Niewiele jest równie powszechnych zjawisk, co popełnianie błędów. Nie dość, że nie ma osób, które są od nich wolne, to jeszcze dysponujemy tak dużą liczbą możliwych pomyłek, że gdyby chcieć zaliczyć je wszystkie to niewykluczone, że zabrakłoby nam na to czasu.

Ufamy nieodpowiednim osobom.

Topimy pieniądze w nietrafionych inwestycjach.

Czasem dajemy się nabrać na metodę „na wnuczka”, a czasem na czyjś nieskazitelnie biały, hollywoodzki uśmiech i słowa: „Jesteś dla mnie kimś ważnym”.

Nie wierzymy w zdania, w które wierzyć powinniśmy, ale bez mrugnięcia okiem łykamy kłamstwa.

Ignorujemy oczywiste zagrożenia.

Nie przykładamy się do naszych zadań.

Popełniamy grzechy odkładania, zaniedbywania, marnotrawstwa i wszystkie inne, które jesteś w stanie sobie wymarzyć.

Sam popełniłem większość z nich. Moja pierwsza firma (to trochę zbyt szumne określenie jak na trwającą pół roku jednoosobową działalność gospodarczą) była totalnym niewypałem. Byłem w relacji, w której być nie powinienem, a z pewnością nie tak długo. Miałem wspólnika, który był częścią problemu, a nie rozwiązania i nawet tego nie widziałem. Zostałem okradziony za granicą. Zachowywałem się jak bufon i raniłem innych. To tylko wierzchołek góry, którą mógłbym opisać za pomocą straconych godzin, zmarnowanych pieniędzy i uczuć, które rosły we mnie jak bolesna, niechciana gula.

.

Nic nie wychodzi od razu

Czy da się uniknąć błędów? Części pewnie tak, ale innych już nie do końca. To nawet nie jest kwestia starań, dobrych chęci i ostrożności. To również kwestia znajomości siebie i innych, reguł, według których działa rzeczywistość i wielu innych czynników. Może i najlepiej jest się uczyć na cudzych błędach, ale są też sytuacje, które trzeba przeżyć na własnej skórze, bo bez tego można być tylko podwórkowym teoretykiem. Tym gościem, który zna się na wszystkim, ale nic nie zrobił.

Popełniamy błędy nie dlatego, że nawet najmądrzejsi ludzie mogą być w pewnych sytuacjach głupi (chociaż to też), ale przede wszystkim dlatego, że nigdy nie mamy i nie będziemy posiadać wszystkich dostępnych danych, a skutki podjętych decyzji, zawsze będą wiązać się z niepewnością.

Skoro więc wszyscy popełniamy błędy, to co właściwie różni ludzi? Odpowiedź brzmi: „To jak reagujemy.”

.

Dwa podejścia

Kiedy popełnisz błąd, możesz zrzucać z siebie odpowiedzialność, bo to wina złego świata. Możesz też zaakceptować, że nie wydarzyło się to bez twojego udziału. W końcu tam byłeś, podejmowałeś decyzje, źle oceniałeś ryzyko. Pamiętajmy też, że brak dokonania wyboru to też wybór, który może się na nas boleśnie mścić.

Jeśli masz taką świadomość, to najlepsze co możesz zrobić, to przyznać: „Ok, zjebałem”.

O ile branie odpowiedzialności za swoje działania jest super, to nie znaczy, że nie da się tego zrobić źle. Sam znam zdecydowanie zbyt wiele osób, które uważają, że błędy je określają. Według nich porażki mówią jakimi są oni osobami. Przetrącają ich kręgosłupy, kopią po nerkach i niszczą morale.

Takie osoby stawiają znak równości między porażką, a swoją osobowością. Kiedy nie wyszło im w związku, to dochodzą do wniosku, że nikt ich nie pokocha. Kiedy nie sprawdzą się w roli kierownika, to stwierdzają, że jedyne co mogą robić, to słuchać cudzych poleceń. Kiedy od samego początku nie są w czymś dobrzy, to milcząco zakładają, że już nigdy nie będą. Proste zdanie: „Popełniłem błąd” ulega w ich głowie transformacji w opinie zaczynające się od słów: „Jestem taki niekompetentny/leniwy/naiwny/beznadziejny”. Znasz to? Jeśli tak, to musisz wiedzieć jedno – dopóki kogoś nie zamordujesz, błędy się nie liczą. Znaczenie ma coś zupełnie innego.

.

Co robisz z błędami?

Katarzyna Nosowska opisała kiedyś swoją rozmowę z Jakubem Żulczykiem. Zapytała go „czy frajerstwem jest dać drugą szansę. Odpowiedział: „Nie. Frajerstwem jest dać trzecią”.

To brzmi chwytliwie (jak to u Żulczyka), ale jest też prawdziwe, bo pokazuje, że każdy może się mylić i niczego mu to nie ujmuje. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy wciąż robi to samo, chociaż widzi, że to nie działa. Daje szansę za szansą osobom, które używają ich jako papieru toaletowego. Topi pieniądze w jednym szemranym biznesie, żeby następnym razem znów zrobić to tak samo źle. Wybiera takich samych partnerów, licząc na zupełnie inne rezultaty. Zamyka cykl wadliwych zachowań i ich fatalnych skutków.

Wiesz co wyróżnia szefów rozwijających się firm, inwestorów, odnoszących sukcesy sportowców, czy ludzi w związkach, które nawet kiedy nikt nie patrzy wyglądają jak wycięte z reklamy margaryny? Wcale nie to, że w ich życiu znajdziesz mniej porażek. Wyróżnia ich raczej to, że w ich biografia znajdziesz więcej rozmów o tym, co mogli zrobić lepiej. I to nie jest przypadek. To raczej pokazuje ich ważne przekonanie, które można zawrzeć w słowach: „Mogę być lepszy”.

Po sieci krąży takie zdjęcie:

Kiedy udostępniłem je na fanpage’u, to polubiło je ponad 2 700 osób. W ogóle mnie to nie dziwi. Można patrzeć na nie w wielu wymiarach, ale dla mnie najważniejszy jest jeden. Możesz cieszyć się nawet przegraną, pod warunkiem, że rywalizujesz tylko ze sobą. Nawet jeśli dobiegniesz na metę ostatni, to wciąż możesz skakać z radości, bo widzisz postępy jakie zrobiłeś, pobiłeś swój osobisty rekord albo zwyczajnie – dałeś z siebie wszystko.

W tym tkwi często gubiony klucz do efektywności. Najszczęśliwsze osoby nie patrzą na świat w kategoriach „wygrana/przegrana”, tylko w kategoriach „lepszy/gorszy niż wcześniej”. Zamiast myśleć wstecz – o tym co zrobili źle, myślą do przodu – o tym, co następnym razem mogą zrobić lepiej.

I właśnie to się liczy. Wiesz dlaczego? Odpowiedź jest stosunkowo prosta – bo nikt nie wie wszystkiego. Błędy popełniają wszyscy, ale to nie one cię określają. Określa cię tylko to, czy będziesz wyciągać z nich wnioski.

Nie ma znaczenia czy dostaniesz Nobla, zarobisz miliard dolarów, ani czy zdobędziesz 100 tysięcy followersów na instagramie. Liczy się czy za rok, dwa lub pięć będziesz działać skuteczniej. Czy ominiesz więcej zagrożeń? Czy będziesz mądrzejszy, niż jesteś teraz?

Będziesz?

 

Tekst jest pierwszym artykułem serii #kluczoweprzekonania. Informacje o cyklu znajdziesz w tym wpisie, a kolejny odcinek pojawi się na blogu w niedzielę 23 lutego 2020 roku, o godzinie 18.45.

Moja nowa książka JEST JUŻ DO KUPIENIA!

PORADNIK O TYM JAK PLANOWAĆ, REALIZOWAĆ CELE I ŻYĆ MĄDRZEJ DŁUGOTERMINOWo

"Projekt Przyszłość" to ponad 400 stron praktycznej wiedzy o wprowadzaniu zmian, wykorzystywaniu szans, wybieraniu priorytetów i przekuwaniu ich w harmonogramy pracy, które pomogą ci zbudować lepsze jutro.