwko ciebie i robienie na tej podstawie założeń dotyczących tych setek tysięcy osób, których tam nie ma, brzmi co najmniej niemądrze.

Przy okazji jest też szkodliwe, bo z chwilą kiedy ludzie zaczynają mówić: „Wszystkie kobiety to”, „Wszyscy mężczyźni tamto”, zaczyna się być jakoś mniej szczęśliwym. Zaczynasz wtedy patrzeć na innych przez pryzmat swoich przekonań. Tracisz zainteresowanie osobą, która podchodzi do ciebie z nieśmiałym uśmiechem i mówi: „Cześć, chciałem cię poznać”. Po co masz się nią interesować, skoro jest taka jak wszystkie? Usuwasz z równania to, jak traktujesz innych, bo odpowiedzią na wszystko jest sztywna siatka twoich generalizacji. Krok po kroku usychasz i gorzkniejesz.

Ach, ile razy to widziałem. Nie wiem, może to dlatego, że lubię bardziej słuchać niż mówić, ale otwierały się przede mną kobiety, które mówiły mi: „Bo wy faceci blablabla”. Zwykle odwracałem się na pięcie, bo czułem się tak, jakbym miał ponosić karę za to, co zrobił ktoś inny. Na szczęście jestem wystarczająco dużym chłopcem, żeby wiedzieć, że odpowiedzialność ponoszę tylko za swoje zachowania.

Wiesz co jest zabawne? Że one wszystkie myślały, że już nikt nie zaskoczy ich niczym dobrym. W ich oczach była pustka, a przy ustach miały charakterystyczne zmarszczki. Powstają one tylko wtedy, kiedy uśmiechasz się w ten jeden smutny sposób – chcesz wyglądać radośnie, ale kąciki twoich ust wędrują w dół. Jakbyś zjadł cytrynę i miał radośnie powiedzieć: „Przepyszna”.

Zawsze na takie osoby patrzyłem i mimo mojego cynicznego nihilizmu myślałem, że doszły do wadliwych wniosków. Dały sobie wmówić, że jeśli spotkały trzech matołów, to innych ludzi na świecie już nie ma.

Dla odmiany, ja mam przekonanie, że jest zupełnie odwrotnie. Kwiaty wyrastają nawet na śmietnikach, a fajni ludzie żyją nawet tam, gdzie się ich nie spodziewasz.

Żeby to zauważyć, trzeba przestać patrzeć przez pryzmat ich płci. Zapomnieć na chwilę o ich penisach i erekcjach, piersiach i cipkach, a zacząć patrzeć na cztery rzeczy.

Na to kim są.
Jacy są.
Czego chcą.
Jak traktują innych.

Jak zaczniesz to robić, być może zrozumiesz, że nie wybieramy z jakimi cechami płciowymi się urodzimy. Za to wybieramy jacy chcemy być i co jest dla nas ważne. Plejada tych osobowości jest znacznie bogatsza niż przypuszczasz, a ja jestem przekonany, że nawet jeśli poznało się te, które nie zasługiwały na jedno dobre słowo, to w tym zbiorze wciąż są osoby, które warto poznać.

I mam wrażenie, że zawsze będą.

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWO

"Projekt Przyszłość" to ponad 400 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.

 

Tylko w przedsprzedaży (9.09-8.10) każda książka jest sprzedawana z autografem i z darmową wysyłką!