Są pytania, które trzeba sobie zadać przed pójściem do łóżka. Jedno z nich składa się z czterech słów: „Czy ona ma pasję?”, ewentualnie z pięciu: „Czy ona ma jakieś cele?”.

W definicji fajnego gościa jest to, że ma zainteresowania i osiągnięcia. Atrakcyjność faceta bez celów, nawet niesamowicie przystojnego, kończy się w chwili kiedy okazuje się, że nie ma nic do powiedzenia (czyli mniej więcej po trzech sekundach).

Z kobietami tak nie jest. W definicji atrakcyjnej kobiety są tylko piersi, nogi, tyłek i fakt, że nie trzeba się za nią wstydzić w miejscach publicznych. Jej życiowym priorytetem może być umiejętność perfekcyjnego dopasowania koloru paznokci do odcienia skóry i kupienie sobie torebki Hermesa, a wciąż fajny facet pójdzie z nią do łóżka. Czasem nawet więcej niż raz, ale wciąż skończy się to niespodziewanie i boleśnie. Wtedy zapyta swoją przyjaciółkę o co chodzi, a tamta gryząc słomkę od swojego mojito odpowie:
– Nie docenił cię. Faceci to świnie. Nie martw się, znajdziesz lepszego.

Ale nie znajdziesz. Związki osób z celami i tych, które tylko mocno kochają, ale nie mają ambicji, nigdy się nie udają. Jeśli ty nie masz pasji to on na pewno będzie ją miał, tylko że będzie przypominała tą, którą miał Jezus. O ile pamiętam z filmu (bo przecież Biblii nie czytałem. Nie wymądrzaj się – ty też nie) noszenie krzyża nie wyglądało to jak definicja dobrej zabawy.

Żeby opisać, jak do tego dochodzi, zróbmy małą symulację.

Związki, w których tylko dla jednej strony rozwój jest priorytetem

Na cele tekstu zakładamy, że ty jesteś piękna, wykształcona i pracujesz. Poza tym jesz, pijesz, śpisz, scrollujesz strony ze zdjęciami śmiesznych kotów i bzykasz się jak marzenie. On robi z grubsza to samo i różni was to, że on ma zainteresowania. Może to być cokolwiek: rozwijanie firmy, podróżowanie, pisanie recenzji filmów, jeżdżenie na koncerty itd. Co ważne, nie jest to taka “pasja”, jakie wpisują sobie w CV ludzie, którzy losowo wybierając frazy na zasadzie: „Robię sobie dużo selfie, więc wpiszę fotografia”. To jest integralna część jego osobowości. Pomiędzy nim a jego celami jest znak równości i to sprawia, że jest tak szalenie atrakcyjny.

Wydaje się, że taka pasja to fantastyczna zaleta. To dzięki niej go podziwiasz i masz świętą rację. Problem w tym, że kiedy ty nie masz pasji, to zaczną pojawiać się zgrzyty. On będzie zagłębiał się w swój świat, ty będziesz malować sobie paznokcie, przeglądać fejsbuka, sprawdzać pocztę, robić przed lustrem głupie miny, bębnić palcami po stole, dzwonić do „psiapsiółek”, a w końcu pójdziesz spać. Ten stan nazywa się nudą. Ciągłą, przedłużającą się, potworną nudą.

W tej sytuacji możesz zrobić dwie rzeczy:
1) Pogodzić się z tym i nudzić się tak bardzo, że aż będzie ciebie skręcać. Dzięki temu on będzie myślał: „Coś z nią jest nie tak… Jak można nic nie robić?”, a ty z każdym dniem będziesz czuła się mniej kochana, bo on nie poświęca ci tyle czasu ile byś chciała.
2) Rywalizować z jego zainteresowaniami. Statystycznie jest to częstsza opcja.

Nie zrobisz tego świadomie. Nie zrobisz tego z dnia na dzień, ale to zrobisz. Ot wpadniesz na pomysł, że masz dużo czasu i możecie zrobić coś wspólnie, bo to zawsze miło, a on przecież „tylko marnuje czas” albo “mógłby przecież poświecić ci go troszkę więcej”. To będzie się kumulować. W końcu nadejdzie dzień kiedy wrzaśniesz z wyrzutem: „Tak mało czasu spędzamy razem! Jestem w ogóle dla ciebie ważna?!”.

Jego ruszy sumienie, więc zabierze ciebie na wymuszoną randkę, ale od tego momentu będzie widział ciebie jako kogoś kto stoi na drodze jego ambicji. Po jednej stronie będzie miał swoje zainteresowania utożsamiane z przyjemnością, a po drugiej słowa: „Pójdę do niej, bo znów będzie marudzić, że nie poświęcam jej czasu” utożsamiane z odrabianiem pańszczyzny.

Problem w życiu bez zainteresowań polega na tym, że brak celów wyniszcza, bo ok, na początku każdy ma jakieś cele związane z ogólnym ogarnięciem się w życiu: znaleźć pracę, mieć gdzie mieszkać, zarabiać tyle, żeby można było skoczyć na weekendowe zakupy do Londynu lub Paryża, poznać świetnego partnera, a później kupić kota. Jednak jak odhaczy się to wszystko na liście to w życiu zostaje czarna, ziejąca pustką dziura, którą trzeba czymś zapchać. W większości przypadków kobiety próbują zakleić miłością. Chcą spędzać ze swoim facetem czas, dużo się przytulać, opiekować się nim, składać mu skarpetki i przygotowywać kanapki robiąc z niego smutnego pantoflarza.

Ewentualnie zaczynają mieć ciśnienie na otrzymanie pierścionka zaręczynowego, ślub i dzieci. Następnie, mając dziecko, to ono stanie się nadrzędnym celem ich życia. Będą zalewać je falami matczynej miłości, które spłyną na nie jako Niagara Pierdołowatości, która grozi zostaniem czterdziestoletnim maminsynkiem.

W ostateczności albo ty zwalczysz jego cele i zrobisz z niego nieszczęśliwe warzywo, które będzie miało do ciebie żal, że nie zrealizowało swoich marzeń (ewentualnie stanie się klasycznym przedstawicielem managementu, który w delegacji zachowuje się jak pies spuszczony ze smyczy) albo wygra jego pasja, a ty będziesz czuła się jak odrzucona, mało ważna i drugoplanowa, dzięki czemu, żeby znów poczuć się atrakcyjna wdasz się w jakiś romans, a co jak co, zdrady są marnym budulcem związku.

Dlaczego pasja to kluczowy element związku?

Posiadanie celów, pasji czy generalnie swojego życia to konieczność nawet w sytuacji, kiedy masz całe morze zalet i będziesz kochać go jak nikt inny. Na pewno jesteś wartościowa tylko zajmij się czymś jeszcze. Zacznij uprawiać sport, albo nagrywaj podcast, albo zacznij robić własne herbaty ziołowe, albo jakąś z tysięcy innych rzeczy, w których można się spełniać. Nie rób tego dla związku, miłości ani  faceta. Zrób to dla siebie. Żebyś nie musiała łatać dziury w swoim życiu marzeniami kogoś innego.

Osoby z najwyższej półki wymagają kogoś z najwyższej półki. Seksowne i zaradne kobiety nie będą spotykały się z kimś dla kogo szczytem zaangażowania jest zabranie jej do KFC na b-smarta i obmacanie na kanapie w domu rodziców. Ambitni mężczyźni zawsze będą pożądać ambitnych kobiet.

To samo dotyczy mężczyzn, którzy tak ciebie kręcą. Patrząc z ich perspektywy, nie da się spędzić życia z kimś kogo jedyną zaletą są ładne piersi.

Ładne piersi to popularny towar. Za to kobiety, które nie zajmują się wyłącznie ich noszeniem to towar deficytowy.

Psst! Psst! Dołącz też do obserwujących bloga na facebooku lub instagramie.